background image

 Mówca i jego audytorium

Wstęp 
1. Sztuka wygłaszania mowy
2. Mnemonika
3. Kompozycja
4. Komunikacja pozawerbalna
5. Perswazja
Słownik
Bibliografia

background image

2

 Wstęp

Perswazyjne właściwości mowy ludzkiej są oczywiście starsze od retoryki stworzo-
nej przez antycznych Greków. Wszak mowa stanowi istotę człowieczeństwa. Jak 
zauważa  już  Arystoteles:  „…człowiek  jest  istotą  stworzoną  do  życia  w państwie 
więcej  niż  pszczoła  lub  jakiekolwiek  zwierzę  żyjące  w stadzie,  to  jasną  jest  rze-
czą. Natura bowiem, jak powiadamy, nic nie czyni bez celu. Otóż człowiek jedyny 
z istot żyjących obdarzony jest mową. Głos jest oznaką radości i bólu, dlatego po-
siadają go inne istoty (rozwój ich posunął się bowiem tak dalece, że mają zdolność 
bólu i radości, tudzież wyrażania między sobą). Ale mowa służy do określania tego, 
co pożyteczne czy szkodliwe, jak również tego, co sprawiedliwe czy też niesprawie-
dliwe. To bowiem jest właściwością człowieka odróżniającą go od innych stworzeń 
żyjących,  że  on  jedyny  ma  zdolność  rozróżniania  dobra  od  zła,  sprawiedliwości 
i niesprawiedliwości i tym podobnych; wspólnota takich istot staje się podstawą 
rodziny i państwa”

1

. W takiej perspektywie retoryka porządkuje jedynie to, co dla 

człowieka naturalne.

Retoryce dla Aleksandra Arystoteles zaleca swemu wielkiemu uczniowi, królo-
wi macedońskiemu: „Piszesz mi, że wiele razy wysłałeś do nas swoich ludzi, aby 
skłonili mnie do napisania dla ciebie podręcznika sztuki publicznego przemawia-
nia. Wiedz, że opóźniłem się z tym aż do tej pory nie przez opieszałość, ale tyl-
ko

 

dlatego, iż usiłowałem opracować go w sposób tak doskonały, jak nie uczynił 

tego jeszcze nikt z zajmujących się tym przedmiotem. I myślałem tak słusznie: bo 
podobnie jak troszczysz się o posiadanie najwykwintniejszego spośród wszystkich 
ludzi  stroju,  tak  samo  powinieneś  dołożyć  wszelkich  starań  dla  zdobycia  sławy 
najwybitniejszego mówcy”

2

W tym module postaram się, jak zalecał Arystoteles, pokazać metody, które powi-
nien znać mówca pragnący skutecznie wpływać na swoje audytorium. Dlatego też 
zostanie on w całości poświęcony mowie — perswazyjnym walorom mowy ludz-
kiej oraz technikom stosowanym przez oratorów.

 

1

  Arystoteles, Polityka, cyt. 

za M. Korolko, 1998: Sztu-

ka retoryki. Przewodnik 

encyklopedyczny, s. 32. 

2

  Arystoteles, 2004: Retory-

ka.  Retoryka  dla  Aleksan-

dra. Poetyka, s. 238.

background image

3

 1. Sztuka wygłaszania mowy

Ostatnią częścią w strukturze teorii retorycznej jest 

wygłoszenie mowy

 (gr. hypo-

krisis, łac. actio, pronuntiatio). Ważne jest w tym przypadku znawstwo z zakresu 
techniki  operowania  głosem,  umiejętność  przyjmowania  odpowiedniej  postawy 
ciała  oraz  wykorzystywania  gestów  i mimiki.  Innymi  słowy,  w przypadku 

actio

 

istotna jest także fortunna (skuteczna) komunikacja niewerbalna (pozasłowna).

Niewątpliwie  dobry  orator  to  osoba  charyzmatyczna,  czyli  taka,  która  potra-
fi przykuć uwagę audytorium i porwać swoją mową. Charyzmatyczność zgodnie 
z etymologią to dar od bogów (gr. charis) — cecha osobowości, którą posiadają 
jedynie nieliczni. Charyzmatyczności jednak nie powinno się utożsamiać jedynie 
z techniczną doskonałością — semantyka słowa charis odsyła nas także do pojęcia 
„wdzięku”, czyli jakości trudnej do zdefiniowania w kategoriach technicznych. Co
więcej,  brak  takiego  daru  nie  musi  oznaczać,  że  nie  możemy  stać  się  wybitnym 
mówcą. Najczęściej przywoływanym historycznym przykładem potwierdzającym 
taką tezę jest antyczny 

Demostenes

, który przez ciężką pracę osiągnął doskonałość 

w sztuce mówienia, przezwyciężając naturalne ułomności własnej dykcji i wymo-
wy. Zgodnie z opowieściami Plutarcha Demostenes ćwiczył swój głos, przekrzyku-
jąc huk morskich fal, strzygł swoją głowę do połowy, aby powstrzymać się przed 
wychodzeniem z domu i dopracować do perfekcji przemówienie wygłaszane przed 
fikcyjnym audytorium. Dzięki takiemu treningowi jąkający się jako dziecko Demo-
stenes stał się znanym i cenionym oratorem. Zapytany o to, co jest najważniejszą 
rzeczą w sztuce retoryki, bez wahania odpowiadał — wygłoszenie

3

.

Sztuka  przemawiania  ma  wiele  wspólnego  ze  sztuką  aktorską.  Wszak  w języku 
greckim  wygłaszanie  mowy  określane  było  terminem 

hypokrisis

,  oznaczającym 

„przemawianie”, ale także „grę sceniczną” oraz „udawanie” (stąd pochodzi pojęcie 
hipokryzji). Podobnie łacińskie pojęcie actio odsyłało do działalności aktora i ora-
tora, a oznaczało „czynność”, „działanie”. 

Zgodnie ze współczesnymi standardami retorycznymi mówca nie może być jedynie 
aktorem nastawionym na jednostronną komunikację — pomiędzy oratorem a od-
biorcami powinna bowiem zachodzić relacja kooperatywna, zakładająca komuni-
kację obustronną. Jednak nadal centralną zasadą retorycznego kunsztu jest 

katego-

ria stosowności

,

 

nazywana taktem retorycznym. Pojęcie to odnosi się do harmonii 

pomiędzy myślą a słowem, które ją wyraża, a tym samym łączy się z wieloma płasz-
czyznami:  estetyczną,  etyczną  i stylistyczną.  Oznacza  dostosowanie  wypowiedzi 
do panujących warunków, okoliczności, kontekstu, tematu i rodzaju audytorium. 
Stosowności nie można jednak zredukować do zbioru reguł — bardzo często trzeba 
wyczuć, co przystoi w danym momencie, a czego należy unikać, niejednokrotnie 
mówca musi wykazać się umiejętnością twórczego dostosowania się do zaistniałej 
sytuacji

4

.

