background image

1. 

Poezja  kręgu  „Orientacji”:  programy,  poetyka,  indywidualności,  recepcja;  ocena.

  (odpowiedź  na  podstawie  Edwarda  Balcerzana 

Poezja  polska,  część  2. –  w  latach  1939-65; tudzież poniekąd  na podstawie  wikipedii;  o  –  a  dużo  o  hybrydzie  i  krytycznej  ocenie jest w 
Nieufnych i Zadufanych) 

 
  Orientacja Poetycka Hybrydy – grupa poetycka; debiuty w latach 1962-65; nazwa pochodzi od studenckiego klubu „Hybrydy”  [jeden z 

najstarszych,  najbardziej  znanych  klubów  studenckich  w  Polsce  –  matecznik  artystyczny  założony  w  latach  50.  (otwarcie  w  1957); 
działalność  oczywiście  nie  tylko  literacka,  ale  również  muzyczna  czy  teatralna  –  niemniej  w  1960  siłą  sprawczą  stał  się  Jerzy  Leszin  – 
Koperski – odtąd klub stał się miejscem spotkań i dyskusji literackich, stworzono Orientację Poetycką Hybrydy  zwaną też grupą twórczą 
Pokolenie 60]; 

  Wysoki  poziom  kunsztowności,  metaforyki,  aforystyczne  sentencje,  afirmacja  otaczającej  rzeczywistości,  również  ustrojowej  -  te 

właściwości  skłoniły  krytykę  do  ironicznego  określania  tej  twórczości  mianem  „formulizmu"  (tworzenie  nowych  i  ładnych  formuł). 
„Orientacja" przyjęła to pojęcie, uznając tworzenie słownych formuł za podstawowy cel poezji.
 

  Po 1965 roku ruch hybrydowców traci spójność organizacyjną, a jednocześnie jego zasięg terytorialny rozszerza się i komplikuje. 
  Poeci:  Krzysztof  Gąsiorowski,  Zenon  Maciej  Bordowicz,  Barbara  Sadowska,  Zbigniew  Jerzyna,  Jerzy  Górzański,  Jarosław 

Markiewicz, Janusz Żernicki. (wiersze większości, zwł. Markiewicza – w sieci) 

  Hybrydowcy uznawali się za wyjątkowe pokolenie historyczne – według nich wszystkie poprzednie generacje dojrzewały pod wpływem 

konieczności  historycznej  i  tragedii  narodowych.  Uniemożliwiało  to  uwolnienie  twórczości  od  tematów  związanych  z  dziejową 
koniecznością i niejako z góry narzucało estetykę i tematykę. Próby uwolnienia się od takich warunkowań były bezskuteczne, gdyż według 
poetów  "Orientacji",  każda taka  próba  była skazana na  niepowodzenie  z  powodu  przyzwyczajeń  czytelniczych  –  odbiorcy  automatycznie 
umieszczali  utwory  w  kontekście  narodowym  i  historycznym,  nawet  wbrew  woli  autorów.  Pokolenie  "Orientacji"  miało  być  pierwszą  od 
ponad stu lat generacją, której wrażliwość i estetyka była wolna od takich ograniczeń – najbliższe wielkie wydarzenia historyczne (II wojna 
światowa,  zimna  wojna)  były  zbyt  odległe  czasowo,  aby  zniewalać  ich  wyobraźnię.  Z  drugiej  strony,  obawiali  się,  że  ich  odwrót  od 
narodowej  i  heroicznej  tematyki  literackiej  sprawi,  że  nie  zostaną  zauważeni  przez  publiczność,  spragnioną  tradycyjnego  repertuaru 
poetyckiego

 

  pokolenie hybrydowców, czyli „pokolenie60” ma do spełnienia zupełnie wyjątkową misję, gdyż dano mu szansę istnienia w wyjątkowych 

okolicznościach historycznych. 

  Edward  Balcerzan  polemizuje  z  takim  postrzeganiem  pokoleniowej  roli  "Orientacji",  wskazując  na  dwie  zawarte  w  ich  programie 

mistyfikacje: 

 

mistyfikacja  historycznoliteracka  –  bunt  przeciwko  narzucaniu  poezji  roli  służebnej  wobec  dziejów  narodu  należy  do  stałego  elementu 
polskiej  tradycji  literackiej  i,  wraz  z  heroizmem  poezji  nastawionej  na  uczestniczenie  w  historii  ojczyzny,  tworzy  dynamikę  przemian 
artystycznych  i  pokoleniowych.  Tak  więc  poeci  "Orientacji"  nie  są  w  tym  stanowisku  pierwsi  i  odosobnieni,  ale  sięgają  do  nurtu 
istniejącego już wcześniej. 

 

mistyfikacja socjologiczna – hybrydowcy przypisywali sobie rolę pokoleniową, chociaż byli tylko jedną z ówczesnych szkół literackich. 

Charakterystyczny dla świadomości pokoleniowej "Orientacji Poetyckiej Hybrydy" był również zupełny brak wrogości i polemiki ze starszymi 
generacjami poetów, a także życzliwość i gotowość współpracy z rówieśniczymi grupami poetyckimi. Należałoby mówić nie o „pokoleniu 60”, 
nie  o  „pokoleniu  nieobecnym”  czy  –  krzywdząco  a  niedorzecznie  –  „pokoleniu bez  biografii”,  ale,  zachowując  jakiś rytm  znaczeniowy  nazw 
generacyjnych, o p o k o l e n i u d z i e c i w o j n y. Są to ludzie urodzeni na krótko przed Wrześniem, także w latach okupacji. 

  Hybrydowcy  nie  atakowali  poprzedników.  Nie  mieli  za  złe  poetykom  uformowanym  wcześniej,  że  są  tworami  odmiennych 

temperamentów.  Szowinizm  pokoleniowy  był  im  obcy  –  ideowo,  z  zasady.Najważniejsze  były  wiersze.  Nie  deklaracje,  rzadkie  i 
ogólnikowe,  lecz  wiersze,  ich  energia  wewnętrzna.  Świętem  niepohamowanej  wyobraźni,  krainą  „niekontrolowanegobtoku  obrazów 
lirycznych”,  była  twórczość  Wnucząt  dla  Rogozińskiego.  Pisał tak  w  1964 roku:b„Prosiłem,  argumentując  przykładami,  żeby  zaprzestali 
kontemplować swoje arcybogatebjaźnie, pielęgnować je i zdobić, metaforyzować i wysubtelniać, a pokalali się nieco materią tego świata – 
psychiczną, socjalną, polityczną: to znaczy, żeby wyobraźnię uznali za narzędzie, a nie za cel sam w sobie”182Podobnie Janusz Stawiński, 
sam  przez  czas  jakiś  związany  z  imprezami  Orientacji,  sytuował  poezję  hybrydowców  w  ponadpokoleniowym  ciągu  ewolucyjnym 
„wyobraźni wyzwolonej” – łamiąc w ten sposób brutalnie ich mit generacyjnej wyjątkowości. Pisał: „Kolejne tomiki – bardzo »wziętego« 
w  najmłodszym  pokoleniu  –  Czachorowskiego,  Berenais  Czycza,  wiersze  Iredyńskiego,  debiuty  ostatnich  dwóch  lat  (Bordowicz, 
Gąsiorowski i inni) – oto świadectwa [...] istnienia nurtu poetyckiego, o którym z całą pewnością można powiedzieć, że realizuje program 
»wyzwolonej  wyobraźni.  Istotą  tego  programu  jest,  wedle  Sławińskiego,  brak  ograniczeń,  „możliwość  nieodpowiedzialności”183,  a  w 
rezultacie wezwanie adresata do zajęcia postawy nierozumiejącej: sprzyjają temu formy hymniczne i inwokacyjne, odwołania do symboliki 
archetypicznej. Jednego pytania – „dlaczego?” – poezja Wnucząt nie toleruje, a nawet nie przewiduje w scenariuszu zachowań odbiorcy. 

  Opinie krytyki 
  Julian Rogoziński na łamach "Współczesności" nazywał tych poetów "Wnuczętami", które nie mogąc porozumieć się z pokoleniem ojców 

pielęgnują pamiątki po dziadkach i babciach, a więc po twórcach młodopolskich. 

  Janusz Sławiński uznał tę poezję za przejaw istnienia ponadpokoleniowego nurtu, który nazwał nurtem "wyobraźni wyzwolonej". 
  Kazimierz  Wyka  podczas  swoich  odczytów  dotyczących  najmłodszej  literatury  krytykował  kilkakrotnie  wiersz  Gąsiorowskiego  Jedna  z 

wilgoci. 

  Zbigniew  Bieńkowski  i  Arnold  Słucki  postrzegali  tę  poezję  jako  silnie  intelektualną.  Obaj  oceniali  ją  bardzo  negatywnie.  Bieńkowski 

również stworzył dla tej poezji miano formulizmu. 

 
 

2. 

Pokolenie 68 – w PRL i na świecie; próba portretu. 

 
  Termin  Pokolenie  68  obejmuje  całość  doświadczeń  egzystencjalno-literackich  tej  formacji,  której  umownym  początkiem  są  w  Polsce 

głównie wydarzenia Marca 1968 (z kolei Nowa Fala to pojęcie węższe – określa tylko pewną formację intelektualną w ramach Pokolenia 
68  –  choć  terminy  te  często  stosowane  są  zamiennie).  Wydarzenia  Marca  1968  były  wydarzeniami  „pokoleniowymi”  dla  ludzi  ww. 
formacji. 

  Kontekst historyczny – Polska: kryzys polityczny zapoczątkowany demonstracjami studentów (m.in. w Warszawie, Krakowie, Poznaniu 

czy Gdańsku) – demonstracje brutalnie rozbite przez Milicję Obyw.;  

  list  trzydziestu  czterech  –  14  marca  1964  r.  grupa  intelektualistów  wystosowała  apel  do  władz  z  żądaniem  zmiany  polityki  kulturalnej 

państwa; domagano się ograniczenia cenzury oraz zwiększenia przydziału papieru na druk książek i czasopism; wśród sygnatariuszy  listu 

background image

byli  m.in.  Antoni  Słonimski,  Maria  Dąbrowska,  Jerzy  Andrzejewski,  Stanisław  Dygat,  Paweł  Jasienica,  Stefan  Kisielewski,  Tadeusz 
Kotarbiński, Władysław Tatarkiewicz 

  atak władz na Kościół – partyjna krytyka listu biskupów polskich do biskupów niemieckich (jesień 1965), w którym znalazło się zdanie 

przebaczamy  i  prosimy  o  przebaczenie;  list  ten  wystosowano  w  związku  z  kościelnymi  obchodami  1000-lecia  chrztu  Polski;  władze 
komunistyczne utrudniały te obchody, obawiając się masowych zgromadzeń ludności 

  Bezpośrednią  przyczyną  wybuchu  zajść  była  demonstracja  studentów  pod  pomnikiem  Adama  Mickiewicza  w  Warszawie  (30  stycznia 

1968)  przeciwko  zdjęciu  przez  cenzurę spektaklu  Dziady  w reżyserii  Kazimierza  Dejmka,  granego  w  warszawskim  Teatrze  Narodowym. 
Po czterech pierwszych przedstawieniach poinformowano Dejmka, że spektakl może być grany tylko raz w tygodniu, młodzieży szkolnej 
nie można sprzedawać więcej niż 100 biletów po cenach normalnych, reżyser ma też odnotowywać reakcje publiczności. 

  16  stycznia  zawiadomiono  go,  że  30  stycznia  odbędzie  się  ostatnie  przedstawienie.  Na  spektaklu  tym  (jedenaste  przedstawienie  od 

premiery)  był  nadkomplet,  głównie  studenci.  Przedstawienie  co  chwilę  przerywały  oklaski.  Po  zakończeniu spektaklu  skandowano  hasło 
"Niepodległość bez cenzury", wymyślone przez Karola Modzelewskiego. Rozlegały się także okrzyki: "Chcemy kultury bez cenzury!". Po 
wyjściu  z  teatru  ok.  dwustuosobowy  tłum  (złożony  w  większości  ze  studentów)  ruszył  w  kierunku  pomnika  Adama  Mickiewicza  z 
transparentami  "Żądamy  dalszych  przedstawień",  który  złożono  u  stóp  pomnika.  MO  z  początku  nie  interweniowała,  dopiero  po  kilku 
minutach rozpędziła  manifestację  pałkami i  aresztowała  35  manifestantów,  z których  dziewięciu pociągnięto do  odpowiedzialności  przed 
kolegium karno-administracyjnym. Dwóch studentów Uniwersytetu Warszawskiego, na wniosek ministra szkolnictwa wyższego Henryka 
Jabłońskiego, relegowano z uczelni za przedstawienie relacji z zajść reporterom prasy francuskiej. Byli to Adam Michnik i Henryk Szlajfer. 

      * 8 marca w obronie relegowanych z uczelni Adama Michnika oraz Henryka Szlajfera został zwołany wiec protestacyjny. Odbywająca 

się  na  dziedzińcu  Uniwersytetu  Warszawskiego  studencka  manifestacja  została  brutalnie  rozpędzona  przez  tzw.  aktyw  robotniczy  oraz 
Batalion Operacyjny z Golędzinowa przypominający późniejsze ZOMO. 

      * 9-23 marca wiece studentów na Politechnice Warszawskiej oraz wiec na Uniwersytecie Warszawskim w Auditorium Maximum; strajk 

okupacyjny  na  Politechnice  Warszawskiej  od  21  marca)  wspierany  przez  ludność  Warszawy.  Pierwszego  dnia  wieców  oddziały  milicji 
bezskutecznie atakowały budynek Wydziału Elektroniki PW 

      *  W  Gdańsku  11  marca  1968  na  Politechnice  Gdańskiej  w  wiecu  zorganizowanym  przeciwko  polityce  partii  uczestniczyło  4000 

studentów. 

      * 15 marca w Gdańsku odbyła się największa w skali kraju manifestacja. Udział w niej wzięło 20 tys. osób, studentów, robotników i 

innych mieszkańców Gdańska. 

  Fala  protestów  ogarnęła  całą  Polskę.  Wspólnym  żądaniem  był  postulat  zniesienia  cenzury  oraz  "dyktatury  ciemniaków",  którego  to 

określenia  wobec  rządzących  użył  Stefan  Kisielewski.  Władze  PRL  uznały  "Dziady"  w  inscenizacji  Kazimierza  Dejmka  za  spektakl  o 
wymowie  antyradzieckiej,  a  protesty  na  uczelniach  tłumiły  siłą.  Pierwszy  sekretarz  PZPR  Władysław  Gomułka,  przemawiając  19  marca 
1968 (wiec partyjny, towarzysz wiesław – przemówienie antysemickie) na spotkaniu aktywu warszawskiej organizacji partyjnej, podkreślił 
zagrożenie spowodowane rozruchami. Mówił o tajemniczych „siłach”, „prowokatorach” i „zajściach”. 

  Świat:  maj 1968 – ogólna nazwa wydarzeń we Francji – paryski maj, paryski marsz – rewolta licealistów i studentów; protesty młodych – 

bezpośrednia przyczyna to usunięcie przez policję demonstrantów z wydziału paryskiej Sorbony; kilkutygodniowe strajki paraliżujące kraj; 
skutki  gospodarcze,  społeczne,  polityczne,  kulturalne;  studenci  w  wielu  krajach,  m.in.  we  Francji,  demonstrowali  przeciwko  wojnie 
wietnamskiej, przeciwko ingerencji USA w krajach Trzeciego Świata; we Francji – również przeciwko rządom konserwatystów; studenci 
założyli ruch antyfaszystowski; Do wybuchu demonstracji w stolicy Francji doszło 3 maja 1968 r., kiedy to studenci, mimo zakazu władz, 
zorganizowali  kilkusetosobowy  wiec  w  pomieszczeniach  Sorbony.  7  maja  studenci  i  licealiści  zorganizowali  30-kilometrowy  marsz  ode 
Denfort-Rochereau  do  Place  de  l’Etoile,  domagając  się  spełnienia  swych  żądań.  Studenci  zapowiedzieli  okupację  Sorbony  po  odejściu 
stamtąd policji. 

  w Czechosłowacji – „praska wiosna” – 20/21. 08. 1968 – inwazja państw Układu Warszawskiego (m.in. Polski); wydarzenia związane z 

próbą  reformy  systemu  komunistycznego  i  osiągnięcia  w  nieco większym  stopniu  niezależności państwowej.  Za początek procesu  uznaje 
się  wybór  na  stanowisko  I  sekretarza  Komunistycznej  Partii  Czechosłowacji  (KPCz) A.  Dubčeka  w  dniu  5  I  1968.  Udało  mu  się  skupić 
wokół siebie grono partyjnych reformatorów i przeforsować program zmian politycznych i gospodarczych. Opublikowany program reform 
był  zwany  "polityką  otwartych  drzwi",  a  reformy  określano  jako  "socjalizm  z  ludzką  twarzą".  Wydarzenia  w  Czechosłowacji  mocno 
zaniepokoiły  rządy  państw  członkowskich  Układu  Warszawskiego.  Zorganizowano  szereg  narad  przywódców  partii  komunistycznych,  a 
po ostatniej z nich doszło do interwencji. „bratnia pomoc” = inwazja wojskowa. 

  Przemiany kulturalne w Chinach; 1969 – Woodstock; Armstrong na Księżycu; 1965 – orędzie biskupów Polskich do Niemieckich. W USA 

– rewolta wokół buntu młodych poborowych wysyłanych do armii amerykańskiej walczącej w Wietnamie; demonstracje antysystemowe; 
wszystko co stare – do zanegowania; zbuntowana młodzież; szukanie przez młodych prawdy i sensu życia w totalitarnym systemie 

 
[najzwyczajniej trzeba przelecieć pierwsze notatki, gdzie mamy cały szereg dat i wydarzeń – również kulturowych, np. muzycznych, teatralnych; 
jeśli chodzi o kontekst historyczny w Polsce lat 70. – dużo daje przedmowa do „Etyki i Poetyki”] 

 

 

3. 

Pokolenie  68:  historia;  źródła,  przyczyny,  uzasadnienie  –  postaw  i  poetyk.

  [poniekąd  można  odwoływać  się  również  w  kontekście 

historycznym  do  odpowiedzi  na  pytanie  drugie; jednak jak  rozumiem  –  w tym  pytaniu  może  bardziej  chodzić  o  aspekt literacki  –  grupy 
poetyckie etc.] 

 
  Pokolenie 68 – to z jednej strony spójny głos poezji, z drugiej strony jednak – kilka różnych głosów, różnych postaw poetyckich/poetyk. 

