background image

 

}

 

 

 

Wykład 10 

 

J

EZUS W 

Ś

WIĄTYNI

 

 

Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczy-
nił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemu-
ś

cie Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» 

Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział”  

 

 

 

 

 

 

(Łk 2,48-50). 

 

 

Ks. Michał Bednarz 

Jezus objawieniem Mądrości Boga (Łk 2,41-50) 

Pobyt dwunastoletniego Jezusa w świątyni jest jedynym wydarzeniem, jakie zachowali Ewan-
geliści, z okresu Jego ukrytego życia. Musimy jednak pamiętać, że i w tym wypadku św. Łu-
kasz nie jest historykiem, a tym bardziej psychologiem. Jest przede wszystkim głosicielem ta-
jemnicy ukrytej w Jezusie.  

Opis  wywołuje  pewne  zażenowanie.  Źródłem  nieporozumienia  jest  to,  iż  wielu  sądzi,  że  św. 
Łukasz pisze w tym celu, aby odzwierciedlić przeżycia bohaterów. Tymczasem inny  jest jego 
cel. Opiera się na rzeczywistych wydarzeniach, ale dokonuje ich selekcji i opuszcza to wszyst-
ko,  co  nie  służy  jego  zamierzeniom.  Dlatego  wychodzimy  poza  jego  perspektywę  i  narażamy 
się na to, że nie zrozumiemy jego orędzia, jeżeli stawiamy np. pytanie: Dlaczego Jezus sprawił 
taką  przykrość  swym  najbliższym  pozostając  w  Jerozolimie?  To  pytanie  byłyby  uzasadnione 
jedynie  w  tym  wypadku,  gdyby  Ewangelista  zamierzał  odtworzyć  życie  Jezusa.  Jednakże  cel 
taki był mu obcy. Jeżeli nawet pisze o wydarzeniach i zwyczajach żydowskich, to w centrum 
jego uwagi znajdują się rzeczywistości wyższego rzędu. 

Pascha  (Przaśniki),  Święto  Tygodni  (Pięćdziesiątnica)  i  Namiotów  były  wielkimi  świętami. 
Wtedy Izraelici gromadzili się w świątyni w Jerozolimie, gdyż w te święta mężczyźni byli zo-
bowiązani  do  odbycia  pielgrzymki  do  Świętego  Miasta.  Od  trzynastego  roku  życia  chłopiec 
stawał  się  synem  Prawa.  Jednak  w  pobożnych  rodzinach  już  wcześniej  wdrażano  dzieci  do 
praktyk  religijnych  prowadząc  je  do  Jerozolimy.  W  ten  sposób  przyzwyczajano  chłopców  do 
czekających ich w przyszłości obowiązków religijnych. 

Kluczem do zrozumienia opisu jest rozmowa Maryi z Jezusem. Na pytanie Matki: „Synu, cze-
muś  nam  to  uczynił”  Jezus  odpowiedział  pytaniem:  „Czemuście  Mnie  szukali?  Czy  nie  wie-
dzieliście, że powinienem być w tym (albo w sprawach lub w domu), co należy do mego Ojca” 
Dał do zrozumienia, kto jest Jego prawdziwym Ojcem. W ten sposób podkreślił równocześnie 
osobisty związek, jaki łączy Go z Nim, czyli stwierdził, że jest Synem Bożym. Pytanie w for-

background image

 

}

 

 

 

mie negatywnej: „Czy nie wiedzieliście?” domaga się odpowiedzi pozytywnej. Co jednak Ma-
ryja i św. Józef powinni wiedzieć? Odpowiedź jest tylko jedna: że jest Synem Bożym. 