Mowa powinna być przede wszystkim odpowiednia dla audytorium. Orator musi 
zatem zorientować się, do kogo będzie przemawiał. Powinien np. ustalić, jakie jest 
nastawienie odbiorców, ilu ich jest, w jakim są wieku, czy są ludźmi wykształcony-
mi czy też nie. Ustalenie takich czynników jest niezbędne, aby uzyskać 

przychylność 

słuchaczy

, a tylko przychylni słuchacze będą mieli w sobie gotowość do wysłucha-

nia tego, co chcemy im przekazać i do czego chcemy ich przekonać. Dlatego też 
bardzo ważne są pierwsze minuty bezpośredniego kontaktu z audytorium. Elemen-
tem,  na  który  należy  zwrócić  uwagę,  jest  już  samo  pojawienie  się  mówcy  przed 

3

  Zob. A. Budzyńska-Daca, 

2008: Pronuntiatio, czyli 

sztuka wygłaszania mowy

[w:] Retoryka (red.)  

M. Barłowska, A. Budzyń-

ska-Daca, P. Wilczka,  

s. 151–152.

4

 Zob. ibidem, s. 154.

background image

4

publicznością — istotne jest, aby nie pojawić ani zbyt wcześnie, ani zbyt późno. 
Półgodzinne spóźnienie byłoby oczywiście objawem arogancji, ale to mówca powi-
nien być oczekiwany przez słuchaczy, a nie odwrotnie. 

W postawie mówcy powinna być wyczuwalna swoboda, ale jednocześnie napięcie 
intelektualne, które przykuwa uwagę odbiorców. Czym innym jest natomiast 

para-

liżująca trema

 — to problem, z którym borykają się szczególnie często początkujący 

oratorzy. W jaki sposób można z nią walczyć? Na pewno warto wziąć pod uwagę 
następujące środki zaradcze:
1. Do wystąpienia powinniśmy się jak najlepiej przygotować.
2.  Istotne jest przeprowadzenie prób, podczas których dokładnie będziemy imito-

wać prawdziwe wystąpienie.

3.  Poprośmy kilku dobrych i życzliwych nam znajomych, żeby usiedli w pierwszych 

rzędach — tak, abyśmy mieli przed sobą zaufane twarze, wzmacniające naszą 
pewność siebie i działające jak środek uspokajający.

4.   Przed  wystąpieniem  powinniśmy  się  odprężyć:  zalecany  jest  spacer,  bezczyn-

ność, a nawet dwadzieścia głębokich oddechów.

5.   Szczególnie  na  początku  naszego  wystąpienia  postarajmy  się  mówić  powoli 

i spokojnie

5

.

Co ciekawe, starożytni twórcy retoryki uważali, że zjawisko tremy jest czymś po-
zytywnym. Powoduje, że audytorium może poczuć się dowartościowane — mówca 
odczuwający tremę jawi się jako osoba skromna, żywiąca respekt i szacunek dla 
swoich słuchaczy. Oczywiście chodziło tutaj o skromność zamierzoną czy wręcz 
udawaną (topos skromności), a nie o tremę, która całkowicie paraliżuje głos i ogra-
nicza swobodę ruchów. 

Z pewnością metodą walki z tremą jest także skupienie się na rzeczach, o których 
się mówi, a nie na własnej osobie i na tym, jak jesteśmy postrzegani przez audy-
torium.  Doskonale  ujął  to  znawca  akcji  scenicznej,  Gustaw  Holoubek:  „Zawsze 
wtedy, kiedy chcę kogoś przekonać, zjednać do siebie, muszę być skoncentrowany 
na słuszności swojej wypowiedzi, na tym, co rzeczywiście chcę powiedzieć. To zdu-
miewające, do jakiego stopnia odczuwalna jest podobna wymiana energii. Odczu-
walna niesamowicie. Mówię bardzo poważnie, że w momencie występu, kiedy to 
się dzieje, tracimy poczucie rzeczywistości. To znaczy jest to taki rodzaj skupienia, 
który powoduje, że wszystko to, z czym przyszliśmy, co nas obarcza — począwszy 
od rodziny, od przygód, które jeszcze sekundę temu przeżywaliśmy — wszystko 
to odpada, nie ma, nie ma w ogóle rzeczywistości, tej rzeczywistości normalnej, 
potocznie rozumianej. Jest tylko rzeczywistość, którą ja proponuję. Tylko ona. I to 
jest sposób na koncentrację — odrzucenie wszystkiego, co jest prywatnością”

6

.

Zarówno stosowności, jak i walce z tremą może sprzyjać także odpowiednie 

tempo

 

wypowiedzi

  oraz 

stosowanie cezur

  poprzedzających  kolejne  partie  mowy.  Bardziej 

przekonujący są mówcy, którzy różnicują zarówno tempo, jak i głośność swojego 
przemówienia. Monotonne mówienie, szczególnie jeśli jest nasycone tzw. pauzami 
wokalizowanymi („eee”, „yyy”), nie tylko obniża wiarygodność oratora, ale także 
powoduje,  iż  słuchacze  szybciej  wyłączają  uwagę.  Dlatego  też  mówcy  mogą  być 
pomocne umiejętnie stosowane cezury — chwile wytchnienia pozwalające zebrać 
energię przed kolejną partią wypowiedzi. Dzięki nim odbiorcy są w stanie lepiej się 
skoncentrować i w efekcie zrozumieć podejmowane kwestie oraz uchwycić kolejne 
etapy argumentacji. Najczęściej cezury są zaznaczane tzw. przejściem (transitio), 
czyli skonwencjonalizowaną formą pozwalającą oratorowi przejść od jednego za-
gadnienia do drugiego, np.: „po pierwsze”, „z drugiej strony”, „spójrzmy tymcza-
sem na…”, „przyjrzyjmy się temu zagadnieniu”, „w takiej perspektywie problem 
jawi się jako…”

7

.

5

  H. Lemmermann, 1999: 

Komunikacja werbalna. 

Szkoła retoryki, s. 220.

6

  Cyt za: A. Budzyńska-Da-

ca, op. cit., s. 158.

7

 Zob. ibidem, s. 158–159.

background image

5

Niewątpliwie pokonanie tremy i stosowność naszej oracji nie są czymś łatwym do 
osiągnięcia. Dlatego też, dążąc do doskonałości, warto pamiętać, iż — jak twier-
dził Ralph Waldo Emerson — „Wszyscy wielcy mówcy byli najpierw złymi mów-
cami”

8

.

8

 Ibidem, s. 170.

background image

6

 2. Mnemonika

Początkujący mówcy przed ważnym wystąpieniem często zadają sobie pytanie, czy 
lepiej odczytać doskonale napisane przemówienie, czy też lepiej wypowiedzieć je „z 
głowy”. Teoretycy retoryki są w tym przypadku zgodni: pod względem perswazyj-
nym zdecydowanie skuteczniejszy jest drugi wariant. Mówca powinien mieć bowiem 
wzrokowy kontakt ze słuchaczami — tylko w ten sposób może zdobywać ich zaufa-
nie. Orator nieustannie odwracający się do rzuconych na ścianę slajdów albo taki, 
którego wzrok jest utkwiony w kartce papieru, sygnalizuje negatywne emocje, co 
w konsekwencji może doprowadzić do tego, że audytorium przypisze mu również 
negatywne intencje. Innymi słowy, ktoś niewolniczo przywiązany do zapisanego tek-
stu może być dobrym lektorem, ale nigdy nie będzie dobrym mówcą. 

Dlatego też nawet wtedy, kiedy mówimy do licznej grupy ludzi, powinniśmy starać 
się wszystkich ich ogarniać wzrokiem, ewentualnie kierować wzrok ku wybranym 
słuchaczom. Jeśli natomiast przemawiamy do niewielu osób, możemy zatrzymy-
wać wzrok na każdej z nich. W obu przypadkach audytorium będzie łatwiej skupić 
(i utrzymać) uwagę na tym, co mówimy.

