background image

                          To jest ktoś, kogo oczekujesz!
                  

By: 

Thomas Ropp, Arizona Republic, 3 sierpnia 1997

                                                                                                                                                           

Los Angeles

       

Bardzo chciałem spytać go o wszystko. "Jestem twoim więźniem" - powiedział Carlos Castaneda.

        Rozmawialiśmy o krukach. Szczególnie chciałem wiedzieć jak można opisać kruka, który tak naprawdę 
wcale nie był krukiem.
       -"Patrzysz na jego energię," - powiedział Castaneda. -"Kruk, który jest czarownikiem, jarzy się 
bursztynową poświatą."
       Nie powiedział mi czemu kolor zwyczajnego kruka miałby się jarzyć. Ale wtedy, to i tak nie miało 
znaczenia, bo przecież i tak nie widzę czystej energii. Castaneda powiedział, że robi to od wielu już lat. Zaczął 
widzieć ludzi jako formy energii, lub "świetliste jajka", w barze samoobsługowym UCLA gdy pracował nad 
swym doktoratem z antropologii jakieś 30 lat temu.

       To jest jak mój lunch, Carlos Castaneda rozpoczął. Był to czwartek godzina 14. Spotkaliśmy się w 
Kubańskiej restauracji blisko Zachodniego Hollywood. Do ostatniej chwili nie wiedziałem gdzie spotykam 
Castanede. Jego sztab poinformował mnie, że Castaneda zawsze tak robi. On odczytuje energię, by określić 
miejsca spotkania, oraz wiele innych spraw.

       -"Wszystko, co wiemy jest interpretacją energii" - powiedział Castaneda. Przez dłuższy czas obawiałem 
się, że będę musiał szukać Castanede w L. A. bez żadnych wskazówek, jako próbę mej nieugiętej intencji i być 
godnym rozmawiać z tą zagadkową i kultową legendą, autorem dziewięciu bestsellerów, włączając w to 
klasyczne już * Nauki don Juana.*

        Tak, byliśmy tam, jedynymi świetlistymi jajkami jedzącymi lunch. W moim najlepszym hiszpańskim, 
zamówiłem *moros y cristianos* (jak Kubańczycy określają biały ryż i czarną fasole) *y tostones* (smażone 
banany). On popatrzył znad swego menu i w doskonałym angielskim zamówił: "Numer 12." (Stek i ziemniaki.) 

        Czułem się *muy estupido.*

       Wywiad ten, przydarzył się z okazji warsztatów Tensegrity Carlosa Castanedy, które mają się odbyć w 
Phoenix w następny weekend. Zostałem poinformowany przez jego ludzi, że musiałbym lecieć do L. A., 
ponieważ Castaneda nie udziela wywiadów przez telefon. Faktycznie, on rzadko w ogóle udziela wywiadów. 
Minęły całe dekady bez najmniejszego śladu Castanedy. Czasami pojawia się na powierzchni. Wykład tu, 
wykład tam, ale zawsze znów gdzieś znika.
        Przeczytałem jego wszystkie dziewięć książek (kilka razy) i uczestniczyłem w wspólnym zainteresowaniu 
antropologią, metafizyką, a szczególnie w mistycyzmem Yaqui, mój punkt scalający z Castanedą jako centrum 
mej percepcji, był całkowicie rozedrgany z powodu tej rzadkiej okazji.

        Jednakże, zostałem powiadomiony, że zostały zmienione reguły, obejmujące zakaz robienia zdjęć i 
używania magnetofonu. Dostałem pozwolenie, by używać laptopa, ale z opcją tylko do *słuchania* i 
*zapamiętywania* (ale zdobyłem chociaż kilka notatek, zapisanych na ślepo pod stołem na notatniku 
reportera).

