background image

 

David M. Buss 

 

Ewolucja poŜądania 

 

 

 

 
 
 

Przekład: Bogdan Wojciszke,  

 

tytuł oryginału: Evolution of Desire. Strategies of Human 

 
 

 
 

background image

 
CZEGO CHCĄ KOBIETY 
 
Pozycja społeczna 

Obserwacja  tradycyjnych  społeczności  zbieracko-łowieckich,  stanowiących  najlepszą 

z  dostępnych  analogię  do  archaicznych  warunków,  w  których  rozwijał  się  nasz  gatunek, 
wskazuje, Ŝe nasi przodkowie Ŝyli w społecznościach o jasno określonej hierarchii. Na górze 
tej  hierarchii  dobra  płynęły  szeroką  rzeką,  z  rzadka  jedynie  kapiąc  u  jej  dołu  (Betzig,  1986; 
Brown,  Chai-yun,  n.d.).  Taki  nierównomierny  podział  dóbr  z  obfitością  przypadającą 
nielicznym  obserwuje  się  u  współcześnie  Ŝyjących  plemion  tradycyjnych,  jak  Tiwi 
zamieszkujący  dwie  małe  wysepki  u  północnych  wybrzeŜy  Australii,  Yanomamo  z 
Wenezueli, Ache z Paragwaju czy plemię !Kung zamieszkujące we współczesnej Botswanie. 
Nie inaczej zapewne było i u naszych przodków. 

Henry  Kissinger  zauwaŜył  kiedyś,  Ŝe  najsilniejszym  afrodyzjakiem  jest  władza. 

Kobiety poŜądają męŜczyzn, którzy mają władzę, poniewaŜ jest ona najlepszym wskaźnikiem 
tego,  Ŝe  dysponują  takŜe  powaŜnymi  zasobami  materialnymi.  Wysoka  pozycja  społeczna 
pociąga  za  sobą  lepsze  jedzenie,  większe  terytorium,  staranniejszą  opiekę  zdrowotną. 
Oznacza teŜ dziedziczenie przez dzieci moŜliwości, których nie będą mieć dzieci męŜczyzn o 
niskiej  pozycji  społecznej.  Na  całym  świecie  męscy  potomkowie  rodzin  o  wysokiej  pozycji 
społecznej  mają  większy  dostęp  do  partnerek  seksualnych  o  lepszej  „jakości".  Na  przykład 
pewne studium stu osiemdziesięciu sześciu społeczeństw - od afrykańskich Pigmejów Mbuti 
do  zamieszkujących  Aleuty  Eskimosów  -  wykazało,  Ŝe  męŜczyźni  o  wysokiej  pozycji 
społecznej  nieodmiennie  byli  teŜ  zamoŜniejsi  i  dysponowali  większą  ilością  jedzenia  dla 
dzieci i większą liczbą... Ŝon (Betzig, 1986). 

Kobiety  amerykańskie  nie  wahają  się  ujawniać  swojego  upodobania  do  męŜczyzn  o 

wysokiej  pozycji  społecznej  czy  zawodzie,  który  ją  zapewnia  -  zalety  te  oceniane  są  jako 
tylko nieznacznie mniej waŜne od dobrych perspektyw finansowych (HM, 1945; Langhorne, 
Secord, 1955; McGinnis, 1958; Hudson, Henze, 1969; Buss, Barnes, 1986). Na skali od „bez 
znaczenia"  do  „konieczna"  oceniają  one  wysoką  pozycję  społeczną  partnera  na  pozycji 
pomiędzy  „waŜną"  a  „konieczną".  Pewne  badanie  pięciu  tysięcy  studentów  obojga  płci 
wykazało, Ŝe kobiety wyŜej niŜ męŜczyźni cenią takie zalety, jak pozycja społeczna, prestiŜ, 
status, władza, klasa społeczna czy pozycja w hierarchii (Langhorne, Secord, 1955). 

W badaniu wykonanym wspólnie z Davidem Schmittem skupiliśmy uwagę na róŜnicy 

między  zaletami  poŜądanymi  u  partnera  związku  stałego  i  przelotnego.  Zbadaliśmy  kilka 
setek  studentek  i  studentów  Uniwersytetu  w  Michigan  -  a  więc  osoby,  dla  których  z  racji 
wieku  i  statusu  zarówno  przelotne,  jak  i  rokujące  nadzieje  na  stałość  związki  z  płcią 
przeciwną są bardzo waŜną sprawą Ŝyciową. Okazało się, Ŝe studentki oceniały sukces i dobre 
perspektywy  zawodowe  ewentualnego  męŜa  wyŜej,  niŜ  studenci  u  ewentualnej  Ŝony.  Co 
więcej,  kobiety  cenią  te  cechy  wyŜej  u  kandydata  na  męŜa,  niŜ  na  partnera  jedynie 
przelotnego?  To  samo  badanie  wykazało  teŜ,  Ŝe  kobiety  wyŜej  cenią  sobie  wykształcenie  - 
cechę  silnie  związaną  ze  statusem  społecznym.  Stereotypowe  przekonanie,  Ŝe  Amerykanki 
wolą  wychodzić  za  lekarzy,  prawników  czy  profesorów,  znajduje  więc  potwierdzenie  w 
wynikach badań. Wygląda na to, Ŝe kobiety starają się unikać męŜczyzn, którzy łatwo mogą 
zostać zdominowani przez innych i którzy nie cieszą się szacunkiem społeczności. 

Oczywiście,  kobiece  pragnienie  wysokiej  pozycji  własnego  partnera  widać  takŜe 

gołym  okiem.  Pewien  kolega  opowiadał  mi,  jak  siedząc  w  restauracji,  chcąc  nie  chcąc 
przysłuchiwał się rozmowie kobiet zajmujących sąsiedni stolik. Wszystkie narzekały na brak 
odpowiednich  męŜczyzn  w  swoim  otoczeniu.  Choć  były  w  tym  momencie  otoczone 
kelnerami,  z  których  ani  jeden  nie  miał  ślubnej  obrączki  na  palcu,  Ŝadna  z  nich  nawet  nie 
pomyślała o kelnerze jako o odpowiednim męŜczyźnie. Określenie „odpowiedni kandydat" to 

background image

eufemizm  oznaczający  tyle,  co  „dysponujący  zasobami,  które  nie  zostały  jeszcze 
zainwestowane gdzie indziej". „Najodpowiedniejszy kandydat" to taki zaś, który jest wolny, a 
dysponuje  najwyŜszą pozycją społeczną i największymi zasobami spośród tych, którzy  są w 
pobliŜu. 

PoŜądanie  męŜczyzn  o  wysokiej  pozycji  społecznej  nie  ogranicza  się  oczywiście  ani 

do  Amerykanek,  ani  do  mieszkanek  krajów  kapitalistycznych.  Podobne  upodobania 
stwierdziliśmy  u  ogromnej  większości  kobiet  ze  wspomnianego  juŜ  badania  nad 
przedstawicielami trzydziestu siedmiu kultur - u kobiet Ŝyjących w socjalizmie i komunizmie, 
białych  i  czarnych,  katoliczek  i  Ŝydówek,  zamieszkujących  tropiki  i  kraje  północy  (Buss, 
1989a). Na przykład na Tajwanie kobiety cenią status o 63% wyŜej niŜ męŜczyźni, w Zambii 
o 30%, w Niemczech o 38%, a w Brazylii - o 40% wyŜej. 

PoniewaŜ 

zróŜnicowana 

hierarchia 

pozycji 

jest 

zjawiskiem 

powszechnie 

występującym w ludzkich społecznościach, bogactwo zaś wszędzie koncentruje się na  górze 
hierarchii,  kobiety  wykształciły  sobie  powszechne  upodobanie  do  męŜczyzn  o  wysokiej 
pozycji  społecznej.  Jej  zajmowanie  było  bowiem  i  nadal  jest  dobrym  wskaźnikiem  ilości 
zasobów,  których  kobieta  moŜe  się  po  męŜczyźnie  spodziewać  dla  siebie  i  swoich  dzieci. 
Wszędzie  na  świecie  kobiety  wolą  „wŜenić  się"  w  wyŜszą  pozycję  społeczną.  Te,  które  w 
naszej  ewolucyjnej  przeszłości  nie  zdradzały  takiej  skłonności,  miały  mniejszą  szansę  na 
przeŜycie własne i swoich dzieci.  
 
Wiek 

WaŜnym  wskaźnikiem  dostępu  męŜczyzny  do  odpowiednich  zasobów  jest  równieŜ 

jego  wiek.  Podobnie  jak  młode  pawiany  muszą  dorosnąć,  by  dojrzeć  do  zajęcia  wyŜszej 
pozycji  w  swoim  stadzie,  nastolatki  i  młodzieńcy  rzadko  osiągają  szacunek,  pozycję  i 
znaczenie,  którymi  dysponują  starsi  od  nich  męŜczyźni.  Tendencja  ta  znalazła  krańcowy 
wyraz  w  plemieniu  Tiwi,  gdzie  gerontokracja  bardzo  starych  męŜczyzn  zagarnia  większość 
władzy  i  prestiŜu,  a  takŜe  kontroluje  seksualne  relacje  całej  społeczności  za  pośrednictwem 
skomplikowanego  systemu  przymierzy.  Nawet  w  kulturze  amerykańskiej  zasoby  i  pozycja 
społeczna wyraźnie narastają wraz z wiekiem. 

We  wszystkich  badanych  przez  nas  trzydziestu  siedmiu  kulturach  kobiety  wolały 

męŜczyzn  starszych  od  siebie,  przeciętnie  o  trzy  i  pół  roku.  Najmniejszą  róŜnicę 
zaobserwowaliśmy  u  francuskojęzycznych  mieszkanek  Kanady  (niespełna  dwa  lata), 
największą zaś u mieszkanek Iranu (ponad pięć lat róŜnicy) (Buss,1989a). Dane statystyczne 
o  wieku  zawierania  małŜeństw  wskazują,  Ŝe  przynajmniej  to  jedno  marzenie  zwykle  zostaje 
spełnione  -  przeciętna  róŜnica  wieku  panny  młodej  i  pana  młodego  wynosi  na  świecie  trzy 
lata. 

 

Wyjaśnieniem  tej  skłonności  kobiet  moŜe  być  fakt,  Ŝe  wraz  z  wiekiem  męŜczyzny  dość 
systematycznie  wzrasta  jego  dostęp  do  bogactwa.  We  współczesnych  społeczeństwach 
Zachodu  zarobki  męŜczyzn  rosną  z  ich  wiekiem  (Jencks,  1979).  Na  przykład  amerykańscy 
trzydziestolatkowie  zarabiają  w  skali  rocznej  przeciętnie  o  14  tysięcy  dolarów  więcej  niŜ 
dwudziestolatkowie,  a  o  7  tysięcy  dolarów  mniej  niŜ  czterdziestolatkowie.  Zjawisko  to  nie 
ogranicza się do społeczeństw przemysłowych. Wśród wspomnianych juŜ Tiwi męŜczyzna z 
reguły  osiąga  pozycję  umoŜliwiającą  poślubienie  pierwszej  Ŝony,  kiedy  ma  co  najmniej 
trzydzieści lat, a rzadko się zdarza, by poślubił drugą przed ukończeniem czterdziestki (Hart, 
Pilling, 1960). 

W  społeczeństwach  tradycjonalistycznych  związek  bogactwa  z  wiekiem  moŜe 

przynajmniej  częściowo  tłumaczyć  się  siłą  fizyczną  i  umiejętnościami  łowieckimi 
męŜczyzny. Wydolność fizyczna męŜczyzny rośnie z wiekiem, osiągając szczyt na przełomie 
dwudziestu i trzydziestu lat. Choć brak tu systematycznych badań, antropologowie są zdania, 
Ŝ

e  szczyt  łowieckich  moŜliwości  męŜczyzny  przypada  na  jego  lata  trzydzieste,  kiedy 

background image

niewielki  jeszcze  spadek  wydolności  fizycznej  zostaje  z  naddatkiem  skompensowany 
przyrostem  wiedzy,  cierpliwości,  doświadczenia  i  umiejętności  (Kim  Hill,  informacja 
osobista,  maj  1991;  Don  Symons,  informacja  osobista,  lipiec,  1990).  Upodobanie  kobiet  do 
starszych  męŜczyzn  moŜe  więc  mieć  swoje  źródło  w  stosunkach  panujących  w 
społeczeństwie  zbieracko-łowieckim,  gdzie  zasoby  zdobywane  drogą  polowania  były 
niezbędne do przetrwania. 

Kobiety  mogą  teŜ  woleć  starszych  męŜczyzn  z  przyczyn  mniej  uchwytnych  niŜ 

bogactwo.  Starsi  męŜczyźni  częściej  bywają  dojrzalsi,  stali  w  uczuciach  i  stosunkowo 
bardziej  niezawodni  -  na  przykład  w  Stanach  Zjednoczonych  wszystkie  te  właściwości 
narastają  u  męŜczyzn  wraz  z  wiekiem  przynajmniej  do  trzydziestego  roku  Ŝycia  (McCrae, 
Costa,  1990;  Gough,  1980).  Jak  wyraziła  się  jedna  z  badanych  kobiet:  „Starsi  męŜczyźni 
lepiej  się  prezentują,  bo  moŜna  z  nimi  porozmawiać  o  powaŜnych  sprawach,  a  męŜczyźni 
młodzi  są  niemądrzy  i  niepowaŜni"  (Jankowiak,  Hill,  Donovan,  1992).  Ponadto,  wraz  z 
wiekiem męŜczyzny  coraz jaśniejszy staje się zakres moŜliwości jego  awansu społecznego - 
kobiety, które wolą męŜczyzn starszych, mogą więc trafniej wybrać. 

We  wszystkich  badanych  przez  nas  trzydziestu  siedmiu  kulturach  kobiety  około 

dwudziestki  z  reguły  wolały  partnera  starszego  od  siebie  tylko  o  kilka  lat,  choć  zasoby 
materialne męŜczyzny na ogół nie osiągają szczytu przed jego dojściem do czterdziestego czy 
pięćdziesiątego  roku  Ŝycia.  Jedną  z  przyczyn,  dla  których  kobiety  nie  zdradzają  upodobania 
do  męŜczyzn  znacznie  starszych  od  siebie,  moŜe  być  narastająca  wraz  z  zaawansowanym 
wiekiem  męŜczyzny  moŜliwość  jego  śmierci.  Obok  tej  waŜnej  dla  przetrwania  kobiety  i 
dzieci  okoliczności  nieobojętne  jest  teŜ  i  to,  Ŝe  wraz  z  róŜnicą  wieku  małŜonków  narasta 
ryzyko  nieporozumień,  które  mogą  prowadzić  do  rozwodu.  Z  tych  wszystkich  względów 
kobiety zdają się woleć męŜczyzn starszych od siebie, ale tylko do pewnego stopnia. 

Nie wszystkie jednak kobiety wybierają starszych męŜczyzn. Studium małej chińskiej 

wioski  wykazało,  Ŝe  czasami  siedemnaste-  czy  osiemnastoletnie  kobiety  poślubiały 
„męŜczyzn"  czternastoletnich.  Działo  się  tak  jednak  tylko  w  bardzo  ograniczonych 
okolicznościach. W kaŜdym wypadku „męŜczyzna" był juŜ zamoŜny, wywodził się z rodziny 
o  wysokiej  pozycji  społecznej  i  dzięki  czekającemu  nań  spadkowi  miał  zapewnioną 
przyszłość (Martin Whyte, informacja osobista, 1990). Wygląda więc na to, Ŝe upodobanie do 
starszych  męŜczyzn  moŜe  zaniknąć,  jeŜeli  nawet  młodsi  są  zamoŜni  i  mają  zapewnioną 
pozycję  społeczną.  Inny  wyjątek  od  reguły  moŜe  być  rezultatem  swoistej  gry  sił  rynku 
matrymonialnego. Starsza kobieta akceptuje młodszego męŜczyznę, kiedy  sama jest za mało 
atrakcyjna  dla  męŜczyzny  o  wysokiej  pozycji,  a  jej  młodego  partnera  nie  stać  na  młodsze 
kobiety  monopolizowane  przez  starszych  męŜczyzn  o  większych  zasobach.  Na  przykład 
wśród Tiwi pierwsza Ŝona trzydziestolatka jest z reguły starsza od niego (czasami o dziesięć 
lat  lub  więcej),  poniewaŜ  posiadanie  tylko  takiej  umoŜliwia  mu  stosunkowo  jeszcze  niska 
pozycja społeczna. 