W Łukaszowym opisie dziecięctwa ważny jest temat wejścia Jezusa do świątyni. Ważna jest w 
tym  wypadku  Księga  Malachiasza  i  Księga  Syracha.  Anonimowy  prorok  z  V  w.  zapowiadał 
dzień  Pański  (Ml  2,17-3,5).  Będzie  to  dzień  objawienia  się  Boga  w  świątyni  tym,  którzy  Go 
szukają (Ml 3,1). Prorok nie czyni najmniejszej aluzji do przyjścia Mesjasza, ale pisze, że sam 
Bóg przybędzie do sanktuarium Izraela. Natomiast autor Księgi Syracha pisze o objawieniu się 
Mądrości Boga, która pojawi się kiedyś w świątyni jerozolimskiej (Syr 24,10-11). 

Gdy trzeci Ewangelista pisze o wejściu Jezusa do świątyni nawiązuje do zapowiedzi Księgi Ma-
lachiasza, w której jest mowa o przybyciu Boga do sanktuarium. Czyli w wejściu Jezusa do świą-
tyni Ewangelista widzi realizację zapowiedzi proroka o przybyciu Boga. W ten sposób stwierdza, 
ż

e zaczyna się pełnia czasów, czyli epoka mesjańska, gdyż Bóg wkracza do świątyni. 

W Łukaszowym opisie pojawia się także temat mądrości. Jezus w sposób niezwykle precyzyjny 
stawia uczonym pytania i odpowiada im. Jego inteligencja wzbudza zdumienie. Z jednej strony 
Ewangelista zaznacza, że Jezus jest prawdziwym dzieckiem, które podlega prawom fizycznego 
i  duchowego  wzrostu  (Łk  2,40.52),  a  z  drugiej  strony  Jego  inteligencja  świadczy  o  Jego  nie-
zwykłej  godności, która  wywołuje  zdumienie  (Łk 2,47).  W  tym  niezwykłym  chłopcu objawia 
się  już  Mistrz,  który  później  ogłosi  Wielką  Kartę  królestwa  niebieskiego.  Poda  zasady,  które 
będą  stanowić  kontynuację  Prawa  Mojżeszowego,  ale  będą  zawierały  także  nowego  ducha  i 
swym autorytetem przewyższą Torę. W perykopie jest zatem aluzja do Mądrości Bożej z Księ-
gi Syracha (Syr 24,3). Jezus jest z nią identyfikowany. Jest Mądrością Bożą, która wychodzi z 
ust Najwyższego i powinna przebywać w świątyni (Syr 24,11-12). 

Słowa Jezusa mają podwójne znaczenie. Chrystus stwierdza, że jest czymś zupełnie zrozumia-
łym, iż należy Go szukać u Ojca. Pobożny Izraelita nazywał świątynię domem Boga, Ojca Izra-
ela. Wszyscy rozumieli to dobrze. Ale dla Ewangelisty stwierdzenie Jezusa ma jeszcze głębszy 
sens.  Mieści się  w nim  ukryta  aluzja  do  powrotu Jezusa  do  Ojca  Niebieskiego.  Potwierdza to 
słowo powinienem. Kryje się w nim konieczność a nie ślepe przeznaczenie. W ten sposób św. 
Łukasz wyraża konieczność, która wypływa z postanowienia Bożego. 

W opowiadaniu uderza również temat poszukiwania. Słowo szukać pojawia się cztery razy (w. 
44.45.48.49). Myśl ta została zaczerpnięta z ksiąg prorockich i mądrościowych Starego Testa-
mentu,  gdzie  najważniejszym  zadaniem  człowieka  jest  szukanie  Boga  (albo  Jego  Mądrości)  i 
odnajdywanie Go. Z czasem nabierze to przenośnego znaczenia. Izrael powinien szukać Boga i 
odkrywać  Go  w  posłuszeństwie  Jego  woli  (Pwt  4,29;  Iz  55,6;  Jr  29,13-14;  Ps  105,1-4).  Boga 
należy także szukać w świątyni, szczególnie poprzez uczestnictwo w liturgii (Am 5,4-6; Ps 27). 

