background image
background image

 

 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

 

Palimpsest. Czasopismo Socjologiczne                                Nr 1, sierpie

ń

 2010 

Tytuł numeru: Media w Polsce - IV czy I władza? 

 

 

REDAKCJA 

RECENZENCI 

Karol Haratyk 

dr Małgorzata Bogunia-Borowska 

Krzysztof Kasparek  

dr Andrzej Bukowski 

Monika Linca 

mgr Ewelina Ciaputa 

Mateusz Magierowski 

dr Maria 

Ś

wi

ą

tkiewicz-Mo

ś

ny 

Piotr Marzec  

dr Beata Kowalska 

Joanna Pilch 

dr hab. Marian Niezgoda, prof. UJ 

Ilona Rokosz 

dr Paulina Sekuła 

Aleksandra Tor 

mgr Justyna Struzik 

 

dr Katarzyna Zieli

ń

ska 

 

 

PROJEKTOWANIE GRAFICZNE 

PROGRAMOWANIE WWWW 

Pilar Rojo Peso 

Igor Czernek 

 

WYDAWCA: 

Koło Naukowe Studentów Socjologii Uniwersytetu Jagiello

ń

skiego 

ul. Grodzka 52, 

31-044 Kraków 

knssuj@gmail.com 

kontakt z redakcj

ą

 

palimpsest.czasopismo@gmail.com

 

 

 

 

„Palimpsest. 

Czasopismo 

Socjologiczne” 

powstało 

dzi

ę

ki 

wsparciu 

finansowemu  Rady  Kół  Naukowych  Uniwersytetu  Jagiello

ń

skiego  oraz 

Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagiello

ń

skiego. 

background image

 

 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wszystkie  artykuły  opublikowane  w  „Palimpse

ś

cie.  Czasopi

ś

mie  Socjologicznym”   mog

ą

 

zosta

ć

  wykorzystane  we  wszelkich  celach  niekomercyjnych  (naukowych,  dydaktycznych, 

poznawczych),  jednak  uprzejmie  prosimy  o  podawanie 

ź

ródła,  z  którego  pochodz

ą

.  W 

przypadku  ch

ę

ci  skorzystania  z  jakiekolwiek  zawarto

ś

ci  czasopisma  w  celu  komercyjnym 

wymagamy uzyskania odpowiedniej zgody ze strony redakcji. Zamierzamy promowa

ć

 przede 

wszystkim  artykuły  wcze

ś

niej  nigdzie  niepublikowane,  jakkolwiek  redakcja  dopuszcza 

mo

ż

liwo

ść

  ukazania  si

ę

  tekstów  wcze

ś

niej  opublikowanych,  jednak  w  takim  przypadku 

prosimy  o  uzyskanie  i   przesłanie  wraz  z  artykułem  pozwolenia  na  jego  ponowne 

opublikowanie.  Odpowiedzialno

ść

 za uzyskanie prawa do u

ż

ycia wszelkich wykorzystanych 

w artykule materiałów (zdj

ęć

, map, wykresów, tabel, grafik itp.) spoczywa na jego autorze. 

background image

 

 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

SPIS TRE

Ś

CI 

 

 

Misja 

 

Wst

ę

 

 

DZIAŁ I   

W STRON

Ę

 DEFINICJI IV WŁADZY – PRZEGL

Ą

D TEORII  

WŁADZY MEDIÓW 

 

10 

 

Magdalena Marzec  

Media w procesie komunikowania politycznego – władza wpływ  

a mo

ż

e symbioza? 

 

 

25 

 

Agnieszka Kandzia  

Mediatyzacja polityki, czyli media jako IV władza 

 

 

43 

 

DZIAŁ II      

WŁADZA MEDIÓW W SFERZE POLITYCZNEJ 

 

 

44 

 

Piotr Dragon  

POLITYKA = TELEWIZJA = POLSKA DEMOKRACJA? 

 

 

60 

 

Ilona Rokosz  

Procesy tabloidyzacji mediów 

 

74 

 

Karol Haratyk  

Sieciowa władza tłumu. Przemiany demokracji w czasach  

rewolucji multimedialnej 

background image

 

 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

 

89 

 

DZIAŁ III 

W STRON

Ę

 DEFINICJI PŁCI SPOŁECZNO-KULTUROWEJ  - 

WŁADZA MEDIÓW W SFERZE SPOŁECZNEJ 

 

90 

 

Magdalena Ka

ń

ska  

Visual kei jako przykład transgenderowych wizerunków japo

ń

skich 

m

ęż

czyzn 

 

104 

 

Paweł Rams  

Ile queeru w queerze czyli o (nie)wykorzystanych strategiach oporu w 

ameryka

ń

skiej wersji serialu Queer as Folk 

 

117 

 

Informacje o autorach i autorkach 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

MISJA 

 

 

„Palimpsest.  Czasopismo  Socjologiczne”  jest  przestrzeni

ą

  polilogu  –  w  odró

ż

nieniu 

od  uniwersytetu,  który  zbyt  cz

ę

sto  stanowi  scen

ę

,  z  której  wygłaszane  s

ą

  monologi. 

Czasopismo  prezentowa

ć

  b

ę

dzie  efekty  pracy  badawczej  studentów  i  studentek  socjologii 

oraz kierunków pokrewnych z całej Polski. Cho

ć

 celem „Palimpsestu” jest wzmocnienie głosu 

ś

rodowiska  studenckiego,  publikowa

ć

  na  łamach  czasopisma  mog

ą

  równie

ż

  osoby 

niestudiuj

ą

ce. 

W celu zwi

ę

kszenia ró

ż

norodno

ś

ci prezentowanych perspektyw, b

ę

dziemy starali si

ę

 

w  ka

ż

dym  numerze  przedstawia

ć

  wyniki  docieka

ń

  studentów  i  studentek  równie

ż

 

najmłodszych  lat  studiów.  Dlatego  te

ż

  szczególnie  ich  zach

ę

camy  do  przysyłania  swoich 

artykułów.  

Nadsyłane  teksty  mog

ą

  porusza

ć

  wszystkie  zagadnienia  mieszcz

ą

ce  si

ę

  w  obr

ę

bie 

refleksji nad społecze

ń

stwem. Nie preferujemy 

ż

adnej subdyscypliny ani 

ż

adnej perspektywy 

teoretycznej.  Prace  mog

ą

  mie

ć

  charakter  zarówno  teoretyczny,  jak  i  empiryczny. 

Pozostajemy otwarci na niekonwencjonalne idee, perspektywy, metody badania i opisywania 

rzeczywisto

ś

ci społecznej. 

Nie uwa

ż

amy, aby  wyznacznikiem tekstu naukowego była jego długo

ść

, obszerno

ść

 

bibliografii,  ilo

ść

  przypisów,  czy  formalny  styl.  Pragniemy  publikowa

ć

  przede  wszystkim 

teksty odkrywcze, oryginalne, wprowadzaj

ą

ce nowe perspektywy i nowe tematy do dyskursu 

naukowego. Nauka rozwija si

ę

 na drodze prób i bł

ę

dów, w wyniku 

ś

miałych przedsi

ę

wzi

ęć

, a 

nie  powielania  utrwalonych  schematów  w  obawie  przed  popełnieniem  bł

ę

dów.  Cuiusvis 

hominis  est  errare,  nullius  nisi  insipientis  in  errore  perseverare  (Ka

ż

dy  człowiek  mo

ż

zbł

ą

dzi

ć

, uparcie w bł

ę

dzie trwa tylko głupi; Marcus Tullius Cicero, Filipika XII, ii, 5).  

Polilog  w  przestrzeni  palimpsestu  ma  charakter  polemiczny.  W  zwi

ą

zku  z  tym 

zach

ę

camy  do  nadsyłania  nie  tylko  artykułów,  ale  równie

ż

  recenzji,  opinii  oraz  własnych 

refleksji wywołanych przez teksty opublikowane w „Palimpse

ś

cie”.  

Naszym  priorytetem  b

ę

dzie  wysoki  poziom  merytoryczny  tekstów,  a  nie  obszerno

ść

 

poszczególnych  numerów,  czy  te

ż

  cz

ę

stotliwo

ść

  ich  wydawania,  niemniej  jednak 

background image

 

 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

„Palimpsest”  b

ę

dzie  ukazywa

ć

  si

ę

  co  najmniej  dwa  razy  w  roku.  Wszystkie  artykuły 

publikowane na łamach czasopisma b

ę

d

ą

 recenzowane. 

Wydawc

ą

  „Palimpsestu”  jest  Koło  Naukowe  Studentów  Socjologii  Uniwersytetu 

Jagiello

ń

skiego  (knssuj@gmail.com)  działaj

ą

ce  przy  Instytucie  Socjologii  UJ.  KNSS  UJ 

zrzesza studentów i studentki wszystkich stopni, lat i trybów studiów na kierunku socjologia 

w  Instytucie  Socjologii  UJ.  W  KNSS  UJ  rozwijane  s

ą

  ró

ż

norodne  perspektywy  i  metody 

badania  rzeczywisto

ś

ci  społecznej,  co  znajduje  odzwierciedlenie  w  strukturze  organizacji, 

składaj

ą

cej  si

ę

  z  9  sekcji  tematycznych.  KNSS  UJ  zostało  reaktywowane  w  marcu  2004 

roku. Obecnie nale

ż

y do niego 140 osób. 

 

 

WST

Ę

 

 

Pierwszy numer „Palimpsestu” jest po

ś

wi

ę

cony mediom. Tytuł numeru nawi

ą

zuje do 

tytułu  I  Ogólnopolskiej  Konferencji  Naukowej  „Media  w  Polsce  -  IV  czy  I  władza”,  która 

odbyła  si

ę

  w  Krakowie  w  dniach  23  i  24  maja  2009  roku.  Trzy  teksty  prezentowane  w 

niniejszym numerze pochodz

ą

 wła

ś

nie z tej konferencji. 

Do pierwszego numeru nadesłano około trzydzie

ś

ci artykułów, z których do publikacji 

zakwalifikowano siedem. Autorzy oraz autorki tekstów reprezentuj

ą

 Uniwersytet Jagiello

ń

ski, 

Uniwersytet 

Ś

l

ą

ski oraz Uniwersytet Warszawski.  

Numer został podzielony na trzy działy. Pierwszy dział: W stron

ę

 definicji IV władzy 

 – przegl

ą

d teorii władzy mediów zawiera dwa artykuły tworz

ą

ce szerokie tło teoretyczne 

dla  refleksji  nad  zwi

ą

zkami  władzy  i  mediów.  Autorka  pierwszego  artykułu  zatytułowanego 

Media  w  procesie  komunikowania  politycznego  –  władza,  wpływ  a  mo

ż

e  symbioza?

Magdalena Marzec przybli

ż

a kluczowe teorie z zakresu komunikowania politycznego, takie 

jak  teoria  agenda  setting,  czy  koncepcja  spirali  milczenia.  Ponadto,  definiuje  niezb

ę

dne 

poj

ę

cia  dla  dyskusji  o  władzy  mediów:  czwarta  władza,  komunikowanie  polityczne, 

społecze

ń

stwo  informacyjne,  lobbing,  mediatyzacja 

ż

ycia  politycznego,  paralelizm  partyjno-

medialny.  Agnieszka  Kandzia,  autorka  artykułu  zatytułowanego  Mediatyzacja  polityki, 

background image

 

 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

czyli  media  jako  IV  władza  podejmuje  analiz

ę

  funkcji  mediów  we  współczesnym 

społecze

ń

stwie demokratycznym oraz skutków ich działalno

ś

ci. Jej rozwa

ż

ania obracaj

ą

 si

ę

 

wokół tematu wpływu mediów oraz manipulacji medialnej. 

Kolejny dział, Władza mediów w sferze politycznej zawiera artykuły, które pierwszy 

raz  zostały  zaprezentowane  podczas  wymienionej  wy

ż

ej  konferencji.  Piotr  Dragon  w 

artykule POLITYKA = TELEWIZJA = POLSKA DEMOKRACJA? przedstawia własny model 

masowego komunikowania politycznego w Polsce, w którym ł

ą

czy dominuj

ą

c

ą

 według niego 

w  Polsce  kultur

ę

  nieufno

ś

ci  i  narzekania  z  koncepcjami  kultywacji,  framingu,  asymetrii 

negatywno-pozytywnej, efektu czystej ekspozycji oraz „

ś

wi

ę

tej trójcy” Cayrola. W ten sposób 

tekst  Piotra  Dragona  stanowi  pomost  pomi

ę

dzy  szerok

ą

  perspektyw

ą

  teoretyczn

ą

 

zaprezentowan

ą

  w  dziale  pierwszym  oraz  skoncentrowaniem  na  kwestiach  bardziej 

szczegółowych  w  dziale  drugim.  Ilona  Rokosz,  autorka  artykułu  zatytułowanego:  Procesy 

tabloidyzacj  mediów  zarysowuje 

ś

cie

ż

k

ę

  historyczn

ą

  przemiany  mediów,  która 

doprowadziła do ich tabloidyzacji. Zjawisko to analizuje nast

ę

pnie w perspektywie teorii Neila 

Postmana,  Zygmunta  Baumana  i  Pierre’a  Bourdieu.  Swoje  rozwa

ż

ania  stara  si

ę

  osadzi

ć

  w 

kontek

ś

cie  polskim  nie  wahaj

ą

c  si

ę

  przed  warto

ś

ciowaniem.  Karol  Haratyk  w  artykule 

Sieciowa  władza  tłumu.  Przemiany  demokracji  w  czasach  rewolucji  multimedialnej 

analizuje wpływ internetu na kształt społecze

ń

stwa demokratycznego. Jego artykuł mo

ż

e by

ć

 

odczytywany  jako  polemika  z  nurtem  krytycznym  wobec  zjawisk  mediatyzacji  polityki  i 

tabloidyzacji  mediów,  którego 

ś

lady  mo

ż

na  odnale

źć

  w  wy

ż

ej  wymienionych  artykułach. 

Według  niego,  w  obliczu  przemian  samych  mediów,  zjawiska  te  mog

ą

  nabra

ć

  charakteru 

pozytywnego.  

Dział  W  stron

ę

  definicji  płci  społeczno-kulturowej  –  władza  mediów  w  sferze 

społecznej  zawiera  dwa  teksty  wpisuj

ą

ce  si

ę

  w  sub/interdyscyplin

ę

  gender  studies. 

Magdalena  Ka

ń

ska  w  tek

ś

cie  Visual  kei  jako  przykład  transgenderowych  wizerunków 

japo

ń

skich m

ęż

czyzn opisuje zjawisko androgyniczno

ś

ci wizerunków muzyków visual kei – 

gatunku artystycznego niezwykle popularnego we współczesnej Japonii. Magdalena Ka

ń

ska 

osadza to zjawisko w historii (b

ą

d

ź

 genealogii) transgenderyzmu w Japonii. Ponadto, autorka 

wskazuje  na  nieadekwatno

ść

  w  kontek

ś

cie  japo

ń

skim  niektórych  zachodnich  konstruktów 

rozpowszechnionych  w  obr

ę

bie  gender  studies.  Paweł  Rams  w  artykule  Ile  queeru  w 

queerze, czyli o (nie)wykorzystanych strategiach oporu w ameryka

ń

skiej wersji serialu 

background image

 

 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Queer  as  Folk  analizuje  z  perspektywy  teorii  queer  sam  serial  Queer  as  Folk,  jak  równie

ż

 

mo

ż

liwo

ść

  jego  oddziaływania  na 

ś

wiat  pozamedialny.  Autor  odwołuje  si

ę

  do  takich  poj

ęć

jak  camp,  czy  Foucaultowskie  ujarzmienie  oraz  do  takich  teoretyków,  jak Giovanni  Porfido, 

Jacek  Kochanowski,  czy  Judith  Butler.  Artykuł  mo

ż

na  potraktowa

ć

  jako  głos  w  dyskusji  o 

subwersywnej mocy kultury popularnej. 

Redakcja „Palimpsestu” pragnie serdecznie podzi

ę

kowa

ć

 recenzentom numeru oraz 

wszystkim innym osobom, które przyczyniły si

ę

 do powstania czasopisma.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

 

 

 

 

 

 

W STRON

Ę

 DEFINICJI IV WŁADZY  

PRZEGL

Ą

D TEORII WŁADZY MEDIÓW 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

10 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

MAGDALENA MARZEC 

 

 

MEDIA W PROCESIE KOMUNIKOWANIA POLITYCZNEGO 

– WŁADZA, WPŁYW A MO

Ż

E SYMBIOZA? 

 

 

SŁOWA-KLUCZE 

oddziaływanie  mediów,  czwarta  władza,  komunikowanie  polityczne,  agenda  setting,  spirala 

milczenia, mediatyzacja 

ż

ycia politycznego  

 

ABSTRAKT 

Artykuł  traktuje  o  roli  mediów  w  procesie  komunikowania  politycznego.  Autorka  stara  si

ę

 

okre

ś

li

ć

  rol

ę

  i  sił

ę

  przekazu  medialnego  w  systemie  politycznym.  Przybli

ż

a  podstawowe 

funkcje  mediów  zwi

ą

zane  z  komunikowaniem  politycznym.  Dokonuje  tak

ż

e  skrótowego 

wyja

ś

nienia  teorii  agenda  setting  i  spirali  milczenia.  Wyja

ś

nia  poj

ę

cia:  czwarta  władza

komunikowanie  polityczne,  społecze

ń

stwo  informacyjne,  lobbing,  mediatyzacja 

ż

ycia 

politycznego,  paralelizm  partyjno-medialny.  Autorka  tre

ś

ci  teoretyczne  konfrontuje  z 

rzeczywistymi wydarzeniami polskiej sceny politycznej. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

11 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Media by

ć

 mo

ż

e nie zawsze s

ą

 skuteczne, mówi

ą

c ludziom, jak maj

ą

 my

ś

le

ć

, ale s

ą

 

oszałamiaj

ą

co skuteczne w mówieniu swoim czytelnikom i słuchaczom, o czym maja my

ś

le

ć

 

Bernard Cohen 

 

Media w systemie politycznym - czwarta władza ? 

 

Media  cz

ę

sto  nazywane  s

ą

  „czwart

ą

  władz

ą

”.  Obok  takiego  postrzegania  mediów, 

okre

ś

la  si

ę

  je  jako  byt  funkcjonuj

ą

cy  obok  polityki.  Media  okre

ś

lane  s

ą

  tak

ż

e  mianem 

stra

ż

nika demokracji i ładu społecznego. Czy zatem media rzeczywi

ś

cie zasługuj

ą

 na miano 

„czwartej władzy”? 

Liczebnik  „czwarta”  sugeruje, 

ż

e  media  uzupełniaj

ą

  teori

ę

  trójpodziału  władzy 

spopularyzowan

ą

  przez  francuskiego  my

ś

liciela  o

ś

wiecenia,  Monteskiusza.    Media  zatem 

maj

ą

  by

ć

  jedn

ą

  ze  sfer  funkcjonowania  pa

ń

stwa

 

obok  legislatywy,  egzekutywy  i  władzy 

s

ą

downiczej.  Według  Tomasza  Gobana-Klasa,  media  rzeczywi

ś

cie  s

ą

  powa

ż

n

ą

  sił

ą

  w 

ramach systemu politycznego, jednak

ż

e nie mo

ż

na im przypisa

ć

 miana władzy, gdy

ż

 władza 

to:  „zdolno

ść

  osi

ą

gania  po

żą

danego  celu  tak

ż

e  wbrew  postawom  przedmiotu  władzy”,  a 

mediom  brak  jest  narz

ę

dzi  stosowania  przymusu  (Goban-Klas  2005:  48-50).  Media  nie  s

ą

 

zdolne lub jeszcze nie s

ą

 zdolne do stosowania przymusu, nie s

ą

 tak

ż

e do tego uprawnione, 

w przeciwie

ń

stwie do organów pa

ń

stwowych. Takie pojmowanie pozycji mediów w systemie 

politycznym sprawia, i

ż

 mo

ż

na im przypisa

ć

 miano pewnej „siły” współistniej

ą

cej obok władz 

ś

ci

ś

le politycznych.  

Inni  autorzy  preferuj

ą

  teorie  „mi

ę

kkiego”  charakteru  sprawowania  władzy,  gdzie 

przymus zast

ą

piony jest przez subtelniejsze formy egzekwowania posłusze

ń

stwa. Naukowcy 

ci nie sprzeciwiaj

ą

 si

ę

 jednak identyfikowaniu mediów z poj

ę

ciem władzy. Anthony Giddens 

zauwa

ż

a,  i

ż

  „władza  nie  jest  z  istoty  uciskiem”  (Giddens  1984:  257).    Wydaje  si

ę

ż

e  od 

ucisku  wa

ż

niejsza  jest  komunikacja.  Władza  nie  polega  zatem  na  stosowaniu 

bezpo

ś

redniego  przymusu  wymuszaj

ą

cego  posłusze

ń

stwo  obywateli.  Wa

ż

niejsze  od 

stosowania  siły  s

ą

  działania  informacyjne  i  komunikacyjne  oraz  odpowiednia  polityka 

background image

 

 

12 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Pijarowska. Herbert Simon twierdzi nawet, 

ż

e bez komunikacji nie istnieje 

ż

aden  wpływ lub 

władza (Simon 1957: 7). 

Według  cybernetycznej  koncepcji  Dawida  Eastona,  system  polityczny  to  proces 

obustronnego  przepływu  informacji  i  energii  mi

ę

dzy  otoczeniem  społecznym  i  instytucjami 

politycznymi  oraz  przestrze

ń

,  w  której  dokonuj

ą

  si

ę

  wszystkie  działania  zwi

ą

zane  z 

podejmowaniem  wi

ążą

cych  dla  społecze

ń

stwa  decyzji  (Easton  1975:  131).  Nale

ż

y  zatem 

stwierdzi

ć

,  i

ż

  media  s

ą

  cz

ęś

ci

ą

  systemu  politycznego  (tworz

ą

  jego  podsystem). 

Ś

rodki 

masowego przekazu  s

ą

 niezb

ę

dne do sprawowania i utrzymania władzy. 

 

 

Wybrane funkcje mediów 

 

 

 We współczesnych systemach demokratycznych media masowe nie realizuj

ą

 jedynie 

funkcji transmitowania komunikatów politycznych. Urosły one do rangi pot

ęż

nego, aktywnego 

aktora,  kreatora  własnych  przekazów.  Marshall  McLuhan  twierdzi:  “the  medium  is  the 

message”, czyli samo medium jest przekazem (McLuhan 1994: 7).  

W

ś

ród  funkcji  mediów  nale

ż

y  wymieni

ć

:  informacyjn

ą

,  edukacyjn

ą

,  dydaktyczn

ą

interwencyjn

ą

,  opiniotwórcz

ą

,  kontroln

ą

,  transmisyjn

ą

,  integracyjn

ą

  i  rozrywkow

ą

Pocz

ą

tkowo 

ś

rodki 

masowego 

przekazu 

zajmowały 

si

ę

 

jedynie 

zbieraniem 

upowszechnianiem    informacji    na    temat    wa

ż

nych    wydarze

ń

    politycznych,  kulturalnych,  

ekonomicznych.  Forma  i  dobór  przekazywanych  wiadomo

ś

ci  maj

ą

  jednak  wielki  wpływ  na 

stan  nastrojów  społecznych.  Dzi

ę

ki  powszechno

ś

ci  i  du

ż

ej  sile  oddziaływania  media  

kształtuj

ą

    szeroko    poj

ę

t

ą

    opini

ę

    publiczn

ą

.  Stosuj

ą

  selekcj

ę

  przekazywanych  tre

ś

ci 

(ustalaj

ą

  agend

ę

)

1

.  Podj

ę

cie  lub  przemilczenie  przez  media  pewnych  tematów  skutkuje  ich 

bytem  lub  niebytem  w 

ś

wiadomo

ś

ci  społecznej.  Media  uczestnicz

ą

  w  procesie 

przekształcania  i  przekazywania    informacji  mi

ę

dzy  jednostkami,  grupami,  organizacjami  a 

przedstawicielami  władzy.  S

ą

  kanałem  transmisyjnym,  posiadaj

ą

  mo

ż

liwo

ś

ci  kreacyjne. 

Ś

rodki  masowego  przekazu  publikuj

ą

  wyniki  sonda

ż

y  opinii,  przez  co  mog

ą

  modyfikowa

ć

 

                                                

1

 „Ustalanie agendy” to potoczna nazwa zjawiska „agenda-setting”. Media wskazują na pewne wydarzenia jako 

na te najważniejsze i w konsekwencji taką opinię przejmują sami odbiorcy mediów.  

background image

 

 

13 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

zachowania polityków, a tak

ż

e przeciwdziała

ć

 kryzysom dzi

ę

ki zasygnalizowaniu istniej

ą

cych 

problemów.  Media  realizuj

ą

  równie

ż

  funkcj

ę

  interwencyjn

ą

  i  kontroln

ą

.  Jest  to  mo

ż

liwe  dz

i

ę

ki 

dziennikarstwu 

ś

ledczemu.  Reporterzy  wyja

ś

niaj

ą

  sprawy,  które  najcz

ęś

ciej  powinny  by

ć

 

przedmiotem  dochodzenia  odpowiednich  organów  –  policji  czy  prokuratury.  Działania 

dziennikarzy cz

ę

sto daj

ą

 pocz

ą

tek 

ś

ledztwu i  wymuszaj

ą

 zdecydowan

ą

 reakcj

ę

 polityczn

ą

2

W Polsce do bardziej znanych nale

żą

 tutaj cykle i artykuły:   

Łowcy  skór -  opublikowany  w  Gazecie  Wyborczej  i  opisuj

ą

cy  korupcj

ę

 w łódzkim 

pogotowiu ratunkowym (Patrota, Stelmasiak 2002: 13-15)  

Ustawa  za  łapówk

ę

  czyli  przychodzi  Rywin  do  Michnika  -  artykuł  pochodz

ą

cy  z 

Gazety  Wyborczej  i  opisuj

ą

cy  korupcyjn

ą

  propozycj

ę

  zwi

ą

zan

ą

  z  pracami  nad  projektem 

nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji (Smole

ń

ski 2002: 3-5) 

Miller,  Orlen  i  UOP  -  publikacja  Gazety  Wyborczej  dotycz

ą

ca  zatrzymania  7  lutego 

2002  roku  przez  UOP  prezesa  PKN  Orlen  Andrzeja  Modrzejewskiego.  Afera  potocznie 

nazywana była Orlengate (Wielowieyska 2004: 1).  

 

Ś

rodki  masowego  przekazu  działaj

ą

ce  w  gospodarce  wolnorynkowej  stanowi

ą

 

integraln

ą

  cz

ęść

  systemu  ekonomicznego,  rz

ą

dz

ą

  si

ę

  tymi  samymi  zasadami  i  regułami  co 

wszystkie inne dziedziny gospodarki (Mrozowski 2001: 157). Tomasz Goban-Klas twierdzi, i

ż

 

głównym  instrumentem  kontroli  mediów  masowych  w  krajach  demokratycznych  o 

gospodarce rynkowej s

ą

 prawa ekonomiczne, okre

ś

laj

ą

ce mi

ę

dzy innymi stopie

ń

 ich rozwoju 

(Goban-Klas  2008:  151). 

Ś

rodki  masowego  przekazu,  z  wyj

ą

tkiem  mediów  publicznych 

finansowanych  lub  współfinansowanych  przez  pa

ń

stwo,  s

ą

  zwykłymi  przedsi

ę

biorstwami 

produkcyjnymi,  znajduj

ą

cymi  si

ę

  w  prywatnym  posiadaniu  i  poddanymi  prawom  poda

ż

y  i 

popytu.  Media  najwi

ę

ksze  dochody  czerpi

ą

  z  obrotów  kapitałowych,  powstaj

ą

cych  głównie 

na giełdzie i z zamieszczanych reklam. Zarobek otrzymywany ze sprzeda

ż

y prasy w krajach 

kapitalistycznych  pokrywa  około  30%  wydatków  poniesionych  na  kolporta

ż

,  druk  i  prac

ę

 

redakcyjn

ą

 (Goban-Klas 2008: 151-152). Wydatki na reklam

ę

 na całym 

ś

wiecie w 2008 roku 

wyniosły prawie 494 miliardy dolarów (Topolewski 2009). Herbert Altschull w swym „drugim 

                                                

2

 Należy zauważyć, iż w sferze realizacji wobec władzy funkcji kontrolnych dochodzi do wyraźnych 

sprzeczności interesów pomiędzy politykami a dziennikarzami. Przy okazji śledczej działalności dziennikarzy 
często mamy do czynienia z łamaniem założeń etyki dziennikarskiej, brakiem odpowiedzialności za pochopne 
formułowanie sądów i nie zawsze zgodnych z prawem poczynań dziennikarzy. 

background image

 

 

14 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

prawie  dziennikarstwa”  twierdzi, 

ż

e  przekaz  mediów  zawsze  odzwierciedla  interesy  tych, 

którzy  media  finansuj

ą

  (McQuail  2007:  235). 

Ś

rodki  masowego  przekazu  s

ą

  platform

ą

 

działania  dla  lobbystów  ró

ż

nych  marek

3

.    Media  aby  istnie

ć

  na  rynku  musz

ą

  zabiega

ć

  o 

wzgl

ę

dy  reklamodawców,  niejednokrotnie  dostosowuj

ą

c  tre

ść

  do  wymaga

ń

  okre

ś

lonych 

segmentów  reklamowanych  produktów.  Teksty  dziennikarskie  coraz  cz

ęś

ciej  zaczynaj

ą

 

przypomina

ć

  materiały  pijarowskie,  ani

ż

eli  typowe  gatunki  medialne.  Politycy  próbuj

ą

 

walczy

ć

  z  takim  stanem  rzeczy  poprzez  odpowiednie  uregulowania  prawne.  W  Polsce  na 

stra

ż

y rzetelno

ś

ci przekazu dziennikarskiego stoi Rada Etyki Mediów.  

 

 

 

Komunikowanie polityczne 

 

 

Wła

ś

ciwie  w  ka

ż

dym  ustroju  politycznym  elity  sprawuj

ą

ce  władz

ę

  musz

ą

  w  jaki

ś

 

sposób  komunikowa

ć

  si

ę

  ze  społecze

ń

stwem.  Jest  to  sposób  budowania  zaufania  dla 

swoich 

poczyna

ń

kierowania 

wol

ą

 

ogółu, 

wyznacznik 

skutecznego 

rz

ą

dzenia. 

Komunikowanie  ze  społecze

ń

stwem,  szczególnie  w  demokracjach  liberalnych,  przynosi 

obustronne  korzy

ś

ci.  W  systemie  politycznym  nast

ę

puje  sprz

ęż

enie  zwrotne  i  komunikat 

przedostaj

ą

cy si

ę

 przez wej

ś

cie systemu spotyka si

ę

 z reakcj

ą

 na jego wyj

ś

ciu. Najlepszym 

przeka

ź

nikiem informacji we współczesnych czasach s

ą

 media masowe, przez co pełni

ą

 one 

w  ustroju  pa

ń

stwowym  rol

ę

  instytucji  społeczno-politycznej.  Po  pierwsze,  s

ą

  one  nadawc

ą

 

wtórnym,  czyli  po

ś

rednikiem  w  komunikowaniu  politycznym,  którego  wła

ś

ciwy,  pierwotny 

nadawca  znajduje  si

ę

  poza  organizacj

ą

  medialn

ą

.  Po  drugie,  same  media  s

ą

  nadawcami 

pierwotnymi,  gdy

ż

  tworz

ą

  własne  przekazy  polityczne,  których  autorami  s

ą

  dziennikarze, 

wła

ś

ciciele czy nieoficjalni dysponenci mediów. 

                                                

3

 Przez lobbing  należy rozumieć działania wykonywane w celu wpływania na decyzje, które jeszcze nie 

zapadły. Jest to, więc wszelki przejaw wysiłków związanych z próbami kształtowania zachowań innych osób, 
które mogą skupiać się na dążeniu do zmiany lub utrzymania określonego zachowania (Rippel 2003: 436). Inny 
czołowy autorytet w dziedzinie marketingu określa lobbing jako: „kontaktowanie się i przekonywanie członków 
ciał ustawodawczych i urzędników państwowych do określonych rozwiązań prawnych i administracyjnych.” 
(Kotler 1994: 621)  

background image

 

 

15 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Rozwój 

ś

rodków  masowego  przekazu,  w  tym  tak

ż

e  „nowych  mediów”  sprawił,  i

ż

 

mo

ż

na  powszechnie  mówi

ć

  o  „uderzeniu  rewolucji  medialnej  w  polityk

ę

”  i  funkcjonowania 

nowego  rodzaju  komunikowania  –  komunikowania  telewizyjnego.  Nast

ę

pstwem  takich 

sposobów  przekazu  jest  powstanie  publiczno

ś

ci  masowej  (globalnej)  i  specyficzna  forma 

tre

ś

ci  informacji  dopasowana  do  konkretnego  medium  (Thoveron  1990:  16-17).  Roland 

Cayrol twierdzi, i

ż

 mo

ż

na mówi

ć

 o „nowym komunikowaniu politycznym”, które składa si

ę

 z 

trzech  elementów,    „

ś

wi

ę

tej  trójcy”:  telewizji,  sonda

ż

y  opinii  publicznej  i  reklamy.  Według 

badacza  mamy  do  czynienia  z  post

ę

puj

ą

cym  procesem  amerykanizacji,  nazywanej  inaczej 

modernizacj

ą

,  czyli  przej

ę

ciem  wzorów  politycznych,  szczególnie  tych  wyborczych,  ze 

Stanów Zjednoczonych (Cayrol 1986: 216). 

Termin  „komunikowanie  polityczne”  przysparza  wielu  trudno

ś

ci  definicyjnych.  Ró

ż

ni 

badacze  odmiennie  rozumiej

ą

  poj

ę

cia:  „komunikowanie”  i  „polityka”.  Komunikowanie 

polityczne  to  proces  dwukierunkowy,  zachodz

ą

cy  w  konkretnym 

ś

rodowisku  społecznym, 

politycznym,  medialnym  i  kulturowym.    Jacques  Gerstle  twierdzi,  i

ż

  polityka  nie  mogłaby 

funkcjonowa

ć

  bez  komunikowania,  a  społecze

ń

stwo  bez  umiej

ę

tno

ś

ci  porozumiewania  si

ę

 

byłoby bezmy

ś

lnym tworem (Gerstle 1992: 13). 

Kwestia  definicji  komunikowania  politycznego  le

ż

ała  w  kr

ę

gu  zainteresowania  wielu 

badaczy.  Chronologicznie  mo

ż

na  wymieni

ć

:  socjologiczne  uj

ę

cie  Michaela  Rusha, 

medioznawcz

ą

  perspektyw

ę

  Ralpha  Negrine’a,    definicj

ę

  systemow

ą

  Jaya  Blumlera  i 

Michaela  Gurevitcha,  trójelementow

ą

  koncepcj

ę

  Briana  McNaira,  ameryka

ń

sk

ą

  wizj

ę

 

Roberta Dentona i Gary’ego Woodwarda oraz złoty trójk

ą

t komunikowania Richarda Perloffa 

(Dobek  –  Ostrowska  2007:  142-154).  Jednak

ż

e  teorie  poszczególnych  naukowców  nie 

wykluczały  si

ę

  wzajemnie,  ale  uzupełniały.  Dzi

ę

ki  temu  mo

ż

na  było  stworzy

ć

  syntetyczn

ą

 

definicj

ę

 komunikowania politycznego. Według takiego podej

ś

cia komunikowanie polityczne:  

-  jest cz

ęś

ci

ą

 szeroko rozumianego procesu komunikowania w społecze

ń

stwie jako 

cało

ś

ci

4

- jest struktur

ą

 elementów takich jak instytucje polityczne i politycy, media masowe i 

obywatele, które tworz

ą

 system komunikowania politycznego

5

,  

                                                

4

 Pogląd taki reprezentują m.in. Rush, Denton, Woodward i Perloff. 

5

 Jest to element teorii Rusha, Blumera, Gurevitcha, McNaira i Perloffa. 

background image

 

 

16 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

- jest zbiorem relacji mi

ę

dzy poszczególnymi elementami systemu

6

, które odbijaj

ą

 si

ę

 

w zawarto

ś

ci komunikowania

7

,  

-  mo

ż

na  je  okre

ś

li

ć

  jako  strategi

ę

  lub  technik

ę

  utrzymywania  władzy,  kreowania 

aktorów politycznych i rozwijania ich kariery

8

 (Dobek-Ostrowska 2007: 154-155). 

 

 

Wpływ mediów na widowni

ę

 

 

 

Powszechnie  mniema  si

ę

,  i

ż

  media  poprzez  swój  przekaz  wpływaj

ą

  na  odbiorców. 

Dlatego  te

ż

  organizacje  pa

ń

stwowe  i  bran

ż

owe  wprowadzaj

ą

  cenzur

ę

  tre

ś

ci  zawieraj

ą

cej 

przemoc  czy  pornografi

ę

.  Równie

ż

  reklama  niektórych  produktów,  takich  jak  papierosy  czy 

alkohol jest ograniczana przez prawo. Dowodem siły oddziaływania mediów jest powszechna 

panika w nast

ę

pstwie wysłuchania audycji radiowej zrealizowanej na podstawie opowiadania 

George’a  Wells’a,  Wojna 

ś

wiatów.  Ralph  Negrine  stwierdza,  i

ż

  wiara  ludzi  w  prawdziwo

ść

 

tego,  co  czytaj

ą

  lub  ogl

ą

daj

ą

,  jest  uzale

ż

niona  od 

ź

ródła.  Czytelnicy  powa

ż

nych  gazet 

bardziej  ufaj

ą

  im,  ani

ż

eli  polegaj

ą

  na  telewizji  czy  prasie  kolorowej  (Negrine  1994:  2-3). 

Mediatyzacja polityki spowodowała pojawienie si

ę

 na scenie politycznej, obok autentycznych 

polityków,  nowej  grupy  aktorów  politycznych:  doradców  w  zakresie  komunikowania  oraz 

ekspertów od sonda

ż

y i badania opinii publicznej. Staraj

ą

 si

ę

 oni wpaja

ć

 odbiorcom mediów 

wła

ś

ciwe  warto

ś

ci.  Podobny  pogl

ą

d  reprezentuje  Antonio  Gramsci  w  swojej  teorii 

hegemonicznej.  Podkre

ś

la  on,  i

ż

  media  bez  stosowania  przymusu,  tylko  na  zasadzie  ich 

dobrowolnego odbioru maj

ą

 zdolno

ść

 podtrzymywania dominuj

ą

cej ideologii (ekonomicznej, 

politycznej, stylu 

ż

ycia). Ukryte skutki komunikowania masowego w 1963 r. Bernard Cohen 

okre

ś

lił  poj

ę

ciem  agenda  setting  nazywaj

ą

c  nim  zdolno

ść

  mediów  do  konstruowania  listy 

                                                

6

 Według Blumera, Gurevitcha, Negrine’a, McNaira. 

7

 Przekonanie McNaira, Negrine’a. 

8

 Ten element teorii komunikowania politycznego jest częstokroć pomijany przez reprezentantów nauki. 

Wspominają o nim Nimmo i Swanson a także Denton i Woodward, choć nie w tak pełnym znaczeniu jak dwaj 
pierwsi. Osiąganie celów poprzez proces komunikowania jest niezwykle istotny ze względu na komercjalizację 
polityki i funkcjonowanie mediów na rynku ekonomicznym.  

background image

 

 

17 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

najwa

ż

niejszych  wydarze

ń

  (Goban-Klas,  2008;  268).  Ostateczne  podstawy  hipotezy 

„porz

ą

dku dziennego” okre

ś

lili Maxwell McCombs i Donald Show. Według tych autorów: 

- Media wpływaj

ą

 w bardzo powa

ż

ny sposób na formowanie si

ę

 opinii publicznej. 

- Ukierunkowuj

ą

 one uwag

ę

 odbiorców na pewne wydarzenia, ignoruj

ą

c inne. 

- Nadawcy medialni promuj

ą

 hierarchiczn

ą

 list

ę

 najwa

ż

niejszych tematów dnia, które 

si

ę

 najlepiej sprzedaj

ą

 (wypadki, katastrofy, wojny, rewolucje, wielkie osobisto

ś

ci). 

-  Taki  stan  rzeczy  jest  wynikiem  ogromu  informacji  w  wyniku,  czego  media  musz

ą

 

dokonywa

ć

 selekcji. 

- Media okre

ś

laj

ą

 kalendarz wydarze

ń

 i hierarchie tematów. 

Media  zatem,  według  autorów,  wywieraj

ą

  istotny  wpływ  nie  na  ludzkie  opinie,  co 

raczej na kierunki my

ś

lenia. Odbiorcy, uzyskuj

ą

c z mediów informacje dotycz

ą

ce  wydarze

ń

 

krajowych  czy  zagranicznych,  nabywaj

ą

  przekonania  o  ich  randze  i  wa

ż

no

ś

ci  w  zale

ż

no

ś

ci 

od  tego,  jak

ą

  nadawca  nadał  im  hierarchi

ę

  .  Nawet  odbiorcy,  których  wydarzenia  w 

ż

aden 

sposób nie dotycz

ą

, nabieraj

ą

 przekonania o wadze problemu (McQuail 2008:501-505). 

Analizuj

ą

c  wpływ  mediów  na  polityk

ę

  nale

ż

y  te

ż

  uwzgl

ę

dni

ć

  ich  rol

ę

  w  formowaniu 

klimatu opinii publicznej, gdy

ż

 media z jednej strony informuj

ą

 o dominuj

ą

cych opiniach, ale 

równie

ż

  maj

ą

  wpływ  na  ich  kształt.  Zagadnienie  to  badała  niemiecka  badaczka  Elisabeth 

Noelle-Neumann  (Mrozowski  2001:352).  Pogl

ą

dy  jednostki  zale

żą

  do  postrzeganego  przez 

ni

ą

  nastawienia  opinii  dominuj

ą

cych  w  jej  otoczeniu  społecznym,  a  te  z  kolei  zale

żą

  od 

pogl

ą

dów  prezentowanych  w  mediach  masowych.  Media  s

ą

  najbardziej  dost

ę

pnymi 

ś

rodkami oceny dominuj

ą

cych opinii, a wi

ę

c pogl

ą

dy w nich prezentowane łatwiej ni

ż

 inne s

ą

 

wzmacniane  przez  opini

ę

  publiczn

ą

.  Ludzie  ukrywaj

ą

  swe  pogl

ą

dy  (zasada  konformizmu), 

gdy  czuj

ą

ż

e  s

ą

  w  mniejszo

ś

ci,  a  ch

ę

tnie  mówi

ą

  to,  co  wi

ę

kszo

ść

.  W  rezultacie  pogl

ą

dy, 

które  s

ą

  gło

ś

ne  zdobywaj

ą

  wi

ę

cej  publicznych  zwolenników,  a  ich  alternatywy  staj

ą

  si

ę

 

jeszcze  cichsze.  Siła  opinii  publicznej  zyskuje  cechy  samospełniaj

ą

cego  si

ę

  proroctwa. 

Poczucie, 

ż

e  ma  si

ę

  za  sob

ą

  poparcie  opinii  publicznej  (wi

ę

kszo

ś

ci  publicznie 

wypowiadaj

ą

cych  si

ę

)  sprzyja  wypowiadaniu  zgodnych  z  ni

ą

  pogl

ą

dów.  Ludzie  odkrywaj

ą

c, 

ż

e  ich  opinie  trac

ą

  grunt  społeczny,  staj

ą

  si

ę

  mniej  pewni  swych  racji  i  mniej  ch

ę

tni  do 

wypowiadania  swych  opinii  publicznie.  To  z  kolei  wzmacnia  pozycj

ę

  tych,  którzy  wierz

ą

,  i

ż

 

ich  pogl

ą

dy  góruj

ą

  i  zach

ę

ca  do  ich  wyra

ż

ania  bez 

ż

adnych  obaw  o  izolacj

ę

  społeczn

ą

. W 

background image

 

 

18 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

konsekwencji  nast

ę

puje  zmiana  rozkładu  obserwowalnych  opinii  i  ustalenie  opinii 

obowi

ą

zuj

ą

cej (publicznej). 

Hipoteza „spirali milczenia” opiera si

ę

 na pi

ę

ciu zasadniczych zało

ż

eniach: 

   1.  Ludzie  tworz

ą

  obrazy  rozkładu  opinii  w  swym  społecznym  otoczeniu  oraz 

oceniaj

ą

  kierunek  zmian  kieruj

ą

c  si

ę

  "quasi-statystycznym  zmysłem"  -  wyczuciem,  które 

opinie s

ą

 wi

ę

kszo

ś

ciowe; 

   2. Gotowo

ść

 do publicznego przedstawiania swych pogl

ą

dów zmienia si

ę

 zgodnie z 

jednostkow

ą

 ocen

ą

 rozkładu opinii oraz kierunku (trendu) jej zmian w otoczeniu społecznym. 