Przede  wszystkim  jednak  mówi  się  o  Nowej  Fali,  zwanej  też  Nowym  Ruchem  czy  Młodą  Kulturą;  mówiono  też  o  Pokoleniu  70  czy 
poetach  kontestacji;  między  poetami  istniały  od  początku  różnice poglądów,  strategii  poetyckich,  wzorów  literackich;  wyróżnia  się na  tej 
podstawie kilka głównych ośrodków poetyckich; 

  Historia, źródła - ruch literacki przełomu lat 60. i 70. W szczególności pojęcia tego używa się w odniesieniu do debiutantów z lat 1968-

1972. W r. 1968 debiutuje tomem Korekta twarzy Stanisław Barańczak, ukazują się tomy Ryszarda Krynickiego Pęd pogoni, pęd ucieczki 
oraz Jarosława Markiewicza Przyszedłem zapytać o własne imię czasu, który wnoszę. W r. 1969 Krynicki wydaje Akt urodzenia. 1970 r. to: 
Jednym  tchem  Barańczaka,  Drugi  zbiór  wierszy  Ewy  Lipskiej,  Godzina  jastrzębi  Krzysztofa  Karaska.  Arkusz  poetycki  Karaska,  obok 
tomów  Krynickiego  i  Markiewicza,  wskazał  Barańczak  w  swej  pierwszej  książce  krytycznej  (Nieufni  i  zadufani)  uznanej  za  manifest 
twórczy, jako najwartościowsze z dokonań wstępującego pokolenia. W 1971 r. pojawiły się kolejne zbiory: Nawracanie stracha na wróble 
Leszka  A.  Moczulskiego  i  Podtrzymując  radosne  pozory trwania pochodu Markiewicza.  Przełomowym  był  rok  1972,  kiedy  ukazały  się: 
Dziennik  poranny  Barańczaka,  Lekcja  liryki  Jacka  Bierezina,  Drozd  i  inne  wiersze  Karaska,  Nastanie  święto  i  dla  leniuchów  Juliana 
Kornhausera,  Samopalenie  Jerzego  Kronholda,  Trzeci  zbiór  wierszy  Lipskiej,  Komunikat  Adama  Zagajewskiego.  Większość  spośród 
debiutantów  stanowili  twórcy  urodzeni  w  okolicach  roku  1945,  reprezentanci  jednego  pokolenia.  Stąd  wzięła  się  popularność 
konkurencyjnego  wobec  Nowej  Fali  terminu:  „pokolenie  ´68”,  w  którym  podkreślony  został  moment  przeżycia  krystalizującego 
świadomość formacji (tzw. wydarzenia marcowe z r. 1968). W ramach tej formacji odnaleźli się twórcy nieco starsi i debiutujący przed r. 
1968:  Leszek  A.  Moczulski,  Krzysztof  Karasek,  Jarosław  Markiewicz.  Podobnie  młodsi,  debiutujący  u  schyłku  Nowej  Fali:  Lech 

background image

Dymarski, Zdzisław Jaskuła. Pokoleniowo do Nowej Fali należą nie związani z nią formalnie: Ewa Lipska, Rafał Wojaczek, Józef Baran. 
Za  identyfikujących  się  z  Nową  Falą  uznaje  się:  Mariannę  Bocian,  Jacka  Bierezina,  Lothara  Herbsta,  Witolda  Sułkowskiego,  Leszka 
Szarugę. 

  Rowieśnikami Nowej Fali są współautorzy książki polemicznej (Spór o poezję) wobec dwóch sztandarowych manifestów generacji, poeci 

katowickiej  grupy  "Kontekst":  Tadeusz  Sławek,  Andrzej  Szuba, Włodzimierz  Paźniewski,  Stanisław Piskor,  których  wiersze  korzystają  z 
doświadczeń m.in. amerykańskiej poezji beatu oraz dalekowschodniego haiku. Spośrod rówieśników Nowej Fali reprezentujących skrajnie 
odmienny  od  czołówki  pokolenia  program  literacki  wymienić  trzeba  również  członków  krakowskiej  grupy  "Tylicz":  Jerzego  Gizellę, 
Adama  Ziemianina,  Andrzeja  Warzechę,  których  poezja  posiadała  takie  dominanty,  jak:  natura,  folklor,  emocja  i  która  określana  była 
mianem  "chłopskiego  parnasizmu".  Twórczość  poetycka  Nowej  Fali,  wyrastająca  z  niezgody  na  ówczesny  porządek  społeczny,  stała  się 
częścią  zjawiska  szerszego,  obejmującego  całość  kultury  tego  okresu:  ruch  teatralny  (Teatr  STU,  Teatr  8  Dnia,  Teatr  77,  Kalambur), 
malarstwo grupy "Wprost", "kino moralnego niepokoju" (K. Kieślowski, A. Holland, J. Kijowski, T. Zygadło), eseistyka polityczna Adama 
Michnika  i  Marcina  Króla.  Pismem  integrującym  pokolenie  był  w  latach  1971-1976  krakowski  "Student",  ważny  był  również  "Nowy 
Wyraz". 

  Przyczyny,  uzasadnienie  postaw  i  poetyk:  Nadrzędnym  postulatem pokolenia  uczyniono  potrzebę  docierania  do  prawdy,  zbliżenia  do 

rzeczywistości  (nowy  realizm),  ucieczki  od  uproszczonego  wartościowania.  Wrogiem  stała  się  gazeta  symbolizująca  degradację  języka  i 
świata polityki oraz potoczne prawdy o świecie symbolizujące z kolei czarno białą aksjologię właściwą propagandzie i kulturze masowej. 
W  obrębie  poetyckiej  Nowej  Fali  współistniały  dwie  główne  tendencje  artystyczne,  które  można  utożsamić  z  dwiema  najważniejszymi 
grupami  poetyckimi.  Stanisław  Barańczak  i  Ryszard  Krynicki  z  poznańskiej  grupy  "Próby"  reprezentowali  nurt  lingwistyczny  - 
zmodyfikowaną kontynuację doświadczeń Białoszewskiego, Karpowicza i Awangardy Krakowskiej. „Neolingwiści” zajęli się językiem w 
użyciu,  mechanizmami  manipulacji  językowej,  nowomową,  perswazją.  Adam  Zagajewski  i  Julian  Kornhauser  to  najważniejsi 
przedstawiciele  krakowskiej  grupy  "Teraz"  (pozostali:  Wit  Jaworski,  Jerzy  Kronhold,  Jerzy  Piątkowski,  Stanisław  Stabro)  postulującej 
„mowę  wprost”.  Do  najważniejszych  manifestów  generacji  należą  książki:  Nieufni  i  zadufani  Barańczaka  oraz  Świat  nie  przedstawiony 
Kornhausera  i  Zagajewskiego  (1974).  Barańczak  wyraża  przekonanie,  iż  "poezja  powinna  być  nieufnością",  manifestuje  postawę 
romantyczną, nieufność wobec rzeczywistości, krytycyzm literatury wobec świata i samej siebie, demaskatorstwo. Celem nadrzędnym staje 
się  "oczyszczenie  drogi  prawdzie".  Pozytywne  realizacje  dostrzega  Barańczak  w  nurcie  poezji  lingwistycznej  i  debiutach  swoich 
rówieśników.  Dla  Kornhausera  i  Zagajewskiego  najważniejszym  zadaniem  literatury  winno  być  "przedstawienie  świata"  -  osiągnięcie 
kontaktu z rzeczywistością jako warunku normalnego funkcjonowania kultury. Naczelną zasadą powinno stać się "mówienie wprost" - bez 
uciekania  się  do  kostiumów  fikcji,  stylizacji  czy  alegorii.  Manifest  Barańczaka  był  reakcją  na  skażenie  języka  nowomową  i 
zdominowaniem poezji lat 60. przez tendencje estetyzujące, banalizujące język poetycki. Postulaty Świata nie przedstawionego wzięły się 
z  przekonania  o  braku  prawdziwego  opisu  rzeczywistości  w  całej  powojennej  literaturze  polskiej.  Różnorodność  dokonań  twórczych 
Nowej Fali sprawia, iż nie możemy mówić o "zbiorowej poetyce". 

  Prawda jest taka, że Nowa Fala nie stworzyła nowego języka czy stylu – tak samo, jak nie stworzyli go malarze grupy Wprost (np. 

Zbbylut Grzywacz). Poezja nowofalowców brała czynny udział w budzeniu społecznej świadomości – poetyka tego pokolenia mogła 
w  takim  charakterze  funkcjonować  w  systemie  zdominowania  kultury  przez  aparat  rządowy;  przeciwnicy  wyobrażeniom  poezji 
pielęgnowanym  w  towarzystwie  młodoliterackim  –  estetyzmowi,  stylizatorstwu,  pustosłownej  metaforze;  w  opozycji:  potrzeba 
nawrotu do konkretu, przeświadczenie, że poezja jest działalnością o sensie moralnym, cel – krytyczna przebudowa świadomości; 
wg Korn. i Zagaj. – grunt to mówienie wprost, z perspektywy  społecznej, politycznej, obyczajowej realności; chcą ulepszyć świat, 
opisać  bezwzględnie  ostro;  sugestywna  kreacja  podmiotu  poetyckiego,  jako  kogoś,  kto  w  całości  należy  do  współczesnej  polskiej 
rzeczywistości; obywatelska sceneria życia, powszechne kłopoty codzienności, kontakt ze światem za pośr. gazety, radia. Praktyka 
poetycka  –  nieustanny  kontakt  z  zafałszowaniem,  stereotypami  fabrykowanymi  przez  mass  media;  przeciwko  upiększonemu, 
zafałszowanemu obrazowi rzeczywistości. 

  Warto zwrócić uwagę na wielobarwność ugrupowań Nowej Fali.  Reasumując – różne ośrodki poetyckie:  
 

a) 

Poznań – Barańczak, Krynicki – grupa „Próby” 

b)  Kraków – Kornhauser, Zagajewski, Kronhold – grupa „Teraz” 
c) 

Warszawa – Karasek, Markiewicz 

d)  Łódź – Zdzisław Jaskuła, Jacek Bierezin (grupa „Ruch” / „Centrum”?) 
 

a)  Poznańska  grupa  "Próby"  (Barańczak,  Krynicki)  poddawała  totalnej  kompromitacji  język  życia  publicznego  -  prasy,  radia,  telewizji, 
instytucjonalnej  biurokracji  (życiorysy,  podania,  ankiety  personalne,  zeznania  w  czasie  przesłuchań).  W  wypowiedziach  programowych 
(Stanisław Barańczak, Nieufni i zadufani, 1971; Ironia i harmonia, 1973) zaatakowany został model języka w obiegu społecznym:  chodzi 
nie tylko o wszystkie kłamstwa propagandy, ale i o model "bezpiecznej" poezji poprzedników - gier stylizacyjnych (na antyk, na barok, na 
romantyzm),  poetów  "zadufanych",  pogodzonych  z  rzeczywistością.  Rezygnacji  i  unikom  przeciwstawiano  ironię  jako  postawę 
światopoglądową.  
 
– poznańska grupa poetycka, istniejąca w latach 1964–1968. Członków grupy nazywano również "lingwistami poznańskimi", bowiem ich 
twórczość sytuowała się w nurcie poezji lingwistycznej. Zapowiedzieli także nadejście Nowej Fali w polskiej literaturze. 
 
Do grupy należeli Stanisław Barańczak, Ryszard Krynicki (główni reprezentanci), Marek Kośmider, Anna Maciejewska i Ruta Zylberberg. 
Grupa  nie  posiadała  własnego  programu,  chociaż  za  taki  można  uznać  wypowiedzi  Barańczaka  i  Krynickiego,  którzy  kładli  nacisk  na 
"przeciwstawianie  się  fetyszyzowaniu  tzw.  poezji  samorodnej,  talentowi  natchnienia".  Ich  twórczość  charakteryzowała  się  "nieufnością 
poznawczą wobec rzeczywistości, języka i własnych doznań". 
 
Członkowie  grupy  współpracowali  z  Teatrem  Ósmego  Dnia,  Kołem  Naukowym  Polonistów  Uniwersytetu  Adama  Mickiewicza, 
czasopismem "Nurt" oraz ze studenckim klubem "Od Nowa". W 1966 roku opublikowali almanach Imiona powinności. 
 
b)  Taką drogą  szła  krakowska  grupa  "Teraz".  Identyfikowali  się  z  tradycją  awangardy;  Tadeusz  Peiper  był  im  bliski,  ale i  odległy  o  całą 
epokę.  Julian  Kornhauser  był  współzałożycielem  i  współtwórcą  programu  grupy  "Teraz".  Nim  ukazała  się  książka-  -manifest  Świat  nie 
przedstawiony (1974) Juliana Kornhausera i Adama Zagajewskiego, teksty programowe publikowali główni przedstawiciele grupy już od 
1970  roku  w  czasopismach  literackich;  "Student",  czasopismo  młodej  inteligencji  krakowskiej,  stał  się  organem  tej  grupy,  a  klub  "Pod 
Jaszczurami"  -  ważnym  miejscem  spotkań.  Pierwsze  przejawy  zaniepokojenia  poglądami  młodych  zaprezentowała  władza  odmawiając 
zgody  na  wydawanie  czasopisma  "Młoda  Kultura".  Śladem  tego  pomysłu  był  tylko  dodatek  do  "Studenta".  Grupa  "Teraz"  była  wcale 
liczna, część jej członków dość szybko zawieruszyła się, inni - jak Józef Baran - odeszli z powodów różnic programowych. Pozostał jednak 
rdzeń tej grupy - poeci, którzy potwierdzili swoje znaczenie w późniejszej twórczości, choć po zakończeniu działalności grupowej w 1975 
roku  kroczyli  już  własnymi  drogami.  Ów  rdzeń  grupy  "Teraz"  tworzyli:  Julian  Kornhauser,  Wit  Jaworski,  Jerzy  Kronhold,  Jerzy 
Piątkowski,  Stanisław  Stabro  i  Adam  Zagajewski.  Łączyło  ich  -  przy  całym  późniejszym  zróżnicowaniu  -  przeświadczenie  o  potrzebie 

background image

odnowy  języka  poetyckiego.  Z  nieufności  do  metafory  -  wyraźnej  u  Juliana  Kornhausera  i  Adama  Zagajewskiego,  widocznej  w  ich 
debiutanckich tomikach  wierszy  -  rodzi  się  przeświadczenie  o potrzebie  wiarygodności  w nazywaniu  zjawisk  codziennego  życia,  takiego 
jakie ono jest, nie poddanego mistyfikacjom i metaforycznym przekształceniom. Konsekwencją tego założenia był postulat uczestniczenia 
poezji  ("sztuki  poetyckiej")  w  kształtowaniu  świadomości  zbiorowej,  wkraczanie  "emocjonalne"  w  społeczno-polityczne  i  kulturalne 
"teraz". Wkraczanie bezpośrednie, nie zakamuflowane "metaforyczną" metafizyką. 
 
c),  d)  Inny  charakter  niż  grupa  "Próby"  miało  łódzkie  "Centrum"  (Jacek  Bierezin,  Andrzej  Biskupski),  związane  bliżej  z  zalążkami 
pierwszych  organizacji politycznej  opozycji;  inny  także -  warszawski  krąg  "Nowego  Wyrazu",  skupiony  na  prezentacji  młodych  poetów, 
daleki  od  postaw  programotwórczych.  Wrocławska  "Grupa  66"  negowała  postawy  poetów  "Współczesności",  kwestionowała  "poezję 
wyobraźni",  potrzebę  języka  metaforycznego.  Ta  sugestia  prowadziła  do  poszukiwania  nowego  wzoru  języka  poetyckiego.  Nie  bez 
znaczenia były wcześniejsze poszukiwania Różewicza - jego język konkretu. 
 

  W tym czasie, prócz Terazowców czy Prób – działa również, zupełnie odmienna światopoglądowo, np. grupa Tylicz – krakowska grupa 

powstała  w tym  samym  roku,  co  grupa  Teraz;  jednak reakcje na marzec  całkiem  inne  –  eskapistyczne;  odwrócili się  od  miasta  w  stronę 
pejzażu, od polityki w stronę egzystencji, od filozofii w stronę emocji, od kultury – w stronę natury, rodzinnej wsi, w lasach bieszczadzkich 
znaleźli  azyl  przed  niszczącym  działaniem  miejskiej  cywilizacji.  Generalne  odwrócenie  od  spraw  wielkiej  polityki.  Grupa  studencka, 
związana  z  Krakowskim  Ośrodkiem  KKMB;  członkowie:  F.  Brataniec  (do  1970),  J.  Gizella,  W.  Kolarz,  A.  K.  Torus  (Pokrzywa),  A. 
Warzecha,  A.  Ziemianin  (od  1970r.).  Założycielami  byli  Gizella,  Torus  i  Warzecha-  studenci  polonistyki  UJ.  W  październiku  1970  za 
namową  J.  Harasymowicza  przystąpił  A.Ziemianin.  Kolumną  poetycką  tyliczan  było  Życie  Literackie.  Oficjalna inauguracja  działalności 
grupy  odbyła  się  w  styczniu  1970r.  w  studenckim  klubie  UJ  "Słowianki".  Nazwa  Tylicz  autorstwa  Gizelli,  pochodzi  od  miejscowości 
Tylicz  w  dawnym  nowosądeckiem.  Większość  stamtąd  pochodziła,  a  także  ze  względu  na  historyczną  przeszłość  Tylicza  (  listopad'69), 
tradycję w literaturze (J. Kochanowski), świadectwo wielowiekowej koegzystencji dwóch kultur (Łemków i Polaków), obóz konfederatów 
barskich. Inne propozycje nazwy: Poddasze, Peleryna, Muszyna II, Mansarda. Miejsca oficjalnych spotkań to siedziba Koła Młodych przy 
ZLP,  siedziba  KKMP.  w  Krakowie  oraz  klub  "Pod  Jaszczurami"  i  "Nowy  Żaczek".  [ale  to  generalnie  mniej  ważne,  bo  to  nie 
nowofalowcy jako tako, ale równolegle istnieli w tym pokoleniu]
 

 
 

4. 