 

Maryja jest dla św. Łukasza obrazem prawdziwego ucznia, a to poprzez wiarę, słuchanie, me-
dytację, wysiłek wiernego zachowania wspomnień o Jezusie. Nie rozumiała tej nieprzyjemnej 
przygody, a tym bardziej nieprzyjemnego pytania Jezusowego w świątyni, lecz wszystko przy-
jęła i rozważała w swoim sercu. 

 

 

background image

 

}

 

 

 

Ks. Mirosław Łanoszka 

Każdego roku chodzili do Jeruzalem na święto Paschy (Pwt 16,16) 

Ewangelista Łukasz pisze, że dwunastoletni Jezus wraz ze swoimi rodzicami pielgrzymował do 
Jerozolimy:  „Rodzice  Jego  chodzili  do  Jeruzalem  na  święto  Paschy.  Gdy  miał  dwanaście  lat, 
udali  się  tam  zgodnie  ze  zwyczajem  świątecznym”  (Łk  2,41-41).  Łukasz  umieszcza  to  wyda-
rzenie  na  tle  największego  żydowskiego  święta,  jakim  była  Pascha,  która  upamiętniała  noc 
wyjścia Izraelitów z Egiptu, stając się dla narodu wybranego przejściem z domu niewoli w kie-
runku  ziemi  obiecanej  przez  Boga,  ziemi  wolności.  To  historyczne  przejście  narodu  Bożego 
wybrania  z  egipskiej  niewoli  do  życia  w  wolności  stanowiło  na  płaszczyźnie  teologicznej  za-
powiedź  „przejścia”  Jezusa  ze  śmierci  do  życia,  które  dokonało  się  poprzez  krzyż  i  zmar-
twychwstanie, przynosząc ludzkości wyzwolenie z niewoli grzechu i śmierci. Ewangelie prze-
kazują nam, że Jezus wraz ze swoimi uczniami świętował Paschę: „W pierwszy dzień Przaśni-
ków uczniowie podeszli do Jezusa i zapytali: «Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali wiecze-
rzę paschalną?»” (Mt 26,18). Ta paschalna wieczerza stała się Ostatnią Wieczerzą, podczas któ-
rej Jezus ustanowił Eucharystię (Łk 22,14-23). Skoro żydowska Pascha jest tłem dla urzeczy-
wistnienia się  Paschy  Jezusa,  dzięki której  dostępujemy  zbawienia, spróbujmy  dowiedzieć się 
czegoś  więcej  na  temat  tego  święta.  W  Księdze  Powtórzonego  Prawa  czytamy:  „Przestrzegaj 
miesiąca  kłosów  (pierwszy  miesiąc  wiosny,  przypadający  na  przełomie  marca  i  kwietnia)  i 
ś

więtowania  Paschy  ku  czci  Pana,  twojego  Boga,  ponieważ  w  miesiącu  kłosów,  w  nocy,  wy-

prowadził cię z Egiptu Pan, twój Bóg” (Pwt 16,1) i dalej: „Każdy mężczyzna powinien trzy ra-
zy w ciągu roku stawić się przed Panem, twoim Bogiem, w miejscu, które On sobie wybierze: 
na  Święto  Przaśników,  na  Święto  Tygodni  i  na  Święto  Namiotów”  (Pwt  16,16).  Przytoczone 
fragmenty wymieniają wielkie doroczne święta pielgrzymkowe (hebr. chag), które znajdowały 
się w religijnym kalendarzu starożytnego Izraela. Ze względu na to, że opowiadanie o pobycie 
dwunastoletniego Jezusa w świątyni jerozolimskiej zostało ukazane przez ewangelistę Łukasza 
w kontekście obchodów Paschy, skoncentrujmy się na pochodzeniu tego najważniejszego świę-
ta  żydowskiego,  z  którego  obchodami  zostały  związane  obrzędy  innej  uroczystości  o  nazwie 
Przaśniki. Chociaż początkowo Pascha i Przaśniki stanowiły zupełnie odrębne święta, to jednak 
ostatecznie  połączono  obchody  Paschy  z  obrzędami  Przaśników.  Wyraźny  ślad  wspólnego 
ś

więtowania  Paschy  i  Przaśników  znajdujemy  bez  trudu  w  Ewangeliach,  gdzie  w  kontekście 

zbliżającej się męki Chrystusa możemy przeczytać: „Nadchodziła uroczystość Przaśników, tak 
zwana Pascha” (Łk 22,1), albo w innym  miejscu: „Tak nadszedł dzień Przaśników, w którym 
należało ofiarować Paschę” (Łk 22,7). 