Inny  wyjątek  dotyczyć  moŜe  kobiet,  które  same  dysponują  znacznymi  zasobami  czy 

wysoką pozycją, by wspomnieć choćby takie gwiazdy jak Cher czy Joan Colłins, romansujące 
z  męŜczyznami  młodszymi  od  siebie  o  dziesiątki  lat.  Są  to  jednak  przypadki  wyjątkowe, 
większość  bowiem  zamoŜnych  kobiet  woli  męŜczyzn  przynajmniej  dorównujących  im 
zasobnością  (Townsend,  1989;  Townsend,  Levy,  1990;  Wiederman,  Allgeier,  1992;  Buss, 
1989a).  Choć  zasobne  kobiety  mogą  przelotnie  romansować  z  młodszymi  męŜczyznami,  na 
stałe  wiąŜą  się  ze  starszymi.  Nie  od  rzeczy  będzie  wspomnieć,  Ŝe  sławne  romanse  i  Cher,  i 
Joan Collins okazały się nietrwałe. 

Wszystkie  trzy  omówione  dotąd  zalety  męŜczyzny  mają  wspólny  mianownik  - 

oznaczają  jego  zdolność  do  gromadzenia  i  kontrolowania  zasobów,  których  kobiety  mogą 
uŜywać  dla  dobra  własnego  i  dzieci.  Długa  historia  ewolucji  drogą  doboru  naturalnego 
wykształciła  więc  w  kobietach  skłonność  do  patrzenia  na  męŜczyzn  w  kategoriach  sukcesu, 

background image

który  są  w  stanie  osiągnąć.  Posiadanie  dóbr  to  jednak  jeszcze  nie  wszystko  -  kobietom 
potrzebni są męŜczyźni, którzy są teŜ w stanie zdobywać dobra takŜe w przyszłości. W tych 
kulturach, gdzie małŜeństwo zawierane jest w młodości, ekonomiczna wartość męŜczyzny nie 
kwalifikuje  się  do  bezpośredniej  obserwacji  -  trzeba  ją  wnioskować  na  podstawie  jakichś 
pośrednich  wskaźników.  W  społecznościach  zbieracko-łowieckich  pieniądz  oczywiście  nie 
istnieje,  nie  moŜe  więc  stanowić  podstawy  oceny  wartości  męŜczyzny.  Wśród  Tiwi  młodzi 
męŜczyźni  są  przedmiotem  uwaŜnej  obserwacji  zarówno  kobiet,  jak  i  starszych  męŜczyzn, 
celem  odróŜnienia  tych,  którzy  osiągając  wysoką  pozycję  „wyjdą  na  ludzi",  od 
nieudaczników, którzy pozostaną na dole społecznej drabiny. Podstawą oceny są umiejętności 
łowieckie, waleczność, a w szczególności zapał do wspinania się po szczeblach społecznego 
awansu. 

Kobiety  wszystkich  kultur,  dawnych  i  współczesnych,  muszą  więc  kierować  się  przy 

wyborze partnera tymi jego cechami, które rokują osiągnięcie przezeń powaŜnych zasobów w 
przyszłości.  Kobiety  znajdujące  upodobanie  w  takich  cechach  męŜczyzny  mają  oczywiście 
większą szansę na przetrwanie i reprodukcyjny sukces. 
 
Ambicja i pracowitość 

Wspólnie  z  Liisą  Kyl-Heku  przeprowadziliśmy  badanie  strategii,  których  ludzie 

uŜywają  na  co  dzień  celem  podniesienia  swojej  pozycji  w  miejscu  pracy  i  otoczeniu 
społecznym. Poprosiliśmy osiemdziesięciu czterech mieszkańców Kalifornii i Michigan, aby 
przypomnieli  sobie  dobrze  znane  osoby  i  opisali  taktyki,  którymi  posługują  się  one,  by 
podwyŜszyć  swoją  pozycję  w  społecznej  hierarchii.  Posługując  się  róŜnymi  obliczeniami 
statystycznymi,  wyodrębniliśmy  dwadzieścia  sześć  róŜnych  sposobów,  jak  pracowitość, 
zdobywanie  wykształcenia,  udawanie,  świadczenie  usług  seksualnych  czy  zawieranie 
przymierzy  z  innymi.  Na  przykład  przejawami  pracowitości  były  takie  zachowania,  jak 
wkładanie duŜej ilości czasu i wysiłku w pracę, skuteczne gospodarowanie własnym czasem, 
jasne ustalanie hierarchii celów, zdobywanie dobrej opinii. 

Kiedy  juŜ  mieliśmy  gotową  listę  ze  szczegółowymi  działaniami  stanowiącymi 

przejawy  róŜnych  taktyk,  poprosiliśmy  dwustu  dwunastu  męŜczyzn  między  dwudziestym  a 
trzydziestym  rokiem  Ŝycia  o  wskazanie,  które  działania  sami  podejmują.  O  podobne  oceny 
poprosiliśmy  ich  Ŝony,  a  takŜe  zebraliśmy  róŜne  miary  sukcesu  rzeczywiście  odnoszonego 
przez  naszych  badanych,  jak  dotychczasowe  i  przewidywane  zarobki,  dotychczasowe  i 
przewidywane  tempo  awansowania  itp.  Pracowitość  okazała  się  jedną  z  najwaŜniejszych 
rękojmi  sukcesu.  MęŜczyźni,  którzy  mówili,  Ŝe  duŜo  pracują  (a  ich  Ŝony  to  potwierdziły), 
osiągali  wyŜszy  poziom  wykształcenia,  wyŜsze  zarobki  i  awansowali  szybciej  niŜ  ich  mniej 
wytrwali rówieśnicy (Buss, 1989a; Willerman, 1979; Kyl-Heku, Buss, 1996; Jencks, 
1979).  Pracowitość  jest  więc  skutecznym  sposobem  powiększenia  zasobów  i  podwyŜszenia 
pozycji społecznej. Kobiety zdają sobie z tego sprawę, wolą bowiem męŜczyzn pracowitych. 
Kiedy w latach pięćdziesiątych poproszono ponad pięć tysięcy amerykańskich studentów pici 
obojga o ocenę róŜnych cech poŜądanych u drugiej strony, okazało się, Ŝe kobiety cenią sobie 
u  męŜczyzn  pracowitość,  ambicję,  zainteresowanie  pracą  i  karierą  zawodową,  znacznie 
bardziej  niŜ  męŜczyźni  cenią  te  cechy  u  potencjalnych  Ŝon.  Podobnie  amerykańskie 
uczestniczki naszego badania nad trzydziestoma siedmioma kulturami nieodmiennie uwaŜały 
pracowitość  i  ambicję  za  waŜne  lub  konieczne  cechy  męŜa,  niezaleŜnie  od  tego,  czy  same 
były juŜ zamęŜne, czy nie (Langhorne, Secord, 1955). Badanie nad róŜnicami upodobań co do 
partnerów  związków  krótko-  i  długotrwałych  wykazało,  Ŝe  brak  ambicji  jest  krańcowo 
niepoŜądany u męŜa, choć obojętny u Ŝony. Wiadomo | wreszcie, Ŝe Amerykanki skłonne są 
zerwać  związek  z  męŜczyzną,  który  traci  pracę,  wykazuje  brak  ambicji  zawodowych  i  jest 
leniwy (Buss, Schmitt, 1993; Betzig, 1989). 

background image

Nie inaczej przedstawiają się upodobania znacznej większości kobiet z innych krajów. 

Na  przykład  na  Tajwanie  kobiety  o  26%  wyŜej  niŜ  męŜczyźni  cenią  sobie  pracowitość  i 
ambicję,  w  Bułgarii  o  29%,  a  w  Brazylii  o  30%.  Najwyraźniej:  róŜnica  ta  nie  zaleŜy  ani  od 
czasu,  ani  od  miejsca  badań  i  moŜna  ją  wyjaśnić  faktem,  Ŝe  odległa  przeszłość  ewolucyjna 
naszego gatunku wykształciła w kobietach upodobanie do tych cech u męŜczyzn. Wybieranie 
męŜczyzn  pracowitych  i  ambitnych  zapewniało  kobietom  dostęp  do  potrzebnych  im  dóbr, 
zapewniało  teŜ  trwały  charakter  tej  dostępności,  poniewaŜ  te  właśnie  zalety  męŜczyzny 
gwarantują  odtwarzalność  posiadanych  przezeń  zasobów.  Równie  waŜnym  jak  ambicja  i 
pracowitość wskaźnikiem wartości męŜczyzny jako partnera długotrwałego związku! jest jego 
dojrzałość uczuciowa i niezawodność. 
Niezawodność i stałość uczuciowa 

Nasze  badanie  trzydziestu  siedmiu  kultur  wykazało,  Ŝe  na  osiemnaście  moŜliwych 

kryteriów wyboru stałego partnera niezawodność i stałość uczuciowa zajmują drugą i trzecią 
pozycję  (po  miłości).  Niezawodność  (odpowiedzialność)  była  w  dwudziestu  jeden  krajach 
jednakowo  wysoko  ceniona  przez  kobiety  i  męŜczyzn,  a  w  piętnastu  na  szesnaście  krajów, 
gdzie  róŜnice  się  pojawiły,  kobiety  ceniły  ją  wyŜej.  Średnia  ocena  tej  zalety  przez  kobiety 
wynosiła  2,69,  przez  męŜczyzn  zaś  -  2,50  (na  skali,  której  maksimum  wynosiło  3,00  i 
oznaczało  cechę  konieczną).  Podobnie  przedstawiały  się  dane  dla  stałości  emocjonalnej,  z 
tym  Ŝe  róŜnica  między  kobietami  i  męŜczyznami  była  tu  nieco  większa  —  kobiety  ceniły 
dojrzałość  wyŜej  w  dwudziestu  trzech  badanych  kulturach  (w  pozostałych  ocena  była 
podobnie wysoka u kobiet i męŜczyzn). 

Powszechność,  z  którą  cechy  te  są  cenione  u  partnerów  na  całym  świecie,  wiąŜe  się 

zapewne z tym, Ŝe stanowią one pewny sygnał stałego dostępu do zasobów partnera. Ludzie, 
na  których  nie  sposób  polegać,  mogą  stać  się  dla  swoich  partnerów  źródłem  powaŜnych 
kłopotów.  Wykazało  to  badanie,  które  przeprowadziliśmy  z  grupą  współpracowników  na 
próbie stu czterech par nowoŜeńców losowo wybranych z rejestrów jednego z okręgów stanu 
Michigan.  Pary  te  prosiliśmy  o  wypełnienie  rozległej  baterii  testów  psychologicznych, 
zawierającej  między  innymi  kwestionariusz,  w  którym  badani  wskazywali,  na  jakie  koszty 
(spośród  stu  czterdziestu  siedmiu  moŜliwych)  naraziła  ich  druga  strona  w  ciągu  ubiegłego 
roku.  MęŜczyźni  niezrównowaŜeni  uczuciowo  (w  myśl  ich  własnych  ocen,  ocen  ich. 
małŜonek, a takŜe ocen osoby prowadzącej badanie) okazali się szczególnie „kosztowni" dla 
swoich  Ŝon  (Buss,  1991b).  Po  pierwsze,  skoncentrowani  byli  na  sobie  i  mieli  skłonność  do 
monopolizowania  wspólnych  dóbr  na  własny  uŜytek.  Po  drugie,  zagarniali  znaczną  ilość 
czasu  swoich  Ŝon,  byli  zaborczy  i  zazdrośni  nawet  z  powodu  ich  najzupełniej  niewinnych 
rozmów z innymi męŜczyznami. Byli takŜe bardziej od swoich Ŝon uzaleŜnieni i domagali się 
zaspokajania  przez  nie  wszelkich  swoich  potrzeb,  ujawniając  przy  tym  skłonność  do  agresji 
zarówno  słownej,  jak  i  fizycznej.  Cechowała  ich  wreszcie  większa  niedbałość  (np. 
niepunktualność),  zmienność  nastrojów  (np.  płacz  bez  powodu)  i  skłonność  do  zdradzania 
Ŝ

on. 

Tak  więc  niestali,  niezrównowaŜeni  uczuciowo  męŜczyźni  nie  tylko  sami  byli  mniej 

odpowiedzialni, lecz takŜe starali się zagarnąć róŜnorako rozumiane zasoby swoich partnerek 
i w dodatku mieli skłonność do rozpraszania własnych zasobów poza związkiem. Nietrudno 
wyobrazić  sobie  katastrofalne  następstwa  związania  się  z  nieodpowiedzialnym  partnerem 
takŜe  w  naszej  ewolucyjnej  przeszłości.  Powiedzmy  z  męŜczyzną,  który  nieoczekiwanie 
ucinał  sobie  drzemkę  miast  wybrać  się  na  polowanie,  kiedy  akurat  niezbędne  było  zdobycie 
poŜywienia. Stabilność i przewidywalność w dostarczaniu zasobów mogą być równie waŜne, 
jak sama ilość dostarczanych dóbr. 

Niezawodność  i  zrównowaŜenie  to  jednak  kategorie  dość  pojemne  i  wieloznaczne. 

Pragnąc osiągnąć tu nieco większą precyzję, poprosiliśmy  wspólnie z Michaelem  Botwinem 
sto  czterdzieści  osób,  aby  wymieniły  konkretne  wypadki  zachowań  stanowiących  przejaw 

background image

zrównowaŜenia  uczuciowego  lub  jego  braku.  Wymieniane  wypadki  zrównowaŜenia 
dotyczyły  pogody  ducha  i  niezłomności,  na  przykład  powstrzymanie  się  od  narzekań  i 
zrozumienie  trudności  innego  człowieka;  inne  dotyczyły  pracy,  jak  wkładanie  w  aktywność 
zawodową  raczej  energii  niŜ  lęków.  Nietrudno  zauwaŜyć,  Ŝe  tego  rodzaju  zachowania 
stanowią rękojmię stabilności - sygnał, Ŝe partner jest przewidywalny i potrafi dostarczyć, to, 
czego trzeba, pomimo stresu i niesprzyjających okoliczności. Przeciwnie jest z zachowaniami 
wyraŜającymi  niezrównowaŜenie  uczuciowe,  jak  zamartwianie  się  czymś,  na  co  i  tak  nie 
moŜna  nic  poradzić,  czy  lęk  przed  pracą  zamiast  jej  wykonywania.  Zachowania  takie 
sygnalizują  zawodność  partnera,  nieprzewidywalność  i  to,  Ŝe  nie  moŜna  na  nim  polegać. 
Nietrudno  dojść  do  wniosku,  Ŝe  kobiety  wybierające  męŜczyzn  niezawodnych  i 
zrównowaŜonych pomniejszały szansę ponoszenia powaŜnych kosztów, a powiększały szansę 
stabilnego dostępu do dóbr niezbędnych do przetrwania. 

 

Inteligencja 

Innym wskaźnikiem zdolności męŜczyzny do zdobywania i utrzymywania poŜądanych 

zasobów jest jego inteligencja. Choć nikt nie wie do końca, co tak naprawdę testy inteligencji 
mierzą, dobrze wiadomo, Ŝe jedną z konsekwencji posiadania wysokiego ilorazu inteligencji 
jest  w  Stanach  Zjednoczonych  zamoŜność  (Jencks,  1979).  MęŜczyźni  inteligentni  osiągają 
wyŜszy  poziom  wykształcenia  i  zarobków.  Nawet  w  obrębie  tego  samego  zawodu,  jak 
budowlaniec czy cieśla, inteligencja decyduje o tym, kto szybciej zdobędzie wyŜszą pozycję, 
a  wraz  z  nią  i  wyŜsze  zarobki.  We  współcześnie  Ŝyjących  społeczeństwach  plemiennych 
wodzowie  czy  przywódcy  plemienia  są  z  reguły  inteligentniejsi  od  podporządkowanych  im 
współplemieńców (Herrnstein, 1989; Brown, 1991; Brown, Chai-yun, n.d.). 

JeŜeli  inteligencja  odgrywała  podobną  rolę  i  w  ewolucyjnej  przeszłości  naszego 

gatunku, u kobiet mogło wykształcić się upodobanie do wybierania męŜczyzn inteligentnych. 
Nasze badanie trzydziestu siedmiu kultur pokazało, Ŝe istotnie - kobiety stawiają inteligencję 
partnera  na  wysokiej,  piątej  pozycji  (na  osiemnaście  moŜliwych).  Przy  tym  w  dziesięciu 
kulturach  kobiety  wyŜej  niŜ  męŜczyźni  stawiają  inteligencję  drugiej  strony,  choć  w 
pozostałych kulturach obie płci ceniły inteligencję wysoko. 