Jest  wi

ę

ksza,  je

ś

li  jednostka  wierzy, 

ż

e  jej  własny  pogl

ą

d  jest  (b

ę

dzie)  dominuj

ą

cy  i 

odwrotnie; 

   3.  Rozbie

ż

no

ść

  w  ocenie  aktualnego  rozkładu  opinii  (opinia  publiczna)  i  rozkładu 

faktycznego  (zjawisko  "pluralistycznej  ignorancji")  wynika  z  przeceniania  opinii  cz

ęś

ciej 

głoszonych; 

   4. Istnieje pozytywna korelacja mi

ę

dzy opini

ą

 aktualn

ą

 i przyszł

ą

: opinia uznana za 

obecnie przewa

ż

aj

ą

c

ą

 ma szans

ę

 by

ć

 uznan

ą

 za obowi

ą

zuj

ą

 w przyszło

ś

ci; 

   5.  Je

ś

li  istnieje  ró

ż

nica  mi

ę

dzy  ocen

ą

  obecnego  i  przyszłego  rozkładu  opinii,  to 

oczekiwanie przyszłej pozycji b

ę

dzie determinowało stopie

ń

, w jakim jednostka jest gotowa 

przedstawi

ć

 własne pogl

ą

dy (Goban-Klas 1984: 54). 

Badaczka wskazuje, 

ż

e gdy chcemy prognozowa

ć

 wyniki wyborów, lepiej jest podda

ć

 

analizie klimat opinii publicznej, ni

ż

 aktualne przekonania respondenta; nale

ż

y pyta

ć

 o opini

ę

 

ś

rodowiska respondenta. Bez wzgl

ę

du na to, z jak

ą

 sił

ą

 działa "spirala milczenia", powoduje 

to, 

ż

e  człowiek  dla  utrzymania  akceptacji  społecznej,  ukrywa  swoje  pogl

ą

dy  lub  unika 

rozmów  na  pewne  tematy.  Hipoteza  wskazuje  równie

ż

  na  potencjaln

ą

  zdolno

ść

  mass 

mediów  do  wyciszania  tematów  przez  nie  podejmowanie  ich.  St

ą

d  tak  wa

ż

na  dla  idei 

obiektywno

ś

ci mediów masowych jest ich ró

ż

norodno

ść

 w zakresie własno

ś

ci jak i tre

ś

ci. 

Polskie  uwarunkowania  funkcjonowania  mediów  masowych  nie  odbiegaj

ą

  od 

problemów, z jakimi borykaj

ą

 si

ę

 pozostałe pa

ń

stwa demokratyczne. Ró

ż

nica polega na tym, 

ż

e  my  dopiero  zaczynamy  si

ę

  z  nimi 

ś

ciera

ć

.  Dlatego  te

ż

,  warto  zdawa

ć

  sobie  spraw

ę

  z 

potencjalnych i faktycznych relacji, jakie wyst

ę

puj

ą

 na linii media - władza.  

 

 

background image

 

 

19 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Polityzacja mediów i mediatyzacja polityki:  

symbioza polityki i mediów? 

 

 

Zjawisko  mediatyzacji  polityki

9

  pojawiło  si

ę

  po  II  wojnie 

ś

wiatowej.  Media  były  coraz 

powszechniej wykorzystywane przez polityków do tworzenia i stosowania coraz to nowszych 

i doskonalszych technik perswazji, stosowanych w marketingu wyborczym. Przez niektórych 

obserwatorów  zjawisko  to  postrzegane  było  w  kategoriach  wyrównywania  szans  dialogu 

mi

ę

dzy  rz

ą

dz

ą

cymi  a  rz

ą

dzonymi,  inni  przypisywali  mu  miano  regresu  debaty 

demokratycznej. Zwolennicy mediatyzacji polityki podkre

ś

lali, i

ż

 aktywno

ść

 mediów w sferze 

publicznej  przyczynia  si

ę

  do  szerokiej  prezentacji  i  wymiany  argumentów.  Przeciwnicy 

zarzucali,  i

ż

  w  wyniku  aktywno

ś

ci  mediów  nast

ę

puje  zubo

ż

enie  dyskusji  i  zredukowanie 

ż

ycia  politycznego  do  roli  rozrywki.  Obecnie  uwa

ż

a  si

ę

ż

e  media  masowe  pozwalaj

ą

 

odbiorcom  na  selekcj

ę

  informacji  i  doskonalenie  opinii  publicznej  (Dobek-Ostrowska 

2007:159). 

Rozwój  społecze

ń

stwa  informacyjnego10  bardzo  zmienił  polityk

ę

,  tak

ż

e  polsk

ą

Czasy, kiedy to polityków ogl

ą

dało si

ę

 jedynie w czasie wa

ż

nych uroczysto

ś

ci lub kampanii 

wyborczych, s

ą

 odległ

ą

 przeszło

ś

ci

ą

. Obecnie mamy wra

ż

enie 

ż

e politycy i polityka na stałe 

wro

ś

li  w  przekaz  medialny,  a  nawet  stali  si

ę

  elementem  popkultury.  Popularyzacja 

wizerunków  polityków  sprawiła,  i

ż

  wi

ę

kszo

ść

  z  nas  ulega  medialnym  wizerunkom  nie 

zagł

ę

biaj

ą

c  si

ę

  w  realne  działania  i  programy  polityczne.  Według  Alexandra  Barda  i  Jana 

Söderqvista  obecnie  warto

ś

ci

ą

  centraln

ą

  staje  si

ę

  informacja,  jej  kreacja  i  transformacja. 

Nast

ę

pstwem tego jest wzrost znaczenia grup11 dokonuj

ą

cych tych procesów. Inne grupy12 

                                                

9

 Mediatyzacja życia politycznego, według Bogusławy Dobek – Ostrowskiej, polega na „transformacji i 

modernizacji sfery publicznej oraz zmiany zachowań uczestników komunikowania politycznego pod wpływem 
dwóch typów mediów – klasycznych środków masowego przekazu – prasy, radia i telewizji, oraz nowych 
mediów sieciowych – sieci kablowych, telematycznych i satelitarnych, Internetu.” (Dobek-Ostrowska 2007: 
159) 

10

 Według raportu przygotowanego przez Komitet Badań Naukowych, Ministerstwo Łączności, „społeczeństwo 

informacyjne - [ang.  Information society] to nowy system społeczeństwa kształtujący się w krajach o wysokim 
stopniu rozwoju technologicznego, gdzie zarządzanie informacją, jej jakość, szybkość przepływu są 
zasadniczymi czynnikami konkurencyjności zarówno w przemyśle, jak i w usługach, a stopień rozwoju wymaga 
stosowania nowych technik gromadzenia, przetwarzania, przekazywania i użytkowania informacji”(2000: 62). 

11

 W skład tych grup wchodzą: dziennikarze, pracownicy PR, specjaliści od marketingu politycznego. 

background image

 

 

20 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

dot

ą

d dominuj

ą

ce staraj

ą

 si

ę

 utrzyma

ć

 status quo i przej

ąć

 kontrol

ę

 nad twórcami informacji 

(Bard,  Sodeqvist  2006:  13-18).  Pomimo  tego,  i

ż

  wizja  społecze

ń

stwa  przedstawiona  przez 

autorów  Netokracji  wydaje  si

ę

  przerysowana,  to  jednak  jest  asumptem  do  refleksji  nad 

zmianami  społecznymi,  jakich  jeste

ś

my 

ś

wiadkami.  Mediatyzacja  polityki  i  upolitycznienie 

mediów wpływaj

ą

 na społeczne postrzeganie informacji.  

Obserwuj

ą

c  rynek  medialny  w  wielu  wypadkach  mo

ż

na  zanotowa

ć

  do

ść

  znaczne 

upolitycznienie 

ś

rodków masowego przekazu, którym bli

ż

ej do modelu mediów pa

ń

stwowych 

(z wysokim poziomem pa

ń

stwowej kontroli i pochodn

ą

 stronniczo

ś

ci

ą

 wobec aparatu władzy 

—  de  facto  wobec  partii  aktualnie  rz

ą

dz

ą

cych)  ni

ż

  publicznych

13

.  W  przypadku  zwi

ą

zków 

polityki i mediów, w wi

ę

kszym stopniu mo

ż

na mówi

ć

 o wyspecjalizowanej funkcji zarz

ą

dzania 

komunikowaniem  (news  management)  realizowanej  przez  zinstytucjonalizowane  agendy 

pa

ń

stwowe  (rz

ą

dowe)  za  po

ś

rednictwem 

ś

rodków  masowego  komunikowania,  ani

ż

eli  o 

d

ąż

eniu  do  stymulowania  i  podtrzymywania    obywatelskiego  dyskursu  politycznego. 

Przykładem  takich  relacji  jest  casus  podpisania  paktu  stabilizacyjnego  (19.01.2006)  przez 

tworz

ą

ce  rz

ą

d  Prawo  i  Sprawiedliwo

ść

  i  opozycyjne  partie:  Lig

ę

  Polskich  Rodzin  i 

Samoobron

ę

  —  PiS  zanegowało  znaczenie  roli  odgrywanej  przez  media  publiczne, 

wybieraj

ą

c  jako  pierwotny  kanał  informacyjny  niepubliczn

ą

  telewizj

ę

  „Trwam”  wspieran

ą

 

przez ojca Rydzyka. 

Problematyk

ą

  relacji  pomi

ę

dzy 

ś

wiatem  polityki  a  mediami  zajmował  si

ę

  prof.  Colin 

Seymour-Ure.  Upartyjnienie 

ś

rodków  masowego  komunikowania  nazwał  paralelizmem 

partyjno-medialnym.  Stopie

ń

  tego  zjawiska  okre

ś

la  si

ę

  za  pomoc

ą

  trzech  kryteriów, 

mianowicie:  zaanga

ż

owania  partii  we  własno

ść

  mediów  i  zarz

ą

dzanie,  linii  programowej 

organizacji  medialnej  i  partyjnej  afiliacji  czytelników.  Ró

ż

na  intensywno

ść

  tych  czynników 

pozwala na wyodr

ę

bnienie pi

ę

ciu poziomów upartyjnienia mediów masowych: 

Bardzo wysoki poziom upartyjnienia. Media nale

żą

 do partii politycznych b

ą

d

ź

 ich 

liderów.  Przedstawiciele  władzy  maj

ą

  wpływ  na  zarz

ą

dzanie,  produkcj

ę

,  zawarto

ść

  i 

finansowanie 

ś

rodków  masowego  przekazu.  Bud

ż

et  jest  szczególnie  silnym 

ś

rodkiem 

                                                                                                                                                   

12

 Innymi grupami są partie polityczne i poszczególni politycy. 

13

 Dowodem takiego stanu rzeczy w Polsce jest fakt, iż jedną z pierwszych inicjatyw ustawodawczych Prawa i 

Sprawiedliwości po zwycięskich wyborach parlamentarnych w 2005 roku była tzw. ustawa medialna,  
umożliwiająca zwiększenie politycznej kontroli nad mediami publicznymi. 

background image

 

 

21 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

oddziaływania  na  dziennikarzy,  mo

ż

e  pochodzi

ć

  on  bezpo

ś

rednio  ze  składek  członków 

partii

14

Wysoki  poziom  upartyjnienia.  Partie  polityczne  nie  maj

ą

  oficjalnych  wi

ę

zów                  

z  firmami  medialnymi.  Posiadaj

ą

  jednak  du

ż

y  wpływ  na  wła

ś

cicieli  mediów  i  dziennikarzy 

poprzez  ich  emocjonalne  zaanga

ż

owanie  i  lojalno

ść

.  Wiadomo, 

ż

e  dane  medium  popiera 

okre

ś

lon

ą

 formacj

ę

 polityczn

ą

. Takie poparcie wynika z reguły z konotacji historycznych 

15

. 

Ś

redni  poziom  upartyjnienia.  Wyst

ę

puje  on  w  sytuacji,  gdy  konkretny 

ś

rodek 

masowego  przekazu  popiera  dan

ą

  grup

ę

  polityczn

ą

  warunkowo.  Linia  redakcyjna  danego 

medium  jest  przychylna  politykom  konkretnej  formacji,  ale  nie  popiera  jej  bezwarunkowo, 

pozwalaj

ą

c sobie na krytyk

ę

 jej poczyna

ń

. Mo

ż

liwe jest tak

ż

e odwrócenie kierunku sympatii  i 

przeniesienie  jej  na  parti

ę

  opozycyjn

ą

.  Medium  stara  si

ę

  zachowa

ć

  pewien  stopie

ń

 

obiektywno

ś

ci, wyra

ż

aj

ą

c pochlebne opinie o opozycji, je

ś

li ta na to zasługuje

16

 

Niski poziom upartyjnienia. Poparcie medium jest udzielane w nieprzewidywalnych 

formach,  niejako  ad  hoc.  Sytuacja  taka  tyczy  si

ę

  ugrupowa

ń

  politycznych  bez  jasno 

okre

ś

lonej  sympatii  politycznej.  Poparcie  medium  jest  wi

ę

c  wynikiem  konkretnych  działa

ń

 

przedstawicieli władzy i nie jest dane raz na zawsze.  

Najni

ż

szy  poziom  upartyjnienia.  Media  s

ą

  neutralne  w  stosunku  do  partii 

politycznych.  Nie  udzielaj

ą

  poparcia 

ż

adnej  opcji  politycznej.  Taki  stan  rzeczy  jest 

konsekwencj

ą

  odpowiednich  zapisów  w  statucie  lub  decyzji  gremiów  wła

ś

cicielskich  albo 

zarz

ą

du.  Jednak  nie  oznacza  to, 

ż

e  media  pozostaj

ą

  zupełnie  poza  sfer

ą

  polityki,  wr

ę

cz 

przeciwnie,  realizuj

ą

  obowi

ą

zek  informacyjny  o  grupach  rz

ą

dz

ą

cych

17

  (Seymour-Ure  1974: 

53). 

Nale

ż

y zatem stwierdzi

ć

, i

ż

 politycy i dziennikarze 

ż

yj

ą

 w pewnej symbiozie. Zarówno 

jedni  i  drudzy  s

ą

  sobie  potrzebni.  Media  potrzebuj

ą

  informacji,  politycy  musz

ą

  istnie

ć

  w 

mediach,  je

ż

eli  my

ś

l

ą

  o  reelekcji.  Wszyscy  notable  w  pa

ń

stwie  uczestnicz

ą

  w  ró

ż

norakich 

                                                

14

 Przykładem takiego wpływu są Włochy, gdzie Silvio Berlusconi będąc premierem i liderem partii Forza Italia, 

jest jednocześnie właścicielem wielkiego koncernu medialnego. 

15

 Bardzo dobrym przykładem powyższej sytuacji jest Wielka Brytania i związki między Partią Konserwatywną 

a opiniotwórczym dziennikiem „Daily Telegraph”. 

16

 Przykładem takiego medium w Polsce może być „Gazeta Wyborcza”, postrzegana jako tytuł liberalny, będąca 

jednocześnie jednym z najbardziej opiniotwórczych mediów.

 

17

 Wydaje się, że taki stan rzeczy jest utopią, gdyż obecnie właściwie każdemu medium możemy przypisać 

konkretną linię redakcyjną, będącą jednocześnie odzwierciedleniem poglądów politycznych. Całkowity 
obiektywizm informacyjny nie istnieje.  

background image

 

 

22 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

wydarzeniach  i  ceremoniach  codziennych,  jak  chocia

ż

by  obrady  parlamentu,  posiedzenia 

rz

ą

du, obchody 

ś

wi

ą

t narodowych. Ich aktywno

ść

 skupia uwag

ę

 redaktorów. Politycy, którzy 

czuj

ą

  si

ę

  pomijani  przez  media,  staraj

ą

  si

ę

  w  nich  zaistnie

ć

  kreuj

ą

c  „pseudowydarzenia”, 

które  nie  s

ą

  spontaniczne,  ale  przygotowane  przez  specjalistów  od  public  relations  i 

marketingu politycznego. Z reguły do tej kategorii zaliczamy konferencje prasowe, spotkania 

z dziennikarzami (briefingi), o

ś

wiadczenia prasowe, wywiady, sesje zdj

ę

ciowe. Ich zalet

ą

 jest 

mo

ż

liwo

ść

  panowania  nad  sytuacj

ą

  i  pokazania  konkretnych  tre

ś

ci.  Dzi

ę

ki  temu  politycy 

mog

ą

 budowa

ć

 swój wizerunek i popularno

ść

, skupia

ć

 uwag

ę

 obywateli na ideach przez nich 

wyznawanych,  proponowa

ć

  gotowe  analizy  współczesno

ś

ci  i  plany  naprawcze  (Mrozowski 

2001:130-132). 

 

 

*** 

 

 

Reasumuj

ą

c,  media  w  procesie  komunikowania  politycznego,  a  tak

ż

e  szerzej  - 

społecznego, posiadaj

ą

 władz

ę

 wpływania na postawy i poczynania odbiorców. S

ą

 zarówno 

kreatorem  jak  i  przeka

ź

nikiem  okre

ś

lonych  tre

ś

ci.  Jednak  funkcjonuj

ą

c  jako  jeden  z 

podsystemów  systemu  politycznego  nie  mog

ą

  pozosta

ć

  głuche  na  sygnały  płyn

ą

ce  z 

zewn

ą

trz  swego  otoczenia.  Musz

ą

  odpowiada

ć

  na  zapotrzebowanie  społeczne,  gdy

ż

  w 

sytuacji  ogromnej  konkurencji  na  rynku  medialnym  konieczne  jest  to  do  zdobycia  i 

utrzymania kr

ę

gu odbiorców. S

ą

 zale

ż

ne zarówno od dostarczycieli materiału na newsy jak i 

swoich  odbiorców.  Analizuj

ą

c  relacje  polityki  i  mediów  nale

ż

y  podkre

ś

li

ć

  symbioz

ę

  obu 

podmiotów. Pomimo wielu zarzutów wzgl

ę

dem mediów s

ą

 one niezb

ę

dne do współczesnego 

procesu komunikowania. 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

23 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

BIBLIOGRAFIA 

 

 

Bard  A.,  Sodeqvist  J.  (2006),  Netokracja,  przeł.  Piotr  Cyprya

ń

ski,  Warszawa, 

Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne. 

Cayrol R. (1986),  La nouvelle communication politique, Paris, Larousse. 

Dobek-Ostrowska  B.  (2007),  Komunikowanie  polityczne  i  publiczne,  Warszawa, 

Wydawnictwo Naukowe PWN. 

Easton  D.  (1975),  Analiza  systemów  politycznych,  w:  red.  W.  Derczy

ń

ski  i  in., 

Elementy teorii socjologicznych, Warszawa, PWN. 

Gerstle J. (1992), La communication politique, Paris, PUF. 

Giddens A. (1984), The Constitution of Society, Berkeley – Los Angeles, University of 

California Press. 

Goban-Klas  T.  (2005),  Przesuni

ę

cie  centrum  władzy:  media  jako  pierwsza  siła 

systemu politycznego, w: J Chłopecki, R. Polak, (red.) Media lokalne a demokracja lokalna, 

Rzeszów, Wyd. WSIiZ. 

Goban-Klas T. (2008). Media i komunikowanie masowe, Warszawa, PWN. 

Goban-Klas  T.  (1984),  Hipoteza  „spirali  milczenia”  w  ramach  teorii  opinii  publicznej, 

w: „Zeszyty Prasoznawcze”nr 2.  

Kaase M.  (2003),  System demokratyczny i mediatyzacja polityki, w: red. B. Dobek-

Ostrowska,  Media  masowe  w  systemach  demokratycznych.  Teoretyczne  problemy  i 

praktyczny  wymiar  komunikowania  politycznego,,  Wrocław,  Dolno

ś

l

ą

ska  Szkoła  Wy

ż

sza 

Edukacji TWP. 

Kotler P. (1994), Marketing, Warszawa, Gebethner i S-ka. 

McLuhan  M.  (1994),  Understanding  Media.  The  Extensions  of  Man,  New  York,  Mc 

Graw-Hill.   

McQuail D. (2008), Teoria komunikowania masowego, Warszawa, PWN. 

Mrozowski M. (2001), Media masowe. Władza, rozrywka i biznes, Warszawa, Aspra-

Jr. 

Negrine R. (1994), Politicts and the Mass Media in Britain, London, Routledge. 

background image

 

 

24 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Rippel  G.  (2003),  O  lobbingu  czyli  promocji  interesów,  w:  Jerzy  Jarco  (red.),  „Prace 

Naukowe  AE  nr  1008,  Nauki  humanistyczne  8”,  Wrocław,  Wydawnictwo  Akademii 

Ekonomicznej im. Oskara Langego. 

Seymour – Ure C. (1974). The Political Impact of Mass Media, London, Constable. 

Simon H. (1957), Models of Men, New York, Wiley. 

Thoveron  G.  (1990),  La  communication  politique  aujourd’hui,  Bruxelles,  Edition 

Universitaires. 

 

Ź

ródła internetowe 

 

Filip 

Tobolewski 

http://www.psz.pl/Filip-Topolewski-Rynek-mediow-i-reklamy-na-

swiecie (27.11.2009).   

Raport Komitetu Bada

ń

 Naukowych, Ministerstwa Ł

ą

czno

ś

ci „Cele i kierunki rozwoju 

społecze

ń

stwa 

informacyjnego 

Polsce”, 

Warszawa 

2000. 

http://kbn.icm.edu.pl/cele/epolska.doc (18.02.2010). 

 

Prasa 

Smole

ń

ski P. (27.12.2002), Ustawa za łapówk

ę

 czyli przychodzi Rywin do Michnika, 

Gazeta Wyborcza nr 300 

Patrota T., Stelmasiak M. (23.01.2002) , Łowcy skór, Gazeta Wyborcza nr 19 

Wielowieyska D. (2.04.2004), Miller , Orlen i UOP,  Gazeta Wyborcza nr 79 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

25 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

AGNIESZKA KANDZIA 

 

 

MEDIATYZACJA  POLITYKI,  CZYLI  MEDIA  JAKO  IV 

WŁADZA. 

 

 

SŁOWA-KLUCZE 

media, wpływ, mediatyzacja, władza, manipulacja,  

 

 

ABSTRAKT 

Kontakt polityków ze społecze

ń

stwem odbywa si

ę

 dzisiaj głównie za pomoc

ą

 mediów. Staj

ą

 

si

ę

 one istotnym po

ś

rednikiem w nadawaniu przekazów pochodz

ą

cych ze sceny politycznej. 

Interpretowanie tych przekazów le

ż

y u podstaw mechanizmu zwanego mediatyzacj

ą

 polityki. 

W artykule  pokazano  wi

ę

c, 

ż

e  media  stały  si

ę

  wa

ż

nym  graczem  politycznym, który  wpływa 

na  postawy  i  zachowania  odbiorców  =  obywateli. 

Ś

rodki  masowego  przekazu  realizuj

ą

  w 

polityce  wiele  funkcji  z  czego  za  najwa

ż

niejsze  mo

ż

na  uzna

ć

  aktywizowanie  społeczno

ś

ci  i 

oddziaływanie  na  postawy  ludzi.  Przedstawiono  tak

ż

e  problem  mediów  jako  IV  władzy  – 

władzy  symbolicznej,  ale  przez  społecze

ń

stwo  coraz  cz

ęś

ciej  postrzeganej  jako  władzy 

realnej.  Wskazano  te

ż

  na  fakt, 

ż

e  społeczny  wpływ  mediów  nie  dotyczy  jednak  tylko 

odbiorców, ale tak

ż

e nadawców - elity polityczne. Obywatel musi umie

ć

 odró

ż

ni

ć

 informacje 

prawdziwe od tych manipulowanych, co nierzadko bywa trudnym zadaniem. 

 

 

 

 

 

background image

 

 

26 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

1. Media w społecze

ń

stwie informacyjnym 

 

 

System  medialny  bez  wątpienia  jest  elementem  systemu  społecznego  i  dzisiaj  nie  trzeba 

udowadniać, że jeden system nie może działać poprawnie bez drugiego, głównie ze względu na fakt, 

ż

e to właśnie człowiek jako jednostka jest podstawowym „budulcem” każdego z nich. Denis McQuail 

wyróżnił kilka czynników, które potwierdzają powyższą zależność: 

1) środkom masowego przekazu przypisane są określone obowiązki, wynikające  

z obdarzenia ich zaufaniem społecznym, 

2)  istnieje  konieczność  rzetelnego  i  uczciwego  informowania  obywateli  o  bieżących 

wydarzeniach w skali krajowej i międzynarodowej, 

3)  w  państwach  demokratycznych  zapewnione  są  wolności  słowa  i  swoboda  pracy 

dziennikarskiej, 

4) akceptowana jest interwencja władz centralnych, w działanie mediów, w sytuacji 

zagrożenia ładu społecznego (McQuail 2008: 185). 

Chociaż media są systemem komunikacji jednokierunkowej, rzeczywisty proces komunikacji 

taki nie jest, zależy bowiem od interakcji, jaka następuje pomiędzy nadawcą                     i odbiorcą 

przy  interpretowaniu  przekazów  (Castells  2007:  341).  Badania  pokazują,  że  media  nie  są  zmienną 

zależną w wywoływaniu zachowań. Nie mogą oczywiście radykalnie zmieniać postaw wyborców, ale 

mogą  je  nieco  modyfikować  (osłabiać  lub  wzmacniać).  Ich  przekaz  może  być  jawny  lub  ukryty. 

Ważne,  aby  podkreślić,  że  przekaz  ten  jest  także  opracowywany  i  przetwarzany  przez  jednostki 

usytuowane  w  specyficznych  kontekstach  społecznych  (Castells  2007:  341).  Media  spełniają  dzisiaj 

podstawową  rolę  w  kształtowaniu  opinii i  społecznej  świadomości.  Nie  są to już  tylko  narzędzia  do 

poznawania  faktów,  ale  są  także  „sędzią  i  straszakiem”  (Nowińska  2005:  9).  Stały  się  ważnym 

graczem politycznym. Wpływają na postawy i zachowania odbiorców. 

Wiekiem  mass  mediów  możemy  na  pewno  określić  wiek  XX.  Rozwój  nowej  technologii 

pozwolił  na  docieranie  informacji  do  szerszej,  właśnie  masowej  grupy  odbiorców.  Szczególnie             

w  czasie  drugiej  wojny  światowej  odpowiedni,  rzetelny  i  szybki  przekaz  informacji  był  niezwykle 

ważny.  Zmieniało  się  w  tym  czasie  korzystanie  z  poszczególnych  rodzajów  mediów  masowych.          

O ile do lat 90-tych, górowały telewizja i radio, to później, dzięki ponownemu rozwojowi technologii, 

background image

 

 

27 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

na  arenę  wszedł  Internet.  Stał  się  dzisiaj  jednym  z  najczęściej  wykorzystywanych  środków 

komunikacji.  

Media w XXI wieku spełniają następujące funkcje

18

:  

informacyjna  –  media  zbieraj

ą

  i  upowszechniaj

ą

  informacje  na  temat  wa

ż

nych 

wydarze

ń

 społecznych, politycznych, ekonomicznych i kulturalnych. Informacje powinny by

ć

 

przekazywane w sposób profesjonalny i jak najbardziej obiektywny, 

opiniotwórcza – 

ś

rodki masowego przekazu kształtuj

ą

 opini

ę

 publiczn

ą

, wpływaj

ą

 na 

widzów, czytelników i słuchaczy na ich postawy i zachowania,  

kontrolna  –  dziennikarze  kontroluj

ą

  działania  władz,  osób  publicznych  i  instytucji 

pa

ń

stwowych i samorz

ą

dowych, mog

ą

 ujawnia

ć

, a nawet zapobiega

ć

 nadu

ż

yciom, 

ułatwiaj

ą

  komunikacj

ę

  społeczn

ą

  – 

ś

rodki  masowego  przekazu  jak  sama  nazwa 

wskazuje  s

ą

  po

ś

rednikiem  w  przekazywaniu  informacji  pomi

ę

dzy  jednostkami,  grupami                             

i organizacjami społecznymi, 

interwencyjna  –  zwi

ą

zana  głównie  z  dziennikarstwem 

ś

ledczym,  dziennikarze 

wyja

ś

niaj

ą

 sprawy okre

ś

lone przepisami kodeksu karnego, cz

ę

sto daj

ą

 pocz

ą

tek 

ś

ledztwom 

prowadzonym  przez  policj

ę

,  prokuratur

ę

  i  s

ą

dy,  wyja

ś

niaj

ą

  tak

ż

e  afery  ze  wzgl

ę

du  na  ich 

kontekst etyczny, 

dydaktyczna  –  polegaj

ą

ca  na  nauczaniu  na  odległo

ść

,  kursach  i  szkolenia  (w  tym 

internetowych) 

edukacyjna  –  spełniana  głównie  przez  czasopisma  i  kanały  naukowe  i 

popularnonaukowe,  media  trafiaj

ą

  ze  swoj

ą

  ofert

ą

  do  konkretnego  odbiorcy  lub  grupy 

odbiorców, 

dostarczanie rozrywki,  

ekonomiczna  –  za  po

ś

rednictwem  mediów  reklamowane  s

ą

  towary  i  usługi, 

promowane s

ą

 niektóre „postawy ekonomiczne” jednostki, 

integracyjna  –  media  odgrywaj

ą

  te  rol

ę

  w  konkretnych  momentach 

ż

ycia 

społecze

ń

stwa,  integruj

ą

  mniejszo

ś

ci  narodowe,  religijne,  społeczno

ś

ci  lokalne,  a  tak

ż

narody,kreuj

ą

  wi

ę

zi  społeczne  i  postawy  moralne  –  tworz

ą

  standardy  etyczne  i 

upowszechniaj

ą

  wzorce  zachowa

ń

,  np.  model  rodziny,  kariery.  Stały  si

ę

  po

ś

rednikiem 

                                                

18

 Opracowane własne na podstawie literatury użytej w niniejszej pracy. 

background image

 

 

28 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

warto

ś

ci demokratycznych takich, jak wolno

ść

 jednostki, prawa człowieka, równo

ść

 ras. Rola 

ta mo

ż

e by

ć

 zarówno pozytywna jak i negatywna (przesadna seksualno

ść

). 

 

 

Wykres 1. Funkcje mediów [oprac. własne] 

 

XXI  wiek,  oprócz  rozwoju  technologicznego  przyniósł  przekształcenie  tre

ś

ci 

przekazywanych  przez  dziennikarzy  w  rozrywk

ę

.  Dzisiaj  wi

ę

kszo

ść

  tre

ś

ci  zyskuje  na 

znaczeniu,  gdy  jest  podana  w  sposób  humorystyczny  i  przyjemny.  Jak  zauwa

ż

aj

ą

 

Aleksander  Bard  i  Jan  Söderqvist  „programy  s

ą

  produkowane  dla  podklasy  pasywnych 

konsumentów:  telewizyjnych  leniwców  z  pilotami  w  dłoniach  siedz

ą

cych  w  migoc

ą

cym 

background image

 

 

29 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

ś

wietle    ponowoczesnego  ogniska,  przygotowanych  na  rozrywk

ę

”  (A.  Bard,  J.  Söderqvist 

2006: 147). Tak

ż

e programy polityczne musiały si

ę

 do tego stylu dostosowa

ć

.  

 

2. Wpływ mediów na polityk

ę

 

 

 

Truizmem jest stwierdzenie, że media w oczywisty sposób wpływają na politykę i na sposób 

jej  przekazywania  społeczeństwu.  Tym  samym  pośrednio  mogą  wpływać  na  postawy  odbiorców. 

Wykres 2 pokazuje, jakie funkcje spełniają środki masowego przekazu w tej dziedzinie:  

 

Wykres 2. Funkcje mediów w polityce 

Ź

ródło: Materiały dydaktyczne Forum Nauczycieli Edukacji Obywatelskiej Środki masowego przekazu: 

media jako czwarta władza.

 

background image

 

 

30 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

-  przekazują  informacje,  dzięki  czemu  możemy  na  bieżąco  śledzić  wydarzenia 

międzynarodowe, państwowe i lokalne, 

- dzięki naciskom mediów i opinii publicznej na polityków – dokonywane są nieraz zmiany na 

ważnych państwowych stanowiskach, 

-  aktywizują  społeczności  –  łatwość  nawiązywania  kontaktów  i  wymiany  informacji 

powoduje,  że  powstają  nowe  grupy  społeczne,  które  wkraczają  w  świat  polityki  i  aktywnie  w  nim 

zaczynają uczestniczyć.  

- oceniają funkcjonowanie instytucji, a dzięki tej permanentnej kontroli są w stanie wpływać 

(oczywiście pośrednio) na działanie instytucji.  

-  narzucają  styl  życia  politycznego  –  nie  tylko  przez  namawianie  do  udziału  w  wyborach 

obywateli,  ale  także  „namawiają”  polityków  do  zachowywania  się  w  sposób  pożądany  przez 

wyborców.  Jak  podkreśla  Manuel  Castells  „teraźniejszość  i  przyszłość  mediów  oparta  jest  na 

decentralizacji, dywersyfikacji i przystosowaniu do gustów odbiorcy” (Castells 2007: 346).  

-  sprzyjają  utrwalaniu  się  praworządności  –  wykrywanie  afer,  dziennikarstwo  śledcze, 

kontrola działalności instytucji rozkręcają całą maszynę kontrolną, której trybami są także prokuratura                  

i sądy.   

-  ukierunkowują  zainteresowania  –  relacjonują  wydarzenia  i  tym  samym  wyznaczają  trendy 

zainteresowania  polityką  (to  od  redaktorów  naczelnych  zależy  jak  długo  na  łamach  znajduje  się  na 

przykład afera polityczna).  

-  mogą  oddziaływać  na  ludzką  podświadomość  –  w  zależności  od  tego  jakie  informacje  są 

nam przekazywane i w jaki sposób są formułowane.   

Społeczny wpływ mediów obejmuje jednak nie tylko masowego odbiorcę – „szarego” członka 

społeczeństwa  informacyjnego,  ale  także  elity  polityczne,  dla  których  bycie  w  mediach  stało  się 

warunkiem  niezbędnym  bycia  w  polityce.  Choć  media  uważają  się  za  bezstronnego  aktora  gry 

politycznej, to  nie są oczywiście stałe w głoszeniu swoich poglądów i tego na pewno nie możemy od 

nich  oczekiwać.  Gdy  popełnią  błąd  niechętnie  się  tłumaczą,  a  o  sprostowania  trzeba  walczyć  na 

drodze sądowej.  

Sposób  działania  mediów  w  społecze

ń

stwie  informacyjnym  powoduje  wyst

ą

pienie 

du

ż

ych  w

ą

tpliwo

ś

ci,  co  do  rzetelno

ś

ci  otrzymywanych  informacji.  Nie  wiemy  czy  za  ich 

po

ś

rednictwem nie jeste

ś

my poddani manipulacji. Marian Golka stawia tez

ę

, i

ż

 współcze

ś

nie 

„mamy  do  czynienia  z  niedoinformowaniem,  przeinformowaniem  albo  z  informowaniem  o 

background image

 

 

31 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

sprawach  niewa

ż

nych  i  drugorz

ę

dnych  czy  wr

ę

cz  szkodliwych,  jak  równie

ż

  ze 

ś

wiadomym 

dezinformowaniem  –  czyli  kłamstwem  lub  manipulowaniem”  (Golka  2008:  112).  Takie 

problemy zwi

ą

zane z wolnym, swobodnym dost

ę

pem do rzetelnej, prawdziwej informacji s

ą

 

uznawane  cz

ę

sto  za  zagro

ż

enie  dla  wolno

ś

ci  jednostki.  Stanisław  Juszczyk  przytacza  za 

Adamem Lep

ą

 najcz

ęś

ciej stosowane sposoby manipulowania informacjami:  

a) opatrywanie informacji, które powinny by

ć

 bezstronne, komentarzem redakcyjnym, 

b) podawanie informacji niepełnych, lub usuni

ę

cie fragmentu informacji,  

c) podawanie informacji nieprawdziwych,  

d) podawanie informacji wieloznacznych, by utrudni

ć

 ich zrozumienie,  

e) podawanie informacji mało istotnych jako pierwszych, co sugeruje ich wa

ż

no

ść

,  

f) podawanie informacji wa

ż

nych jako informacji bez znaczenia,  

g)  narzucanie  punktowego  spojrzenia  na  problemy,  nie  pokazywanie  ich  w 

cało

ś

ciowym wymiarze, 

h) przekazywanie informacji w nadmiarze, w celu spowodowania dezinformacyjnego 

chaosu (Juszczyk 2000: 66). 

Takim  zagro

ż

eniom  w  szczególno

ś

ci  poddane  s

ą

  wiadomo

ś

ci  polityczne.                                   

A  niedoinformowanie  lub  podawanie  informacji  w  sposób  niewła

ś

ciwy  znacznie  wpływa  na 

ich  odbiór.  Niedoinformowani  obywatele  nie  s

ą

  w  stanie  oceni

ć

  realnej  siły  systemu 

politycznego  i  panuj

ą

cych  w  nim  zale

ż

no

ś

ci.  Dalej  stwierdza  on,  i

ż

  ka

ż

dego  dnia  jeste

ś

my 

zalewani potokiem ró

ż

nych informacji (w tym politycznych), jednak ich pozorna ró

ż

norodno

ść

 

jest  cz

ę

sto  złudzeniem  wywołanym  przez  ich  obfito

ść

,  co  stwarza  iluzj

ę

  wolnego  wyboru 

informacji, poniewa

ż

 pozornie docieraj

ą

 one do nas z wielu 

ź

ródeł. Celem socjotechnicznego 

działania  jest  tu  wywołanie  wra

ż

enia, 

ż

e  skoro  wszystkie  media  przekazuj

ą

  wydarzenia 

polityczne  podobnie  lub  tak  samo,  to  znaczy, 

ż

e  s

ą

  one  prawdziwe.  Powszechny  zalew 

informacjami  działa  unifikuj

ą

co  na  sposób  my

ś

lenia  ludzi,  na  czym  bazuj

ą

  mass  media 

wykorzystuj

ą

c  skłonno

ść

  do  zachowa

ń

  stadnych,  uczestniczenia  w  grupie  wi

ę

kszo

ś

ciowej  i 

my

ś

lenia  w  kategoriach:  „racj

ę

  ma  wi

ę

kszo

ść

”.  Dzi

ę

ki  temu  mo

ż

na  sterowa

ć

  lud

ź

mi  za 

pomoc

ą

 presji tzw. opinii publicznej. 

System  manipulowania  opiera  si

ę

  głownie  na  selekcji  informacji  i  przypisywaniu  im 

odpowiedniej wa

ż

no

ś

ci. Przez to, nawet je

ś

li nie uda si

ę

 narzuci

ć

 odbiorcy sposobu my

ś

lenia                

o danym fakcie, to zwykle przynajmniej mo

ż

na go skłoni

ć

, by my

ś

lał wła

ś

nie o danym fakcie,              

background image

 

 

32 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

a  nie  o  innym  (zgodnie  z  teori

ą

  agenda–setting).  W  przypadku  informacji  politycznych 

wykorzystuje si

ę

 efekt pierwsze

ń

stwa przekazu (t

ę

 informacj

ę

, któr

ą

 poznamy jako pierwsz

ą

 

uznajemy za najwa

ż

niejsz

ą

, prawdziw

ą

 oraz podstawow

ą

 i do niej odnosimy inne, otrzymane 

ź

niej) lub odwrotny efekt – ko

ń

ca/

ś

wie

ż

o

ś

ci (najlepiej pami

ę

tamy to co dotarło do nas jako 

ostatnie, wi

ę

c na tym si

ę

 opieramy) – tzw. wiadomo

ś

ci z ostatniej chwili.  

Jedyn

ą

  form

ą

  obrony  przed  manipulacj

ą

  jest  weryfikowanie  podawanych  nam 

informacji         w  oparciu o  inne,  pochodz

ą

ce  z  alternatywnych,  zaufanych 

ź

ródeł.  Tu  jednak 

stajemy  wobec  sytuacji, 

ż

e  dowolne  informacje  ze 

ś

wiata  polityki,  pochodz

ą

ce  ze 

ś

rodków 

masowego przekazu (b

ą

d

ź

 innych), w tym te maj

ą

ce za zadanie prostowa

ć

 inne informacje, 

równie

ż

 mog

ą

 by

ć

 zmanipulowane. Oznacza to, 

ż

e wła

ś

ciwie nigdy nie mo

ż

emy by

ć

 pewni, 

czy informacja, któr

ą

 posiedli

ś

my, jest prawdziwa. Sytuacj

ę

 dodatkowo utrudnia fakt, i

ż

 sami 

dziennikarze,  mimo  i

ż

  zobowi

ą

zani  wymogami  prawa  i  etyki  zawodowej  do  zachowywania 

najwy

ż

szej  staranno

ś

ci  i  rzetelno

ś

ci  przy  gromadzeniu  faktów,  cz

ę

stokro

ć

  z  ró

ż

nych 

powodów  (brak  czasu,  brak  mo

ż

liwo

ś

ci,  lenistwo)  zaniedbuj

ą

  ich  weryfikacj

ę

  i  mało 

przejmuj

ą

 si

ę

 wiarygodno

ś

ci

ą

. Dobrze ilustruje to cytowana przez Mariana Golk

ę

 wypowied

ź

 

Ryszarda Kapu

ś

ci

ń

skiego: 

  

dziennikarstwo  bardziej  przypomina  dzi

ś

  działalno

ść

  rozrywkow

ą

  ni

ż

  informacyjn

ą

.  Informuje 

si

ę

  o  wydarzeniach,  nie  dochodz

ą

c  jednocze

ś

nie  do  ich 

ź

ródeł,  do  prawdziwych  przyczyn.  Nawet  te 

wiadomo

ś

ci o bie

żą

cych wydarzeniach, wyrwane s

ą

 z szerszego kontekstu. A wydarzenie wyrwane z 

szerszego  kontekstu  mo

ż

e  mie

ć

  zupełnie  inn

ą

  wymow

ę

  i  znaczenie  ni

ż

  ma  w  rzeczywisto

ś

ci. W  ten 

sposób, zamiast informowa

ć

, dziennikarze wprowadzaj

ą

 w bł

ą

d (Golka 2008: 115).  

 

Bardzo  istotny  jest  również  problem  pluralizmu  mediów,  który  w  dobie  zaawansowanej 

koncentracji  na  rynkach  medialnych,  jest  często  mocno  ograniczony,  lub  wręcz  pozorny.  Wielkie 

koncerny medialne (Murdocha, Blacka, Turnera, Bertelsmanna, Marinho, Berlusconiego, lub             - 

w warunkach polskich - „Agora”) kontrolują jednocześnie wiele tytułów prasowych, stacji radiowych, 

telewizyjnych oraz witryn internetowych i mają bezpośredni wpływ na informacje w nich podawane. 

Profile  poszczególnych  mediów  znajdujących  się  posiadaniu  danego  koncernu  różnią  się  od  siebie 

diametralnie,  więc  przeciętny  odbiorca  nie  ma  poczucia,  iż  w  istocie  należą  do  jednego  wydawcy  i 

mogą  realizować  jedną,  określoną  politykę  informacyjną.  Potęguje  to  fałszywe  wrażenie  pluralizmu 

rzekomo niezależnych od siebie źródeł informacji, jakie do nas docierają. 

background image

 

 

33 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Jeśli  weźmiemy  pod  uwagę  fakt,  że  najwięcej  czasu  w  programach  informacyjnych  zajmują 

wiadomości odnoszące się do sceny politycznej, a programy publicystyczne też bardzo często dotyczą 

tej tematyki, to warto przeanalizować strukturę tych programów w całej ofercie programowej mediów. 

Krzysztof R. Nowakowski z Uniwersytetu Warszawskiego prześledził ofertę mediów publicznych pod 

kątem zawartości.  

 

Tabela 1. Struktura oferty programowej Polskiego Radia S.A. w 2007 roku. 

Rodzaje audycji 

W  czterech  programach  PR  S.A.(  Program1, 

Program2, Program3, Radio BIS) łącznie  

Łączna 

liczba 

godzin 

Ś

redni % 

Informacje. 

2545 

7,3% 

Publicystyczne. 

5609 

16,0% 

Edukacyjne i popularnonaukowe. 

1358 

3,9% 

Poradnicze. 

423 

1,2% 

Religijne. 

436 

1,2% 

Literackie i formy udramatyzowane. 

1119 

3,2% 

Rozrywkowe (słowne i słowno-muzyczne). 

525 

1,5% 

Sportowe 

526 

1,5% 

Dla dzieci i młodzieży. 

277 

0,8% 

Inne audycje słowne i słowno muzyczne. 

1956 

5,6% 

Razem audycje słowne i słowno-muzyczne 

(bez autopromocji i elementów płatnych). 

14774 

42,2% 

Muzyka w programie. 

19594 

55,9% 

Liczba  godzin  nadawanego  programu 

(100%) 

35040 

 

Ź

ródło:  K.R.  Nowakowski,  Raport  z  badania  społecznej  odpowiedzialności  mediów  w  systemie 

gospodarki rynkowej, Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2008, s.43. 

 

Powy

ż

sze  zestawienie  pokazuje, 

ż

e  niemal  1/4  wszystkich  czasu  antenowego  w 

Polskim  Radiu  zajmuj

ą

  programy  informacyjne  i  publicystyczne.  Co  prawda,  jak  podkre

ś

la 

autor  raportu,  odsetek  ten  spadł  w  porównaniu  z  rokiem  2002,  ale  wci

ąż

  jeste

ś

my 

„bombardowani”  wiadomo

ś

ciami  politycznymi  i  kreowane  s

ą

  w  ten  sposób  nasze  postawy. 

Wiadomo

ś

ci  polityczne  w  programach  informacyjnych  s

ą

  prawie  zawsze  na  pierwszym 

background image

 

 

34 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

miejscu, dlatego wła

ś

nie uznajemy, 

ż

e s

ą

 lub powinny by

ć

 dla nas  najwa

ż

niejsze. Podobnie 

rzecz wygl

ą

da  w przypadku telewizji publicznej. 