Działem retoryki zajmującym się sztuką zapamiętywania tekstów jest 

mnemonika 

(mnemotechnika)

. Pamięciowe opanowanie napisanego lub opracowanego przemó-

wienia  wymaga  bowiem  od  mówcy  nie  tylko  pamięci  naturalnej,  ale  także  zna-
jomości  określonych  technik  zapamiętywania.  Owa  umiejętność  była  niezwykle 
ważna w antyku, kiedy to mówca nie posiadał możliwości przygotowania notatek. 
Dlatego też starożytni retorzy opracowali rodzaj „wewnętrznego pisma”, ułatwia-
jącego posługiwanie się pamięcią podczas przygotowywania i wygłaszania mowy

9

Początki mnemoniki sięgają opowieści o Symonidesie z Keos (556–468 r. p.n.e.), 
pochodzącej z anonimowego traktatu Rhetorica ad Heronimum. Ten poeta podczas 
uczty  wydanej  przez  dostojnika  tesalskiego  Skoposa  opiewał  w swym  poemacie 
jego osobę. Ponieważ w utworze znalazła się także pochwała Kastora i Pollukusa, 
Skopas  stwierdził,  że  zapłaci  za  panegiryk  jedynie  połowę  uzgodnionego  wyna-
grodzenia. Niebawem Symonides został wywołany z sali biesiadnej, a podczas jego 
nieobecności zawalił się sufit, grzebiąc wszystkich ucztujących. Symonides dokład-
nie zapamiętał miejsca zajmowane przez gości bezpośrednio przed tragedią i mógł 
wskazać je bezbłędnie rodzinom pragnącym zidentyfikować zwłoki. Wydarzenie 
to podsunęło Symonidesowi pomysł opracowania zasad sztuki pamięci. Antyczny 
poeta oparł je na umiejętności zapamiętywania miejsc i przedmiotów znajdujących 
się  w konkretnym  pomieszczeniu,  które  istnieje  oczywiście  w wyobraźni  orato-
ra. Innymi słowy, mnemonika to topografia uporządkowanych miejsc oratorskich 
rozmieszczonych  w wyobraźni

10

.  W jaki  sposób  można  tworzyć  ową  topografię? 

W traktacie Rhetorica ad Heronimum jest ona łączona ze wspomaganiem pamię-
ci poprzez wzbudzanie reakcji emocjonalnych za pomocą niezwykłych i wstrząsa-
jących wyobrażeń. Jak czytamy: „Oto sama natura poucza nas, jak powinniśmy 
postąpić. Gdy w codziennym życiu napotykamy na rzeczy drobne, pospolite i ba-
nalne, przeważnie nie udaje nam się ich zapamiętać, ponieważ umysł nie jest pobu-
dzony niczym, co byłoby nowe i zadziwiające. Lecz jeśli zobaczymy lub usłyszymy 
coś wyjątkowo płaskiego, podłego, haniebnego, niezwykłego, wielkiego, niewiary-
godnego lub śmiesznego, najprawdopodobniej zapamiętamy to na długo. Podobnie 
zapominamy zazwyczaj o rzeczach jawiących się bezpośrednio naszym oczom lub 
uszom, a wydarzenia z dzieciństwa pamiętamy częstokroć najlepiej. (…) Powinni-

9

  Zob. J. Ziomek, 2000: 

Retoryka opisowa, Ossoli-

neum, Wrocław,  

s. 245–262.

10

  Zob. M. Korolko, op. cit., 

s. 128–129.

background image

7

śmy zatem tworzyć wyobrażenia, które mogą najdłużej pozostać w pamięci. Doko-
namy tego, jeśli będziemy tworzyć podobieństwa możliwie najbardziej wstrząsające 
—  nie  wyobrażenia  pospolite  lub  niewyraźne,  lecz  aktywne  (imagines  agentes); 
przypisywać im wyjątkowe piękno lub szczególną brzydotę; niektóre z nich stro-
ić,  na  przykład  w korony  lub  purpurowe  płaszcze,  aby  móc  je  łatwiej  odróżnić 
od siebie; lub oszpecać je w jakiś sposób, na przykład mażąc krwią, błotem albo 
czerwoną farbą, tak aby stały się bardziej wyraziste; lub też obdarzając je cechami 
komicznymi, jako że to również ułatwia ich zapamiętanie. Rzeczy, które łatwo za-
pamiętujemy, gdy są realne, bez trudu też zapamiętujemy, gdy są fikcjami. Najważ-
niejsze jest to, by raz po raz dokonywać w umyśle szybkiego przeglądu pierwotnie 
zapamiętanych miejsc w celu odświeżenia odpowiednich wyobrażeń”

11

.

Przedmiotom zapamiętanym przez Symonidesa mogą odpowiadać kolejne punkty 
wcześniej napisanego konspektu, co nie znaczy, że musimy niewolniczo trzymać się 
przygotowanego schematu — doskonale przygotowana mowa powinna wręcz robić 
wrażenie improwizowanej. Heinz Lemmermann owe punkty konspektu przyrów-
nuje do podstawowych akordów, które budują utwór muzyczny, jakim jest przemó-
wienie — zauważa, że od tej reguły istnieją jedynie nieliczne wyjątki wymagające 
szczególnej  precyzji  w przekazywaniu  informacji,  takie  jak  oświadczenia  rządu, 
protokoły oraz sprawozdania. Jak pisze: „Ludzie zajmujący eksponowane stanowi-
ska i obciążeni poważną odpowiedzialnością dla pewności zawsze odczytują swoje 
wystąpienia, jedno bowiem nieprzemyślane słowo może mieć poważne konsekwen-
cje. Przeciwnicy i tabuny węszących dziennikarzy często tylko czekają na to, aby 
mówcy zdarzył się jakiś lapsus językowy, jakieś fałszywe sformułowanie — mogą 
je potem odpowiednio »wygrywać«”

12

. Jeśli obiektywne czynniki albo paraliżująca 

trema zmuszają nas do odczytywania przemówienia z kartki, powinniśmy pamię-
tać o kilku zasadach. Ważne jest, aby odbiorcy zinterpretowali fakt wykorzystywa-
nia takich materiałów jako przejaw rzetelnego przygotowania mówcy do wystąpie-
nia. Konieczność wykorzystania kartek możemy uwiarygodnić, np. przedstawiając 
precyzyjne zestawienia liczbowe, dane statystyczne czy też cytaty niemożliwe do 
przywołania z głowy. Istotne jest także robienie wystarczająco długich pauz, które 
pozwolą nam nawiązać kontakt wzrokowy z audytorium (oczywiście chodzi tutaj 
o spokojne nawiązanie wzrokowego kontaktu, a nie o nerwowe rzucanie po sali 
rozbieganych spojrzeń). 

Regułą dla dobrego oratora powinno być jednak wystąpienie nie czytane, a 

mówio-

ne na podstawie hasłowo zbudowanego konspektu

. Jest on dla mówcy niczym siatka dla 

cyrkowego akrobaty dokonującego ewolucji wiele metrów nad ziemią — stosując 
go, zabezpieczamy się, aby w razie upadku (pogubienia) nic złego się nie zdarzyło. 
Jak wiadomo, nawet najlepsza pamięć bywa zawodna.