Pascha  jest  bardzo  starożytnym  świętem  pasterskim,  pochodzącym  z  czasów,  kiedy  Izraelici 
prowadzili  życie  koczownicze.  Pascha  była  ofiarą  składaną  na  wiosnę  z  młodego  zwierzęcia, 
aby w ten sposób uprosić płodność i wszelką pomyślność dla stada. Święto Paschy, praktyko-
wane jako zwyczaj pasterski ludów nomadycznych, było już znane w czasach poprzedzających 
wyjście Izraelitów z Egiptu. Jednak dla Izraela ta wiosenna ofiara, która była rozpowszechnio-
na  wśród  nomadycznych  Semitów,  właśnie  z  powodu  przejścia  z  domu  egipskiej  niewoli  do 
wolności, nabrała szczególnego znaczenia. 

Pochodzenie  wyrazu  „pascha”  jest  trudne  do  ustalenia.  Hebrajskie  Pesach  może  oznaczać 
czynności: „przeskakiwania”, „przechodzenia”, „przechodzenia obok” czy „minięcia”. W świe-
tle powyższej etymologii możemy powiedzieć że, dzięki krwi złożonego w ofierze paschalnej 

background image

 

}

 

 

 

baranka, którą zostały pomazane odrzwia domostw Izraelitów mieszkających w Egipcie, dzie-
siąta  plaga,  przynosząc  śmierć  pierworodnym  potomkom  imperium  faraona,  ominęła  synów 
narodu wybranego (Wj 12,21-23.29). Ze świętem Paschy związana była wieczerza, która była 
przygotowywana  w  taki  sposób,  aby  odtworzyć  całą  dramaturgię  nocy  wyjścia  Izraelitów  z 
Egiptu.  Paschalny  posiłek  składał  się  z  odpowiednio  przygotowanego  jednorocznego  baranka 
bez jakiejkolwiek skazy (Wj 12,5), któremu nie powinno się łamać żadnej kości (Wj 12,46). W 
ten sposób upamiętniano ofiarę, której krew ocaliła Izraelitów od śmierci (Wj 12,21-27). Upie-
czone w całości mięso baranka (Wj 12,8-9) było spożywane z przaśnym, to znaczy niekwaszo-
nym  chlebem  (tzw.  przaśniki  hebr.  maccot,  w  żydowskim  żargonie  „maca”).  Izraelici  wycho-
dząc w pośpiechu z Egiptu zabrali ze sobą ciasto na chleb, które nie zdążyło się zakwasić, przez 
co nadawało się tylko do  wypieku  cienkich placków, sporządzanych  z pszennej  mąki  i  wody, 
czyli tak zwanych przaśników (Wj 12,34). Oprócz wspomnianego przaśnego chleba, mięso ba-
ranka  należało  spożywać  z  gorzkimi  ziołami,  które  miały  przypominać  o  goryczy  długich  lat 
egipskiej niewoli. Paschalny posiłek powinien być przyjmowany w postawie stojącej, z przepa-
sanymi  biodrami,  założonymi  na  nogach  sandałami,  trzymając  laskę  pasterską  w  ręce  (Wj 
12,11).  Izraelici  musieli  być  w  stanie  gotowości,  aby  pospiesznie  opuścić  Egipt,  podejmując 
długi marsz przez pustynię w stronę Ziemi Obiecanej. 