 

Tabela 2. Struktura oferty programowej TVP S.A. w 2007 roku 

Rodzaje audycji 

Program 1 TVP 

Ś

rednia  liczba  godzin 

nadawania w tygodniu 

%  rocznego  czasu 

nadawania 

Informacje 

10,1 

6,8 

Publicystyka 

17,9 

11,9 

Audycje 

edukacyjne 

popularnonaukowe 

5,2 

3,4 

Poradnictwo 

1,1 

0,7 

Religia 

3,1 

2,0 

Film dokumentalny i reportaże 

10,5 

7,0 

Rozrywka 

5,7 

3,7 

Film fabularny 

66,7 

44,4 

Muzyka 

3,4 

2,3 

Widowiska teatralne 

1,1 

0,8 

Audycje dla dzieci i młodzieży 

13,6 

9,1 

Rodzaje audycji 

Program 2 TVP 

Ś

rednia  liczba  godzin 

nadawania w tygodniu 

%  rocznego  czasu 

nadawania 

Informacje 

6,7 

4,4 

Publicystyka 

4,6 

Audycje 

edukacyjne 

popularnonaukowe 

0,1 

0,1 

Poradnictwo 

7,5 

Religia 

0,6 

Film dokumentalny i reportaże 

13,5 

Rozrywka 

14 

9,3 

Film fabularny 

63,5 

42,2 

Muzyka 

4,7 

3,1 

Widowiska teatralne 

8,6 

0,1 

Audycje dla dzieci i młodzieży 

ś

rednio 

godz. 

dziennie 

2,4 

background image

 

 

35 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Ź

ródło:  K.  R.  Nowakowski,  Raport  z  badania  społecznej  odpowiedzialno

ś

ci  mediów  w 

systemie  gospodarki  rynkowej,  Instytut  Socjologii  Uniwersytetu  Warszawskiego,  Warszawa  2008,  s. 

43.

 

 

 

Eliminuj

ą

c kategori

ę

 filmów fabularnych, która w oczywisty sposób, ze wzgl

ę

du na ich 

długo

ść

 wygrywa w tej rywalizacji, to wci

ąż

 informacja i publicystyka s

ą

 jednymi z najcz

ęś

ciej 

emitowanych rodzajów programów. 

Tabela 3. Struktura oferty programowej TVP INFO w 2007 roku. 

Rodzaje audycji 

Program  3  TVP  (TVP  INFO);  struktura  programu 

wspólnego opracowanego centralnie  

Warszawie, 

stanowiącego 

82,6% 

programów 

regionalnych.  

% rocznego czasu nadawania 

Informacje 

44,5 

Publicystyka 

24,3 

Audycje edukacyjne 

0,7 

Poradnictwo 

0,2 

Religia 

0,7 

Film dokumentalny 

9,5 

Rozrywka 

9,5 

Film fabularny 

0,1 

Muzyka 

0,1 

Ź

ródło: K. R. Nowakowski, Raport z badania społecznej odpowiedzialności mediów  

w  systemie  gospodarki  rynkowej,  Instytut  Socjologii  Uniwersytetu  Warszawskiego, 

Warszawa 2008, s. 43. 

Kanał  TVP  INFO  przej

ą

ł  obowi

ą

zki  publicznych  mediów  informacyjnych  i  poszedł                  

ś

lady utworzonego kilka lat wcze

ś

niej kanału TVN 24. Oba pasma intensywnie przekazuj

ą

 

nam informacje polityczne, niejednokrotnie opatruj

ą

c je licznymi komentarzami. Dziennikarze 

TVP  INFO  prowadz

ą

  transmisje  z  parlamentu  („Obrady  Sejmu  RP”  –  TVP  INFO,  Komisja 

Ś

ledcza na 

ż

ywo – TVN 24), przedstawiaj

ą

 działania polityków („Forum” – TVP INFO, „Fakty 

po Faktach”, „Kawa na ław

ę

” – TVN 24, TVN) oraz komentuj

ą

 bie

żą

ce wydarzenia w kraju i 

za  granic

ą

  („Serwis  info”  –  TVP  INFO,  „Polska  i 

Ś

wiat”,  „Horyzont”  –  TVN  24).  Na  drugim 

miejscu  w  mediach  publicznych,  pod  wzgl

ę

dem  materiałów  politycznych  i  publicystycznych 

background image

 

 

36 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

jest  TVP  1.  „Jedynka”  w  2007  roku  po

ś

wi

ę

ciła  ł

ą

cznie  18,7%  czasu  antenowego  na 

informacje i publicystyk

ę

 (Nowakowski 2008: 49).  

Jednym  z  wa

ż

niejszych 

ś

rodków  przekazu  informacji  jest  dzisiaj  Internet.  Za  jego 

po

ś

rednictwem toczy si

ę

 wiele dyskusji politycznych a społecze

ń

stwo ma wra

ż

enie, 

ż

e stale 

w tej debacie uczestniczy.   

 

Poniewa

ż

  Internet  staje  si

ę

  podstawowym 

ś

rodkiem  komunikacji  i  organizacji  we  wszystkich 

sferach  ludzkiej  działalno

ś

ci,  jest  oczywiste, 

ż

e  korzystaj

ą

  z  niego  tak

ż

e  ruchy  społeczne  oraz 

polityczne  i 

ż

e  b

ę

d

ą

  to  robi

ć

  w  coraz  wi

ę

kszej  mierze,  przekształcaj

ą

c  go  w  wa

ż

ne  narz

ę

dzie 

informowania,  rekrutowania  zwolenników,  organizowania  struktur  i  działa

ń

,  zdobywania  wpływów  i 

władzy i przeciwstawiania si

ę

 wpływom i władzy przeciwników (Castells 2003: 157). 

 

 Politycy  pisz

ą

  blogi  (m.in.  Janusz  Palikot,  Marek  Migalski),  uczestnicz

ą

  w  chatach                   

z  internautami,  dzi

ę

ki  czemu  obywatele  maj

ą

  poczucie  realnego  udziału  w  polityce  i 

permanentnej  legitymizacji  władzy.  Na  pewno  plusem  jest  zbli

ż

enie  si

ę

  w  ten  sposób 

polityków nawet do najni

ż

szych warstw społecznych oraz anga

ż

owanie szczególnie młodego 

pokolenia do wypowiadania si

ę

 na tematy polityczne.  

Nie  można  pominąć  potęgi  mediów  jako  pośrednika  w  kampanii  wyborczej.  Jak  zauważa 

Ralph Negrine, w kampanii prowadzonej strategicznie media odgrywają kluczową rolę, zaś ich wpływ 

na  jej  przebieg  jest  rzeczywiście  ogromny.  Jakkolwiek  w  wielu  sytuacjach  dominujący  wpływ  na 

przebieg  kampanii  mają  politycy,  na  przykład  kreując  pewne  wydarzenia,  to  niezależnie  od  tego 

ostateczny  kształt  przekazu  i  opinie  w  nim  wyrażone  są  przejawem  aktywności  ludzi  związanych  z 

mediami (Negrine 1994: 136 i nast.). Tendencje i nastroje, które są kreowane przez środki masowego 

przekazu natychmiast trafiają na podatny grunt w polityce. Są wykorzystywane do walki politycznej. 

Nie  ma  potrzeby  mówić  tu  o  teorii  marketingu  politycznego,  ale  ważnym  podkreślenia  jest  fakt,  że 

marketing  polityczny  w  całości  opiera  się  na  metodach  i  strategiach  prezentacji  kandydata,  w  tym 

głównie  prezentacji  przedstawianej  w  mediach.  Internet  i  telewizja  wyznaczają  pewne  trendy  w 

prowadzeniu  kampanii  wyborczej,  w  budowaniu  strategii  kampanii.  Mediatyzacja  walki 

przedwyborczej może być pozytywna – zdobywamy więcej informacji na temat kandydatów, jesteśmy 

w  stanie  porównać  w  łatwy  sposób  ich  programy,  widzimy,  jak  prezentują  się  kandydaci  wizualnie. 

Ma jednak też swoje złe strony – propagowane są nieprawdziwe lub czasem brutalnie sformułowane 

informacje,  które  na  stałe  odciskają  piętno  w  świadomości  społecznej,  nie  chodzi  bowiem  często  o 

background image

 

 

37 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

promowanie  własnej  osoby,  ale  o  zdyskredytowanie  przeciwnika.  Ważnym  znakiem  zarówno  dla 

polityków jak i wyborców są sondaże polityczne. Takie rankingi popularności pełnią istotną funkcję 

informacyjną,  a  publikowanie  ich  wyników  samo  w  sobie  staje  się  wydarzeniem  politycznym. 

Publikacje takie są wykorzystywane w walce politycznej. W istotny sposób wpływają na wyborców, 

dlatego  przed  wyborami  w  postaci  ”ciszy  wyborczej”  zastosowano  zakaz  publikowania  sondaży. 

Sondaże  mogą  być  dla  polityków  złą  wskazówką,  o  czym  mógł  przekonać  się Donald Tusk  (PO)  w 

wyborach  prezydenckich  w  2005  roku.  Długo  prowadził  w  sondażach,  wybory  wygrał  jednak  jego 

największy przeciwnik – Lech Kaczyński (PiS). Istotna jest więc , jak widać, rola mediów                 w 

nagłaśnianiu  nie  zawsze  pewnych  prognoz  wyborczych.  Naturalnym  regulatorem  powinna  tu  być 

reakcja opinii publicznej uznającej dane medium za niewiarygodne. Problem polega jednak na braku 

w  naszym  kraju  tego  typu  ugruntowanej  opinii,  która  po  latach  komunizmu  w  zasadzie  dopiero  się 

kształtuje. 

 

 

3. Media jako IV władza 

 

 

Media  bywają  nazywane  czwartą  władzą;  oczywiście  nie  w  znaczeniu  władzy 

monteskiuszowskiej. Nie są też władzą polityczną lub ekonomiczną, ale władzą symboliczną. Tezę tę 

potwierdza John B. Thomson mówiąc, że władza owa wykorzystuje informacje, aby interweniować i 

tym  samym  wpływać  na  przebieg  wydarzeń.  „Wystarczy  tylko,  że  informacja                            o  jakimś 

wydarzeniu  nie  zostanie  rozpowszechniona,  a  będzie  to  już  widomym  znakiem  nie  zajścia  tego 

wydarzenia  w  świecie.  I  przeciwnie,  z  samego  faktu  nagłośnienia  jakiegokolwiek  wydarzenia, 

niezbicie  wynika  jego  prawo  do  bycia  Wydarzeniem,  czyli  bycia  naprawdę”  (Francuz    URL  :  2). 

Pojęcie  „czwartej  władzy”  zawdzięczamy  najprawdopodobniej  Edmundowi  Burke,  który  w  XVIII 

wieku  miał  powiedzieć  do  angielskich  dziennikarzy:  „Jesteście  czwartym  stanem  w  królestwie”. 

Ówczesne media już wtedy wywierały wpływ na rodzącą się opinię publiczną i na postrzeganie świata 

polityki. Warto jednak podkreślić, co zauważa Tomasz Goban–Klas, że wpływ i kreowanie to jeszcze 

nie władza (Goban – Klas 2005: 20). I jako taką nigdy nie będą. Stały się one niewątpliwie pewnym 

głosem, nieraz bardziej znaczącym i głośniejszym niż reprezentacja wybrana podczas ogólnopolskiego 

głosowania.  

background image

 

 

38 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Społeczeństwo  ma  stosunkowo  duże  zaufanie  do  treści  przekazywanych  przez  dziennikarzy. 

Uważamy, że redaktorzy i reporterzy są sumienni i uczciwi. Potwierdzeniem powyższych spostrzeżeń 

mogą być badania przeprowadzone w 2006 roku przez Centrum Badania Opinii Społecznej – „Ocena 

pracy  dziennikarzy”.  W  hierarchii  zawodów,  uszeregowanych  ze  względu  na  rzetelność  osób  je 

wykonujących,  dziennikarze  zajmują  w  Polsce  wysoką  pozycję,  która  stale  rośnie  (Ocena  pracy… 

2006: 6).  

Często  pojawia  się  sformułowanie,  że  media  nie  są  już  czwartą,  ale  pierwszą  władzą. 

Początkowo  teza  ta  może  wydawać  się  absurdalna,  ale  co  ciekawe,  analizując  badania  CBOS, 

dochodzimy  do  wniosku,  iż  Polacy  uważają,  że  dziennikarze  bardziej  dbają  o  interes  społeczny  niż 

politycy  (wykres  3),  tylko  co  dwudziesty  badany  uważa,  że  tę  rolę  lepiej  wypełniają  politycy.  To 

przepaść, która w świadomości społecznej nie zmienia się od kilkunastu lat. Dodatkowo, każda próba 

podważenia tego, co jest napisane w prasie, jest odbierana jako zamach na wolność słowa, na jedno z 

podstawowych praw każdego człowieka.  

 

 

Wykres  3.  Badania  CBOS,  pytanie:  Kto  Pana/Pani  zdaniem  bardziej  dba  o  interes 

społeczny? 

Ź

ródło: Ocena pracy... 2006. 

 

background image

 

 

39 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Pozycj

ę

  mediów  w  pa

ń

stwa  potwierdza  te

ż

  Konstytucja  RP  z  1997  roku.  Ju

ż

                            

w  pierwszym  rozdziale  Rzeczpospolita,  traktuj

ą

cym  o  zasadach  ustrojowych  stwierdza  si

ę

 

wolno

ść

 prasy i innych 

ś

rodków społecznego przekazu (art.14). Koncesjonowanie prasy jest 

zakazane,  a  zapewniona  jest  wolno

ść

  wyra

ż

ania  pogl

ą

dów  oraz  pozyskiwania  i 

rozpowszechniania  informacji  (art.  54).  Tak  wi

ę

c  cenzura  w  Polsce  jest  zakazana.  Ma  to 

znaczenie  o  tyle, 

ż

e  media  maj

ą

  swobod

ę

  ustalania  tre

ś

ci  materiałów  rozpowszechnianych 

w

ś

ród  społecze

ń

stwa.  Wpływ  pozostałych  władz  na  działania  mediów  jest  stosunkowo 

niewielki i oprócz postanowie

ń

 ustawowych trudno ingerowa

ć

 w sposoby działania 

ś

rodków 

masowego  przekazu.  Ponadto  „prasa    korzysta  z  wolno

ś

ci  wypowiedzi  i  urzeczywistnia 

prawo  obywateli  do  ich  rzetelnego  informowania,  jawno

ś

ci 

ż

ycia  publicznego  oraz  kontroli  i 

krytyki społecznej. Tak wi

ę

c słu

ż

ebna rola mediów  wynika z  zada

ń

, jakie nakłada na pras

ę

 

art.  1  ustawy  [Prawo  prasowe  –  A.K.]”  (Nowi

ń

ska  2005:  13-14).  Prasa  ma  równie

ż

 

nieporównywalne  do  innych  mediów  prawo  do  publikowania  materiałów  krytycznych. 

Publikacja  rzetelnych  i  zgodnych  z  zasadami  współ

ż

ycia  społecznego  ujemnych  ocen  dzieł 

naukowych albo innej działalno

ś

ci twórczej, zawodowej lub publicznej słu

ż

y realizacji zada

ń

 

okre

ś

lonych artykułem 1 i pozostaje pod ochron

ą

 prawa (Nowi

ń

ska 2005: 13-14). Je

ś

li wi

ę

tylko  wygłaszanie  negatywnych  opinii  jest  zgodne  z  zasadami  prawa  prasowego,  to 

dziennikarze za nie nie  odpowiadaj

ą

. Oczywi

ś

cie  wszystkie stawiane  zarzuty nie mog

ą

 by

ć

 

„wyssane  z  palca”,  ale  powinny  by

ć

  sprawdzone  i  przedstawione  w  sposób  jak  najbardziej 

rzetelny.  Kontrola  społeczna  w  szczególno

ś

ci  dotyczy  osób  zajmuj

ą

cych  stanowiska            

w administracji publicznej. Czasem jednak ta kontrola przekracza znacznie granic

ę

 dobrego 

smaku.  Dziennikarze  kreuj

ą

  sylwetki  polityków,  sprzyjaj

ą

  partiom  lub  podwa

ż

aj

ą

  ich 

wizerunek.  Rzadziej  pozostaj

ą

  neutralni.  Jak  słusznie  zauwa

ż

a  Ewa  Nowi

ń

ska  „kieruj

ą

  si

ę

 

przy  tym  nie  [ustawow

ą

  –  A.K.]  słu

ż

b

ą

  społecze

ń

stwu  i  pa

ń

stwu”,  lecz  interesem  własnym 

(Nowi

ń

ska  2005:  16).  Marcin  Gacek  zwraca  natomiast  uwag

ę

,  na  fakt, 

ż

e        mediatyzacja 

ż

ycia politycznego wpływa nie tylko na przepływ informacji, ale tak

ż

e na samo sprawowanie 

władzy. Instytucje rz

ą

dowe, czy organy pa

ń

stwowe zmuszone s

ą

 do utrzymywania ci

ą

głego 

kontaktu  z  mediami.  Upublicznienie  działa

ń

  tych  instytucji  spowodowało, 

ż

e  mo

ż

liwa  jest 

dyskusja i ocena tej

ż

e działalno

ś

ci (Gacek komunikacja…: 347).  

Konkluduj

ą

c,  wpływ 

ś

rodków  masowego  przekazu  na  scen

ę

  polityczn

ą

  jest 

niepodwa

ż

alny.  Wykorzystanie  ich  jest  dwustronne.  Politycy  wykorzystuj

ą

  media  do 

background image

 

 

40 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

prezentacji  własnej  pracy                          i  osoby,  a  obywatele  dzi

ę

ki  mediom  kontroluj

ą

  prac

ę

 

instytucji  społecznych  i  maj

ą

  poczucie  realnego  wpływu  na  polityk

ę

.  Podobnie  rozwój 

technologii  ma  olbrzymi  wpływ  na  sposób  i  jako

ść

  przekazywania  informacji.  Mediatyzacja 

polityki zmienia na pewno odległo

ść

 polityka od wyborcy i wirtualne kontakty obu stron staj

ą

 

si

ę

 coraz cz

ę

stsze. Media masowe stały si

ę

 

ś

rodkiem koniecznym do sprawowania władzy. 

Niestety,  obok  prawdziwych  działaczy  na  scenie  politycznej  pojawiaj

ą

  si

ę

  te

ż

  tacy,  którzy 

tylko  „istniej

ą

  w  mediach”,  zgodnie  z  zasad

ą

ż

e  niewa

ż

ne,  czy  mówi  si

ę

  dobrze,  wa

ż

ne, 

ż

eby  w  ogóle  si

ę

  mówiło.  Dziennikarze  znacz

ą

co  oddziałuj

ą

  na  to,  jak  postrzegani  s

ą

 

politycy,  jakie  informacje  do  nas  docieraj

ą

,  a  jakie  nie.  Pewne  wydarzenia  mog

ą

  zosta

ć

 

zupełnie  zignorowane,  w  czasie  gdy  inne  –  mniej  wa

ż

ne,  ale  by

ć

  mo

ż

e  bardziej 

skandaliczne,  b

ę

d

ą

  wyci

ą

gni

ę

te  na  pierwszy  plan.  Tym  samym  media  kieruj

ą

  w  pewien 

sposób naszym my

ś

leniem. Z tego korzystaj

ą

 tak

ż

e politycy, którzy „wymy

ś

laj

ą

” wydarzenia 

medialne,  aby  zakamuflowa

ć

  te  istotniejsze,  ale  bardziej  kontrowersyjne.  Podkre

ś

laj

ą

c, 

ż

telewizja  i  Internet  staj

ą

  si

ę

  dzisiaj  najbardziej  czasochłonnymi  i  popularnymi  formami 

sp

ę

dzania  wolnego  czasu,  to                    z  punktu  widzenia  polityków  warto  ten  czas 

zagospodarowa

ć

  reklamami  politycznymi.  Musimy  by

ć

  jednak  bardzo  czujni,  aby  umie

ć

 

odpowiednio oceni

ć

 warto

ść

 informacji nam przekazywanych. 

background image

 

 

41 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

BIBLIOGRAFIA 

 

Bard A., Söderqvist J. (2006), Netokracja. Nowe elity władzy i 

ż

ycie po kapitalizmie, 

tłum. P. Cyprya

ń

ski, Warszawa, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne 

Castells  M.  (2003),  Galaktyka  Internetu:  refleksje  nad  Internetem,  biznesem  i 

społecze

ń

stwem, tłum. T. Hornowski, Pozna

ń

, „Rebis”. 

Castells M. (2007), Społecze

ń

stwo sieci, tłum. M. Marody, Warszawa: Wydawnictwo 

Naukowe PWN. 

Goban – Klas T. (2005), Media: od „czwartej” do „pierwszej” władzy?, w: M. Magoska 

(red.), Media, władza, prawo, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiello

ń

skiego, s. 

20. 

Golka  M.,  (2008),  Bariery  w  komunikowaniu  i  społecze

ń

stwo  (dez)informacyjne

Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN. 

Juszczyk  S.  (2000),  Człowiek  w 

ś

wiecie  elektronicznych  mediów  –  szanse  i 

zagro

ż

enia:  (o  problemach  tworz

ą

cego  si

ę

  społecze

ń

stwa  informacyjnego),  Katowice: 

Wydawnictwo Uniwersytetu 

Ś

l

ą

skiego.   

McQuail  D.  (2008),  Teoria  komunikowania  masowego,  tłum.  M.  Bucholc,  A. 

Szul

ż

ycka, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN. 

Negrine R. (1994), Politics and the mass media in Britain, Londyn: Routlege. 

Nowi

ń

ska  E.  (2005),  Media  jako  czwarta  władza?  Co  na to  prawo?,  w: M.  Magoska 

(red.), Media, władza, prawo, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiello

ń

skiego, s. 9, 13-

14, 16. 

 

Badania 

 

Ocena  pracy  dziennikarzy,  (2006)  Komunikat  z  bada

ń

,  Centrum  Badania  Opinii 

Społecznej, Warszawa 

Nowakowski K.R. (2008), Raport z badania społecznej odpowiedzialno

ś

ci mediów w 

systemie  gospodarki  rynkowej,  Instytut  Socjologii  Uniwersytetu  Warszawskiego, 

Warszawa 

 

background image

 

 

42 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Ź

ródła internetowe  

 

Francuz P., Wpływ mediów na przebieg i wyniki politycznych kampanii wyborczych, 

http://ww6.tvp.pl/include/docs/2005/09/05/Francuz.pdf (20.02.2010). 

Gacek M.,  Komunikacja polityczna w społecze

ń

stwie informacyjnym, 

http://winntbg.bg.agh.edu.pl/skrypty2/0096/345-353.pdf

 (18.02.2010). 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

43 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

 

 

 

 

 

 

 

WŁADZA MEDIÓW 

W SFERZE POLITYCZNEJ 

background image

 

 

44 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

PIOTR DRAGON 

 

 

POLITYKA = TELEWIZJA = POLSKA DEMOKRACJA? 

 

 

SŁOWA KLUCZE 

kapitał społeczny, mediatyzacja polityki, komunikowanie polityczne, kultura nieufno

ś

ci 

 

 

ABSTRAKT 

W  swoim  wyst

ą

pieniu,  chciałbym  poruszy

ć

  kwesti

ę

  roli,  jak

ą

  odgrywa  telewizja,  w 

komunikowaniu politycznym i jaki ma to wpływ na kształt polskiej demokracji. 

W  swoim  referacie  odniósłbym  się  do  kilku  kwestii,  ale  ramą  dla  całości  rozważań 

stanowiłoby  zjawisko  określane  jako  „mediatyzacja  polityki”,  a  dokładniej  -  znaczenie  jakie 

w mediatyzacji polityki odgrywa telewizja.  

Chciałbym  zaprezentowa

ć

  zmiany  jakie  zaszły  pod  wpływem  mediów  (telewizji)  w 

sposobie  uprawiania  polityki  –  wytworzenie  si

ę

  specyficznego  „modelu  komunikowania 

telewizyjnego”-  oraz  zastanowi

ć

  si

ę

  nad  wynikłymi  z  faktu  jej  mediatyzacji  konsekwencjami 

dla całego społecze

ń

stwa, jak i jako

ś

ci polskiej demokracji. 

Rozwa

ż

ania  te  dotyczyłyby  poziomu  „kapitału  społecznego”  oraz  zjawisk  takich  jak 

„kultura narzekania” i „kultura nieufno

ś

ci”. 

Oprócz  tego  postarałbym  si

ę

  zaprezentowa

ć

  kilka  istotnych  z  punktu  widzenia 

dyskusji  nad  tym  tematem  efektów  zwi

ą

zanych  z  oddziaływaniem  telewizji  takich  jak  : 

mechanizm kultywacji, mechanizm nadawania ram, asymetria pozytywno – negatywna, efekt 

czystej ekspozycji.  

Ostatni

ą

  cz

ęś

ci

ą

  wyst

ą

pienia,  byłaby  prezentacja  autorskiego  modelu,  poprzez 

pryzmat  „nowego  komunikowania  politycznego”,  tak  zwanej 

ś

wi

ę

tej  trójcy,  czyli  telewizji, 

background image

 

 

45 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

sonda

ż

y  opinii  publicznej  i  reklamy.  Na  podstawie  tego  modelu,  postarałbym  si

ę

  dowie

ść

 

tezy i

ż

Telewizja  (jako  medium),  poprzez  kluczow

ą

  rol

ę

  jak

ą

  odgrywa  w  procesie 

komunikowania politycznego, negatywnie wpływa na kształt polskiej demokracji, poniewa

ż

 w 

istotnym stopniu przyczynia si

ę

 do niszczenia kapitału społecznego.  

 

Uwa

ż

am, 

ż

e  ta  teza  –  jej  prawdziwo

ść

,  fałszywo

ść

  (w  kontek

ś

cie  przedstawionego 

referatu), byłaby dobrym wyj

ś

ciem do dalszej dyskusji nad tematem. 

 

 

„Jak

ą

  rol

ę

  odgrywaj

ą

  media  we  współczesnym  społecze

ń

stwie?”  Ta  kwestia  wydaje 

si

ę

  by

ć

  zasadniczym  pytaniem  nurtuj

ą

cym  socjologów  zajmuj

ą

cych  si

ę

  masowym 

komunikowaniem.  Jednak  na  tak  szeroko  zakre

ś

lony    problem,  nie  da  si

ę

  znale

źć

 

odpowiedzi, a raczej mo

ż

na ich znale

źć

 tysi

ą

ce. Była to moja pierwsza my

ś

l, kiedy starałem 

si

ę

 ustali

ć

 problem, którym zajm

ę

 si

ę

 w niniejszej pracy. Postarałem si

ę

 wi

ę

c go zaw

ę

zi

ć

 do 

analizy konkretnego medium (przynajmniej z grubsza) – telewizji, w konkretnym aspekcie – 

polityki,  w  okre

ś

lonym  kontek

ś

cie  –  polskiej  demokracji.  Zaw

ęż

ony  problem,  mógłby  wi

ę

wygl

ą

da

ć

  nast

ę

puj

ą

co  –  „Jak

ą

  rol

ę

  odgrywa  telewizja,  w  komunikowaniu  politycznym  i  jaki 

ma to wpływ na kształt polskiej demokracji?”. Postaram si

ę

 teraz wst

ę

pnie omówi

ć

 aspekty 

postawionego problemu.  

 

 

Wst

ę

p – co i dlaczego chc

ę

 udowodni

ć

 

 

 

Według J.G. Blumera i M. Gurevitcha system komunikowania politycznego stanowi

ą

polityczne  instytucje,  instytucje  medialne,  publiczno

ść

 

ś

rodków  masowego  przekazu  oraz 

samo komunikowanie, przy czym „cała istota komunikowania politycznego sprowadza si

ę

 do 

ś

rodków  masowego  przekazu,  które  pełni

ą

  funkcj

ę

  po

ś

rednika  mi

ę

dzy  nadawcami 

background image

 

 

46 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

politycznymi  a  obywatelami,  czyli  odbiorcami  w  systemie  komunikowania  politycznego” 

(Dobek-Ostrowska 2001: 117). 

Powy

ż

szy cytat mówi o znaczeniu jakie maj

ą

 media dla komunikowania politycznego; 

sił

ę

 tego oddziaływania natomiast, najlepiej ilustruje termin, jakim badacze opisuj

ą

 zjawiska 

maj

ą

ce miejsce na tym polu – „mediatyzacja polityki”. 

Postawiony  problem  dotyczy  jednak konkretnego  medium  –  telewizji,  nale

ż

ałoby  si

ę

 

wi

ę

c zastanowi

ć

 - jakie znaczenie w mediatyzacji polityki odgrywa to wła

ś

nie medium. 

R. Debray, na przykład, mówi o „rewolucji masowych 

ś

rodków audiowizualnych”, jaka 

dokonała  si

ę

  w  dwóch  ostatnich  dekadach  XX  wieku  –  do  jej  podstawowych  cech  zaliczył 

mi

ę

dzy  innymi  hegemoni

ę

  telewizji  w  systemie  medialnym.  P.  Lacomtei  mówi  o  „uderzeniu 

rewolucji  mediatycznej  na  polityk

ę

”.  G.  Thoveron  z  kolei  za  efekt  ewolucji  politycznych 

stosunków komunikacyjnych, uwa

ż

a wytworzenie si

ę

 nowego typu relacji, któr

ą

 okre

ś

la jako 

„model 

komunikowania 

telewizyjnego”, 

charakteryzuj

ą

cy 

si

ę

 

mi

ę

dzy 

innymi 

zmediatyzowanymi formami komunikowania czy  zmian

ą

 technik przekazu wraz z rozwojem 

technik telewizyjnych (Dobek Ostrowska 2001: 126). 

Głosy  badaczy  tego  tematu,  przynajmniej  wst

ę

pnie,  zdaj

ą

  si

ę

  trafnie  ilustrowa

ć

 

znaczenie, jakie dla komunikowania politycznego odgrywa telewizja. 

Je

ś

li chodzi o ostatni element problemu rozwa

ż

anego w tej pracy – znaczenie wy

ż

ej 

wymienionych  zagadnie

ń

  dla  charakteru  polskiej  demokracji  –  ci

ęż

ko  jest  go  nie  tylko 

rozstrzygn

ąć

, ale i przedstawi

ć

 w skrótowej formie, jakiej wymaga wst

ę

p. Mo

ż

liwe jest jednak 

przedstawienie sytuacji idealnej; tego w jaki sposób powinny one wpływa

ć

 na kształt polskiej 

demokracji. Według Bogusławy Dubek-Ostrowskiej „Media masowe s

ą

 jednym z kluczowych 

elementów  procesów  politycznych  we  wszystkich  systemach  politycznych  współczesnego 

ś

wiata.  Ich  rola  w  demokracji  jest  jednak  szczególna.  Media  maj

ą

  tam  do  spełnienia 

okre

ś

lone  zadania,  funkcje  i  misj

ę

.  Powinny  słu

ż

y

ć

  kształtowaniu  społecze

ń

stwa 

obywatelskiego i wzbogaceniu sfery publicznej”(Dobek-Ostrowska 2004: 34). 

W  pytaniu  jakie  sobie  postawiłem  oraz  w  informacjach  zawartych  we  wst

ę

pie  tej 

pracy,  starałem  si

ę

  unika

ć

  elementu  warto

ś

ciowania.  Element  ten  b

ę

dzie  jednak  silnie 

obecny  w  tezie  jak

ą

  stawiam  i  której  b

ę

d

ę

  si

ę

  starał  w  niniejszej  pracy  dowie

ść

:  telewizja 

(jako  medium),  poprzez  kluczow

ą

  rol

ę

,  jak

ą

  odgrywa  w  procesie  komunikowania 

politycznego,  negatywnie  wpływa  na  kształt  polskiej  demokracji,  poniewa

ż

  w  istotnym 

background image

 

 

47 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

stopniu  przyczynia  si

ę

  do  niszczenia  kapitału  społecznego.  Oczywi

ś

cie  teza  ta  b

ę

dzie 

dyskutowana w kontek

ś

cie polskiej rzeczywisto

ś

ci. 

 

 

Kapitał społeczny 

 

 

Ogromne  znaczenie,  jakie  dla  funkcjonowania  demokratycznego  pa

ń

stwa, 

sprawno

ś

ci  i  skoordynowanego  działania  społecze

ń

stwa  odgrywa  kapitał  społeczny,  jest 

powszechnie znane.  

Według  Putnama,  kapitał  społeczny,  rozumiany  jako  sie

ć

  spontanicznych  wi

ę

zi  i 

wzajemnego zaufania, jest sił

ą

 nap

ę

dow

ą

 dynamicznej gospodarki i sprawnych rz

ą

dów oraz 

obywatelskiego zaanga

ż

owania (Sztompka/ Putnam 2006: 392). W przypadku braku takiego 

kapitału, mamy do czynienia ze zjawiskiem, które Richard Stivers nazywa „kultur

ą

 cynizmu”, 

czyli syndromem braku zaufania (Sztompka 2006: 222).  

Francis Fukuyama stwierdza, 

ż

e „dobrobyt społecze

ń

stw, jak równie

ż

 ich mo

ż

liwo

ś

ci 

konkurowania  z  innymi  s

ą

  wzmacniane  przez  jedn

ą

,  powszechn

ą

  cech

ę

  kulturow

ą

:  poziom 

zaufania istniej

ą

cy w danym społecze

ń

stwie” (Sztompka 2006: 397). 

Wag

ę

  zaufania,  podkre

ś

lał  równie

ż

  Piotr  Sztompka  w  swoim  wyst

ą

pieniu  na  II 

Ogólnopolskim  Kongresie  Obywatelskim,  który  odbył  si

ę

  w  marcu  2007  roku,  w  swoim 

wyst

ą

pieniu „Zaufanie i współpraca: fundament rozwoju Polski”. 

 

 

Kultura nieufno

ś

ci 

 

 

Wiedz

ą

c ju

ż

 jak by

ć

 powinno, zastanówmy si

ę

 nad tym jak jest. 

W  porównawczym 

ś

wiatowym  rankingu  demokracji,  przedstawionym  w  czasopi

ś

mie 

The  Economist”  z  grudnia  2006  roku,  Polska  sytuuje  si

ę

  na  46  miejscu,  w  kategorii 

„demokracji ułomnych”. Z kolei w rankingach nepotyzmu i klientelizmu, Polska lokuje si

ę

 na 

bardzo  wysokich  pozycjach,  blisko  krajów  trzeciego 

ś

wiata.  Piotr  Sztompka,  przyczyn  tego 

background image

 

 

48 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

stanu  rzeczy  dopatruje  si

ę

  głównie  w  kryzysie  zaufania,  jaki  jest  obecny  w  Polsce,  ale  i  w 

kształcie polskiej kultury politycznej i stylu władzy (Sztompka 2007).  

Polsk

ą

  scen

ę

  polityczn

ą

  charakteryzuj

ą

  nast

ę

puj

ą

ce  fenomeny:  odcinanie  si

ę

  od 

przeszło

ś

ci, podział na „swoich” i politycznie „obcych”, czystki na stanowiskach po ka

ż

dych 

wyborach,  obarczanie  win

ą

  za  niepowodzenia  poprzednie  ekipy  czy  stosunkowo  niedawne 

kuriozum  –  obsesyjne,  wr

ę

cz  paranoiczne,  tropienie  spisków  „układu”,  z  czym  wi

ąż

e  si

ę

 

nacisk  kładziony  na  lojalno

ść

  i  posłusze

ń

stwo,  zamiast  kompetencje,  o  czym  mówi  zasada 

BMW  (bierny,  mierny,  ale  wierny)  oraz  klimat  bezkompromisowej  walki  z  wci

ąż

  obecnym  i 

czujnym  uogólnionym  wrogiem  (chocia

ż

  pozornie  przyjmuj

ą

cym  konkretne,  coraz  to  nowe 

postacie), niemo

ż

no

ść

 porozumienia si

ę

, przyj

ę

cie stanowiska „zgodno

ś

ci ponad podziałami” 

w sprawach istotnych dla Polski.  

Wszystkie  wymienione  zjawiska,  jak  i  wiele  innych  -  nie  sposób  wymienić 

wszystkich,  a  nawet  nie  jest  to  wskazane  w  tej  pracy,  która  nie  ma  być  krytyką  polskiej, 

politycznej rzeczywistości – przyczyniają się do budowania w Polsce kultury nieufności. 

 

 

Kultura narzekania 

 

 

Oprócz kultury nieufno

ś

ci, Polsk

ę

 charakteryzuje jeszcze jeden, równie mało chlubny 

typ kultury – „kultura narzekania”. W tej kulturze, w odró

ż

nieniu od kultury afirmacji (USA) – 

gdzie  nale

ż

y  by

ć

  szcz

ęś

liwym  i  zadowolonym,  lub  kultury  typu  „keep  smiling”  (UK),  gdzie 

bycie szcz

ęś

liwym nie jest obowi

ą

zkiem, ale nie wolno by

ć

 nieszcz

ęś

liwym, norm

ą

 jest by

ć

 

nieszcz

ęś

liwym  lub  przynajmniej  na  takiego  wygl

ą

da

ć

  (Wojciszke  2005:  38).  Kultura 

narzekania przejawia si

ę

 w tak zwanej „polskiej normie negatywno

ś

ci” w my

ś

leniu o 

ś

wiecie 

społecznym.  Norma  ta  nakazuje  „do

ś

wiadcza

ć

 

ś

wiat  społeczny  jako  zły,  a  wi

ę

c  nie  ufa

ć

 

ludziom  i  widzie

ć

  w  nich    liczne  przywary,  porz

ą

dek  społeczny  postrzega

ć

  jako 

niesprawiedliwy  i  krzywdz

ą

cy,  samego  siebie  za

ś

  –  jako  ofiar

ę

  owych  złych  instytucji 

społecznych..  Takiemu  postrzeganiu 

ś

wiata  towarzysz

ą

  te

ż

  negatywne  emocje:  smutku, 

l

ę

ku, gniewu, poczucie bezradno

ś

ci  i krzywdy.” (Wojciszke 2005: 39). Polacy  narzekaj

ą

, bo 

background image

 

 

49 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

w  kulturze  narzekania  mo

ż

e  to  by

ć

  droga  do  zawierania  relacji  społecznych  i  uzyskania 

wsparcia  społecznego,  za

ś

  gło

ś

ne  mówienie  o  swoim  szcz

ęś

ciu  mo

ż

e  prowadzi

ć

  do 

społecznego  odrzucenia.  Taki  stan  rzeczy  musi  owocowa

ć

  bierno

ś

ci

ą

  i  niech

ę

ci

ą

 

uczestniczenia  w  jakichkolwiek  inicjatywach,  co  w  sposób  oczywisty  przyczynia  si

ę

  do 

osłabienia kapitału społecznego. 

W  tym  miejscu,  mo

ż

e  si

ę

  pojawi

ć

  uzasadnione  pytanie:  no  dobrze,  ale  jaki  to 

wszystko ma zwi

ą

zek z telewizj

ą

? Ju

ż

 wyja

ś

niam: 

 

 

 

Telewizja 

 

 

Teza  o  zgubnym  wpływie  telewizji  na  kształt  demokracji  jest  przeciwie

ń

stwem 

sposobu  opisywania  mediów  z  u

ż

yciem  metafor  takich  jak:  „pies  na  ła

ń

cuchu”  (co  wyra

ż

przekonanie  o  istotnej  funkcji  mediów  jako  stra

ż

nika  zasad  demokratycznych  poprzez 

ukazywanie  patologii  i  niepo

żą

danych  zjawisk  w 

ż

yciu  politycznym),  czy  „pies  na  czatach” 

(media  jako  stra

ż

nik  interesów  społecznych  czy  politycznych  ró

ż

nych  grup  społecznych) 

(Dobek-Ostrowska 2001: 120).     

W  jaki  wi

ę

c  sposób  media  (telewizja),  mog

ą

  wpływa

ć

  negatywnie  na  demokracj

ę

skoro  stoj

ą

  one  na  stra

ż

y  jej  zasad?  Otó

ż

  w  ten  sam  sposób,  w  jaki  chroni

ą

  one 

przestrzeganie tych

ż

e zasad. Kolejne ujawniane skandale, afery, w których ci

ęż

ko zwykłemu 

obywatelowi dokładnie si

ę

 - ju

ż

 nie tylko orientowa

ć

 - ale i zapami

ę

ta

ć

 o co wła

ś

ciwie chodzi, 

co  prawda  poprzez  ujawnienie,  pojawienie  si

ę

  w  mediach  i  trafienie  pod  os

ą

d  opinii 

publicznej,  rzeczywi

ś

cie  mog

ą

  budowa

ć

  poczucie  (szczególnie,  je

ś

li  porówna

ć

  ten  stan  do 

sytuacji sprzed 1989 roku), 

ż

e winy zostan

ą

 odkryte. Jednak czy buduj

ą

 poczucie, 

ż

e winni 

zostan

ą

 ukarani? 

Tematy  afer  i  skandali,  b

ę

d

ą

ce  po

ż

ywk

ą

  mediów  i  rozgrzewaj

ą

ce  nastroje 

społecze

ń

stwa  przez  pewien  czas,  dopóki  si

ę

  nie  oklepi

ą

,  nie  znudz

ą

,  nie  przestan

ą

 

wzbudza

ć

  emocji  lub  nie  zostan

ą

  zast

ą

pione  przez  ciekawszy  news  (selektywno

ść

 

nadawania)  (Skar

ż

y

ń

ska  2005:  309)  –  jednym  słowem  dopóki  b

ę

d

ą

  „chwytliwe”  i  b

ę

d

ą

 

background image

 

 

50 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

przekłada

ć

 si

ę

 bezpo

ś

rednio na statystyki ogl

ą

dalno

ś

ci,  istniej

ą

 w mediach, a tym samym w 

ś

wiadomo

ś

ci społecze

ń

stwa.  

Pasjonuj

ą

cy  jest  sam  moment  ujawnienia  skandalu,  szum  wokół  niego  i  cała 

towarzysz

ą

ca  temu  otoczka,  jednak  nie  jego  zako

ń

czenie,  wyci

ą

gni

ę

cie  konsekwencji,  a 

szczególnie  wniosków,  który  to  etap  jest  ju

ż

  rozwlekły  w  czasie, 

ż

mudny  i  nieciekawy  i  nie 

tworzy  atmosfery  show.  Gdyby  zapyta

ć

  ludzi,  w  jaki  sposób  zako

ń

czyły  si

ę

  poszczególne 

afery  i  skandale,  pewnie  nie  byliby  tego  w  stanie  stwierdzi

ć

.  Ujawnianie  coraz  to  nowych 

skandali,  mo

ż

e  prowadzi

ć

  do  „znieczulenia”  na  nie  społecze

ń

stwa,  my

ś

lenia  typu:  to  tylko 

kolejny  skandal,  jak  zwykle,  lub  do  prze

ś

wiadczenia, 

ż

e  skoro  ujawnia  si

ę

  ich  a

ż

  tyle  to 

pewnie  jeszcze  wiele  jest  nie  odkrytych.  W  ujawnianych  skandalach  nie  chodzi  wi

ę

c  o  to, 

ż

eby  pokaza

ć

ż

e  ka

ż

da  wina  zostanie  odkryta,  a  winny  ukarany.  Chodzi  o  dostarczenie 

rozrywki,  wzbudzenie  emocji  –  ze  strony  mediów,  wypłyni

ę

cie  lub  pogr

ąż

enie  medialne 

(przynajmniej na pewien czas, dopóki ludzie zasypani kolejnymi skandalami nie zapomn

ą

 o 

sprawie) – ze strony pewnych polityków. 

Jednak  sam  fakt,  że  media,  dokładnie  telewizja,  wyświetla,  a  tym  samym  ujawnia 

istnienie  skandali  i  afer,  niczego  jeszcze  nie  przeświadcza,  dopóki  nie  uświadomimy  sobie 

siły oddziaływania telewizji, której teraz postaram się dowieść. 

 

 

Mechanizm kultywacji 

 

 

Ś

wiat  prezentowany  w  telewizji  wykracza  poza  nasze  bezpo

ś

rednie  do

ś

wiadczenia, 

ale  odbiorca  odczytuje  ogólny  jego  obraz,  który  ma  dla  niego  sens.  Telewizja,  prezentuje 

jedynie  wycinek 

ś

wiata; jednak robi to w sposób na tyle realistyczny, 

ż

e u widzów wyst

ę

puje 

upodobnienie  obrazu 

ś

wiata  rzeczywistego  do  obrazu 

ś

wiata  wykreowanego  przez  media. 

Prowadzi to do zniekształce

ń

 ilo

ś

ciowych, dotycz

ą

cych proporcji czy cz

ę

sto

ś

ci wyst

ę

powania 

jakiego

ś

  zjawiska  społecznego  (walk  kibiców  na  stadionach)  lub  jako

ś

ciowych  (opinia  o 

powszechno

ś

ci  korupcji  i  oszustw)  (Skar

ż

y

ń

ska  2005:  312).  Maj

ą

c  na  uwadze  fakt 

selektywno

ś

ci  prezentowanych  widzom  informacji  –  skupiania  si

ę

  na  informacjach 

zwi

ą

zanych z konfliktem, skandalem, dramatem, oczywistym wydaje si

ę

ż

e efekt kultywacji 

background image

 

 

51 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

nie prowadzi do pozytywnych zniekształce

ń

 obrazu 

ś

wiata, ale do wizji 

ś

wiata jako ponurego 

i niebezpiecznego, ludzi jako samolubnych, niegodnych zaufania, co musi przekłada

ć

 si

ę

 na 

obni

ż

enie kapitału społecznego. 