Pokolenie  68  –  program  poezji  „nieufnej”  i  „zaangażowanej”.  –  co  odnosi  się  też  do  pytania  11.,  na  przykład.  W  Nieufnych  i 
Zadufanych są też informacje i krytyczna ocena odnosząca się do Hybrydy

 

 

 

  Na  podstawie:  „Paru  przypuszczeń  na  temat  poezji  współczesnej”  (1970)  :  1.  poezja  powinna  być  nieufnością  –  tylko  to 

usprawiedliwia  dziś  jej  istnienie;  poezja  ma  zasięg  wąski  –  środki  wypowiedzi  o  szerokim  zasięgu  usiłują  wpoić  nam  z  góry  system 
wartości, jako arbitralny, jako prawdy absolutne; poezja – pierwszy przyczółek walki o niezafałszowany obraz świata – poezja nie zwraca 
się  do  biernego  odbiorcy  sprzed  telewizora  czy  gazety  –  a  do  człowieka,  który  pragnie  myśleć;  poezja  nie  jest  anonimowym  głosem 
Wielkich  Manipulatorów  –  ale  głosem  jednostki;  myślenie  indywidualne  =  myślenie  nieufne,  krytyczne  wobec  zbiorowych  wiar, 
sentymentów  –  indywidualizm  jest  szansą  dla  poezji  aktywnego  stosunku  do  świata;  cecha  poezji  –  skłonność  do  konkretu;  poezja 
sprawdza, przymierza życzenia do stanu faktycznego; poeta – nieufnie powinien przysługiwać się hasłom ogólnikowym, pojemnym mitom; 
powinna  być,  poezja,  nieufnością,  krytycyzmem,  demaskacją  –  aż  do  chwili,  gdy  z  ziemi  zniknie  ostatnie  kłamstwo,  demagogia,  akt 
przemocy;  poezja  może  się  do  tego  przyczynić  (zaangażowanie?),  może  nauczyć  człowieka  myśleć  o  świecie  w  kategoriach  racjonalnej 
nieufności wobec wszystkiego, co zagraża pod postacią kłamstwa, demagogii i przemocy; poezja ma być nieufna w pełni konsekwentnie, 
zdzierać maski pozorów, nie tylko z zewnętrznego świata – ale z samej siebie; ma ukazywać skłócenie w tym, co ją otacza, ale i w tym, co 
tkwi w niej, ukazywać niejednolitość, wieloznaczność ukrytą pod powierzchnią harmonii, zgody, oczywistości; od tego poezja musi zacząć 
– od nieufności, która oczyści drogę do prawdy. 

 
  Na podstawie „Nieufnych i zadufanych” Barańczaka, tudzież notatek. 
  „Nieufni  i  zadufani”  –  wychodzą  w  1971  roku  (we  wstępie  od  autora  znajdujemy,  iż  książka  powstawała  w  latach  1967-70);  jedna  z 

książek  niejako  projektujących  nową  poezję  i  nowe  myślenie  o  literaturze  –  wychodzące  od  wartości  etycznych;  próba  dialektycznego 
myślenia o wartościach w literaturze; zbiór esejów, pierwsza programowa książka Nowej Fali – budowała język Nowej Fali, podsumowała 
pierwszy  rok  jej  działalności.  Istotna  dla  nowofalowców  była  świadomość  wspólnoty.  Młodzi  Barańczak  czy  Krynicki  –  poetyka 
prowokacji.  

  „Nieufni  i  zadufani”  –  romantyzm  i  klasycyzm  w  młodej  poezji lat  60.  – jako  sposoby  myślenia  w kategoriach epistemologicznych;  we 

wstępie  Barańczak  podkreśla,  iż  książka  ta  jest  próbą  pogłębienia  następujących  zagadnień:  przyczyny  kryzysu  młodej  poezji  (które 
książka ta widzi w społecznych przesłankach uprawniających do przyjęcia arbitralnego stylu myślenia); zagadnienie kontrpartnera młodej 
poezji  –  tzw.  poezję  lingwistyczną;  prezentowane  przez  młodą  poezję  postawy  wobec  rzeczywistości  (koncepcje  człowieka);  nowe, 
przełomowe zjawiska. 

  Cz.  I  –  krytyka  młodej  poezji  za  jej  jednopłaszczyznowość,  myślenie  arbitralne  i  mitotwórcze,  nie  dostrzegające  antynomii  danego 

zjawiska, wewnętrznych sprzeczności, usilne pragnienie azylu, ucieczki od wszystkiego, co może skomplikować tok myślenia, wstrząsnąć, 
zaniepokoić;  banał,  typowość.  Daje  przykład  naiwnej  Piosenki  dla  goździków.  Błędne  jest  przekonanie  o  tym,  iż  poezja  to  tworzenie 
prawd  absolutnych,  że  jej  istotą  jest  poszukiwanie  azylu  i  harmonii,  a  przyrodzony  atrybut  poety  to  ufność  wobec  świata  i 
zadufanie w sobie.
 Ufność to widomy symptom sklasycyzowania – jednotorowości myślenia, jednolitości (podczas, gdy styl romantyczny 
charakteryzuje  ambiwalencja  czy  nawet  poliwalencja  myślenia,  istnienie  sprzeczności,  współistnienie  ich).  Barańczak  opowiada  się 
oczywiście  za  stylem  romantycznym.  Romantyczna  postawa  nieufności  to  pozytywna  propozycja  książki.  Jest  narzędziem,  bronią 
względem  świata  dla  współczesnego  poety.  Myśl  nie  tylko  odbija  rzeczywistość,  ale  projektuje  ją,  postuluje  –  taką,  jaka  ma  być. 
Konieczna  jest  w  literaturze  romantyczna  postawa  nieufności  –  zaś  klasyczne  zadufanie  jest  postawą  szkodliwą.  Zadanie 
romantyzmu  dialektycznego  –  winien  wykroczyć  poza  zakłamany  chaos  małych  mitów,  by  po  poddaniu  ich  weryfikacji  i 
demaskacji – utorować drogę do programu pozytywnego. 
 

  Barańczak wprowadza istotne rozróżnienie: 
 

  Klasycyzm dogmatyczny – przyjmuje porządek idealizujący za rzeczywistość; klasycyzm sceptyczny – „wielki” – narzuca 

rzeczywistości  idealizm  bardziej  w  charakterze  postulatu  niż  stanu  faktycznego;  romantyzm  anarchiczny  (naiwny)  – 
wyczerpuje się w samym demaskowaniu sprzeczności; akceptujący chaos jako konieczny stan rzeczywistości literackiej i 
pozaliterackiej;  romantyzm  dialektyczny  –  demaskujący  antynomie  zastanego  porządku  rzeczy  z  punktu  widzenia 
możliwej ich syntezy.
 Barańczak zdecydowanie podkreśla wyższość romantyzmu nad klasycyzmem; w pełni opowiada się za 
ROMANTYZMEM DIALEKTYCZNYM, uznaje jego wyższość. 

 

background image

  Zarzuca  Hybrydowcom,  iż  są  oni –  z nielicznymi  wyjątkami  –  przedstawicielami  klasycyzmu  dogmatycznego.  (odpowiedź  do 

wykorzystania  w  pytaniu  pierwszym),  cechuje  ich  myślenie  naiwne,  arbitralne,  jednostronne;  za  wystarczający  miernik 
„zaangażowania” (ba – za jedyne zadanie pisarza) uważają przeniesienia ze świata zewnętrznego, w świat przedstawiony 
pewnej  sumy  przedmiotów  (również  osób,  zdarzeń),  nie  zaś  struktury  rzeczywistości,  która  ma  to  do  siebie,  iż  jest 
systemem  dialektycznie  przeciwnych  napięć.
  Poeci  Hybryd,  aby  osiągnąć  to,  co  nazywają  „zaangażowaniem”  i  mieć  to  „z 
głowy”  –  wystarczy  im  napisać  np.  wiersz  ku  pamięci  Broniewskiego  –  światopoglądowe  deklaracje  są  zupełnie  osobno, 
oddzielone  od  poetyki  niewidzialnym  murem;  znajdujemy  je  jedynie  w  mottach,  wypowiedziach  programowych,  dedykacjach 
czy tytułach. 

 

  W  istocie  jednak  –  między  poetyką  a  światopoglądem  istnieją  przejścia,  powiązania;  myślenie  poetyckie  (dzielące  się  na 

dialektyczne i arbitralne) rządzi się własnymi prawami, nie jest zaś tylko i wyłącznie prostym odbiciem rzeczywistości; myślenie 
arbitralne – wiąże się z zasadą łączenia i wynikania, a dialektyczne – z zasadą wyłączności i przeciwstawności – można by rzec, 
symbolicznie, że nurtem klasycystycznym rządzi zasada „i” oraz „więc”, zaś  utworem nurtu  romantycznego  –  zasada  „lub” 
oraz  (zwłaszcza)  „ale”;  myślenie  dialektyczne  –  bezustanne  zderzanie  ze  sobą  pojęć  sprzecznych  i  wyłączających  się 
nawzajem;  sprzeczności te  (w  przeciwieństwie  do  romantyzmu  anarchicznego  –  naiwnego)  nie są  celem  samym  w  sobie, 
lecz  prowadzą  do  syntezy,  do  ostatecznego  rezultatu  walki  przeciwieństw  (w  walce  mogą  brać  czynny  udział  dosłownie 
wszystkie  warstwy  i  składniki  utworu).  Najprostszy  trop  stylistyczny  –  oksymoron  –  kojarzy  sprzeczności  już  na 
najniższym  piętrze  znaczeń,  już  jako  połączenie  dwu  wyrazów  –  oczywiście  są  też  inne  metody  –  paradoks,  barokowy 
koncept,  antyteza,  ironia;  oksymoroniczny  charakter  może  mieć  zresztą  już  warstwa  brzmieniowa,  nawet  w  zakresie 
instrumentacji głoskowej. 

 

  Dialektyczna nieufność dostrzega w rzeczywistości chaos, nieuchwytność, również językową – nie daje się zamknąć w konwencji. 

Nieufność to zasadnicza kategoria, w jakiej wyraża się postawa myślącego dialektycznie poety wobec świata, wobec samego siebie, 
wobec  własnej  poezji.  Nieufność  wobec  spetryfikowanych  rozwiązać  pozytywnych  –  wszystko,  co  już  ustalone,  oficjalne,  zastygłe, 
znieruchomiałe – jest dla takiej poezji podejrzane; w imię prawdy, w imię dochodzenia do niej – poddaje ona nieufnej weryfikacji 
wszystko, co się za absolutną prawdę uważa. Nie jest to jednak tylko głupia negacja – chodzi o to, by wartość nie była narzucana z 
góry,  a  osiągana  przez  świadomy  ruch  myśli,  sprawdzona  przez  krytyczny  ogląd. Poetę  myślącego  dialektycznie  nieufność  wobec 
siebie  jako  podmiotu  wypowiadającego  prowadzi  do  poczucia  wzmożonej  odpowiedzialności  za  akty  wypowiedzi;  ta  zaś  z  kolei 
odpowiedzialność  wiedzie  do  –  jak  by  to  można  nazwać  –  poznawczego  indywidualizmu.  Nie  można  być  nieufnym  w  masie, 
myślenie dialektyczne musi być indywidualne.
 

 

  Postawa  nieufności  osiąga  swoją  pełnię  w  poezji  lingwistycznej  –  demaskacja  dotyczy  budulca  samej  poezji,  języka,  ujawnia 

tkwiące w nim obiektywnie sprzeczności, jego ambiwalencję – nie tylko znaczeń, ale i konsekwencji światopoglądowych. 

 
 
 

5. 

Pokolenie 68: „pojedynek z Gazetą”. 

 

Pokolenie 68 stworzyło  sugestywną  kreację  poetyckiego  podmiotu  jako  kogoś,  kto  w  całości  należy  do  współczesnej  polskiej  rzeczywistości, 
obraca  się  w  wyraźnie  zarysowanej,  obywatelskiej  scenerii  życia  –  ze  światem  kontaktuje  się  za  pośrednictwem  gazety  i  telewizji.  Jest  to 
poetyka  wchodząca  w  ciągły  konflikt  z  zafałszowaniem  –  ze  stereotypami  fabrykowanymi  przez  mass  media.  Przedmiotem  poetyki,  gry 
językowej  –  był  REALNIE  ISTNIEJĄCY  socjolekt  mowy  publicznej  –  gazetowy,  przemówieniowy,  plakatowy,  telewizyjny;  gra  językowa 
uniezwyklała  konstrukcje  tego  socjolektu  –  ukazywała  jaskrawą  nieprzyległość  między  ich  sensem  skonwencjonalizowanym  –  a  utajonym, 
zatartym,  głębszym.  Język  gazetowych  sloganów  – język  zinstytucjonalizowany,  zafałszowany,  język  masowych  środków  przekazu,  a  więc  – 
język  propagandy,  a  więc  również  –  nowomowa.  Dysproporcja  między  rzeczywistością  podaną  przez  środki  masowego  przekazu,  a  tą 
obiektywną  –  manipulacja  świadomością  odbiorcy.  Należy  zachować  nieufność  wobec  wszystkiego,  co  jest  podane  drogą  oficjalną.  Punktem 
wyjścia w pojedynku z gazetą jest okdrycie dwoistości języka – to, co nam jest bezp. dane to tylko powierzchnia, maskująca inne, głębiej ukryte 
przekazy.  Pojedynek  =  zdemaskowanie  języka  gazety.  Ośmieszenie  go.  Dotarcie  do  głębi  sensów,  obdarcie  z  naleciałości  i  zgrubień 
massmediów;  POJEDYNEK  Z  GAZETĄ  =  pełni  rolę  symbolu;  chodzi  o  podsumowanie  wszystkich  odmian  manipulacji  świadomością 
zbiorową  –  nowomowa  podważa  wartość  informatywną  języka,  godzi  w  jego  wiarygodność.  W  praktyce  –  np.  wiersze  konstruują  tak,  jakby 
miały charakter publicystyczny; tworzą je niemal zawsze w opozycji do innego typu komunikowania. Ośmieszenie absurdów języka gazety. Np. 
„wypełnić czytelnym pismem” – konwencja kwestionariusza. Stylizacja na pewien zakodowany w świadomości odbiorcy sposób mówienia. Na 
skostniałą formę języka urzędowego. Symbol odpersonalizowania jednostki; wtłoczenia jej w tryb biurokracji. Do głosu dochodzi absurd przy 
serii ironicznych pytań w „wypełnić czytelnym pismem”. Wykazanie fałszu tkwiącego w samym języku jako środku przekazu. „mass culture” – 
działa hipnotyzująco – zmusza w łagodny sposób do odłożenia na bok nieufności poznawczej, zmusza do przyjęcia określonej postawy; czy to 
przez  hasła  reklamowe  czy  slogany  wyborcze  –  wygodnie  jest  zawierzyć  owym  prawdom  objawionym,  uwierzyć  z  dziecięcą  ufnością  –  a  te 
prawdy bywają różne. Mogą to być nawet zdanie przystępnie i przekonująco streszczające poglądy mające przekonać do takich zwyrodniałych 
form świadomości zbiorowej jak nacjonalizm czy raziszm. Często – zdania komiksu, piosenki, filmu, artykułu gazetowego. 
Przykład „Spójrzcie prawdzie w oczy”, „Co jest grane” Barańczak. Liczne Krynickiego. Gazeta – język zinstrumentalizowany, zideologizowany 
język; poezja – pozornie naiwna – zaczyna używać nowomowy, żargonu gazetowego. 

 
6. 

Poezja lingwistyczna: tradycje, przedstawiciele; poetyka. 

 

O  poetach  lingwistycznych  traktuje  Barańczak  w  „Nieufnych  i  zadufanych”  –  wymienia  ich  czterech  i  na  ich  twórczości  się  skupia.  Poezja 
lingwistyczna  to  poezja  dokonująca  demaskacji  nadużyć,  jakich  terenem  może  stać  się  język.  Wymienia  tutaj  Białoszewskiego,  Wirpszę, 
Karpowicza,  Balcerzana  –  podkreśla  ich  ironię,  intelektualizm,  pozorną  oschłość.  Poezja  lingwistyczna  –  zdaje  się  być  terminem 
pleonastycznym. Jest oparta na myśleniu dialektycznym. Dla poetów – lingwistów – język jest oknem na świat. Barańczak w „NiZ” poświęca 
poetom  lingwistycznym  rozdział  „Szkoła  bez  uczniów”  –  uważa  on  poezję  lingwistyczną  za  najpełniejsze  wcielenie  romantyzmu 
dialektycznego, jest poza tym poezją – zjawiskiem o wyjątkowo doniosłym społecznym znaczeniu. Poezja lingwistyczna walczy z mass culture 
(patrz wyżej). Poeci lingwiści idą daleko – nieufność ogarnia w ich utworach język jako całość, system porozumiewania się. Demaskują język. 
Język każdej wypowiedzi – hasła, przysłowia, artykułu, poematu, potocznej rozmowy – kryje w sobie potencjał fałszu. Poezja lingw. – krytyka 
tego języka. Wyzwalanie się ze skostniałych znaczeń.  
 