Wiemy już, że wspomniane w kontekście paschalnej wieczerzy słowo „przaśniki” (hebr. mac-
cot) oznacza niekwaszone chleby. Święto Przaśników trwało siedem dni (Wj 23,15), od jedne-
go  szabatu  do  następnego  (Wj  12,16).  Jego  obchody  oznaczały  początek  zbiorów  jęczmienia, 
które w palestyńskim klimacie przypadają bardzo wcześnie, lokalnie nawet na przełomie marca 
i kwietnia. A zatem Przaśniki jako święto ofiarowania nowych plonów miało charakter rolniczy 
i  prawdopodobnie  zostało  zapożyczone  przez  Izraelitów  od  Kananejczyków,  po  wejściu  do 
Ziemi  Obiecanej.  Oczywiście  naród  wybrany  temu  rolniczemu  świętu,  związanemu  z  dojrze-
waniem zboża, którego celebracja przypadała na „miesiąc kłosów” (Żydzi nazywali ten miesiąc 
Abib, co było zapożyczeniem kananejskiego określenia), nadał własny głębszy sens. 

W tym miejscu możemy wrócić do kwestii związku świąt Paschy i Przaśników. Centralne święto 
pielgrzymkowe  w  Izraelu,  jakim  była  Pascha,  obchodzono  w  czasie  pierwszej  wiosennej  pełni 
księżyca, w miesiącu Nisan (14 dnia tego miesiąca), po którym przez siedem dni nie wolno było 
spożywać  ani przechowywać  niekwaszonego  chleba.  Dlatego  zaraz  po  zakończeniu Paschy  (15 
dnia tego samego miesiąca) celebrowano trwające tydzień rolnicze święto Przaśników (Kpł 23,5-
6).  Zatem  obydwa  wspomniane  święta  Paschy  i  Przaśników  obchodzono  na  wiosnę.  Również 
pewnej wiosny miało miejsce niepowtarzalne wydarzenie, dzięki któremu zaistniał wolny naród 
izraelski. Bóg, który stał się źródłem i centrum istnienia tego ludu, wyzwolił go z egipskiej nie-
woli, kreśląc tym samym początek historii Izraela jako narodu, który osiedlił się w ziemi obieca-
nej przez Boga. Początkowo Pascha i Przaśniki niezależnie od siebie wspominały tę zbawczą in-
terwencję Boga. Jednak wspólne elementy obydwóch świąt sprawiły, że zostały one połączone w 
jedną uroczystość, która pomagała kolejnym pokoleniom Żydów na nowo przeżywać wyjście z 
Egiptu, czyli świętować przejście z niewoli do wolności. Zatem święta Paschy i Przaśników bar-
dzo  wcześnie  w  historii  Izraela  nabrały  zbawczego  znaczenia,  ale  dopiero  Jezus  Chrystus  jako 
nowy Baranek paschalny przez swoją śmierć i zmartwychwstanie stał się w czasie swojej Paschy 
dla wszystkich ludzi „Źródłem zbawienia wiecznego” (Hbr 5,9). 

 

background image

 

}

 

 

 

Ks. Piotr Łabuda 

Świątynia w życiu wspólnoty pierwszych chrześcijan (Dz 2,42-47) 

Ś

wiątynia jerozolimska, była niezwykle ważną instytucją nie tylko w tradycji Starego Przymie-

rza. Również bowiem wspólnota pierwotnego Kościoła, widziała w niej miejsce szczególnego 
spotkania z Bogiem.  