 

 

Framing 

 

 

Sytuacje  społeczne  (polityczne),  ze  swojej  natury  s

ą

  zło

ż

one,  i  aby  móc  si

ę

  do  nich 

ustosunkowa

ć

,  konieczne  jest  nadanie  im  znaczenia,  utworzenie  definicji  danego 

wydarzenia.

.  Badacze  mediów,  nurtu  konstruktywizmu  medialnego  wła

ś

nie  tworzenie 

definicji i znacze

ń

 społecznych uznaj

ą

 za najwa

ż

niejszy skutek mediów (Wagner 2006). 

Media nadaj

ą

c znaczenie, tworz

ą

 tym samym ramy dla interpretacji polityki, nadaj

ą

 sens 

zło

ż

onym zjawiskom, które mo

ż

na ró

ż

nie interpretowa

ć

 

Ramy tworzone s

ą

 poprzez 

prezentowanie  okre

ś

lonej  perspektywy  organizuj

ą

cej  lub  reorganizuj

ą

cej  posiadan

ą

  przez 

odbiorców  wiedz

ę

  za  pomoc

ą

  okre

ś

lonych  chwytów  retorycznych,  stosowanych  przez 

polityków i komentatorów, analogie, metafory, okre

ś

lone reguły selekcji informacji, nacisk na 

niektóre aspekty zdarze

ń

. Dostarczaj

ą

 w ten sposób ogólnych wskazówek co nale

ż

y my

ś

le

ć

 

o polityce, jak rozumie

ć

 konkretne zdarzenie, czy jest ono wa

ż

ne, czy te

ż

 nie. Ramy nie s

ą

 

neutralne  – sugeruj

ą

 jaki  powinien  by

ć

  dalszy  ci

ą

g  zdarze

ń

  i  co  w  ich konsekwencji  nale

ż

zrobi

ć

 (Skar

ż

y

ń

ska 2005: 313).  

Maj

ą

 one bardzo du

żą

 skuteczno

ść

 perswazyjn

ą

 – „sugerowanie okre

ś

lonych ram dla 

polityki  wi

ąż

e  si

ę

  ze  społecznym  oczekiwaniem  konkretnych  zachowa

ń

  polityków,  a  gdy 

oczekiwania wzbudzone przez znaczenie nadane wydarzeniom przez masowe media nie s

ą

 

realizowane  przez  aktualnie  rz

ą

dz

ą

cych,  trac

ą

  oni  poparcie  społeczne.”  (Skar

ż

y

ń

ska  2005: 

316).  Jest  to  zgodne  ze  stwierdzeniem  J.  Lichtenberga, 

ż

e  „Dzisiejsze  media  s

ą

  jednym  z 

podstawowych  aktorów  na  scenie  politycznej,  zdolnych  do  kreowania  lub  niszczenia 

politycznych karier oraz stawiania politycznych kwestii” (Dobek-Ostrowska 2001: 121).  

 

Wniosek  z  tego,  że  nie  warto  narażać  się  mediom,  o  czym  przekonała  się 

poprzednia ekipa rządząca PIS-u, a przekonałaby się z pewnością jeszcze bardziej dotkliwie, 

gdyby nie kontrolowała telewizji publicznej.  

background image

 

 

52 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

 

 

Asymetria negatywno-pozytywna 

 

 

Asymetria  negatywno-pozytywna  jest  to  tendencja  do  większej  koncentracji  na 

negatywnych  niż  pozytywnych  aspektach  świata  i  realnego  i  medialnego  (telewizyjnego). 

Treści  wzbudzające  silne,  negatywne  emocje  przykuwają  uwagę  widza  i  są  dobrze 

zapamiętywane,  nic  więc  dziwnego,  że  operuje  się  nimi  w  medialnych  kampaniach 

politycznych  (Skarżyńska  2005:  322).  Kandydaci  wzajemnie  się  dyskredytują,  obciążają, 

obrażają a rzadziej prezentują własne programy – jest to dobrze znany obraz z  rzeczywistości 

przedwyborczej  (w  Polsce  również  powyborczej).  Korzyści  z  takich  „wrogich  i  brzydkich” 

kampanii są jednak krótkoterminowe i realizują jedynie partykularne interesy poszczególnych 

kandydatów  czy  partii,  ponieważ  w  ogólnym  rozrachunku  powodują  wzrost  niechęci  do 

polityki, demobilizację elektoratu i zmniejszanie się frekwencji wyborczej (Skarżyńska 2005: 

323). 

 

 

Efekt czystej ekspozycji 

 

 

W  kontekście  powyższych  rozważań  oczywistym  wydaje  się  być  twierdzenie,  że 

telewizja  wpływa  na  sympatię  lub  niechęć  do  określonych  polityków  oraz  na  poparcie  czy 

odrzucenie pewnych politycznych decyzji i działań, poprzez tworzenie pełnych pozytywnych 

lub  negatywnych  emocji  obrazów.  Najprostszym  sposobem  budowania  sympatii  do  danej 

postaci jest częstość pokazywania jej w mediach. Powtarzanie ekspozycji osoby wywołuje u 

odbiorców  poczucie  znajomości  (łatwiejsze  rozpoznawanie,  lepsza  dostępność  w  pamięci), 

ale  też  zwiększa  atrakcyjność  osoby.  Efekt  ten  występuje,  nawet  gdy  ekspozycja  jest  tak 

krótka, że ludzie nie zdają sobie sprawy, że cokolwiek oglądali (Skarżyńska 2005: 325). 

background image

 

 

53 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

 

 

 

Nieko

ń

cz

ą

cy si

ę

 serial a 

ś

wi

ę

ta trójca 

 

 

Nic  wi

ę

c  dziwnego, 

ż

e  aktorzy  polityczni,  a  zwłaszcza  kandydaci,  przywi

ą

zuj

ą

  tak 

wielk

ą

  wag

ę

  do  strategii  telewizyjnej.  Polityka  stała  si

ę

  masowym  spektaklem,  w  którym 

rzesza  specjalistów,  profesjonalnie  przygotowanych  do  zarz

ą

dzania  widoczno

ś

ci

ą

  aktorów 

politycznych, kreuje ich wygl

ą

d i sposób zachowania (sylwetka, fryzura, styl ubierania, głos, 

sposób  wypowiadania  si

ę

,  gestykulacja,  mimika)  (Dobek-Ostrowska  2001:  128). 

Posłuchajmy rady, jak

ą

 udzielił zwyci

ę

zca kampanii z 1968 roku (okre

ś

lonej jako kampania, 

podporz

ą

dkowana  zasadzie  „styl  wa

ż

niejszy  ni

ż

  argumenty”,  która  została  nazwana 

sprzedawaniem  prezydenta)  –  Nixon,  politykom  ubiegaj

ą

cym  si

ę

  o  stanowisko  prezydenta: 

„Zaufaj  bez  reszty  swojemu  producentowi  telewizyjnemu.  Niech  on  decyduje  o  makija

ż

u, 

nawet gdyby ci od tego zbierało si

ę

 na mdło

ś

ci. Niech ci powie, gdzie masz siedzie

ć

, niech ci 

powie, jakie jest najlepsze ustawienie kamer, niech ci powie, jak masz si

ę

 uczesa

ć

” (Dobek-

Ostrowska 2001: 328).   

Do  opisu  wy

ż

ej  wymienionych  zjawisk,  został  ukuty  nawet  specjalny  termin  – 

legitymizacja  katodyczna,  któr

ą

  aktor  polityczny  uzyskuje  od  wyborców  dzi

ę

ki 

telegeniczno

ś

ci,  dobrej  prezencji  przede  wszystkim  w  telewizji  (Dobek-Ostrowska  2001: 

124).  

Poza  budowaniem  wizerunku  nale

ż

y  jeszcze  zadba

ć

  o  jego  sprzedanie,  polegaj

ą

ce 

na mo

ż

liwe jak najcz

ę

stszym pojawianiu si

ę

 we wszelkiego rodzaju mediach, szczególnie w 

telewizji, o czym 

ś

wiadcz

ą

 coraz to wi

ę

ksze kwoty, przeznaczane na kampanie medialne. 

Maj

ą

c ju

ż

 strategie budowania okre

ś

lonego wizerunku oraz realizuj

ą

c j

ą

 w mediach, 

politycy  (a  raczej  sztab  specjalistów)  potrzebuj

ą

  jeszcze  informacji  zwrotnej  na  temat 

trafno

ś

ci  ich  rozwi

ą

za

ń

,  aby  mogli  ewentualnie  zmodyfikowa

ć

  strategie,  wprowadzi

ć

  nowe 

rozwi

ą

zania w odpowiedzi na przykład na przyj

ę

t

ą

 taktyk

ę

 przeciwników. Tak

ą

 informacj

ą

 s

ą

 

sonda

ż

e opinii publicznej. 

Jak  wi

ę

c  wida

ć

,  nie  bez  podstaw  R.  Cayrol  zaproponował,  aby  mówi

ć

  o  „nowym 

komunikowaniu  politycznym”,  w  którego  skład  zaliczył  tak  zwan

ą

 

ś

wi

ę

t

ą

  trójc

ę

,  czyli 

background image

 

 

54 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

telewizj

ę

,  sonda

ż

e  opinii  publicznej  i  reklam

ę

  (Dobek-Ostrowska  2001:  126)

.

  G.  Thoveron 

stwierdził z kolei, 

ż

e dzi

ę

ki telewizji kampanie wyborcze i 

ż

ycie polityczne s

ą

 „nieko

ń

cz

ą

cym 

si

ę

  serialem  telewizyjnym,  w  którym  politycy  odgrywaj

ą

  role  głównych  bohaterów. 

Powszechne  przekonanie  o  omnipotencji  telewizji  powoduje, 

ż

e  nic  bez  niej  nie  mo

ż

e  si

ę

 

odby

ć

”(Dobek-Ostrowska 2001: 126). 

 

 

 

Skutki mediatyzacji polityki 

 

 

Wszystkie  wy

ż

ej  opisane  procesy  zwi

ą

zane  z  mediatyzacj

ą

  polityki  wprowadziły 

ę

bokie  zmiany  w  zachowaniach  aktorów  politycznych.  Widoczno

ść

  medialna,  według  D. 

Woltona doprowadziła do ci

ą

głej weryfikacji legitymizacji polityków i kandydatów, na których 

ci

ą

gle  spoczywa  czujne  oko  opinii  publicznej,  co  uzale

ż

nia  ich  od  kaprysów  wyborców,  ich 

sympatii  lub  antypatii,  na  podstawie  których  udziel

ą

  oni  poparcia  w  wyborach,  b

ą

d

ź

  nie. 

Oprócz  tego  widownia  uzyskała  now

ą

  mo

ż

liwo

ść

  wywierania  wpływu  na  aktorów 

politycznych poprzez sonda

ż

e i badania opinii publicznej, do których obecnie wielu polityków 

na wszystkich szczeblach przywi

ą

zuje ogromn

ą

 wag

ę

 ” (Dobek-Ostrowska 2001: 124). 

Niektórzy  badacze,  jak  H.  Cazenave  uznaj

ą

  te  procesy  –  mo

ż

liwo

ś

ci  ci

ą

głej 

legitymizacji  b

ą

d

ź

  delegitymizacji  politycznej,  za  zasadnicz

ą

  konsekwencj

ę

  transformacji 

sfery publicznej pod  wpływem mediów elektronicznych” (Dobek-Ostrowska 2001: 125). Ten 

sam badacz konstatuje, 

ż

e niełatwo jest jeszcze dzisiaj przes

ą

dzi

ć

, czy wkroczenie mediów 

ś

wiat polityki - tak gł

ę

bokie i na wszystkich praktycznie jego płaszczyznach – wzbogaciło 

czy  te

ż

  doprowadziło  do  zubo

ż

enia  dyskursu  politycznego.  Z  jednej  strony,  niew

ą

tpliwie 

szerokie kr

ę

gi społecze

ń

stwa uzyskały dost

ę

p do debaty politycznej, z drugiej jednak obecna 

retoryka  polityczna,  nazywana  przez  J.  M.  Cottereta  „retoryk

ą

  audiowizualn

ą

”  ,  zubo

ż

yła 

dyskurs  polityczny,  poniewa

ż

  bazuje  ona  głównie  na  obrazie,  metaforze,  odwołuje  si

ę

 

głównie do emocji zamiast do racjonalnej argumentacji (”(Dobek-Ostrowska 2001: 131).  

W  tym  miejscu  sam  chciałbym  zaj

ąć

  stanowisko  w  dyskusji  nad  zmianami,  jakie 

zaszły  pod  wpływem  mediów  w  sposobie  uprawiania  polityki  oraz  zastanowi

ć

  si

ę

  nad 

wynikłymi  z  faktu  jej  mediatyzacji  konsekwencjami  dla  całego  społecze

ń

stwa,  jak  i  jako

ś

ci 

background image

 

 

55 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

polskiej  demokracji.  W  tym  celu,  postaram  si

ę

  dowie

ść

  prawdziwo

ś

ci  przedstawionej  ju

ż

 

wcze

ś

niej  tezy,  któr

ą

  jeszcze  raz  dla  przypomnienia  postawi

ę

.  Twierdz

ę

ż

e  telewizja  (jako 

medium),  poprzez  kluczow

ą

  rol

ę

  jak

ą

  odgrywa  w  procesie  komunikowania  politycznego, 

negatywnie  wpływa  na  kształt  polskiej  demokracji,  poniewa

ż

  w  istotnym  stopniu  przyczynia 

si

ę

 do niszczenia kapitału społecznego.   

 

 

Podsumowanie, dowodzenie tezy, zako

ń

czenie 

 

 

W ustroju uznawanym przez zdecydowaną większość państw na świecie za najlepszy 

z  możliwych  -  w  ustroju  demokratycznym,  w  którym  to  obywatele  są  najwyższą  władzą  i 

sami wybierają swoich reprezentantów, którzy w ich imieniu sprawują rządy, w tym właśnie 

ustroju,  będąc  wpisana  w  jego  strukturę  i  leżąc  u  jego  podstaw,  paradoksalnie  główną  rolę 

odgrywa  nieufność.  Dlaczego?  -  ponieważ  reprezentanci  społeczeństwa,  dostają  mandat 

zaufania jedynie na cztery lata (pięć w przypadku głowy państwa). W pewnym sensie jest to z 

pewnością  dobre  rozwiązanie,  ponieważ  reprezentanci  muszą  się  starać  (przynajmniej 

teoretycznie),  jeśli  chcą  uzyskać  mandat  również  w  następnej  kadencji,  jednak  niesie  to 

również ze sobą, szczególnie w erze mediatyzacji polityki określone zagrożenia.  

Najprostsz

ą

  i  zarazem  najskuteczniejsz

ą

  drog

ą

  do  uzyskania  sympatii  w

ś

ród  jak 

najwi

ę

kszego  grona  obywateli  jest  dobre  zaprezentowanie  si

ę

  w  telewizji.  Jest  to  równie

ż

 

najlepsza  droga  do  zniszczenia  czyjego

ś

  wizerunku.  Maj

ą

c  to  na  wzgl

ę

dzie  i  b

ę

d

ą

jednocze

ś

nie 

ś

wiadomym praw, jakimi rz

ą

dzi si

ę

 telewizja (poszukiwanie nowo

ś

ci, konfliktu, 

dramatu, oddziaływanie na emocje - konwencja show, prostota przekazu dopasowana do jak 

najszerszego  grona  odbiorców)  nietrudno  przewidzie

ć

,  w  jaki  sposób  przebiega

ć

  b

ę

dzie 

komunikowanie polityczne. Politycy, chc

ą

c zaistnie

ć

 w mediach, sił

ą

 rzeczy musz

ą

 wpisywa

ć

 

si

ę

  w  t

ę

  telewizyjn

ą

  konwencj

ę

,  a  wi

ę

c  informacje  jakie  prezentuj

ą

  i  sposób  w  jaki  je 

komunikuj

ą

  musz

ą

  przybiera

ć

  konwencj

ę

  show,  musz

ą

  by

ć

  zaprezentowane  prosto,  acz 

dobitnie;  najlepiej  aby  były  nowe,  niespodziewane,  dramatyczne.  Informacje  niekoniecznie 

musz

ą

 by

ć

 rzetelne, a sposób ich przedstawienia racjonalny, wa

ż

ne aby wzbudzały emocje, 

background image

 

 

56 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

poniewa

ż

  tego  wymagaj

ą

  prawa  rz

ą

dz

ą

ce  masowym,  telewizyjnym  komunikowaniem. 

 

Wszystkie  te  warunki  spełniaj

ą

  wybuchaj

ą

ce  i  tak  ch

ę

tnie  prezentowane  w  mediach 

skandale i afery oraz wszystkie wypowiedzi polityków z nimi  zwi

ą

zane – pot

ę

piaj

ą

ce, pełne 

deklaracji zaj

ę

cia si

ę

 spraw

ą

; przy czym same deklaracje, o czym pisałem wcze

ś

niej  s

ą

 w 

zupełno

ś

ci wystarczaj

ą

ce. Ale dostosowywanie si

ę

 do telewizyjnej konwencji wypowiedzi jest 

równie

ż

  widoczne  w  codziennym  dyskursie  politycznym.  W  programach  publicystycznych, 

rozmawiaj

ą

cy  politycy  bardzo  rzadko  opieraj

ą

  si

ę

  na  racjonalnej  argumentacji,  czy  te

ż

 

podnosz

ą

  istotnie  społecznie  i  politycznie  kwestie,  poniewa

ż

  nie  trafi

ą

  one  do  odbiorców, 

którym  cz

ę

sto  nie  chce  si

ę

  po

ś

wi

ę

ca

ć

  uwagi  na  analiz

ę

  argumentów  i 

ś

ledzenie  dyskusji. 

Dlatego  łatwiej,  jak  i  skuteczniej  jest  operowa

ć

  symbolami,  metaforami,  udziela

ć

 

wymijaj

ą

cych  acz  dowcipnych  odpowiedzi,  podnosi

ć

  kwestie  niekoniecznie  istotne,  ale 

wzbudzaj

ą

ce  emocje;  zamiast  rozmawia

ć

  –  rzuca

ć

  hasła  i  slogany,  a  nawet  kłóci

ć

  si

ę

Debata  nad  zubo

ż

eniem  dyskursu  politycznego,  toczona  przez  komentatorów  dzisiejszej 

sceny  politycznej,  mo

ż

e  wynika

ć

  niekoniecznie  z  „niskiej  jako

ś

ci”  polskich  elit,  ale  z  ich 

dostosowania si

ę

 do praw rz

ą

dz

ą

cych mediami, a szczególnie telewizj

ą

. Wszystko to wynika 

z mechanizmów o których pisałem wcze

ś

niej: 

- Framingu – politycy staraj

ą

 si

ę

 nada

ć

 ramy interpretacyjne faktom, przy czym ka

ż

dy 

z  nich  z  korzy

ś

ci

ą

  dla  siebie,  lub  własnej  opcji  politycznej,  prezenterzy  z  kolei  –  zgodnie  z 

kierunkiem przyj

ę

tym przez stacj

ę

 w której pracuj

ą

.  

-  Asymetrii  pozytywno-negatywnej  –  która  równie

ż

  nadaje  charakter  obrazom 

prezentowanym  w  mediach  –  lepiej  wzbudzi

ć

  negatywne  emocje,  nakierowane  na 

politycznych  oponentów,  poniewa

ż

  zostanie  to  dobrze  zapami

ę

tane,  ni

ż

  nawet  pozytywne 

emocje dotycz

ą

ce samego siebie i własnej opcji politycznej (szczególnie dobrze widoczne w 

okresie kampanii wyborczych).  

- Efektu czystej ekspozycji – ka

ż

dy powód jest dobry, byleby tylko pojawi

ć

 si

ę

 przed 

kamerami.  A  jak  wiadomo,  aby  to  zrobi

ć

  trzeba  wpisa

ć

  si

ę

  w  konwencj

ę

  przekazu,  wi

ę

najłatwiej mie

ć

 do przekazania co

ś

, co wzbudzi emocje, czytaj – ka

ż

dy skandal, jak

ą

kolwiek, 

nawet  nieprawdziw

ą

  informacj

ę

  (w  my

ś

l  zasady  -  wytłumaczy  si

ę

  to  pó

ź

niej,  ale  co 

powiedziane to powiedziane), która jednak b

ę

dzie nieoczekiwana, poruszy widzów.  

Jednak  społeczeństwo,  obserwując  zachowania  polityków,  dowiadując  się  o  wciąż 

nowych  skandalach,  aferach,  pomyłkach  i  wpadkach  rządu,  niefortunnych  posunięciach 

background image

 

 

57 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

skrzętnie wyłowionych i skrytykowanych przez nieprzychylne rządzącej partii media, sposób 

wypowiadania  się  polityków  różnych  opcji,  mający  znamiona  ciągłej  walki,  wzajemnego 

obarczania  się  winami  i  szkalowania  siebie  nawzajem,  siłą  rzeczy  musi  wyrobić  sobie 

negatywny  obraz  polskiej  polityki,  który  –  w  myśl  zasad  mechanizmu  kultywacji  –  jest 

uogólniany i zniekształcany.  Być może politycy  nie zachowują się cały czas, jak gdyby byli 

na  wojnie,  a  ich  największym  wrogiem  była  inna  partia  i  jej  przedstawiciele;  być  może 

podejmują  konstruktywne  decyzje,  ale  to  nie  ma  znaczenia,  ponieważ  społeczeństwo  widzi 

tylko to, co prezentują media.  

Społecze

ń

stwo, ma jednak mo

ż

liwo

ść

 wyra

ż

enia swego niezadowolenia w badaniach 

opinii  publicznej,  dogł

ę

bnie  analizowanych  przez  polityków  (przecie

ż

  jest  to  wska

ź

nik 

nastrojów społecze

ń

stwa, a wi

ę

c i racja politycznego bytu w przyszłych wyborach), którzy w 

zwi

ą

zku  z  nimi  podejmuj

ą

  okre

ś

lone  działania  –  najcz

ęś

ciej  jeszcze  bardziej  zaostrzaj

ą

 

walk

ę

. Rz

ą

dz

ą

cy obarczaj

ą

 win

ą

 kogo si

ę

 da, staraj

ą

c si

ę

 znale

źć

 kozła ofiarnego dokonuj

ą

 

dymisji, szukaj

ą

 zast

ę

pczego tematu poruszaj

ą

cego opini

ę

 publiczn

ą

 (opini

ę

 publiczn

ą

, czyli 

media,  bo  sk

ą

d  obywatele  uzyskuj

ą

  informacje?),  aby  odwróci

ć

  jej  uwag

ę

  od  dra

ż

liwych 

kwestii; opozycja z kolei zaostrza krytyk

ę

.  

Opisane  przeze  mnie  sytuacje  i  kwestie,  tak  dobrze  znane  z  polskiej  rzeczywisto

ś

ci 

politycznej,  musz

ą

  prowadzi

ć

  w  konsekwencji  w  oczywisty  sposób  do  budowania  kultury 

nieufno

ś

ci i dawa

ć

 podstawy do wyst

ę

powania kultury narzekania.  

W ostatecznym rozrachunku mamy więc według mnie do czynienia z istnym błędnym 

kołem,  niszczącym  kapitał  społeczny,  którego  uproszczony  schemat  pozwolę  sobie  poniżej 

przedstawić. 

background image

 

 

58 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

  

 

Kultura nieufno

ś

ci i narzekania, charakteryzuj

ą

ca społecze

ń

stwo, tak samo obywateli  

jak  i  polityków  czy  ludzi  ze 

ś

wiata  mediów,  przejawia  si

ę

  w  ich  zachowaniu  i 

działaniach,  co  po  cz

ęś

ci  jest  wymuszone  przez  prawa  jakimi  rz

ą

dzi  si

ę

  telewizja  (je

ś

li 

politykom  zale

ż

y  na  przyszłej  kadencji,  czy  utrzymaniu  władzy  lub  jej  zdobyciu),  co  z  kolei 

utrwala  panowanie  obu  nieszcz

ę

snych  dla  kapitału  społecznego  kultur,  co  w  konsekwencji 

przekłada  si

ę

  na  zł

ą

  kondycj

ę

  polskiego  społecze

ń

stwa  obywatelskiego,  a  wi

ę

c  na  kształt 

polskiej demokracji w ogóle. 

Chciałbym jeszcze tylko na koniec zaznaczy

ć

ż

e moj

ą

 intencj

ą

, jako autora tej pracy, 

nie było doj

ś

cie do konkluzji, i

ż

  z przedstawionej tutaj analizy  wynika, 

ż

e media s

ą

 złe, czy 

te

ż

ż

e  nale

ż

y  ograniczy

ć

  ich  swobod

ę

.  By

ć

  mo

ż

e  zabrzmi  to  nadmiernie  patetycznie,  ale 

według mnie, jedynym sposobem, miejscem, gdzie mo

ż

na przerwa

ć

 to bł

ę

dne koło s

ą

 sami 

politycy, którzy musieliby w tym celu przesta

ć

 si

ę

 troszczy

ć

 o to,  jak wypadaj

ą

 w sonda

ż

ach 

i  o  to,  czy  b

ę

d

ą

  u  sterów  władzy  w  przyszłej  kadencji,  czy  te

ż

  nie,  a  zamiast  tego,  zacz

ąć

 

działa

ć

  we  wspólnym  interesie  -  odkładaj

ą

c  na  bok  swoje  małe  wojenki  -  w  porozumieniu 

ponad podziałami, nawet gdy wypadałoby to mniej widowiskowo w mediach. My

ś

l

ę

ż

e taka 

chwila wytchnienia  zostałaby przyj

ę

ta przez nas wszystkich z wdzi

ę

czno

ś

ci

ą

.    

 

 

 

background image

 

 

59 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

BIBLIOGRAFIA 

 

 

Dobek-Ostrowska  B.  (2004),  Media  masowe  w  demokratyzuj

ą

cych  si

ę

  systemach 

politycznych. W drodze do wolno

ś

ci słowa i mediów, Wrocław, Wydawnictwo DSWE TWP. 

Dobek-Ostrowska  B.  (2001),  Teoria  komunikowania  publicznego  i  politycznego, 

Wrocław, Wydawnictwo Astrum. 

Wojciszke  B.,  Baryła W.  (2005)  Kultura  narzekania,  czyli  o  psychicznych  pułapkach 

ekspresji  niezadowolenia”,  w:  red.  M.  Drogosz  (2005),  Jak  Polacy  przegrywaj

ą

,  jak  Polacy 

wygrywaj

ą

”, Gda

ń

sk, Wydawnictwo GWP. 

Skar

ż

y

ń

ska K. (2005), Człowiek, a polityka: zarys psychologii politycznej, Warszawa. 

Sztompka P. (2006),  Socjologia, Kraków, wydawnictwo Znak. 

Wagner A. (2006) Plotka jako narzędzie kształtowania rzeczywistości społecznej. 

Afera Rywina w dyskursie prasowym, w: „Przegląd Socjologiczny” 4(183). 

Putnam R. (2006) Społeczny kapitał, a sukces instytucji, w: Socjologia. Lektury, red. 

Sztompka P., Kucia M., Kraków, Wydawnictwo Znak. 

Sztompka  P.,  Zaufanie  i  współpraca:  fundament  rozwoju  Polski,  Wyst

ą

pienie  na  II 

Ogólnopolskim Kongresie Obywatelskim – Warszawa, 10 marca 2007. 

 

 

 

  

 

 

   

 

 

background image

 

 

60 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

ILONA ROKOSZ 

 

 

PROCESY TABLOIDYZACJI MEDIÓW 

 

 

SŁOWA-KLUCZE 

media, tabloidyzacja, faktoid, infotainment, synopticon 

 

 

ABSTRAKT  

Wychodz

ą

c  od  rysu  historycznego  i  krótkiej  charakterystyki  tabloidów  przejd

ę

  do  tezy 

głosz

ą

cej,  i

ż

  zjawiska  tabloidyzacji  nie  nale

ż

y  ł

ą

czy

ć

  jedynie  z  pras

ą

.  Nasze  dzisiejsze 

społecze

ń

stwo  jest  przesi

ą

kni

ę

te  j

ę

zykiem  skandalu,  tendencj

ą

  do  trywializacji  kwestii 

wa

ż

nych,  wkraczaniem  w 

ż

ycie  prywatne  osób  publicznych  oraz  innymi  zjawiskami,  które 

wcze

ś

niej  wydawały  si

ę

  charakterystyczne  jedynie  dla  taniej  prasy  niskiej  jako

ś

ci.  Dzi

ś

  nie 

tylko w mediach, ale i w dyskursie publicznym, czy w 

ś

wiadomo

ś

ci ludzi zarysowuje si

ę

 nowy 

trend,  zdolny  przenika

ć

  gł

ę

boko  do  wszystkich  sfer 

ż

ycia  społecznego.W  celu  zarysowania 

tła  teoretycznego  zjawiska  tabloidyzacji  odwołam  si

ę

  mi

ę

dzy  innymi  do  koncepcji  Neila 

Postmana, Pierre’a Bourdieu oraz Zygmunta Baumana.  

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

61 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Wst

ę

 

Niniejsza  praca  ma  za  zadanie  dokona

ć

  szerokiej  analizy  procesu  tabloidyzacji.  Po 

pierwsze,  w  kontek

ś

cie  historycznym,  ma  ukaza

ć

  konkretne  momenty  dziejowe  w  rozwoju 

mediów,  które  przyczyniły  si

ę

  do  powstania  tabloidyzacji.  Po  drugie,  w  aspekcie 

teoretycznym,  ma  da

ć

  podstawy  analizy  socjologicznej  w  odniesieniu  do  teorii  Neila 

Postmana,  Zygmunta  Baumana  i  Pierre’a  Bourdieu.  Po  trzecie  wreszcie,  w  wymiarze 

praktycznym,  ma  pokaza

ć

  przykłady  tabloidyzacji  z  polskich  mediów.  Po  czwarte  za

ś

,  ma 

zawiera

ć

 element aksjologiczny, a wi

ę

c prób

ę

 oceny zjawiska.  

Tez

ą

  wyj

ś

ciow

ą

  jest  tutaj  stwierdzenie, 

ż

e  media  podlegaj

ą

  procesowi  tabloidyzacji 

(ze szczególnym naciskiem na liczb

ę

 mnog

ą

 w wyrazie media). Chciałabym udowodni

ć

ż

cechy,  które  wcze

ś

niej  wydawały  si

ę

  typowe  jedynie  dla  taniej  prasy  niskiej  jako

ś

ci,  dzi

ś

 

charakteryzuj

ą

 prawie cały 

ś

wiat mediów. Poczynaj

ą

c od gazet, przez programy telewizyjne, 

a

ż

  do  stron  internetowych  napotykamy  te  same  formy  przyci

ą

gania  uwagi,  specyficzny 

nacisk  na  rozrywk

ę

  i  skandal,  trywializacj

ę

  kwestii  wa

ż

nych,  a  tak

ż

e  tendencj

ę

  do 

podgl

ą

dania innych  i wkraczanie w ich 

ż

ycie prywatne. Wszystkie wymienione cechy uznaj

ę

 

za elementy charakterystyczne procesu tabloidyzacji.  

Na  wst

ę

pie  nale

ż

y  tak

ż

e  wyja

ś

ni

ć

  dlaczego  owa  analiza  pomija  radio.  Otó

ż

  moim 

zdaniem  elementem  niezb

ę

dnym  procesu  tabloidyzacji  jest  operowanie  obrazem. 

Tabloidyzacja  musi  odwoływa

ć

  si

ę

  do  zmysłu  wzroku  po  to,  aby  szybko  i  skutecznie 

przyci

ą

ga

ć

  nasz

ą

  uwag

ę

  oraz  wpasowa

ć

  si

ę

  w  cechy  współczesnego 

ś

wiata.  Zarówno 

gazety, telewizja jak i Internet spełniaj

ą

 ten warunek.  

 

 

Prasa, czyli pierwotne pole rozwoju tabloidyzacji 

 

 

Historia  tabloidyzacji  si

ę

ga  ko

ń

ca  XVIII  wieku.  Wtedy  to  po  raz  pierwszy  na  pomysł 

zastosowania du

ż

ych tytułów w prasie wpadł w 1788 roku John Walter - wła

ś

ciciel dziennika 

„The Times”. Do dzi

ś

 ich stosowanie jest jedn

ą

 z cech charakterystycznych tabloidów. Walter 

background image

 

 

62 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

tak

ż

e  jako  pierwszy  umie

ś

cił  reklamy  na  pierwszej  stronie  gazety.  Prawdziw

ą

  rewolucj

ą

  w 

ś

wiecie  mediów  okazała  si

ę

  jednak  tak  zwana  „penny  press”,  czyli  tania  prasa  masowa, 

przypominaj

ą

ca 

dzisiejsze 

małoformatowe 

gazety 

popularne. 

Trend 

ten 

został 

zapocz

ą

tkowany  w  1833  roku  przez  „The  New  York  Sun”.  Była  to  gazeta  skierowana  do 

klasy robotniczej, prezentuj

ą

ca tematyk

ę

 lekk

ą

 i łatw

ą

 w odbiorze. Ponadto podawane w niej 

wiadomo

ś

ci cz

ę

sto udramatyzowano czyni

ą

c z nich prawdziwie sensacyjne wie

ś

ci opatrzone 

chwytliwymi  tytułami.  „The  New  York  Sun”  zasłyn

ą

ł  tak

ż

e  z  wykorzystania  tak  zwanych 

„paper boys” – wykrzykuj

ą

cych owe sensacyjne tytuły ulicznych sprzedawców gazet (Bajka 

2008: 129-130).

 

 

W  tym  miejscu  warto  zwróci

ć

  uwag

ę

  na  inn

ą

  cech

ę

  charakterystyczn

ą

  tabliodów,  

a mianowicie wielo

ść

 zdj

ęć

 i ilustracji. Okazuje si

ę

ż

e pierwsza reprodukcja fotografii miała 

miejsce  w  gazecie  „The  New  York  Daily  Graphic”  w  1880  roku.  Pod

ąż

aj

ą

c  dalej  szlakiem 

historycznym  powstania  tabloidów  natrafiamy  na  tzw.  „

ż

ółt

ą

  pras

ę

”  („yellow  press”),  a  wi

ę

gazety  adresowane  do  prostego  czytelnika.  Sama  nazwa  za

ś

  pochodzi  od  drukowanego 

ż

ółt

ą

  farb

ą

  komiksu  „The  Yellow  Kid”,  który  w  sposób  humorystyczny  prezentował 

ż

ycie  

w  slumsach.  Inna  ciekawostka  historyczna  powi

ą

zana  z  tabloidami  to  pojawienie  si

ę

  

w  Stanach  Zjednoczonych  dziennikarzy-skandalistów  („muckers”),  który  zajmowali  si

ę

 

opisem  zbrodni  i  skandali  z  udziałem  ameryka

ń

skich  bogaczy  w  gazecie  Wiliama  Hearsta 

„San Francisco Examiner”. Była to gazeta pi

ę

tnuj

ą

ca i opisuj

ą

ca kalifornijskie ciemne sprawki 

i niejasne układy miejscowej władzy oraz demaskuj

ą

ca post

ę

py szefów wielkich firm (Bajka 

2008: 138-142). 

Pod koniec XIX wieku znale

źć

 mo

ż

emy wyczerpuj

ą

cy przepis na stworzenie tabloidu. 

Tutaj  pozwol

ę

  sobie  zacytowa

ć

  słowa  Murilla  Goddarda:    „Kilka  krótkich  informacji,  par

ę

 

sensacji  lub  te

ż

  podwójne  strony  z  przesadnymi  pseudonaukowymi  doniesieniami  w  tonie 

sensacyjnym, plus tej samej obj

ę

to

ś

ci reporta

ż

e o budz

ą

cych groz

ę

 przest

ę

pstwach, do tego 

kilka  stron  ze 

ś

wiata  teatru  i  variete  z  silnym  zaakcentowaniem  nó

ż

ek  kobiecych,  rady  dla 

młodych  dziewcz

ą

t  i  zakochanych,  a  ponadto  sport,  plotki  towarzyskie  i  na  koniec  dodatki  

z komiksami” (Bajka 2008: 143-144).

 

Zaskakuj

ą

co aktualne do dnia dzisiejszego. 

Logika kształtowania si

ę

 cech dzisiejszego tabloidu pocz

ą

wszy od ko

ń

ca wieku XVIII 

wygl

ą

da  nast

ę

puj

ą

co:  je

ś

li  naszym  głównym  celem  jest  zysk,  a  wi

ę

c  sprzedanie  jak 

najwi

ę

kszej  ilo

ś

ci  egzemplarzy,  musimy  dotrze

ć

  do  masowego  odbiorcy.  St

ą

d  te

ż

 

background image

 

 

63 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

podstawowymi  atrybutami  tabliodów  s

ą

  niska  cena  i  szeroki  kr

ą

g  odbiorców  z  ró

ż

nych 

warstw  społecznych.  Aby  jednak  potencjalny  czytelnik  zwrócił  uwag

ę

  na  nasz

ą

  gazet

ę

 

musimy przyci

ą

gn

ąć

 jego uwag

ę

 poprzez takie elementy graficzne jak du

ż

e krzykliwe tytuły, 

stosowanie  mocnych  kolorów  (głownie 

ż

ółtego  i  czerwonego)  oraz  wielkich  ilustracji  przy 

małej  ilo

ś

ci  tekstu.  Kiedy  ju

ż

  przyci

ą

gniemy  uwag

ę

  czytelnika  i  kupi  on  nasz

ą

  gazet

ę

 

niezb

ę

dne  wydaje  si

ę

  dostosowanie  j

ę

zyka,  jakim  pisane  s

ą

  artykuły  oraz  poruszanej 

tematyki  do  poziomu  odbiorcy  (Rokosz  2009)  (w  praktyce  obie  te  sfery  ulegaj

ą

 

prymitywizacji

19

).  Jak  radził  Pulitzer  „pisz  tak, 

ż

eby  rozumiała  Ci

ę

  Twoja  słu

żą

ca”(Bajka 

2008: 138).

 

J

ę

zyk jest wi

ę

c prosty, a tematyka dotyczy 

ż

ycia przeci

ę

tnych ludzi,  wydaje si

ę

 

wr

ę

cz, 

ż

e  tabloidy  odkryły  istnienie 

ż

ycia  codziennego,  tym  samym  je  nobilituj

ą

c. 

Jednocze

ś

nie  dziennikarze  poszukuj

ą

  skandali  i  afer,  pozwalaj

ą

  sobie  na  zatarcie  granic 

mi

ę

dzy 

ż

yciem prywatnym a publicznym i przysłowiowe wchodzenie z butami w prywatno

ść

 

innych. Niestety cz

ę

sto podaj

ą

 tak

ż

e informacje niesprawdzone i nieprawdziwe (Bajka 2008: 

158).  

Przyjrzyjmy  si

ę

  bli

ż

ej  przykładowi  z  polskiej  prasy.  Jedn

ą

  z  najlepiej  sprzedaj

ą

cych 

si

ę

  gazet  w  Polsce  jest  istniej

ą

cy  od  2003  roku  „Fakt”,  który  osi

ą

ga  jednorazowy  nakład 

nawet  700  tys.  Egzemplarzy  (Ratuszniak  2009).    W  trakcie  analizy  na  pierwszy  rzut  oka 

wysuwaj

ą

 si

ę

 elementy graficzne charakterystyczne dla tabloidów tzn.: tytuły zajmuj

ą

ce do ¾ 

strony,  przewaga  ilustracji  nad  tekstem  oraz  mocne  kolory.  Do  tego  niska  cena  (za  jeden 

egzemplarz  zapłacimy  mniej  ni

ż

  2  zł)  i  tematyka  skoncentrowana  na 

ż

yciu  celebrytów 

(przykładowe  tytuły  artykułów  z  tej  dziedziny  to:  „Połomskiego  wkurzył  terrorysta”  (Fakt 

2010a),  „Wojciechowska:  Podró

ż

e  zniszczyły  mi  twarz”  (Fakt  2010b),  „Crawford  gor

ą

ca  jak 

nigdy” (Fakt 2010c), polityków („Tak pije Oleksy” (Fakt 2010d), „Tak Kazio pokochał Isabel” 

(Fakt 2010e), „Oto pró

ż

niacze 

ż

ycie ministra” (Fakt 2010f)) lub zwykłych ludzi („Strzelali do 

Jezusa i Maryi!” (Fakt 2010g), „Szok! 9-latka urodziła dziecko” (Fakt 2010h), „W mózgu p

ę

kł 

jej  cewnik.  Umierała  10  dni!”  (Fakt  2010i).    J

ę

zyk  skandalu  i  sensacji  dominuje  w  całej 

gazecie.  

Wydaje  si

ę

  jednak, 

ż

e  tabloidyzacja  ulega  rozszerzeniu  i  obecnie  dotyczy  nie  tylko 

klasycznych  tabloidów,  ale  tak

ż

e  codziennych  gazet  opiniotwórczych.  Zarówno  szata 

                                                

19

 Określenie Tomasza Gobana-Klasa  

background image

 

 

64 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

graficzna,  jak  i  przyci

ą

gaj

ą

ce  tytuły  oraz  skandaliczne  tematy  staj

ą

  si

ę

  „chlebem 

powszednim”  takich  gazet  jak  Rzeczpospolita,  czy  Gazeta  Wyborcza.  Przygl

ą

dnijmy  si

ę

 

zgodnie  z  przedstawionym  powy

ż

ej  schematem  paru  przykładom.  Dziennikarze 

Rzeczpospolitej  pisz

ą

  o  katastrofie  rz

ą

dowego  samolotu  pod  Smole

ń

skiem:  „Kontrolerzy 

wpadli w panik

ę

?” (Rzeczpospolita 2010a), „Kontrolerzy te

ż

 popełnili bł

ę

dy?” (Rzeczpospolita 

2010b) oraz „Kto okradł ofiar

ę

 katastrofy?” (Rzeczpospolita 2010c). Podaj

ą

 wi

ę

c wiadomo

ś

ci, 

które brzmi

ą

 sensacyjnej, ale wbrew wymogom etyki dziennikarskiej, nie zostały sprawdzone 

i stanowi

ą

 jedynie domysły. Post

ę

puj

ą

 zgodnie z prawami rynku mediów, według którego ten, 

kto  pierwszy  poda  sensacyjn

ą

  wiadomo

ść

  mo

ż

e  liczy

ć

  na  najwi

ę

ksze  zyski.  Gazeta 

Wyborcza podaje tym czasem, 

ż

e „Skauci mog

ą

 by

ć

 tylko hetero” (Gazeta Wybrocza 2010a), 

Call  center  Kaczy

ń

skiego  nie  działa.  Kto

ś

  ukradł  telefony”  (Gazeta  Wybrocza  2010b),  a  „ 

Chilijczycy  w  meczu  z  Hiszpani

ą

  -  ta

ń

czyli  i  popełnili  popisowe  samobójstwo”  (Gazeta 

Wyborcza  2010c).  Na  szczególna  uwag

ę

  zasługuje  tutaj  szata graficzna  –  jaskrawe  kolory, 

du

ż

e  tytuły  i  fotografie.  Ostatni  wspomniany  artykuł  posiadał  na  przykład  oprócz  zdj

ęć

  z 

meczu  tak

ż

e  graficzne  przedstawienie  ustawienia  na  boisku,  z  kolorowymi  koszulkami 

zamiast zawodników.   

 

 

Tabloidyzacja telewizji  

 

 

Dzi

ś

  medioznawczy  s

ą

  pewni, 

ż

e  proces  tabloidyzacji  dotyka  nie  tylko  pras

ę

Nast

ę

pnym  medium,  które  nale

ż

y,  wi

ę

c  podda

ć

  analizie  jest  telewizja.  Moim  zdaniem  za 

przełomowy pod tym wzgl

ę

dem mo

ż

na w przypadku Polski uzna

ć

 rok 1997. Wtedy to ruszyła 

stacja TVN oraz jej sztandarowy program „Fakty”, wzorowany na ameryka

ń

skich programach 

informacyjnych. Opierał  si

ę

  on  na  zupełnie  nowej formule,  wprowadzaj

ą

c  m.in. komentarze 

prowadz

ą

cego,  elementy  dramaturgii  i  sensacji,  a  tak

ż

e  l

ż

ejszy  sposób  przedstawiania 

informacji.  „Fakty”  zrewolucjonizowały  rynek  medialny.  Pocz

ą

wszy  od  2004  roku  now

ą

 

formuł

ę

  przejmuj

ą

  tak

ż

e  inne  programy  tj.  „Panorama”  i  „Wiadomo

ś

ci”.  W  ten  sposób 

powstaje „faktoid”, czyli informacja „faktopodobna”, oparta o koncepcj

ę

 informacyjnego show 

(Guzik  2005).  Inn

ą

 generaln

ą

  tendencj

ą

 jak

ą

 mo

ż

na  zaobserwowa

ć

  w  polskiej telewizji  jest 

background image

 

 

65 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

dominacja funkcji rozrywkowej (entertainment) nad innymi zadaniami TV i to we wszystkich 

gatunkach oraz formach telewizyjnych.  