W jaki sposób należy korzystać z owego konspektu? Podstawowa zasada jest taka, 
że wygłaszając ostatnie zdanie dotyczącego określonego tematu, powinno się prze-
czytać kolejny punkt konspektu. Mamy tu zatem do czynienia z rodzajem szybkie-
go (równoległego) czytania, które nie przeszkadza nam w wygłaszaniu przemówie-
nia z pamięci. Pozwala to na niemal ciągłe utrzymywanie kontaktu wzrokowego 
ze słuchaczami. Wykorzystujemy tutaj tzw. 

pamięć

 

krótką

, rejestrującą przeczytaną 

informację, która następnie jest przekształcana w rozbudowaną wypowiedź.

Niewątpliwie współczesny mówca nie musi być Cezarem, który znał imiona wszyst-
kich  swoich  żołnierzy.  Powinien  jednak  trenować  swoją  pamięć,  np.  codziennie 
opanowywać pamięciowo daną porcję tekstu. Należy ponadto podkreślić, że szcze-
gólnie ważna dla dobrego oratora jest — obok pamięci krótkiej — także 

pamięć 

orientacyjna

, która pozwala szybko odnaleźć odpowiednią literaturę przedmiotu, 

źródło jakiegoś poglądu czy autora danej tezy, a także powiązania między wiedzą 
nową i tą, która jest już ugruntowana. Nasz umysł posiada bowiem ogromne 

zdol-

ności asocjacyjne

 (skojarzeniowe), pozwalające utrwalić w pamięci hasła czy poje-

11

 Cyt. za: ibidem, s. 130.

12

  H. Lemmermann,  

op. cit., s. 213.

background image

8

dyncze terminy przez powiązanie ich z obiektami przestrzennymi (np. pomieszcze-
niami, miejscami i przedmiotami znajdującymi się w naszym mieszkaniu) czy też 
określonym kontekstem.

Wbrew pozorom mnemotechniki są przez nas częściej stosowane niż nam się wy-
daje. Dobrym przykładem jest uczenie się długości miesięcy przy użyciu kości dło-
ni.  Wykorzystujemy  w tym  przypadku  nasze  zwinięte  w pięści  dłonie.  Miesiące 
liczące trzydzieści jeden dni „umieszczamy” na wypukłościach stawów (kostkach), 
a miesiące  trzydziestodniowe  (także  luty)  we  wklęsłościach  pomiędzy  stawami. 
W ten sposób jedna dłoń złożona z czterech kostek (nie bierzemy pod uwagę stawu 
kciuka) i trzech wklęsłości umożliwia zapamiętanie długości pierwszych siedmiu 
miesięcy w roku. Druga dłoń zaczynająca się od kostki pozwala nam zapamiętać 
długość kolejnych pięciu miesięcy (od sierpnia do grudnia) — bierzemy pod uwagę 
trzy kostki i dwie wklęsłości, a reszta dłoni pozostaje niewykorzystana.

background image

9

 3. Kompozycja

Niewątpliwie łatwiej będzie nam zapamiętać i doskonale wygłosić wcześniej do-
brze przygotowane i skomponowane przemówienie. Tradycyjnym działem retoryki 
zajmującym  się  konstrukcją  wypowiedzi  jest 

kompozycja

  (gr.  taksis  —  porządek, 

układ; łac. compositio). 

Układ naszej wypowiedzi przekłada się na jej komunikatywność, estetyczne walory, 
a przede wszystkim perswazyjną skuteczność. Dobór i kolejność przedstawionych 
treści oraz argumentów powinny być dostosowane do okoliczności i audytorium 
(jego poziomu intelektualnego i nastawienia).
Mowa  zbudowana  w oparciu  o tradycyjne  zasady  retoryki  zaproponowane  już 
przez Kwintyliana zawiera następujące części:
1. Wstęp. 
2. Opowiadanie (przedstawienie przedmiotu sprawy).
3. Argumentowanie (uzasadnienie, dowodowe poparcie swoich racji). 
4. Zbijanie zarzutów (odparcie zarzutów strony przeciwnej).
5. Zakończenie

13

.

Bardzo ważne jest już pierwsze zdanie wygłoszone przez mówcę. Często wykorzy-
stywanym przez oratorów chwytem jest tzw. 

hak narracyjny

, polegający na rozpo-

częciu  wystąpienia  od  efektownego  paradoksu,  zestawienia  szokujących  faktów, 
soczystej anegdoty, intrygujących danych itp.

14

.

Podobną rolę powinien pełnić 

wstęp

 — ma zainteresować, zaintrygować audyto-

rium i zarazem przekonywać, że warto wysłuchać reszty wystąpienia. Istotną funk-
cją wstępu jest pozyskanie sympatii i zaufania odbiorców. Służy temu odpowiednia 
autoprezentacja,  przedstawienie  intencji  mówcy,  ale  także  np.  żartobliwa  zapo-
wiedź treści wystąpienia. Często w ramach wstępu powinno się 

wprowadzić główną

 

myśl

  (temat)  oraz  szkic  rozwijanej później  oceny  problemu.  Długość  wstępu  nie 

powinna jednak przekraczać 15% całości wypowiedzi — wstęp zbyt rozwlekły po 
prostu niepotrzebnie wystawia na próbę cierpliwość odbiorców

15

. Innymi słowy, 

wstęp powinien być odpowiedni do charakteru i długości naszej mowy. Jak pisze 
Arystoteles: „Najbardziej podstawowym i właściwym zadaniem wstępu jest więc 
wytyczenie celu, do którego zmierza mowa. Jeśli zaś cel jest oczywisty lub samo 
przedstawienie sprawy krótkie, nie ma potrzeby stosowania wstępu”

16

Następnie dobrze jest wyznaczyć łatwo uchwytne dla słuchaczy ramy wypowie-
dzi przez uwydatnienie poszczególnych jednostek kompozycyjnych. Innymi słowy, 
trzeba przedstawić 

podział

 i 

tranzycje

 naszego przemówienia.

Podział to umieszczony w początkowej części wystąpienia plan, np.: „Omówię naj-
pierw X, następnie zajmę się Y, a zakończę analizą Z”Ułatwia on słuchaczom sku-
pienie się i podążanie za prezentowanymi treściami. Natomiast tranzycje wskazują 
na przejście do następnego punktu, np.: „Tyle na temat X, jeśli zaś chodzi o Y, to 
warto zauważyć, iż…”.

Wiele mów zawiera liczne 

dygresje

, czyli chwilowe odejścia od tematu. Są one lekar-

stwem na znużenie słuchaczy. Dobrze dobrana dygresja (np. dowcip) jest remedium 
na monotonię — pomaga w utrzymaniu dobrego nastroju i — co ważne — uwagi 
naszego audytorium. Doświadczeni oratorzy pobudzają publiczność dygresjami co 

13

  Podział zaproponowany 

przez Kwintyliana odno-

sił się przede wszystkim 

do mów sądowych, jed-

nak jest on na tyle uni-

wersalny, że można go 

stosować także w przy-

padku innych rodzajów 

oracji. Oczywiście należy 

pamiętać, że taki układ 

jest jedynie punktem od-

niesienia i ważne jest nie 

tyle jego przestrzeganie, 

co raczej świadomość roli 

i znaczenia poszczegól-

nych części wypowiedzi. 