Relacjonując życie pierwotnego Kościoła (Dz 2,42-47) autor Dziejów Apostolskich szczególny 
nacisk kładzie na codzienne trwanie uczniów w świątyni. Pierwsze lata po męce, śmierci, zmar-
twychwstaniu i wniebowstąpieniu Chrystusa, po zesłaniu na wspólnotę kościoła Ducha Święte-
go,  były  czasem  zgodnego  współistnienia  uczniów  Chrystusa  i  wspólnoty  narodu  wybranego. 
Lektura pierwszych rozdziałów Dziejów Apostolskich potwierdza to. Efektem głoszenia Dobrej 
Nowiny – pierwsze i drugie wystąpienie Piotra – sprawia nawrócenie około trzech i pięciu ty-
sięcy mężczyzn (Dz 2,41; 4,4). Z czasem dopiero dochodzi do głosu nienawiść Żydów – szcze-
gólnie przełożonych, którzy widząc zagrożenie dla własnych interesów, rozpoczynają prześla-
dowanie uczniów Chrystusa. Po raz pierwszy wspólnota uczniów zostaje nazwana kościołem w 
piątym  rozdziale  Dziejów  Apostolskich  (Dz  5,11),  jakby  wskazując  czas  rozdzielenia  się  No-
wego Ludu, od tych, którzy nie przyjęli wiary w Jezusa Chrystusa

1

. W ten sposób Łukasz uka-

zuje starotestamentalne korzenie chrześcijan. Mimo rozejścia się dróg wyznawców Starego Te-
stamentu i uczniów Chrystusa, znaczenie świątyni jerozolimskiej było nieustannie żywe i waż-
ne  dla  chrześcijan.  Pięknym  przykładem  szacunku  i  uznania  świętości  Świątyni  jest  opis  po-
wrotu Apostoła Narodu do Jerozolimy po trzeciej podróży misyjnej. Św. Łukasz opisuje Pawła, 
który bierze ze sobą czterech mężów i udaje się do świątyni, aby dokonać uroczystego oczysz-
czenia i złożyć stosowną ofiarę (zob. Dz. 21,17-26).  

Dopiero zburzenie Świątyni Jerozolimskiej 15 sierpnia 70 sprawia, że traci ona znaczenie miej-
sca  świętego.  Ważnym  ponadto  dla  chrześcijan  jest  myśl  zawarta  w  Liście  do  Hebrajczyków, 
gdzie autor podkreśla, że Chrystus jest jedynym i największym arcykapłanem. On też wszedł i 
wprowadza swoich uczniów do świątyni zbudowanej nie rękami ludzkimi, ale do świątyni którą 
jest niebo  –  miejsce wiecznego  zbawienia  (zob.  Hbr 9,1-28).  Stąd też ustają  ofiary  starotesta-
mentalne.  Nie  mają  już  one  znaczenia  i  mocy.  Jezus  bowiem  raz  na  zawsze  złożył  w  ofierze 
Bogu  samego  siebie  (Hbr  10,1-18).  Śmierć  Chrystusa  –  Najwyższego  Arcykapłana  –  zerwała 
nie tylko zasłonę świątyni jerozolimskiej, ale nade wszystko otworzyła dla wszystkich wierzą-
cych świątynię niebieską – sprawiła, że mamy przystęp do samego Boga. 

Aby osiągnąć tą wieczną, niebieską świątynię, trzeba by uczniowie Chrystusa żyli i postępowa-
li  na  wzór  pierwszych  chrześcijan.  Wzorzec  ten  opisuje  zaraz  na  początku  Dziejów  Apostol-
skich św. Łukasz: „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w mo-
dlitwie. Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszy-
scy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne.  Sprzedawali majątki i dobra i 
rozdzielali je każdemu według potrzeby.  Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc 
chleb  po  domach,  przyjmowali  posiłek  z  radością  i  prostotą  serca.    Wielbili  Boga,  a  cały  lud 
odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zba-
wienia” (Dz 2,42-47). 

                                              

1

 Zob. W. Rakocy, „Będziecie moimi świadkami…” (Dz 1,8), w: Dzieje Apostolskie i Listy św. Pawła, red. J. Frankowski, Warszawa 

1997, s. 34-37. 

background image

 

}

 

 

 

Słuchając  tego  fragmentu,  określanego  mianem  summarium,  można  wskazać  kilka  niezwykle 
ważnych cech, którymi charakteryzował się pierwotny Kościół.  