Tymoteusz Karpowicz albo Polifonia – jeden z jego tomów – „W imię znaczenia” – jego twórcza droga = kolejne etapy kształtowania znaczenia 
słowa – koncepcja utajona między wierszami; etap monodii, etap kanonu i etap fugi. Monodia – jednogłosowość. Wczesna poetyka Karpowicza 
–  jednoznaczność.  Koncepcja  języka  w  tomie  „Żywe  wymiary”  1947  –  odpowiedniość  między  słowem  a  desygnatem.  Przejście  od  jedno  do 

background image

dwuznaczności,  od  monodii  –  do  dwugłosowego  kanonu.  Zwł.  w  „Gorzkich  źródłach”  i  „Kamiennej  muzyce”  –  zaburzenie  przekonania  o 
ścisłym  przystawaniu  słów  do  rzeczy.  Później  –  Karpowicz  wie  już,  że  nie  można  wierzyć  słowom  i  pozorom;  jednoznaczność  jest  czymś 
podejrzanym,  nie  może  być  przypadkiem,  jest  systemem,  każdy  system  –  uproszczeniem  rzeczywistości.  Wiersz  „Lekcja  ciszy”  –  z  tomu 
„Kamienna muzyka” – dwuznaczność (fraza, np. „wstawały drzewa bez szumu nad polem tak jak powstają włosy z przerażenia”). W „Znakach 
równania”  w  utworze  „Na  odwrót”  –  fraza:  „w  zegarze  dwadzieścia  cztery  antylopy  znów  posunęły  się  o  jedną  łąkę  naprzód”  –  dzięki 
kontekstowi rozszyfrowujemy antylopy jako godziny, łąkę – dobę; jednak w izolacji te wyrazy nie mają związku – możnaby wstawić wielbłądy 
miast  antylop  –  niczego  by  to  nie  zmieniło  –  jednak  krytyka  języka  i  jego  niedostatków  –  to  główny  nurt  tematyczny  tego  tomu.  Obsesyjny 
motyw  zamknięcia,  obsesja niemożności  dotarcia  zmysłami i  słowem  do  istoty  rzeczy;  bunt, łamanie  konwencji –  „kule już  napasione  /  konie 
już nabite” („zmylona droga”); duch dwuznaczności. W pewnym momencie – wielogłosowa fuga, zamiast dwuznaczności – polifonia znaczeń, 
miejsce alegorii, wieloznaczny symbol. Składników rzeczywistości jest więcej niż słów; słowo jest rządzone przez zbyt wiele porządkó na raz, 
by nie doprowadziło do wewn. sprzeczności. Kilka metod. 1. metoda wymienngo elementu – rozbijanie związków frazeologicznych – np. kiedy 
ranne wstają pantofle; 2. metoda kontaminacji – dwa utarte związki frazeologiczne nakładają się na siebie, zazębiają – „źle się kogut spisał na 
straty”,  „pasuje  się  to  ciało  do  mnie  jakby  od  rycerza  przystało  do  siedmiu  boleści”;  3.  metoda  rozerwania  związku  frazeol.  –  między  dwa 
człony  związku –  element  zbędny  z  punkt.  widzenia  języka  potocznego,  jednak  składniowo  powiązany –  w „Rozkładzie jazdy”  –  „teraz jazda 
taka stąd zabiera spory kawał czasu i łąki”; 4. metoda odwrócenia -  Np. „ogrody strzygą krzewami wzdłuż nożyc” (rozmowa z mumią, trudny 
las)  –  aż  dwa  odwrócenia.  5.  metoda  pozornej  analogii  –  analogia  składniowa,  ale  różnice  znaczeniowe  –  „teraz  jesteśmy  równi  bracia  po 
popiele i czasie” 6. metoda wyciągania konsekwencji – podporządkowanie czegoś, co wyjątkowe – systemowi np. „taką dać nogę temu światu” 
– dajemy zawsze coś komuś, a potoczny  zwrot – dać nogę skądś, dać kopniaka komuś. Repertuar chwytów Karpowicza jest o wiele szerszy – 
liczne  operacje  etymologiczne  czy  paronomazje;  charakterystyczna  wersyfikacja –  stopniowe  narastanie i  zderzanie sensów.  Język  najwierniej 
utrwala  wszelkie  schematy  i  stereotypy  naszego  myślenia  nie  o  czym  innym  jak  o  świecie nas  otaczającym.  W  „Znakach  równania” –  słowo-
klucz  „drzewo”  –  w  tomach  następnych  symbolem  jest  słowo  „las”.  Mieści  w  sobie  tyleż  więcej  znaczeń,  ile  drzew  może  las  zawierać.  Np.: 
pomylony  z  krzesłem  wraca  do  ścisłości  ale  nie  do  lasu”  („dąb  pomylony”  [w:]  „w  imię  znaczenia”);  „cóż  to  za  trudny  las  unicestwiam 
pragnieniem  jego  szumu”  („trudny  las”); „jak  możesz  najściślej  zrozum  ten las”  („przejście przez las  czerwony”  [w:]  „trudny  las”). Las  – jest 
wszystkim  co  skomplikowane  i  powikłane,  co  nie  poddaje  się  określeniu;  wszystkim  co  należy  zrozumieć,  nie  wolno  go  powierzchownie 
objaśniać naszym schematycznym językiem. Karpowicz – demaskuje powszechne myślenie demaskujące. Prosty język kłamie o rzeczywistości 
– próbuje ją uprościć, uschematyzować jej pogmatwanie – w istocie sam popada w wewnętrzne sprzeczności. Poezja ta „w imię człowieka” – 
„jest jeszcze tylko spostrzeżeniem / że oko tu potrzebne / by stawiać sobie czoło” („nagość” [w:] „trudny las”) 
 
Miron Białoszewski albo Indywidualizm- poezja służąca jako poręczny symbol „bełkotliwości” – najbardziej peryferyjna, najbardziej zarazem 
uniwersalna  –  najkonsekwentniej  tragiczna  i  pełna  dowcipu.  Białoszewski  stoi  poza  panoramą  współczesnej  liryki.  Białoszewski  tymczasem 
sam  usuwa  się  ze  sfery  konwencjonalnych  zależności  i  przynależności.  Nie  da  się  wtłoczyć  do  żadnej  szufladki.  Postawa  outsidera.  Autor 
„Mylnych  wzruszeń”  obficie  korzysta  z  zasobów  języka  potocznego  –  równocześnie  posługując  się  językiem  całkowicie  jednorazowym. 
Barańczak zwraca uwagę na ciekawe twory w wyniku tego powstające: czasownik „sproszyć” (jeśli np. „rozpędzić” – „spędzić” to analogicznie 
„rozproszyć”  – „sproszyć”);  przymiotnik „szarszy”  (skoro  „stary  –  starszy”);  „smocz” –  analogicznie  do  „smycz”;  „znożnie” (jak  „zręcznie”), 
„krótkostka”  –  jak  drobnostka; „obserwunek” – jak  obrachunek; „kalosz  w kalosz”  – jak  kubek  w  kubek; „na  wylegująco”  –  jak  „na leżąco”. 
Potworkowate  zdania  pełne  nagromadzeń  typu:  „chcą  od  mojego  pisania  nabrania  życia  otoczenia”  („tłumaczenie  się  z  twórczości”  [w:] 
„rachunek zachciankowy”) czy też: „przypomniejący się być w sielankowościach / zrywam / się / z łańcuacha / z nagła ganku” („rwanie się z 
gościach do czegoś” [w:] „mylne wzruszenia”). Białoszewski przyjmuje więc przekornie i podkreślając tę przekorę – postawę pozornie naiwną 
kogoś,  kto  „bierze  na  serio”  i  dziwi  się,  że  skutki  jego  działań  nie  odpowiadają  temu,  co  na  podstawie  znanych  prawidłowości  można 
przewidzieć. Udowadnia, że świat składa się z małych szczególików, my zaś chcemy go uprościć, uogólnić. Wiersz „ Wypadek z gramatyki” w 
„Rachunku zachciankowym” – zbudowany na brzmieniowym podobieństwie wyrazów: 
 

ci       u        tych 
bywali bywalcy mieszkali mieszkańcy 
niebywali      nieomieszkujący 
wobec          w to miejsce 
nabyte 
zbyć, zbytek 
natychmiast 
natomiast 
 
się nie mieści 
w głowie 
tych   na   tych 
m o r d e r s t w o ! 

 
 
Białoszewski  poddaje  krytyce  nie  tylko  wewnętrzne  ułomności  języka  –  ale  i  stosunek  słowa  do  rzeczy.  Jeśli  system  nazw  w  języku  jest 
doskonały  –  to  każdy  przedmiot  powinien  posiadać  swą  nazwę,  nazwa  powinna  odnosić  się  do  jednego  przedmiotu  –  Białoszewski  obala 
doskonałość  języka.  Wynajdując  np.  w  „jarzębinie”  –  „ja”  –  czyli  podmiot  wiersza;  poza  tym  –  jak  nazwać  jednym  słowem,  np.  następujące 
pojęcie: „my, ludzie, którym jest dobrze”? Nie ma odpowiedników, można więc ukuć niezgrabny nowotwór: „dobrzenam`owie”. Analogicznie: 
ironia  mirona  =  „m`ironia”,  czy  męczarnia  mirona  =  „mironczarnia”.  W  „Mylnych  wzruszeniach”  –  czasownik  „jestem”  staje  się 
rzeczownikiem, jak w tytule wiersza: „Wywód jestem`u”. Czy też stwierdzenie: „dziś jestem białoszewskawy” – nie do końca taki, nie do końca 
białoszewski.  Tu  znów  –  zasada  nieufnego  traktowania  słowa  rozumianego  klasycystycznie.  Pozorne  przyjęcie  reguł  języka  w  celu 
zdemaskowania ich niedoskonałości. 
 
Witold Wirpsza albo Ironia- przedstawiciel odłamu literatury, który za swoje zadanie uważa penetrowanie struktury – nie zaś substancji – świata. 
Nie  tyle  interesuje  go  znaczenie  poszczególnych  przedmiotów,  faktów  –  co  raczej  znaczenie  relacji  pomiędzy  nimi,  napięcia  różnic  i 
podobieństw. Często wypowiada twierdzenia o prymacie relacji nad elementami nią złączonymi: „nie mówię: rzecz albo fakt. Polaryzowanie. / 
dzieje  się  poza  rzeczami,  jest  bezprzedmiotowe.”  („rozmowa  1962”  [w:]  „drugi  opór”).  Wirpsza  –  często  jego  język  przynależy  bardziej  do 
eseju,  traktatu,  niż  utworu  poetyckiego  –  słownictwo  abstrakcyjne,  ścisłe  –  czerpiące  z  innych  dziedzin.  Zdania  często  wprost  wypowiadane 
tezami  –  bez  szaty  metafory.  Odwołuje  się  do  stylu  naukowego  wywodu.  Stwarza  relację  między  podmiotem  a  adresatem  wiersza.  Często 
zabieg „wyjaśniania” pewnych fragmentów: „Pojęcie dołu można rozumieć / jako podziemie, sferę płynów. / mój kształt można rozumieć jako 
ciągły / wykres graficzny. Podziemie należy pojmować / jako brak światła i jako opory płynów / i braku światła” („wydobywam się” [w:] „drugi 
opór”).  Często  –  retoryczne  bezpośrednie  zwroty  do  adresata:  „Jak,  p  y  t  a  m,  spożytkować  /  użytecznie  życiorys  (...)  ?”  („spożytkować 
pisarsko” [w:] „przesądy”). Podmiot wierszy – wykładający, czy nawet – egzaminujący. Rozmaite uszczególnienia, wyjaśnienia: „musi stać się 

background image

giętki (las) /  miękki jak płaszcz wełniany, żeby się nim (lasem) otulić / niby własną skórą” („don juan”). Tomik: „Gra znaczeń” – gra znaczeń 
jest konsekwencją podstawowych właściwości języka – znak jest prowokatorem napięcia. Aby powiadamiać musi wchodzić w relacje z innymi 
znakami.  „monady  słowne”  same  przez  się  jeszcze  o  niczym  nie  informują  –  muszą  być  zestawione  w  „agregaty”  całości.  „gra  znaczeń”  – 
zwiera eseje – pełne ironii. Zwiera propozycje nowego, autentycznego uczucia, nowego pojmowania prawdy, nowego rozumienia humanizmu. 
Koncepcja ironii – staje się rzeczą jak najbardziej poważną – może przepędzać prześladujące i gnębiące nas zmory. 
 
Edward  Balcerzan  albo  Walka  przeciwieństw    -  język  jest  najbardziej  podstawowym  i  najpowszechniejszym  narzędziem  mitologizacji 
rzeczywistości;  systemem  wywierającym  działanie  niebezpieczne  –  posługujemy  się  nim  nieświadomie,  jesteśmy  na  niego  skazani.  Poetyka 
Bacerzana  –  pewna  ogólna  tendencja  stylistyczna  –  opiera  się  na  działaniu  analitycznym,  dezintegracyjnym.  Przedmiot  cechuje  się  pozorną 
jednością,  nierozerwalnością  –  zostaje  jednak  rozbity,  rozłożony  na  wiele  czynników.  Poetyka  Balcerzana  jest  wiązana  więc  z  poetyką 
konceptyzmu. Debiut: tom „Morze, pergamin i ty” – głównie metafory. Jednak utwór „Nieważkich słów etymologie” – dążą do wyobrażeniowej 
dezintegracji  samego  słowa,  doszukując  się  np.  w  słowie  „żeby”  –  całego  ciągu  brzmieniowych  skojarzeń,  w  których  mieści  się  nawet 
egzotyczny  „smagłych  Żebów  tybulec  w  beżowym  żabocie”.  W  „Podwójnych  interliniach”  i  „Granicy  na  moment”  –  materiałem  dla 
konceptystycznych operacji staje się przede wszystkim słowo: „bo to i w słowie „zasklepiając” brzęczy teraz / złotówkami inne słowo: „sklep” / 
a  i  sklepienie  się  nasuwa  /  jako  nazwa  i  jako  pułap  /  szeleszcząc  /  rzeczułkami  lepu  na  muchy  aż  złoto”  („kosztem  myśli”  [w:]  „granica  na 
moment”). Więź jedności czy wynikania – zostaje zastąpiona w dialektyczny sposób – więzią sprzeczności, konfliktu. Świat tej poezji znajduje 
się  w  stanie  walki  przeciwieństw.  Wiersz  powinien  stworzyć  sytuację  spotkania  w  jednym  słowie  dwóch  postaw,  dwóch  punktów  widzenia  i 
doprowadzić do starcia obu idei. Słowo – to oszust, demagog, który pod sztandarem jedności próbuje zatrzeć różnice pomiędzy siłami obcymi w 
sobie. „Obce słowa rozstrzeliwuje się drukiem” – słowa „obce” i „rozstrzeliwuje się” – rzeczywistość neutralnych słów, a w innym kontekście – 
rzeczywistość cynicznych komunikatów z czasu wojny. 
 
Walka znaczeń językowych – walka światopoglądów. Nieufność wobec języka, krytyka jego nadużyć, ostrzeganie przed ukrytymi w nim 
niebezpieczeństwami  –  równocześnie  jest  czujną  obserwacją  życia  społecznego,  którego  język  jest  odzwierciedleniem.  Tomy  poetów  – 
lingwistów  –  ostrzegają  przed  faszyzmem  i  zawierają  najwnikliwszą  analizę  jego  istoty,  bo  są  krytyką  społęcznego  irracjonalizmu, 
nakazującego bezwolną wiarę w abstrakcyjne wartości, są ostrzeżeniem przed mitologizacją świata i przed ukrywaniem istniejących w 
nim konfliktów.
 
 
 
Nie należy  zapominać, że poezja lingwistyczna to także, przecież – Barańczak. Te wszystkie zabawy  z idiomami („Daję ci słowo, że nie 
ma mowy”), na przykład. 
 

http://www.edukacja.edux.pl/p-7241-nurt-lingwistyczny-w-polskiej-poezji-powojennej.php

 - tutaj dużo, zbiorczo, ciekawie. 

 
 

 
7. 

Nowomowa i poezja lingwistyczna: poetyckie konsekwencje „wojny” między nimi. 

(należy podać przykłady konkretnych utworów  

- barańczak, krynicki, zagajewski)

 

 

Jeśli chodzi o samą nowomowę – zagrożenie dla wolności; uniwersalny kod przemówień – tekst poprawny składniowo i gramatycznie, w istocie 
-  bełkot o pozornej prawdziwości, bez sensu, składa się z segmentów nie podlegającym już żadnym przemianom; 
 

Nowomowa  to  termin  wprowadzony  na  oznaczenie  procesu  deformacji,  degeneracji  języka  w  państwie  totalitarnym,  zachodzącego  wskutek 
ideologizacji i  upolitycznienia  języka.  Pojęcie:  "nowomowa"  to swoista  kalka językowa  angielskiego  wyrazu:  "newspeak"  –  terminu  wymyślonego 
przez  Georga  Orwella  w  powieści:  „Rok  1984”;  w  odniesieniu  do  hitlerowskich  Niemiec  funkcjonuje  jako  LTI  (Lingua  Tertii  Imperii).  Za 
synonimiczne  (w  odniesieniu do  nowomowy  państwowej) uznaje  się  wyrażenie:  "mowa  państwowotwórcza".  Nowomowa  nie  jest  tylko  wytworem 
totalitaryzmów, ale funkcjonuje również jako produkt różnych żargonów: biurokratycznego, politycznego, dziennikarskiego, prawnego 
 
Cechy nowomowy: 

 

zlepki wyrazów ważnych dla ideologii 

 

przekształcanie znaczeń istniejących do tej pory znaczeń na 
prawomyślne (neologizm semantyczny) 

 

nasycenie  słownictwem  wartościującym  (język  nie  nazywa 
rzeczywistości, ale wskazuje co jest dobre, a co złe) 

 

oderwanie od funkcji poznawczej i informacyjnej, na rzecz 
funkcji magicznej, rytualnej języka 

 

istnienie tabu językowego (są słowa nieprawowite, których 
nie wolno używać) 

 

eufemizacja rzeczywistości 

 

szablonowość 

 

monotonia 

 

ubóstwo 

leksykalne 

– 

usuwanie 

wyrazów 

nieprawomyślnych 

 

zawężenie kręgów tematycznych 

 

nasycenie sloganami i frazesami 

 

oderwanie 

od 

funkcji 

komunikacyjnej 

– 

antykomunikacyjność 

(komunikacja 

jednostronna, 

niesymetryczna) 

 

wykluczenie  krytyki,  dialogu,  wymiany  myśli  -  odbiorca 
ma się podporządkować: 

 

rozkazy 

 

nakazy 

 

kategoryczne stwierdzenia 

 

brak argumentacji 

 

slogany 

Destruktywny wpływ nowomowy na społeczeństwo: 

 

brak konfrontacji odmiennych systemów wartości 

 

schematyzacja myślenia 

 

ograniczenie poznawcze 

 

podporządkowanie narzuconym dyrektywom 

 

brak zaufania ludzi do języka 

 

powstanie 

dwumowy 

– 

mówienie 

sytuacjach 

nieoficjalnych i w sytuacjach oficjalnych 

 

powstanie 

dwumyślenia 

– 

myślenie 

kategoriami 

nieoficjalnymi i kategoriami oficjalnymi 

  

 
8. 

Modele wiersza „nowofalowego”. 

9. 

Wiersz „nowofalowy”: próba syntetycznego opisania. 

 

 

Wiersz nowofalowy powstawał często w opozycji do nieliterackich form wypowiedzi (ankieta, notatka prasowa, przemówienie, itp.), stąd 
w  obrębie  tekstu  tzw.  "słowo  cudze"  i  polemika  z  nim,  np.  parodia.  Wyraźnym  tropem  nowofalowym  jest  również  "konkret" 

background image

przeciwstawiany słowom "powszechnikom" - ogólnikom. "Konkret" jest w tej poezji również historyczny: przywoływanie imion i nazwisk 
żyjących  postaci,  dokładne  określanie  miejsca  i  czasu  akcji  lirycznej,  hasła  z  transparentów,  nazwy  własne.  Wszystko  to  świadczy  o 
publicystycznym zaangażowaniu omawianej poezji. Nowa Fala uprawiała swoistą socjologię języka, w której pomocną okazała się figura 
stylistyczna  przejęta  od  "lingwistów":  metafora  językowa.  Przekształcenia:  rozbicia,  rozwinięcia,  kontaminacje  związków 
frazeologicznych,  charakterystyczne  są  zresztą  w  ramach  Nowej  Fali  nie  tylko  dla  tzw.  neolingwistów.  Poezja  Nowej  Fali  to  wielość 
gatunków: od sonetów, elegii, pieśni, przez prozę poetycką, aforyzm, po pastisze piosenek i tekstów propagandowych, parodie literackie. 
Słynne  stały  się  nowofalowe  poematy:  Podróż  pośmiertna  III  R.  Krynickiego,  Nowy  Świat  Adama  Zagajewskiego,  Rewolucjonista  przy 
kiosku  z  piwem
  K.  Karaska,  Przygoda  w  krainie  nowej  moralności  L.  Szarugi,  Sztuczne  oddychanie  S.  Barańczaka.  Oryginalnym 
rozwiązaniem  jest  "poemat  rozkwitający"  oparty  na  wzorcu  Peiperowskim  ("układ  rozkwitania").  W  przypadku  wierszy  Barańczaka  i 
Krynickiego  to  swoisty  "koncept  frazeologiczny"  (wielokrotne  rozwinięcia  i  przekształcenia  tego  samego  elementu  -  zwrotu), 
wyprowadzający  wieloznaczności  z  utartych  formuł  języka  potocznego,  ze  skamielin  kulturowych  i  nowomowy.  W  wierszach  poetów 
kojarzonych  z  Nową  Falą  obserwować  można  funkcjonowanie  właściwych  im  słów  kluczy:  prawda,  język,  krew,  ogień,  wojna.  Z 
ważniejszych  tematów  wymienić  trzeba:  śmierć,  ciało,  miasto,  gazetę,  poezję.  Wśród  typów  bohatera  lirycznego  wierszy  nowofalowych 
zauważalny jest tzw. "szary człowiek" - zalękniony obywatel Polski lat 70., konformista, przeciętny reprezentant zbiorowości lękający się 
tłumu, do którego w gruncie rzeczy należy. Inny typ bohatera posiada cechy rozdartego wewnętrznie inteligenta o aspiracjach etycznych, 
jednak niezdolnego do działania. 