14

  Zasady kompozycyjne 

podaję za: K. Szymanek, 

2005: Sztuka argumen-

tacji. Słownik terminolo-

giczny, s. 171–176. Sku-

piam się jednak przede 

wszystkich na tym, co 

jest istotne dla mówcy 

(dlatego też pominięte 

zostaną zasady ważne 

w perswazyjnych tekstach 

pisanych).

15

 Ibidem, s. 172.

16

  Arystoteles, cyt. za:  

E. Dutka, 2008: Kompo-

zycja jako problem (nie 

tylko) retoryczny, [w:] 

Retoryka, (red.)  

M. Barłowska i in.,  

op. cit., s. 82.

background image

10

najmniej raz na piętnaście minut. A zatem są one szczególnie przydatne, kiedy na-
sze przemówienie będzie długie.

W sytuacji, gdy obawiamy się, że słuchacze przeoczą lub nie zrozumieją istotnych 
elementów naszego przekazu wskazane jest ich dokładne i wielostronne objaśnie-
nie.  Możemy  wówczas  zastosować  tzw. 

zasadę  „złotej  trójki” 

(ang.  golden  three), 

która głosi, że główna myśl powinna być trzykrotnie powtórzona. Wprowadzenie 
jej na początku mowy zapoznaje słuchacza z nową dla niego ideą. Pełniejszą anali-
zę umożliwia powtórzenie przy okazji przekazywania istotnej informacji. Trzecie 
powtórzenie pozwala odbiorcom powiązać taką myśl z całością przekazu i — co 
ważne — dzięki temu zrozumieć i zapamiętać. Wielokrotne powtarzanie myśli jest 
także doskonałym sposobem akcentowania jej doniosłości. Oczywiście powinno 
być  ono  wykorzystywane  tylko  wtedy,  kiedy  jest  naprawdę  potrzebne.  Ponadto 
lepiej jest używać do owych powtórzeń różnych słów, odmiennych środków styli-
stycznych i ilustrujących przykładów

17

.

Jeśli przedmiotem naszej mowy są zagadnienia i problemy, które mogą wywołać 
opór i niechęć słuchaczy, wtedy skuteczne okazuje się przedstawienie racji „za”, ale 
także ustosunkowanie się do znanych audytorium argumentów „przeciw”. Zręczny 
mówca potrafi

uprzedzić wątpliwości

, które prawdopodobnie pojawią się wśród słu-

chaczy, jasno i wyraźnie je sformułować i — co najważniejsze — przekonująco od-
dalić. Jednak najkorzystniej jest najpierw przedstawić te poglądy, które są wspólne 
dla oratora i odbiorców, a dopiero później przejść do tych bardziej kontrowersyj-
nych.

Ważna  jest  także 

kolejność

  używanych  w mowie 

argumentów

.  Powinny  być  one 

uszeregowane w kolejności od najsłabszych do najsilniejszych lub odwrotnie. Układ 
rosnący daje możliwość stopniowego odsłaniania własnego stanowiska, co pozwa-
la w odpowiednim momencie wyciągnąć asa z rękawa. Taką kolejność uznaje się 
jednak za słuszną tylko wtedy, gdy odbiorcy są dobrze zaznajomieni z tematem, 
w innych przypadkach lepsze wyniki daje rozpoczynanie od argumentu najmoc-
niejszego

18

Ostatnim elementem mowy jest 

zakończenie

, które powinno stanowić od 5% do 

15% trwania całego wystąpienia. Zgodnie z zasadą „złotej trójki” powinno ono 
zawierać  przypomnienie  głównej  tezy  oraz  najmocniejszych  wspierających  ją  ar-
gumentów. Jeśli w przemówieniu rozwiewaliśmy jakieś wątpliwości czy też odda-
laliśmy zarzuty, to i ten fragment warto powtórzyć. Jak zauważa już Arystoteles, 
zakończenie (podsumowanie, rekapitulacja) — podobnie jak wstęp — może mieć 
także 

formę ironii

. Jak pisze w Retoryce dla Aleksandra: „Mówiąc coś, udając, że 

się tego nie mówi, lub mówić o jakiejś rzeczy, używając przeciwstawnych do niej 
nazw — oto czym jest ironia. Może ona przybrać formę krótkiego przypomnienia 
tego, o czym wcześniej była mowa: »Sądzę, że nie muszę już niczego dodawać, aby 
pokazać, że ci oto, którzy głoszą, że wyświadczyli miastu tyle dobra, wyrządzili mu 
największą krzywdę, my zaś, których oni nazwali niewdzięcznikami, wielokrotnie 
im samym przychodziliśmy z pomocą i nikomu innemu nie wyrządziliśmy żadnej 
krzywdy«. Takie jest krótkie przypomnienie oparte na udawaniu, że się tę rzecz 
pomija”

19

Stosując się do zasad kompozycji, przypomnę zatem w zakończeniu tego tematu, 
iż zakończenie i wstęp to właściwie najważniejsze elementy naszej oracji, ponieważ 
— jak wykazują badania, najwyższy stopień uwagi słuchaczy pojawia się na począt-
ku i końcu przemówienia

20

 

17

  K. Szymanek, op. cit.,  

s. 172–173.

18

  Por. E. Dutka, op. cit.,  

s. 77–87.

19

  Arystoteles, Retoryka dla 

Aleksandra, op. cit.,  

s. 272–273.

20

  K. Szymanek, op. cit.,  

s. 174–175.

background image

11

 4. Komunikacja pozawerbalna 

Dlaczego bardzo często jesteśmy pewni fałszu słów kogoś, kto deklaruje prawdo-
mówność? Jest to spowodowane tym, że obserwując innych, skupiamy się nie tylko 
na  sygnałach  werbalnych,  czyli  wyrażanych  za  pomocą  słów.  Człowiek  bowiem 
nieustannie za pomocą

 

ciała przekazuje innym informacje na temat siebie, swoich 

zamiarów, nastroju, podejścia do życia. Dlatego też każdy mówca powinien pamię-
tać o tym, że audytorium to nie tylko słuchacze, ale również widzowie.

Czym jest 

język ciała

? Jest on definiowany jako forma komunikacji międzyludzkiej 

zachodzącej bez udziału słów. A zatem uznaje się, iż komunikacja werbalna to taka, 
w której wykorzystuje się słowa i zdania, gdy tymczasem komunikacja niewerbalna 
to ta, w której wykorzystujemy gesty i mimikę. Oczywiście przejawem komunikacji 
niewerbalnej jest język migowy przyjmujący zasady kodyfikacji i konstrukcji języka 
mówionego (jest system znaków zastępczych wobec mowy). Nas będzie w tym mo-
dule interesować jednak komunikacja rozgrywająca się poza takimi strukturami

21

.

Już antyczni retorzy tworzyli podwaliny dla 

fizjonomiki

— wiedzy na temat znacze-

nia gestów, mimiki, ruchów rąk. W wiekach średnich uważano, że na podstawie 
analizy mimiki można poznawać i klasyfikować ludzkie charaktery. W XIX wie-
ku mowa ciała ludzi i zwierząt była przedmiotem rozważań przyrodoznawczych. 
W 1872  roku  Karol  Darwin  napisał  słynne  dzieło  O wyrazie  uczuć  u człowieka 
i zwierząt22
, w którym dowodził, iż podobnie jak w przypadku innych gatunków, 
również  naszymi  działaniami,  reakcjami  i gestami  rządzi  biologia,  co  prowadzi 
często do sytuacji, w której pozycja naszego ciała i jego ruchy mówią jedno, pod-
czas gdy głos mówi zupełnie co innego. Współcześnie studia nad mową ciała na-
brały zdecydowanie bardziej praktycznego charakteru — psychologowie, lekarze 
i terapeuci przekonują, że znajomość fizjonomiki może pomóc zrealizować prze-
różne życiowe cele: zdobyć pracę, polepszyć relacje z otoczeniem, a nawet leczyć 
choroby.