 

Inteligencja męŜczyzny  sygnalizuje wiele potencjalnych korzyści, włącznie z duŜymi 

umiejętnościami  rodzicielskimi,  znajomością  kultury  (Barków,  1989),  umiejętnością 
przekonywania  innych  i  wywierania  na  nich  wpływu.  Oznacza  teŜ  umiejętność 
przewidywania moŜliwych niebezpieczeństw i rozwiązywania pojawiających się problemów. 
W  prowadzonych  wspólnie  z  Michaelem  Botwinem  badaniach  poprosiliśmy  sto  czterdzieści 
osób,  aby  pomyślały  o  najbardziej  inteligentnych  znanych  sobie  osobach  i  opisały  pięć 
działań  dowodzących  ich  inteligencji.  Wszystkie  opisane  działania  okazały  się  przynosić 
dobroczynne  skutki,  z  których  moŜe  skorzystać  osoba  wybierająca  inteligentnego  partnera. 
Inteligentniejsi  ludzie  potrafią  patrzeć  na  sprawy  z  szerszej  perspektywy  i  z  większej  liczby 
róŜnych  punktów  widzenia,  częściej  wydają  trafne  sądy  i  formułują  trafne  przewidywania. 
Potrafią  teŜ  lepiej  przekazywać  własne  komunikaty  innym  i  lepiej  odczytywać  komunikaty 
cudze,  a  takŜe  lepiej  radzą  sobie  z  nowymi,  nieznanymi  problemami  i  rozsądniej  zarządzają 
własnymi zasobami. 

Odwrotnie  mają  się  sprawy  z  zachowaniami  ludzi  mniej  inteligentnych  -  nie  potrafią 

oni  trafnie  odczytać  subtelnych  sygnałów  nadawanych  przez  innych,  zrozumieć  cudzych 
wyjaśnień,  a  nawet  zastosować  się  do  jasnych  instrukcji.  Mówią  teŜ  niewłaściwe  rzeczy  w 
niewłaściwych momentach, powtarzają raz juŜ popełnione błędy, wykłócają się nawet wtedy, 
gdy bez wątpienia nie mają racji itd. 

Wszystko wskazuje więc na to, Ŝe wiązanie się z męŜczyznami inteligentnymi było dla 

pradawnych  kobiet  decyzją  podnoszącą  szansę  ich  przetrwania  i  sukcesu  reprodukcyjnego. 
Kobiety  preferujące  męŜczyzn  inteligentnych  miały  większą  szansę  przekazania  swoich 

background image

genów i upodobań następnemu pokoleniu. Jest tu teŜ jednak pewne ograniczenie - ludzie na 
ogół  nie  pragną  wiązać  się  z  partnerami  znacznie  przewyŜszającymi  ich  inteligencją. 
PoŜądamy  bowiem  w  naszych  partnerach  nie  tylko  zalet,  ale  i  tego,  by  pasowali  do  nas 
samych. 

 

Dopasowanie 

Udany  związek  wymaga  trwałego  utrzymywania  przymierza  korzystnego  dla  obu 

stron.  Trudno  o  takie  korzyści  w  związku  nękanym  konfliktami.  Dopasowanie  partnerów 
uzaleŜnione  jest  od  dwóch  czynników:  podobieństwa  i  komplementarności  polegającej  na 
wzajemnym uzupełnianiu się ich cech. 

Podobieństwo  ułatwia  współpracę,  podczas  gdy  róŜnice  interesów,  wartości  i 

charakterów prowadzić mogą do napięć i konfliktów. Psycholog Zick Rubin prowadził przez 
kilka lat badania dwustu dwóch młodych, „chodzących" ze sobą par, z których jedne rozpadły 
się  w  trakcie  okresu  objętego  badaniem,  a  inne  przetrwały.  W  porównaniu  z  partnerami 
dziewięćdziesięciu  dziewięciu  par,  które  przetrwały,  partnerzy  ze  stu  trzech  par,  które  się 
rozpadły, mieli bardziej odmienne poglądy w takich sprawach, jak rola kobiety i męŜczyzny, 
dopuszczalność przelotnego seksu między znajomymi i religia (Hill, Rubin, Peplau, 1976). 

Jednym ze sposobów na dopasowanie jest więc poszukiwanie partnera podobnego do 

siebie.  Tendencja  do  dobierania  się  par  na  zasadzie  podobieństwa  zauwaŜalna  jest  na  całym 
ś

wiecie.  Idzie  tu  przede  wszystkim  o  podobieństwo  pod  względem  wartości,  poziomu 

inteligencji  i  przynaleŜności  do  tych  samych  grup  społecznych  (rasowych,  etnicznych, 
religijnych) (Buss, 1984; 1985; n.d.). Ludzie poszukują partnerów o podobnych poglądach, na 
przykład  w  takich  sprawach  jak  dopuszczalność  aborcji  czy  kary  śmierci.  Poglądy  na  te 
kwestie  u  partnerów  tego  samego  związku  są  na  ogół  zbliŜone,  podobnie  jak  najczęściej 
zbliŜony  jest  ich  poziom  inteligencji.  Wyraźnie  mniejsze,  choć  widoczne,  są  podobieństwa 
pod względem takich cech osobowości, jak ekstrawersja, ugodowość czy sumienność. Ludzie 
z  upodobaniem  do  licznych  imprez  towarzyskich  wybierają  partnerów  o  takichŜe 
zamiłowaniach;  ludzie,  którzy  wolą  raczej  domowe  zacisze,  równieŜ  wybierają  sobie 
podobnych. Nie inaczej jest z zamiłowaniem do nowości i innymi sprawami. 

Wzajemne  podobieństwo  partnerów  w  szczęśliwych,  dopasowanych  związkach  jest 

teŜ  po  części  ubocznym  produktem  naszej  skłonności  do  pobierania  się  z  tymi,  którzy  są  w 
pobliŜu,  a  takie  właśnie  osoby  są  zwykle  bardziej  podobne  do  nas  niŜ  ludzie  z  miejsc 
odległych.  Na  przykład  zbliŜony  poziom  inteligencji  partnerów  w  obrębie  pary  moŜe  być 
pochodną  faktu,  Ŝe  młodzi  ludzie  o  podobnym  poziomie  inteligencji  uczęszczają  do 
podobnych  szkół,  co  jednak  nie  tłumaczy  bardzo  rozpowszechnionego  preferowania 
partnerów  podobnych  do  siebie  (Buss,  1987b;  Buss  i  in.,  1990).  W  badaniu,  które 
prowadziłem  na  „chodzących  ze  sobą"  parach  ze  stanu  Massachusetts,  mierzyłem  zarówno 
rzeczywiste  cechy  osobowości  i  poziom  inteligencji  badanych,  jak  i  ich  pragnienia  co  do 
idealnych właściwości drugiej strony. Kobiety marzyły o partnerach podobnych do siebie pod 
licznymi  względami,  jak  poziom  aktywności,  ugodowości,  odpowiedzialności,  Ŝyczliwości, 
pracowitości i śmiałości, a przede wszystkim inteligencji, wraŜliwości i twórczości. Te, które 
same  wypadały  nisko  pod  względem  tych  cech,  poŜądały  partnerów  o  podobnie 
niewygórowanym ich poziomie. 

Wybieranie podobnego sobie partnera jest eleganckim w swej prostocie rozwiązaniem 

problemu  przystosowania  się  do  długotrwałego  związku  z  drugim  człowiekiem.  Wystarczy 
wyobrazić  sobie  niebezpieczeństwa,  na  które  naraŜony  jest  związek  zapiekłego  przeciwnika 
aborcji  z  równie  zawziętym  zwolennikiem  jej  dopuszczalności  i  tym  podobne.  MoŜe  to 
rokować interesujące dyskusje, ale nie trwałość związku. Co najwaŜniejsze, dopasowane pary 
mają znacznie większe szansę na gładką koordynację wysiłków w skutecznym wykonywaniu 
wspólnych  zadań,  jak  wychowywanie  dzieci,  nawiązywanie  sojuszy  i  utrzymywanie 

background image

korzystnych  stosunków  z  innymi.  Pary  niedobrane  trwonią  zaś  czas  i  energię  na  kulejącą, 
jeŜeli w ogóle moŜliwą, koordynację swoich wysiłków. 

Wybieranie  osób  sobie  podobnych  jest  takŜe  korzystne  z  ogólniejszego  punktu 

widzenia.  PoniewaŜ  takie  cechy  jak  inteligencja,  wytrwałość  czy  ugodowość  są  dobrami 
wysoce  poŜądanymi  na  matrymonialnym  rynku,  szansę  na  ich  uzyskanie  u  partnerów  mają 
głównie  ci,  którzy  sami  oferują  zbliŜone  lub  równowaŜne  zalety  (Buss,  Barnes,  1986; 
Kenrick,  Groth,  Trost,  Sadall,  1993;  Thibaut,  Kelley,  1986).  PoŜądając  podobnych  sobie, 
poŜądamy  więc  osób  o  matrymonialnej  wartości  zbliŜonej  do  naszej  własnej.  Dzięki  temu 
oszczędzamy  czas  i  energię,  nie  próbując  zabiegać  o  to,  czego  i  tak  nie  dostaniemy; 
oszczędzamy  teŜ  sobie  niepewności  i  moŜliwości  rozpadu  związku  z  partnerem,  którego 
wartość  matrymonialna  przewyŜsza  naszą  własną.  Związki  partnerów  o  jaskrawo  róŜnej 
wartości są bowiem nietrwałe. 

Wybranie partnera podobnego sobie rozwiązuje więc wiele problemów adaptacyjnych 

naraz.  PodwyŜsza  skuteczność  poczynań  na  rynku  matrymonialnym,  ułatwia  koordynację 
wysiłków,  zapobiega  rozpadowi  związku  i  konfliktom  między  partnerami,  a  takŜe  je 
pomniejsza, podnosi szansę sukcesu w realizowaniu wspólnych przedsięwzięć i chroni przed 
kosztami sprzeczności interesów. 

 

Wielkość i siła 

Kiedy  Magie  Johnson,  wielka  gwiazda  koszykówki  amerykańskiej,  wyznał,  Ŝe  miał 

dosłownie  tysiące  kobiet,  ujawnił  przy  okazji  upodobanie  kobiet  do  męŜczyzn  o  duŜych 
walorach  fizycznych  i  atletycznych.  Liczba  kobiet,  które  przespały  się  z  Johnsonem,  moŜe 
być szokująca, choć nie dziwią ich preferencje. Takie cechy jak wielkość, siła czy atletyczna 
budowa  ciała  są  zbyt  waŜnymi  wskaźnikami  wartości  męŜczyzny,  by  kobiety  mogły  je 
pominąć w swych upodobaniach. 

Kierowanie się tego rodzaju cechami jest bardzo widoczne w całym świecie zwierząt. 

Na przykład u pewnego gatunku ropuch (zwanego gladiatorem) samce są odpowiedzialne za 
zbudowanie gniazda i obronę jaj (Trivers, 1985). W godowym rytuale tego gatunku występuje 
z  reguły  dość  niecodzienne  zachowanie  samicy,  która  celowo  i  z  wielką  siłą  uderza 
upatrzonego samca, takŜe ten chwieje się, a czasem nawet ucieka. JeŜeli samiec zachwieje się 
zbyt mocno lub ucieknie, samica natychmiast opuszcza jego gniazdo. Większość samic parzy 
się jedynie z siłaczami, na których cios robi niewielkie wraŜenie i którzy dobrze przechodzą 
próbę sprawności. Reakcja samca na uderzenie jest  więc dla samicy dowodem poziomu jego 
sprawności fizycznej i wskaźnikiem, czy będzie walecznym obrońcą złoŜonych jaj. 

Kobiety stają czasami przed próbami zdominowania przez większych i silniejszych od 

nich  męŜczyzn  próbujących  podporządkować  je  sobie  seksualnie  i  pozbawić  swobody 
wybrania  innego  partnera.  Tego  rodzaju  dominacja  niewątpliwie  musiała  się  regularnie 
pojawiać u naszych odległych przodków. Sugerują to na przykład obserwacje współczesnych 
nam małp, dokonywane przez prymatologa Barbarę Smuts, która przez długi czas prowadziła 
badania zachowań seksualnych pawianów Ŝyjących na sawannach Afryki. Stwierdziła ona, Ŝe 
samice  często  nawiązują  szczególne  „przyjaźnie"  z  samcami,  którzy  ochraniają  je  i  ich 
potomstwo,  a  w  zamian  obdarzają  ich  szczególnym  względami  seksualnymi  w  okresie 
własnej płodności. 

Podobnie  i  u  ludzi  -  jedną  z  korzyści,  które  kobiety  mogą  uzyskać  od 

męŜczyzny,  jest  oczywiście  dostarczana  przezeń  ochrona,  tym  skuteczniejsza,  im  jest  on 
większy  i  silniejszy.  W  pewnym  badaniu  proszono  grupę  Amerykanek  o  ocenę  szeregu 
fizycznych  cech  płci  przeciwnej  i  stwierdzono,  Ŝe  niski  wzrost  oceniany  jest  jako  cecha 
niepoŜądana u stałego partnera (Buss, Schmitt, 1993). 

PoŜądana  była  natomiast  siła  fizyczna,  atletyczna  budowa  ciała  i  wysoki  wzrost, 

najlepiej  co  najmniej  180  cm,  jak  stwierdzono  w  innych  jeszcze  badaniach,  które  pokazały 
teŜ, Ŝe wybierając partnera na randkę, kobiety z reguły wolały męŜczyzn wysokich (Jackson, 

background image

1992). TakieŜ upodobanie ujawniały wspomniane juŜ uprzednio dwa badania nad zawartością 
gazetowych ogłoszeń matrymonialnych i towarzyskich. Wśród kobiet wymieniających wzrost 
jako  poszukiwaną  cechę  aŜ  80%  poŜądało  męŜczyzny  o  wzroście  przewyŜszającym  180  cm 
Jeszcze bardziej przekonywający jest fakt, Ŝe ogłaszający się męŜczyzn, otrzymywali więcej 
zwrotnych ofert, jeśli sami byli wysocy. MęŜczyźni wysocy  częściej umawiają się na randki 
niŜ niscy i mogą wybierać wśród większej liczby partnerek. 

MęŜczyźni  wysocy  cieszą  się  wyŜszą  pozycją  społeczną  w  niemalŜe  wszystkich 

kulturach świata. „Wielcy ludzie" ze współczesnych nam plemion zbieracko-łowieckich (tzn. 
męŜczyźni  o  wysokiej  pozycji  społecznej)  są  z  reguły  dosłownie  wielcy  a  w  kaŜdym  razie 
więksi i silniejsi od innych męŜczyzn o niŜszej pozycji w hierarchii (Brown, Chai-yun, n.d.). 
Nawet  w  kulturach  zachodnich  wyŜsi  męŜczyźni  zarabiają  więcej  pieniędzy  i  szybciej 
awansują zawodowo. Niewielu amerykańskich prezydentów miało mniej niŜ 180 cm wzrostu, 
a  podczas  telewizyjnej  debaty  Bush  -  Dukakis  (dwaj  główni  kandydaci  w  amerykańskich 
wyborach  prezydenckich  z  roku  1988)  wysoki  Bush  dokładał  starań,  by  stać  jak  najbliŜej 
niŜszego  Dukakisa,  najwyraźniej  zdając  sobie  sprawę,  Ŝe  moŜe  na  tym  skorzystać.  Jak 
zauwaŜa ewolucyjny psycholog Bruce Ellis: 
Wzrost  jest  rzetelnym  wskaźnikiem  zdolności  do  podporządkowania  sobie  innych  w 
kontaktach społecznych... policjanci niŜsi są częściej atakowani od wysokich co wskazuje, Ŝe 
ci  ostatni  wzbudzają  większy  szacunek  przeciwników  samym  swoim  wyglądem...  wyŜsi 
męŜczyźni  są  bardziej  poszukiwani  przez  kobiety,  dostają  więcej  odpowiedzi  na  swoje  oferty 
matrymonialne i częściej mają ładniejsze kobiety niŜ
 męŜczyźni niŜsi (Ellis, 1992, s. 279, 281).  
TakieŜ  upodobania  kobiet  odnotował  teŜ  antropolog  Tomas  Gregor,  obserwujący  Ŝycie 
plemienia Mehinaku z brazylijskiej Amazonii: 
Umięśniony,  dobrze  zbudowany  męŜczyzna  ma  znacznie  większą  szansę  zgromadzenia 
licznych przyjaciółek od męŜczyzny drobnego, określanego pogardliwym mianem peritsi. JuŜ 
sam tylko wzrost stanowi duŜą zaletę. Jak powiadali moi informatorzy, silny zapaśnik budzi w 
swoich przeciwnikach strach i szacunek Kobietom zaś wydaje się piękny (awitsiri) i poŜądają 
go  na  męŜa  lub  kochanka.  Triumfując  w  polityce  i  w  miłości,  zwycięski  zapaśnik  stanowi 
uosobienie  męskości.  Przeciwnie  męŜczyzna  ponoszący  ustawiczne  poraŜki  w  zapasach  -  jak 
wielkie  by  nie  byty  inne  jego  zalety,  uwaŜany  jest  powszechnie  za  głupca.  Gdy  staje  do 
zapasów,  przyglądający  się  męŜczyźni  nie  szczędzą  mu  złośliwych  rad...  Kobiety  są  mniej 
hałaśliwe,  ale  i  one  rzucają  sarkastyczne  uwagi,  przyglądając  się  zapasom  z  drzwi  swoich 
domostw.  śadna  nie  pała  dumą,  gdy  zdarzy  się  jej  mieć  wiecznie  przegrywającego  za  męŜa
 
(Gregor, 1985, s. 35, 96). 