Jak  stwierdza  Neil  Postman  w  swojej  ksi

ąż

ce  „Zabawi

ć

  si

ę

  na 

ś

mier

ć

” 

ś

rodki 

komunikowania nie s

ą

 tylko technicznymi urz

ą

dzeniami do przenoszenia ró

ż

nych tre

ś

ci, ale 

ka

ż

dy  z  nich  wywiera  swoisty  wpływ  na  orientacje  intelektualne,  sposoby  opisywania 

rzeczywisto

ś

ci  i  wra

ż

liwo

ść

  ich  u

ż

ytkowników,  a  tak

ż

e  na  charakter  publicznego  dyskursu 

oraz  cał

ą

  kultur

ę

.  Telewizja  zast

ę

puje  racjonalny  dyskurs  wszechogarniaj

ą

c

ą

  rozrywk

ą

Problem polega nie na tym, 

ż

e telewizja przedstawia nam rozrywkowe tre

ś

ci, ale na tym, 

ż

wszelka tematyka przedstawiana jest jako rozrywka. Postman twierdzi, 

ż

e telewizja jawi si

ę

 

jako  ideologia,  która  narzuca  styl 

ż

ycia,  układ  stosunków  mi

ę

dzy  lud

ź

mi  i  ideami.  Jego 

zdaniem  prowadzi  to  do  sytuacji,  w  której  telewizja  wypacza  nasz

ą

  koncepcj

ę

  programów 

informacyjnych, politycznej debaty, my

ś

li religijnej, itp.(Postman 2005). W efekcie mamy do 

czynienia z powstaniem interesuj

ą

cej hybrydy, w której zaciera si

ę

 granica mi

ę

dzy informacj

ą

 

a  rozrywk

ą

,  czyli  tzw.  infotainmentem.  Jak  podsumował  to  Tadeusz  Jagodzi

ń

ski  dla 

miesi

ę

cznika  „Znak”:  „

ś

wiat  "powa

ż

nych  programów  informacyjnych"  i 

ś

wiat  "rozrywki" 

zlewały si

ę

 w jedno” (Jagodzi

ń

ski 2002). 

W tym miejscu warto zarysowa

ć

 tło teoretyczne takiego stanu rzeczy. Pierre Bourdieu 

w swojej najnowszej ksi

ąż

ce pt. „O telewizji. Panowanie dziennikarstwa” dokładnie wyja

ś

nia 

fenomen  tabliodyzacji  telewizji.  Nale

ż

ałoby  zacz

ąć

  od  prostej  obserwacji  autora  na  gruncie 

francuskiego  systemu  społeczno-kulturowego.  Zauwa

ż

a  on  bowiem, 

ż

e  pocz

ą

tek 

telewizyjnego  serwisu  informacyjnego  we  Francji  jest  po

ś

wi

ę

cony  wynikom  mistrzostw  

w  piłce  no

ż

nej,  kl

ę

skom 

ż

ywiołowym  lub  te

ż

  najbardziej  anegdotycznym  i  zrytualizowanym 

aspektom 

ż

ycia  politycznego,  co  w  efekcie  tworzy  polityczn

ą

  pustk

ę

  i  redukuje  to,  co  si

ę

 

dzieje  na 

ś

wiecie  do  anegdot  lub  plotek  (Bourdieu  2009:  83).

 

Telewizja  nie  dotyka 

ż

adnej 

istotnej  sprawy,  nie  pokazuje  tego,  co  powinna,  a  je

ś

li  ju

ż

  pokazuje  to,  w  taki  sposób, 

ż

czyni  to  błahym  i  niezgodnym  z  rzeczywisto

ś

ci

ą

.  Ponadto  posługuje  si

ę

  sensacj

ą

  (scoop, 

faits  divers),  spektakularno

ś

ci

ą

,  dramatyzmem  i wyolbrzymianiem  znacze

ń

  (Bourdieu  2009: 

42-45). 

A wszystko po to, aby dotrze

ć

 do jak najszerszej rzeszy odbiorców. Telewizja ma by

ć

 

narz

ę

dziem umasowienia, ma niwelowa

ć

 ró

ż

nice i homogenizowa

ć

 widzów (Bourdieu 2009: 

65).  St

ą

d  zdaniem  Bourdieu  wynika  „dzisiejsza  populistyczna  spontaniczno

ść

  i 

background image

 

 

66 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

demagogiczna  uległo

ść

  wobec  ludowego  gustu”.  Dominuj

ą

cym  paradygmatem  w  telewizji 

jest program typu talk-show  ukazuj

ą

cy skrawki 

ż

ycia oraz b

ę

d

ą

cy okazj

ą

 do emocjonalnego 

obna

ż

ania, który mo

ż

e zaspokoi

ć

 potrzeb

ę

 podgl

ą

dactwa i ekshibicjonizmu (Bourdiue 2009: 

79-80).  Kluczowe  w  teorii  Bourdieu  jest  stwierdzenie, 

ż

e  w  mediach  panuje  dyktatura 

ogl

ą

dalno

ś

ci  i  telemetrii.  (Bourdieu  2009:  54),  która  z  kolei  prowadzi  do  uniformizacji  i 

banalizacji  oferty  telewizyjnej  (Bourdieu  2009:  46).  Osobi

ś

cie  odwołałabym  si

ę

  tutaj  do 

wcze

ś

niej  ju

ż

  przeze  mnie  wspomnianej  ch

ę

ci  zysku  oraz  do  procesów  urynkowienia 

mediów.  Pogo

ń

  za  masowym  odbiorc

ą

  wynika  bowiem  bezpo

ś

rednio  z  procesów 

komercjalizacji mediów.  

W  celu  lepszego  zobrazowania  zjawiska  tabloidyzacji  telewizji  posłu

żę

  si

ę

 

przykładem  stacji  TVN  24.    Jest  to  najch

ę

tniej  ogl

ą

dany  kanał  tematyczny  w  Polsce  (TNS 

OBOP  2009).  W  roku  2009  tak

ż

e  jedno  z  najcz

ęś

ciej  cytowanych  mediów  w  Polsce  – 

zazwyczaj  w  odniesieniu  do  ciekawostek, kultury,  sztuki  i rozrywki  oraz  działalno

ś

ci  policji  i 

przest

ę

pczo

ś

ci (Ratuszniak 2010). Ogl

ą

daj

ą

c TVN 24 dowiemy si

ę

 m.in., 

ż

e „Egipt oszalał” 

(TVN24  2010a),  „Burmistrz  złapał  złodzieja,  a  policji  uciekł”  (TVN24  2010b),  „Sikorski  po 

zabiegu  ma  usztywnione  kolano”  (TVN24  2010c)  oraz, 

ż

e  „Nadzieja  jest  suk

ą

”  (TVN24 

2010d). Je

ś

li za

ś

 zdecydujemy si

ę

 na poniedziałkowy program publicystyczny Sekielskiego i 

Mrozowskiego  „  Teraz  my”  oka

ż

e  si

ę

  równie

ż

ż

e  „Polacy  jedz

ą

  chemi

ę

”(TVN24  2009f), 

„Krupa  spowiada  si

ę

  z  krzy

ż

a  i  nago

ś

ci”  (TVN24  2009g),  a  agent  Tomek  próbował  uwie

ść

 

Weronik

ę

  M.  (TVN24  2009h).  Tematyka,  cz

ę

sto  dotycz

ą

ca 

ż

ycia  prywatnego,  niewiele 

odbiega  wi

ę

c  od  tego,  co  przeczyta

ć

  mo

ż

na  we  wcze

ś

niej  omawianej  gazecie  „Fakt”. 

Podobnie  jak  we  Francji  za  wiadomo

ść

  dnia  mo

ż

na  uzna

ć

  sukcesy  i  pora

ż

ki  sportowe 

(„Małysz 

znowu 

wielki” 

(TVN24 

2010e), 

Mistrzostwa 

Europy  

w  Piłce  R

ę

cznej).  Jednocze

ś

nie  ci

ą

gle  widoczne  na  ekranie  czerwone  i 

ż

ółte  paski  z 

napisami  „z  ostatniej  chwili”,  b

ą

d

ź

  „na 

ż

ywo”  do  złudzenia  przypominaj

ą

  tytuły  z  tabloidów. 

Dodatkowo  ton  i  komentarze  prowadz

ą

cych  nie  pozostawiaj

ą

  widzowi  złudze

ń

ż

e  ma  do 

czynienia z informacj

ą

 niezwykł

ą

.  

Inny  przełomowy  moment  w  rozwoju  telewizyjnej  tabloidyzacji  to  pojawienie  si

ę

 

programów  realisty  show,  a  wi

ę

c  takich,  które  stawiaj

ą

  człowieka  w  sytuacji  kryzysowej,  

a nast

ę

pnie poddaj

ą

 obserwacji jego zachowania. Za najsłynniejsz

ą

 produkcj

ę

 z cyklu reality 

show  nale

ż

y  uzna

ć

  program  „Big  Brother”,  który  w  Polsce  został  po  raz  pierwszy  

background image

 

 

67 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

wyemitowany  w  2001  roku.  Ówczesna  przewodnicz

ą

ca  Rady  Etyki  Mediów  wydała 

o

ś

wiadczenie  stwierdzaj

ą

ce, 

ż

e  „Big  Brother”  to  niedopuszczalna  ingerencja  w  ludzk

ą

 

prywatno

ść

  i  intymno

ść

  (Godzic  2005).  Wydaje  si

ę

ż

e  program  ten  nie  tylko  potwierdził 

nadrz

ę

dn

ą

 rol

ę

 funkcji rozrywkowej telewizji, ale tak

ż

e pozwolił na zupełne zamazanie granic 

mi

ę

dzy tym, co prywatne i publiczne.  

St

ą

d  wynika  tak

ż

e  popularno

ść

  programów  typu  „kulisy”.  Twórcy  telewizacji 

ś

niadaniowej i informacyjnej nie ukrywaj

ą

 obecno

ś

ci licznych realizatorów, operatorów, kabli, 

czy  słuchawki  w  uchu.    W  programach  stricte  rozrywkowych,  takich  jak  na  przykład  kulisy 

„Ta

ń

ca  z  gwiazdami”,  ch

ę

tnie  pokazywane  s

ą

  przygotowania  do  programu,  gdzie  gwiazdy 

bez  makija

ż

u  popełniaj

ą

  bł

ę

dy,  potykaj

ą

  si

ę

,  wygłupiaj

ą

  i  zabieraj

ą

  kamerzyst

ę

,  aby 

towarzyszył im w prywatnych sytuacjach z dnia codziennego. Wszystko to w słu

ż

bie rozrywki 

i walki o widza.  

Co ciekawe Zygmunt Bauman uznaje realisty show za model współczesno

ś

ci. Ma on 

by

ć

  oparty  na  modelu  spektaklu,  w  którym  dla  uczestników  reszta 

ś

wiata  pozostaje 

niewidoczna.  Jak  pisze:  „miliony  oczu  mog

ą

  naraz  przygl

ą

da

ć

  si

ę

  tajemnicom  cudzych 

sypial

ń

”.  Towarzyszy  temu  mnogo

ść

  emocji,  obserwujemy  zdarzenia,  które  podniecaj

ą

fascynuj

ą

,  szokuj

ą

,  wzburzaj

ą

,  ekscytuj

ą

  i  irytuj

ą

.  Bauman  zwraca  tak

ż

e  uwag

ę

  na  pewien 

przymus jakim jest w realisty show rytuał publicznej spowiedzi (Bauman 2008).  

 

 

Internet jako nowy obszar tabloidyzacji 

 

 

Ostatnie  medium  jakie  chciałabym  zanalizowa

ć

  pod  k

ą

tem  tabloidyzacji  to  Internet. 

Wyst

ę

puje tutaj zjawisko nawi

ą

zuj

ą

ce do idei realisty show, gdzie u

ż

ytkownicy mog

ą

 si

ę

 nie 

tylko  pokazywa

ć

,  ale  i  podgl

ą

da

ć

.  Chodzi  mianowicie  o  portale  społeczno

ś

ciowe  (takie  jak 

nasz-klasa.pl,  fotka.pl,  czy  facebook.pl)  i  ich  niesłabn

ą

c

ą

  popularno

ść

.  Jak  podaj

ą

  wyniki 

Megapanelu z lipca 2009 roku nasza-klasa nadal mo

ż

e liczy

ć

 na ponad 11mln u

ż

ytkowników 

(Gontarek 2009), a Facebook prawie 6mln (Rzeczpospolita 2010d), gdzie swoje konta maj

ą

 

background image

 

 

68 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

nie  tylko  „przeci

ę

tni”  obywatele,  ale  tak

ż

e  i  naczelni  polscy  politycy,  aktorzy  i  piosenkarze 

(m.in. Bronisław Komorowski, Anna Dymna, czy zespół Feel).  

Ponadto  je

ś

li  wzi

ąć

  pod  uwag

ę

  dowolny  portal  horyzontalny  (wp.pl,  onet.pl,  czy 

interia.pl), a wi

ę

c z definicji wielotematyczny, szybko przekonamy si

ę

 jak wiele ma on cech 

wspólnych  z  tabloidem.  Wi

ę

kszo

ść

  informacji  na  stronie  głównej  dotyczy 

ż

ycia  gwiazd,  s

ą

 

one  tak

ż

e  najsilniej  eksponowane  poprzez  fotografie  i  pogrubione  tytuły.  Twarz  gwiazdy 

pojawia si

ę

 w prawie wszystkich wyró

ż

nionych działach tematycznych, tzn.: Polecane/ Warto 

zobaczy

ć

,  Rozrywka,  Społeczno

ść

,  Styl 

ż

ycia,  Facet,  Kobieta,  Plotki,  Sport,  Telewizja 

Internetowa.  Równocze

ś

nie  rekordy  popularno

ś

ci  bij

ą

  tzw.  portale  plotkarskie  (pudelek.pl, 

pomponik.pl,  kozaczek.pl)  obna

ż

aj

ą

ce  szczegóły  z 

ż

ycia  celebrytów.  Zgodnie  z  modelem 

przyci

ą

gania  i  utrzymania  uwagi,  który  nota  bene  pozwala  mediom  na  osi

ą

ganie  zysku  z 

widowni, wa

ż

niejszy od tre

ś

ci, jakie pojawia si

ę

 na tych stronach, jest sam fakt bycia znanym 

(Aronson 1994). 

W  tym  miejscu  warto  zarysowa

ć

  jeden  z  mo

ż

liwych  mechanizmów  wyja

ś

niaj

ą

cych 

fenomen tabloidyzacji. Mo

ż

na powiedzie

ć

ż

e staro

ż

ytno

ść

 była cywilizacj

ą

 spektaklu. Miała 

za  zadanie  udost

ę

pni

ć

  wielkiej  masie  ludzi  ogl

ą

danie  niewielkiej  liczby  przedmiotów.  St

ą

licznie  wyst

ę

puj

ą

ce  w  antyku 

ś

wi

ą

tynie,  cyrki  i  teatry  (Foucault  1993:  235-272).  Nast

ę

pnie 

pojawił si

ę

 panopticom i jego nadrz

ę

dny cel dostarczenia niewielu osobom, a nawet jednemu 

człowiekowi,  natychmiastowego  wgl

ą

du  w  mas

ę

  ludzi.  Przekształcona  została  sytuacja,  w 

której  wielu  obserwowało  nielicznych,  w  sytuacj

ę

,  gdy  to  nieliczni  obserwuj

ą

  wielu. 

Nale

ż

ałoby wi

ę

c za Zygmuntem Baumanem zada

ć

 pytanie: „Czy po epoce panopticonu jest 

jakie

ś

 

ż

ycie?”.  Bauman  analizuj

ą

c  współczesne  społecze

ń

stwo  dochodzi  do  wniosku, 

ż

wraz z nieustannym rozwojem 

ś

rodków masowego przekazu przeszli

ś

my do innego okresu 

rozwoju ludzko

ś

ci, synopticonu, który charakteryzuje si

ę

 cz

ęś

ciowym powrotem do cywilizacji 

spektaklu (Bauman 2008). 

Owej  trzeciej  epoce  nazw

ę

  nadał  norweski  socjolog  prawa  Thomas  Mathiesen. 

Twierdzi  on, 

ż

e  podgl

ą

danie  ma  natur

ę

  globaln

ą

.  Dzi

ś

  czynno

ść

  ogl

ą

dania  odrywa 

patrz

ą

cych  od  lokalnej  rzeczywisto

ś

ci,  nie  wymaga  stosowania  przymusu,  ale  kusi.  Znów 

wielu ogl

ą

da nielicznych, ci nieliczni za

ś

, zdaniem Mathiesena, to sławy nale

żą

ce do 

ś

wiata 

polityki,  spotu,  nauki,  rozrywki  lub  po  prostu  specjali

ś

ci  od  informacji.  Bauman  wspomina 

nawet  o  kulcie  celebrity,  który  stanowi,  jego  zdaniem,  warunek  płynnej  nowoczesno

ś

ci. 

background image

 

 

69 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Celebrity to osoba znajduj

ą

ca si

ę

 na ustach wszystkich, powszechnie znana i, podobnie jak 

niegdy

ś

  m

ę

czennicy  i  bohaterowie,  scalaj

ą

ca  rozproszone  zbiorowo

ś

ci  ludzkie.  W  ten 

sposób powstaj

ą

 wspólnoty skupione wokół idoli, ale urojonych, lu

ź

nych, kruchych i ulotnych 

(Bauman 2008).  

 

 

Zako

ń

czenie 

 

 

Na  koniec  pozwol

ę

  sobie  wprowadzi

ć

  element  subiektywny  i  zastanowi

ć

  si

ę

  jak 

mo

ż

na,  czy  te

ż

  jak  nale

ż

y,  ocenia

ć

  tabloidyzacj

ę

.  Tomasz  Goban  –  Klas  mówi  wprost  o 

prymitywizacji  j

ę

zyka  oraz  tematyki  prezentowanej  w  mediach.  Zupełnie  jasne  jest  tak

ż

stanowisko  Pierre’a  Bourdieu  –  cho

ć

  media  działaj

ą

  pod  przykrywk

ą

  demokratyzacji 

tabloidyzacja jest ich jawn

ą

 banalizacj

ą

, która dodatkowo oddziałuje negatywnie na wszelkie 

inne pola kulturowe obni

ż

aj

ą

c ich poziom. Bourdieu nawołuje do walki z takim stanem rzeczy 

lub co najmniej do próby jego negocjowania (Bourdieu 2009). O wiele trudniej jest oceni

ć

 jak 

tabloidyzacj

ę

  postrzega  Zygmunt  Bauman.  My

ś

l

ę

ż

e  odnosi  si

ę

  do  niej  dosy

ć

  neutralnie, 

jako  do  kolejnego  procesu  zachodz

ą

cego  w  ponowoczesno

ś

ci,  który  musi  by

ć

  obiektem 

obserwacji i analizy socjologa.  

Osobi

ś

cie widz

ę

 zarówno ciemn

ą

, jak i jasn

ą

 stron

ę

 tabloidyzacji. Ta druga polega na 

wyj

ś

ciu  naprzeciw  oczekiwaniom  człowieka  współczesnego  –  ciekawskiego  konsumenta 

wra

ż

e

ń

,  który 

ż

yje  w 

ś

wiecie  przepełnionym  informacj

ą

,  a  jednocze

ś

nie  lubi  by

ć

  uwodzony 

przez  media.  To  tak

ż

e  wyj

ś

cie  do  przeci

ę

tnego  widza/  czytelnika/  u

ż

ytkownika,  który  przez 

lata mógł czu

ć

 si

ę

 pomijany w ofercie medialnej kierowanej do elity (bogatej, wykształconej i 

szukaj

ą

cej obiektywnych informacji). Ciemna strona tabloidyzacji polega za

ś

 na tym, 

ż

e teraz 

to owa wy

ż

ej wspomniana „elita” mo

ż

e mie

ć

 problem ze znalezieniu dla siebie odpowiedniej 

prasy,  programu  telewizyjnego,  czy  strony  Internetowej.  Homogenizacja  mediów  jest 

szczególnie  dotkliwa  dla  klas  wy

ż

szych  i 

ś

rednich,  którym  sama  rozrywka  niestety  nie 

wystarczy.  Dla  nich  z  pewno

ś

ci

ą

  tabloidyzacja  stanowi  synonim  zaka

ź

nej  choroby,  która 

zara

ż

a i po

ż

era coraz to nowe media.  

 

background image

 

 

70 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

BIBLIOGRAFIA 

 

 

Bourdieu  P.  (2009)  O  telewizji.  Panowanie  dziennikarstwa,  Wydawnictwo  Naukowe 

PWN, Warszawa, str.  42 - 83 

Foucault M. (1993) Panoptyzm, w:  Michael Foucault Nadzorować i karać, Wyd. 

Biblioteka ALETHEIA, Warszawa, str. 235 -272 

Bauman Z. (2008) Celebrity, Reality show, SynopticonCzy po epoce panopticonu jest 

jakieś życie?,  w: (red.) Mateusz Halawa, Paulina Wróbel (2008) Bauman o popkulturze. 

Wypisy, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa  

Bajka Z. (2008) Prasa codzienna w USA i Europie w XIX i na początku XX wieku, w: 

Zbigniew Bajka (2008) Historia mediów, Wyd. Towarzystwo Słowaków w Polsce, Kraków, 

str. 129 -130, 138 -144, 158 

Guzik K. (2005) Rewolucja Faktów i niusycyzacja telewizji, w: (red.) Wiesław Godzic 

(2005) 30 najważniejszych programów TV w Polsce, Wydawnictwo Trio, Warszawa  

Godzic W. (2005) „Big Brother, czyli flirt telewizji z rzeczywistością”, [w:] (red.) 

Wiesław Godzic (2005) 30 najważniejszych programów TV w Polsce, Wydawnictwo Trio, 

Warszawa. 

Ratuszniak B., Związek Kontroli Dystrybucji Prasy: Sprzedaż Dziennika ciągle spada

http://media2.pl/badania/50926-zkdp:-sprzedaz-dziennika-ciagle-spada.html

 (20 marzec 

2009). 

Ratuszniak B., Instytut Monitorowania Mediów: Rzeczpospolita znów najbardziej 

opiniotwórcza

http://media2.pl/badania/61032-rzeczpospolita-znow-najbardziej-

opiniotworcza.html (11

 styczeń 2010) 

Postman Neil (2002) Zabawić się na śmierć: Dyskurs publiczny w epoce show-

businessu, Wyd. Muza, Warszawa  

 
Jagodziński Tadeusz (2002) Przekleństwo info-rozrywki, „Miesięcznik Znak, nr 561 
 

background image

 

 

71 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Aronson Elliot, Wilson Timothy D., Aker Robin M. (1994), Psychologia społeczna

Wyd. Zysk i S-ka, Poznań  

Gontarek Krzysztof, Megapanel: Lipiec 2009 - najpopularniejsze witryny tematyczne ,  

http://di.com.pl/news/28846,0,Megapanel_Lipiec_2009_-

_najpopularniejsze_witryny_tematyczne.html

 (15 wrzesień 2009) 

TNS OBOP, Rynek telewizyjny w 2008 roku – podsumowanie

http://www.tns-

global.pl/centrum/archiwum_raportow/2009/2009-01#6366

 (27 styczeń 2009)

 

Rokosz Ilona (2009) fragment niepublikowanego referatu pt. „Tabloidyzacji polityki”  

wygłoszonego 24 maja 2009 roku podczas I Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Media w 

Polsce – IV, czy I władza?” 

 
PK, Połomskiego wkurzył terrorysta, „Fakt”, 

http://www.efakt.pl/Polomskiego-

wkurzyl-terrorysta,artykuly,63384,1.html

 (3 luty 2010a) 

M3, Wojciechowska: Podróże zniszczyły mi twarz, „Fakt”, 

http://www.efakt.pl/Wojciechowska-Podroze-zniszczyly-mi-twarz,artykuly,63374,1.html

 (3 

luty 2010b) 

GOD,  Crawford  gor

ą

ca  jak  nigdy,  „Fakt”, 

http://www.efakt.pl/Crawford-goraca-jak-

nigdy,artykuly,63431,1.html

 (3 luty 2010c) 

 

Magda Kazikiewicz, Artur Kowalczyk, Tak pije Oleksy

„Fakt”,

http://www.efakt.pl/Tak-pije-Oleksy,artykuly,63399,1.html

  (3 luty 2010d) 

KKA, Tak Kazio pokochał Isabel, „Fakt”, 

http://www.efakt.pl/Tak-Kazio-pokochal-

Isabel,artykuly,63316,1.html

  (3 luty 2010e) 

Bartłomiej Łęczek, MEG, AKA, Oto próżniacze życie ministra, „Fakt”, 

http://www.efakt.pl/Oto-prozniacze-zycie-ministra,artykuly,63298,1.html

 (3 luty 2010f) 

OO, Strzelali do Jezusa i Maryi!, „Fakt”,  

http://www.efakt.pl/Strzelali-do-Jezusa-i-Maryi-,artykuly,63472,1.html

  (3  luty 

2010g)

 

DB,  Szok!  9-latka  urodziła  dziecko,  „Fakt”, 

http://www.efakt.pl/Szok-9-latka-urodzila-

dziecko,artykuly,63467,1.html

 (3 luty 2010h) 

 

Teka, W mózgu pękł jej cewnik. Umierała 10 dni!, „Fakt”, 

http://www.efakt.pl/W-

mozgu-pekl-jej-cewnik-Umierala-10-dni-,artykuly,63449,1.html

 (3 luty 2010i) 

 

background image

 

 

72 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Kontrolerzy wpadli w panikę?, „Rzeczpospolita”, 

http://www.rp.pl/artykul/489708_Kontrolerzy_wpadli_w_panike_.html

 (5 czerwca 2010a) 

 
Kontrolerzy też popełnili błędy?, „Rzeczpospolita”. 

http://www.rp.pl/artykul/2,486250.html

 (28 maja 2010b) 

 
Cezary Gmyzs, Kto okradł ofiarę katastrofy?, „Rzeczpospolita”, 

http://www.rp.pl/artykul/460202,490589.html

 (7 czerwca 2010c) 

 
Marcin Bosacki, Skauci mogą być tylko hetero, „Gazeta Wyborcza”, 

http://wyborcza.pl/1,75477,8065704,Skauci_moga_byc_tylko_hetero.html

 (26 czerwca 

2010a) 

 
 
Call center Kaczyńskiego nie działa. Ktoś ukradł telefony
, „Gazeta Wyborcza”, 

http://wyborcza.pl/Polityka/1,103835,8064068,Call_center_Kaczynskiego_nie_dziala__Ktos_
ukradl_telefony.html

 (

25 czerwca 2010b)

 

 

Rafał Stec, M

Ś

 2010. Chilijczycy w meczu z Hiszpani

ą

 - ta

ń

czyli i popełnili popisowe 

samobójstwo

„Gazeta 

Wyborcza”, 

http://www.sport.pl/sportGW/1,91756,8066975,MS_2010__Chilijczycy_w_meczu_z_Hiszpani

a___tanczyli.htm

l  (26 czerwca 2010c) 

 

5-6 

mln 

u

ż

ytkowników 

Facebooka 

Polsce?, 

 

Rzeczpospolita” 

http://www.rp.pl/artykul/414808.html

 (4 stycznia 2010d) 

 

TNS OBOP (2009) Rynek telewizyjny w 2008 roku – podsumowanie

http://www.tns-

global.pl/centrum/archiwum_raportow/2009/2009-01#6366

  

TVN 24, Egipt oszalał

http://www.tvn24.pl/2305341,28385,0,0,1,wideo.html

 (3 luty 

2010a)  

TVN 24, Burmistrz złapał złodzieja, a policji uciekł

http://www.tvn24.pl/0,1641475,0,1,burmistrz-zlapal-zlodzieja--a-policji-
uciekl,wiadomosc.html

 (3 luty 2010b) 

TVN 24, Sikorski po zabiegu ma usztywnione kolano

http://www.tvn24.pl/12690,1641388,0,1,sikorski-po-zabiegu-ma-usztywnione-
kolano,wiadomosc.html

 (3 luty 2010c) 

TVN 24, Nadzieja jest suką

http://www.tvn24.pl/26086,1641082,0,1,nadzieja-jest-

suka,wiadomosc.html

 (3 luty 2010d)  

background image

 

 

73 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

TVN 24, Małysz znowu wielki

http://www.tvn24.pl/0,1641472,0,1,malysz-znowu-

wielki-a-teraz-juz-tylko-igrzyska,wiadomosc.html

 (3 luty 2010e)  

TVN24 Polacy

 

jedzą chemię, „Teraz my”

 

http://www.tvn24.pl/8952,1,terazmy.html

  

(14 grudnia 2009f)  

TVN24 Krupa spowiada się z krzyża i nagości, „Teraz my”

 

http://www.tvn24.pl/12690,1632548,0,1,krupa-spowiada-sie-z-krzyza-i-nagosci-chodzilo-o-
halas,wiadomosc.html

  (7 grudnia 2009g) 

TVN Próbował mnie uwie

ść

„Teraz my” 

http://www.tvn24.pl/8098,1,terazmy.html

  

 (19 pa

ź

dziernika 2009h) 

 

 

 

 

 

 

  

 

 

   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

74 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

KAROL HARATYK 

 

 

SIECIOWA WŁADZA TŁUMU.  

PRZEMIANY  DEMOKRACJI  W  CZASACH  REWOLUCJI 

MULTIMEDIALNEJ

20

 

 

 

SŁOWA-KLUCZE 

komunikowanie polityczne, internet, demokracja, e-demokracja, mediatyzacja polityki,  

fun democracy 

 

ABSTRAKT 

Odpowiadaj

ą

c na pytanie postawione w tytule konferencji „Media w Polsce – IV czy I władza” 

chciałbym  przyjrze

ć

  si

ę

  V  władzy,  jak

ą

  według  niektórych  staje  si

ę

  internet,  a  dokładniej 

mówi

ą

c – przyjrz

ę

 si

ę

 wpływowi internetu na kształt demokracji. Jak wspomniałem, internet 

dopiero staje si

ę

 V władz

ą

; dlatego te

ż

 przykłady, które przytocz

ę

 b

ę

d

ą

 odnosiły si

ę

 nie tylko 

Polski, a uogólnienia, które przedstawi

ę

 nale

ż

y traktowa

ć

 jako  prób

ę

 wybiegni

ę

cia my

ś

l

ą

 w 

przyszło

ść

.  Najpierw  opisz

ę

  trzy  kluczowe  płaszczyzny,  na  których    pod  wpływem  sieci 

przemianie  ulec  mog

ą

  relacje  pomi

ę

dzy  mediami  masowymi  i  demokracj

ą

.  Nast

ę

pnie 

zastanowi

ę

  si

ę

  nad  ogólniejszymi  implikacjami,  jakie  dla  procesu  politycznego  niesie 

komunikowanie  internetowe,  po  czym  ponownie  –  tym  razem  bardziej  krytycznym  okiem  – 

przyjrz

ę

 si

ę

 wyró

ż

nionym wcze

ś

niej relacjom. 

 

 

 

                                                

20

 Pojęciem rewolucji multimedialnej posługuje się m.in. Giovanni Sartori, którego koncepcja homo videns 

stanowi dla mnie krytyczny punkt odniesienia. 

background image

 

 

75 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

1. 

 

 

Ponad półtora wieku temu Alexis de Tocqueville napisał nast

ę

puj

ą

ce słowa:  

 

Po

ś

ród praw rz

ą

dz

ą

cych ludzkimi społecze

ń

stwami istnieje takie, które wydaje mi si

ę

 

bardziej  wyra

ź

ne  i  jasne  ni

ż

  wszystkie  inne.  Głosi  ono, 

ż

e  po  to,  by  ludzie  pozostali 

cywilizowani  (…)  sztuka  stowarzyszania  si

ę

  musi  rozwija

ć

  si

ę

  i  doskonali

ć

  w

ś

ród  nich 

jednocze

ś

nie ze wzrastaniem równo

ś

ci mo

ż

liwo

ś

ci (Tocqueville 1976: 120) 

 

Obecnie według Roberta Putnama sztuka stowarzyszania si

ę

 przestała si

ę

 rozwija

ć

Samotnej grze w kr

ę

gle Putnam przytacza szereg danych statystycznych (od spadaj

ą

cego 

członkowstwa  w  organizacjach  pozarz

ą

dowych  po  zmieniaj

ą

ce  si

ę

  wzorce  sp

ę

dzania 

wolnego czasu) 

ś

wiadcz

ą

cych o pojawiaj

ą

cym si

ę

 kryzysie społecze

ń

stwa obywatelskiego w 

Stanach Zjednoczonych.  

Scott  Heiferman  pod  wpływem  lektury  Samotnej  gry  w  kr

ę

gle  zało

ż

ył  w  2001  roku 

serwis  społeczno

ś

ciowy, który  w  zało

ż

eniu  miał  wspiera

ć

  nie  tylko  wirtualne,  ale  równie

ż

  w 

pełni 

terytorialne 

wspólnoty 

(

http://www.npost.com/2004/04/20/interview-with-scott-

heiferman-ceo-of-meetup/

).  Meetup.com  jest  serwisem,  który  pomaga  sze

ś

ciu  milionom 

zarejestrowanych  obecnie  członkom  w  jedenastu  i  pół  tysi

ą

ca  miast  na  całym 

ś

wiecie 

organizowa

ć

  w  niezwykle  łatwy  i  szybki  sposób  ró

ż

nego  rodzaju  kampanie,  spotkania,  czy 

te

ż

  imprezy.  Co  wa

ż

ne,  spotkania  te  maj

ą

  przede  wszystkim  wymiar  lokalny.  Na  stronie 

portalu  mo

ż

emy  przeczyta

ć

:  “Meetup's  mission  is  to  revitalize  local  community  and  help 

people around the world self-organize” (http://www.meetup.com/about/). 

Meetup.com  pokazuje, 

ż

ś

rodki  niezb

ę

dne  do  odbudowy  sfery  publicznej  znajduj

ą

 

si

ę

  w  naszym  zasi

ę

gu.  Zarazem  portal  ten  obna

ż

a  pewien  paradoks  globalizacji:  Aby 

doceni

ć

 lokalno

ść

, potrzebujemy dzi

ś

 globalnej oprawy. W sposób jeszcze bardziej jaskrawy 

ten  rys  naszych  czasów  uwydatnia  si

ę

,  gdy  przegl

ą

damy  portal  Yellow  Arrow  (

Ż

ółta 

Strzałka).  Znajdujemy  w  nim  zdj

ę

cia,  relacje  filmowe  i  opisy  miejsc  z  całego 

ś

wiata  (467 

miast w 35 krajach), które według członków społeczno

ś

ci zasługiwały na to, aby ozdobi

ć

 je 

background image

 

 

76 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

naklejk

ą

 z 

ż

ółt

ą

 strzałk

ą

 oraz umie

ś

ci

ć

 je w sieci. Jak twierdz

ą

 twórcy portalu: „Yellow Arrow 

is a global public art project of local experiences” (

http://yellowarrow.net/v3/

).  

 

 

2. polityka rozrywkowa 

 

 

Wielu  komentatorów  postrzega  jednak  zwi

ę

kszaj

ą

cy  si

ę

  zasi

ę

g  naszej  komunikacji 

raczej  jako  dowód  na  wzrastaj

ą

c

ą

  „masowo

ść

”  oraz  wzrastaj

ą

ce  oddalenie,  czy  te

ż

 

telewidzenie  jak  to  okre

ś

la,  Giovanni  Sartori.  Ten  wybitny  włoski  politolog  i  medioznawca 

dziesi

ęć

 lat temu napisał ksi

ąż

k

ę

 Homo videns. Telewizja  i postmy

ś

lenie, któr

ą

 rozpoczyna 

nast

ę

puj

ą

cy ust

ę

p:  

 

Ż

yjemy  w  czasach  rewolucji  multimedialnej.  Rozwija  si

ę

  ona  w  wielu  kierunkach 

(internet, komputery osobiste, cyberprzestrze

ń

), maj

ą

cych jednak charakterystyczny wspólny 

mianownik. Jest nim telewidzenie, widzenie na odległo

ść

 (…) (Sartori 2007:13) 

 

Dalej  mo

ż

emy  przeczyta

ć

ż

e  telewidzenie  zmienia  natur

ę

  człowieka,  homo  sapiens 

przekształca  si

ę

  w  homo  videns.  Homo  videns  jest  istot

ą

,  która  my

ś

lenie  abstrakcyjne 

zast

ę

puje  my

ś

leniem  wizualnym,  a  to  wła

ś

nie  od  my

ś

lenia  symbolicznego,  abstrakcyjnego 

uzale

ż

niony jest nasz rozwój cywilizacyjny. „(…) U schyłku XX stulecia homo sapiens znalazł 

si

ę

  w  powa

ż

nym  kryzysie; to kryzys  utraty  rozumu  i  zdolno

ś

ci  poznawczych”  (Sartori  2007: 

36). 

Krytyka mediatyzacji, amerykanizacji polityki, infotainmentu, marketingu politycznego 

jest  stosunkowo  powszechna  w

ś

ród  badaczy  mediów.  Sartori  si

ę

ga  gł

ę

biej,  ni

ż

  wi

ę

kszo

ść

 

krytyków  tych  zjawisk,  opisuj

ą

c  towarzysz

ą

ce  im    przemiany  natury  ludzkiej.  Nie  oddalaj

ą

si

ę

  jednak  dalej  od  głównego  tematu  moich  rozwa

ż

a

ń

,  główn

ą

  lini

ę

  krytyki  zjawiska 

mediatyzacji  polityki  mo

ż

na  za  Gilles’em  Lipovetskym  stre

ś

ci

ć

  w  sposób  nast

ę

puj

ą

cy:  „W 

polityce  funkcjonuj

ą

cej  jako  spektakl  fundamentalne  problemy  s

ą

  ukrywane,  zamiast 

programów  politycznych  oferowane  s

ą

  czaruj

ą

ce  osobowo

ś

ci,  sparali

ż

owana  zostaje 

background image

 

 

77 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

zdolno

ść

  do  racjonalnego  my

ś

lenia  (…)  Dyskurs  zarówno  po  prawej  jak  i  po  lewej  stronie 

politycznej sceny ulega ujednoliceniu (…)”(Lipovetsky: 16-17). 

 

 

3. polityka rozrywkowa w internecie 

 

 

Czy  wzrastaj

ą

ce  znaczenie  internetu  powinno  nas  skłoni

ć

  do  zmiany  powy

ż

szego, 

niezwykle krytycznego opisu? Uwa

ż

am, 

ż

e mo

ż

emy wyró

ż

ni

ć

 trzy podstawowe płaszczyzny 

które modyfikuj

ą

 relacje pomi

ę

dzy komunikowaniem medialnym a demokracj

ą

Po pierwsze, internet mo

ż

e sta

ć

 si

ę

 szkoł

ą

 demokracji. 

Po drugie, sie

ć

 dostarcza nam przestrzeni, w której rozwija

ć

 mo

ż

e si

ę

 e-demokracja; 

dostarcza narz

ę

dzi, które – je

ś

li zechcemy z nich skorzysta

ć

 – przybli

żą

 nasz

ą

 demokracj

ę

 

do zwykłego obywatela, uczyni

ą

 j

ą

 w wi

ę

kszym stopniu uczestnicz

ą

c

ą

 i deliberatywn

ą

Po  trzecie,  internet  pogł

ę

bia  i  dynamizuje  te  tendencje,  które  stanowi

ą

  przyczyn

ę

 

krytyki zawieraj

ą

cej si

ę

 w poj

ę

ciu mediatyzacji polityki. Zarazem jednak przemienia w takim 

stopniu  nasz

ą

  rozrywk

ę

  i  nasz

ą

  polityk

ę

ż

e  nie  sposób  tendencji  tych  ocenia

ć

  tak 

jednoznacznie, jak mogli

ś

my to czyni

ć

 w epoce telewizji. 

 

 

3.1 szkoła demokracji 

 

 

 

W 2004 roku uwag

ę

 mediów przyci

ą

gn

ę

ła masowa gra internetowa The Sims Online

Umo

ż

liwiała  ona  stworzenie  ka

ż

demu  u

ż

ytkownikowi  wirtualnego  odpowiednika  własnej 

postaci.  W  ten  sposób  gra  pozwalała  na  stworzenie  własnego  trójwymiarowego  profilu  (w 

odró

ż

nieniu od  „dwuwymiarowych” profili dost

ę

pnych na takich serwisach, jak FaceBook). W 

ś

wiecie  gry  –  podobnie  jak  w 

ś

wiecie  rzeczywistym  –  ka

ż

dy  mógł  zawiera

ć

  znajomo

ś

ci, 

podejmowa

ć

 prac

ę

, inwestowa

ć

 zarobione wirtualne pieni

ą

dze, czy te

ż

 zdobywa

ć

 szacunek 

społeczny.  W  jednym  z  najstarszych  miast  gry  w  2004  roku  zorganizowano  wybory 

prezydenckie.  Miasto  zamieszkiwało  siedem  tysi

ę

cy  osób,  co  sprawiało, 

ż

e  stawka  tej 

background image

 

 

78 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

politycznej  gry  wydawała  si

ę

  mniej  wirtualna,  ni

ż

  sama  gra.  Z  dwóch  powodów  wybory  te 

zasługuj

ą

  na  nasz

ą

  uwag

ę

.  Po  pierwsze,  jednym  z  dwóch  kandydatów  ubiegaj

ą

cych  si

ę

  o 

urz

ą

d  była  osoba  o  5  lat  zbyt  młoda,  by  głosowa

ć

  w  prawdziwych  wyborach.  Po  drugie, 

wkrótce  okazało  si

ę

ż

e  kandydat  który  wygrał  stworzył  uprzednio  nielegalny  program 

komputerowy, który mu w tym pomógł (Jenkins 2007: 221-225). 

Powy

ż

szy  przykład  pokazuje, 

ż

e  internet  mo

ż

e  stanowi

ć

  w  sposób  całkiem 

bezpo

ś

redni szkoł

ę

 demokracji (i to szkoł

ę

, w której zadaje si

ę

 naprawd

ę

 trudne pytania). Ja 

jednak poprzez okre

ś

lenie „szkoła demokracji” chciałem wskaza

ć

 przede wszystkim na fakt, 

ż

e  internet  w  coraz  wi

ę

kszym  stopniu  przejmuje  t

ę

  funkcj

ę

,  któr

ą

  w  liberalnej  tradycji 

wywodz

ą

cej si

ę

 od Johna Stuarta Milla przypisywano organizacjom pozarz

ą

dowym – funkcj

ę

 

przygotowywania 

ś

wiatłych  obywateli,  którzy  s

ą

  niezb

ę

dni  do  tego,  aby  demokracja  mogła 

przetrwa

ć

.  To  wła

ś

nie  z  powodu  erozji  obywatelsko

ś

ci  zarówno  w  Polsce,  jak  i  w  innych 

pa

ń

stwach demokratycznych coraz powszechniejsze staj

ą

 si

ę

 obawy o stan społecze

ń

stwa 

obywatelskiego.  Cz

ę

sto  jednak  ów  stan  społecze

ń

stwa  obywatelskiego  uto

ż

samia  si

ę

  z 

liczebno

ś

ci

ą

  organizacji  pozarz

ą

dowych,  co  nie  pozwala  dojrze

ć

  sposobów  na 

przezwyci

ęż

enie  obecnego  kryzysu.  Liczby  11  050  zarejestrowanych  społeczno

ś

ci  na 

polskim  portalu  Socjum  (

http://socjum.pl

,  dn.  22V2009)    nie  powinni

ś

my  traktowa

ć

  jako 

powodu  do  zwi

ę

kszenia  o  10%  oficjalnej  liczby  polskich  stowarzysze

ń

.  Powinni

ś

my  jednak 

traktowa

ć

 j

ą

 jako powód do przyj

ę

cia bardziej płynnej definicji społecze

ń

stwa obywatelskiego 

i sfery publicznej. 

 Je

ś

li  kto

ś

  chciałby  twierdzi

ć

ż

e  portale  takie,  jak  Nasza  Klasa  (11  mln  członków; 

http://nasza-klasa.pl/, 

dn. 

22V2009) 

czy 

Grono.net 

(1 900 000 

członków; 

http://grono.net/pub/static/aboutus/

, dn. 22V2009) przynale

żą

 zasadniczo do sfery rozrywki i 

jako  takie  nie  nios

ą

  ze  sob

ą

 

ż

adnych  implikacji  politycznych,  warto  ponownie  wspomnie

ć

 

słowa  Tocqueville’a:  „Stowarzyszenia  społeczne  ułatwiaj

ą

  (…)  powstawanie  stowarzysze

ń

 

politycznych;  wszelako  z  drugiej  strony  stowarzyszenia  polityczne  wyj

ą

tkowo  rozwijaj

ą

  i 

udoskonalaj

ą

  stowarzyszenia  społeczne”  (Tocqueville  1976:  125).  Potwierdzenia  tej 

obserwacji  dostarcza  Meetup.com.  Portal  pocz

ą

tkowo  słu

ż

ył  organizowaniu  społeczno

ś

ci 

fanów oraz ró

ż

nego rodzaju spotka

ń

 o charakterze towarzysko – rozrywkowym. W 2004 roku 

najwi

ę

ksz

ą

  zarejestrowan

ą

  społeczno

ś

ci

ą

  „fanów”  na  Meetup.com  okazała  si

ę

  by

ć

  jednak 

społeczno

ść

  zwolenników  pierwszego  „internetowego”  kandydata  w  ameryka

ń

skich 

background image

 

 

79 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

wyborach (a raczej prawyborach) Howarda Deana (Jenkins 2007: 213). Na Grono.net po

ś

ród 

200 tysi

ę

cy gron tematycznych (czyli dyskutuj

ą

cych na dany temat społeczno

ś

ci) znajdujemy 

prawie  tysi

ą

c  po

ś

wi

ę

conych  polityce  (http://grono.net/chat/#comm/pc/catm/24/0/,  dn. 