 

10.  Pokolenie  68; różne  języki  poetyckie  –  od Barańczaka  do  Moczulskiego.  (Barańczak,  Krynicki, Kornhauser,  Zagajewski,  Stabro, 

Kronhold, Moczulski) 

 
 

Leszek Aleksander Moczulski: 
 
z "Narzędzi i instrumentów" (1978): 
 
Moje wnętrzności pali głód. 
Głód siebie. 
Woła mnie głód, którego nie da się zasypać, nie da się zatrzymać, 
Nie da się go pozbyć. 
Jestem głodny. Czy ktoś ze mną porozmawia? 
Jestem głodny. Czy ktoś cierpliwie wysłucha mnie do końca? 
Całym błotem świata we mnie. 
Całymi swoimi ustami we mnie, całym swoim śmiechem. 
Skręca mnie głód. Gdzie jest ta poezja? 
Gdzie są moi świadkowie? 
Nie widzę was. Kto z was przyszedł? 
Kto jeszcze jest obecny? 
Czuję was. Nie widzę. Nie słyszę, 
Do was mówię. Nie do tych, którzy zostali w domu. 
Woła mnie głód. Gdzie są moje pieśni? 
Kto jeszcze jest? Co zostało ze mnie? 
Nie widzę was. 
Jestem głodny, 
CHCĘ WIEDZIEĆ 
 

 

 

 ("Głos", fragment) 

 
i elementarnie proste, niemal "dziecięce" czy "franciszkańskie", 
wiersze-sentencje, poetyckie "zdania i uwagi" z "Notatek pisanych na 
skrawku ciemności o miłości" (2004):  
 
Miłości można nie zauważyć 
Ale ona zauważa nas 
 

 

 

   ("Tumult i osobność") 

 
Albo... co - w sensie poetyckim! - łączy pełne ironii sarkastyczne 
wiersze budujące (w "Nawracaniu stracha na wróble" z 1971 czy 
"Oddechu" z 1979) zatrważającą cywilizacyjną antyutopię:  
 
Największą składnicą złomu zostanie Nowy Jork Tokio 
Moskwa Paryż. 
 
Miasta są pod kloszem. 
Człowiek w probówce na łasce wielkiego uczonego. 
 
Płonącą elektrownię eksponują projekty museé moderne. 
 
Pomiędzy ziemią a gwiazdami ognia 
odwrócona odległość. 
 

 

 

   ("Prowincja", fragment) 

  
z harmonijnymi, o niebywałej czystości tonu, ascetycznymi, 
chrześcijańskimi z ducha, wierszami-epifaniami czy haiku z 
"Powitań" (1983):  
 
Zieleń czysta po zimie. 
Za oknem - 

w jasności, stają powoli drzewa. 
 
Albo... przepojone zgodą na świat, niemal "dokumentalne", poetyckie 
zapisy osobistej rodzinnej historii, czułe obrazy, dzieckiem 
zapamiętanej,  
 
Suwalszczyzny:  
Smugą stałem nad jeziorem i z każdą falą wyrzucaną na brzeg 
byłem bliżej, stawałem się tylko jedną z rzeczy wielu - 
jak listek niesiony prądem, 
jak kręgi na rozstępującej się wodzie. 
Jak melodia wędrująca wysokich sosen na piaskach. 
 
 

 

("Stanąłem nad jeziorem", fragment) 

 
z maksymalistycznymi, romantycznymi, prometejskimi (ich 
bohaterem jest nieprzejednany buntownik Ikar) pieśniami z 
"Exodusu", wierszami pokoleniowymi, niezwykle intensywnie 
zaangażowanymi w historię:  
 
A jeśli trzeba, Boże, 
uderz mnie w twarz - 
abym nie zasnął... 
 
Ochroń nas, Boże, przed burzą, 
Po której wstaniemy pokorni, 
Po której będziemy łagodni, 
Na wszystko będziemy się zgadzać 
w tanecznej euforii. 
 
Ochroń nas, Boże, żeglarzy, 
przed tą przystanią poważną. 
Przed rezygnacją z szaleństwa 
i niemożliwym spokojem. 
 

 

 

("Pieśń", fragmenty) 

 
Ogromna rozmaitość: poetyk, światów poetyckich, modeli wiersza; 
niezwykle bogaty w tonacje, wielogłosowy poetycki - chór. Także - 
wielość tradycji, w jakie wpisuje się liryka Moczulskiego, i jakie - 
współtworzy. Od - w okresie nowofalowym - tradycji beat generation, 
dykcji Ginsbergowskiej; poprzez Norwidową i Miłoszowską - w 
"poezji praw" czy "Wierszach zwykłych" - aż po "lozańską" (i 
"późno-Staffowską") linię liryki kontemplacyjnej, religijnej, 
metafizycznej... I jeszcze wielość poetyckich światów i perspektyw, z 
jakich się w tej poezji na rzeczywistość (różne rzeczywistości) patrzy, 
opisuje je, ocenia. Romantyczne (i nowofalowe) widzenie 
historyczne, generacyjne - i samotny szept pojedynczego człowieka... 
Poezja Leszka Aleksandra Moczulskiego jawi się jako niezwykły, 
rozległy, wiele stref obejmujący - poetycki archipelag, z mnóstwa 
wysp i wysepek złożony. Co je naprawdę łączy? Gdyby chcieć - 
odrzuciwszy polonistyczny "teoretyczny" język - nazwać wiersz 
(wiersze) Moczulskiego, to można by powiedzieć, iż jest to, w 
różnych czasach tej poezji, wiersz - krzyk, wiersz - szept, i wiersz - 
płacz, wiersz - olśnienie czy wiersz - uśmiech... Krzyk, płacz, lęk, 
śmiech, ból, zachwyt... Elementarne i najprostsze, podstawowe i 
pierwsze - ludzkie uczucia i doświadczenia. I właśnie to dążenie do 

background image

elementarnej (jakby "poza literaturą") prostoty wydaje się istotą tej 
liryki, przenikającą ją - w planie poetyki - niezależnie, od tego, czy 
przemawia takim:  
 
Mówcie do ściany 
krzyczcie do ściany 
ściana was wysłucha 
 
ściana nie krzyczy 
ściana nie płacze 
ściana was wysłucha 
 
nie leczcie się z serca 
nie leczcie się z głosu 
 

 

 

   ("Mówcie do ściany", 

fragment) 
 
 
 
Naprawdę to wszystko mi się przydarzyło? 
jabłoń w obłoku, pogoda wieczoru? 
Czyste powietrze doliny. 
I wstałem jeszcze raz o brzasku 
i idę we mgle porannej na jawie. 
 

 

 

 ("Naprawdę to wszystko...") 

 
Swój pierwszy, bardzo istotny i znaczący, wybór wierszy z 1981 roku 
Leszek Aleksander Moczulski zatytułował "Głosy powrotu", a na 
okładce książki umieścił fragment obrazu Rembrandta "Powrót syna 
marnotrawnego". Wydaje się, że cała liryka poety jest zapisem i 
świadectwem takiego właśnie powrotu: od młodzieńczego buntu, 
poprzez dojmujący głód wartości i sensu, poprzez pełne niepokoju i 
trwogi poszukiwania wiary, nadziei i prawdy, aż po - po zatoczeniu 
wielkiego koła - spokojną, mocną, pełną radosnej pokory pewność:  
 
 
 
 

Dzień zaczyna się nagle 
Dzień znika nagle 
Życie zaczyna się nagle 
Życie kończy się nagle 
Zostaje miłość 
 

 

   ("Dzień zaczyna się nagle")    

 
Trzeba odbyć daleką, bardzo daleką, pełną duchowych przygód i 
niebezpieczeństw, złud i błądzeń - drogę, by tak powrócić. Do źródła, 
które było tu zawsze, od początku, i będzie zawsze, nieskończone, 
niewyczerpane. Tak mówi dojrzały, doświadczony, mądry poeta:  
Krótko biją serca. 
Po co nam wściekłość? 
Kiedy błyskiem jest tylko nasz wzrok. 
Otwieraniem oczu - życie, 
Czyż oprócz zachwytu spotkać nas mogą 
rzeczy naprawdę wielkie? 
 

 

 

("Krótko biją serca", fragment) 

 
 
Jeden z wysokich patronów tej poezji napisał kiedyś: 
 
Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, 
Dwie tylko: poezja i dobroć... i więcej nic 
 
i jeszcze: 
 
Cóż wiesz o pięknem? - 
Kształtem jest Miłości... 
  
Miłość, Dobroć - i z nich wywiedzione Piękno. To jest, przy 
zachowaniu wszelkich proporcji, ów wspólny ton przenikający całą, 
tak różnorodną, lirykę Leszka Moczulskiego, To - jej istota, jej znak:  
Wszystkie najpiękniejsze modlitwy, stare zaklęcia, 
echo dziecinnych prawd - 
tobie, bo cierpisz 
chcąc wybrać dobro. 
 

 

   ("Wszystkie najpiękniejsze modlitwy...") 

 
 
 

 
11.  „Nieufni i zadufani”: pierwszy manifest nowej poezji. 
 

Poza  informacjami  z  Nieufnych  i  zadufanych,  które  można  znaleźć  wyżej,  np.  w  odpowiedzi  na  pytanie  4.;  należy  wymienić,  iż  część  II  – 
Szkoła bez uczniów - traktuje o czterech poetach – jest to analiza wierszy poetów lingwistycznych; podkreślenie nieufnego stosunku do języka – 
przeświadczenie, że nie można z pełnym zaufaniem traktować znaków; informacje o poezji lingwistycznej (Karpowicz, Biaoszewski, Wirpsza i 
Balcerzan); część III – Homo Fugiens (Człowiek Uciekający) – Barańczak przedstawia zbiorowy, ogólny portret bohatera lirycznego poezji lat 
60.;  zawiera  się  w  tej  części  również  krytyka  Hybrydy;  zadaje  pytanie  –  kim  jest  człowiek  będący  bohaterem  i  podmiotem  tych,  nużących, 
wierszy? Homo Fugiens ma kilka części: Homo definiens – typ najpowszechniejszy, w popularności tego typu należy widzieć jeden z objawów 
wpływu, jaki na poetycki klasycyzm dogmatyczny lat sześćdziesiątych wywarły propozycje stylistyczne i światopoglądowe Orientacji Hybrydy; 
homo definiens – to podmior- bohater liryczny, którego zasadniczą funkcją jest definiowanie rozmaitych składników świata, ujmowanie ich w 
błyszczące ramki schludnego, wypracowanego porównania czy metafory; zamienianie wszystkiego na definicyjną formułę (np. „Ptak jest oazą 
na pustyni wiatru” – Stanclik, „bielizna jest szaleństwem dwóch straceńców nad urwiskiem liścia” – Bordowicz, „sen jest zbiegiem” – Żernicki). 
Często są to utwory złożone wyłącznie z definicji – np. „Definicje” Jerzyny z tomu „Kwiecień”. Słowem – formulizm. Twórcą pejoratywnego 
określenia  „nurt  formulistyczny”  –  był  Zbigniew  Bieńkowski  (krytykował  Orientację).  Waśkiewicz  pisze  manifest  –  obronę  tendencji 
formulistycznej.  Formulizm  tymczasem  nie  jest  właściwy,  bo  jest  próbą  stworzenia  poetyckiego  układu  zamkniętego.  Jest  poezją  scalającą, 
synkretyczną,  przeciw  dezintegracji  i  chaosowi.  Słowem  –  homo  definiens  to  człowiek  ślepo  zadufany  w  stałości  świata.  W  swoich 
możliwościach  poznawczych,  w  jednoznaczności  języka.  Kolejna  część:  homo  omnipotens-  człowiek  pewien  własnej  wszechmocy,  własnego 
nieograniczonego  panowania  nad  światem,  podmiot-bohater  demiurg  –  tu  cytaty  z  Macieja  Zenona  Bordowicza;  omnipotencja  podmiotu  w 
wzmiankach o jego kreacyjnych działaniach; wyraża się to również przez bezpośrednie formułowanie przekonania o bezspornej przynależności 
do grona poetów i wynikającej z tego wszechmocy – choć praktycznie bez żadnych technicznych zabiegów poetyckiej wirtuozerii (Barańczak 
przytacza raptem dwa przykłady banalnych akrostychów np. u Żernickiego – pierwsze litery układają się w kobiece imię); następny typ: homo 
grandiloquus  –  język  stosowny  do  poczucia  własnej  kondycji  –  styl  wysoki,  wzniosły,  zdobny;  stałe  sposoby  wypowiedzi,  kategorycznie 
ustalone,  choć  niespisane;  anonimowość  bohatera  lirycznego,  polegająca  na  potulnym  –  wbrew  całemu  egocentryzmowi  –  poddaniu  się 
kanonom  powszechnie  obowiązującej  stylistycznej  konwencji,  sprowadzającej  się  do  przykazań-haseł:  wzniosłość,  zdobność,  harmonia. 
Paradoksalny  efekt  –  ledwie  młoda  poezja  zdołała  stworzyć  swój  własny  styl,  a  już  stał  się  ograny  i  stereotpowy,  nadużywający  „ptaków”  i 
„drzew”  (  ;-)  );  ogólnych  uniwersaliów,  ogólnych  słów typu  ‘historia’, ‘byt’,  ‘epoka’,  ‘natura’,  ‘człowiek’.  Archaizacja słownictwa, biblizacja 
składni,  rozpoczynanie  zdania  od  zaimka  „który”.  Homo  sentimentialis  –  pielęgnacja  uczuć  polegających  na  rozczuleniu  i  litości  nad  samym 
sobą (np. „Coda” Zadury), choć również momenty sentymentalnego westchnienia w kręgu spraw prostych, zrozumiałych (z jednej strony słowo, 
społeczeństwo, historia, z drugiej – beztroska zabawa z chomikiem..); wiersze – rewia czułostkowości ;-). Homo simplificans – przejawia się w 
pędzie do upraszczania rzeczywistości, amputowania od niej wszystkich przedmiotów, faktów i zjawisk – które mącą jej jasny obraz. Redukcja, 
uproszczenie  świata  do  pewnego  elementu  lub  grupy  elementów.  Np.  skrajny  empiryzm  –  zredukowanie  rzecz.  do  konkretu  bez  próby 
uogólnienia, świadome zawężenie pola widzenia do kręgu spraw namacalnych, dotykalnych gołą ręką. 
 

background image

Reasumująć: homo fugiens = homo definiens: ucieczka w przekonanie o jednoznaczności świata; homo omnipotens: ucieczka w przekonanie o 
własnej  poetyckiej  wszechmocy;  homo  grandiloquus:  ucieczka  w  konwencję  stylistyczną  ujmującą  obraz  świata  w  kategoriach  Wzniosłości, 
Zdobności  i  Harmonii;  homo  sentimentalis:  ucieczka  w  ułatwiony,  jednostronny,  emocjonalny  sposób  reakcji  na  rzeczywistość;  homo 
simplificans: ucieczka w uproszczenie świata i w cudzy autorytet. Słowem – złe! 
 
Ostatnia część – czwarta – Wyjście z Arkadii – dostrzeżenie oznak dokonującego się przełomu w młodej poezji – wyjścia z kryzysu – przykład 
wierszy Karaska, Markiewicza (reprezentuje typ wyzwalający się od klasycyzmu – jego debiut „Stadion słoneczny” z 1965 roku był typowym 
przykładem poetyki Hybryd) i Krynickiego – poezja wchodząca w nowy, lepszy, etap rozwoju (Karasek i Krynicki zadebiutowali około 1966). 
Ich postawa: nieufność poznawcza, niechęć do arbitralnych odpowiedzi na pytania, jakie człowiekowi zadaje świat, osnucie świata poetyckiego 
na  dramatycznej  osi  przebiegającej  między  dwoma  przeciwstawnymi  biegunami  ludzkiego  doświadczenia.  Poeta  nieufny  traktuje  swoją 
pozytywną  konstrukcję  ładu  jako  propozycję  zaledwie,  z  którą  wkracza  w  skłóconą  i  pogmatwaną  rzeczywistość,  której  nie  traktuje  jako 
ostatecznej wyroczni. Sprzeciw wobec nie pisanych nakazów tradycji stworzonych przez rówieśników. Polemika, przeciwności. U Markiewicza 
– uogólnienia sprawdzane konkretem. Nad zadufanie przedkładają aktywną, twórczą nieufność. 
 

12.  „Świat nie przedstawiony”; wizja kultury i literatury; miejsce pisarza w świecie. 

 

Świat nie przedstawiony – ukazuj się na szczycie istnienia Nowej Fali, książka wydana w 1974 roku; autorzy: Julian Kornhauser i Adam Zagajewski 
członkowie krakowskiej grupy TERAZ, współpracowali aktywnie ze „Studentem” i „Młodą Kulturą”. Przekracza jednak granice poezji czy literatury 
– mówi o kulturze, jako całości – literatura to tylko jedna z jej części, choć najistotniejsza – wynika to z samej materii tej sztuki – nazywa świat, jest 
środkiem przekazu i formułowana oczekiwań wobec świata; 
-  wstęp:  cel  –  oświetlenie  problematyki literatury  jako składnika kultury,  by  przekonać się, dlaczego  tak  niewiele  wiemy  o  nas samych  i  o naszym 
świecie, podczas gdy tak wiele od naszej świadomości zależy. Odpowiedzią jest realizm – ale nie realizm jako prąd literacki, lecz jako właściwość 
całej kultury i odpowiadająca jej postawa duchowa. I część („Zmieniła się skóra świata) – określa wymiary dzisiejszej sytuacji literatury i proponuje 
kategorie niezbędne do jej rozumienia; część II (Nie ma Gałczyńskiego) – pokazuje, w jaki sposób w poezji i prozie konkretnego pokolenia odbiły 
się najważniejsze problemy czasu, w którym działało; część III (Spóźniony debiut) – omawia twórczość najmłodszych pisarzy i artystów. 
 