Barbara Smuts przekonuje, Ŝe w trakcie ewolucyjnej historii naszego gatunku fizyczna 

ochrona  była  jednym  z  najwaŜniejszych  dóbr,  które  męŜczyzna  mógł  zaofiarować  kobiecie. 
Obecność  agresywnych  męŜczyzn  usiłujących  podporządkować  sobie  kobiety  fizycznie  i 
seksualnie musiała wywierać duŜy wpływ na sposób wybierania sobie partnera przez kobiety. 
ZwaŜywszy alarmującą liczbę wypadków seksualnego przymusu i gwałtu w wielu kulturach, 
zapewniana  przez  męŜczyznę  ochrona  do  dziś  nie  straciła  na  wartości  w  wielu  zakątkach 
naszego globu. Po prostu kobiety nie czują się bezpiecznie na ulicy, a wysoki, silny towarzysz 
moŜe  skutecznie  odstraszyć  niedoszłych  napastników.  Wielkość  i  siła  to  jednak  nie  jedyne 
fizyczne zalety męŜczyzny.  

 

Zdrowie 
 

Wszędzie na świecie kobiety wolą męŜczyzn zdrowych (Buss i in., 1990). W naszym 

badaniu  trzydziestu  siedmiu  kultur  zdrowie  kandydata  było  oceniane  wszędzie  jako  cecha 
waŜna  lub  konieczna.  Inne  badania  przeprowadzone  w  Ameryce  pokazały,  Ŝe  wszystkie 
niedostatki  kondycji  fizycznej  -  od  braku  schludności  do  choroby  wenerycznej  -  były 

background image

uwaŜane  za  wysoce  niepoŜądane.  Biologowie  Clelland  Ford  i  Frank  Beach  stwierdzili,  Ŝe 
wszelkie  oznaki  choroby,  jak  rany,  cięcia  czy  niewłaściwe  ubarwienie  skóry,  uwaŜane  są  za 
odstręczające w znacznej większości znanych kultur (Ford, Beach, 1951). 

U  ludzi  dobra  kondycja  zdrowotna  sygnalizowana  jest  zarówno  wyglądem,  jak  i 

sposobem  zachowania.  Dobry  nastrój,  energiczność  i  oŜywienie  stanowią  o  atrakcyjności 
człowieka zapewne dlatego, Ŝe stać na nie jedynie jednostki zdrowe. Nie inaczej jest zresztą i 
w  świecie  zwierząt.  Niektóre  zwierzęta  prezentują  róŜne  swoje  głośne,  jaskrawe  lub  duŜych 
rozmiarów walory, a wszystkie one są z reguły energetycznie kosztowne i stać na nie jedynie 
osobniki  zdrowe.  Przysłowiowy  paw  puszący  ogon  zachowuje  się,  jakby  chciał  powiedzieć: 
„Spójrz  na  mnie,  jaki  jestem  dziarski  -  puszę  te  ogromne  piórzyska,  a  wcale  mi  to  nie 
przeszkadza i mam się świetnie". Tajemnica pawiego ogona, stanowiącego tak wielką zawadę 
w  przetrwaniu  osobnika,  zdaje  się  być  na  progu  wyjaśnienia.  Biologowie  W.  D.  Hamiłton  i 
M.  Zuk  stwierdzili,  Ŝe  jaskrawość  pawiego  ogona  jest  pewnym  wskaźnikiem  zdrowia 
osobnika, kolory te bowiem bledną i szarzeją tym bardziej, im większą ilością pasoŜytów jest 
dotknięty  dany  osobnik  (Hamiłton,  Zuk,  1982).  Ogon  słuŜy  więc  wygraniu  rywalizacji  z 
konkurentami,  a  pawice  wybierają  samce  z  większymi  ogonami  poniewaŜ  stanowią  one 
(ogony) oznakę zdrowia. 

W ewolucyjnej przeszłości naszego  gatunku kobiecie wybierającej partnera o słabym 

zdrowiu groziły co najmniej cztery niebezpieczeństwa. Mogła sama zostać zaraŜona chorobą, 
mogła ponieść szkody wskutek gorszego spełniania przez chorego męŜczyznę jego istotnych 
funkcji (dostarczanie poŜywienia, ochrony i pomocy w chowaniu dzieci), mogła narazić się na 
przedwczesną utratę partnera w wyniku jego śmierci, a wreszcie mogła teŜ narazić na szwank 
własne  geny  przez  przekazanie  ich  słabszym  dzieciom.  Wybieranie  partnera  zdrowego 
chroniło nasze przodkinie przed kaŜdym z tych niebezpieczeństw.  
 
Miłość i zaangaŜowanie
  

 Pojawienie  się  takich  zalet  męŜczyzny  jak  zdrowie,  wysoka  pozycja  społeczna  czy 

powaŜne  zasoby  nie  gwarantuje  jeszcze  skłonności  do  ich  poświęcenia  na  rzecz  określonej 
kobiety  i  jej  dzieci.  W  istocie,  wielu  męŜczyzn  zdradza  wyraźną  niechęć  do  małŜeńskich 
więzów  i  woli  harcować  na  polu  matrymonialnym  bez  angaŜowania  się  w  trwały  związek. 
Kobiety wyśmiewają takich męŜczyzn, nazywając ich dezerterami, tchórzami czy motylkami 
skaczącymi z kwiatka na kwiatek (Farrell, 1986, s. 50). Trudno nie zrozumieć gniewu kobiet. 
ZwaŜywszy,  jak  ogromne  koszty  ponieść  one  mogą  z  tytułu  ciąŜy  i  urodzenia  dziecka,  nie 
moŜna się dziwić, Ŝe oczekują od męŜczyzny trwałego zaangaŜowania w zamian za seksualne 
względy. 

Ogromne  znaczenie  zaangaŜowania  dla  kobiet  ilustrować  moŜe  taka  oto  prawdziwa 

historia,  którą  przytaczam  ze  zmienionymi  imionami  bohaterów.  Marek  i  Anna  chodzili  ze 
sobą  od  dwóch  lat,  a  od  pół  roku  zamieszkiwali  razem.  On  był  czterdziestodwuletnim, 
zamoŜnym  przedstawicielem  wolnego  zawodu,  ona  -  dwudziestoośmioletnią  studentką 
medycyny.  Anna  nalegała  na  ostateczną  decyzję  o  małŜeństwie  -  oboje  kochali  się,  a  ona 
marzyła o dzieciach w nieodległym czasie. Marek jednak uchylał się od decyzji - był juŜ raz 
Ŝ

onaty  i  przed  ponownym  związaniem  się  chciał  mieć  absolutną  pewność,  Ŝe  następne 

małŜeństwo  okaŜe  się  udane.  Proponował  teŜ  formalne  ustalenie  odrębności  majątkowej, 
gdyby  małŜeństwo  doszło  do  skutku,  na  co  Anna  nie  chciała  się  zgodzić,  uwaŜając  to  za 
sprzeczne z duchem małŜeństwa. W końcu ustalili, Ŝe Marek podejmie ostateczną decyzję w 
ciągu  czterech  miesięcy.  Ale  cztery  miesiące  minęły,  Marek  zaś  nadal  decyzji  nie  podjął, 
wobec  czego  Anna  ogłosiła  zerwanie,  wyprowadziła  się  i  poczęła  spotykać  się  z  innym 
męŜczyzną.  Marek  wpadł  w  panikę.  Zadzwonił  do  Anny  błagając,  by  wróciła,  twierdząc,  Ŝe 
juŜ się zdecydował na małŜeństwo, w dodatku bez rozdzielności majątkowej, a nawet obiecał 

background image

kupić  jej  nowy  samochód.  Niczego  juŜ  jednak  nie  wskórał.  Anna,  na  zawsze  zraŜona 
niechęcią Marka do pełnego zaangaŜowania, nigdy do niego nie wróciła. 

Tak  więc  kobiety  stoją  przed  problemem  wybrania  męŜczyzny  dysponującego  nie 

tylko  odpowiednimi  zasobami,  lecz  skłonnego  zasoby  te  poświęcić  na  rzecz  ich  samych  i 
wspólnych  dzieci.  Problem  jest  trudniejszy,  niŜ  na  to  wygląda.  Choć  zasoby  moŜna 
bezpośrednio  zaobserwować,  nie  sposób  bezpośrednio  zaobserwować  skłonności  do 
zaangaŜowania.  Trafna  jej  ocena  wymaga  posłuŜenia  się  jakimś  rzetelnym  wskaźnikiem 
wierności  męŜczyzny  w  lokowaniu  zasobów  tylko  w  tę  kobietę.  "Wskaźnikiem  takim  moŜe 
być jego miłość. 

Miłość  jest  oczywiście  zjawiskiem  uniwersalnym,  nieograniczonym  do  jednej  tylko 

kultury,  doświadczana  jest  przez  wszystkich  -  od  afrykańskich  Zulusów  do  Eskimosów  z 
północnych  krańców  Alaski.  Dokonując  przeglądu  stu  sześćdziesięciu  ośmiu  róŜnych  kultur 
ś

wiata,  antropolog  William  Jankowiak  znalazł  silne  dowody  na  występowanie  miłości  w 

ponad  90%  kultur  (w  pozostałych  10%  wypadków  antropologiczne  zapiski  były  zbyt  skąpe, 
by  jednoznacznie  o  tym  wnioskować).  Kiedy  socjolog  Susan  Sprecher  przeprowadziła  wraz 
ze współpracownikami wywiady z 1667 kobietami i męŜczyznami w Rosji, Japonii i Stanach 
Zjednoczonych, stwierdziła, Ŝe 61% Rosjan i 73% Rosjanek przyznawało, Ŝe kochało kogoś 
w  okresie  przeprowadzania  wywiadu.  Analogiczne  liczby  wynosiły  41  i  63%  dla  Japonek  i 
Japończyków  oraz  53  i  63%  dla  Amerykanek  i  Amerykanów  (Jankowiak,  Fischer,  1992; 
Sprecher, Aron, Hatfield, Cortese, Potapova, Levitskaya, 1992). 

Aby bliŜej zorientować się, czym właściwie jest miłość, przeprowadziłem badanie nad 

zachowaniami,  które  ją  wyraŜają  (Buss,  1988c).  Na  początek  poprosiłem  pięćdziesięciu 
studentów i pięćdziesiąt studentek uniwersytetów w Kalifornii i w Michigan, aby pomyśleli o 
ludziach,  którzy  aktualnie  kogoś  kochają  i  opisali  ich  wyraŜające  miłość  zachowania. 
Następna  grupa  kobiet  i  męŜczyzn  oceniła  zebrane  sto  piętnaście  zachowań  pod  względem 
typowości,  z  którą  wyraŜają  one  miłość.  Postępowanie  wyraŜające  wyłączność 
zaangaŜowania  w  partnera  znalazło  się  na  czele  tej  listy,  zarówno  dla  kobiet,  jak  i  dla 
męŜczyzn.  Na  postępowanie  to  składały  się  takie  zachowania,  jak  wycofanie  się  z 
romantycznych  związków  z  innymi  partnerami,  planowanie  małŜeństwa  i  wspólnych  dzieci. 
W  wykonaniu  męŜczyzny  wszystkie  te  działania  sygnalizują  jego  skłonność  do  poświęcenia 
własnych zasobów na rzecz kobiety i wspólnych dzieci. 

ZaangaŜowanie  ma  jednak  wiele  aspektów.  Jednym  z  zasadniczych  jest  wierność 

sygnalizująca wyłączność seksualną. Innym jest ofiarowywanie posiadanych dóbr wybrance, 
jak kupowanie kosztownych prezentów czy pierścionka, sygnalizujące skłonność do dzielenia 
się dobrami ekonomicznymi takŜe i w przyszłości. Jeszcze innym jest dostarczanie partnerowi 
wsparcia  uczuciowego  -wysłuchiwanie  go  i  przebywanie  z  nim  w  potrzebie,  sygnalizujące 
skłonność  do  poświęcania  własnego  czasu,  troski  i  energii  na  rzecz  celów  drugiej  strony.  ! 
Wszystkie  te  akty  -  nie  wyłączając  dostępności  seksualnej  -  sygnalizują  więc  skłonność  do 
poświęcania róŜnych własnych zasobów na rzecz partnera. 

Skoro miłość jest zjawiskiem uniwersalnym i sygnalizuje skłonność do dzielenia się z 

partnerem  własnymi  zasobami  niezbędnymi  do  przetrwania,  kobiety  winny  przypisywać 
miłości  kluczowe  znaczenie  przy  wyborze  partnera.  Sprecher  i  jej  współpracownicy 
zapytywali  swoich  rosyjskich,  japońskich  i  amerykańskich  badanych,  czy  związaliby  się 
małŜeństwem z osobą, której by nie kochali, a która miałaby jednak wszystkie poŜądane przez 
nich  zalety  (Sprecher  i  in.,  1992).  AŜ  89%  Amerykanek  i  82%  Japonek,  choć  jedynie  59% 
Rosjanek,  odpowiedziało  na  to  pytanie  przecząco.  Znaczna  większość  kobiet  uwaŜała  więc 
miłość za niezbędny warunek małŜeństwa, obniŜenie zaś tego procentu u Rosjanek wiązać się 
moŜe z ich większymi trudnościami znalezienia męŜczyzny, szczególnie takiego, który byłby 
w stanie zaoferować odpowiednią ilość dóbr. Niezbędność miłości potwierdzają równieŜ inne 
badania.  Na  przykład  wśród  stu  sześćdziesięciu  dwóch  studentek  z  Teksasu  miłość 

background image

męŜczyzny zajęła pierwsze miejsce wśród jego stu róŜnych badanych zalet (Thiessen, Young, 
Burroughs,  1993).  Podobnie  nasze  badanie  nad  trzydziestoma  siedmioma  kulturami 
wykazało,  Ŝe  na  osiemnaście  badanych  cech  miłość  była  najwaŜniejsza  i  dla  kobiet,  i  dla 
męŜczyzn  -  we  wszystkich  kulturach  uwaŜana  była,  średnio  rzecz  biorąc,  za  najbardziej 
niezbędny warunek małŜeństwa. 

Niezbędnym warunkiem trwałego zaangaŜowania partnera są teŜ dwie jego inne cechy 

- Ŝyczliwość i szczerość (Harrison, Saeed, 1977). Jedno z badań nad treścią ośmiuset ogłoszeń 
matrymonialnych  pokazało,  Ŝe  najczęściej  poszukiwaną  przez  kobiety  cechą  jest  szczerość. 
Podobne  wyniki  przyniosło  inne  badanie  treści  tysiąca  stu  jedenastu  ogłoszeń 
matrymonialnych,  gdzie stwierdzono ponadto, Ŝe kobiety poszukują szczerości czterokrotnie 
częściej  niŜ  męŜczyźni  (Wiederman,  w  druku).  W  ogłoszeniach  matrymonialnych  szczerość 
występuje  w  charakterze  zalety  sygnalizującej  trwałość  męskiego  zaangaŜowania.  Wszędzie 
na świecie ludzie z natury  rzeczy pozostają silnie uzaleŜnieni od Ŝyczliwości swoich stałych 
partnerów.  Nasze  badanie  trzydziestu  siedmiu  kultur  pokazało  powszechność  preferowania 
Ŝ

yczliwości u partnera - jednakowo silną u kobiet i męŜczyzn w trzydziestu dwóch badanych 

kulturach  (jedynie  w  Japonii  i  na  Tajwanie  silniejszą  preferencję  ujawniali  tu  męŜczyźni; 
tylko w Nigerii, Izraelu i Francji silniejszą preferencję ujawniały kobiety). 

ś

yczliwość  jest  złoŜoną  cechą  osobowości,  a  jej  składnikiem  podstawowym  jest 

skłonność  do  dzielenia  się  własnymi  zasobami.  Cecha  ta  sygnalizuje  dobry  stosunek  do 
dzieci,  skłonność  do  inwestowania  własnych  zasobów  w  potrzeby  drugiej  strony,  a  nawet 
stawiania  ich  ponad  swoje  własne  (Buss,  1991b).  Krótko  mówiąc,  sygnalizuje  skłonność 
potencjalnego  kandydata  do  nieegoistycznego  inwestowania  własnych  zasobów  na  rzecz 
drugiej strony.  