Przede wszystkim wspólnota Kościoła, jak podkreśli Łukasz, trwała w nauce Apostołów. A za-
tem  wczesny  Kościół  był  wspólnotą  trwającą  i  słuchającą  nauki.  Był  to  Kościół  uczący  się. 
Czytając tekst grecki warto zwrócić uwagę, że poszczególne wyrażenia występujące w wierszu 
42  są  w  stronie  czynnej.  A  zatem  całe  wyrażenie  oznacza  nie  tyle  zwykłe  słuchanie,  czy  też 
bierne przyjmowanie tego, co mówili apostołowie. Autor pragnie podkreślić, iż cała wspólnota 
wytrwale słuchał tego wszystkiego, czego apostołowie ich nauczali. To słuchanie Łukasz okre-
ś

la  mianem  trwania.  Można  zatem  powiedzieć,  że  pierwsi  chrześcijanie  tęsknili  za  poznawa-

niem tego wszystkiego, czego mogli ich nauczyć apostołowie i ci, którzy przekazywali naukę 
Chrystusa. Już to pierwsze wyrażenie winno być dla nas niezwykle ważnym wskazaniem. Nade 
wszystko  Kościół  jest  wspólnotą  –  wspólnotą,  która  winna  być  nieustannie  zasłuchana  w  to 
wszystko  co  się  odnosi  do  wiary.  Jednym  z  niebezpieczeństw  zagrażających  kościołowi  jest 
religia obojętność. Uznanie, że już nie potrzebuję być we wspólnocie, że już nie potrzebuję ni-
czego dowiadywać się o Jezusie Chrystusie. Za stracony powinniśmy uważać ten dzień, w któ-
rym niczego nowego nie nauczyliśmy się, nie zagłębiliśmy się w mądrość i łaskę Bożą. 

To  trwanie  we  wspólnocie  i  poznawanie  Jezusa  Chrystusa  dokonywało  się  na  modlitwie  i  ła-
maniu  chleba.  A  zatem  pierwotny  Kościół  był  wspólnotą  modlącą  się.  Chrześcijanie  tamtych 
czasów wiedzieli, że nie mogą sprostać życiu o własnych siłach; zresztą nie byli zdani na wła-
sne siły. Zawsze, zanim rozmawiali z ludźmi, rozmawiali z Bogiem. Przed wyjściem do innych 
przychodzili do Boga. Mogli stawiać czoła problemom życia, ponieważ najpierw stawali przed 
Bogiem.  Nie  jest  szczególnie  ważnym,  czy  Łukasz  mówiąc  o  łamaniu  chleba,  miał  na  myśli 
spotkania Eucharystyczne, czy też mówi o zwykłych posiłkach. Ważnym jest natomiast to, że 
uczniowie Chrystusa wszystko czynią na modlitwie i we wspólnocie. 

Wspólnota ta nade wszystko oddawała cześć Bogu. Słowo przetłumaczone w wierszu 43 jako 
bojaźń, sugeruje strach i nabożną cześć. Chodzi tu jednak nie tyle o strach, co niezwykły sza-
cunek dla Boga. Starożytny przekaz mówi o pewnym pobożnym Greku, który poruszał się po 
ś

wiecie,  jak  gdyby  świat  był  świątynią.  Podobnie  rzecz  miała  się  we  wspólnocie  chrześcijan. 

Uczeń Chrystusa świadomy tego, że cała ziemia jest świątynią żywego Boga, żyje przepełniony 
nabożną czcią

2

. Ta cześć jednak nie sprawia paraliżu, ale pobudza do działania. Pierwotny Ko-

ś

ciół, był bowiem wspólnotą działania. Stąd też Łukasz podkreśla, że apostołowie działali znaki 

i cuda (Dz 2,43).  