I  „Zmieniła  się  skóra  świata”  –  „Katarakta”  (A.  Zagajewski)  –  pierwszy  esej  Świata  nie  przedstawionego  –  problem  tkwi  w  nierozumieniu  tego 
świata; wystawienie złej diagnozy rzeczywistości współczesnej; zadaniem kultury jest diagnozowanie współczesnej rzeczywistości (a diagnozuje się 
coś  chorego!);  literatura  i  sztuka  –  „ś  n  p”  formułuje  postulaty;  zadanie  literatury:  dostarczanie  języka;  nie  ma  takiego  języka  jednak,  gdyż  cała 
kultura chora jest na zaćmę; zadanie dla powieści realistycznej – której w Polsce nie ma; powieść popularna – z pozoru realistyczna (np. Fleszarowa-
Muskat);  sprzeczność  między  naszą  wiedzą  normatywną  a  opisową;  chcemy  mieć  nową  kulturę,  mamy  stare przywary.  Do  eseju  dopisano  zdanie: 
„jest programem sztuki socjalistycznej” – z przyczyn politycznych. Kultura jest kataraktą. A więc – brak rozeznania, rozpoznania naszej sytuacji jest 
jednym  z  głównych  powodów  chaosu  w  wielu  dziedzinach  sztuki,  nudziarstwa,  niepewności,  porażek  artystów;  nie  wiemy,  gdzie  jesteśmy,  brak 
zasadniczej  diagnozy  cywilizacyjnej;  nie  wiemy,  z  kim  się  porównywać,  czy  cierpieć,  czy  nie;  nie  wiemy  też,  co  właściwie  jest  z  naszą  kulturą 
masową; niezdolność do wytworzenia własnej diagnozy; malarze odchodzą od malarstwa sztalugowego, uprawiają sztukę konceptualną, przejmując 
cudzą diagnozę cywilizacyjną; uprawiają happeningi – chcą szokować syte, pogrążone w poobiednim bezruchu społeczeństwo – tymczasem jednak 
całkowity brak recepcji. Problem literatury – brak literatury realistycznej. Sprzeczność między naszą wiedzą normatywną, a opisową – czyli między 
naszymi  postulatami  a  spełnieniami.  Dodatkowo  –  hipokryzja,  udawanie,  że  jest  dobrze,  nowoczesny  faryzeizm.  Rada?  Odbudowanie  utraconej 
jedności kultury. 
„Budowniczy  Peiper”  –  kolejny  esej  tej  książki.  –  zbudować  nowy  język,  nazywający  nową  rzeczywistość;  potrzeba  pokolenia  kulturotwórczego; 
nowego.  „Zmieniła  się  skóra  świata”  –  to  zdanie  z  Peipera.  Świat  zmieniony  przez  wojnę,  zdobyty  przez  cywilizację.  Poeta,  artysta  –  sojusznik 
przemian  cywilizacyjnych  w  świecie  zewnętrznym,  jak  i  we  wnętrzu  człowieka.  Omówienie  po  krótce  dzieł  Witkiewicza  i  Peipera.  Obaj  pisarze 
zajmują  postawy  zasadnicze  dla  literatury,  która  możę  stać  się  medium  swojego  czasu,  wsłuchać  w  swoją  historię,  przechodzić  razem  z  epoką 
wszystkie jej choroby. 
„Alegoria sparaliżowana” – ostatni esej tej części – alegoria – element literatury dworskiej; literatura alegoryczna – służebna dworska; współczesna 
literatura alegoryczna – np. Parnicki, Lem – każdy z tych pisarzy ulega złudnemu przekonaniu, że językiem alegorycznym można opisać świat; 
II „Nie ma Gałczyńskiego” – krytyka Harasymowicza, Grochowiaka – esej Kornhausera „Grochowiak w sidłach stylizacji”. Kolejny esej: „Herbert: z 
odległej  prowincji”;  nieczytelna  poezja,  literatura  –  wynika  z  nieświadomości  kultury  –  rzeczywistość  jest  chaotyczna,  zmienna,  płynna;  cała 
współczesna poezja jest martwa – dotyka rzeczywistości, ale w niedozwolony sposób. 
III  „Spóźniony  debiut”  –  jeden  z  esejów:  „Księżniczka  na  grochu”  (Zagajewski)  –  opis  współczesnego  intelektualisty;  jednoznaczność  języka  – 
sprzyja odkryciom intelektualnym; pisarz, intelektualista – musi być wyczulony, wrażliwy na zadania epistemologiczne; 
„Walka  konkretu  z  symbolem”  –  analogia  do  zestawienia  światopoglądu  romantycznego  i  klasycystycznego  Barańczaka;  tutaj:  spokojny  vs 
dramatyczny;  książka  „Polska  zdziecinniała” –  Brzozowskiego  –  zaczynająca  spełniać  założenia nowej literatury.  Zderzenie  kultury  dramatycznej, 
realistycznej  z  masową  –  może  być  śmiertelnym  zagrożeniem  dla  tej  pierwszej.  Zagrożenie  ze  strony  kultury  masowej.  Kultura  właściwa 
zaatakowana przez tę kulturę masową, zdziecinniałą, łatwą. Ale nie da się tworzyć kultury w niszy. Kultura – to pewna całość. Jeśli kultura masowa 
będzie zdegradowana – upadnie również kultury właściwej. Nie może się rozwijać sama. 
 
Realizm  –  jako  bohater  pozytywny.  Zagajewski:  trzeba  znaleźć  język  pochodzący  z  rzeczywistości  obecnej,  aby  ją  opisać;  należy  o  aktualnej 
rzeczywistości mówić WPROST. Mówić wprost – z perspektywy  społecznej , politycznej, obyczajowej realności – oto  miejsce pisarza w świecie; 
otaczający świat nie został w literaturze przedstawiony, ba – jego ramy, jego paradygmat pozostaje nieznany, a bez tego – niemożliwe jest normalne 
funkcjonowanie literatury; zadanie kultury: rozpoznanie rzeczywistości. Obowiązek do spełnienia, aby kultura funkcjonowała jako całość. 

 
13.  „Etyka” i/czy „poetyka”: dylemat Nowej Fali – źródła, wybory, konsekwencje artystyczne. 

 
Motto do etyki i poetyki – cytat z Miłosza: „Czym jest poezja, która nie ocala / narodów ani ludzi? / wspólnictwem urzędowych kłamstw, / piosenką 
pijaków,  którym  za  chwile  ktoś  poderżnie  gardła,  /  czytanką  z  panieńskiego  pokoju”.  To  książka  –  legenda.  Ukazała  się  w  1979  roku  w  Paryżu. 
Pierwsza wersja gotowa była już w 1975 roku. Okoliczności polityczne uniemożliwiły wydanie. Atmosferę, w jakiej ukazała się Etyka i Poetyka – 
oddaje przedmowa do tego wydania. Tego, wiesz, zielonego. 
Tytuł- oparty na koncepcie; z jednej strony – eufonia, a nawet niemal tożsamość obu członów – poetyka nie tylko rymuje się z etyką, ale przecież ją 
w  sobie  zawiera  –  zderzone  zostały  jednak  pojęcia  rzadko  ze  sobą  łączone,  a  w  nowoczesnym  pojmowaniu  literatury  –  wręcz  oddzielane.  Tytuł 
zwiódł na manowce – wyłamał się z zasady tytułowania dzieł przez Barańczaka na zasadzie antynomii (nieufni i zadufani, ironia i harmonia) – więc 
wielu  interpretatorów  odebrało  tytuł  jako  wykluczenie.  Tymczasem  –  etyka  nie  została  przeciwstawiona  poetyce.  Są  w  ścisłym  związku,  jest  to 
przyleganie  dwóch  pojęć.  Etyka  jest  w  poetyce  –  warunkuje  ją, stanowi  dla  niej  początek.  Coś  a  la  Arystotelesowska  meta-fizyka  (następowała  po 
fizyce,  będąc  przez  nią  jakby  wyznaczona).  Poetyka  –  coś  co  jest  po  etyce.  Trop  interpretacyjny  –  zaznaczony  już  w  motcie  –  z  Miłoszowej 
„Przedmowy”. Poezja – ma zadanie: ocalanie. Poezja, która nie wywiązuje się z tego zadania – uczestniczy w złu świata, jej istnienie jest bezzasadne. 
W motcie tym – zawarty jest program poezji, która nie jest tylko grą, zabawą, igraszką słowną – ale która ma do spełnienia misję. Esej programowy 

background image

–  „Zmieniony  głos  Settembriniego”  –  program  istotnego  nurtu  poezji  końca  lat  70.  Opisuje  spór  Settembrini  =  Naphta.  Spór  między  myśleniem 
humanistycznym i liberalnym – a – autorytarnym. Głos humanizmu – cichy, niedosłyszalny wobec głosu wzmacnianego przez „megafony masowych 
doktryn”. Cichy głos – a jednak ma rację. Poezja – wierna jest jednostkowemu punktowi widzenia – ma za zadanie wytrącić człowieka z językowego 
i  myślowego  automatyzmu.  Poezja  –  ma  zadanie  odbudowy  etyki!  Etyka  Bez  Autorytetów  Zewnętrznych!  Oparta  na  jednym  niewzruszonym 
autorytecie, jakim jest  drugi  człowiek  –  konkretny,  prawdziwy,  nie  zaś  –  idea  człowieka. Poezja  odbudowująca etykę.  W  pierwszej części  –  autor 
ukazuje  szczególne  zachowania  wobec  zła  naszej  epoki  –  zaczyna  od  heroizmu  Dietricha  Bonhoeffera.  Wychodzi  poza  poezję  –  w  tym  jednym 
miejscu. Mówienie nazizmowi „nie” – wzór postępowania – wyznaczonego przez jasno i wyraźnie wyznaczoną granicę między tym, co wolno, i tym, 
czego  już  zdecydowanie  nie  wolno.  Bezreligijne  chrześcijaństwo  Bonhoffera  –  gdy  musi  obejść  się  bez  autorytetu  Boga  –  jedynym  fundamentem 
etyki jest  drugi  człowiek.  Wokół  człowieka  jest świat,  na który  nie sposób  po prostu  i  bez  zastrzeżeń  się  zgodzić.  Postulat  poezji  odbudowujących 
etykę jest nie tylko nowym (czy uzupełnionym) programem Barańczaka – to już nie jest program pokolenia – a program całej formacji inteligenckiej 
związanej z rodzącą się pod koniec lat 70. opozycją i budowanym drugim obiegiem. Poniekąd Etyka i Poetyka to mowa ezopowa – może powinna w 
tytule,  miast  poetyki,  znaleźć  się  –  polityka.  W  konsekwencji  chodziło  o  demaskowanie  komunistycznego  zła.  Jednak  to  tylko  konsekwencja.  W 
istocie  ważne  było  wzbudzanie  moralnego  niepokoju.  Etyka i  Poetyka –  mówi  o  dwudziestowiecznym  kryzysie  wartości.  PRL jest  tu  scenerią, ale 
chodzi o coś istotniejszego i jakby ponadczasowego – literackie zmagania z totalitaryzmem, jako ucieleśnieniem zła. Wiara w ocalającą moc poezji, 
w to, że ona potrafi odbudować etykę.  
 
Drugi człowiek – jedyny fundament etyki. Widać to, wg mnie, na przykładzie wiersza Barańczaka z tomu „Ja wiem, że to nie słuszne” (wiersze z lat 
1975 – 76):  
 
Całe życie przed tobą, spójrz; cały świat czeka 
na ciebie ta poczekalnia, twarzą tego człowieka, 
który zasnął nad stołem z rozlana kałuża piwa, 
 
nieogolony i zmięty; przed tobą całe i obce 
życie, na stos śpiącego ciała zwalone w poprzek 
twego spojrzenia - i jest; i żyje; i żyjąc - wzywa 
 
ciebie. Czy to jest właśnie to, czegoś się spodziewał? 
Czy rodząc się, mogłeś wiedzieć, żeś tylko w jedno się przedarł 
życie - że cała reszta czeka cię, obca i żywa? 

 
 

Oprócz  tego,  na  przykład  –  „Daję  ci  słowo,  że  nie  ma  mowy”.  W  końcu  „dano  nam  tylko  słowo  do  wyboru”  –  tylko  nimi,  słowami,  poezją, 
możemy się porozumieć, możemy coś wskórać. 
 
+ przykłady innych wierszy. 

 
 
14.  Poezja „zaangażowana w Historię”; uzasadnienia, programy, niebezpieczeństwa; ocena. 

 
Poezja  stanu  wojennego  –  kształt  poezji  powodowany  konkretnymi  potrzebami  czasu  –  co  jest  uzasadnieniem  zaangażowania  poezji  w  historię. 
Poezja stanu wojennego miała swój zmitologizowany charakter, specyficzny język poetycki. Okoliczności historyczne: 13.12.1981 – wojskowa rada 
ocalenia narodowego (napisy na murach typu: „wrona orła nie pokona”, etc.). Na jej czele – Jaruzelski; WRON ogłasza stan wojenny, co wiązało się 
z  godziną  milicyjną,  zablokowaniem  poczty,  telefonów,  zamknięciem  gazet  i  pism,  związków  twórczych;  zawieszeniem  wszystkiego  –  na  ulicach 
patrole,  obozy  internowanych,  sądy  doraźne  –  zawieszone  prawo.  Zamordowanie  nadziei  na  poszerzenie  obszaru  wolności;  aby  zapanować  nad 
sytuacją  sięgnięto  po  gotowy  –  dzięki  historii  –  wzór.  Martyrologia,  mesjanizm,  cierpiętnictwo  –  myślenie  o  Polsce,  jako  o  wybranym  narodzie. 
Model  filozofii  romantycznej;  noszono  rekwizyty  –  czarną  biżuterię  czy  opornik.  Sięgnięto  po  poezję  II  Wojny  Światowej,  poezję  zaangażowaną, 
tradycję  romantyczną;  wybuch  twórczości  poetyckiej  –  każdy  strajk  miał  swoją  antologię;  wszyscy  jednak  piszą  o  tym  samym  –  od  anonimowej 
pieśniarki  po  Miłosza.  Antologia:  „Siekiera,  motyka,  smok  wawelski,  przegra  wojnę  Jaruzelski” –  anonimowe  utwory;  już  w  samym tytule  pewnie 
powtórzenie.  „Do  Lecha  Wałęsy”  –  marzec  1983  –  stał  się  bohaterem  mitologii  narodowej.  „Antologia  poezji  świadectwa  i  sprzeciwu  –  poeta 
pamięta” – to samo źródło tradycji; jest tam m.in. parafraza „Bóg się rodzi” Karpińskiego – tekst jednak upolityczniony, śpiewany w kościołach dla 
niepoznaki; „Naród dziękuje ci, generale”; „Wroniada..” – parafraza PT. 
 
Drugi biegun – Jacek Kaczmarski – jego liryka była głosem poezji antykomunistycznej. Np. Blues („Ja pierdole blues” – zaznaczanie, ze spiewa przy 
pustym stole, bo nie ma nawet papierosów w kiosku); czy też: 
 
 

Wizyta w PRL na zaproszenie rzecznika rządu 

Pojechałem na wakacje do Warszawy 
Przecież rzecznik rządu sam zaprosił mnie 
"Pojedź, sprawdź, za tobą ruszy kto ciekawy" - 
Powiedzieli mi koledzy z RWE 

Wsiadłem w pociąg bez namysłu bez gitary 
Bo gitara to jest broń - to każdy wie 
Na granicach mnie celnicy nie sprawdzali 
Już wiedzieli o mnie nawet w NRD 

A w Warszawie już czekali na peronie 
Przyjaciele, wielbiciele, członek władz. 
Dawna miłość bukiet mi wcisnęła w dłonie 
Szepcząc: "Dobrze cię zobaczyć jeszcze raz" 

Opłacili pokój mi w hotelu Forum 
Bym realia kraju skonfrontować mógł 
Pokój z kolorowym był telewizorem 
Oraz z barkiem, w którym trunków było w bród 

Ręce myłem w wódce, za to twarz w szampanie 
Bowiem wody w kranie raczej było brak 
Woda była za to w mleku na śniadanie 
Co mu nadawało niezrównany smak 

Obiad zjadłem w towarzystwie opozycji 
Każdy mówił mi swobodnie to i sio 
W niespełnionych wir wplątałem się ambicji 
Które pociągały cały kraj na dno 

Odwiedzając więc kościoły i cmentarze 
Nie wzruszyłem się widokiem płowych flag 
I na Pradze w ulubionym kiedyś barze 
Setka czystej smakowała już nie tak 

background image

Zobaczyłem też, jak metro się buduje 
Bohatersko drążąc miasto wszerz i wzdłuż 
Nie ma co Warszawa wreszcie wstaje z ruin 
I stolicy europejskość jest tuż tuż 

Cały czas towarzyszyło mi trzech panów 
Co sprawdzali w każdym miejscu każdy kąt 
Przecież gdybym pod samochód wpadł nad ranem 
Za prowokację wina spadłaby na rząd 

Dawna miłość umilała wolne chwile 
Mówiąc: "Gdybyś został, to cofniemy czas" 
Lecz niestety, nie wiem czemu ni przez chwilę 
Nie myślałem, żeby zacząć jeszcze raz 

W telewizji, w radiu szły piosenki moje 
I w pośpiechu wytłoczono kilka płyt 
Wydawnictwa otwierały swe podwoje 
O przeszłości ze mną nie rozmawiał nikt 

Wreszcie, żeby już do końca wbić mnie w dumę 
W jakimś klubie, gdzie wstąpiłem jako gość 
Z tłumu ktoś do ręki wsunął mi instrument 
I krzyknęli wszyscy, bym zaśpiewał coś 

W nagłej ciszy myśląc, jaka by piosenka 
Pasowała, żeby ten zakończyć pic 
Zrozumiałem że już żadnej nie pamiętam 
I że nie mam im do powiedzenia nic 

Strach ogarnął mnie i wstyd gorącą parą 
Wobec tych, co już nie wiedzą, co to tlen 
I zbudziłem się w ogrodzie nad Izarą 
W głębokiej uldze, że to był jedynie sen 
1988 

 
 
 

O Nowej to Hucie piosenka , 1986 Jan Polkowski 

Tobie nieznanemu? Zapomnianemu, ostygłemu ciału?  
Tobie, którego imię i nazwisko ktoś może jeszcze pamięta,  
(nie istniejącemu) - od dawna budowano pomnik.  
Trzydzieści lat temu, jesli nie wcześniej, uchwałą Biura  Politycznego  
KC, w Moskwie, Warszawie, uchwałą rządu tamże i ostatecznie  
Sejmu PRL, spadkobiercy europejskiej demokracji, rozpoczęto 
budowę  
pomnika Bogdana Włosika (1962-1982).  
Budowali go wszyscy: tow. Bierut, Beria, Berman, Borejsza,  
MBP, NKWD, dystyngowani poeci mitu śródziemnomorskiego,  
prawdziwi katoliccy marksiści, nie golący się jeszcze filozofowie 
dźwigający  
na sercu swój pierwszy pistolet, faszyści z ONR, specjaliści  
radzieccy, niepiśmienny chłop, Tadeusz Borowski (piśmienny),  
otępiały od wódki i pochlebstw Władysław Broniewski.  
W takt obozowej orkiestry na trzeźwo, po pijanemu, na czczo,  
we śnie, w strachu, w nienawiści, budowali mistrzowie,  
murarscy i kapusie, nauczyciele, doliniarze, Luis Aragon  
oraz autor niedoścignionych "Cien poemas de amor"  
kurwy, stróże, psy, ministrowie i cała postępowa ludzkość.  