         W retrospektywnym spojrzeniu i w tradycji szamańskiej synchroniczności, przypuszczam, że lunch ten, 
nie był tak naprawdę przypadkowy. Dokładnie dwa tygodnie przed wywiadem wspomniałem komuś, a było to 
dość zaskakujące, że moja ścieżka nie przecięła się jeszcze do tej pory z Carlosem Castanedą.

        I wtedy był ten kruk/majaczenie/wycie/wrzask w delirium. (And then there was this raven.)

       Na kilka dni przed tym jak dowiedziałem się, że przeprowadzę ten wywiad, obudziłem się o szóstej rano 
przez coraz głośniejsze krakanie - krakanie - krakanie, największego kruka jakiego miałem okazje 

background image

kiedykolwiek widzieć. To usiadło na czubku łodygi juki (soaptree) na zewnątrz mego patio. Jego krakanie było 
tak głośne, że echo odbiwszy się od pobliskich gór, tworzyło efekt podobny do grzmotów. Zbliżyłem się do 
ptaka, ale to wcale nie okazywało strachu. To spojrzało na mnie jeden raz, skupiając totalnie swą uwagę, potem 
powróciło do napełniania powietrza wokalizacją. Tylko na moment spuściłem z oka tego ptaka, by sprawdzić 
jak moje koty zareagowały. Kiedy znów spojrzałem na kruka, on zniknął.

       Castaneda zainteresował się moją kruczą historią, ale nie zaoferował żadnego wyjaśnienia. Kruki i wrony, 
każdy przecież wie, że wszystkie wędrowne kształty są popularną formą podróży w obu Amerykach.

      Stosunkowo mało wiemy o Castanedzie. Nie-uwydatnianie siebie i wymazywanie osobistej historii stanowi 
drogę linii jasnowidzących, wypracowaną przez wojowników prawdziwej wiedzy. Tłumaczy to również, 
dlaczego zdjęcia i nagrywanie głosu są zabronione.

      -"Nie ma niczego z Carlosa Castanedy" - powiedział. - "Osobowość jest stwarzaniem pozorów. Sława? 
Sukces? Kto daje (brak wyrazu w zdaniu)? (expletive) Jeżeli nie bylibyśmy tak uwikłani w sobie, nie 
robilibyśmy sobie wzajemnie takich barbarzyńskich rzeczy."

      Jeszcze, są jakieś zapisy, ale Castaneda nie pozwalał sobie na wślizgiwanie się w jego osobiste sprawy, 
teraz i wtedy. Pozornie Castaneda urodził się około 70 lat temu w Peru i został wychowany przez 
hedonistycznego dziadka. Ale spędził większość swego życia w Los Angeles. Ukończył studia w Hollywood 
High School i otrzymał jego Ph. D. w antropologii od UCLA. Przez krótki czas, uczył antropologii na 
Kalifornijskim Uniwersytecie Irvine.

      Castaneda nie wyróżnia się w tłumie. Faktycznie, ty prawdopodobnie nawet nie dostrzegłbyś go w tłumie. 
On jest zdrobniały, nie wyższy niż 5 stóp i prawdopodobnie mniej niż 90 funtów. Jego aktualne włosy są 
głównie szare i wyszczotkowane do przodu. Lubi żartować o tym jak ludzie opisywali go, że wygląda jak czyjś 
ogrodnik, albo szofer, lub Meksykański kelner. Pisarz z L. A. Bruce Wagner, który pewnego razu spytał 
Castanede, o to jak powinien go opisać aby zrobić wrażenie. Castaneda zasugerował: Lee Marvin.

     Siedzi naprzeciwko mnie, ubrany w bursztynową zapinaną koszulkę z krótkim rękawem, spodnie koloru 
khaki, włosy w nieładzie, przypomina mi obrazoburczego profesora na emeryturze, profesora *nie-działania,* 
jedzącego lunch. Oprócz tego profesora, on ma jedno oko czarownika, lewe, chwyta twoją świadomość z 
niewyobrażalną siłą.