22V2009).  

O tym, 

ż

e sieci społeczno

ś

ciowe mog

ą

 przerodzi

ć

 si

ę

 w sieci polityczne  najdobitniej 

ś

wiadczy  historia  Partii  Piratów.  Portal  The  Pirate  Bay  (

http://thepiratebay.org/

)  słu

ż

nielegalnemu  dzieleniu  si

ę

  plikami  (głównie  muzycznymi  i  filmowymi). Wokół tej szwedzkiej  

strony  powstała  społeczno

ść

,  która  zapragn

ę

ła  przeciwstawi

ć

  si

ę

  dominuj

ą

cej  definicji 

wolno

ś

ci. W 2006 roku w Szwecji powstała Partia Piratów. W 2009 roku pod wzgl

ę

dem liczby 

członków  stanowiła  ona  czwart

ą

  sił

ę

  polityczn

ą

  w  tym   kraju (Nowacka-Isaksson  2009).  Co 

wi

ę

cej,  stała  si

ę

  mi

ę

dzynarodowym  ruchem  politycznym,  w  którym  uczestnicz

ą

  partie  i 

organizacje 

41 

pa

ń

stw, 

tym 

polska 

Partia 

Piratów 

(

http://www.pp-

international.net/members

,  dn.  1II2010).  W  2009  roku  szwedzka 

Piratpartiet

  zdobyła  jeden 

mandat  w  wyborach  do  Parlamentu  Europejskiego.  Ponadto,  w  Polsce  istnieje  Internetowa 

Partia Ludzi Normalnych (

http://ipln.org/

). 

Powy

ż

sze przykłady pokazuj

ą

ż

e nawet najdalsze od polityki i sfery publicznej (w jej 

tradycyjnym  rozumieniu)  działania  posiadaj

ą

  potencjał  obywatelski,  a  rozrywka  mo

ż

przerodzi

ć

  si

ę

  w  polityk

ę

.  Je

ś

li  dostrzegamy  dzi

ś

  zanik  sfery  publicznej  i  społecze

ń

stwa 

obywatelskiego, powinni

ś

my si

ę

 zwróci

ć

 w stron

ę

 wirtualnej sfery publicznej oraz wirtualnego 

społecze

ń

stwa obywatelskiego. 

 

 

3.2 e-demokracja 

 

 

Zwi

ą

zki  pomi

ę

dzy  internetem  oraz  demokracj

ą

  mo

ż

na  pojmowa

ć

  jednak  równie

ż

  w 

du

ż

o  bardziej  bezpo

ś

redni  sposób.  Zwolennicy  e-demokracji  w  internecie  widz

ą

  szans

ę

  na 

odrodzenie  si

ę

  demokracji  i  obywatelsko

ś

ci.  Sie

ć

  likwiduje  bariery  czasu,  skali,  wiedzy  i 

dost

ę

pu,  które  dawniej  (i  jeszcze  obecnie)  oddalały  podejmowanie  decyzji  od  zwykłego 

obywatela  (Street  2006:  186).  Dzi

ę

ki  internetowi  zyskujemy  techniczne  narz

ę

dzie 

pozwalaj

ą

ce  nam  omin

ąć

  problemy,  jakie  wi

ążą

  si

ę

  ze  zgromadzeniem  du

ż

ej  liczby 

background image

 

 

80 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

obywateli  w  jednym  miejscu  i  o  tym  samym  czasie.  Ponadto,  internet  pozwala  w  szybki  i 

łatwy  sposób  uzupełni

ć

  braki  informacji,  jak  równie

ż

  ma  by

ć

  mniej  podatny  na  wpływ 

nierówno

ś

ci w dystrybucji zasobów w społecze

ń

stwie (bariera dost

ę

pu).  

W  rzeczywisto

ś

ci  jednak  wyeliminowanie  wszystkich  przedstawionych  wy

ż

ej  barier 

nie  likwiduje  podstawowej  bariery  na  drodze  do  demokracji  uczestnicz

ą

cej:  problemu 

uczestnictwa. Jak istotny jest to problem pokazuj

ą

 badania Centrum Analiz Regionalnych. 

W  ramach  realizowanego  obecnie  programu  Nowe  polis  CAR  wybrało  jedn

ą

  z 

najbardziej  „obywatelskich”  gmin  w  Małopolsce,  Liszki,  aby  wdro

ż

y

ć

  tam  mechanizmy 

elektronicznej  demokracji  bezpo

ś

redniej.  Mieszka

ń

cy  gminy  na  specjalnie  przygotowanej 

stronie internetowej mog

ą

 głosowa

ć

 w sprawach dotycz

ą

cych ich społeczno

ś

ci, jak i wyra

ż

a

ć

 

swoje pogl

ą

dy w kwestiach ogólnospołecznych. Głosowanie odbywa si

ę

 od 6 stycznia 2009 

roku.  Uprawnionych  do  głosowania  jest  1300  mieszka

ń

ców  gminy,  jednak  tylko  250  osób 

zgodziło si

ę

 wzi

ąć

 udział w eksperymencie. Regularnie głosuje natomiast niecałe 20 osób

21

 

 

3.3. internetowa mediatyzacja polityki 

 

 

Krytycy  koncepcji  elektronicznej  demokracji  twierdz

ą

ż

e  rozwi

ą

zuj

ą

c  przy  pomocy 

internetu  techniczne  problemu,  jakie  wi

ążą

  si

ę

  z  procesem  zdobywania  wiedzy  i 

podejmowania decyzji, w rzeczywisto

ś

ci pogł

ę

biamy najistotniejsze problemy wpsółczesnych 

demokracji.  Demokracja  w  internecie  zmierza  nie  w  stron

ę

  zwi

ę

kszonego  uczestnictwa  i 

deliberacji,  ale  w  stron

ę

  zwi

ę

kszonego  infotainmentu.  Powinni

ś

my  si

ę

  spodziewa

ć

  rozwoju 

nie stabilnych wspólnot internetowych projektowanych w ramach community informatics  ale 

raczej  fan  communities.  Zamiast  koncentrowa

ć

  si

ę

  na  zagadnieniach  politycznych  (issue 

voting),  skupiamy  si

ę

  w  coraz  wi

ę

kszym  stopniu  wokół  postaci,  sloganów,  czy  wr

ę

cz 

dowcipów zwi

ą

zanych z polityk

ą

. Najpopularniejszym politycznym gronem na Grono.net jest 

Lo

ż

a Szyderców (ponad 10 tysi

ę

cy członków), na której panuje dosy

ć

 ironiczne podej

ś

cie do 

kwestii  politycznych;  (

http://grono.net/lozaszydercow/

).  Ponadto,  internet  zdejmuje  z  nas 

                                                

21

 Informacje uzyskane od członka zespołu badawczego przy projekcie Nowe polis. 

background image

 

 

81 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

cz

ęść

 odpowiedzialno

ś

ci; dlatego te

ż

, mo

ż

emy nie odczuwa

ć

 wyrzutów sumienia pobieraj

ą

nielegalnie filmy ze strony Pirate Bay. Internet mo

ż

e prowadzi

ć

 równie

ż

 do zbiorowego braku 

odpowiedzialno

ś

ci, jakim według niektórych (aczkolwiek nie według autora tego artykułu) jest 

inicjatywa  Partii  Piratów.  Nawet  prowadzenie  kampanii  wyborczej  w  internecie  wydaje  si

ę

 

by

ć

 mniej odpowiedzialne. Porównuj

ą

c internetowe i telewizyjne spoty wyborcze kandydatów 

do  Parlamentu  Europejskiego  trudno  jest  nie  odnie

ść

  wra

ż

enia, 

ż

e  sie

ć

  prowadzi  do 

trywializacji polityki si

ę

gaj

ą

cej zdecydowanie poni

ż

ej poziomu, do którego przyzwyczaiła nas 

telewizja.  

 

 

4. metafora internetu 

 

 

Neil Postman twierdzi: „Nasze media s

ą

 naszymi metaforami. Nasze metafory tworz

ą

 

tre

ść

 kultury” (Postman 2006: 35). Nie popadaj

ą

c w determinizm technologiczny chciałbym w 

tym  miejscu  zastanowi

ć

  si

ę

,  jak

ą

  metafor

ę

  stanowi  internet,  czy  internet  jest  medium, 

metafor

ą

 która sprzyja demokracji. 

W  latach  dziewi

ęć

dziesi

ą

tych  powszechnie  internet  traktowano  jako  technologiczne 

uosobienie pełnej wolno

ś

ci. W konsekwencji, internet uwa

ż

ano nie tyle za sfer

ę

 demokracji, 

co  wr

ę

cz  anarchii.  Niektórzy  uwa

ż

ali, 

ż

e  wirtualna  anarchia  mo

ż

e  pogł

ę

bi

ć

  realn

ą

 

demokracj

ę

; byli jednak i tacy, którzy s

ą

dzili, 

ż

e te dwa 

ś

wiaty stoj

ą

 ze sob

ą

 w sprzeczno

ś

ci. 

Dzi

ś

  natomiast  coraz  cz

ęś

ciej  pojawiaj

ą

  si

ę

  głosy  przeciwne:  internetowa  anarchia 

przerodziła  si

ę

  w  autorytaryzm  (ewolucja  ustrojów,  któr

ą

  przewidywał  ju

ż

  Platon).  Dawne 

relacje  władzy  i  nierówno

ś

ci  znajduj

ą

  swoje  bezpo

ś

rednie  (lub  spot

ę

gowane) 

odzwierciedlenie  w  sieci.  Personalizacja,  która  stała  si

ę

  nowym  hasłem  marketingu,  łatwo 

mo

ż

e  si

ę

  przerodzi

ć

  w  inwigilacj

ę

  i  to  zarówno  ze  strony  pa

ń

stwa,  jak  i  korporacji 

transnarodowych.  Do  rangi  symbolu  urasta  planowane  od  2010  roku  uruchomienie  przez 

Uniwersytet londy

ń

skiego City (City University) pierwszych na 

ś

wiecie magisterskich studiów 

po

ś

wi

ę

conych 

inwigilacji 

(http://www.rp.pl/artykul/25,291472_Studia_z_inwigilacji_na_londynskim_uniwersytecie.html)

background image

 

 

82 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

W  wirtualnej  rzeczywisto

ś

ci  zagro

ż

ona  staje  si

ę

  nie  tylko  nasza  prywatno

ść

,  ale  i 

nasza  wolno

ść

.  Rosn

ą

ca  obecno

ść

  konglomeratów  medialnych  w  internecie  stawia  pod 

znakiem  zapytania  mo

ż

liwo

ść

  podejmowania  w  pełni  spontanicznych  działa

ń

.  Wiele  form 

aktywno

ś

ci,  które  wydaj

ą

  si

ę

  mie

ć

  charakter  oddolny  w  rzeczywisto

ś

ci  jest  inspirowanych 

odgórnie  (np.  społeczno

ś

ci  fanów  powstaj

ą

ce  z  inicjatywy  studiów  filmowych,  czy  akcje 

protestacyjne wobec działa

ń

 rz

ą

dów wspierane po cichu przez opozycyjne partie). Ponadto, 

internetu  nie  sposób  postrzega

ć

  jako  sfery  wolno

ś

ci  równie

ż

  z  powodu  wykluczenia 

cyfrowego,  nowego  poj

ę

cia,  które  nie  pozwala  nam  zapomnie

ć

  o  dawnym  poj

ę

ciu  klasy 

społecznej. 

W  rzeczywisto

ś

ci  jednak  nie  powinny  nas  zadowala

ć

  tak  proste  odpowiedzi  na 

pytanie, jaka stanie si

ę

 nasza rzeczywisto

ść

 realna pod wpływem rzeczywisto

ś

ci wirtualnej. 

Ta druga jest bowiem nie mniej skomplikowana, ni

ż

 ta pierwsza; wywołuje w zwi

ą

zku z tym 

wielorakie  i  sprzeczne  efekty.  John  Street  pisze, 

ż

e  „stosunki  polityczne  s

ą

  uzale

ż

nione  od 

struktur  komunikacyjnych,  umo

ż

liwiaj

ą

cych  ich  istnienie”(Street  2006:  195).  Jaki  charakter 

maj

ą

  wi

ę

c  struktury  komunikacyjne,  poprzez  które  w  coraz  wi

ę

kszym  stopniu 

zapo

ś

redniczony b

ę

dzie nasz proces polityczny? 

 

 

5. otwarto

ść

 internetu 

 

 

Internet  ma  charakter  otwarty  w  dwojakim  sensie:  inkluzywno

ś

ci  i  płynno

ś

ci. 

Inkluzywno

ść

 ta jest jednak ograniczona. Nawet je

ś

li sie

ć

 nie umo

ż

liwia ka

ż

demu z nas by

ć

 

słyszanym,  pozwala  ka

ż

demu  mówi

ć

,  stwarza  warunki  swobodnej  autoekspresji

22

.  Nie  jest 

prawd

ą

,  i

ż

  zawsze  mieli

ś

my  mo

ż

liwo

ść

  mówi

ć

  niekoniecznie  b

ę

d

ą

c  słyszanymi.  Niewielu  z 

nas  odwa

ż

yłoby  si

ę

  stan

ąć

  na  rogu  ulicy,  by  głosi

ć

  wa

ż

ne  dla  nas  pogl

ą

dy,  prezentowa

ć

 

swoje  zdj

ę

cia,  czy  po  prostu  dzieli

ć

  si

ę

  tre

ś

ci

ą

  minionego  dnia.  W  internecie  poczucie 

za

ż

enowania  i  wstydu  zast

ę

puje  natomiast  nadzieja, 

ż

e  mo

ż

e  wła

ś

nie  na  mój  blog,  wpis, 

komentarz zwróci kto

ś

 uwag

ę

.  

                                                

22

 Musimy w tym miejscu pamiętać jednak o wspomnianym powyżej wykluczeniu cyfrowym. 

background image

 

 

83 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Ow

ą

  autoekspresj

ę

  nale

ż

y  rozumie

ć

  tutaj  w  sposób  dwojaki:  Po  pierwsze,  internet 

pozwala  ka

ż

demu  jako  pojedynczej  jednostce  wyra

ż

a

ć

  wa

ż

ne  dla  niego  pogl

ą

dy  i 

rozpowszechnia

ć

  wa

ż

ne  dla  niego  informacje.  Po  drugie,  stwarza  ka

ż

demu  warunki  do 

wyra

ż

ania  pogl

ą

dów  jako  członkowi  społeczno

ś

ci.  Sie

ć

  sieci,  jak

ą

  jest  internet  umo

ż

liwia 

stanie  si

ę

  elementem  wielu  sieci,  wielu  ró

ż

nych  grup,  stowarzysze

ń

,  ruchów  społecznych, 

czy nawet społeczno

ś

ci  fanów lub graczy. Internet to sie

ć

 sieci w odró

ż

nieniu od  agregatu 

jednostek,  jakim  była  „opinia  publiczna”  epoki  telewizji.  Akcentuj

ą

c  sieciowy  charakter 

internetu  nie  powinni

ś

my  jednak  zapomina

ć

  o  tym, 

ż

e  mo

ż

liwo

ść

  mówienia  jest  w 

rzeczywisto

ś

ci nie mniej wa

ż

na, ni

ż

 mo

ż

liwo

ść

 bycia słyszanym. Ta pierwsza umo

ż

liwia nam 

nie  tylko  rozładowanie  frustracji,  ale  i  rozbudza  potrzeb

ę

  aktywnego  uczestnictwa  w  sferze 

publicznej. Aktywne uczestnictwo i wywieranie wpływu s

ą

 jednak mo

ż

liwe przede wszystkim 

poprzez sieci społeczne. W ten sposób efekt psychologiczny, jaki wi

ąż

e  si

ę

 z  indywidualn

ą

 

ekspresj

ą

,  prowadzi  do  efektu  społecznego,  jakim  jest  powstanie  społecze

ń

stwa  sieci 

obywatelskich.  

Co  wi

ę

cej,  Diagnoza  internetu  wykazała, 

ż

e  w  Polsce  „internauci  rzadziej  ni

ż

  osoby 

nie  korzystaj

ą

ce  z  sieci  maj

ą

  trudno

ś

ci  z  okre

ś

leniem  swoich  opinii  czy  preferencji.”  Jak 

twierdzi  współautor  tych  bada

ń

  Wojciech  Ciemniewski:  „Ma  to  zwi

ą

zek  z  wykształceniem 

u

ż

ytkowników  sieci,  a  tak

ż

e  wynika  z  dwukierunkowego  charakteru  komunikacji 

internetowej”.  Internet  wymusza  na  u

ż

ytkownikach  aktywne  poszukiwanie  informacji, 

zarazem dzi

ę

ki mo

ż

liwo

ś

ci wyra

ż

ania własnych opinii, pogl

ą

dy internautów staj

ą

 si

ę

 bardziej 

skrystalizowane, ni

ż

 osób niekorzystaj

ą

cych z sieci (Ciemniewski 2009).  

Nie uwa

ż

am jednak, aby internet stwarzał warunki dla odrodzenia si

ę

 republika

ń

skiej 

idei  obywatelstwa,  która  pobrzmiewa  nieraz  w  pismach  zwolenników  elektronicznej 

demokracji  bezpo

ś

redniej,  czy  uczestnicz

ą

cej.  Wr

ę

cz  odwrotnie,  pod  wpływem  internetu 

zarówno  poj

ę

cie  „obywatelstwa”,  jak  i  „społecze

ń

stwa  obywatelskiego”  nabieraj

ą

  nowego 

znaczenia. Dzi

ś

 nie trzeba ju

ż

 posiada

ć

 ksi

ąż

eczki członkowskiej formalnej organizacji, aby 

by

ć

 elementem społecze

ń

stwa obywatelskiego. Ci którzy cytuj

ą

 liczby wskazuj

ą

ce na spadek 

członkowstwa  w  organizacjach  pozarz

ą

dowych  nie  dostrzegaj

ą

  przemiany  aktywno

ś

ci 

obywatelskiej, jaka współcze

ś

nie si

ę

 dokonuje. Claus Offe pierwsze symptomy tej przemiany 

opisał  za  pomoc

ą

  poj

ę

cia  polityki  pozainstytucjonalnej,  czyli  polityki  uprawianej  poza 

instytucjonalnymi kanałami, niekoniecznie przez tradycyjnych aktorów (takich jak organizacje 

background image

 

 

84 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

robotników). Polityka pozainstytucjonalna to przykładowo polityka bojkotów konsumenckich i 

protestów  mobilizuj

ą

cych  do  –  cz

ę

sto  chwilowej  i  niesformalizowanej  –  aktywno

ś

ci 

politycznej szerokie rzesze społecze

ń

stwa (Offe 2006)  

Poj

ę

cie polityki pozainstytucjonalnej kieruje nasz

ą

 uwag

ę

 w stron

ę

 drugiego wymiaru 

otwarto

ść

, jakim jest płynno

ść

. Płynno

ść

 oznacza, 

ż

e społeczno

ś

ci  internetowe przechodz

ą

 

przyspieszony  cykl  narodzin  i 

ś

mierci.  Przykładowo,  utworzony  w  listopadzie  2006  roku 

portal Nasza Klasa liczy 11 mln członków, jednak ju

ż

 obecnie pojawiaj

ą

 si

ę

 przypuszczenia, 

i

ż

 zaczyna on traci

ć

 swych członków. Wspomniana gra The Sims Online, zdobywca w 2002 

roku  presti

ż

owej  Game  Critics  Award,  została  zamkni

ę

ta  w  2008  roku  z  powodu  utraty 

popularno

ś

ci. 

Zarazem,  przywołane  na  pocz

ą

tku  przykłady  Meetup.com  oraz  Yellow  Arrow 

pokazuj

ą

ż

e  niezale

ż

nie  od  tego  jak  nasze  działania  b

ę

d

ą

  miały  lokalny  charakter, 

współkształtowa

ć

 b

ę

dzie je globalny kontekst. Niezale

ż

nie od tego jak bardzo lokalna by nie 

była dana komórka społecze

ń

stwa obywatelskiego, jej lokalno

ść

 w coraz  wi

ę

kszym stopniu 

zapo

ś

redniczona b

ę

dzie przez globalno

ść

.  

Rozwi

ą

zanie  tego  paradoksu  znajdujemy  ponownie  w  rozwa

ż

aniach  Tocqueville’a: 

„(…) tysi

ą

c obywateli nie widzi powodu, dla którego mieliby si

ę

 jednoczy

ć

 – dziesi

ęć

 tysi

ę

cy 

dostrze

ż

e go z łatwo

ś

ci

ą

” (Tocqueville 1976: 126) 

 

 

Na  koniec  chciałbym  powróci

ć

  do  koncepcji  homo  videns  Giovanniego  Sartori. 

Zarysowane powy

ż

ej tendencje jeszcze bardziej oddalaj

ą

 nas od tego wszystkiego, co było 

zwi

ą

zane  z  Galaktyk

ą

  Gutenberga  (posługuj

ą

c  si

ę

  okre

ś

leniem  epoki  druku  ukutym  przez 

Marshalla  McLuhana).  Sartori  miał  racj

ę

  przewiduj

ą

c,  i

ż

  media  elektroniczne  zwi

ę

ksz

ą

 

znaczenie  telewidzenia, telegeniczno

ś

ci oraz kultury obrazu. Nie miał jednak racji twierdz

ą

c, 

i

ż

 b

ę

dzie to jedyny wpływ tych przemian technologicznych. 

Aby  uzmysłowi

ć

  paradoksalny  charakter  przemian  homo  videns  pozwol

ę

  sobie 

przywoła

ć

  pewne  wydarzenie.  Niedawno  grupa  francuskich  u

ż

ytkowników  serwisu 

społeczno

ś

ciowego  Facebook  zebrała  si

ę

  pod  Arche  de  la  Défense  w  Pary

ż

u,  aby  z 

transparentami zaprotestowa

ć

 przeciwko zmianom w wygl

ą

dzie strony. 

background image

 

 

85 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Mo

ż

emy  powy

ż

szy  przykład  potraktowa

ć

  jako  egzotyczne  potwierdzenie  słów 

Sartoriego,  i

ż

  „obywatele  globalnej  wioski  to  tylko  mnogo

ść

 marginalnych  grupek  (…) które 

pojawiaj

ą

  si

ę

  i  gasn

ą

  z  ogromn

ą

  łatwo

ś

ci

ą

,  zaanga

ż

owane  wokół  spraw  tyle

ż

  błahych,  ile 

dziwacznych” (Sartori 2007: 70). 

Mo

ż

emy  ten  przykład  potraktowa

ć

  jednak  równie

ż

  jako  symptom  ogólniejszej 

przemiany:  Nigdy  wcze

ś

niej  nie  było  mo

ż

liwe  gromadzenie  si

ę

  wokół  spraw  tak  błahych  i 

dziwacznych  lub  te

ż

  –  wyra

ż

aj

ą

c  t

ę

  sam

ą

  my

ś

l  innymi  słowami  –  wokół  spraw  tak  bardzo 

dalekich  od  zasadniczej  tre

ś

ci  naszego  codziennego 

ż

ycia.  Protesty  spowodowane  zmian

ą

 

wygl

ą

du  strony  internetowej,  alterglobalistyczne  antyszczyty  towarzysz

ą

ce  szczytom  G-8, 

czy  odbywaj

ą

ce  si

ę

  w  Europie  demonstracje  poparcia  dla  powstania  Zapatystów  w 

meksyka

ń

skim  stanie  Chiapas  rzeczywi

ś

cie  nie  mogłyby  si

ę

  odby

ć

  w  epoce  druku,  gdy

ż

 

dotycz

ą

  spraw  zbyt  dalekich  od  naszego  codziennego 

ż

ycia.  Zarazem  jednak  nasze 

problemy  w  coraz  wi

ę

kszym  stopniu  dotyczy

ć

  b

ę

d

ą

  wła

ś

nie  spraw  dalekich  od  naszego 

codziennego 

ż

ycia. 

 

 

Podsumowanie 

 

 

S

ą

dz

ę

ż

e w epoce internetu nie powinni

ś

my oczekiwa

ć

 narodzin uczestnicz

ą

cej, czy 

deliberatywnej  e-demokracji.  To  czego  mo

ż

emy  si

ę

  spodziewa

ć

,  to  wzmocnienie  tendencji 

od  dawna  le

żą

cych  u  podstaw  krytykowanego  powszechnie  zjawiska  mediatyzacji  polityki. 

Mediatyzacja  ta  b

ę

dzie  jednak  pogł

ę

bia

ć

  si

ę

  w  nowym 

ś

rodowisku:  otwartych  struktur, 

płynnej  organizacji,  inkluzywno

ś

ci.  Dzi

ę

ki  temu  stanie  si

ę

  nie  tylko  opakowywaniem  braku 

wizji  politycznej  w  medialne  pseudo-wydarzenie,  ale  stanie  równie

ż

  szans

ą

  na  przemian

ę

 

naszej  polityczno

ś

ci.  Mediatyzacja  polityki  jest  krytykowana  głównie  jako  przejaw  słabo

ś

ci 

polityki. W tym stopniu, w jakim o polityce decyduj

ą

 media, władzy politycznej pozbawieni s

ą

 

„wła

ś

ciwi”  decydenci.  Jest  to  tendencja  tym  bardziej  niebezpieczna,  im  wi

ę

ksza  nast

ę

puje 

koncentracja własno

ś

ci w sferze produkcji medialnej. Tendencja ta jest jednak zarazem tym 

bardziej obiecuj

ą

ca, w im wi

ę

kszym stopniu o kształcie produkcji medialnej decyduj

ą

 zwykli 

ludzie  (nie  obywatele,  czy  konsumenci  –  ale  nierozerwalnie  zwi

ą

zani  obywatele-

background image

 

 

86 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

konsumenci).  Przypomnijmy, 

ż

e  jedn

ą

  z  głównych  cech  odró

ż

niaj

ą

cych  Web  2.0  od 

klasycznego  modelu  komunikacji  internetowej  jest  tworzenie  zawarto

ś

ci  medialnej  przez 

u

ż

ytkowników  (strony  typu  wiki,  dziennikarstwo  obywatelskie,  YouTube,  serwisy 

społeczno

ś

ciowe,  blogosfera...). Niezale

ż

nie od stopnia koncentracji własno

ś

ci infrastruktury 

internetowej,  ten  typ  komunikacji  wzmacnia  pluralizm,  jak  i  sił

ę

  oddziaływania  zwykłych 

obywateli. 

Uwa

ż

am, 

ż

e e-demokracja b

ę

dzie przypomina

ć

 w wi

ę

kszym stopniu rz

ą

dy tłumu, ni

ż

 

deliberuj

ą

cego gremium, czy agory, na której wszyscy wł

ą

czaj

ą

 si

ę

 w proces podejmowania 

decyzji. E-demokracja nie b

ę

dzie jednak wypełniona polityk

ą

 tłumu-masy epoki telewizji ale 

raczej  umo

ż

liwi  realizowanie  polityki  tłumu-sieci,  który  jest  w  istocie  przeciwie

ń

stwem  tego 

pierwszego. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

87 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

BIBILIOGRAFIA 

 

 

Allan S. (2008) Newsy w sieci : internet i dziennikarstwo, przekł. A. Sadza, Kraków : 

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiello

ń

skiego. 

Benkler Y. (2008) Bogactwo sieci. Jak produkcja społeczna  zmienia rynki i wolno

ść

przeł. R. Próchniak, Warszawa: Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne. 

Frey B. (2003) Flexible Citizenship for a Global Society, w: “Politics Philosophy 

Economics”, vol. 2, ss. 93-114. 

Gurnstein  M.  (2007)  What  Is  Community  Informatics  (and  Why  Does  It  Matter), 

Mediolan, Polimetrica. 

Jenkins  H.  (2007)  Kultura  konwergencji:  zderzenie  starych  i  nowych  mediów,  przeł.  

M. Bernatowicz, M. Filiciak, Warszawa, Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne. 

Lombard  D.  (2009),  Globalna  wioska  cyfrowa:  drugie 

ż

ycie  sieci,  przeł.  J.  Hutyra, 

Warszawa, MT Biznes. 

Offe C. (2006) Nowe ruchy społeczne: przekraczanie granic polityki instytucjonalnej, 

w: Kucia M., Sztompka P. (red.) Socjologia: lektury, Kraków, Znak. 

Postman  N.  (2002)  Zabawi

ć

  si

ę

  na 

ś

mier

ć

:  dyskurs  publiczny  w  epoce  show-

businessu, przeł. L. Niedzielski, Warszawa, Muza. 

Putnam R. (2008) Samotna gra w kr

ę

gle, przeł. P. Sadura, S. Szyma

ń

ski, Warszawa, 

Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne. 

Sartori  G.  (2007)  Homo  videns:  telewizja  i  postmy

ś

lenie,  przeł.  J.  Uszy

ń

ski, 

Warszawa, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego. 

Street  J.  (2006)  Mass  media,  polityka,  demokracja,  przekł.  T.  D.  Luba

ń

ski,  Kraków, 

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiello

ń

skiego.  

Tocqueville  A.  de  (1976)  O  demokracji  w  Ameryce,  przeł.  M.  Król,  Warszawa, 

Pa

ń

stwowy Instytut Wydawniczy. 

Zoonen  L.  (2004)  Imagining  the  Fan  Democracy,  w:  “European  Journal  of 

Communication”, vol 19, ss. 39-52. 

 

 

 

background image

 

 

88 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Prasa 

Ciemniewski  W.  (2009),  Internauci  widz

ą

  gospodark

ę

  i  polityk

ę

  w  jasnym 

ś

wietle

„Gazeta 

Wyborcza”:  

http://wyborcza.pl/1,76842,6332454,Internauci_widza_gospodarke_i_polityke_w_jasnym_swi

etle.html

Nowacka-Isaksson  A.  (2009),  Partia  Piratów  ro

ś

nie  w  sił

ę

,  „Rzeczpospolita”, 

22.04.2009.

 

Studia 

inwigilacji 

na 

londynskim 

uniwersytecie, 

„Rzeczpospolita”:  

http://www.rp.pl/artykul/25,291472_Studia_z_inwigilacji_na_londynskim_uniwersytecie.html

dn. 15IV2009. 

 

Internet 

http://en.wikipedia.org/wiki/Pirate_Party#International

 

http://grono.net/pub/static/aboutus/

, dn. 22V2009. 

http://ipln.org/

, dn. 22V2009. 

http://www.meetup.com/about/, dn. 22V2009. 

http://nasza-klasa.pl/

, dn. 22V2009. 

http://www.npost.com/2004/04/20/interview-with-scott-heiferman-ceo-of-meetup/

,  dn. 

22V2009. 

http://www.partiapiratow.org.pl

, dn. 22V2009 

http://www.pp-international.net/members

, dn. 1II2010. 

http://socjum.pl

, dn. 22V2009. 

http://thepiratebay.org/

, dn. 22V2009. 

http://yellowarrow.net/v3/

, dn. 22V2009. 

 

 

 

 

 

background image

 

 

89 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

 

 

 

 

 

 

W  stron

ę

  definicji  płci  społeczno-

kulturowej – władza mediów w sferze 

społecznej 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

90 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

MAGDALENA KA

Ń

SKA 

 

 

VISUAL 

KEI 

JAKO 

PRZYKŁAD 

TRANSGENDEROWYCH 

WIZERUNKÓW JAPO

Ń

SKICH M

ĘŻ

CZYZN 

 

 

SŁOWA-KLUCZE 

nowa m

ę

sko

ść

, Japonia, transgenderyzm, androgynia, muzyka rockowa, visual kei,  

visual rock 

 

ABSTRAKT 

This  article  concentrates  on  the  problem  of  new  masculinity  in  Japan  in  the  aspect  of 

androgyny in the looks of young Japanese men, especially musicians representing the rock 

music genre called Visual – kei. It shows that this modern tendency toward androgyny is not 

completely new, but deeply rooted in Japanese tradition. It also deals with the role that visual 

kei  images  play  in  transforming  the modern  image  of  Japanese men  and  with  associations 

between visual rock and gender relations in Japanese society.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

91 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Współczesne standardy m

ę

sko

ś

ci w Japonii niew

ą

tpliwie szokowa

ć

 mog

ą

 zachodnich 

obserwatorów.  W  mediach,  jak  równie

ż

  na  ulicach,  spotka

ć

  mo

ż

na  cz

ę

sto  młodych 

m

ęż

czyzn,  których  wizerunek  odbiega  znacznie  od  zachodniego  ideału  macho  i  przywodzi 

na  my

ś

l  raczej  skojarzenia  z  „kobieco

ś

ci

ą

”.  Podczas  gdy  odczytywa

ć

  to  mo

ż

na  jako  objaw 

kryzysu m

ę

sko

ś

ci, jaki wedle niektórych badaczy panuje teraz na 

ś

wiecie, trzeba pami

ę

ta

ć

ż

e Japonia ma bogat

ą

 tradycj

ę

 transgenderowych  wizerunków m

ę

skich i  wła

ś

nie to  wydaje 

si

ę

 mie

ć

 du

ż

y wpływ na kreacj

ę

 tamtejszych wzorów m

ę

sko

ś

ci do dzi

ś

.  

 

 

 

M

ę

sko

ść

 w Japonii zarys kategorii 

 

 

Badacze  studiów  nad  m

ę

sko

ś

ci

ą

  wyodr

ę

bniaj

ą

  dwa  jej  paradygmaty  –  klasyczny  i 

nowy  –  wedle  których kategoryzowa

ć

  mo

ż

na  poszczególne  jej  typy.  Równie

ż

  w  Japonii  ów 

zachodni  ze  wzgl

ę

du  na  swoje  korzenie  podział  znajduje  swoje  zastosowanie.  Paradygmat 

tradycyjny  według  Krzysztofa  Arcimowicza  definiuje  m

ę

sko

ść

  poprzez  dominacj

ę

  i 

specjalizacj

ę

  w  okre

ś

lonych  dziedzinach,  dualizm  ról  płciowych,  asymetryczno

ś

ci  cech 

m

ę

skich  i  kobiecych,  oraz  przymus  tłumienia  uczu

ć

  i  emocji  (2003:  28).  Jest  to  typ 

reprezentowany  w  Japonii  przez  tzw.  salarymanów  –  pracowników  du

ż

ych  firm  czy 

koncernów lub te

ż

 biurokracji pa

ń

stwowej – reprezentantów klasy białych kołnierzyków. Typ 

ten  bardzo  szybko  stał  si

ę

  dominuj

ą

cym  ideologicznie  wzorem,  najcz

ęś

ciej  kojarzonym  z 

japo

ń

skim  m

ęż

czyzn

ą

  nie  tylko  w  kraju  ale  te

ż

  i  poza  nim  (Roberson  2003:1).  Kategoria 

salaryman jest wła

ś

ciwie zbitk

ą

 ideologii nacjonalistycznej, klasowej i seksualnej (Roberson 

2003:5).  Jest  te

ż

  typem  m

ę

sko

ś

ci  hegemonicznej  w  Japonii,  co  oznacza, 

ż

e  jest  modelem 

normatywnym,  odzwierciedlaj

ą

cym  najbardziej  akceptowany  i  po

żą

dany  sposób  bycia 

m

ęż

czyzn

ą

  w  danym  czasie  i  miejscu  (Connell,  Messerschmidt:2005:832).  Ów  klasyczny 

wzór wydaje si

ę

 dominowa

ć

 nadal, mimo i

ż

 wi

ę

kszo

ść

 Japo

ń

czyków nie pracuje w wielkich 

korporacjach  ani  nie  s

ą

  oni  reprezentantami  klasy  białych  kołnierzyków  (Roberson 

2005:370). 

background image

 

 

92 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Tradycyjny  paradygmat  długo  pozostawał  jedynym  „poprawnym”  sposobem 

odgrywania m

ę

sko

ś

ci. Jednak wraz z rozmaitymi zmianami społecznymi, ekonomicznymi czy 

politycznymi  na  arenie  pojawił  si

ę

  całkiem  inny,  nowy  wzór  m

ę

sko

ś

ci.  Podczas  gdy 

paradygmat  tradycyjny  jest  konstruktem  stałym  i  jednolitym,  ów  nowy  zakłada  zmienno

ść

  i 

ż

norodno

ść

,  równo

ść

  oraz  partnerstwo  m

ęż

czyzn  i  kobiet,  prawo  do  samorealizacji  i 

wolnego  wyboru  (Acimowicz  2003:  28).  Nowy  paradygmat  –  w  przeciwie

ń

stwie  do 

klasycznego  –  daje  ka

ż

demu  dowolno

ść

  w  kreowaniu  własnej  m

ę

sko

ś

ci.  Na  pytanie  „co 

znaczy by

ć

 m

ęż

czyzn

ą

?” ka

ż

dy mo

ż

e odpowiedzie

ć

 sobie sam. Mo

ż

e wi

ę

c zdecydowa

ć

 si

ę

 

nawet na akceptacj

ę

 elementów kulturowo uznawanych za „kobiece” i skłoni

ć

 si

ę

 bardziej w 

stron

ę

 androgynicznego modelu m

ę

sko

ś

ci (Arcimowicz 2003: 44). Zarówno tradycyjny, jaki i 

nowy wzór współistniej

ą

 nadal w społecze

ń

stwie japo

ń

skim. Model hegemoniczny, mimo 

ż

traci  powoli  swoj

ą

  dominuj

ą

ca  pozycj

ę

,  nadal  przewa

ż

a  w  starszym  pokoleniu.  Jednak 

młodzi  Japo

ń

czycy  coraz  cz

ęś

ciej  szukaj

ą

  nowych  sposobów  konstruowania  swojej 

to

ż

samo

ś

ci. 

Owa przemiana pokoleniowa widoczna jest cho

ć

by w sposobie oceniania m

ęż

czyzn. 

Podczas  gdy  poprzednia  generacja  oceniała  ich  głównie  poprzez  osi

ą

gni

ę

cia  zawodowe, 

dochody, pozycje społeczn

ą

, charakter i inne kryteria społeczne, dzisiejsi m

ęż

czy

ź

ni bardziej 

przejmuj

ą

 si

ę

 swoj

ą

 urod

ą

 i atrakcyjno

ś

ci

ą

 seksualn

ą

 (Miller 2003: 37). Jedn

ą

 z oznak tego 

procesu jest niespotykany jak dot

ą

d rozwój przemysłu kosmetycznego dla m

ęż

czyzn. Firmy 

kosmetyczne  tworz

ą

  specjalne  linie  produktów  dla  m

ęż

czyzn,  a  na  terenie  całego  kraju 

otwieraj

ą

  si

ę

  m

ę

skie  salony  pi

ę

kno

ś

ci,  oferuj

ą

ce  swoim  klientom  pełen  zakres  usług, 

pocz

ą

wszy  od  układania  fryzur,  oczyszczania  skóry,  maseczek,  a

ż

  po  manicure  i  makija

ż

 

(Miller 2003: 39). Coraz cz

ę

stsze s

ą

 te

ż

 w

ś

ród  m

ęż

czyzn operacje plastyczne.  

 

 

Transgenderowe wizerunki japo

ń

skich m

ęż

czyzn 

 

 

Ju

ż

 sam fakt stosowania kosmetyków i zabiegów piel

ę

gnacyjnych uznawany jest za 

czynno

ść

 „kobiec

ą

”. Co wi

ę

cej wizerunek do jakiego d

ążą

 Japo

ń

czycy zawiera w sobie wiele 

elementów androgynicznych. Gładkie, ogolone ciało, wyregulowane brwi, farbowane włosy – 

background image

 

 

93 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

do czego w badaniu przeprowadzonym w 1997 roku przyznało si

ę

 65 procent ankietowanych 

(Miller  2003:  48)  –  fantazyjne  fryzury,  kolczyki,  pier

ś

cionki  i  inne  elementy  bi

ż

uterii  to  tylko 

niektóre z aspektów feminizacji m

ę

skiego wizerunku w Japonii. Androgynia, o jakiej tu mowa 

to jednak nie biologiczna charakterystyka, ale – jak pisze Judith Butler: „zewn

ę

trzna polityka 

ciała” i stosowanie wyznaczników genderowych, takich jak ubiór, gesty czy mowa, w sposób, 

który  podwa

ż

a  stabilno

ść

  systemu  sex-gender  opartego  na  damsko-m

ę

skiej  dychotomii 

(1990, za Robertson 1992: 419). W aspekcie społecznym zjawiska mo

ż

emy równie

ż

 mówi

ć

 o 

transgenderyzmie, ale w jego szerszym rozumieniu. Nie oznacza to wiec odczuwania przez 

dan

ą

  osob

ę

  potrzeby 

ż

ycia  w  innej  płci,  ale  „praktyk

ę

  przekraczania  norm  zwi

ą

zanych  z 

płci

ą

.  W  takim  rozumieniu  transgenderysta  to  osoba,  której  prezentacja  płciowo

ś

ci 

przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwa

ń

, w których ta osoba 

ż

yje” (Trans-fuzja..., 

2007).   

Moda na zespoły rockowe, aktorów czy innych m

ęż

czyzn przełamuj

ą

cych konwencje 

m

ę

sko

ś

ci  w  tradycyjnym  rozumieniu  i  adaptuj

ą

cych  elementy  „kobiece”  do  swojego 

wizerunku  nie  jest  czym

ś

  nowym  w  Japonii.  Paul  Varley  stwierdza, 

ż

e  owo  upodobanie  do 

androgyniczno

ś

ci  wynika  w  cz

ęś

ci  z  tradycyjnego  ubioru  japo

ń

skiego  (2006:  339).  Kimona 

m

ę

skie i 

ż

e

ń

skie zawsze były do siebie podobne, wi

ę

c przynajmniej sfera ubioru nie niosła 

ze  sob

ą

  wyra

ź

nych  wyznaczników  genderowych.  Wedle  Gary’ego  Leuppa  owa  fascynacja 

androgyni

ą

  ma  jeszcze  gł

ę

bsze  korzenie.  Postaci  o  nieokre

ś

lonej  płci  pojawiały  si

ę

  ju

ż

  w 

wierzeniach  buddyjskich  i  shinto,  pocz

ą

wszy  od  kultu  fallicznego  bóstwa  D

ō

sojin,  którego 

wizerunki  pozbawione  były  płci,  po  bodhisattw

ę

  Kannon,  który  w  Indiach  czczony  był  jako 

m

ęż

czyzna,  w  Japonii  za

ś

  stał  si

ę

  kobiet

ą

  (1995:  175).  Najwa

ż

niejszym  przykładem  jest 

jednak  teatr  kabuki  ze  swoimi  onnagata,  czyli  aktorami  specjalizuj

ą

cymi  si

ę

  w  odgrywaniu 

postaci kobiecych. 

Kabuki było pierwotnie teatrem kobiecym. Jednak wskutek zbyt silnego powi

ą

zania z 

prostytucj

ą

  wyst

ę

py  kobiet  na  scenach  teatralnych  zostały  zakazane  zaledwie  26  lat  po 

powstaniu teatru, a ich rol

ę

 zaj

ę

li młodzi chłopcy. Usuni

ę

cie kobiet ze sceny spowodowało, 

ż

e  chłopcy  stali  si

ę

  dla  widzów  obiektem  po

żą

dania.  Musieli  oczywi

ś

cie  odznacza

ć

  si

ę

 

wyj

ą

tkow

ą

  urod

ą

,  widownia  wymagała  jednak  od  nich  dodatkowo  zmysłowo

ś

ci  i 

uwodzicielsko

ś

ci, przewy

ż

szaj

ą

cej nawet t

ę

 kobiec

ą

 (Kawatake 2003: 131). Ich czar był tak 

wielki, 

ż

e  oddziaływał  nawet  na  wojowników  i  duchownych,  o  których  mówiło  si

ę

ż

background image

 

 

94 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

porzucali  niekiedy  swoje 

ś

wi

ą

tynie  i  podró

ż

owali  po  kraju,  pod

ąż

aj

ą

c  za  młodymi  aktorami 

(Kawatake  2003:  132).  Wskutek  dalszych  przeobra

ż

e

ń

  teatru  ukształtowały  si

ę

  w  ko

ń

cu 

ś

cisłe typy ról, w tym onnagata. Cz

ę

sto mówi si

ę

ż

e aktorzy onnagata równie

ż

 poza scen

ą

 

utrzymywali  swoj

ą

  kobiec

ą

  to

ż

samo

ść

,  anga

ż

uj

ą

c  si

ę

  nieraz  w  zwi

ą

zki  homoseksualne, 

przejmuj

ą

c  gesty,  sposób  poruszania  si

ę

,  j

ę

zyk  i  wygl

ą

d  kobiet.  U

ż

ywali  kobiecego 

słownictwa,  jak  równie

ż

  tonu  głosu  charakterystycznego  bardziej  dla  kobiet  ni

ż

  dla 

m

ęż

czyzn. Włosy układali w specyficzny sposób przypominaj

ą

cy uczesanie kobiece. Młodzi 

onnagata  nosili  pono

ć

  nawet  furisode  –  typ  kimona  noszonego  przez  młode  dziewcz

ę

ta 

(Shiveley 1979: 41).  