 
Ktoś rzekł po męsku: nikakoj Polszi nikogda nie budiet,  
ale jest drzewo (Twoja twarz), dom (Twój brzuch), sklep (ręka).  
Stoi to miasto jak niewidzialna zasłona łzawiącego gazu,  
Twoja komora, Twój czas, Twój grób, Twój pomnik.  
Teraz wszyscy, gdziekolwiek jesteście na świecie (po operacjach  
plastycznych, zmianach życiorysu), a zwłaszcza jeśli zostaliście w 
Polsce,  
bowiem jesteście przywiązani do idei wolności, niepodległości,  
tolerancji, więc teraz, kiedy to zdziwione chłopięce ciało  
wyprężyło się na chodniku rozprute ołowiem,  
każdy z was może powiedzieć: exegi momentum,  
to zostanie po nas.  

 
 

 
 
 

 
 

Barańczak – tom „Atlantyda”, wiersz: „Nowy Świat” - Zagadnienie dwóch światów pojawia się w nadzwyczaj ironicznym wierszu Nowy Świat. Ze 
strony  Nowego  Świata –  Ameryki  –  wszystkiego  można  być  mniej  więcej pewnym,  „jedyny  problem  –  znaleźć  miejsce  do  parkowania”.  Podmiot 
liryczny  może  być  nawet  pewien  tego,  że  wracając  z  pracy  znajdzie  „w  skrzynce  na  listy,  obok  rachunków,  prospektów  i  reklam,  pocztówkę  z 
widokiem Nowego Światu i pozdrowieniami od aresztowanego tymczasem przyjaciela”. 
 
Nowy Świat 

Jedyny problem – znależć miejsce do parkowania, 
wszystkiego poza tym mogę być mniej więcej pewny, 
porannej gazety na progu, wysokości federalnego podatku, 
sprawdzających się prognoz pogody, zapachu mydła 
wionącego od mijanych kobiet, uśmiechu 
kasjera w banku, punktualnego nadejścia śmiersci, 
nawet tego, że wracając z pracy znajdę 
w skrzynce na listy, obok rachunków, prospektów i reklam, 
pocztówkę z widokiem Nowego Swiatu i pozdrowieniami 
od aresztowanego tymczasem przyjaciela. 

Cambridge, Mass.; 1982-85 

 

15.  Poetyckie tradycje polskie i obce – w poezji Nowej Fali. (?) 
 
16.  Poezja S. Barańczaka: program, ewolucja, poetyka. 

 

Debiutował w 1965 wierszem Przyczyny zgonu opublikowanym w miesięczniku Odra (nr 1). 
W  roku  1981  powielony  marną  techniką,  ozdobiony  na  okładce  portretem  autora  z  nogą  w  gipsie  i  laską,  ukazał  się  w  drugim    obiegu,  bez 
zezwolenia  władz  PRL–u  i  cenzury  tom  Stanisława  Barańczaka  Wiersze  prawie  zebrane.  W  ten  sposób  uhonorowano  ponad  dziesięcioletni  trud 
znanego  i  cenionego  pisarza  opozycyjnego.  Sławę  zyskał  Barańczak  na  fali  ruchów  opozycyjnych  i  kontestacyjnych  wobec  komunizmu,  które tak 

background image

wyraziście  nasiliły  się  w    Polsce  po  doświadczeniach  demonstracji  studenckich  w  1968  roku.  Dla  wielu  poetów  tej  generacji  rok  ów  był 
podstawowym  przeżyciem pokoleniowym. Także i Barańczak w naszej pamięci zaczyna się od drugiego tomu wierszy Jednym tchem (1970).  
  
Spójrzmy prawdzie w oczy 
  
Wiersz ten  można  uznać  za  jeden  z  najbardziej  charakterystycznych  dla  przełomu,  który  nastąpił  w  poezji  polskiej po  roku  1968.  Wszystkie inne 
walory  poezji  zostały  podporządkowane  dwom  –  prawdzie  i  etyce.  Bohaterami  wiersza  są  ludzie  przeciętni  –    przechodnie  z  podniesionymi 
kołnierzami, podróżni wypatrujący godziny odjazdu pociągów, które dowiozą ich zapewne do pracy,  czytający wydawane w PRL gazety, wstający o 
świcie. Zmęczone oczy owych ludzi są dla poety zwierciadłem prawdy o tamtych  czasach. Ubóstwo, brak perspektyw, beznadzieja. Oni to właśnie 
powinni stać się bohaterami wiersza, bowiem:  
  
choćby się pod nami nigdy nie ugięły  
nogi, to jedno będzie nas umiało rzucić  
na kolana  
 (Spójrzmy prawdzie w oczy) 
  
Są to jednak dość specyficzni „bohaterowie” – zbyt łatwo pogodzili się z nijakością własnego istnienia. Większość winy za ową nijakość spoczywa 
na  politycznych  decydentach,  na  fałszu  optymistycznej  propagandy  komunizmu,  na  pozbawieniu  obywateli  możliwości  kształtowania  własnego 
życia  i  okaleczaniu  ich  świadomości.  Wiersze  Barańczaka  są  więc  gorzką  i  buntowniczą  grą  poetycką  między  manipulacjami  ideologiczno-
politycznymi a potocznym, zniewolonym i znieprawionym istnieniem.  
 
Sztuczne oddychanie (1974) 
  
Sztuczne oddychanie stosuje się zwykle wobec osób, które same nie są w stanie oddychać. Których istnienie jest zagrożone. I taki jest bohater tego 
cyklu wierszy, tak jednorodnego, że można go nazwać poematem. Niejaki N. N. jest zapracowanym obywatelem, żyjącym w warunkach względnego 
ubóstwa,  przystosowanym  do  kłamstw  i  wybiegów  pozwalających  jakoś  sobie  radzić  w  obezwładniającym  myślenie  i  indywidualność  systemie 
komunistycznym.  
Barańczak nie próbuje uwznioślać swojego bohatera, który chce tylko przetrwać i nie mieć kłopotów. Chętnie unika myślenia, bowiem obawia się, że 
mógłby  dojść  do  wniosków,  które  doprowadziłyby  do  konfliktu  z  otaczającą  rzeczywistością,  do  konfliktu  z  tymi  przede  wszystkim,  od  których 
zależy  jego  praca,  zarobki,  mieszkanie,  przydziały,  awanse  itp.  Tym  silniej  zauważalna  dla  czytelnika  jest  deprawująca  praktyka  komunistycznej 
propagandy. Tym dramatyczniej przedstawia się los ludzi, którzy nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jak dalece zniszczono ich życie.  
Kiedy  N.  N.  zaczyna  zadawać  sobie  pytania,  objawia  mu  się  przede  wszystkim  zdeprawowanie  języka,  który  powinien  pomagać  dochodzić  do 
prawdy i sensu:  
 
Mówić językiem, w którym słowo „bezpieczeństwo”  
budzi dreszcz grozy, słowo „prawda” jest  
tytułem gazety, słowa „wolność” i  
„demokracja” podlegają służbowo  
generałowi policji;  
jak to się stało, żeśmy się zaczęli  
w to bawić? W te igraszki słów? W te kalambury,  
przejęzyczenia, odwrócenia sensu,  
w tę lingwistyczną poezję?  
 (N. N. zaczyna zadawać sobie pytania) 
  
Daję ci słowo 
Zrozumienie konieczności oczyszczenia słowa znieprawionego przez system komunistycznej propagandy stało się podstawą  
programu  poezji  lingwistycznej,  sformułowanego  przez  Barańczaka.    Najsłynniejsze  były  wiersze  demaskujące  oficjalny  język  komunistycznej 
propagandy,  które  odwoływały  się  wprost  do  otaczającej    poetę rzeczywistości.  Określona  epoka  z tomu  Ja  wiem,  że to  niesłuszne była  swoistym 
ekstraktem  toku  zebrania  partyjnego.  Nieporadny  mówca  mający  kłopoty  z  odczytaniem  zaakceptowanego  przez  „górę”  tekstu  posługuje  się 
najbardziej typowymi zwrotami. „Określona epoka” czy „określone siły” były enigmatyczną „nazwą” rzeczy najbardziej nieokreślonej, której bliżej 
nie  wolno  było  określać.  Wiadomo  było,  że  w  ich  imię  należało  akceptować  lub  potępiać,  lecz  nie  powinno  się  próbować  zrozumieć,  w  jakich 
czasach  żyjemy,  kim  są  i  dlaczego  prostestują  przeciwko  komunizmowi  jakieś  grupy  ludzi  niezadowolonych.  Minimum  wiedzy  i  maksimum 
„zaangażowania”  – to  był  ideał  komunistycznego  obywatela,  którego  wypada  nazwać po  prostu  oportunistą.  Propagandowy  bełkot  mówcy  zdradza 
pustkę jego przemówienia:  
 
Kto ma pytania? Nie widzę.  
Skoro nie widzę, widzę, że będę wyrazicielem,  
wyrażając na zakończenie przeświadczenie, że  
żyjemy w określonej epoce, taka  
jest prawda, nieprawda,  
i innej prawdy nie ma. 
  
Charakterystyczna jest zwłaszcza gra słów „widzę” – „nie widzę”. Wiersz powinien stać się lustrem, w którym może przejrzeć się ktoś, kto mógłby 
być jego bohaterem. Wiersz demaskuje zarówno język jak i człowieka. Ukazując nonsens chce od niego czytelnika uwolnić. Dać mu szansę ujrzenia 
prawdziwej rzeczywistości, tym samym dać mu szansę ocalenia samego siebie.  
 
Paradoks  tak  pojętej  poezji  lingwistycznej  –  przez  analizę  i  pokazanie  języka,  który  fałszuje  naszą  świadomość,  doprowadzić  do  wyzwolenia  – 
polegał jednak głównie na tym, że z reguły ci, którzy czytali wiersze, wiedzieli to, co Barańczak i nie były im potrzebne owe demaskacje. Natomiast 
ci,  którzy  najbardziej  potrzebowali  oczyszczenia,  nie  czytali  wierszy  w  ogóle,  nie  tylko  Barańczaka.  Program  społecznego  oddziaływania  poezji 
opozycyjnej zawisł więc w próżni. Świadomi doskonale wiedzieli, jakie treści niesie słynny plakat ukazujący zdrowego robotnika z jasnym czołem 
kierującego sterem w drodze do lepszej przyszłości. Nieświadomi patrzyli na setki tysięcy egzemplarzy plakatu i nie zdawali sobie sprawy, w czym 
uczestniczą.  
  
Warto zwrócić uwagę na postać intelektualisty z wiersza Plakat:  
 

background image

za szkłami,  
przekrwione oczy krótkowidzów (sami sobie winni,  
za dużo czytają po nocach, noc  
jest po to, żeby spać). 
  
Ten  wykpiwany  przez  „zdrową  klasę  robotniczą”  typ  okularnika-słabeusza  jest  przecież  istotą  poszukującą  prawdy.  Jego  niedomagania  są 
spowodowane  właśnie  poświęceniem  się  szukaniu  prawdy,  wiedzy.  Sytuacja  się  odwraca.  Propagandowo  pochwalana  tężyzna  fizyczna  jest  godna 
potępienia,  bowiem  bezmyślni  zdrowi  chłopcy  są  znakomitym  materiałem  na  „mięso  armatnie”,  którym  manipulują  ich  nie  rzucający  się  w  oczy 
władcy.  
Program Barańczaka jest programem heroicznym. W tymże tomie Ja wiem, że to niesłuszne znalazł się wiersz Daję ci słowo, że nia ma mowy, który 
zachowując wszystkie mistrzowskie gry językowe, tak charakterystyczne dla autora, mówił wprost o najwyższym obowiązku moralnym i powołaniu 
poety;  
 
kto daje słowo, nie daje nikomu  
posłuchu ani spokoju, niczemu  
nie daje wiary i z niczym nie daje  
sobie rady i wszystkim daje do  
myślenia. 
  
Poeta, który „daje słowo” z definicji niejako, jest wolny wobec wszelkich władz ziemskich, jest rewelatorem prawd najgłębszych, istotą wszystkim 
„dającą do myślenia”, choć sam jest wobec rzeczywistości wyjątkowo bezradny.  
 
Program  polityczny  wierszy  Barańczaka  przysłonił  czytelnikom  jego  ogólniejsze  stanowisko  wobec  świata  i  istnienia  ludzkiego.  Ucisk 
komunistyczny  jest  dla  poety  tylko  najostrzejszą,  najbardziej  dolegliwą  formą  bólu  istnienia.  Zniesienie  komunizmu  nie  przyniesie  całkowitego 
wyzwolenia.  Świat  jest tandetny,  jak tytułowe  przedmioty  wiersza  Dykto,  sklejko, tekturo,  płyto  paździerzowa,  które „dudnią  swą  nieśmiertelność 
tandetną”. Wydaje się, że problemem najważniejszym jest dla Barańczaka godność człowieka:  
  
ja jeszcze zmartwychwstanę, chociaż nie wiem który  
ja, przestanę się garbić... 
  
Zamieszczony  w  drugim  tomie,  Jednym  tchem  (1970),  wiersz  Wziąłem  sobie  do  serca  przedstawia  metafizyczny  i  uniwersalny  ból  istnienia 
ludzkiego. Związany jest on „po prostu” z istotą człowieczeństwa we wszelkich niemal jego przejawach – kosmicznym, biologicznym, kulturowym, 
politycznym, religijnym, poznawczym... Bardzo barokowy utwór ukazuje śmierć jako próbę otwarcia drzwi – na inną rzeczywistość. Odpowiedzią na 
totalne cierpienie ma być totalny bunt człowieka.  
 
Barańczakowy  buntownik  polityczny  jest  tylko  elementem  buntownika  metafizycznego.  Nie  można  się  więc  dziwić,  że  po  upadku  komunizmu 
uwyraźniło się to, co było w twórczości Barańczaka wcześniej mniej widoczne – od początku była to poezja metafizyczna. 
 
 
 
„Plakat” , „Protokół”, „Wypełnić czytelnym pismem”, „Spójrzmy prawdzie w oczy”;  
  

 
17.  Eseistyka S. Barańczaka. 
 

Zagadnieniom  przekładu  poświęcił  tom  Ocalone  w  tłumaczeniu  (1992).  Krytyka  i  eseistyka  Barańczaka  współtworzyła  ruch  Nowej  Fali  - 
Nieufni  i  zadufani  (1971),  Etyka  i  poetyka  (1979).  Zajmował  się  także  kulturą  masową  -  Czytelnik  ubezwłasnowolniony  (1983)  i  filozofią 
poezji Tablica z Macondo (1990). 

 
18.  Grupa „Teraz”. – patrz pytanie 3. 

 
Grupa  powstała  w  Krakowie –  1968  –  mówi  się  o  terazowym  światopoglądzie,  terazowej poetyce  etc.;  powstaje  w  klubie  pod  jaszczurami; jest to 
grupa PROGRAMOWA (w przeciwieństwie do grup sytuacyjnych. Np. do skamandrytów – którzy nie mieli wspólnej poetyki i programu, a powstali 
tylko po to, by zaistnieć w powszechnej świadomośći). Nie mogli wydawać pisma, wiec opanowali dwutygodnik „Student” – swoistą trybunę Nowej 
Fali.  Programem  był  Realizm  Nienaiwny.  Hasło  –  chcemy  być  teraźniejsi,  a  nie  piękni.  Postulat  opisywania  tego,  co  jest  teraz;  teraźniejszym 
językiem, językiem zbudowanym z teraźniejszości. Debiuty: Kornhauser - Nastanie święto i dla leniuchów (1967); Zagajewski – Komunikat 1972. 

 
19.  Poezja A. Zagajewskiego. 
 
20.  Eseistyka A. Zagajewskiego; ewolucja od „Świata nie przedstawionego” do „Obrony żarliwości”. 

 

 
21.  Twórczość J. Kornhausera. 

 
 

22.  Poezja R. Wojaczka. 
23.  Poezja E. Lipskiej. 
24.  Poezja R. Krynickiego. 
25.  Poezja L.A. Moczulskiego. 
 
26.  „Poezja stanu wojennego”; tradycje, poetyki, funkcje; ocena. = poezja zaangażowana w historię 

 
 

background image

„Poezja stanu wojennego” jest określeniem nieostrym, umownym. Wielu twórców wolałoby wręcz wymknąć się spod jego władania. Jest to bowiem 
w dużej  mierze  określenie  nie tyle historycznoliterackie,  ile  wartościujące,  obciążone  w dyskusjach  i polemikach  wszystkim,  co  najgorsze.  Pojęcie 
„poezji  stanu  wojennego”  oznacza  po  prostu  dla  wielu  upadek  poezji  polskiej,  „martyrologiczne  wypociny”,  „kowbojskie  schematy”,  wreszcie  – 
„wyjeżdżone, romantyczne koleiny” (to tylko garść głosów krytyki). 

Spróbujmy zatem uściślić, o jaką poezję chodzi. Sprawa wbrew pozorom nie jest prosta, gdyż po roku 1981 niemal każdy polski poeta, jednakowo 
krajowy i emigracyjny, młody i stary, partyjny i opozycyjny, pisał przynajmniej jeden wiersz o stanie wojennym. Inna rzecz, że część z tych wierszy 
opublikowano dopiero po wygaśnięciu stanu wojennego. I to już jest, jak sądzę, pierwsze kryterium, jakim warto się posłużyć na drodze do uchwyce-
nia istoty  zjawiska  określanego  mianem  „poezji  stanu  wojennego”  –  przynależność  danego  wiersza do  tego  zjawiska,  w sensie,  jaki temu  zjawisku 
chciałbym tu nadać, uzależniłbym od warunku ogłoszenia go drukiem w latach 1981-1983. 