      Ale wszystkie te opisy są zwodnicze i kruche. Castaneda nie ma jednego spojrzenia. On ma ich dużo. Jego 
zmiany pojawiają się swobodnie wraz z jego zmiennymi nastrojami. Tak jak jego nauczyciele don Juan i don 
Genaro, śmieje się, przeklina, robi nieziemskie głosy, wyolbrzymił dźwięk cmokania swymi wargami. Nagle 
obraca się gwałtownie, by przekonująco i elokwentnie wylać swe myśli o naturze rzeczy.

      Castaneda jest złożony. Spodziewałem się tego. Czasami on mówi w innym języku. Tego także się 
spodziewałem. Jest niemożliwością dla większości z świetlistych jaj, by zrozumieć wszystkie idee. Don Juan 
powiedział, że nie rozumiemy niczego, w każdym razie, prawdziwa wiedza nie jest osiągalna przez nasze 
umysły.

     Nie oczekiwałem u Castanedy tak ogromnego poczucia humoru. - "Musimy śmiać się, by zachować w sobie 
równowagę" - powiedział.

     Opowiedział mi historie, które nie mogą zostać powtórzone w tej publikacji. Wierzę, że utrzymywał je na 
bieżących tylko wydarzeniach. Szczególnie interesował się historią specjalisty od płodności Cecilem 
Jacobsonem, który jest teraz w więzieniu za używanie własnej spermy do zapłodnienia aż 70 swych pacjentek.

     Nie było żadnej dyskusji o pejotlu, albo Mescalito i małym dymku, ale on zilustrował dla mnie na serwetce 
jak odciąć szczyt kaktusa i odzyskać jego sok.

     -"Pijesz tylko odrobinę, dla odmłodzenia" - powiedział Castaneda i cmoknął wargami z aprobatą.

     Arizona jest szczególnie wybitna w sadze Castanedy. Spotkał don Juana w Nogales, Arizona i spędził dużo 

background image

czasu w naszym stanie podczas swego terminowania, a nawet później. Oczy Castanedy stały się wilgotne gdy 
przywołał z powrotem lata spędzone w Arizonie.

      -"Arizona jest magicznym miejscem" - powiedział Castaneda. "Pustynia Sonora ma specyficzne 
połączenie." Powiedział, że nie mógłby wrócić do Arizony, ponieważ przynosi to zbyt wiele silnych i 
przejmujących wspomnień.

     -"Wojownik wie, że wszystko to co widzi, nie będzie widział już ponownie" - powiedział. -"Na serio, 
zapłakałbym. Potrzebuję całość mej siły."

       -”Jesteśmy całkiem sami”

       Castaneda nie polubił swego steku. Powiedział, że śmierdział jak ekskrement. Odprawił go i wtedy 
przeskoczył do innej myśli: -"Wszechświat jest nieprzewidywalny i nie ma znaczenia co mówią naukowcy" - 
powiedział.

      To jest temat, który twardo akcentuje, że tak naprawdę jesteśmy całkiem samotni. -"Bóg nie kocha cię, 
wierz mi."
      Problem, Castaneda podkreśla, że tak jesteśmy złapani w pułapkę w naszym własnym ego, że nigdy nie 
widzimy dużego obrazu istnienia. My nie jesteśmy jednostkami otoczonymi przez inne jednostki, albo domy, 
albo centra handlowe.

      -"Jesteśmy osobami otoczonymi dookoła przez *nieskończoność.* Castaneda wciąż jest wymijający jak 
spędza swój dzień, ale nadal pisze. W przyszłym roku Simon & Schuster wyda na 30-rocznice jubileuszową 
edycje *Nauk don Juana: Yaqui Droga Wiedzy,* z nową przedmową Castanedy. Będzie też nowa książka, w 
następnym roku wydana zostanie przez Harper Collins: *Magiczne Kroki: Praktyczna Wiedza Szamanów 
Starożytnego Meksyku.* Castaneda kompletuje też, to co określił swą "ostatnią książką," z roboczym tytułem: 
*Aktywna Strona Nieskończoności.*

      -"Myślę, że nie mogę napisać już więcej" - powiedział Castaneda. "Wszechświat jest drapieżny. Wywołuje 
to głębokie fale smutku, które wracają potem do mnie. Ten egzystencjalny smutek, widzisz to, przychodzi i 
wtedy czujesz jak to góruje nad tobą."