Od  okresu  Meiji  (1868  -  1912)  –  rozwoju  Japonii  i  wzorowania  si

ę

  na  ideałach 

zachodnich –  wszelkie kobiece cechy w m

ęż

czyznach były ukrywane i pi

ę

tnowane. Jednak 

androgyniczne wizerunki, ju

ż

 nie zwi

ą

zane z teatrem kabuki, znów pojawiły si

ę

 tu

ż

 po drugiej 

wojnie 

ś

wiatowej.  Jedn

ą

  z  takich  postaci  jest  Miwa  Akihiro  –  piosenkarz,  aktor,  pisarz, 

re

ż

yser, drag queen, ale te

ż

 osobowo

ść

 telewizyjna (Ryall 2006). Rozpocz

ą

ł swoj

ą

 karier

ę

 w 

latach 50-tych wyst

ę

puj

ą

c jako piosenkarz kabaretowy w klubach w Tokio. Ju

ż

 jego starsze 

zdj

ę

cia pokazuj

ą

ż

e zarówno ubiór jak i fryzury, czy makija

ż

 były niesłychanie kobiece. Nie 

jest  on  jednak  wyj

ą

tkiem.  W  japo

ń

skich  mediach  od  dawna  obecni  s

ą

  m

ęż

czy

ź

ni 

androgyniczni  i  otwarcie  przyznaj

ą

cy  si

ę

  do  swojej  homoseksualno

ś

ci.  Jednak  nawet 

m

ęż

czyznom nie prezentuj

ą

cym na co dzie

ń

 transgenderowego wizerunku nierzadko zdarza 

si

ę

  na  potrzeby  rozmaitych  programów  rozrywkowych  przebiera

ć

  si

ę

  za  kobiety.  

Powszechno

ść

  tego  typu  praktyk 

ś

wiadczy

ć

  mo

ż

e  o  du

ż

ym  społecznym  przyzwoleniu  na 

transgenderowe wizerunki m

ęż

czyzn w Japonii.  

 

 

Visual kei i transgenderyzm w japo

ń

skiej muzyce rockowej 

 

 

Na  szczególn

ą

  uwag

ę

  w

ś

ród  transgenderowych  wizerunków  m

ę

skich  w  Japonii 

zasługuj

ą

 muzycy rockowi z podgatunku zwanego visual kei(lub te

ż

 visual rock), obecnego w 

dyskursie publicznym od pó

ź

nych lat 80-tych XX wieku. Nie da si

ę

 jednolicie opisa

ć

 całego 

nurtu, gdy

ż

 jest on niezwykle zró

ż

nicowany. Pod wzgl

ę

dem muzycznym najogólniej zaliczy

ć

 

background image

 

 

95 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

go  mo

ż

na  do  muzyki  rockowej,  mimo  i

ż

  waha  si

ę

  od  ci

ęż

kiego  i  mrocznego  metalu  po 

zbli

ż

one do muzyki pop radosne i optymistyczne piosenki(Inoue 2003a: 28). Jedno co ł

ą

czy 

tych tak ró

ż

nych wykonawców w jeden gatunek to natomiast dbało

ść

 o wizerunek sceniczny, 

na  co  zreszt

ą

  wskazuje  sama  nazwa  (z  jap.  „typ  wizualny”).  Zespoły  te  zazwyczaj  buduj

ą

 

swój  wizerunek  wokół  jakiego

ś

  konceptu,  najcz

ęś

ciej  widocznie  androgynicznego;  dlatego 

te

ż

 ubiór, makija

ż

 i ogólnie wygl

ą

d zewn

ę

trzny staj

ą

 si

ę

 tu najwa

ż

niejszym polem analizy.  

Czym  charakteryzuje  si

ę

  wizerunek  sceniczny  muzyków  z  gatunku  visual  rock? 

Pomimo  oczywistych  ró

ż

nic  wynikaj

ą

cych  z  przynale

ż

no

ś

ci  do  poszczególnych  podtypów 

wewn

ą

trz gatunku, wszystkie niemal grupy ł

ą

czy wła

ś

nie androgyniczno

ść

 – korzystanie ze 

strojów,  makija

ż

u,  bi

ż

uterii  i  innych  atrybutów  tradycyjnie  przypisywanych  kobietom.  Stroje 

takie jak niezwykle kolorowe, koronkowe, falbaniaste czy nawet 

ś

lubne suknie, gorsety, buty 

na  wysokich  obcasach  czy  koturnach  s

ą

  w  visual  rocku  na  porz

ą

dku  dziennym.  Włosy  w 

najdziwniejszych  kolorach  i  szalonych  uczesaniach,  du

ż

o  bi

ż

uterii,  koronkowe  r

ę

kawiczki, 

pomalowane  paznokcie,  bardzo  silny  makija

ż

  to  tylko  niektóre  z  urozmaice

ń

  wizualnych 

stosowanych przez zespoły. Mimo, 

ż

e mówimy tu o androgyniczno

ś

ci i zamazywaniu granic 

mi

ę

dzy  płciami,  ich  wizerunki  nie  przypominaj

ą

  chocia

ż

by  tego  prezentowanego  przez 

Davida  Bowie.  Stworzony  przez  niego  Ziggy  Stardust  był  prawdziwie  androgyniczny,  był 

bowiem  mieszank

ą

  obu  płci  i  w  efekcie  trudno  było  okre

ś

li

ć

  gender  postaci.  Wizerunki 

tworzone przez japo

ń

skich muzyków rockowych s

ą

 natomiast niejednokrotnie raczej kobiece 

ni

ż

 androgyniczne.  

Zapewne  taki  opis  budzi

ć

  mo

ż

e  skojarzenia  z  drag  queen,  lecz  nie  jest  to  słuszne 

porównanie.  Drag  słu

ż

y  wyolbrzymieniu  cech  kobiecych,  przedstawieniu  ich  w  krzywym 

zwierciadle  i  wy

ś

mianiu  binarnego systemu genderowego. W omawianym  tu  przypadku  nie 

ma miejsca na ironi

ę

 i przerysowanie. Japonia zupełnie inaczej podchodzi do na

ś

ladowania 

postaci  przeciwnej  płci.  Czy  to  w  kabuki,  czy  w  visual  kei  postaci  przedstawiane  na  scenie 

maj

ą

  by

ć

  perfekcyjne  i  profesjonalne.  Aktorzy,  czy  muzycy  nie  maj

ą

  za  zadanie  wy

ś

mia

ć

 

kobiet; maj

ą

 sta

ć

 si

ę

 absolutnie przekonuj

ą

cy w swoich rolach.  

Naszemu kr

ę

gowi kulturowemu równie

ż

 nie obce s

ą

 ekscentryczne wizerunki gwiazd 

muzyki.  Poza  Davidem  Bowie  wspomnie

ć

  wystarczy  Marilyna  Mansona  uznawanego  za 

jednego z najwi

ę

kszych prowokatorów współczesnej muzyki rozrywkowej (Witkowska 2004: 

124). Jednak postaci tego typu s

ą

 w naszym kr

ę

gu kulturowym nadal rzadkie i stanowi

ą

 dla 

background image

 

 

96 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

nas raczej ciekawostk

ę

, je

ś

li nie s

ą

 czym

ś

 wprost oburzaj

ą

cym. Co wi

ę

cej, nurty muzyczne 

charakteryzuj

ą

ce  si

ę

  androgynicznymi  wizerunkami  na  Zachodzie,  takie  jak  glam  rock,  czy 

new  romantic  cieszyły  si

ę

  pewn

ą

  popularno

ś

ci

ą

,  ale  tylko  przez  kilka  lat. Zachodni  muzycy 

stosuj

ą

cy  makija

ż

  i  androgyniczne  kreacje  nigdy  nie  zyskali  sobie  takiej  jak  w  Japonii 

popularno

ś

ci.  Ich  wpływ  nie  utrzymywał  si

ę

  wystarczaj

ą

co  długo  i  nie  wprowadzili  oni 

powa

ż

niejszych  zmian w kulturze (Inoue 2003a: 34). Rynek visual kei w Japonii prosperuje 

natomiast od lat 90-tych i nie traci na swojej popularno

ś

ci. Przyczynił si

ę

 ponadto do zmian w 

młodzie

ż

owej  kulturze  m

ę

skiej.  Wspominany  wcze

ś

niej  rozwój  m

ę

skiej  estetyki  Takako 

Inoue uznaje wła

ś

nie za konsekwencj

ę

 boomu na zespoły visual – kei. Dlatego te

ż

 kolczyki, 

depilacja brwi, farbowanie włosów stały si

ę

 powszechne i nie dziwi

ą

 ju

ż

 nikogo (2003a: 35).  

Wyra

ź

ne  zapowiedzi  powstania  na  japo

ń

skim  rynku  muzycznym  nowego  gatunku, 

visual kei obserwowa

ć

 mo

ż

na ju

ż

 w 1986 roku, kiedy to na scenie rockowej Kansai (region 

Japonii  w  rejonie  Osaki  i  Kioto)  pojawił  si

ę

  zespół  COLOR,  charakteryzuj

ą

cy  si

ę

  mocnym, 

odwa

ż

nym makija

ż

em i włosami zafarbowanymi na jaskrawe kolory, postawionymi do góry. 

Grup

ą

,  któr

ą

  uznaje  si

ę

  jednak  za  absolutnego  pioniera  gatunku  jest  legendarny  ju

ż

  w 

Japonii  zespół  X  –  JAPAN  (

http://www.xjapan.ne.jp

),  zało

ż

ony  w  1982  roku.  Najwa

ż

niejsz

ą

 

dla 

przyszłych 

losów 

visual 

kei 

za

ś

 

osob

ą

 

jest 

niew

ą

tpliwie 

Yoshiki 

(

http://www.yoshiki.net/flash.php

)  –  twórca,  perkusista  i  lider  tego  zespołu.  Yoshiki  aby 

wyda

ć

  pierwsz

ą

  płyt

ę

,  zało

ż

ył  własn

ą

  wytwórni

ę

  EXTASY  RECORDS,  która  stała  si

ę

 

parasolem dla wielu zespołów rockowych id

ą

cych w ich 

ś

lady.  

Mimo,  i

ż

  uwa

ż

a  si

ę

ż

e  X  zapocz

ą

tkowało  mod

ę

  na  pi

ę

knych,  „kobiecych”  wr

ę

cz 

m

ęż

czyzn,  nie  znaczy  to  wcale, 

ż

e  cały  zespół  przez  cały  okres  swojej  aktywno

ś

ci 

prezentował  taki  wizerunek.  Makija

ż

  i  ubrania  grupy  we  wcze

ś

niejszych  latach  nie  były 

bynajmniej kobiece. Nosili głównie czarne skóry i ła

ń

cuchy – stroje kojarz

ą

ce si

ę

 z muzykami 

graj

ą

cymi metal. Makija

ż

 równie

ż

 ograniczał si

ę

 do mocnych, ciemnych kolorów, włosy mieli 

rozja

ś

nione  i  postawione  do  góry,  tworz

ą

c  ogólnie  raczej  gro

ź

ny,  a  nie  pi

ę

kny  obraz. 

Kobiecych  symboli  w  wizerunku  zacz

ę

li  u

ż

ywa

ć

  dopiero  po  debiucie  na  du

ż

ej  scenie.  Za 

najbardziej typowy ich  wizerunek uwa

ż

a si

ę

 ten z pocz

ą

tku lat 90-tych. Wtedy najwyra

ź

niej 

korzystali  z  kobiecych  symboli,  co  widoczne  jest  przede  wszystkim  w  makija

ż

u  i  ubraniach 

Yoshikiego,  ale  te

ż

  w  wiza

ż

u  całego  zespołu.  Yoshiki  miał  wtedy  długie,  falowane  blond 

włosy,  kobiecy  makija

ż

  i  prezentował  bardzo  androgyniczny  wizerunek  (Inoue  2003b:  125). 

background image

 

 

97 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Nie stronił te

ż

 od odwa

ż

nych sesji fotograficznych. Nie da si

ę

 oprze

ć

 wra

ż

eniu, 

ż

e niektóre 

zdj

ę

cia,  do  których  pozował,  bardzo  przypominały  akty  kobiece.  Jednak  nie  wszyscy 

członkowie  X  prezentowali  androgyniczny  wygl

ą

d.  Było  to  charakterystyczne  głownie  dla 

Yoshikiego  oraz  gitarzysty  Hide,  który  zaadoptował  cz

ęść

  tego  typu  praktyk.  Oni  dwaj  byli 

jednak najwa

ż

niejsi dla muzyki i wygl

ą

du całego zespołu, przez nich wi

ę

c te

ż

 taki wizerunek 

skojarzony został z cał

ą

 grup

ą

. Yoshiki stopniowo wzmacniał swój „kobiecy” wygl

ą

d i tak w 

1990  roku  w  teledysku  do  piosenki  Celebration  wyst

ą

pił  przebrany  w  strój  kopciuszka  –  w 

sukience,  pełnym  makija

ż

u,  upi

ę

tych  długich  włosach  i  z  tiar

ą

  na  głowie,  co  stało  si

ę

 

tematem powszechnej dyskusji (2003b: 127).  

Na  szczególn

ą

  uwag

ę

  w  pó

ź

niejszym  visual  rocku  zasługuje  natomiast  typ  zwany 

„teatralnym”.  Najwcze

ś

niejszym  jego  przedstawicielem  jest  grupa  MALICE  MIZER 

(

http://www.malice-mizer.co.jp/

),  która  to  zapocz

ą

tkowała  wła

ś

ciwie  ów  styl.  Tego  typu 

zespoły  słyn

ą

  z  niezwykle  grubej  warstwy  makija

ż

u,  która  niejednokrotnie  zupełnie  ukrywa 

ich  twarz  oraz  z  bardzo  skomplikowanych  i  dopracowanych  strojów  faktycznie 

przypominaj

ą

cych  kostiumy  teatralne.  MALICE  MIZER  utrzymywało  nawet,  i

ż

  ich  motywem 

przewodnim  jest  przeniesienie  si

ę

  w  nierzeczywisty 

ś

wiat,  czy  te

ż

  podró

ż

  w  czasie 

(Morikawa  2003:  106  -108).  W

ś

ród  członków  tej  grupy  najwa

ż

niejszy  jest  niew

ą

tpliwie 

gitarzysta  o  pseudonimie  Mana.  Charakteryzuje  si

ę

  on  najbardziej  „kobiecym”  wizerunkiem 

w

ś

ród  członków  grupy.  Podczas  gdy  pozostali  ubierali  ró

ż

ne  kostiumy,  on  zawsze 

ś

ci

ś

le 

trzymał  si

ę

  w  swoich  strojach  genderu  kobiecego.  Mana  jest  postaci

ą

  niezwykle  istotn

ą

 

równie

ż

  dlatego, 

ż

e  stał  si

ę

  ikon

ą

  subkultury  Gothic  Lolita.  Jest  to  nurt  w  młodzie

ż

owej 

modzie kobiecej, charakteryzuj

ą

cy si

ę

 fascynacj

ą

 strojami wiktoria

ń

skiej Anglii poł

ą

czonymi z 

atrybutami  dzieci

ę

cymi.  Artykuły  takie  jak  koronkowe  parasolki  i  r

ę

kawiczki,  sukienki  z 

falbankami,  gorsety,  podkolanówki  to  podstawa  tego  typu  mody.  Mana  jest  najbardziej 

znanym  przedstawicielem  tej  kultury  oraz  wła

ś

cicielem  sklepów  sprzedaj

ą

cych  ubrania, 

projektowane  zreszt

ą

  przez  niego  samego.  Niezmiernie  ciekawe  jest  to, 

ż

e  wła

ś

nie 

m

ęż

czyzna uznawany jest tu za ikon

ę

 mody kobiecej.  

Typ  teatralny  ma  oczywi

ś

cie  swoich  kontynuatorów,  spo

ś

ród  których  szczególnie 

interesuj

ą

ca wydaje si

ę

 grupa Versailles (

http://www.myspace.com/versaillesjp

) nawi

ą

zuj

ą

ca 

do XVIII-wiecznej Francji. Ich stroje s

ą

 niezwykle bogate i szczegółowe. Co ciekawe, mimo i

ż

 

wszyscy członkowie zespołu stosuj

ą

 mocny makija

ż

, nie wszyscy prezentuj

ą

 gender kobiecy. 

background image

 

 

98 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Da  si

ę

  zauwa

ż

y

ć

  pewien  podział  na  role  sceniczne,  który  przypisany  jest  im  na  stałe  – 

podobnie  jak  w  kabuki.  Suknie  i  długie  włosy  nosi  zawsze  gitarzysta  Hizaki.  T

ą

  kategori

ę

 

prezentował  te

ż

  zmarły  w  2009  roku  basista  Jasmine  You.  Wokalista  KAMIJO  czy  te

ż

 

perkusista YUKI nosz

ą

 za

ś

 stroje przypominaj

ą

ce raczej markizów i s

ą

 typowe dla genderu 

m

ę

skiego.  Teatralno

ść

  tego  zespołu  przypomina  wi

ę

c  schematem  ról  tradycyjny  teatr 

japo

ń

ski, nie mamy tu bowiem do czynienia z wymianami ról.  

Najwi

ę

cej  podziałów  na  podtypy  utworzyło  si

ę

  wła

ś

nie  w  najnowszej  fali  visual  kei. 

Typy  te  wyró

ż

nia  si

ę

  zarówno  pod  wzgl

ę

dem  muzyki,  jak  i  wizerunku.  Nie  ma  sensu 

przytaczanie tu poszczególnych podziałów. Zwróc

ę

 jednak uwag

ę

 na kilka konwencji, które 

poka

żą

  nam  ró

ż

norodno

ść

  w  konstruowaniu  swojego  wizerunku  przez  artystów  w  Japonii.  

Po pierwsze, typ zespołów próbuj

ą

cych szokowa

ć

 mrocznym i brutalnym wizerunkiem. Do tej 

kategorii  zaliczy

ć

  mo

ż

na  grup

ę

  Dir  en  grey,  D’espairsRay  czy  Nega.  Chocia

ż

  zarówno 

członkowie Dir en grey jak i D’espairsRay porzucili w ostatnich latach ów mroczny wizerunek, 

pocz

ą

tkowo cechowali si

ę

 ci

ęż

szym, ni

ż

 inne zespoły brzmieniem oraz złowrogim i ponurym 

wizerunkiem. W strojach wykorzystywali materiały, takie jak: czarny lateks, skóra, ła

ń

cuchy i 

kolce.  O  ich  specyficznej  estetyce

 

ś

wiadczy

ć

  mo

ż

e  sesja,  w  której  to  członkowie 

D’espairsRay  pozowali  do  zdj

ęć

  zwi

ą

zani,  zakneblowani  i  umazani  krwi

ą

.  Teksty  ich 

piosenek równie

ż

 bardzo cz

ę

sto poruszały tematy morderstw, kanibalizmu czy wampiryzmu. 

Teledyski  Dir  en  grey’a  natomiast  niejednokrotnie  operowały  scenami  bardzo  odwa

ż

nymi, 

brutalnymi,  sadystycznymi  i  makabrycznymi;  dlatego  te

ż

,  jak  w  przypadku  teledysku  do 

piosenki  „Obscure”,  były  przez  telewizje  mocno  cenzurowane.  Z  podobn

ą

  doz

ą

  makabry 

mamy do czynienia  w teledysku grupy Nega do piosenki „Muddy Cult”, gdzie  zakapturzone 

postaci masakruj

ą

 ciało nagiej kobiety.  

   Z  zupełnie  innym  wizerunkiem  spotykamy  si

ę

  za

ś

  w  przypadku  podgatunku 

zwanego  oshare  –  kei  (jap.  oshare  -  modny).  Zespoły  prezentuj

ą

ce  ten  styl,  takie  jak    An 

Café 

(

http://www.myspace.com/ancafe

), 

SUG, 

Megamasso 

czy 

Alice 

Nine 

(

http://www.myspace.com/alicenineofficial

)  muzycznie  zakwalifikowa

ć

  mo

ż

na  do  gatunku 

pop-rock  i  punk.  S

ą

  całkowitym  przeciwie

ń

stwem  opisanych  powy

ż

ej  „mrocznych”  grup. 

Charakteryzuj

ą

  si

ę

  ubraniami,  włosami  i  makija

ż

em  w  niezwykle  jaskrawych  kolorach. 

Koncentruj

ą

 si

ę

 na jasnej i radosnej stronie 

ż

ycia. Jedyne, co mo

ż

e tu szokowa

ć

, to natłok 

elementów  wizualnych  i  nasycenie  kolorów.  Wykonawcy  ci  niejednokrotnie  prezentuj

ą

  te

ż

 

background image

 

 

99 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

wszechobecn

ą

  w  Japonii  kultur

ę

  kawaii  –  oznaczaj

ą

c

ą

    wszystko  co  słodkie,  urocze  i 

dziecinne.  Dlatego  te

ż

  zazwyczaj  pozuj

ą

  do  zdj

ęć

  z  szerokimi  u

ś

miechami  na  twarzy.  Ich 

piosenki  i  teledyski  s

ą

  równie  wesołe  i  kolorowe,  jak  ich  wiza

ż

.  Niekiedy  ich  członkowie 

równie

ż

  nawi

ą

zuj

ą

  do  stylu  mody  Lolita,  jednak nie  do  jej gotyckiej  odmiany,  a  takiej, która 

operuje  jasnymi  kolorami  i  dzieci

ę

cymi  akcentami.  Za 

ś

wietny  tego  przykład  uzna

ć

  mo

ż

na 

byłego gitarzyst

ę

 zespołu An Cafe – Bou, który na wi

ę

kszo

ś

ci zdj

ęć

 wygl

ą

da jak nastoletnia 

dziewczynka. 

Na  koniec  niezb

ę

dnym  wydaje  si

ę

  przybli

ż

enie  postaci  wokalisty  i  gitarzysty  o 

pseudonimie  Miyavi  (

http://www.myspace.com/miyavi

),  jako 

ż

e  bezpo

ś

rednio  nawi

ą

zuje  on 

do  tradycji  i  klasyki  japo

ń

skiej.  Trudno  zaklasyfikowa

ć

  go  do  jakiegokolwiek  podgatunku 

wewn

ą

trz Visual – kei; sam jednak mówi o sobie, 

ż

e jest gitarzyst

ą

 – samurajem, a muzyka, 

któr

ą

  prezentuje  to  „kabuki  rock”.  Kładzie  wi

ę

c  du

ż

y  nacisk  na  powi

ą

zania  z  tradycj

ą

  i 

inkorporuje  do  swojego  wizerunku  i  muzyki  elementy  estetyki  teatru  kabuki,  o  którego 

aktorach pisałam wy

ż

ej, jako o swoistych poprzednikach gatunku visual kei.  

 

 

Visual kei a relacje genderowe w społecze

ń

stwie japo

ń

skim 

 

 

To, jak muzycy visual kei postrzegani byli przez media i społecze

ń

stwo zmieniało si

ę

 

na przestrzeni lat, podobnie jak sam gatunek. Społecze

ń

stwo japo

ń

skie nie pozostało nigdy 

oboj

ę

tne  na  to  zjawisko,  ale  samo  równie

ż

  pod  jego  wpływem  zmieniało  si

ę

.  W 

szczególno

ś

ci  odnosi  si

ę

  to  do  przemian  w  sposobie  postrzegania  kategorii  m

ę

sko

ś

ci. 

Japonia  jest  społecze

ń

stwem  stosunkowo  konserwatywnym.  Trudno  powiedzie

ć

,  jak 

przyj

ę

łaby  si

ę

  taka  estetyka  w  Polsce  i  z  jak

ą

  reakcj

ą

  by  si

ę

  spotkała,  w  Japonii  jednak 

prosperuje 

ś

wietnie przez ostatnie 20 lat. Tego typu transgenderowe wizerunki nie budz

ą

 ju

ż

 

wielkich  kontrowersji. To, 

ż

e  arty

ś

ci  przełamuj

ą

  pewne  kanony  estetyczne  i  bariery  płciowe 

nie  spotyka  si

ę

  ju

ż

  ze  sprzeciwem  społecznym.  Co  wi

ę

cej,  ma  mnóstwo  zwolenników.  Nie 

szokuje  Japo

ń

czyków  to, 

ż

e  m

ęż

czy

ź

ni,  którzy  na  co  dzie

ń

  wygl

ą

daj

ą

  i  zachowuj

ą

  si

ę

  jak 

przeci

ę

tni  i  przykładni  obywatele,  od  czasu  do  czasu  zakładaj

ą

  sukienki  i  kolczyki,  maluj

ą

 

paznokcie,  rz

ę

sy  i  usta  i  przywdziewaj

ą

  swoj

ą

  androgyniczn

ą

  to

ż

samo

ść

.  My

ś

l

ę

  jednak, 

ż

background image

 

 

100 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

nie  bez  znaczenia  jest  tu  fakt,  i

ż

  prezentowany  przez  nich  transgenderyzm  jest  ci

ą

gle  i 

jedynie  wizerunkiem  scenicznym,  który  zazwyczaj  ogranicza  si

ę

  tylko  do  wygl

ą

du 

zewn

ę

trznego.  Muzycy  po  koncertach  zmywaj

ą

  makija

ż

  i  wracaj

ą

  do  swojego 

standardowego „m

ę

skiego” ja.   

Inoue  niezmiennie  obstaje  przy  twierdzeniu, 

ż

e  visual  kei  jako  taki  nie  podwa

ż

dualnego  systemu  genderowego,  ale  wr

ę

cz  umacnia  go.  Jest  to  teza  ciekawa  i  warta 

zastanowienia,  ale  moim  zdaniem  nie  do  ko

ń

ca  słuszna.  Inoue  wielokrotnie  podkre

ś

la, 

ż

kobiety  nadal  dyskryminowane  s

ą

  w  muzyce  rockowej,  która  uznawana  jest  za  dziedzin

ę

 

silnego,  agresywnego  brzmienia  i  wi

ą

zana  z  płci

ą

  m

ę

sk

ą

.  Podczas  gdy  zakazywanie 

kobietom  wst

ę

pu  do  firm  czy  organizacji  budzi  społeczne  oburzenie,  nikt  nie  reaguje  w  ten 

sposób  w  przypadku  ograniczania  kobietom  mo

ż

liwo

ś

ci  wst

ę

pu  do  zespołów  rockowych 

(2003b:  121).  Kobiety  nadal  nie  s

ą

  wpuszczane  na  scen

ę

  rockow

ą

,  za  to  muzycy 

prezentuj

ą

cy  gatunek  visual  kei  zawłaszczaj

ą

  sobie  dziedziny  dotychczas  nale

żą

ce  jedynie 

do kobiet, wi

ę

c stron

ą

 osi

ą

gaj

ą

c

ą

 zyski s

ą

 tu przede wszystkim m

ęż

czy

ź

ni (2003b: 124).  

Przykładem  podtrzymywania  stereotypowych  podziałów  jest  chocia

ż

by  zachowanie 

Yoshikiego  –  lidera  X.  To  on  wła

ś

nie  zapocz

ą

tkował  mod

ę

  na  androgyniczny  wizerunek, 

jednak Inoue zauwa

ż

a pewn

ą

 ciekaw

ą

 prawidłowo

ść

 w jego wizerunku. Na scenie podczas 

bardziej  agresywnych,  rockowych  piosenek  wyst

ę

pował  bez  koszulki  i  zapami

ę

tale  grał  na 

perkusji z całych sił uderzaj

ą

c w b

ę

bny, podkre

ś

laj

ą

c m

ę

skie atrybuty swojej postaci. Z kolei 

w czasie spokojnych ballad zasiadał w koronkowej sukience przy fortepianie udekorowanym 

ż

ami.  Gdy  grał  na  perkusji  –  instrumencie  wymagaj

ą

cym  siły,  wi

ę

c  kojarz

ą

cym  si

ę

  z 

m

ę

sko

ś

ci

ą

  –  prezentował  m

ę

sk

ą

  stron

ę

  swojej  osoby.  Przy  fortepianie  za

ś

,  bardziej 

kobiecym  instrumencie,  prezentował  wizerunek  delikatny,  pi

ę

kny  i  kobiecy.  W  ten  sposób 

podtrzymywał wi

ę

c stereotypowy podział płciowy (2003b: 126).  

Widz

ą

c  jak  niewiele  kobiet  wyst

ę

puje  na  japo

ń

skiej  scenie  rockowej  nie  mo

ż

na  nie 

zgodzi

ć

 si

ę

 z tez

ą

ż

e kobietom ogranicza si

ę

 dost

ę

p do tej dziedziny lub te

ż

 same si

ę

 go nie 

domagaj

ą

. Podobnie jest jednak na całym 

ś

wiecie i nie jest to cecha, która wskazywałaby na 

wyj

ą

tkow

ą

 nietolerancj

ę

 kobiet w tej dziedzinie na scenie japo

ń

skiej. Je

ś

li muzyka rockowa 

jest wi

ę

c tak konserwatywna na całym 

ś

wiecie, to postawa i wizerunek japo

ń

skich artystów 

s

ą

  tym  bardziej  istotne,  pokazuj

ą

  bowiem  ich  bardziej  otwarte  podej

ś

cie  do  norm 

genderowych i to, 

ż

e dzi

ę

ki swoim postawom wprowadzaj

ą

 zmiany we wzorach m

ę

sko

ś

ci w 

background image

 

 

101 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

swoim społecze

ń

stwie. Twierdzenie, 

ż

e na scenie visual rocka nie ma kobiet równie

ż

 nie jest 

prawd

ą

.  Z  łatwo

ś

ci

ą

  wymieni

ć

  mo

ż

na  szereg  zespołów  w  cało

ś

ci  kobiecych,  takich  jak 

Araune,  Danger  Gang,  GallowsS,  Necro  Circus,  czy  zyskuj

ą

cy  ostatnio  coraz  wi

ę

ksz

ą

 

popularno

ść

  Exist  Trace.  Co  ciekawe,  wymienione  wy

ż

ej  zespoły 

ż

e

ń

skie  graj

ą

  muzyk

ę

 

ci

ęż

sz

ą

 i bardziej agresywn

ą

 od niejednego zespołu m

ę

skiego. Ich ogólny wizerunek jednak 

nie ró

ż

ni si

ę

 zbytnio od przedstawicieli m

ę

skiego visual rocka. 

Ponadto,  nie  mo

ż

na  zapomina

ć

ż

e  po

ś

ród  fanów  visual  kei  znakomit

ą

  wi

ę

kszo

ść

 

stanowi

ą

  kobiety.  To  one  wi

ę

c  s

ą

  tu  wprawdzie  stron

ą

  biern

ą

  wzgl

ę

dem  widowiska,  ale 

czynn

ą

  jako  konsumentki,  odbiorczynie,  osoby  ogl

ą

daj

ą

ce,  oceniaj

ą

ce  i  wybieraj

ą

ce 

m

ęż

czyzn,  którymi  s

ą

  zainteresowane.  Pod  tym  wzgl

ę

dem  m

ęż

czy

ź

ni  staj

ą

  si

ę

  obiektem, 

przedmiotem  oceny  i  krytyki.  Gdyby  rock  był  dziedzin

ą

  tylko  dla  m

ęż

czyzn,  byłby  równie

ż

 

tworzony  z  my

ś

l

ą

  o  takich  odbiorcach.  Typowe  skojarzenie,  jakie  nasuwa  nam  si

ę

  na  my

ś

odno

ś

nie  widowni  koncertu  rockowego  na  zachodniej  scenie  to  raczej  grupa  długowłosych 

m

ęż

czyzn  ubranych  na  czarno,  jednak  japo

ń

ska  widownia  na  koncertach  visual  rockowych 

wygl

ą

da zupełnie inaczej i w wi

ę

kszo

ś

ci składa si

ę

 z kobiet. Muzycy doskonale zdaj

ą

 sobie 

spraw

ę

,  kim  s

ą

  ich  odbiorcy.  Wiele  aspektów  widowiska  tworzonych  jest  z  my

ś

l

ą

  o  takiej 

wła

ś

nie publiczno

ś

ci. Nale

żą

 do nich na przykład zachowania popularnie zwane „fanservice” 

polegaj

ą

ce  na  dwuznacznych,  niejednokrotnie  o  silnym  podtek

ś

cie  homoseksualnym, 

zachowaniach muzyków wykonywanych na scenie tylko po to, aby zachwyci

ć

 

ż

e

ń

sk

ą

 cz

ęść

 

publiczno

ś

ci.  O  tym,  jak  twórcy  visual  kei 

ś

wiadomi  s

ą

  liczby  swoich  fanek 

ś

wiadcz

ą

  te

ż

 

gad

ż

ety  sprzedawane  przy  okazji  wydania  nowej  płyty  czy  tras  koncertowych.  Koszulki  w 

damskich  fasonach,  kolczyki  czy  błyszczyki  do  ust  wyra

ź

nie  skierowane  s

ą

  do  tej  wła

ś

nie 

cz

ęś

ci publiczno

ś

ci.  

Visual  kei  mo

ż

na  uzna

ć

  za  jeden  z  aspektów  istotnych  dla  wprowadzenia  zmian  w 

wizerunku  Japo

ń

czyków  we  współczesnym,  powojennym 

ś

wiecie.  Sam  nie  jest  jednak 

niczym  nowym,  gdy

ż

  czerpie  z  bogatej  japo

ń

skiej  tradycji  transgenderyzmu.  To,  co  jednak 

najbardziej  istotne  to  fakt, 

ż

e  jego  oddziaływanie  społeczne  jest  znacznie  gł

ę

bsze,  ni

ż

 

jakichkolwiek  innych  androgynicznych  wizerunków  w  historii  Japonii,  a  razem  z  innymi 

przemianami  społeczno-ekonomicznymi 

ś

wietnie  ilustruje,  jak  dynamicznie  zmienia  si

ę

 

system relacji genderowych we współczesnej Japonii.  

 

background image

 

 

102 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

BIBLIOGRAFIA

  

 

 

Arcimowicz  K.  (2003)  Obraz  m

ęż

czyzny  w  polskich  mediach.  Prawda  Fałsz 

Stereotyp, Gda

ń

sk, Gda

ń

skie Wydawnictwo Psychologiczne. 

Connell R. W., Messerschmidt J. W. (2005) Hegemonic Masculinities: Rethinking the 

concept,.  „Gender & Society”, 19 (6), s. 829 – 859. 

井井井井

ブブ ブブブブ系と ブと ととと」

(Inoue  T.)  (2003a), 

(Visual  kei  i  Gender).  w: 

井井井井

森森森森 室室室井 小小小井

『 ブブ ブブブブ系の時時・ ・・ ・・ 化化・ ブと ととと』

(Epoka  Visual  –  kei.  Rock, 

makija

ż

, gender). 

青青青ララブララ と

, s. 11 – 42. 

井井井井

「 拡拡さささ〈 男の美美〉 」

(Inoue  T)  (2003b)

(Rozprzestrzenienie  si

ę

  m

ę

skiej 

estetyki). w: 

井井井井 森森森森 室室室井 小小小井

『 ブブ ブブブブ系の時時・ ・・ ・・ 化化・ ブと ととと』

(Epoka 

Visual – kei. Rock, makija

ż

, gender). 

青青青ララブララ と

, s. 113 – 162. 

Kawatake T. (2003) Kabuki, The International House of Japan.  

Leupp G. (1995) Male Colors. The Construction of Homosexuality In Tokugawa Japa, 

Berkley, Uniwersity of California Press. 

Miller L. (2003) Beauty work in Japan, w: Roberson J. E., Suzuki N. (red.) Men and 

Masculinities  in  Contemporary  Japan:  Dislocating  the  Salaryman  Doxa,  London,  Routledge 

Curzon, s. 37 – 58.  

森森森森

「 ブブ ブブブブ・ ・・ ・の系系」

(Morikawa  T.)  (2003)

(Genealogia  Visual  –  kei).  w: 

井井井井 森森森森室室室井 小小小井

,

『 ブブ ブブブブ系の時時・ ・・ ・・ 化化・ ブと ととと』

(Epoka Visual – kei. 

Rock, makija

ż

, gender). 

青青青ララブララ と

, s. 43 – 112.  

Roberson  J.  E.,  Suzuki  N.  (2003)  Introduction  w:  Roberson  J.  E.,  Suzuki  N.  (red.) 

Men  and  Masculinities  in  Contemporary  Japan:  Dislocating  the  Salaryman  Doxa,  London, 

Routledge Curzon, s. 1 – 19.  

Roberson  J.  (2005)  Fight!!  Ippatsu!!:  "Genki"  Energy  Drinks  and  the  Marketing  of 

Masculine Ideology in Japan,  „Men and Masculinities”,  365 (7), s. 365- 384. 

Robertson J. (1992) The politics of androgyny in Japan: sexuality and subversion in 

the theater and beyond,  „American Ethnologist”, 19 (3), s. 419- 422.  

Ryall J. (2006) On Japanese Tv, The Lady Is A Man Cross-dressing 'onnagata' Are 

background image

 

 

103 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Popular 

For 

Being 

Outspoken, 

http://www.allbusiness.com/services/motion-

pictures/4939796-1.html

, (20 lipca 2010). 

Shiveley D. H. (1979) The Social Environment of Tokugawa Kabuki. w: Brandon, Malm, 

Shiveley,  Studies  in  Kabuki.  Its  acting,  music  and  historical  context,  The  University  Press  of 

Hawaii, s. 1 – 61. 

Varley  P.  (2006)  Kultura  japo

ń

ska,  tłum.  M.  Komorowska,  Kraków,  Wydawnictwo 

Uniwersytetu Jagiello

ń

skiego. 

Witkowska  E.  (2004)  Narcyz,  Antychryst,  Cyborg…  Androgyniczne  kreacje 

współczesnych  muzyków  rockowych,  w:  Radkiewicz  M.  (red.),  Gender  w  kulturze  popularnej, 

Kraków, Wydawnictwo RABID, s. 117 – 133. 

Trans-fuzja.Trudne 

słowa, 

czyli 

kilka 

definicji

http://transfuzja.org/pl/artykuly/trudne_slowa_czyli_kilka_definicji.htm

, (20 lipca 2010). 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

104 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

PAWEŁ RAMS 

 

 

ILE 

QUEERU 

QUEERZE 

CZYLI 

(NIE)WYKORZYSTANYCH 

STRATEGIACH 

OPORU 

AMERYKA

Ń

SKIEJ WERSJI SERIALU QUEER AS FOLK 

 

 

SŁOWA-KLUCZE 

Queer as Folknowe mediaqueer theory, zmiana społeczna 

 

 

ABSTRAKT 

Autor w niniejszym artykule podejmuje prób

ę

 analizy ameryka

ń

skiej wersji serialu Queer as 

Folk  za  pomoc

ą

  kategorii  queer  theory.  Wychodz

ą

c  od  opinii  przypisuj

ą

cych  serialowi 

wyj

ą

tkow

ą

  rol

ę

  w  kształtowaniu  umysłów  odbiorców,  stara  si

ę

  poprzez  analiz

ę

  kolejnych 

poziomów  konstrukcyjnych  zbada

ć

,  czy  owo  oddziaływanie  mo

ż

e  posiada

ć

  moc 

subwersywn

ą

.  Pomocne  w  rozwa

ż

aniach  okazuj

ą

  si

ę

  najnowsze  teorie  dotycz

ą

ce  nowych 

mediów,  wedle  których  współczesne  komunikaty  przekazywane  za  pomoc

ą

  sieci  masowej 

komunikacji maj

ą

 niejednolit

ą

 struktur

ę

, co pozwala odbiorcom na renegocjacje znaczenia, a 

tym samym na odpowiednie przekształcanie sens odbieranych informacji. 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

105 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

23  lutego  1999  roku  na  kanale  czwartym  brytyjskiej  telewizji  został  wyemitowany 

pierwszy  odcinek  serialu  Queer  as  Folk,  w  którym,  jak  pisze  Bohdan  Zachary, 

„systematycznie  obserwujemy  nami

ę

tnie  całuj

ą

cych  si

ę

  m

ęż

czyzn,  a  przy  ko

ń

cu  prawie 

ka

ż

dego  czterdziestominutowego  odcinka  widzimy  uprawiaj

ą

ca  seks  par

ę

”  (Zachary  2000: 

1)

23

.  Dodaje  jednocze

ś

nie,  i

ż

  był  on  ogl

ą

dany  „przez  miliony  widzów  w  Wielkiej  Brytanii  – 

kraju, który pozostał w tyle za swoimi europejskimi s

ą

siadami w podej

ś

ciu do seksualno

ś

ci, 

odrzucaj

ą

c  ustaw

ę

  postuluj

ą

c

ą

  obni

ż

enie  do  16  lat  granicy  pozwalaj

ą

cej  osobom  tej  samej 

płci,  legalnie  podejmowa

ć

  czynno

ś

ci  seksualne”  (Zachary  2000:  1).  Jak  mo

ż

na  si

ę

  było 

spodziewa

ć

, konserwaty

ś

ci ostro zaatakowali serial, nie dopuszczaj

ą

c do produkcji kolejnych 

odcinków. 

Wydarzenia,  jakie  rozegrały  si

ę

  wokół  emisji  serialu  stały  si

ę

  symptomatyczne  dla 

cało

ś

ci zmian w obszarze wizualno

ś

ci. Giovanni Porfido zwracaj

ą

c uwag

ę

 na zaistniały fakt 

stwierdza,  i

ż

  telewizja  jest  „wizualn

ą

  aren

ą

,  na  której  obrazy  i  reprezentacje  nabieraj

ą

 

politycznej  wa

ż

no

ś

ci  i  wa

ż

no

ś

ci  dla  polityki”  (Porfido  2009:  164).  Widoczno

ść

  osób 

homoseksualnych  na  małym  ekranie,  stanowi  dla  niego  jeden  z  podstawowych  elementów 

walki  o  równouprawnienie.  Upominanie  si

ę

  o  obecno

ść

  w  teleprzestrzeni  grup 

upo

ś

ledzonych  politycznie  nie  jest  bezpodstawne,  gdy

ż

  jak  pisze,  „obecnie,  telewizja  jest 

przypuszczalnie  najsilniejsz

ą

  i  wszechobecn

ą

  kulturotwórcz

ą

  sił

ą

”  (Zachary  2009:  164)). 

Brak  reprezentacji  osób  o  odmiennej  seksualno

ś

ci  wyklucza  je  z  dyskursu  politycznego. 

Dzieje  si

ę

  tak  ze  wzgl

ę

du  na  dominacj

ę

  obrazu  w 

ś

wiadomo

ś

ci  jednostkowej  i  społecznej. 

Problemy,  które  do  tej  pory  zyskiwały  na  znaczeniu  staj

ą

c  si

ę

  przedmiotem  debaty 

politycznej lub społecznej, w chwili obecnej musz

ą

 zyska

ć

 reprezentacje wizualn

ą

, staj

ą

c si

ę

 

w ten sposób cz

ęś

ci

ą

 dyskursu. Punkt nacisku władzy rozumianej w sensie Foucaultowskim 

przeniósł si

ę

 bowiem z relacji czysto ludzkich, na relacje pomi

ę

dzy obrazami oraz na relacje 

pomi

ę

dzy reprezentacj

ą

 a podmiotem uwikłanym w działalno

ść

 społeczn

ą

. Z zale

ż

no

ś

ci tych 

jasno  wynika,  i

ż

  jedynie  problem  zobrazowany  mo

ż

e  sta

ć

  si

ę

  przedmiotem  jakiejkolwiek 

dyskusji. 

 Powag

ę

  sytuacji  podkre

ś

la  Porfido  odwołuj

ą

c  si

ę

  do  ksi

ąż

ki  Richarda  Dyer’a  The 

Matter  of  Images:  Essays  on  Representation  wydanej  w  2002  roku.  Autor  tej

ż

e  publikacji 

                                                

23

 Jeżeli nie podam inaczej wszystkie tłumaczenia są mojego autorstwa. 

background image

 

 

106 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

obecno

ść

  gejów  i  lesbijek  w  mediach,  opisuje  w  kategoriach  jako

ś

ciowych  i  ilo

ś

ciowych. 

Pierwsze  z  nich  wskazuj

ą

,  i

ż

  osoby  homoseksualne  „w  wi

ę

kszo

ś

ci  ukazywane  s

ą

  jako 

jednostki introwertyczne, samotne, kryminogenne, skłonne do samobójstw, łatwo popadaj

ą

ce 

w alkoholizm, lub poprzez metafor

ę

 choroby ł

ą

czone s

ą

 ze złem, kryj

ą

cym si

ę

 za ich stylem 

ż

ycia i miło

ś

ci” (Porfido 2009: 165). Ilo

ś

ciowa obecno

ść

 nie przedstawia si

ę

 lepiej, gdy

ż

 jak 

pisze  Dyer  „odmie

ń

cy  spychani  s

ą

  systematycznie  na  margines,  odgrywaj

ą

  drugoplanowe 

lub  podrz

ę

dne  role”  (Porfido  2009:  165).  By  doda

ć

  dramatyzmu  swoim  wywodom  Porfido 

przywołuj

ę

  obserwacj

ę

,  jakiej  dokonał  w  2006  roku,  czyli  7  lat  po  pierwszej  emisji 

interesuj

ą

cego mnie tu serialu. Analizuj

ą

c 168 godzin programów nadawanych przez BBC w 

pa

ś

mie  o  najwy

ż

szej  ogl

ą

dalno

ś

ci  wskazuje, 

ż

e  tylko  38  minut  po

ś

wi

ę

conych  było  osobom 

homoseksualnym, z czego 6 minut prezentowało pozytywny i realistyczny obraz, a pozostałe 

32 obraz negatywny. Dodaje, 

ż

e było to zaledwie 0.4% analizowanego czasu (Porfido 2009: 

171).  