Rzadki to chyba przypadek w dziejach literatury, kiedy warto takie chronologiczne ograniczenie przyjąć za wyznacznik cech ściśle artystycznych. O-
znacza ono po prostu cichą zgodę na prawo pisarza do reakcji emocjonalnej, do poddania się zbiorowym nastrojom, w końcu – do artystycznej poraż-
ki  tym  wszystkim  spowodowanej.  Teksty  publikowane  już  po roku  1983  są  wobec  powyższego  w sytuacji  naturalnie uprzywilejowanej,  korzystają 
z czasowego dystansu do zdarzeń, tym surowszej muszą być zatem poddawane ocenie. 

Wiersze ogłaszane w latach 1981-83 są elementami jakiegoś zbiorowego głosu Polski. Stanowią w istocie jeden, pisany z dużej litery Tekst o stanie 
wojennym. Te ogłaszane później nie mogą już zostać włączone w zbiorowy dyskurs, muszą nieść z sobą indywidualną odpowiedzialność. Lata 1981-
83 to lata niespotykanej demokratyzacji, równouprawnienia w literaturze. To przykład ostatniego być może w dziejach rzeczywistego triumfu poezji 
jako sztuki powszechnego komunikowania się. To jeden z nielicznych momentów, kiedy sprzeczność między „elitarnością” i „popularnością” litera-
tury została zniesiona. Poetycki tekst stanu wojennego na równych prawach tworzyli bezimienni robotnicy, więźniowie, uczniowie, poeci wszystkich 
pokoleń  i formacji  ideowych  oraz  wielcy  polskiej  poezji,  tacy  jak  np. Zbigniew  Herbert  czy  Stanisław  Barańczak.  Twórczość  ich  wszystkich  była 
wówczas w tym samym stopniu zaciekawiająca i, co być może najważniejsze, wzajemnie na siebie oddziaływała. 

Pierwsza, najsilniejsza reakcja na stan wojenny miała zresztą charakter ludyczny. Podziemne oficyny wydawnicze publikowały w pierwszych tygo-
dniach  stanu  przede  wszystkim  śpiewniki,  szopki  oraz  antologie  poezji  pisanej  przez anonimowych  przeważnie  autorów.  Teksty  tam  ogłaszane  nie 
pozostaną  w świadomości  historycznoliterackiej,  ale  bez  wątpienia  są  cennymi  dokumentami  epoki.  Wymieńmy  przynajmniej  kilka  tytułów  tych 
zbiorowych  publikacji  z roku  1982:  „Anonimowa  poezja  stanu  wojennego:  Siekiera,  motyka,  smok  wawelski…”,  „Antologia  poezji  ulotkowej”, 
„Antologia poezji ulotnej”, „Chronica Polonorum”, „Do generała”, „Gryps”, „Reduta śląska”, „Dziwny stan i inne wiersze”. Podsumowaniem tej fali 
stała się londyńska antologia „Poezji stanu wojennego” wydana przez „PULS”. 

Recenzujący londyńską antologię poezji stanu wojennego Stanisław Barańczak, pokusił się o wyodrębnienie trzech najbardziej charakterystycznych 
dla wierszy stanu wojennego postaw – spojrzeń podmiotu lirycznego. Ludowy Anonim wypowiada się głównie w piosence, fraszce, pieśni. Rzeczy-
wistość stara się on postrzegać w możliwie jak najogólniejszych kategoriach. Ufa mądrości ludowej, wierzy w siłę satyry i groteski, ucieka się do pa-
rodii  znanych  tekstów:  pieśni  kościelnych,  wierszy  dla  dzieci,  nie  unika  brutalizacji  czy  wulgaryzacji  swojej  wypowiedzi.  Romantyczny  Wizjoner 
również przyjmuje ogólny punkt widzenia. Najchętniej wypowiada się w pierwszej osobie liczby mnogiej. Bohaterem wiersza czyni cały naród. Do-
strzega przede wszystkim powtarzalność polskich doświadczeń, dlatego też często musi odwoływać się do romantycznych chwytów i konwencji. Ce-
ni Mickiewicza i Grottgera – tworzy poezję Reduty, poezję oblężonej twierdzy. Najciekawszą kategorią liryczną wskazaną przez Barańczaka jest Po-
jedynczy Obserwator. Tu już nie może być mowy o żadnej anonimowości. Pojedynczy Obserwator objawia się czytelnikowi w zupełnie nowej kon-
strukcji  poetyckiej. Jest  nią „dziennik internowania”.  To  najczęściej  intymny  dziennik  liryczny  w postaci  całego  tomiku  wierszy  ułożonych  w cykl 
lub cykle. Wierszami są tu krótkie zapiski opatrzone zwykle nazwą miejsca i datą powstania. Pojedynczy Obserwator opowiada o własnym, prywat-
nym doświadczeniu historii, operuje językiem konkretu, opisu, nie szuka łatwych analogii, nie ucieka do metafory, raczej odwoła się do gry symboli. 

Na przedstawioną tu, za Barańczakiem, klasyfikację typów podmiotu lirycznego, trzeba nałożyć inną, krzyżującą się z nią. Otóż, zasadne wydaje się 
jeszcze wskazanie grup tekstów pisanych z pozycji obserwatora, uczestnika i outsidera. Podziały te zachodzą na siebie, bowiem w zaproponowanym 
obecnie rozróżnieniu poszerzamy kontekst lektury. Podziału na obserwatora, uczestnika i outsidera nie dyktuje już wyłącznie kategoria wewnątrztek-
stowa, czyli sytuacja podmiotu lirycznego. I tak podmiot nazwany poprzednio Pojedynczym Obserwatorem musimy obecnie potraktować np. jako u-
czestnika wydarzeń. 

Sam wiersz może być już techniką działania, aktywnym uczestnikiem  zdarzeń.  Do  wierszy  takich, utrzymanych  zwykle  w konwencji  apelu,  należy 
z pewnością tekst Ryszarda Krynickiego: 

Żołnierze nie strzelajcie do nas! 
Nie strzelajcie do swoich braci. 
Jesteśmy bezbronni, a wy 
będziecie musieli do nas wrócić. 
Ci, którzy was wcielili 
do przymusowej służby wojskowej 
a teraz rozkazują wam strzelać 
kiedyś wyprą się swoich rozkazów. 

Jest  to  przykład  wiersza  w działaniu,  wiersza  o wyraźnych  intencjach  moralizatorskich,  mających  przynieść  w efekcie  określony  skutek  polityczny. 
W innych wierszach tego samego poety do głosu może dojść obserwator: 

Patrząc na betonowy mur, 
drut kolczasty i bramę ze stali 
nie mogłem sobie przez chwilę przypomnieć 
innych imion ojczyzny: w bramie 
uchyliły się drzwiczki 
– ale to wyszedł tylko strażnik 
i zniknął w pobliskim sklepie, 
przelotnie spojrzawszy na nas 

background image

czekających z tej strony 
na niedoszłe widzenie. 

Cechą wspólną, obecną w wierszach z lat 1981-83 niezależnie od tego, jaką postawę czy relację podmiotu do świata reprezentują, jest – jak sądzę – 
schowanie się za zasłonę cudzych słów. Wprost wyrazi to Krynicki: „jestem tylko cudzymi ustami”. Poezja stanu wojennego, według rozumienia tu 
zaproponowanego, w swej całości, niezależnie od rangi poszczególnych twórców, nie znajduje dla opisania tego, co zaszło, własnego języka. Ta po-
ezja,  tak  wydawałoby  się  bliska  faktom,  realiom,  wierna  rzeczywistości,  tylko  sucho,  po  reportersku  rejestrująca  –  ta  poezja  zbudowana  jest  na 
kształt gigantycznego cytatu. Okazuje się bliższa pismu, wierniejsza literaturze niż zdarzeniom. Różne są to cytaty: konwencja literacka, cytat biblij-
ny, fragment listu, aluzja literacka. Krynicki odwoła się w swych wierszach do napisów na murach: „Zaufajmy władzy, zostaniemy nadzy”, „Solidar-
ność  żyje”,  „Wolność  dla  więźniów politycznych”.  Bronisław  Maj  zasłoni  się tytułem-metaforą  w poemacie  „Chile”. Jarosław Marek  Rymkiewicz 
schowa się za stylizatorstwem oraz imitacją. 

W najlepszej sytuacji są ci, którzy z wyboru lub przez przypadek zajęli postawę outsidera, postawę nieobecnego. Są to zarówno twórcy krajowi, jak 
i emigracyjni. Dystans do wydarzeń pozwala im z większą troską spojrzeć na artystyczną stronę swych dokonań. Stanisław Barańczak, którego stan 
wojenny  zastał  na  kontrakcie  w Stanach  Zjednoczonych,  przedstawi  swoją  reakcję  w postaci  kunsztownego  poematu  w listach,  bawiącego  się 
wszystkimi  konwencjami  ówczesnych  wierszy  krajowych.  Ewa  Lipska  w „Przechowalni  ciemności”  da  popis  lingwistycznej  wirtuozerii,  zgodnie 
z własną  diagnozą:  „W kraju  nastąpiła  awaria  języka”.  Adam  Zagajewski,  który  wyjechał  z Polski  już  w trakcie  stanu  wojennego,  właśnie  wtedy 
przejdzie na stronę estetyzmu, czego skrajnym przykładem pozostanie dla mnie fraza: „Ach, czołgi…”. Wreszcie Zbigniew Herbert, wykorzystujący 
w „Raporcie  z oblężonego  miasta”  topos  kronikarza,  napisze  w istocie  mały  traktat  historiozoficzny,  konsekwentnie  wynikający  z dotychczasowej 
własnej twórczości. 

Chciałbym na koniec wskazać, na zasadzie wyjątku, twórczość być może przy tej okazji zaskakującą. Twórczość, którą uznać wypada za najorygi-
nalniejsze i najbardziej udane przedstawienie stanu wojennego w poezji polskiej. Mowa o Mironie Białoszewskim. Jest to przykład postawy outside-
ra, ale za to outsidera konsekwentnego, nie chowającego się za zasłonę literackich cytatów i kryptocytatów, za konwencję czy patos własnego auto-
rytetu. 

Rzeczywistość stanu wojennego opisuje Białoszewski z werystyczną niemal dokładnością w „Kabarecie Kici Koci” (powstałym przed rokiem 1983, 
lecz  opublikowanym  dopiero  w roku  1985).  Utwór  ten,  oprócz  zapisu  realiów,  przynosi  jednocześnie  jasną  interpretację  przedstawianego  modelu 
świata. Pierwszym i najważniejszym chwytem Białoszewskiego jest zamanifestowanie w tytule formy „kabaretu”, czyli sposobu mówienia nie przy-
stającego do martyrologicznego – w powszechnym mniemaniu – tematu. Utwór Białoszewskiego traktujący przecież o czasie sprzyjającym ujawnia-
niu  się  kolejnych  wcieleń  bohatera romantycznego,  przynosi  obraz  rzeczywistości  niweczącej  wszelkie  próby  zaistnienia  tegoż.  Niweczącej ironią, 
która tkwi w tej rzeczywistości właśnie. 

 
 

 
27.  Poezja J. Polkowskiego. 

 

Poeta, wydawca, ekspert rynku mediów. Redaktor naczelny kwartalnika Arka i dziennika Czas Krakowski. Debiutował tomem "To nie jest poezja" w 
1980 roku. W 1983 otrzymał nagrodę Fundacji Kościelskich. Do roku 1990 wydawał poza obiegiem oficjalnym. W listopadzie 2009 Wydawnictwo 
a5 wydało jego nowy, po 19 latach milczenia, zbiór wierszy pt. Cantus.  
Oczekiwanie  
W Rzymie wyjętym z czasu, na przełomie wieków, kobieta  
mówiła do dzieci tak, jak w milczącym świecie, nie mówią  
już ludzie do ludzi. W ciemnym wnętrzu Santa Maria del Popolo  
dzieci patrzyły na matkę nieruchomymi źrenicami, nie oddychając  
i powstrzymując poruszenia sarnich serc.  
   
Przy płótnach Nawrócenie św. Pawła i Ukrzyżowanie św. Piotra  
rozświetlona kobieta podobna do bursztynowej amfory mówiła  
o uwięzionym w każdym uczynku, spojrzeniu i skrawku myśli  
Bogu, którego tylko miłość może wyzwolić.  
   
Byliśmy w jednym kręgu światła, porażony łaską Paweł z Tarsu,  
koniuszy, rodzina turystów i trzech katów ciężko pracujących  
przy zabijaniu Piotra. Od dwóch tysięcy lat żarliwie przemawiały  
jej czyste usta. Caravaggio umierał porzucony na plaży  
   
od czterystu lat. Trwał popiół lipca, przed kościołem ślepe, białe oko  
obejmowało kamienną biel obłoków, marmur białych murów i biały  
puch bruku. Było południe więc nie mogłem zostać uzdrowiony  
przez cień Piotra, jeszcze żywego czy już ukrzyżowanego.  
***  
dla A.  
Skrawek powietrza, który w nieskończoność  
ociera się o szaleńczą przestrzeń oceanów  
i pachnące mrozem międzygwiezdne szlaki  
otula twoją stopę, nim ta, dotknie ziemi.  
   
Jej płytki odcisk jest jak południk  
idący między biegunami przez łąki kontynentów,  
afgańskie dywany zrzucone na dno mórz,  
kokony miast wypełnione chwalbą i żarłocznym żalem.  
   

Słuchasz krzyku ptactwa sponad niskich dachów młodości,  
mętnej mantry koczujących lotnisk,  
narzekań niedowiarków i modłów świętych drzew.  
   
Dlaczego nie czekasz na mnie? Dlaczego nie wzywasz?  
Dlatego, że czas już odszedł w swoje piekielne strony?   
I teraz złorzeczy, bo ima się go śmierć?  
Miłości, miłości,  
oskarżaj mnie,  
zabijaj. 
Adwent  
Cierpliwy ogień w glinianym piecu, w kuchni, w Ciepielowie,  
szóstego grudnia tysiąc dziewięćset czterdziestego drugiego roku.  
Na stole starannie uprzątniętym matczyną, pewną ręką  
   
z niepewności i lęków, stała drewniana misa biało-żółtych  
ziemniaków a gorąca para wspinała się ku górze po wątłym  
sznurze światła.  
   
Skrzypienie drzwi prowadzących z kuchni do paradnej izby  
i domowy spokój płynął przez ich milczenie jak zimowy wiatr,  
ciepły i wypełniony radością mijającej chwili. Siedzieli razem,  
głodni, licząc słoje w drewnie stołu, czekali na ojca.  
   
Ojciec poszedł zanieść ziemniaki Berkowi Pinechesowi  
i innym ukrytym. Gdy wrócił, jedli wszyscy wolno, zachowując  
szacunek dla każdego oddechu, westchnienia, kroku serca  
w przyszłość, czując smak swojej obecności na ziemi i niebie.  
   
W piecu ogień wytrwale podążał swoją drogą, wychodząc naprzeciw  
jasnemu losowi. Skulony płonął  w dłoniach jedzących obiad,  
ogarniał ich jasne głowy i oświetlał dymem wioskę i gasnącą 
gwiazdę.  

background image

   
Po raz pierwszy ojciec nie potrafił wyjaśnić, dlaczego ogień  
jest zimny jak jego brak. Dlaczego ogień powstał przeciwko ogniowi.  
Ogień piekielny przeciwko diabłu, ogień niebieski przeciwko  
aniołowi.  
   
Ojciec milczał jak język usychającego ognia. Jego dzieci objęte  
gałęziami gorejącego krzewu słyszały zimne słowa: Panie, mogłem 
żyć  
ale nie urodziłem się. Mogłem zmartwychwstać, ale nie umarłem.  
***  
Węgiel gwiazd i tlenu zimny spokój  
wrzesień cumuje u bram raju,  
błyszczy smak wody, sieje wiatr  
przez okna obracane cienie.  

   
Lej wino w piasek na nowy wiek,  
czy żyłem i czy mogłem uciec?  
Śmieje się, tańczy za szkłem świata,  
jak pszczeli rój w różanym słońcu  
   
mama, dziewczynka coraz młodsza.  
Ja też mam sześć czy siedem lat  
i boję się, że będę spał i spał i spał  
aż wstanie sen by odejść z tobą.  
   
Czeka tornister i fartuszki, stopa  
i cierń, płoną wieczne drzewa.  
Mleczna droga uderza ostrzem  
cierpkich, szalonych, kołujących liści. 

 
 

28.  Poezja B. Zadury i P. Sommera: ewolucje, poetyki, tradycje, wpływ na nową poezję. 

 

http://free.art.pl/akcent_pismo/pliki/nr2.06/lukasiewicz.html

 - o poezji Zadury. 

 

 

 

 
29.  Polscy „Ashberyści” – poezja A. Sosnowskiego i jego naśladowców. 

 

 
30.  „bruLion”: pismo, grupa, serie poetyckie, „strategia skandalu” – oddziaływanie. 
31.  „bruLion”: nowa poezja wobec/wewnątrz kultury masowej – opisanie, konsekwencje artystyczne, ocena. 
32.  „bruLion”: „barbarzyńcy”, klasycyści, „O`Haryści”. 
33.  „bruLion”: wobec tradycji – najnowszych i dawniejszych. 

 
 

34.  Najważniejszy/najciekawszy – moim zdaniem – poeta pokolenia 68. 

 
Dla mnie bezsprzecznie Barańczak. 

 
35.  Najważniejsi/najciekawsi – moim zdaniem – poeci pokolenia „bruLionu”. 

 
Podsiadło? Świetlicki? Tkaczyszyn-Dycki? 

 
36.  Najważniejsze debiuty poetyckie ostatniej dekady. 
 

I tu problem – jak dla mnie w ostatniej dekadzie nie ma ciekawych debiutów, jako tako. Powiedziałabym jedynie o Tadeuszu Dąbrowskim – ale 
on debiutował 1999. Podgórnik – też przed 2000 rokiem. Ergo – kto zostaje? Chyba jedynie Dehnel. Może mam zbyt małą wiedzę. Trzeba coś 
wyszperać. 
 

37.  Najważniejsze książki programowe i krytyczne o poezji ostatnich 40 lat. 

 
 

38.  Najważniejsze – moim zdaniem – tomy poetyckie ostatnich 40 lat. 
39.  Nowa poezja wobec Starych Mistrzów: Miłosza, Różewicza, Herberta, Białoszewskiego, Karpowicza, Szymborskiej. 
40.  Poezja początków XXI wieku: próba opisania, główne nurty, tendencje, hipotezy, prognozy.