Być może ktoś powie, że dziś już wielkie znaki i cuda są niemożliwe. Takie jednak podejście 
jest całkowicie błędne. Jeżeli będziemy spodziewali się wielkich rzeczy od Boga i podejmowali 
wielkie sprawy dla Niego, to wielkie rzeczy będą się działy. Kiedy wiara znika, zanikają osią-
gnięcia. Jeszcze więcej mogłoby się stać, gdybyśmy wierzyli, że Bóg z nami może to sprawić. 
Każdy uczeń Chrystusa winien być wielkim znakiem i wielkim Bożym cudem. Bóg zaś – jeśli 
będziemy  trwali  w  nauce,  jeśli będziemy  trwali  na  modlitwie  –  będzie  przez  nas  czynił  wiele 
znaków i cudów. 

Łukasz  stwierdza  także,  że  wspólnota  pierwszych  chrześcijan  był  to  Kościół  dzielący  się 
wszystkim  (Dz  2,44.45).  Po  raz  kolejny  przy  tej  okazji  przekazuje,  że  uczniowie  byli  zawsze 

                                              

2

 Zob. W. Barclay, Dzieje Apostolskie, s. 27. 

background image

 

}

 

 

 

razem. Będąc zaś razem, wszystko mieli wspólne. Mieli oni silne poczucie odpowiedzialności 
jedni za drugich. Prawdziwy chrześcijanin nie może żyć w dostatku i zbytku wiedząc, że inni 
cierpią niedostatek. Warto w tym miejscu – nie patrząc i nie pytając o innych – spojrzeć na sie-
bie i zapytać się – czy ja umiem dbać o potrzeby moich bliźnich? Dla wspólnoty pierwotnego 
Kościoła ta dbałość o dobro wspólne, o potrzeby wszystkich była niezwykle ważną. W summa-
rium Łukaszowym myśl ta zajmuje aż dwa wersety. Wróci także później w kilku kolejnych opi-
sach (Dz 4,32-37; 5,1-11; 6,1-7). 

Kościół  pierwszego  wieku  był  społecznością  uwielbiającą  Boga  (Dz  2,46).  Nie  zaniedbywali 
uczęszczania do Domu Bożego. U Boga nie ma miejsca na religijność w odosobnieniu. Kiedy 
zbieramy  się  razem,  mogą  się  dziać  wspaniałe  rzeczy.  Był  to  Kościół  radujący  się  (Dz  2,46). 
Panowała w nim radość. Posępny chrześcijanin to sprzeczność sama w sobie. Radość chrześci-
janina nie musi być koniecznie hałaśliwa, ale w głębi jego duszy  musi być radość, której nikt 
nie jest w stanie mu odebrać.  

Ta dobroć promieniowała z nich na innych. W języku greckim są dwa wyrażenia oznaczające 
pojęcie „dobry”. Jedno z nich, „agatos”, określa coś jako dobre, będące w dobrym stanie; dru-
gie,  „kalos”  znaczy,  że  coś  jest  nie  tylko  dobre,  ale  dobrze  wygląda

3

.  Chrześcijaństwo  winno 

być czymś pięknym i miłym. Każdy zaś przychodzący do ucznia Chrystusa winien być tym do-
brem napełnianym. Wtedy także i Pan będzie przymnażał tak wiary jak i wierzących wspólno-
cie Kościoła.  

Każdy z nas – każdy z uczniów Chrystusa – winien być taką żywą cząstką Kościoła. Cząstką 
pełną wiary, modlitwy, radości, pokoju i dobra. Będąc takimi, stajemy się także i my nowymi 
ś

wiątyniami Pana. 

 

Pytanie:  Czy  potrafię  odpowiedzieć  na  pytanie:  do  jakich  tekstów  starotestamentalnych 
nawiązuje autor, gdy opisuje pobyt dwunastoletniego Jezusa w świątyni? Dlaczego? 

                                              

3

 Zob. R. Popowski, Wielki słownik grecko-polski, s. 2-3. 314-315.