Z  kolei  brak  Ŝyczliwości  sygnalizuje  egoizm,  niezdolność  lub  niechęć  do  działań  na 

rzecz  partnera.  Na  przykład  we  wspomnianym  juŜ  badaniu  nad  setką  par  nowoŜeńców 
zidentyfikowaliśmy  męŜczyzn  nieŜyczliwych,  próbując  zbadać,  jakie  koszty  ponoszą  z  tego 
tytułu  ich  Ŝony.  Okazało  się,  Ŝe  skarŜą  się  one  na  złe  traktowanie  (wrzaski,  plucie,  a  nawet 
rękoczyny), na to, Ŝe traktowane są jako istoty głupie i gorsze. MęŜczyźni tacy okazali się teŜ 
bardziej egoistyczni, monopolizujący wspólne dobra na własny uŜytek, niechętni do pomocy 
w  pracach  domowych,  a  takŜe  bardziej  skłonni  do  zdrady,  co  sugeruje  ich  niezdolność  do 
wyłącznego  lokowania  własnych  zasobów  na  rzecz  swoich  Ŝon  (Buss,  1991b).  MęŜczyźni 
nieŜyczliwi dbają tylko o siebie i jedynie z trudem są w stanie uwzględnić cudze potrzeby. 

PoniewaŜ  seks  jest  jednym  z  największych  dóbr,  które  kobiety  mogą  zaoferować 

męŜczyznom,  ewolucja  musiała  wykształcić  u  naszych  przodkiń  mechanizmy  bardzo 
rozwaŜnego  gospodarowania  tym  dobrem.  Wymaganie  miłości,  szczerości  i  Ŝyczliwości  jest 
dla kobiet sposobem na uzyskanie od męŜczyzn stosownej rekompensaty za oferowaną przez 
nie  dostępność  seksualną.  Pozyskanie  partnera  o  takich  właściwościach  rozwiązuje  waŜny 
problem zapewnienia sobie przez kobietę trwałego dostępu do zasobów męŜczyzny. 
 
Gdy kobiety mają władzę 

Upodobanie  kobiet  do  męŜczyzn  dysponujących  duŜymi  zasobami  było  teŜ 

wyjaśniane  i  w  inny  sposób,  tak  zwaną  hipotezą  o  „strukturalnej  bezsilności  kobiet"  (Buss, 
Barnes,  1986).  W  myśl  tej  hipotezy  kobiety  poszukują  męŜczyzn  o  powaŜnych  zasobach  z 
tego  powodu,  Ŝe  w  wielu  społeczeństwach  są  one  wyłączone  z  kręgu  władzy  i  posiadania, 
stanowiącego  wyłączną  domenę  męŜczyzn.  Jedynym  sposobem  na  pozyskanie  wyŜszej 
pozycji  społecznej  jest  więc  dla  kobiety  pozyskanie  partnera  dysponującego  odpowiednimi 
zasobami. Z kolei męŜczyźni nie oczekują od kobiet powaŜnych zasobów, poniewaŜ sami je 
posiadają.  Koncepcja  ta  budzi  jednak  wątpliwości,  na  przykład  w  świetle  danych  o 
obyczajach  panujących  w  plemieniu  Bakweri  zamieszkującym  w  Kamerunie  (zachodnia 
Afryka).  W  plemieniu  tym  kobiety  dysponują  większą  władzą  osobistą  i  ekonomiczną  niŜ 

background image

męŜczyźni i jest ich w dodatku ponad dwukrotnie mniej niŜ męŜczyzn (proporcja wynosi 100 
do 236) (Secord, 1982; Ardener, Ardener, Warmington, 1960). Źródłem dochodów kobiet jest 
ich praca na plantacjach, ale powaŜne zyski ciągną takŜe i ze świadczenia usług seksualnych, 
które  tym  bardziej  są  w  cenie,  Ŝe  zwabieni  moŜliwością  zarobku  na  plantacjach  męŜczyźni 
wciąŜ  napływają  do  okolicy,  powiększając  liczebną  nierównowagę  płci.  Choć  kobiety 
Bakweri  dysponują  znacznie  większą  ilością  pieniędzy  niŜ  ich  męŜczyźni,  nadal  wyraźnie 
wolą męŜczyzn zamoŜnych. Często teŜ narzekają na niewystarczające wsparcie ekonomiczne 
ze strony męŜa, a brak takiego wsparcia podawany jest jako najczęstsza przyczyna rozwodu w 
tej  społeczności.  Dysponowanie  przez  kobiety  nawet  bardzo  powaŜnymi  zasobami  nie 
zmienia więc ich odwiecznych preferencji.   

Podobnie jest i w wypadku zamoŜnych kobiet amerykańskich. W naszym badaniu nad 

nowoŜeńcami zdołaliśmy zidentyfikować sporo wysoko wykształconych kobiet zarabiających 
ponad  50,  a  nawet  ponad  100  tysięcy  dolarów  rocznie.  Okazało  się,  Ŝe  te  zamoŜne  kobiety 
ceniły sobie u męŜczyzny wysokie wykształcenie, pozycję społeczną, wzrost, a takŜe wysokie 
zarobki  nawet  bardziej  od  swoich  biedniejszych  rówieśniczek.  W  innym  badaniu 
psychologowie Michael  Wiederman i Elizabeth  Allgeier stwierdzili, Ŝe studentki oczekujące 
wyŜszych  zarobków  własnych  przykładały  większą  wagę  do  zarobków  ewentualnego 
kandydata  niŜ  ich  spodziewające  się  niŜszych  dochodów  koleŜanki.  Wielką  wagę  do 
zarobków  partnera  przykładają  teŜ  studentki  medycyny  i  prawa,  które  to  profesje  są  w 
Stanach  Zjednoczonych  bardzo  dochodowe  (Wiederman,  Allgeier,  1992;  Townsend,  1989). 
Wreszcie,  męŜczyźni  sami  niegrzeszący  zamoŜnością  wcale  nie  cenią  sobie  dobrych 
zarobków  ewentualnej  partnerki  wyŜej  niŜ  to  czynią  zamoŜni  męŜczyźni  (Buss,  1989a). 
Wszystkie  te  dane  nie  tylko  więc  nie  potwierdzają  koncepcji  „strukturalnej  bezsilności 
kobiet", ale wręcz wyraźnie jej przeczą. 

Koncepcja  strukturalnej  bezsilności  zawiera  pewien  element  prawdy  -w  większości 

kultur  to  męŜczyźni  kontrolują  zasoby  materialne  i  wykluczają  kobiety  z  kręgu  władzy. 
Koncepcja  ta  nie  wyjaśnia  jednak,  dlaczego  męŜczyźni  równie  mocno  starają  się  pozbawić 
władzy takŜe i innych męŜczyzn, nie tłumaczy teŜ źródeł początkowej nierównowagi w ilości 
zasobów  kontrolowanych  przez  męŜczyzn,  ani  dlaczego  u  kobiet  nie  wykształciły  się  ciała 
równie  duŜe  jak  męskie,  co  zapewniłoby  obecnie  „słabszej"  płci  równie  dobry  dostęp  do 
zasobów.  Natomiast  psychologia  ewolucjonistyczna  zgrabnie  wyjaśnia  całą  konstelację 
omówionych  wyników.  MęŜczyźni  dąŜą  do  kontrolowania  moŜliwie  wielkich  zasobów 
zarówno  po  to,  by  wygrać  rywalizację  z  innymi  męŜczyznami,  jak  i  po  to,  by  zaspokoić 
Ŝą

dania  kobiet.  W  ewolucyjnej  przeszłości  naszego  gatunku  męŜczyźni,  którzy  nie  odnieśli 

sukcesu na tym polu, mieli mniejszą szansę na sukces reprodukcyjny. Większe rozmiary ciała 
u męŜczyzny i jego silniejsze dąŜenie do pozyskania wysokiej pozycji społecznej mają swoją 
przynajmniej  częściową  przyczynę  w  preferencjach  pradawnych  kobiet,  które  wybierały 
takich partnerów przez ostatnie kilka milionów lat. 
  
Wielość kobiecych upodobań 

Mamy więc juŜ zarys odpowiedzi na zagadkę, czego chcą kobiety. PoniewaŜ mają do 

zaoferowania bardzo wartościowe dobra reprodukcyjne, nie szastają nimi gdzie popadnie, bez 
rozwagi i namysłu. Przeciwnie, rozdzielają je skąpo, ostroŜnie i w sposób wysoce wybiórczy. 
Postępując  inaczej,  nasze  przodkinie  ryzykowałyby  przetrwaniem  własnym  i  swoich  dzieci, 
naraŜałyby  się  na  głód,  choroby,  opuszczenie,  agresję  skierowaną  na  siebie  i  dzieci. 
Wszystkim  tym  niebezpieczeństwom  mogły  zapobiec  jedynie  przez  rozwaŜny  wybór 
partnerów seksualnych, niosących im skarby ochrony, poŜywienia i opieki nad dziećmi. 

Wybór  stałego  partnera  z  odpowiednimi  zasobami  charakterologicznymi  i 

materialnymi był więc i jest nadal przedsięwzięciem niesłychanie skomplikowanym. Oznacza 
konieczność kierowania się przynajmniej tuzinem róŜnych kryteriów, z których kaŜde istotne 

background image

jest  dla  rozwiązania  jakiegoś  problemu  adaptacyjnego  kobiety.  Upodobanie  do  męŜczyzn 
zasobnych  jest  oczywistością.  PoniewaŜ  jednak  trudno  jest  rozpoznać  przyszłą  zasobność 
partnera  i  zdolność  do  jej  utrzymania,  kobiety  musiały  być  i  są  nadal  bardzo  wyczulone  na 
róŜne  pośrednie  sygnały  tych  zdolności,  jak  ambicja,  pozycja  społeczna,  inteligencja  czy 
wiek. Być moŜe nawet bardziej na te sygnały, niŜ na zamoŜność jako taką. Kobiety analizują 
więc sygnały męskiego potencjału w sposób bardzo staranny. 

Sam potencjał jednak jeszcze nie wystarcza. PoniewaŜ wielu męŜczyzn dysponujących 

duŜym  potencjałem  zachowuje  się  równieŜ  wybiórczo  bądź  poprzestaje  na  przelotnych 
kontaktach  seksualnych,  kobiety  muszą  jeszcze  rozwiązać  problem  ich  zaangaŜowania. 
Jednym ze sposobów jego rozwiązania jest poszukiwanie męŜczyzn szczerych i kochających. 
Szczerość sygnalizuje zdolność męŜczyzny do zaangaŜowania, miłość - do zaangaŜowania się 
w  związek  z  tą  właśnie  kobietą.  Zapewnienie  sobie  miłości  i  zaangaŜowania  ze  strony 
męŜczyzny,  który  łatwo  moŜe  zostać  pokonany  przez  innych,  byłoby  nabytkiem  mocno 
problematycznym  dla  naszych  przodkiń.  Sposobem  na  poradzenie  sobie  z  tym 
niebezpieczeństwem  było  wybieranie  męŜczyzn  duŜych  i  silnych,  gotowych  do  obrony 
zarówno swoich dóbr, jak i kobiet wraz dziećmi. Zasoby, zaangaŜowanie i ochrona niewiele 
jeszcze  znaczą  dla  kobiety,  jeŜeli  jej  męŜczyzna  zachoruje,  umrze,  bądź  teŜ  ich  związek 
nękany będzie nierozwiązywalnymi konfliktami. Przykładanie wagi do zdrowia i wybieranie 
męŜczyzny podobnego do siebie samej było rozwiązaniem tych problemów. 

Wielość  problemów  adaptacyjnych  stojących  przed  pradawnymi  kobietami 

zadecydowała  o  wielości  ich  upodobań  i  Ŝądań  kierowanych  pod  adresem  męŜczyzn.  Ci  zaś 
sami  mieli  wiele  problemów  do  rozwiązania,  choć  miały  one  inny  charakter,  w  związku  z 
czym  potrzebowali  od  kobiet  czegoś  innego,  niŜ  one  od  nich.  W  następnym  rozdziale 
spróbujemy przyjrzeć się kobietom oczami naszych męskich praprzodków. 
 
 
 
 
 

background image

IV 
Przelotne kontakty seksualne 

 

Z biologicznego punktu widzenia ironia podwójnego standardu 
polega na tym, Ŝe promiskuityzm męŜczyzn nie mógłby się u nich 
utrwalić, gdyby kobiety zawsze odmawiały im 
moŜliwości jego wyraŜenia. 
Robert Smith Sperm Compełition and the Evolution of Mating System 

 
Wyobraź  sobie,  Ŝe  na  terenie  miasteczka  uniwersyteckiego  podchodzi  do  ciebie 

atrakcyjna osoba przeciwnej płci ze słowami: „Cześć! Ostatnio widywałe(a)m cię na mieście i 
bardzo  mi  się  podobasz.  Nie  poszłabyś(szedłbyś)  ze  mną  do  łóŜka?"  Co  byś  na  to 
powiedział(a)?  JeŜeli  jesteś  w  stu  procentach  podobna  do  kobiet  z  tego  badania,  twoją 
odpowiedzią byłoby stanowcze nie połączone z uczuciem obrazy, zniewagi i zdumienia tego 
rodzaju 

nieoczekiwaną 

propozycją. 

JeŜeli 

jednak 

jesteś 

męŜczyzną, 

to 

jest 

siedemdziesięciopięcioprocentowa  szansa,  Ŝe  twoja  odpowiedź  brzmiałaby  „tak",  a 
towarzyszyłoby  jej  miłe  połechtanie  twojej  próŜności  (Clark,  Hatfield,  1989).  Kobiety  i 
męŜczyźni odmiennie reagują na moŜliwość przelotnego kontaktu seksualnego. 

Przelotne  kontakty  z  reguły  wymagają  zgody  obu  stron.  Pradawni  męŜczyźni  nie 

mogliby  takich  kontaktów  nawiązywać,  gdyby  kobiety  nie  wyraŜały  na  nie  zgody. 
Przynajmniej  niektóre  z  nich  musiały  więc  takŜe  praktykować  przelotny  seks  -  gdyby 
wszystkie w historii unikały seksu przed- i pozamałŜeńskiego, taka forma zachowania nigdy 
nie  mogłaby  się  u  męŜczyzn  rozwinąć  (Smith,  1984).  W  ewolucyjnej  przeszłości  naszego 
gatunku główną okazją do pozamałŜeńskiego seksu była dla kobiety czasowa nieobecność jej 
stałego  partnera,  na  przykład  z  powodu  polowania,  które  zajmowało  wiele  godzin,  dni  czy 
tygodni. Kobiety pozostawały więc na krótsze czy dłuŜsze okresy same lub pod opieką mniej 
czujnej rodziny partnera. 

Pomimo  duŜej  częstości  występowania  przelotnego  seksu  i  jego  znacznej  roli  w 

ewolucji  naszego  gatunku,  w  zasadzie  wszystkie  dotychczasowe  badania  skupiały  się  na 
małŜeństwie. Przelotne kontakty seksualne są z definicji krótkotrwałe i trzymane w głębokiej 
tajemnicy,  co  oczywiście  czyni  je  bardzo  trudnym  przedmiotem  badania.  Na  przykład  w 
klasycznej  ankiecie  Kinseya  o  ludzkim  seksualizmie  pytanie  o  pozamałŜeńskie  kontakty 
seksualne często wywoływało oburzenie i odmowę dalszego udziału w badaniach. 

Nieznajomość reguł rządzących seksem przelotnym jest teŜ i wyrazem naszej wiary w 

pewne  wartości.  Wiele  osób  potępia  promiskuityzm  i  niewierność,  gdyŜ  zagraŜają  one  ich 
własnym  interesom  seksualnym,  naraŜając  ich  trwałe  związki  na  próbę  lub  rozpad. 
Promiskuityzm  utrudnia  teŜ  znalezienie  stałego  partnera  tym,  którzy  go  dopiero  poszukują. 
Potępiamy  osoby  skłonne  do  promiskuityzmu,  określając  je  mianem  kozłów,  dziwkarzy, 
dziwek  i  tym  podobne,  gdyŜ  chcemy,  aby  takich  obyczajów  nie  było.  Seks  przelotny  jest 
tematem  tabu,  ale  teŜ  i  przedmiotem  fascynacji.  Musimy  więc  przyjrzeć  mu  się  bliŜej,  by 
zrozumieć, dlaczego tak mocno ciąŜy on nad naszymi stałymi związkami. 