Problem,  który  poddałem  pod  rozwag

ę

  w  niniejszym  eseju  obejmuje  dwa 

zagadnienia.  Po  pierwsze  jest  to  pytanie,  czy  pojawienie  si

ę

  serialu  Queer  as  Folk  na 

ogólnodost

ę

pnych kanałach telewizyjnych miało wpływ na zmian

ę

 

ś

wiadomo

ś

ci społecznej w 

kwestii  osób  homoseksualnych  i  czy  zmienił  si

ę

  tym  samym  sposób  ich  reprezentacji  w 

mediach.  Po  drugie,  zakładaj

ą

ż

e  serial  poci

ą

gn

ą

ł  za  sob

ą

  istotne  zmiany,  pojawia  si

ę

 

pytanie o to, jakiego były one rodzaju. 

 

Po  wyemitowaniu  o

ś

miu  odcinków  serialu  oraz  po  burzy  medialnej,  jak

ą

  wywołały, 

brytyjscy widzowie zmuszeni zostali do rozstania si

ę

 z bohaterami. Jednak ju

ż

 w 2000 roku 

ameryka

ń

ska  telewizja  kablowa  Showtime,  specjalizuj

ą

ca  si

ę

  w  produkcji  seriali, 

zdecydowała  si

ę

  odkupi

ć

  prawa  autorskie  od  Brytyjczyków  i  zaadoptowa

ć

  oryginalny 

scenariusz  do  realiów  ameryka

ń

skich.  Warto  nadmieni

ć

,  i

ż

  odcinki  kr

ę

cone  były  nie  w 

Stanach Zjednoczonych, lecz w Kanadzie. 

Wskazane staje si

ę

 rozpocz

ąć

 rozwa

ż

ania od zwrócenia uwagi na ró

ż

nice pomi

ę

dzy 

ameryka

ń

sk

ą

  i  brytyjsk

ą

  wersj

ą

  Queer  as  Folk.  Wbrew  pozorom,  przekształcenia  jakich 

dokonało Showtime, nie s

ą

 bez znaczenia. Zmienia si

ę

 

ś

rodowisko, w którym poruszaj

ą

 si

ę

 

bohaterzy.  Z  Manchesteru  przenosimy  si

ę

  do  Pittsburgha  (realnie  do  Toronto,  gdzie  były 

kr

ę

cone  zdj

ę

cia),  co  skutkuje  zmian

ą

  kulturow

ą

,  widoczn

ą

  w  tak  odmiennych  od  siebie 

background image

 

 

107 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

aspektach  jak:  sposób  monta

ż

u,  uj

ę

cia,  ruch  kamery,  kolorystyka,  muzyka,  sposoby 

organizowania  wolnego  czasu  itp.  Widz  wyrwany  zostaje  ze  spokojnego  klimatu 

europejskiego  i  przeniesiony  w  ameryka

ń

ski  kontekst.  Wywa

ż

on

ą

  brytyjsk

ą

  czołówk

ę

,  z 

delikatn

ą

 muzyk

ą

, zast

ę

puje multikolorowy obraz zło

ż

ony z kilkunastu uj

ęć

 

ś

ci

ś

ni

ę

tych w 30 

sekundowy  slajdshow,  w  tle  którego  pobrzmiewa  dra

ż

ni

ą

ca  ucho  muzyka.  Zaraz  po  tym 

szokuj

ą

cym pocz

ą

tku przenosimy si

ę

 do klubu „Babilon”, gdzie półnadzy m

ęż

czy

ź

ni ta

ń

cz

ą

 w 

klatkach  i  na  podestach.  Kamera  ujmuje  ich  od  pasa  w  dół  skupiaj

ą

c  si

ę

  na  wyszukanej 

bieli

ź

nie, nieznacznie tylko zakrywaj

ą

cej intymne cz

ęś

ci ciała. Na parkiecie z trudem znale

źć

 

mo

ż

na  kogo

ś

,  kto  ma  na  sobie  t-shirt.  Ten  rozdygotany  obraz  sfetyszyzowanych  ciał 

wprowadza  nas  w  zagadnienie  (homo)seksualno

ś

ci  uwa

ż

anej  przez  teoretyków  queer  za 

podstawow

ą

,  subwersywn

ą

  sił

ę

,  posiadaj

ą

c

ą

  potencjał  polityczny,  mog

ą

cy  tym  samym 

wywrze

ć

 realny wpływ procesy społeczne. Tak o tym zjawisku pisze Jacek Kochanowski:  

 

Zaspokajanie  po

żą

dania  seksualnego  podlega  szczególnej  normatywnej  reglamentacji:  seks 

powinien  czemu

ś

  słu

ż

y

ć

  […].  Ju

ż

  seks  „dla  zabawy”  jest  przez  wielu  pot

ę

piany  jako  nierozs

ą

dne, 

bezu

ż

yteczne  wydatkowanie  energii  […].  Eksces  erotyczny,  b

ę

d

ą

cy  momentem  zawieszenia  praw 

kultury, b

ę

d

ą

cy momentem bezrozumnej, nieestetycznej, nieu

ż

ytecznej, nieekonomicznej ekstazy jest 

triumfem tego, co zwierz

ę

ce, nad pracowicie wznoszonym gmachem człowiecze

ń

stwa. (Kochanowski 

2008: 323-324). 

  

 Cielesno

ść

  oraz  seksualno

ść

  zostały  uznane  za  miejsca  oporu  przeciwko 

dominuj

ą

cemu  dyskursowi  z  dwóch  powodów.  Po  pierwsze,  s

ą

  to  miejsca,  w  których 

najlepiej  uwidacznia  si

ę

  struktura  działania  władzy  nad  jednostkami.  Po  drugie,  s

ą

  one 

obszarami, które przynale

żą

 bezpo

ś

rednio podmiotowi, s

ą

 zale

ż

ne od jego woli oraz praktyk 

przez  niego  podejmowanych.  Ta  indywidualizacja  umo

ż

liwia  akty  subwersywne  w  polu 

działania władzy. Umo

ż

liwia tym samym „nielojalne” kształtowanie cielesno

ś

ci i seksualno

ś

ci, 

w celu zaznaczenia w nich swojej jednostkowo

ś

ci, wolno

ś

ci i odr

ę

bno

ś

ci (Butler 2006).  

Umieszczenie  w  seksualno

ś

ci  i  cielesno

ś

ci  punktów  oporu  przeciwko  systemowi 

zakłada zmian

ę

 w obr

ę

bie panuj

ą

cych ustrukturyzowa

ń

 władzy. Owa zmiana mo

ż

liwa jest w 

momencie,  gdy  przekształceniu  ulegnie  mentalno

ść

  podmiotów  politycznych.  Obecnie 

najskuteczniejszym  polem  oddziaływania  na  jednostki  zanurzone  w  przestrzeni  społecznej 

s

ą

  reprezentacje  medialne.  Mo

ż

na  owe  przekazy  potraktowa

ć

  tym  samym  jako  informacj

ę

 

background image

 

 

108 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

maj

ą

c

ą

 wpływ na 

ś

wiadomo

ść

 podmiotów odbieraj

ą

cych obrazy. Perspektywa taka wymaga 

uwzgl

ę

dnienia po pierwsze, czynnego odbiorcy przedstawie

ń

 medialnych, który jest w stanie 

negocjowa

ć

  znaczenie,  po  drugie,  przekazu  wewn

ę

trznie  skonfliktowanego  i  wreszcie  po 

trzecie,  potraktowania  telewizji  oraz  innych  form  masowej  komunikacji  jako  „forum  kultury”. 

W  tym  kontek

ś

cie  ciekawa  wydaje  si

ę

  zaproponowana  przez  Horaca  Newcomba  i  Paula 

Hirscha koncepcja telewizji jako współczesnego rytuału, bazuj

ą

ca na teorii Victora Turmera i 

jego koncepcji stadium progowego, które 

 

polega  na  wyzwoleniu  ze  zwykłych  ogranicze

ń

,  co  pozwala  niszczy

ć

  <<nieciekawe>> 

konstrukcje zdrowego rozs

ą

dku, <<pełni

ę

 znacze

ń

 codziennego 

ż

ycia>> […] i wznosi

ć

 na ich gruzach 

nowe  budowle,  niekiedy  tak  dziwaczne, 

ż

e  a

ż

  odra

ż

aj

ą

ce.  […]  W  stadium  progowym  króluje  to,  co 

<<ciekawe>> lub sprzeczne ze zdrowym rozs

ą

dkiem>> (Newcomb, Hirsch 1997: 94). 

 

Ś

miałe  stematyzowanie  seksualno

ś

ci  dokonane  w  omawianym  serialu,  pozwala 

zaburzy

ć

 dotychczasowe formy percepcji i konstrukcji my

ś

lowych  widza.  Mo

ż

liwo

ść

 takiego 

uj

ę

cia problemu podsuwa tak

ż

e Wiesław Godzic komentuj

ą

c my

ś

l Elliasa dotycz

ą

c

ą

 odbiorcy 

programów telewizyjnych: 

 

Najwi

ę

kszy  skandal  zwi

ą

zany  z  telewizj

ą

  w  Wielkiej  Brytani  miał  miejsce  wtedy,  gdy  kilka 

programów miało odwag

ę

 pokaza

ć

 tre

ś

ci, które zwykle poddane s

ą

 cenzurze w gronie rodziny, lub po 

prostu takie, o których nie mówi si

ę

 w wielu rodzinach. Tak wi

ę

c skandale polegały na przedstawieniu 

seksualno

ś

ci, przemocy, u

ż

ywania nieprzyzwoitych i niecenzuralnych słów. Pokazuj

ą

c takie stłumione 

elementy,  telewizja  zbli

ż

yła  si

ę

  do  obalenia  utwierdzonej  pozycji  widza.  Przełamała  dychotomie 

wn

ę

trza/zewn

ę

trza  odrzucaj

ą

c  konwencjonalne  rozumienie  ogniska  domowego  i  rodziny.  (Godzic 

2002: 47). 

 

Rozchwianie  stabilnej  i  niezmiennej  wizji 

ś

wiata  otwiera  pole  negocjacji 

znaczeniowych powstałych na osi dzieło – widz. Anna Nacher proces ten ujmuje jako 

 

Ustalanie  znacze

ń

  w  seriach  negocjacji  b

ę

d

ą

cych  konsekwencj

ą

  postrzegania  kultury  w 

kategoriach  politycznych,  jako  domeny 

ż

ycia  społecznego,  gdzie  toczy  si

ę

  szczególnego  rodzaju 

walka o znaczenie i za pomoc

ą

 znacze

ń

 (Nacher 2008: 18). 

 

background image

 

 

109 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

W tym kontek

ś

cie Queer as Folk jawi si

ę

 jako serial o niezwykłej sile oddziaływania 

politycznego.  Dzi

ę

ki  osadzeniu  akcji  w 

ś

rodowisku  homoseksualnym  oraz 

ś

miałemu  i 

bezpruderyjnemu, ocieraj

ą

cemu si

ę

 momentami o pornografi

ę

, ukazaniu aktów seksualnych, 

burzy  przyzwyczajenia  widzów  oper  mydlanych.  Podmiot  znajduj

ą

cy  si

ę

  przed  ekranem 

telewizora  nie  mo

ż

e  pozosta

ć

  bierny.  Nawet  gwałtowne  działanie  oznaczaj

ą

ce  sprzeciw, 

jakim  z  pewno

ś

ci

ą

  jest  przeł

ą

czenie  programu,  nie  pozostawia  nikogo  oboj

ę

tnym.  Ka

ż

da 

reakcja  zachwytu  b

ą

d

ź

  oburzenia  staje  si

ę

  reakcj

ą

  polityczn

ą

,  gdy

ż

  zmusza  do  zaj

ę

cia 

pozycji  wobec  obrazu.  Ten  element  aktywno

ś

ci  jest  jednym  z  najwi

ę

kszych  sukcesów 

serialu.  Potwierdzeniem  tego  s

ą

  liczne  fora  internetowe  zakładane  przez  fanów  Queer  as 

Folk na całym 

ś

wiecie, gdzie dochodzi cz

ę

sto do burzliwej wymiany zda

ń

. Równie

ż

 w Polsce 

istnieje  du

ż

a  społeczno

ść

  osób  nim  zainteresowanych.  Przewa

ż

aj

ą

  opinie  pozytywne, 

bywaj

ą

 jednak te

ż

 do

ść

 sceptyczne. Jak cho

ć

by poni

ż

sza 

 

Am.  wersja  to  dno,  marna  parodia  tej  pierwszej,  oryginalnej.  Wszystko  to  co  w  Bryt.  serialu 

było  zabawne,  subtelne,  estetycznie  pi

ę

kne  i  wzruszaj

ą

ce,  tutaj  zostało  po  chamsku  przerobione  i 

zniszczone.  Powstał  z  tego  płytki,  głupawy,  krzykliwy  pół-pornos  z  moralizatorskimi  wstawkami  typu: 

"Pami

ę

taj,  podczas  seksu  analnego  zawsze  u

ż

ywaj  prezerwatywy"  recytowanymi  przez  bohaterów 

[…]Podczas  gdy  Bryt.  wersja  była  ogromnym  krokiem  naprzód,  ukazuj

ą

ś

wiat  gejów  w  bardzo 

pozytywny,  dowcipny  i  ciepły  sposób,  Am.  QAF  wszystko  to  zaprzepaszcza  i  obraca  si

ę

  przeciwko 

samym  gejom,  raczej  pogł

ę

biaj

ą

c  wszystkie  idiotyczne  stereotypy,  zamiast  z  nimi  walczy

ć

.  Jest  to 

oczywi

ś

cie moja własna, skromna opinia, nie chc

ę

 nic nikomu narzuca

ć

, ani nikogo obra

ż

a

ć

24

 

W przytoczonym komentarzu uderza mocne nacechowanie emocjonalne wypowiedzi, 

ś

wiadcz

ą

ce o zaanga

ż

owaniu autora/-ki, zarówno w proces obioru jak i wymiany zda

ń

. Za t

ą

 

pozornie  neutraln

ą

  opini

ą

  kryj

ą

  si

ę

  ukryte  zało

ż

enia  dotycz

ą

ce  wszystkich  odmie

ń

ców, 

mocno zakorzenione w 

ś

wiadomo

ś

ci społecznej. Po pierwsze, ameryka

ń

ska wersja jest du

ż

gorsza  od  brytyjskiej,  gdy

ż

  zbyt  epatuje  seksem.  Po  drugie,  uerotycznienie  przekazu 

powoduje  utrzymanie  stereotypów  dotycz

ą

cych  osób  homoseksualnych  jako  niewiernych, 

skupionych  jedynie  na  przyjemno

ś

ciach  cielesnych.  Po  trzecie,  takie  przedstawienie  nie 

pomo

ż

e  osobom  o  nienormatywnej  seksualno

ś

ci  przebi

ć

  si

ę

  do  mainstreamu,  nad  którym 

                                                

24

 Zachowałem oryginalną pisownię. 

background image

 

 

110 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

władz

ę

 sprawuje puryta

ń

ski heteroseksualny m

ęż

czyzna udzielaj

ą

cy społecznego głosu. Po 

czwarte, 

ś

rodowisko  homoseksualne  jest  naprawd

ę

  takie,  jakim  przedstawiaj

ą

  go  osoby 

obsesyjnie zaprowadzaj

ą

ce ład społeczny. I wreszcie po pi

ą

te, nic, co zostało przepełnione 

erotyzmem  nie  mo

ż

e  by

ć

  estetyczne.  Znamienne  dla  przytoczonej  wypowiedzi  staje  si

ę

 

nierozpoznanie  ironii,  która  jest  wa

ż

nym  elementem  dla  zrozumienia  wyd

ź

wi

ę

ku  serialu. W 

ka

ż

dym  z  wymienionych  powy

ż

ej  punktów  podstaw

ą

  do  zdyskredytowania  reprezentacji 

ś

rodowiska jest nadmierne skupienie na seksualno

ś

ci. Jej siła oddziaływania mie

ś

ci si

ę

 nie 

tylko  w 

ś

miałym  ukazywaniu  scen  erotycznych,  lecz  tak

ż

e  w  sposobie  dekonstrukcji 

tradycyjnych form serialowych

25

. Przywołuj

ą

c w tym miejscu poj

ę

cie formy podkre

ś

li

ć

 nale

ż

y, 

i

ż

  znacznie  zmieniła  si

ę

  ona  w  latach  90-tych  ubiegłego  wieku,  czego 

ś

wiadectwem  s

ą

 

współczesne ameryka

ń

skie produkcje. Anna Nacher definiuje nowy wizerunek gatunku jako 

„przesycony konfliktami, które rozgrywaj

ą

 si

ę

 na ró

ż

nych płaszczyznach, w tym równie

ż

 […] 

organizuj

ą

c narracj

ę

” (Nacher 2008: 121).  

W  przypadku  Queer  as  Folk,  konflikty  ujawniaj

ą

  si

ę

  tak  w  warstwie  tre

ś

ci,  jak  i  w 

warstwie  konstrukcyjnej.  Główne  napi

ę

cie  powstaje  w  momencie  wpisania  w  tradycyjn

ą

 

form

ę

 zupełnie nowego znaczenia, w tym konkretnym przypadku, który omawiam, znaczenia 

subwersywnego, 

zwi

ą

zanego 

mało 

akceptowaln

ą

 

społecznie, 

nienormatywn

ą

 

seksualno

ś

ci

ą

.  Pomijaj

ą

c  ten  ostatni  w

ą

tek  mo

ż

na  by  uzna

ć

  Queer  as  Folk,  za  produkcj

ę

 

typow

ą

,  opowiadaj

ą

c

ą

  o  nieszcz

ęś

liwej  miło

ś

ci,  przyja

ź

ni,  problemach  rodzinnych,  które 

spotykaj

ą

 ka

ż

dego z nas. Wpisanie wywrotowej seksualno

ś

ci w charakterystyczne dla oper 

mydlanych  konstrukcje,  jest  zabiegiem  dekonstruuj

ą

cym  „naturalne”  i  powszechnie 

przyjmowane zało

ż

enia. Podwa

ż

ony zostaje mit spokojnej, heteroseksualnej rodziny z klasy 

ś

redniej, z dwójk

ą

 dzieci, w której znale

źć

 mo

ż

na oparcie niezale

ż

nie od przeciwno

ś

ci losu. 

Ta „naturalna” i „podstawowa” komórka społecze

ń

stwa staje si

ę

 miejscem działania opresji. 

Ojciec Justina – jednego z głównych bohaterów – nie akceptuje orientacji syna i powrót do 

                                                

25

 Wiesław Godzic za Fiskem i Brownem, wymienia następujące cechy oper mydlanych: „1) jest to serial, który 

nie posiada narracyjnego zamknięcia; 2) występuje wielość wątków i postaci; 3) czas rozgrywających się 
wydarzeń płynie równolegle do czasu rzeczywistego, a ponadto zakłada się, że akcja toczy się niezależnie od 
naszej obserwacji; 4) podział części ma charakter nieciągły i najczęściej jest gwałtowny 5) nacisk jest położony 
na dialogi, rozwiązywanie problemów oraz intymną rozmowę; 6) postaci męskie to na ogół mężczyźnie 
wrażliwi; 7) postaci kobiece zaś posiadają na ogół atrakcyjne zawody, a w każdym razie posiadają pewną władzę 
w świecie, roztaczającym się poza ich domem; 8) miejscem, w którym toczy się akcja, jest zwykle dom lub 
miejsce funkcjonujące jak dom. Cytat za: (Godzic 2008: 131). 

background image

 

 

111 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

domu warunkuje „pozbyciem” si

ę

 złych skłonno

ś

ci. By postawi

ć

 na swoim ucieka si

ę

 nawet 

do  przemocy.  Schronieniem  staje  si

ę

  rodzina  nienormatywna,  gdy

ż

  jak  zauwa

ż

a  Joanna 

Mizieli

ń

ska:  „rodzina  bowiem  to  cz

ę

sto  nie  ci,  co  nas  rodz

ą

  i  wychowuj

ą

,  jak

ż

e  cz

ę

sto 

wyrzekaj

ą

c si

ę

 nas czy wyrzucaj

ą

c na ulic

ę

, ale Ci, którzy nam pomagaj

ą

 przetrwa

ć

 w sensie 

materialnym  i  psychicznym,  u  których  znajdujemy  zrozumienie,  szacunek  i  wsparcie” 

(Mizieli

ń

ska  2004:  129).  Justin  znajduje  owo  wsparcie  w

ś

ród  znajomych  z  Liberty  Avenue. 

Michel  –  sprawuj

ą

cy  na  pocz

ą

tku  rol

ę

  narratora,  nie  zna  swojego  ojca

26

,  za  to  posiada 

cudown

ą

  matk

ę

  walcz

ą

ca  o  prawa  gejów  i  lesbijek,  b

ę

d

ą

ca  jednocze

ś

nie  figur

ą

  matki  w 

ogóle,  gdy

ż

  rozci

ą

ga  swoj

ą

  piecz

ę

  tak

ż

e  nad  innymi  bohaterami.  Wreszcie  Melani  i  Linz, 

lesbijki  wychowuj

ą

ce  dziecko

27

.  Dekonstrukcja  schematów  widoczna  jest  tak

ż

e  w  zabiegu 

zderzania ze sob

ą

 przeciwstawnych estetycznie i znaczeniowo obrazów.  

Ten  skrótowy  przegl

ą

d  relacji  rodzinnych  panuj

ą

cych  w  serialu  wskazuje, 

ż

seksualno

ść

  ma  mo

ż

liwo

ść

  redefinicji  tradycyjnych  modeli  zwi

ą

zków.  To  z  kolei  zmusza 

odbiorc

ę

 do negocjacji swojej wizji z wizj

ą

 zawart

ą

 w tre

ś

ci serialu. 

Negocjacje  znaczenia  umo

ż

liwia  dialogiczna  struktura  dzieła.  Wewn

ę

trzny  brak 

spójno

ś

ci  pozostawia  zawsze  szczelin

ę

,  w  której  podmiot  percypuj

ą

cy  mo

ż

e  ulokowa

ć

 

wypracowany  przez  siebie  sens.  Taki  sposób  uj

ę

cia  relacji  znaczeniotwórczej  mi

ę

dzy 

widzem a dziełem preferuj

ą

 Horace Newcomob oraz Paul Hirsch pisz

ą

c: 

 

wytwórc

ę

  [bricoleur’a]  –  [nale

ż

y  potraktowa

ć

  jako  –  przyp.  P.R.]  równorz

ę

dnego  partnera 

twórcy  w  zakresie  kształtowania  znacze

ń

.  Wnosz

ą

c  do  tekstu  swoje  pogl

ą

dy  i  warto

ś

ci,  uniwersum 

osobistych trosk i do

ś

wiadcze

ń

, widz wybiera, ogl

ą

da, naradza si

ę

 i wreszcie preparuje własne teksty. 

(Newcomb, Hirsch 1997: 104). 

 

Przywoływana  ju

ż

  wcze

ś

niej  Anna  Nacher  twierdzi,  i

ż

  „stereotypy  [w  tym  stereotypy 

płciowe  –  przyp.  P.R.]  stały  si

ę

  przedmiotem  gry  –  bywa, 

ż

e  parodystycznej,  a  ju

ż

  z 

pewno

ś

ci

ą

 nacechowanej ironicznym dystansem” (Nacher 2008: 120). Pomysłów na zabaw

ę

 

z tradycyjnymi konstrukcjami płci nie brak twórcom Queer as Folk

Ż

adnego z bohaterów nie 

                                                

26

 W jednym z odcinków okazuje się być nim obecna drag queen. 

27

 Nie twierdzę naturalnie, że tradycyjna rodzina biologiczna nie może stać się miejscem oparcia. Moim celem 

jest chęć zwrócenia uwagi na ile to, co prawne i instytucjonalnie zdefiniowane pokrywa się z emocjonalnym 
ż

yciem bohaterów. 

background image

 

 

112 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

mo

ż

na jednoznacznie przypisa

ć

 do stoj

ą

cych w opozycji ról kobieta – m

ęż

czyzna. Dzieje si

ę

 

tak  za  spraw

ą

  rozlu

ź

nienia  matrycy  heteroseksualnej.  W  ten  sposób  naruszona  zostaje 

podstawowa  zasada 

ś

ci

ś

le  ł

ą

cz

ą

ca  cechy  biologiczne,  cechy  kulturowe  i  po

żą

danie.  Judith 

Butler tak pisze o zasadzie matrycy: 

 

Logika  heteroseksualna,  która  wymaga,  aby  identyfikacja  i  po

żą

danie  wzajemnie  si

ę

 

wykluczały,  jest  jedn

ą

  z  najbardziej  redukcyjnych  psychologicznych  narz

ę

dzi  heteroseksizmu: 

identyfikuj

ą

c si

ę

 z okre

ś

lon

ą

 płci

ą

, musimy po

żą

da

ć

 innej. (Butler 2006: 548; Zob. Butler 2008). 

 

 Zakwestionowanie  owej  logiki  odbywa  si

ę

  dzi

ę

ki  u

ż

yciu  parodii  oraz  ironii.  W  tej 

konwencji  utrzymana  jest  chocia

ż

by  posta

ć

  Emmeta,  który  nieustannie  gra  ze  swoim 

„ciotowskim” obrazem, Justin uwodz

ą

cy Briana oraz Melani i Linz. Nad t

ą

 ostatni

ą

 par

ą

 warto 

si

ę

 chwil

ę

 zatrzyma

ć

, gdy

ż

 ich wizerunek jest szczególnie ciekaw

ą

 gr

ą

 ze stereotypami. Po 

pierwsze  relacja  pomi

ę

dzy  bohaterkami,  o  czym  ju

ż

  wcze

ś

niej  wspomniałem,  rozbija 

tradycyjnie  rozumiany  model  rodziny.  Po  drugie,  poprzez  dziecko,  b

ę

d

ą

ce  biologicznie 

synem  Briana,  zostaj

ą

  wpl

ą

tane  w  nieustanne  konflikty  pomi

ę

dzy  tym,  co  regulowane 

prawnie  i  tym,  co  konstruowane  za  pomoc

ą

  dialogu  i  emocji.  Po  trzecie  wreszcie,  bardzo 

cz

ę

sto  parodiuj

ą

  cechy  przypisywane  tradycyjnemu  modelowi  kobieco

ś

ci  i  m

ę

sko

ś

ci  na 

gruncie rodzinnym. 

Zjawisko parodii oraz ironii nieuchronnie odsyła do estetyki campu. Nadmiar kolorów i 

teledyskowy  sposób  monta

ż

u  (widoczne  to  jest  szczególnie  w  scenach  klubowych  jak  i 

obrazowaniu  stosunków  seksualnych)  prowadzi  do  „podwójnego  nadmiaru:  zarówno 

nadmiaru płci, cielesno

ś

ci i erotyki na ekranie […] jak i nadmiaru samych obrazów” (Nacher 

2008:  144).  Zabieg  ten  prowadzi  do  podwa

ż

enia  tego,  co  uwa

ż

ane  jest  za  dobry  smak  i 

zmusza  widza  do  czerpania  przyjemno

ś

ci  z  samego  aktu  patrzenia,  bliskiego  doznaniom 

erotycznym. 

Sproblematyzowane  zostaje  tak

ż

e  samo  poj

ę

cie  to

ż

samo

ś

ci,  której  wytworzenie 

Foucault  uwa

ż

a  za  skutek  procesu  ujarzmienia  podmiotu  i  zaszczepienia  mu  trwałych 

społecznie  norm  (Zob.  Kochanowski  2004).  Tropem  tym  pod

ąż

a  spora  cz

ęść

  teoretyków 

zajmuj

ą

cych si

ę

 problematyk

ą

 odmienno

ś

ci. Równie

ż

 twórcy serialu podejmuj

ą

 gr

ę

 z czym

ś

co mo

ż

na by nazwa

ć

 „esencj

ą

 homoseksualizmu”. I cho

ć

 bohaterzy nieustannie podkre

ś

laj

ą

 

background image

 

 

113 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

istotno

ść

  „bycia  sob

ą

”  to  z  pewno

ś

ci

ą

  nie  mo

ż

na  wypreparowa

ć

  czego

ś

,  co  byłoby  stałym, 

wspólnym i niezmiennym rdzeniem ich „Ja” wyznaczaj

ą

cym zarówno ich jednostkowo

ść

 jak i 

przynale

ż

no

ść

 do okre

ś

lonego rodzaju. Postrzegaj

ą

 si

ę

 raczej jako osoby homoseksualne w 

relacji  do  czego

ś

.  Najlepszym  tego  przykładem  jest  scena  umieszczona  w  jednym  z 

pocz

ą

tkowych  odcinków  serialu.  Widzimy  Justina  wraz  z  matk

ą

,  siedz

ą

cych  u 

psychoterapeuty. Jennifer ujawnia swoje obawy zwi

ą

zane z mo

ż

liwo

ś

ci

ą

 złego rozpoznania 

swojej  to

ż

samo

ś

ci  przez  niepełnoletniego  syna.  Ten  zapytany,  co  ma  na  ten  temat  do 

powiedzenia stwierdza: „I like dick, I want to suck a dick, I like sucking dick and I’m good at 

too”. Wypowiedzi

ą

 t

ą

 nie wydobywa esencji swojego Ja, lecz definiuje si

ę

 w odniesieniu do 

tego, co sprawia mu przyjemno

ść

.  

Ko

ń

cz

ą

c  niniejszy  esej  warto  zwróci

ć

  uwag

ę

  na  passus  zawarty  w  serialu,  który 

tematyzuje  subwersywny  wymiar  (homo)seksualno

ś

ci.  W  ostatniej  serii  Emmet  otrzymuje 

prac

ę

  w  telewizji,  gdzie  doradza  heteroseksualnym  m

ęż

czyznom  w  sprawach  mody.  Na 

spotkaniu z fanami Brian u

ś

wiadamia mu, 

ż

e ludzie traktuj

ą

 go jako słodkiego, aseksualnego 

eunucha.  Chc

ą

c  si

ę

  przekona

ć

  czy  ma  racj

ę

,  w  kolejnym  programie  daje  rady  w  sprawie 

noszonej  bielizny,  nawi

ą

zuj

ą

c  do  swoich  preferencji  seksualnych.  Po  jego  wyst

ą

pieniu 

widzimy  miny  skonsternowanych  członków  ekipy  telewizyjnej,  a  skutkiem  otwartego 

mówienia  o  seksualno

ś

ci  jest  zwolnienie  z  pracy.  Wynika  z  tego, 

ż

e  „normalny”, 

heteroseksualny 

ś

wiat toleruje odmie

ń

ców, dopóty, dopóki podporz

ą

dkowuj

ą

 si

ę

 stawianym 

przez  nich  warunkom.  Ka

ż

da  próba  przekroczenia  granic  ko

ń

czy  si

ę

  panik

ą

  oraz  ekskluzj

ą

 

przybieraj

ą

c

ą

 formy b

ą

d

ź

 to symboliczne, b

ą

d

ź

 fizyczne. 

Tytuł  artykułu  celowo  pozostawia  niedopowiedzenie,  by  nie  wydawa

ć

  jednoznacznej 

oceny  na  wst

ę

pie,  daj

ą

c  mo

ż

liwo

ść

  odpowiedniego  ustosunkowania  si

ę

  do  podj

ę

tej 

problematyki  w  czasie  lektury.  Reasumuj

ą

c,  pomimo, 

ż

e  momentami  konieczno

ść

 

zachowania  formy  serialowej  dusi  wywrotow

ą

  tematyk

ę

,  to  w  cało

ś

ciowej  ocenie  trzeba 

odda

ć

 sprawiedliwo

ść

 twórcom i stwierdzi

ć

ż

Queer as Folk wykorzystuje swój potencjalny, 

subwersywny charakter. Takie uj

ę

cie współgra z tym, co pisze Wiesław Godzic 

 

Je

ś

li  zwróci

ć

  uwag

ę

  jednocze

ś

nie  na  rozmaite  formy  zorganizowanego,  kultowego  odbioru 

oraz  subkultur

ę

  fanów  mydlanych  oper,  to  zobaczymy  je  jako  gatunek  zasadniczo  nastawiony  na 

background image

 

 

114 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

dostarczenie  swoim  widzom  przyjemno

ś

ci  nie  tylko  pasywnej  i  hedonistycznej,  lecz  tak

ż

e  nieco 

trudniejszej – s p o ł e c zn i e   zo r ie n t o w a n e j   p r z yj e m n o

ś

c i   o p o r u   ( G o d zic   2 0 0 2 :   1 2 9 ) . 

 

Queer  as  Folk  umo

ż

liwia  czerpanie  przyjemno

ś

ci  z  oporu,  jakim  jest  ju

ż

  sam  akt 

patrzenia  i  mo

ż

liwo

ść

 

ś

wiadomej  rekontekstualizacji  pojawiaj

ą

cych  si

ę

  obrazów.  Ch

ę

tnie 

korzystaj

ą

 z tej mo

ż

liwo

ś

ci widzowie, co potwierdzaj

ą

 słowa jednej z polskich forumowiczek 

dotycz

ą

ce  odbioru  serialu:  „to  jest  super.  Podnieca  mnie;  kocham  to  robi

ć

”.  Czerpmy  tym 

samym  wywrotow

ą

  przyjemno

ść

  ze  wszystkich  naszych  cz

ę

sto  skrz

ę

tnie  ukrywanych 

przyjemno

ś

ci. 

 

*** 

 

Tekst powy

ż

szy pisany  był  w momencie, gdy serial nie był dost

ę

pny  w 

ż

adnej stacji 

telewizyjnej w Polsce. Dotarła do mnie jednak

ż

e informacja, i

ż

 prawa do jego emisji wykupiła 

jedna  z  polskich  telewizji  satelitarnych

28

.  Koniecznym  wydało  mi  si

ę

  tym  samym  dodanie 

kilku uwag zwi

ą

zanych z zaistniał

ą

 sytuacj

ą

. Po pierwsze, z pewno

ś

ci

ą

 najbardziej nurtuj

ą

ce 

staje  si

ę

  pytanie  o  odbiór  serialu  Queer  as  Folk  w  Polsce.  Czy  jego  emisji  towarzyszy

ć

 

b

ę

dzie  podobne  napi

ę

cie,  co  wersji  brytyjskiej,  czy  mo

ż

e  wr

ę

cz  przeciwnie,  wszystko 

przejdzie  bez  echa,  a  zainteresowanie  wzbudzi  jedynie  u  grupy  docelowej?  Po  drugie,  czy 

schemat,  o  którym  pisałem  w  tek

ś

cie  b

ę

dzie  miał  jak

ą

kolwiek  sił

ę

  oddziaływania? 

Wspominam  o tym  dlatego,  i

ż

  pomi

ę

dzy  pierwotn

ą

  wersj

ą

  serialu  z  roku  2000-go,  a  polsk

ą

 

emisj

ą

,  upływa  prawie  dekada. W tym  czasie  wiele  chwytów,  zabiegów,  ale  tak

ż

e  tematów 

czy  teorii  zostało  przerobionych,  przyswojonych,  a  niejednokrotnie  zneutralizowanych.  Po 

trzecie  wreszcie,  czy  bohaterzy  serialu  b

ę

d

ą

  mie

ć

  jakikolwiek  wpływ  nie  tylko  na  zmian

ę

 

postaw  widzów,  ale  tak

ż

e  na  sfer

ę

  polityczn

ą

  w  Polsce?  W  tym  ostatnim  wypadku  mam 

liczne  w

ą

tpliwo

ś

ci  i  zastrze

ż

enia,  głównie  dlatego,  i

ż

  serial  –  póki  co  –  trafi  do  nielicznej 

grupy odbiorców, tym samym mocno ograniczona zostanie jego moc subwersywna. 

                                                

28

 Informacja podana za 

http://www.innastrona.pl/newsy/4260/queer-as-folk-w-tv/

; strona odwiedzona dnia 21 

lutego  2010 roku. 

background image

 

 

115 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

Wszystkie nasuwaj

ą

ce si

ę

 w

ą

tpliwo

ś

ci i pytania, maj

ą

 charakter czysto hipotetyczny. 

Nie pozostaje nic innego, jak oczekiwa

ć

 na rozwój wydarze

ń

 i 

ś

ledzi

ć

 czy równie

ż

 w Polsce 

serial ten stanie si

ę

 przełomem, jak miało to miejsce w krajach zachodnich

29

                                                

29

 Wspominam o tym, nie bez powodu. W wielu pozycjach książkowych serial Queer as Folk uznaje się za 

granicę pewnego sposobu mówienia i obrazowania odmienności seksualnej w masowych mediach. 
Zainteresowanych odsyłam do książki R. Streitmatter’a, From „perverts” to „fab five”. The Media’s Changing 
Depiction of Gay Men and Lesbians
, New York, Routlage 2009. 

background image

 

 

116 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

BIBLIOGRAFIA 

 

 

Butler J. (2006) Krytycznie Queer, przeł. Rzepa A., w: Burzy

ń

ska A., Markowski M. P. 

(red.) Teorie Literatury XX wieku: antologia, Kraków, Znak, s. 530-550. 

Butler J. (2008) Uwikłani w płe

ć

. Feminizm i polityka to

ż

samo

ś

ci, przeł. K. Krasuska, 

wst

ę

p O. Tokarczuk, Warszawa, Wydawnictwo Krytyki Politycznej. 

Godzic W. (2002) Telewizja jako kultura, Kraków, Rabid. 

Kochanowski  J.  (2004)  Fantazmat  zró

ż

nicowany:  socjologiczne  studium  przemiany 

to

ż

samo

ś

ci gejów, Kraków, Universitas. 

Kochanowski  J.  (2008)  Ciało  i  seksualno

ść

  jako  przestrze

ń

  oporu  w  perspektywie 

społecznej teorii queer, w: Bator J., Wieczorkiewicz A. (red.) Uciele

ś

nienia II, Warszawa, IFiS 

PAN, s. 310-325. 

Mizieli

ń

ska J. (2004) Nasze 

ż

ycie, nasze rodziny, nasze warto

ś

ci, czyli jak walczy

ć

 z 

moraln

ą

  panik

ą

  w  ponowoczesnych  czasach,  w:  Sypniewski  Z.  i  Warkocki  B.  (red.) 

Homofobia po polsku, Warszawa, Sic!, s. 113-136. 

Nacher  A.  (2008)  Telepłe

ć

.  Gender  w  telewizji  doby  globalizacji,  Kraków, 

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiello

ń

skiego. 

Newcomb H. M., Hirsch P. M. (1997) Telewizja jako forum kultury, przeł. Mach J., w: 

Gwó

ź

d

ź

 A. (wybór i redakcja) Pejza

ż

e audiowizualne, Kraków, Universitas, s. 91-105. 

Porfidio  G.  (2009)  Queering  the  Small  Screen:  Homosexuality  and  Televisual 

Citzenship 

in 

Spectacular 

Societes

on-line, 

http://sexualities.sagepub.com/cgi/content/abstract/12/2/161

Streitmatter R. (2009) From „perverts” to „fab five”. The Media’s Changing Depiction 

of Gay Men and Lesbians, New York, Routlage. 

Zachary 

B. 

Politically 

Incorrect 

Queer 

as 

Folk; 

http://www.questia.com/read/5002318528?title=Politically%20Incorrect%20Queer%20Folk

 

(18 marca 2009). 

„Queer  as  Folk”  w  TV!

http://www.innastrona.pl/newsy/4260/queer-as-folk-w-tv/

;  (21 

lutego  2010 roku). 

 

background image

 

 

117 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

AUTORZY I AUTORKI 

 

 

Magdalena Marzec  

Urodzona  26  stycznia  1986r.  w  B

ę

dzinie,  studentka  III  roku  prawa  i  V  roku  politologii 

(specjalno

ść

:  dziennikarstwo  i komunikacja  społeczna)  na  Uniwersytecie 

Ś

l

ą

skim  w 

Katowicach. Trzykrotna stypendystka Ministra Nauki i Szkolnictwa Wy

ż

szego za osi

ą

gni

ę

cia 

w  nauce.  Interesuje  si

ę

  prawem  prasowym  i  autorskim,  systemami  medialnymi 

ś

wiata  oraz 

procesami  komunikowania  współczesnych  społecze

ń

stw.  Publikowała  m.in.  w  „Szkicach 

o Pa

ń

stwie  i  Polityce”  czyli  zeszytach  naukowych  Uniwersytetu 

Ś

l

ą

skiego  w  Katowicach  i 

„Zeszytach  Naukowych  Mi

ę

dzywydziałowego  Stowarzyszenia  Dziennikarzy  Uniwersytetu 

Ś

l

ą

skiego  MOSTY”.  Członkini  Studenckiego  Zespołu  Naukowego  przy  katowickim  oddziale 

Polskiego  Towarzystwa  Nauk  Politycznych.  W  ramach  współpracy  z  PTNP  odz.  Katowice 

autorka artykułu naukowego po

ś

wi

ę

conego analizie  wyborów do Parlamentu Europejskiego 

w  okr

ę

gu  łódzkim,  zamieszczonego  w  publikacji  Projekt  badawczy.  Społeczno-polityczne 

aspekty  wyborów  do  Parlamentu  Europejskiego  w  Polsce.  Uczestniczka  ogólnopolskich 

bada

ń

 

raportu 

Psychospołeczne 

uwarunkowania 

autoidentyfikacji 

politycznych, 

współtworzonych  w  ramach  PTNP  odz.  Katowice.  Uczestniczyła  w  projekcie  Encyklopedia 

Solidarno

ś

ci, w ramach współpracy z katowickim stowarzyszeniem „Pokolenie”.  

 

Piotr Dragon 

Absolwent  psychologii  oraz  student  V  roku  socjologii  na  Uniwersytecie  Jagiello

ń

skim. 

Obecnie  jego  zainteresowania  naukowe  obejmuj

ą

:  szeroko  rozumian

ą

  metodologi

ę

zagadnienia  z  obszaru  socjologii  wiedzy,  problematyk

ę

  rynku  pracy  oraz  tematyk

ę

 

to

ż

samo

ś

ci i warto

ś

ci. Zach

ę

ca do korespondencji: 

dragon.piotr@gmail.com

 

 

Karol Haratyk 

Absolwent stosunków mi

ę

dzynarodowych oraz student socjologii i filozofii na Uniwersytecie 

Jagiello

ń

skim.  Przewodnicz

ą

cy  Koła  Naukowego  Studentów  Socjologii  UJ,  organizator  i 

uczestnik  wielu  konferencji  oraz  innych  wydarze

ń

  naukowych,  redaktor  portalu 

www.krytyka.org

,  stypendysta  Ministra  Nauki  i  Szkolnictwa  Wy

ż

szego.  Publikował    mi

ę

dzy 

background image

 

 

118 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

innymi w czasopi

ś

mie „Kultura Historia Globalizacja”. Jego zainteresowania mieszcz

ą

 si

ę

 na 

pograniczu  stosunków  mi

ę

dzynarodowych,  socjologii  polityki  i  filozofii  polityki,  koncentruj

ą

si

ę

  wokół  takich  kwestii,  jak:  demokracja,  globalizacja,  kosmopolityzm,  globalne 

społecze

ń

stwo obywatelskie.   

 

Agnieszka Kandzia 

Studentka  V  roku  politologii  (specjalno

ść

  samorz

ą

dowa)  Uniwersytetu 

Ś

l

ą

skiego  w 

Katowicach,  studiuje  według  Indywidualnego  Toku  Studiów.  Jest  Stypendystk

ą

  Ministra 

Nauki  i  Szkolnictwa  Wy

ż

szego  na  rok  akademicki  2009/2010  i  autork

ą

  kilku  artykułów 

naukowych  z  zakresu  praw  człowieka  i  systemu  politycznego  Australii.  Jest  aktywnym 

członkiem  Koła  Naukowego  Politologów  U

Ś

  (którego  od  kwietnia  2006  do  listopada  2010 

była  przewodnicz

ą

c

ą

)  oraz  Koła  Naukowego  Stosunków  Mi

ę

dzynarodowych  U

Ś

.  Od  2006 

roku redaguje publikacj

ę

 „Szkice o Pa

ń

stwie i Polityce” wydawan

ą

 przez KNP U

Ś

. Od marca 

2009  jest  członkiem  sekcji  naukowo  –  badawczej  Studenckiego  Zespołu  Naukowego  przy 

Polskim  Towarzystwie  Nauk  Politycznych  oddział  Katowice.  Prywatnie  lubi  podró

ż

e  (była 

mi

ę

dzy  innymi  w  Australii,  Nowej  Zelandii,  Singapurze,  Hongkongu),  pływanie  i  uczy  si

ę

 

j

ę

zyka migowego.  

 

Magdalena Kandzia 

Magister socjologii i studentka 4 roku japonistyki na Uniwersytecie Jagiello

ń

skim. 

 

Paweł Rams  

Absolwent  wiedzy  o  kulturze  UJ,  doktorant  w  Szkole  Nauk  Społecznych  IFiS  PAN,  student 

filozofii  UJ;  członek  Koła  Naukowego  Studentów  Wiedzy  o  Kulturze  UJ,  organizator 

wydarze

ń

  naukowych  i  kulturalnych;  uczestnik  licznych  ogólnopolskich  konferencji 

studencko-doktoranckich,  redaktor  internetowego  czasopisma  Polisemia,  autor  tekstów 

naukowych z zakresu teorii literatury oraz filozofii. 

 

Ilona Rokosz 

Studentka  socjologii  na  Uniwersytecie  Jagiello

ń

skim,  od  2008  roku  koordynatorka  Sekcji 

Medialnej  Koła  Naukowego  Studentów  Socjologii  UJ,  współpomysłodawca  i  organizator 

background image

 

 

119 

                                                                                     nr 1 

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl                                                             sierpień 2010 

cyklu  ogólnopolskich  konferencji  naukowych  „Media  w  Polsce”,  kontakt  pod  adresem: 

rokosz.ilona@gmail.com