Niewątpliwie 

mówca

 powinien być uważnym 

obserwatorem swojego audytorium

, np. 

jeśli  podczas  wykładu  publiczność  zapada  się  w krzesłach,  wszyscy  mają  opusz-
czone głowy i skrzyżowane na piersiach ramiona (postawa zamknięta), prelegent 
powinien zorientować się, że przemówienie nie idzie mu zbyt dobrze i szybko zaan-
gażować jakoś swoich słuchaczy. Właściwe odczytywanie i stosowanie mowy ciała 
nie zawsze jest jednak aż tak proste. Barbara i Allan Pease zauważają, iż powinni-
śmy pamiętać przynajmniej o trzech zasadach. 

Po pierwsze, 

gesty należy odczytywać w grupach

, które tworzą swoiste „zdania” po-

siadające  własną  składnię,  interpunkcję  itd.  Na  przykład,  sygnałem  negatywnej 
oceny jest przykładnie dłoni do twarzy, gdy skierowany w górę palec wskazujący 
spoczywa na policzku, środkowy przykrywa usta, a kciuk podpiera podbródek (ry-
sunek 1). Kolejnym dowodem świadczącym o krytycznej opinii na temat tego, co 
się słyszy, jest ścisłe krzyżowanie nóg, któremu towarzyszy trzymanie ręki na klat-
ce piersiowej (pozycja obronna) oraz skierowanie podbródka do dołu (negatywna 
ocena/wrogość) (rysunek 2).Tak zbudowane „zdanie” w mowie ciała oznacza: „Nie 
podoba mi się to, co mówisz” lub też „Skrywam moje negatywne uczucia”

23

.

Po drugie, 

zwracajmy uwagę na zgodność sygnałów

 werbalnych z sygnałami płyną-

cymi z mowy ciała. Jak wykazują badania, sygnały niewerbalne mogą wywierać 
większy wpływ niż te, które są przekazywane dzięki słowom. Audytorium będzie 

21

  Zob. Ch. Huber, 2008: 

Mowa ciała. Jak ważne 

jest pierwsze wrażenie,  

s. 14–24. 

22

  Zob. K. Darwin, 1988: 

O wyrazie uczuć u czło-

wieka i zwierząt.

23

  A. Pease, B. Pease, 2009: 

Mowa ciała, s. 42–44.

Rysunek 1

Rysunek 2

background image

12

się opierać na komunikacie pozawerbalnym przede wszystkim w sytuacjach, gdy 
sygnały wynikające ze słów nie są zgodne z mową ciała. Polityk, który pewnym 
głosem mówi słuchaczom, że jest bardzo otwarty na poglądy młodzieży, ale jed-
nocześnie ma mocno splecione ramiona na klatce piersiowej (pozycja obronna), 
a jego podbródek skierowany jest do dołu (krytyka/wrogość), nie wypada prze-
konująco.  Podobnie  niewiarygodnie  wypada  mówca  zapewniający  nas  o swojej 
serdeczności i trosce, który jednocześnie raz za razem mocno uderza zaciśniętą 
pięścią w mównicę

24

Po  trzecie, 

gesty  powinny  być  odczytywane  w kontekście

,  w którym  się  pojawiają. 

Na przykład jeśli podczas mroźnej zimy ktoś siedzi na przystanku autobusowym 
z ciasno skrzyżowanymi ramionami i nogami oraz opuszczonym podbródkiem, to 
najprawdopodobniej oznacza to, że jest mu po prostu zimno, a nie że przyjmuje 
postawę obronną. Jeśli jednak osoba wykonująca takie gesty siedzi naprzeciwko 
ciebie wtedy, gdy starasz się ją przekonać do jakiejś idei, to można uznać, że jest do 
niej negatywnie nastawiona

25

.

Umiejętność odczytywania mowy ciała słuchaczy jest niewątpliwie cenna. 

W jaki spo-

sób jednak pozawerbalnie dodać blasku naszemu przemówieniu?

 Na pewno warto pa-

miętać, iż niezwykle wyraziste komunikaty możemy formułować za pomocą dłoni. 
Odpowiednio wykorzystana 

moc dłoni

 obdarza mówcę milczącym autorytetem.

Istnieją  trzy  podstawowe  gesty  dłoni  służące  do  wydawania  rozkazów:  dłonie 
zwrócone wnętrzem do góry, wnętrzem do dołu i z wyciągniętym palcem wska-
zującym. Różnice między nimi możemy zilustrować następującym przykładem: za-
łóżmy, że prosisz kogoś, aby przeniósł jakiś przedmiot w inne miejsce. Przyjmijmy,
że będziesz używał tego samego głosu, tych samych słów i wyrazu twarzy, zmienisz 
tylko ułożenie dłoni.

Zwrócenie dłoni wnętrzem do góry to gest wyrażający uległość, szczerość i spokój 
(rysunek 3). W perspektywie teorii ewolucji ukazuje on, że nie chowamy w dło-
niach żadnej broni. Osoba, którą prosimy o przełożenie przedmiotu, nie odczuje 
zatem, że polecenie jest wydawane z naciskiem, a tym samym jest mało prawdopo-
dobne, że poczuje się zagrożona. Inaczej będzie natomiast odbierany nasz komu-
nikat wtedy, gdy zwrócimy dłoń wnętrzem do dołu, gdyż symbolizuje on władzę 
i zwierzchnictwo  (rysunek  4).  Osoba,  do  której  kierujemy  prośbę  o przełożenie 
przedmiotu, odbierze ją jako rozkaz i może zacząć być do nas wrogo nastawiona. 
Kolejnym „znaczącym” ułożeniem ręki jest gest zamkniętej dłoni z wyciągniętym 
palcem wskazującym (rysunek 5). Jest to jeden z najbardziej irytujących gestów, ja-
kie można wykonać w trakcie mówienia, szczególnie wtedy, gdy wyciągnięty palec 
wybija rytm — zwykle powoduje on, że mówca jest negatywnie odbierany (jako 
agresywny i niegrzeczny), a jego przemówienie nie zostaje zapamiętane przez au-
dytorium

26

Mówca, któremu zależy na określonej reakcji audytorium, powinien także 

pamiętać 

o magii uśmiechu

. Czemu służy śmiech? Już niemowlę uczy się, że płacz przyciąga 

naszą  uwagę,  a uśmiech  nas  przy  nim  zatrzymuje.  Badania  naszych  najbliższych 
kuzynów wykazały jednak, że uśmiechanie służy jeszcze bardziej pierwotnemu ce-
lowi. Okazało się, że wśród szympansów można wyróżnić dwa podstawowe ro-
dzaje uśmiechu: pierwszy oznacza uległość wobec dominującego osobnika (dolna 
szczęka opada, ukazując zęby, a kąciki ust są odciągnięte do tyłu i w dół), drugi 
to „grymas zabawy” (polega na odsłonięciu zębów, przy czym kąciki ust i oczu się 
unoszą). Podobne funkcje śmiechu można zaobserwować u ludzi. Uśmiech może 
zatem sygnalizować drugiej osobie, że jesteśmy przyjaźnie i „zabawowo” nastawie-
ni, ale także, że jesteśmy nieszkodliwi i prosimy ją, aby nas zaakceptowała na po-
ziomie osobistym. 