 

 

Fizjologiczne wskaźniki strategii seksualnych 

Mechanizmy adaptacyjne obserwowane współcześnie w naszej psychice, zachowaniu, 

fizjologii  i  budowie  ciała  wyraŜają  selekcyjne  naciski  oddziałujące  na  nasz  gatunek  w 
przeszłości.  Tak  jak  nasz  współczesny,  paniczny  lęk  przed  węŜami  zdradza 
niebezpieczeństwo  groŜące  naszym  przodkom,  tak  elementy  anatomii  i  fizjologii  seksualnej 
odkrywają  pradawne  strategie  uprawiania  przelotnego  seksu  przez  naszych  przodków. 
Pokazują  to  niedawne  badania  nad  wielkością  męskich  jąder,  objętością  ejakulatu  i 
zmiennością ilości spermy wytwarzanej przez organizm męŜczyzny. 

background image

W  świecie  zwierząt  duŜe  jądra  wyraŜają  z  reguły  intensywną  rywalizację  plemników 

róŜnych samców wewnątrz narządów rodnych kanału samicy, która kopulowała więcej niŜ z 
jednym  samcem  w  tym  samym  okresie  (Smith,  1984).  To  współzawodnictwo  plemników 
stymuluje  rozwój  duŜych  jąder  zdolnych  do  produkowania  ejakulatów  zawierających  wiele 
plemników,  a  więc  i  zdolnych  do  pokonania  spermy  rywali.  W  wyścigu  do  cennego  jaja 
większą szansę mają te plemniki, których jest po prostu więcej i które są w stanie przewaŜyć 
nad plemnikami innego samca. 

Jądra  męŜczyzny  są  znacznie  większe  -  w  stosunku  do  wielkości  całego  ciała  -  niŜ 

jądra  goryli  czy  orangutanów  -  stanowią  około  0,079%  masy  ciała  u  męŜczyzn,  a  jedynie 
0,018% u goryli i 0,048% u orangutanów. Względnie duŜe jądra człowieka stanowią dobitny 
dowód  na  to,  Ŝe  w  ewolucyjnej  przeszłości  pradawne  kobiety  odbywały  stosunki  seksualne 
więcej  niŜ  z  jednym  męŜczyzną  w  krótkim  odstępie  czasu.  Względne  rozmiary  jąder  są 
jeszcze większe u bardzo promiskuitycznych szympansów, których jądra stanowią aŜ 0,269% 
masy  ciała, a  więc trzykrotnie więcej niŜ u męŜczyzn. Wskazuje to, Ŝe promiskuityzm ludzi 
był  w  ewolucyjnej  przeszłości  mniejszy  niŜ  u  szympansów,  ale  większy  niŜ  u  goryli  czy 
orangutanów (gdzie samiec z reguły skutecznie monopolizuje jedną, a zwykle więcej samic) 
(Smith, 1984; Short, 1979). 

Innego  świadectwa  częstych  przelotnych  kontaktów  seksualnych  w  ewolucyjnej 

przeszłości  naszego  gatunku  dostarczają  badania  nad  ilością  produkowanej  spermy  i  jej 
zawartością w ejakulacie męŜczyzny podczas stosunku odbywanego po zakończeniu rozstania 
ze  stałą  partnerką  (Baker,  Bellis,  1993a).  Liczba  plemników  zawartych  w  ejakulacie 
dramatycznie rośnie  wraz z długością rozstania partnerów. W wypadku partnerów, którzy w 
ogóle  się  nie  rozstawali,  ejakulat  męŜczyzny  zawiera  przeciętnie  389  milionów  plemników, 
po  długim  rozstaniu  prawie  dwukrotnie  więcej,  bo  aŜ  712  milionów.  Trudno  to  wyjaśniać 
inaczej  niŜ  jako  rezultat  ewolucyjnie  wykształconej  adaptacji  do  rywalizacji  plemników. 
Organizm  męŜczyzny  automatycznie  reaguje  na  rozstanie  z  partnerką  w  taki  sposób,  by 
zwycięŜyć  plemniki  ewentualnego  rywala,  które  mogą  jeszcze  znajdować  się  w 
wewnętrznych  narządach  płciowych  partnerki.  Po  zakończonym  rozstaniu  organizm 
męŜczyzn  „stara  się”  więc  skompensować  niedobór  własnych  plemników  zalegających 
organizm  kobiety  i  przywrócić  ich  monopol.  Pradawni  męŜczyźni,  których  organizmy 
rozwinęły  ten  mechanizm  przystosowawczy,  mieli  większą  szansę  przezwycięŜyć  skutki 
niewierności swoich partnerek i przekazać własne geny następnym pokoleniom, a wraz z nimi 
i ten mechanizm przystosowawczy. 

Jeszcze  innej  wskazówki  dostarcza  fizjologia  orgazmu  kobiety.  Kiedyś  sądzono,  Ŝe 

biologiczną  funkcją  orgazmu  kobiety  jest  jej  ukojenie  i  utrzymanie  w  pozycji  leŜącej  po 
stosunku  seksualnym,  co  przeciwdziałać  miało  wypłynięciu  spermy  z  pochwy  i  podnosić 
szansę  zapłodnienia.  Gdyby  jednak  funkcją  orgazmu  było  przeciwdziałanie  odpływowi 
plemników,  to  odpływ  ten  powinien  być  tym  mniejszy,  im  później  po  stosunku  ma  miejsce. 
W  rzeczywistości  jednak  nie  jest  to  prawda,  to  znaczy  nie  istnieje  związek  między  liczbą 
wydalonych plemników a stopniem odroczenia w czasie samego ich wydalenia (Baker, Bellis, 
1993b). Przeciętnie rzecz biorąc, organizm kobiety wydala 35% złoŜonej spermy juŜ w ciągu 
pierwszych trzydziestu minut po stosunku, jeśli jednak kobieta ma podczas stosunku orgazm, 
jej  organizm  zatrzymuje  aŜ  70%  spermy.  Tak  więc  funkcją  orgazmu  zdaje  się  być  raczej 
wciągnięcie plemników z pochwy do macicy i podniesienie szans zapłodnienia. 

Co ciekawe, brytyjskie badania nad ponad trzema tysiącami kobiet, które  proszono o 

prowadzenie zapisu zarówno własnego cyklu menstruacyjnego, jak i zapisu poŜycia z męŜem 
i  ewentualnym  kochankiem,  pokazały,  Ŝe  kobiety  były  bardziej  skłonne  do  stosunków 
seksualnych  z  kochankami  w  okresie  własnej  płodności,  kiedy  szansa  zapłodnienia  była 
największa (Baker, Bellis, 1995). Wiadomość to niezbyt przyjemna dla męŜów, ale waŜna dla 
zrozumienia  roli,  którą  przelotny  seks  odgrywał  w  ewolucyjnej  historii  naszego  gatunku. 

background image

Wygląda  na  to,  Ŝe  kobiety  rozwinęły  mechanizm  podnoszący  szansę  zapłodnienia  przez 
przelotnego  kochanka  i  pozyskania  w  ten  sposób  bardziej  wartościowych  genów 
(przypomnijmy,  Ŝe  przelotnymi  kochankami  męŜatek  częściej  bywają  męŜczyźni  o  wyŜszej 
pozycji społecznej niŜ ich męŜowie). 

Fizjologia seksualna naszych organizmów zawiera więc zdumiewająco wyrafinowane 

mechanizmy  adaptacyjne,  uchylające  nieco  kotarę  zasłaniającą  odległą  przeszłość  naszego 
gatunku. 

 

PoŜądanie 

Poza  anatomicznymi  i  fizjologicznymi  świadectwami  seksualnej  przeszłości  naszego 

gatunku  istnieją  jeszcze  i  świadectwa  psychologiczne.  PoniewaŜ  zyski  z  przelotnego  seksu 
były  inaczej  rozłoŜone  dla  kaŜdej  z  płci,  ewolucja  wykształciła  odmienne  mechanizmy 
psychologiczne  u  kobiet  i  męŜczyzn.  Podstawową  korzyścią  męŜczyzny  było  spłodzenie 
większej  liczby  potomków,  stąd  teŜ  strategia  męska  polegała  na  pozyskaniu  moŜliwie  duŜej 
liczby  przelotnych  partnerek.  Rozwinęły  się  więc  u  nich  mechanizmy  psychologiczne 
ułatwiające  pozyskanie  licznych  partnerek.  Jednym  z  nich  jest  poŜądanie  seksualne  wielu 
kobiet - typowa cecha męŜczyzn. MęŜczyźni nie zawsze idą za impulsem poŜądania, niemniej 
jest to potęŜna siła motywująca ich działania. „Nawet gdyby tylko jeden impuls na tysiąc był 
realizowany,  funkcją  poŜądania  nadal  pozostaje  motywacja  do  stosunku  seksualnego" 
(Symons, 1979, s. 207). 

W  pewnym  badaniu  proszono  młode  kobiety  i  męŜczyzn  (zarówno  na  stałe  z  kimś 

związanych, jak i wolnych) o podanie upragnionej liczby partnerów seksualnych dla róŜnych 
okresów czasu, poczynając od „w ciągu najbliŜszego miesiąca”, a kończąc na „w ciągu całego 
Ŝ

ycia”. Dla kaŜdego okresu męŜczyźni chcieliby mieć więcej partnerek niŜ kobiety partnerów 

(Buss,  Schmitt,  1993).  Na  przykład  „w  ciągu  najbliŜszego  roku”  przeciętny  męŜczyzna 
chciałby mieć sześć partnerek, kobieta zaś tylko jednego. RóŜnica ta rośnie wraz z okresem, o 
który  pytano:  w  ciągu  całego  Ŝycia  męŜczyźni  chcieliby  mieć  przeciętnie  osiemnaście 
partnerek,  podczas  gdy  kobiety  jedynie  4-5  partnerów.  Męskie  pragnienie  mnoŜenia  liczby 
seksualnych „zdobyczy” przypisuje się zwykle wzorcom kultury Zachodu, niedojrzałości lub 
brakowi  poczucia  bezpieczeństwa.  Niesłusznie  -  w  rzeczywistości  są  one  wyrazem  głęboko 
zakorzenionej  strategii  pozyskiwania  reprodukcyjnych  korzyści  z  faktu  utrzymywania 
licznych przelotnych kontaktów seksualnych. 

Innym  psychologicznym  mechanizmem  adaptacyjnym  pozwalającym  na  po-

zyskiwanie licznych partnerek jest preferowanie niewielkiej ilości czasu, która musi upłynąć 
między  poznaniem  partnerki  a  odbyciem  z  nią  stosunku  seksualnego.  W  pewnym  badaniu 
pytano  męŜczyzn  i  kobiety,  jaka  byłaby  szansa  na  wyraŜenie  przez  nich  zgody  na  stosunek 
seksualny  z  podobającą  się  im  osobą  znaną  od  godziny,  od  dwudziestu  czterech  godzin,  od 
tygodnia, miesiąca, pół roku, roku, dwóch bądź pięciu lat. Zarówno kobiety, jak i męŜczyźni 
niemal  bez  wyjątku  uwaŜali,  Ŝe  zgodziliby  się  na  poŜycie  z  osobą  znaną  od  pięciu  lat.  Im 
krótszy  był  jednak  okres  ewentualnej  znajomości,  tym  bardziej  powiększała  się  róŜnica 
między męŜczyznami (którzy po pół roku równie często godziliby się na  seks, jak po pięciu 
latach) a kobietami, które dopiero po pół roku osiągały punkt neutralny między „nie” a „tak”. 
MęŜczyźni  byli  gotowi  na  seks  przeciętnie  juŜ  po  tygodniu,  kiedy  dla  kobiet  był  on  jeszcze 
wysoce nieprawdopodobny. Wielu (choć mniejszość) było „za” nawet po godzinie, co kobiety 
uwaŜały  za  zupełnie  niemoŜliwe.  Psychika  męŜczyzn  zdaje  się  być  więc  ukształtowana  w 
sposób umoŜliwiający im nawiązywanie duŜej liczby przelotnych kontaktów seksualnych. 

 

 
 
 

background image

Wymagania w stosunku do partnera seksu przelotnego 

Jeszcze  innym  mechanizmem  psychologicznym  umoŜliwiającym  męŜczyznom  liczne 

kontakty  przelotne  jest  obniŜenie  wymagań  w  stosunku  do  partnerki  takiego  kontaktu. 
Wymagania  równie  wysokie  jak  w  stosunku  do  stałej  partnerki  wykluczyłyby  rzecz  jasna 
większość potencjalnych kandydatek do przelotnego kontaktu.  

W  pewnym  badaniu  proszono  młodych  ludzi  o  określenie  minimalnego  i 

maksymalnego  wieku  dopuszczanego  u  partnera  stałego  i  przelotnego  związku  seksualnego. 
W  odniesieniu  do  kontaktów  przelotnych,  studenci  dopuszczali  zakres  wieku  o  cztery  lata 
dłuŜszy  niŜ  studentki  -  gotowi  byli  pójść  do  łóŜka  z  kobietą  mającą  zarówno  lat  szesnaście, 
jak  i  dwadzieścia  osiem,  podczas  gdy  dla  studentek  zakres  ten  wynosił  od  osiemnastu  do 
dwudziestu  sześciu  lat.  ObniŜenie  męskich  wymagań  nie  dotyczyło  jednak  związków 
trwałych,  gdzie  studenci  dopuszczali  zakres  wieku  partnerki  od  siedemnastu  do  dwudziestu 
dwóch lat (a studentki od dziewiętnastu do dwudziestu pięciu lat). 

ObniŜanie wymagań w stosunku do partnerek przelotnych dotyczy u męŜczyzn takŜe i 

innych  cech.  Na  sześćdziesiąt  siedem  badanych  cech,  aŜ  w  wypadku  czterdziestu  jeden 
męŜczyźni mieli mniejsze wymagania adresowane do partnerek przelotnych niŜ trwałych. W 
związku  przelotnym  męŜczyznom  mniej  są  potrzebne  takie  zalety  kobiet,  jak  urok, 
wysportowana  sylwetka,  wykształcenie,  szczodrość,  uczciwość,  niezaleŜność,  Ŝyczliwość, 
inteligencja,  lojalność,  poczucie  humoru,  towarzyskość,  zamoŜność,  odpowiedzialność, 
spontaniczność, dojrzałość emocjonalna i skłonność do współpracy. 

Kiedy  poproszono  badanych  o  ocenę,  jak  dalece  kaŜda  z  sześćdziesięciu  jeden 

negatywnych cech byłaby niepoŜądana u partnera przelotnego, dla kobiet jedna trzecia z tych 
cech  była  bardziej  niepoŜądana  niŜ  dla  męŜczyzn.  MęŜczyznom  mniej  przeszkadzały  w  tym 
kontekście  takie  wady,  jak  przemoc  i  dręczenie  psychiczne,  biseksualizm,  naduŜywanie 
alkoholu,  głupota  i  bycie  nielubianym  przez  innych,  brak  wykształcenia,  promiskuityzm, 
zaborczość,  brak  poczucia  humoru  i  wraŜliwości.  Tylko  cztery  wady  bardziej  przeszkadzały 
męŜczyznom  niŜ  kobietom:  słaby  popęd  seksualny,  brzydota,  domaganie  się  trwałego 
zaangaŜowania i... nadmierne owłosienie ciała. 

Jakby wymagania te nie były u męŜczyzn obniŜone na uŜytek kontaktów przelotnych, 

nadal  jednak  pozostają  pewnymi  standardami  wyraŜającymi  męskie  pragnienie  pozyskania 
licznych przelotnych partnerek. Nie lubią w tym kontekście pruderii, konserwatyzmu i braku 
popędu  seksualnego,  lubią  zaś  doświadczenie  -seksualne  i  promiskuityzm  (skłonność  do 
posiadania  licznych  partnerów,  która,  jak  pamiętamy,  jest  powaŜną  wadą  kandydatki  na 
długotrwały  związek).  Lubią  więc  u  partnerek  przelotnych  to,  co  zapewnić  moŜe  łatwy 
kontakt  seksualny,  nie  lubią  zaś  tego,  co  mogłoby  go  utrudnić.  Szczególną  uwagę  zwraca 
sprawa  uczuciowego  zaangaŜowania.  Jest  ono  bardzo  poŜądane  u  kandydatek  na  partnerki 
stałe i niemalŜe równie niepoŜądane u kandydatek na partnerki przelotne (oceny +2,17 i -1,40 
na  skali  od  -3  do  +3)  (Buss,  Schmitt,  1993).  Co  więcej,  męŜczyznom  nie  przeszkadza  u 
partnerek  przelotnych  ich  trwały  związek  z  innym  męŜczyzną;  stanowi  wręcz  zaletę, 
poniewaŜ  obniŜa  szansę,  Ŝe  przelotna  partnerka  będzie  od  nich  wymagać  trwałego 
zaangaŜowania. Wszystkie te dane pokazują więc, Ŝe w odniesieniu do partnerek przelotnych 
męŜczyźni  zmieniają  swoje  wymagania  w  taki  sposób,  by  pozyskać  ich  jak  najwięcej  i  przy 
jak najmniejszych kosztach własnych. 