      Nawet ścieżka z sercem nie jest już żadnym rozwiązaniem. Castaneda nie może być z nami dłużej. 
Powiedział swemu sztabowi wszystko, co mógł. "Ale on nie umrze fizyczną śmiercią," powiedziała mi 
instruktor Tensegrity "szperacz energii" Kylie Lundahl. "On zniknie, w taki sposób jak zrobił to don Juan. On 
wie, że nie ma już zbyt dużo czasu zanim to się zdarzy."

     Celem linii don Juana i meksykańskich jasnowidzących, było coś co oni nazywają "abstrakcyjnym lotem, 
czyli zniknięciem z całością swej istoty w nieskończoności" - zniknięcie wraz z butami, jak to określają. 
Nauczyciel Castanedy, don Juan i jego grupa przypuszczalnie zrobili to w 1973 roku.

     Ale Castaneda może mieć z tym pewien problem. Można to wyczuć czytając jego późniejsze książki, oraz 
wynika to z osobistej rozmowy, że coś jest nie tak, że Lee Marvin jest przestraszony.

    Zanim don Juan Matus pozostawił ten świat, wyjaśnił Castanedzie i innym swym uczniom, że ta starożytna 
linia meksykańskich jasnowidzów kończy się z Castanedą, ostatnim *nagualem.* Coś w konfiguracji energii 
jasnowidzów pozostało w tyle i nie  sprzyjało to kontynuacji linii. Tak, w gruncie rzeczy, Castaneda i jego 
grupa pozostali z zadaniem "doprowadzenia do zamknięcia" tej linii.

     Czy jest możliwe, że Castaneda, jak E.T., osiadł na mieliźnie w tym świecie? Czy jest coś, co don Juan nie 
przekazał mu w całości o gromadzeniu wystarczającej osobistej energii do wykonania abstrakcyjnego lotu?

     Podczas naszego lunchu, który trwał prawie trzy godziny, nie mogłem uwolnić się nawet na chwilkę od jego 
lewego oka i zastanowić się nad tym co on widział wypromieniowane z mojego ciała energetycznego, bez 
żartów, było to pewnie coś paskudnego i różowego z przodu od całych tych lat picia dietetycznej coli i żucia 
gumy bez cukru.

background image

     Zastanowiłem się też, czy on wiedział więcej o tym kruku niż przekazał. Powiedzieliśmy sobie nasze good-
byes na parkingu restauracji. Powiedział, że polubił mnie i ucieszył się z naszej rozmowy. Powiedziałem: * 
Somos monos extranos.* Jesteśmy dziwnymi małpami.

     Uśmiechnął się, ale nic nie odpowiedział. Nie potrzebował. Na chwilę drapieżny wszechświat Castanedy, 
zaczepił mnie jedną z swych fal smutku, przypomniałem sobie to co powiedział mi o wojowniku, że on wie, iż 
wszystko to co widzi - już nie będzie widział ponownie.

    Zrobiłem kilka kroków do mojego wynajętego samochodu, zastanawiając się czy Castaneda rzeczywiście 
połączy się z nimi w swym abstrakcyjnym locie. Miałem szczerą nadzieję, że tak. 

    Kiedy oglądnąłem się za siebie, Castaneda, jak kruk, zniknął.

      Przekład: Piotr Farenheid 

                                                                                                                  

"This Is The One You Have Been Waiting For!"

                                                                                          

Article by Thomas Ropp, The Arizona Republic, 3 August1997

                                                                                                                                                                           

Los Angeles

                                           

http://spacernp.w.interia.pl/ostatni_wywiad_030897.html