Rysunek 3

Rysunek 4

Rysunek 5

24

 Ibidem, s. 44–45.

25

 Ibidem, s. 45.

26

 Ibidem, s. 59–62.

background image

13

Dlatego  też  możemy  zauważyć,  iż  dominujące  osoby,  takie  jak  Władimir  Putin, 
Margaret Thatcher czy Clint Eastwood, to nieuśmiechający się „twardziele”, któ-
rzy po prostu nie chcą sprawiać wrażenia uległych

27

.

Niewątpliwie dobry mówca powinien posiadać świadomość znaczenia mowy cia-
ła  oraz  elementarną  wiedzę  dotyczącą  komunikacji  pozawerbalnej.  Żyjemy  bo-
wiem w czasach, w których najważniejsza staje się wizualna strona rzeczywistości  
— treść zaczyna być niestety coraz mniej istotna. 

27

 Ibidem, s. 89–115.

background image

14

 5. Perswazja 

Podstawowym celem mowy retorycznej jest niewątpliwie wywieranie wpływu na 
audytorium, czyli 

perswazja 

(łac. peruadere — namawiać, persuasio — przekona-

nie, wiara, opinia). Takie wieloaspektowe oddziaływanie na przekonania odbior-
ców dokonuje się przez zastosowanie środków zaczerpniętych z arsenału technik 
łączących elementy intelektualne z emocjonalnymi i moralnymi. Chodzi tutaj za-
tem o szczególne metody formułowania komunikatów za pomocą przemyślnie do-
branych środków językowych. Jak pisze Mirosław Korolko: „Pobieżna obserwacja 
wskazuje, że język jest nie tylko narzędziem elementarnej informacji czy wyrażania 
intencji (np. rozkazu), ale także środkiem oddziaływania jednych na drugich. Czło-
wiek jako istota społeczna jest przez cale życie przez kogoś przekonywany i sam 
przekonuje innych. Bez wzajemnego przekonywania się życie społeczne nie byłoby 
możliwe. Perswazja od najdawniejszych czasów jest alternatywą przemocy fizycznej
(wojen) i do dnia dzisiejszego jest podstawowym środkiem dyplomacji”

28

.

Perswazja  jako  posługiwanie  się  apelami,  argumentami,  sugestiami  określonych 
ocen,  powinna  być  konstruowana  w odpowiednio  zaaranżowanej  sytuacji  i przy 
wykorzystaniu rozmaitych czynników mogących wzmocnić ich siłę nakłaniającą

29

Dlatego też metod oddziaływania perswazyjnego nie można ograniczyć do technik 
funkcjonujących przez wieki pod auspicjami retoryki — szczególnie cenne okazują 
się tutaj analizy modeli i teorii psychologii społecznej.

Siła naszego komunikatu perswazyjnego może być zwiększona przez odpowiednie 
— negatywne lub pozytywne — 

wzmocnienie

. Wzmocnienie 

pozytywne

 można osią-

gnąć dzięki zawartej w treści komunikatu „nagrodzie”, a dokładnie obietnicy „na-
grody” za pożądaną reakcję. Możemy np. nakłaniać kogoś do zakupu samochodu 
określonej marki przez sugerowanie, iż jego posiadanie potwierdza przynależność 
do  elity  społecznej  (będzie  to  wzmocnienie  pozytywne). 

Wzmocnienie negatywne

 

jest natomiast wywoływane przez groźbę „kary” za reakcję niepożądaną. Przykła-
dem może być tutaj stwierdzenie: „Jeśli będziesz palił, zachorujesz na raka”. 

Czy lepiej jest straszyć, czy zapowiadać „nagrodę”? Jak zauważa psycholog spo-
łeczny Elliot Aronson, wszystko zależy od kontekstu sytuacyjnego. Jako przykład 
Aronson  podaje  kampanię  społeczną  zorganizowaną  w Stanach  Zjednoczonych 
w związku z problemem zdrowotnym, jakim jest zespół nabytego braku odporno-
ści, czyli AIDS. Jak pisze: „Politycy i działacze oświaty zdają się przyjmować zało-
żenie, że wzbudzenie silnego strachu skłoni ludzi do zmiany ich seksualnych zacho-
wań. Producenci prezerwatyw najwyraźniej podzielają to założenie: na przykład 
w pewnej reklamie prezerwatyw widzimy atrakcyjną kobietę, która mówi: »Uwiel-
biam seks, ale nie chcę przez niego umrzeć«. Brzmi to przekonująco, są jednak pew-
ne dane wskazujące, że gdy chodzi o zapobieganie AIDS, to takie podejście może 
być  w najlepszym  razie  nieskuteczne,  a może  nawet  szkodliwe.  Dlaczego?  Więk-
szość ludzi, gdy zastanawia się nad uprawianiem seksu, nie chce myśleć o śmierci 
czy  chorobie.  Jeśli  skojarzenie  poznawcze  pomiędzy  śmiercią  a prezerwatywami 
jest zbyt silne, to myśl o użyciu prezerwatywy może być tak przykra, że zmniej-
sza  przyjemność  związaną  z seksem.  W tych  okolicznościach  bardzo  wiele  osób 
usuwa z pamięci wszelkie myśli o śmierci, chorobie i prezerwatywach, przyjmując 
postawę zaprzeczenia. Nie zaprzestają one jednak uprawiania seksu”

30

. Dlatego też 

w tym konkretnym przypadku Aronson proponuje raczej wzmocnienie pozytyw-
ne: „(…) w naszych badaniach ankietowych stwierdziliśmy, że ogromna większość 

28

  M. Korolko, op. cit.,  

s. 32.

29

  Zob. K. Szymanek,  

op. cit., s. 228–234.

30

  E. Aronson, 2002: Czło-

wiek istota społeczna,  

s. 90. 

background image

15

uważa  nakładanie  prezerwatyw  za  »przeszkodę«,  za  »antyseptyczną  procedurę«, 
która zakłóca romantyczną sekwencję aktu seksualnego. Dlatego też jedno z moż-
liwych rozwiązań mogłoby polegać na znalezieniu jakiegoś sposobu zmiany nasta-
wienia ludzi — na przykład przez przekonanie ich, że nakładanie prezerwatywy 
mogłoby stać się czynnością wspólną, stosowaną jako erotyczny aspekt wstępnej 
gry miłosnej — stanowiącą raczej preludium do kochania się niż kłopotliwe zakłó-
cenie”

31

. Uogólniając, można stwierdzić, że komunikaty wywołujące silny strach są 

najbardziej efektywne, gdy wywołują lęk o osoby ważne dla odbiorcy (a nie samego 
odbiorcę). Ponadto są one najskuteczniejsze, gdy łączą się z mocnymi racjami lo-
gicznymi, apelującymi do rozumu.