 

Efekt Coolidge’a 

Jeszcze inne rozwiązanie psychologiczne umoŜliwiające męŜczyznom liczne kontakty 

przelotne nosi miano efektu Coolidge’a. Nazwa nawiązuje do anegdoty, której bohaterami są 
amerykański  prezydent  Calvin  Coolidge  i  jego  Ŝona.  Pewnego  razu  oboje,  choć  oddzielnie, 
oprowadzani  byli  po  rządowej  farmie  kur.  Przechodząc  obok  koguta,  który  dzielnie  sobie 
poczynał  z  kurą,  pani  Coolidge  zapytała,  jak  często  wykonuje  on  swoje  kogucie  obowiązki. 

background image

„Och, dziesiątki razy dziennie” - odpowiedział przewodnik, na co pani prezydentowa rzekła: 
„Proszę powiedzieć o tym panu prezydentowi”. Kiedy nieco później prezydent Coolidge miał 
okazję obejrzeć dzielnego koguta i usłyszeć wypowiedź swej małŜonki, spytał: „I zawsze z tą 
samą kurą?” „Och, nie - brzmiała odpowiedź - za kaŜdym razem z inną”. „Proszę powiedzieć 
o tym pani Coolidge” - rzeki prezydent. 

Efekt  Coolidge’a  oznacza  skłonność  męŜczyzny  do  szybszego  i  skuteczniejszego 

odzyskania  wigoru  seksualnego  po  stosunku,  jeŜeli  partnerka  zostanie  zastąpiona  inną. 
Prawidłowość  ta  jest  bardzo  powszechna  wśród  ssaków  i  wielokrotnie  stwierdzano  ją  u 
szczurów,  baranów,  byków  (Bermant,  1976).  U  tych  ostatnich  reakcja  seksualna  nawet  na 
dwunastą  z  kolei  samicę  jest  niemalŜe  równie  silna  jak  na  pierwszą.  Kiedy  w  badaniu  z 
uŜyciem tryka zakrywano samicę, z którą juŜ kopulował, tak Ŝe nie mógł jej zobaczyć, reakcja 
samca  i  tak  była  słabsza,  niŜ  na  samicę  rzeczywiście  nową.  Spadek  reakcji  seksualnej  na 
„starą”  samicę  nie  jest  przy  tym  spowodowany  tym,  Ŝe  odbyła  ona  kopulację,  lecz  jej 
nowością  -  kiedy  samcom  podstawiano  samicę,  z  którą  niedawno  kopulował  inny  samiec, 
równieŜ  ona  powodowała  nawrót  silnej  reakcji  seksualnej.  Nawrót  taki  nie  następuje 
natomiast  po  czasowym  usunięciu  samicy  i  ponownym  dopuszczeniu  do  niej  tego  samego 
samca. Samce nie dają się oszukać. 

Efekt  Coolidge’a  stwierdzano  równieŜ  u  męŜczyzn  z  wielu  róŜnych  kultur.  W 

kulturach  zachodnich  częstość  odbywania  stosunków  seksualnych  spada  wraz  ze  wzrostem 
czasu  trwania  związku  -  po  roku  jest  ona  o  połowę  mniejsza  niŜ  w  pierwszym  miesiącu 
małŜeństwa.  Po  czym  spada  dalej.  Donald  Symons  twierdzi:  „Spadek  zainteresowania 
seksualnego  własną  Ŝoną  jest  adaptacyjny...  poniewaŜ  zachęca  do  seksualnego 
zainteresowania  innymi”  (James,  1981;  Kinsey,  Po-meroy,  Martin,  1953;  Symons,  1979). 
Zainteresowanie to przybiera wiele postaci. 

W  większości  kultur  męŜczyźni  częściej  zdradzają  swoje  Ŝony,  niŜ  one  ich.  Badanie 

Kinseya ujawniło na przykład, Ŝe aŜ 50% męŜczyzn, a tylko 26% kobiet dopuściło się zdrady. 
Bardziej współczesne badania wskazują, Ŝe róŜnica ta prawdopodobnie maleje. Jedno z badań 
nad  ośmioma  tysiącami  osób  wykazało,  Ŝe  do  przynajmniej  jednorazowej  zdrady  przyznaje 
się 40% męŜczyzn i 36% kobiet. Badanie Hite ujawniło wręcz 75% zdradzających męŜczyzn i 
70%  kobiet,  choć  wiadomo,  Ŝe  badane  próby  nie  były  reprezentatywne  dla  całej  populacji. 
Bardziej reprezentatywne próby, na przykład Hunta (Anthanasiou, Shaver, Tavris, 1970; Hite, 
1987;  Hunt,  1974),  szacują  te  odsetki  na  41  dla  męŜczyzn  i  18  dla  kobiet.  NiezaleŜnie  od 
zastrzeŜeń  co  do  reprezentatywności  prób  i  być  moŜe  malejącej  róŜnicy  między  płciami, 
wszystkie badania zgodnie wykazują, Ŝe męŜczyźni zdradzają częściej i z większą liczbą osób 
niŜ kobiety (Thompson, 1983; Lawson, 1988). 

Co więcej, amerykański obyczaj zamieniania się współmałŜonkami (zwany swinging) 

jest  z  reguły  inicjowany  przez  męŜów,  a  nie  Ŝony  (Symons,  1979).  RównieŜ  seks  grupowy 
poszukiwany  jest  głównie  przez  męŜczyzn.  Męskie  poŜądanie  róŜnorodności  krótko 
podsumował pewien Muria z Indii: „Nie chce się jeść codziennie tego samego” (Elwin, 1968, 
s. 47). MęŜczyzna z plemienia Kgatla (Południowa Afryka) tak opisuje pragnienia kierowane 
na swoje dwie Ŝony: „PoŜądam ich obu jednakowo, ale kiedy sypiam przez trzy noce z jedną, 
czuję się nią juŜ znuŜony i wtedy idę do drugiej i czuję większą namiętność do niej. Ale nie 
jest  tak  do  końca,  bo  po  kilku  dniach  wszystko  się  powtarza  i  powracam  z  większą 
namiętnością do pierwszej.” (Schapera, 1940, s. 193). 

Antropolog  Thomas  Gregor  tak  natomiast  opisuje  seksualne  odczucia  męŜczyzn  z 

amazońskiego  plemienia  Mehinaku:  „Atrakcyjność  seksualna  kobiet  moŜe  zmieniać  się  od 
«bez  smaku»  (mana)  do  «smakowitej»  (awirintya)...  i  choć  przykro  to  stwierdzić,  seks  z 
własną Ŝoną określany jest mianem mana, podczas gdy seks z kochankami prawie zawsze jest 
awirintya"  (Gregor,  1985,  s.  84,  72).  Gustaw  Flaubert  pisał  o  pani  Bovary,  Ŝe  była  „jak 
wszystkie  inne  kochanki,  a  urok  nowości,  usuwający  się  stopniowo  niczym  pończocha, 

background image

odsłaniał  nagość  wiecznej  monotonii  namiętności,  której  słowa  i  postaci  na  zawsze  miały 
pozostać niezmienione”. Najlepiej jednak podsumował to sam Kinsey: „Zdaje się nie ulegać 
Ŝ

adnej  wątpliwości,  Ŝe  męŜczyźni  zadawaliby  się  z  licznymi  partnerkami  przez  całe  Ŝycie, 

gdyby  im  tylko  społeczeństwo  na  to  zezwalało...  Kobiety  są  znacznie  mniej  zainteresowane 
róŜnorodnością partnerów” (Kinsey, Pomeroy, Martin, 1948,/ s. 589). 

 

Marzenia seksualne 

Podobnym  świadectwem  męskiej  skłonności  do  promiskuityzmu  jest  treść  marzeń 

seksualnych.  Jeden  z  teledysków  kierowanych  do  nastolatków  przedstawia  śpiewaka 
rockowego przedzierającego się przez plaŜę zatłoczoną pięknymi kobietami przyodzianymi w 
skąpe kostiumy bikini. Inny klip przedstawia gwiazdora rocka pieszczącego w trakcie śpiewu 
nogi  coraz  to  innych  kobiet;  jeszcze  inny  -  śpiewaka  gapiącego  się  na  dziesiątki  kobiet  w 
bieliźnie. PoniewaŜ te wideoklipy adresowane są do nastolatków płci męskiej, ich przesłanie 
jest jednoznaczne - męskie marzenie to posiąść dziesiątki kobiet, z których kaŜda jest piękna i 
dyszy poŜądaniem. 

Kobiety  i  męŜczyźni  ogromnie  róŜnią  się  marzeniami  seksualnymi.  Po  pierwsze, 

męŜczyźni  snują  je  dwukrotnie  częściej,  co  wykazały  badania  prowadzonej  w  Japonii, 
Wielkiej  Brytanii  i  Ameryce  (Ellis,  Symons,  1990).  Częściej  takŜe  śnią  o  zdarzeniach 
seksualnych,  a  w  ich  seksualnych  snach  częściej  niŜ  w  snach  kobiet  pojawiają  się  osoby 
nieznajome,  anonimowe  i  po  kilka  równocześnie.  Większość  męŜczyzn  „zmienia”  w 
marzeniach  partnerkę  w  ciągu  tego  samego  epizodu,  co  jest  bardzo  rzadkie  w  marzeniach 
kobiet. Tylko 12% męŜczyzn (43% kobiet) twierdzi, Ŝe nigdy nie marzy o zmianie partnerki. 
AŜ  32%  męŜczyzn  (8%  kobiet)  przyznaje  się  do  posiadania  w  marzeniach  tysięcy  kobiet  w 
ciągu  Ŝycia;  o  seksie  grupowym  marzy  co  trzeci  męŜczyzna,  ale  tylko  co  szósta  kobieta 
(Hunt, 1974). Typowo męskie marzenie seksualne to „znaleźć się w łóŜku z sześcioma nagimi 
kobietami  równocześnie,  z  których  kaŜda  mnie  pieści,  całuje  i  liŜe”  (Wilson,  1987,  s.  126). 
Inny męŜczyzna przytacza swoje marzenie: „Jestem burmistrzem małego miasteczka pełnego 
nagich dziewcząt w wieku od dwudziestu do dwudziestu czterech lat. Kiedy przechodzę ulicą, 
wybieram sobie tę, która akurat dzisiaj najładniej wygląda i mam z nią stosunek. KaŜda z nich 
zawsze  chce  się  ze  mną  przespać"  (Barclay,  1973,  s.  209).  Istotą  męskich  fantazji  jest  więc 
róŜnorodność, nowość i wielka liczba partnerek. 

Męskie  marzenia  skupiają  się  teŜ  na  poszczególnych  częściach  ciała  i  pozycjach 

podczas  stosunku,  pomijają  zaś  uczucia.  Podczas  snucia  seksualnych  fantazji  aŜ  81% 
męŜczyzn  (43%  kobiet)  wyobraŜa  sobie  jedynie  jakieś  wizualne  sceny,  nie  zaś  przeŜycia. 
Zbiorowym  bohaterem  męskich  fantazji  erotycznych  są  kobiety  liczne  i  nagie,  ale  nie 
przejawiające  śladu  zaangaŜowania  uczuciowego.  Jak  zauwaŜają  Bruce  Ellis  i  Donald 
Symons: „Najbardziej uderzającą cechą [męskich fantazji seksualnych] jest traktowanie seksu 
jako czysto fizycznego poŜądania wyzbytego uczuć i przywiązania, flirtu i zalotów, intrygi i 
gry  wstępnej”  (Ellis,  Symons,  1990,  s.  544).  Ten  nagi  seks  z  męskich  fantazji  zdaje  się 
zdradzać to, na czym męŜczyznom zaleŜy najbardziej. 

Zgoła inaczej przedstawia się treść marzeń seksualnych kobiet. AŜ 59% Amerykanek 

(28%  Amerykanów)  twierdzi,  Ŝe  ich  marzenia  z  reguły  skupiają  się  na  osobie,  z  którą  juŜ 
pozostają w „romantycznym” czy seksualnym związku. 41% kobiet (16% męŜczyzn) skupia 
się  najbardziej  na  osobistych  i  uczuciowych  cechach  bohatera  marzeń.  57%  kobiet  (19% 
męŜczyzn) twierdzi zaś, Ŝe koncentruje się w swych marzeniach na określonych przeŜyciach, 
a  nie  wizualnych  scenach.  Jak  zaobserwowała  pewna  badana:  „Zwykle  myślę  o  facecie,  z 
którym jestem. Czasami wyobraŜam sobie, jak uczucia te dosłownie zalewają mnie i jak płynę 
z  nimi  w  górę”  (Barclay,  1973,  s.  211).  Pierwszoplanową  rolę  w  kobiecych  fantazjach 
seksualnych  odgrywa  czułość,  romantyczność  i  zaangaŜowanie  uczuciowe,  a  takŜe  to,  jak 
bohater marzeń na nie reaguje (Ellis, Symons, 1990). 

background image

 

Oceny urody 
 

Ciekawe  światło  na  męskie  strategie  seksualne  w  kontaktach  przelotnych  rzucają 

wyniki  badań  prowadzonych  w  barach  dla  samotnych.  Stu  kilkudziesięciu  męŜczyzn  i 
osiemdziesiąt  kobiet  proszono  o  ocenę  atrakcyjności  znajdujących  się  w  barze  osób  płci 
przeciwnej  -  w  skali  od  0  do  10  (Gladue,  Delaney,  1990;  Nida,  Koon,  1983;  Pennybaker, 
Dyer,  Caulkins,  Litowitz,  Ackerman,  Anderson,  1979).  Im  bliŜej  było  do  zamknięcia  baru, 
tym bardziej znajdujące się w nim kobiety wydawały się badanym męŜczyznom atrakcyjne - 
ś

rednie oceny skoczyły z 5,5 punkta o godzinie dziewiątej wieczór na 6,5 punkta o północy. 

U kobiet stwierdzono skłonność podobną, choć słabszą - nawet tuŜ przed zamknięciem baru o 
północy oceny znajdujących się w nim męŜczyzn ledwie przekraczały średnią (i wynosiły 5,5 
punkta).  Wzrost  dokonywanych  przez  męŜczyzn  ocen  nie  zaleŜał  przy  tym  od  ilości 
skonsumowanego  alkoholu  -  czy  męŜczyzna  był  po  jednym  drinku,  czy  po  sześciu, 
atrakcyjność klientek baru nieodmiennie rosła wraz ze zbliŜaniem się pory  jego zamknięcia. 
Potoczna  mądrość  zakłada,  Ŝe  za  subiektywny  wzrost  urody  kobiet  w  oczach  męŜczyzn 
odpowiedzialny  jest  właśnie  wlewany  w  siebie  alkohol.  Badania  psychologiczne  wskazują 
jednak,  Ŝe  przyczyną  „wzrostu”  są  raczej  malejące  szanse  znalezienia  sobie  kogoś  na  daną 
noc.  „Wzrost”  atrakcyjności  znajdujących  się  w  pobliŜu  kobiet  jest  psychologicznym 
mechanizmem ułatwiającym przelotny kontakt seksualny. 

Przesunięcia  oceny  w  drugą  stronę  moŜna  oczywiście  oczekiwać,  kiedy  jest  juŜ  po 

wszystkim. Wielu męŜczyzn twierdzi, Ŝe juŜ tuŜ po orgazmie z przelotną partnerką wydaje im 
się ona wyraźnie brzydsza niŜ przed kilkoma minutami. Brak jednak systematycznych badań 
nad tym domniemanym „spadkiem” urody partnerki, choć spekulować moŜna, Ŝe powinien on 
mieć  miejsce  głównie  wtedy,  kiedy  partnerka  jest  poniŜej  wartości  męŜczyzny  na 
„matrymonialnym rynku” i kiedy idzie mu o kontakt przelotny, nie zaś o początek trwalszego 
związku.  Funkcją  takiego  subiektywnego  spadku  urody  partnerki  moŜe  być  przyspieszenie  i 
ułatwienie  wycofania  się  z  przelotnego  kontaktu  przez  męŜczyznę,  a  przez  to  uniknięcie 
zaangaŜowania. Choć to tylko spekulacja, taki subiektywny spadek urody przelotnej partnerki 
stanowiłby  wymarzony  element  męskiej  strategii  seksualnej:  seks  bez  zapłaty  w  postaci 
zaangaŜowania. 

 

RóŜnorodność seksu 

Jeszcze  innym  źródłem  informacji  o  strategiach  stosowanych  przez  męŜczyzn  w 

przelotnych kontaktach seksualnych są badania nad homoseksualistami. Jak zauwaŜa Donald 
Symons, w kontaktach homoseksualnych męskie preferencje nie są krępowane wymaganiami 
kobiet  (romantyczność,  zaangaŜowanie,  uczucia),  upodobania  te  mogą  więc  ujawnić  się  w 
postaci - by tak rzec - nieskaŜonej. 