O sile perswazji decyduje jednak nie tylko jej forma, ale także źródło, czyli nadaw-
ca. Badania wykazują, że źródło przekazu i sam przekaz w umyśle odbiorcy zlewają 
się w jedność. Stąd też 

pozyskanie

 choćby minimalnego 

zaufania

 ze strony audyto-

rium jest warunkiem skutecznego wywierania wpływu na jego przekonania. Inny-
mi słowy, mówca postrzegany jako kompetentny i bezstronny, a także atrakcyjny 
(pod względem zarówno intelektualnym, jak i fizycznym) i uczuciowo bliski od-
biorcom jest wielokrotnie skuteczniejszy niż postrzegany jako pozbawiony owych 
przymiotów. 

Co ciekawe, wiarygodność nadawcy może zwiększyć także wyrażanie poglądów 
wyraźnie sprzecznych z własnym interesem. Na przykład kryminalista przekonują-
cy o konieczności podwyższenia kar dla przestępców będzie postrzegany jako wy-
soce wiarygodny. Gdy jednak ten sam kryminalista będzie przedstawiał argumenty 
za obniżeniem kar, to zaufanie do jego osoby i przekazu spada niemalże do zera

32

.

Co zatem zrobić w sytuacji, kiedy nie jesteśmy w stanie zdobyć zaufania i sympatii 
audytorium? Warto wtedy pamiętać, iż informacje i argumenty są zapamiętywane 
dłużej niż źródło, z którego pochodzą. Dobrą strategią dla mówcy nisko oceniane-
go przez słuchaczy jest więc przedstawienie argumentów mocnych logicznie i ape-
lujących do rozsądku. Gdy odbiorcy zapomną o źródle argumentów, przestanie też 
działać mechanizm blokujący akceptację ich konkluzji

33

.

Na koniec należy podkreślić, że perswazja jest drogą do aprobaty i poparcia na-
szego stanowiska. Punktem wyjścia jest tutaj założenie, że różnica zdań między 
mówcą a audytorium nie musi być sprzecznością i może być przezwyciężona lub 
zniwelowana. Dlatego też należy ją zdecydowanie odróżnić od manipulacji, która 
najczęściej jest oparta na przedmiotowym traktowaniu drugiego człowieka, a co za 
tym idzie — ukrywaniu własnych intencji, a niekiedy wręcz na przeinaczaniu cha-
rakteru własnego stanowiska. Innymi słowy, perswazja nie może być utożsamiana 
z metodami wpływu tożsamymi z podstępem, wprowadzaniem odbiorców w błąd, 
dezorientowaniem, wyłączaniem lub zakłócaniem świadomości i refleksyjności au-
dytorium

34

31

 Ibidem, s. 91.

32

  Zob. K. Szymanek,  

op. cit., s. 232.

33

 Ibidem, s. 232.

34

  Zob. M. Karwat, 2001: 

Sztuka manipulacji poli-

tycznej, s. 20–51.

background image

16

 Słownik

Action

 (łac.) — termin odsyłający zarówno do działalności aktora, jak i oratora; 

„czynność”, „działanie”.

Fizjonomika 

— wiedza na temat znaczenia gestów, mimiki, ruchów rąk.

„Hak  narracyjny” 

—  chwyt  retoryczny  polegający  na  rozpoczęciu  wystąpienia  od 

efektownego  paradoksu,  zestawienia  szokujących  faktów  czy  intrygujących  da-
nych, soczystej anegdoty itp. 

Hypokrisis

 (gr.) — przemawianie, ale także gra sceniczna oraz udawanie (stąd po-

chodzi pojęcie hipokryzji). 

Kategoria stosowności 

(takt retoryczny) — harmonia między myślą a słowem, które 

ją wyraża, a także dostosowanie wypowiedzi do panujących warunków, okoliczno-
ści, kontekstu, tematu i rodzaju audytorium.

Kompozycja

 — w retoryce dział zajmujący się konstrukcją i układem wypowiedzi. 

Mnemonika (mnemotechnika)

 — dział retoryki zajmujący się sztuką zapamiętywania 

tekstów. 

Perswazja 

(łac. persuadere — namawiać, persuasio — przekonanie, wiara, opinia) 

— wywieranie wpływu na audytorium, wieloaspektowe oddziaływanie na przeko-
nania odbiorców dokonujące się przez zastosowanie środków zaczerpniętych z ar-
senału technik łączących elementy intelektualne z emocjonalnymi i moralnymi.

Transitio

  —  skonwencjonalizowana  forma  pozwalającą  oratorowi  przejść  od  jed-

nego zagadnienia do drugiego, np.: „po pierwsze”, „z drugiej strony”, „spójrzmy 
tymczasem na…”, „przyjrzyjmy się temu zagadnieniu”, „w takiej perspektywie pro-
blem jawi się jako…”.

Wzmocnienie negatywne

 — efekt psychologiczny osiągany dzięki zawartej w treści 

komunikatu groźbie „kary” za reakcję niepożądaną. Przykładem może być tutaj 
stwierdzenie: „Jeśli będziesz palił, zachorujesz na raka”.

Wzmocnienie

 

pozytywne

 — efekt psychologiczny osiągany dzięki zawartej w treści 

komunikatu „nagrodzie”, a dokładnie — obietnicy „nagrody” za pożądaną reakcję, 
np. nakłanianie kogoś do zakupu samochodu określonej marki przez sugerowanie, 
iż jego posiadanie potwierdza przynależność do elity społecznej. 

Zasada  „złotej  trójki” 

(ang.  golden  three)  —  zasada,  która  głosi,  że  główna  myśl 

w przemówieniu powinna być trzykrotnie powtórzona.

Zdolności asocjacyjne

 — zdolności skojarzeniowe pozwalające mówcy utrwalić w pa-

mięci hasła czy pojedyncze terminy przez powiązanie ich z obiektami przestrzen-
nymi (np. pomieszczeniami, miejscami i przedmiotami znajdującymi się w naszym 
mieszkaniu) czy też określonym kontekstem.

background image

17

 Bibliografia

1. Aronson E., 2002: Człowiek istota społeczna, PWN, Warszawa. 
2.  Arystoteles, 2004: Retoryka. Retoryka dla Aleksandra. Poetyka, PWN, War-

szawa.

3.  Budzyńska-Daca A., 2008: Pronuntiatio, czyli sztuka wygłaszania mowy, [w:] Re-

toryka (red.) M. Barłowska, A. Budzyńska-Daca, P. Wilczka, PWN, Warszawa.

4. Darwin K., 1988: O wyrazie uczuć u człowieka i zwierząt, PWN, Warszawa.
5.  Dutka E., 2008: Kompozycja jako problem (nie tylko) retoryczny, [w:] Retoryka

(red.) M. Barłowska, A. Budzyńska-Dacy, P. Wilczek, PWN, Warszawa.

6.  Huber Ch., 2008: Mowa ciała. Jak ważne jest pierwsze wrażenie, Świat Książki, 

Warszawa. 

7.  Karwat M., 2001: Sztuka manipulacji politycznej, Wydawnictwo Adam Mar-

szałek, Toruń.

8.  Korolko M., 1998: Sztuka retoryki. Przewodnik encyklopedyczny, Wiedza Po-

wszechna, Warszawa. 

9.  Lemmermann H., 1999: Komunikacja werbalna. Szkoła retoryki, Astrum, Wrocław.

10. Pease A., Pease B., 2009: Mowa ciała, Rebis, Poznań.
11.   Szymanek  K.,  2005:  Sztuka  argumentacji.  Słownik  terminologiczny,  PWN, 

Warszawa.

12. Ziomek J., 2000: Retoryka opisowa, Ossolineum, Wrocław.


Document Outline