Statystycznie rzecz biorąc, najczęstszą formą homoseksualizmu jest przelotny kontakt 

dwóch  nieznajomych  (Symons,  1979).  W  przeciwieństwie  do  lesbijek,  męŜczyźni 
zorientowani  homoseksualnie  często  krąŜą  po  barach,  parkach  czy  toaletach  publicznych  w 
poszukiwaniu przelotnego kontaktu. Podczas gdy homoseksualni męŜczyźni często poszukują 
licznych  kontaktów,  lesbijki  z  reguły  wolą  trwałe  związki  połączone  z  zaangaŜowaniem 
uczuciowym. W jednym z badań stwierdzono, Ŝe 94% gejów miało w Ŝyciu ponad piętnastu 
partnerów,  lecz  tylko  15%  lesbijek  dorównywało  im  pod  tym  względem  (Saghir,  Robins, 
1973).  Zakrojone  na  szerszą  skalę  badania  Kinseya  w  rejonie  San  Francisco  w  latach 
osiemdziesiątych  wykazały,  Ŝe  niemalŜe  połowa  gejów  miała  w  Ŝyciu  ponad  pięćset 
partnerów seksualnych, z reguły nieznajomych z baru czy łaźni (Ruse, 1988). Wskazuje to, Ŝe 
męŜczyźni  nieskrępowani  wymaganiami  kobiet  swobodnie  rzucają  się  w  wir  ciągle 
zmieniających się partnerów seksualnych. 

background image

Jak widzimy, zamiłowanie do seksualnej róŜnorodności cechuje gejów, podobnie jak i 

męŜczyzn  zorientowanych  heteroseksualnie,  z  tym  Ŝe  ci  pierwsi  mają  większą  moŜliwość 
realizacji  swych  pragnień.  Upodobania  lesbijek  przypominają  zaś  preferencje  kobiet 
zorientowanych na płeć przeciwną - jedne i drugie przedkładają związki trwałe i nieliczne nad 
liczne  i  przelotne.  Symons  zauwaŜa,  Ŝe  „męŜczyźni  heteroseksualni  pragnęliby  seksu  z 
równie  licznymi  partnerkami,  jak  homoseksualiści  -  przelotnych  kontaktów  na  pięć  minut  z 
nieznajomymi  i  seksu  grupowego.  Gdyby  tylko  kobiety  były  tym  takŜe  zainteresowane.  Ale 
kobiety nie są tym zainteresowane” (Symons, 1979, s. 300). 

Innym  świadectwem  większego  pragnienia  przelotnego  seksu  u  męŜczyzn  jest 

prostytucja (Burley, Symanski, 1981; Smith, 1984; Symons, 1979). Występuje ona niemalŜe 
we  wszystkich  znanych  społeczeństwach.  Oszacowania  liczby  „aktywnych  zawodowo” 
prostytutek w Stanach Zjednoczonych wahają się od stu do pięciuset tysięcy, w Polsce - 230 
tysięcy,  w  Niemczech  jest  legalnie  zarejestrowanych  50  tysięcy.  W  samym  Tokio  działa 
ponad  130  tysięcy  prostytutek,  w  Addis  Abebie  -  80  tysięcy.  Klientami  są  we  wszystkich 
kulturach  niemalŜe  wyłącznie  męŜczyźni.  Kinsey  stwierdził  w  swoich  badaniach,  Ŝe  z 
prostytutek  korzystało  69%  amerykańskich  męŜczyzn,  a  dla  15%  była  to  w  ogóle  główna 
forma  aktywności  seksualnej.  Analogiczne  odsetki  dla  kobiet  były  tak  nikłe,  Ŝe  Kinsey  ich 
nawet  nie  przytoczył  w  swym  raporcie.  Powszechność  prostytucji  nie  musi  oznaczać,  Ŝe 
stanowi  ona  wykształcony  przez  ewolucję  mechanizm  adaptacyjny  naszego  gatunku. 
Prostytucja  zdaje  się  być  raczej  wynikiem  równoczesnego  działania  dwóch  czynników  - 
męskiego pragnienia przelotnych kontaktów bez zaangaŜowania oraz kobiecej skłonności do 
odpłatnego oferowania usług seksualnych w wyniku wyboru lub przymusu ekonomicznego. 

O  męskiej  skłonności  do  wykorzystywania  kaŜdej  pojawiającej  się  okazji  kontaktu 

seksualnego świadczy równieŜ fakt, Ŝe kazirodztwo ojca z córką jest trzykrotnie częstsze od 
kazirodztwa  matki  z  synem.  Większość  przypadków  kazirodztwa  (od  48  do  75%)  to  akty 
dokonywane  nie  przez  ojców  biologicznych,  lecz  przybranych  (Thornhill,  1992a;  Weilham, 
1990),  co  oznacza,  Ŝe  nie  pociągają  one  za  sobą  typowych  genetycznych  skutków 
kazirodztwa, jak upośledzenie umysłowe czy choroby uzaleŜnione od genów recesywnych. 
Wszystkie te prawidłowości - od efektu Coolidge'a do treści marzeń seksualnych, prostytucji i 
wzorców  kontaktów  homoseksualnych  i  kazirodczych  -  świadczą  o  tym,  Ŝe  proces  ewolucji 
faworyzował męŜczyzn, którzy w repertuarze swoich strategii seksualnych mieli skłonność do 
przelotnych  kontaktów  seksualnych.  MęŜczyźni  potrzebowali  do  tego,  oczywiście,  zgody 
kobiet. 
 
Ukryta strona przelotnego seksu u kobiet 

Wobec  oczywistych  korzyści,  które  przelotny  seks  mógł  w  sensie  biologicznym 

przynieść  męŜczyznom,  ewentualne  korzyści  kobiet  z  tego  rodzaju  kontaktów  są  niemalŜe 
zupełnie  ignorowane.  Choć  kobiety  nie  mogą  pomnoŜyć  liczby  własnych  dzieci  przez 
utrzymywanie licznych kontaktów seksualnych, mogą jednak zyskać tym sposobem korzyści 
na  tyle  powaŜne,  Ŝe  i  u  nich  seks  przelotny  utrwalił  się  jako  jedna  z  moŜliwości  repertuaru 
zachowań  seksualnych  (Buss,  Schmitt,  1993;  Smali,  1992;  Smith,  1984;  Smuts,  1985; 
Barkow,  1989;  Thornhill,  1992a;  Wilson,  Daly,  1992).  Pradawne  kobiety  musiały 
przynajmniej  czasami  poszukiwać  korzyści  w  przelotnym  seksie,  w  przeciwnym  bowiem 
razie tak silna skłonność nie mogłaby wykształcić się u męŜczyzn. Gdyby  kobiety nigdy nie 
zgadzały  się  na  przelotne  kontakty  seksualne,  męŜczyźni  nie  wykształciliby  wszystkich 
poprzednio  opisanych  mechanizmów  psychologicznych  sprzyjających  poszukiwaniu  i 
realizacji  tego  rodzaju  kontaktów.  Poszukiwanie  seksu  dla  niego  samego  nie  było  jednak 
zapewne dla pradawnych kobiet Ŝadną atrakcją  z tej prostej przyczyny,  Ŝe spermy nigdy nie 
brakowało. Dodatkowy dostęp do spermy w Ŝaden sposób nie powiększał u kobiet szansy na 

background image

sukces  reprodukcyjny,  a  ta  minimalna  liczba  plemników,  która  potrzebna  jest  kobiecie  do 
zapłodnienia, była zapewne dostępna bez trudu. 

Kobiecą  korzyścią  z  przelotnego  seksu  było  natomiast  powiększenie  dostępu  do 

niezbędnych  do  przeŜycia  zasobów.  Wystarczy  wyobrazić  sobie  niedostatek  Ŝywności 
nękający  jakieś  plemię  przed  tysiącami  lat.  Zwierzyny  mało,  nadchodzą  mrozy,  nie  ma  juŜ 
jagód  na  krzakach,  tylko  jakiś  myśliwy  o  szczęśliwej  ręce  transportuje  do  obozowiska 
upolowanego  jelenia.  Kobieta  przełyka  ślinę  i  za  kawałek  mięsa  oferuje  mu  to,  czym  sama 
dysponuje.  Seks  za  poŜywienie,  poŜywienie  za  seks  -  ta  transakcja  musiała  powtarzać  się 
miliony razy przez tysiące lat trwania naszego gatunku. 

W  wielu  społeczeństwach  tradycjonalistycznych,  jak  u  amazońskich  Mehinaku  czy 

wyspiarskich  Trobriandczyków,  męŜczyźni  przynoszą  swym  kochankom  róŜne  dobra,  jak 
Ŝ

ywność,  tytoń,  opaski  i  ozdobne  obręcze,  a  kobiety  zgadzają  się  na  stosunki  seksualne  tak 

długo, jak długo płynie strumień prezentów. Dziewczyna moŜe powiedzieć: „JeŜeli nie masz 
dla  mnie  prezentu,  to  ja  się  nie  zgadzam”  (Malinowski,  1929,  s.  269).  Reputacja 
trobriandzkiego  męŜczyzny  wśród  kobiet  moŜe  mocno  ucierpieć,  jeŜeli  odmówi  kochance 
prezentu,  a  w  rezultacie  ucierpi  i  jego  zdolność  do  pozyskania  następnej.  Trobriandki  zaś 
ciągną oczywiste korzyści materialne z przelotnych kontaktów seksualnych. 

Kobiety  współczesne  zdradzają  upodobania  wcale  nieodległe  od  tamtych.  Ba-dania 

nad  zaletami  cenionymi  u  partnerów  stałych  i  przelotnych  wykazały,  Ŝe  w  szczególności 
cztery  zalety  są  wyŜej  cenione  u  kandydata  na  kontakt  przelotny.  Były  to:  wydawanie  od 
początku  duŜej  ilości  pieniędzy  na  kobietę,  dawanie  jej  od  początku  cennych  prezentów, 
prowadzenie wystawnego trybu Ŝycia i szczodrość w udostępnianiu własnych zasobów (Buss, 
Schmitt, 1993). Te cztery cnoty są poŜądane u męŜów w stopniu umiarkowanym, u partnerów 
związku  przelotnego  poŜądane  są  duŜo  bardziej.  Kobiety  nie  lubią  natomiast  u  kochanków 
oszczędności i skąpstwa sygnalizujących, Ŝe nie są oni gotowi do dzielenia się z nimi swoimi 
zasobami. Te po dziś dzień trwające upodobania wskazują, Ŝe kluczową korzyścią 
adaptacyjną  kobiet  z  przelotnych  kontaktów  seksualnych  był  natychmiastowy  dostęp  do 
zasobów partnera. 

 

Dominującą  rolę  tych  korzyści  najwyraźniej  ujawnia  prostytucja.  Z  punktu  widzenia 

porównań  między  kulturami,  bardzo  częstą  przyczyną  wejścia  na  drogę  prostytucji  jest  fakt, 
Ŝ

e  droga  ta  jako  jedyna  zapewnia  kobiecie  przetrwanie.  W  niektórych  kulturach,  jak  w 

Somalii  czy  u  Hokkien  mieszkających  na  Tajwanie,  kobieta  rozwiedziona  z  powodu 
niewierności nie moŜe liczyć na ponowne zamąŜpójście (Burley, Symanski, 1981). W innych, 
jak u Chińczyków, Birmańczyków lub Pawnee, na zamąŜpójście nie ma szans kobieta, która 
utraciła  dziewictwo.  W  jeszcze  innych,  jak  u  Azteków  czy  Ifugao,  niemoŜliwą  do 
przezwycięŜenia  przeszkodą  w  zamąŜpójściu  jest  choroba  kobiety.  We  wszystkich  tych 
wypadkach prostytucja stanowi jedyny sposób na przetrwanie. 

Bywają  jednak  i  kobiety  zostające  prostytutkami  po  to,  by  uniknąć  uciąŜliwości 

małŜeństwa.  Na  przykład  Malajki  z  Singapuru  często  zostają  prostytutkami,  by  uniknąć 
cięŜkiej pracy, której oczekuje się w tym społeczeństwie od Ŝon. W plemionach Amhara czy 
Bemba  kobiety  zarabiają  na  przelotnym  seksie  wystarczająco  wiele,  by  pozwolić  sobie  na 
wynajmowanie  męŜczyzn  do  wykonywania  prac,  zwykle  naleŜących  do  obowiązków  Ŝony. 
Krótko mówiąc, zachętą do przelotnego seksu są teŜ znaczne dobra, które kobieta moŜe dzięki 
niemu pozyskać.  

Kontakty  seksualne  umoŜliwiają  teŜ  rozpoznanie  i  ocenę  potencjalnego  męŜa    w 

stopniu  często  niemoŜliwym  do  uzyskania  w  inny  sposób.  Pozwalają  rozeznać  się  w  jego 
osobowości  i  zamiarach,  sposobie  reagowania  na  róŜne  sytuacje,  w  niezawodności,  w  jego 
atrakcyjności  i  wartości  jako  męŜczyzny  dla  innych  kobiet.  Pozwalają  teŜ  kobiecie  ocenić 
wraŜliwość  i  elastyczność  męŜczyzny,  jego  skłonność  do  dbania  o  jej  szczęście.  Kontakt 
seksualny  pozwala  teŜ  partnerom  zorientować  się  w  stopniu  ich  wzajemnego  dopasowania, 

background image

dostarczając  waŜnych  informacji  o  szansach  na  trwały  związek.  Pary  niedopasowane 
seksualnie  częściej  są  sobie  niewierne  i  związki  te  częściej  kończą  się  rozwodem  (Janus, 
Janus, 1993). Seksuologowie Samuel i Cynthia Janus stwierdzili, Ŝe 25% badanych przez nich 
kobiet i męŜczyzn wskazywało niedopasowanie seksualne jako główny powód rozwodu i była 
to najczęściej wymieniana pojedyncza przyczyna rozpadu małŜeństwa. Kosztów niewierności 
i  rozwodu  moŜna  uniknąć  dzięki  ocenie  dopasowania  seksualnego  przed  zawarciem 
małŜeństwa. 

Niektóre  upodobania  kobiet  dotyczące  partnerów  seksu  przelotnego  wyraźnie 

wskazują, Ŝe jedną z funkcji takich kontaktów jest pozyskiwanie informacji celem wybrania 
partnera stałego związku (Buss, Schmitt, 1993). Gdyby tak nie było, nie przeszkadzałyby im 
takie cechy przelotnego partnera, jak promiskuityzm czy pozostawanie w trwałym związku z 
inną  kobietą,  sygnalizujące  jego  niedostępność  jako  kandydata  do  ewentualnego  stałego 
związku.  Cechy  te  oznaczają  zresztą  teŜ  i  niemoŜność  pozyskania  jego  zasobów  w  takim 
stopniu,  w  jakim  byłoby  to  moŜliwe,  gdyby  nie  był  związany  z  inną  kobietą  lub  gdyby  nie 
nawiązywał tak licznych kontaktów przelotnych. 

Ogólnie  rzecz  biorąc,  preferencje  kobiet  co  do  kandydatów  na  związek  przelotny  są 

bardzo  zbliŜone  do  tych,  które  adresują  do  kandydata  na  związek  trwały  (Buss,  Schmitt, 
1993).  W  obu  wypadkach  kobiety  pragną  męŜczyzny  Ŝyczliwego  i  pełnego  zrozumienia, 
romantycznie  nastrojonego  i  podniecającego,  stałego  w  uczuciach,  zdrowego,  z  poczuciem 
humoru  i  skłonnością  do  dzielenia  się  własnymi  zasobami  z  kobietą.  W  obu  wypadkach 
kobiety chciałyby teŜ męŜczyzny wysokiego, wysportowanego i przystojnego. MęŜczyźni, jak 
pamiętamy,  bardzo  wyraźnie  zmieniali  swoje  wymagania,  kiedy  przechodzili  od  wyliczania 
cnót  partnerki  związku  trwałego  do  wskazywania  cech  wystarczających  u  partnerki  związku 
przelotnego.  U  kobiet  zmiana  taka  jest  prawie  niezauwaŜalna,  co  wskazuje  na  ich  większą 
gotowość do traktowania seksu przelotnego jako wstępu do trwałego związku czy teŜ sposobu 
na poszukiwanie partnera do takiego związku. 

Inną korzyścią z przelotnego seksu jest dla kobiety moŜliwość lepszego zorientowania 

się w swojej własnej wartości dla płci przeciwnej.  Ludzie, którzy nie potrafili trafnie ocenić 
swojej własnej wartości matrymonialnej, musieli być w naszej pradawnej przeszłości naraŜeni 
na  powaŜne  straty.  W  szczególności  niekorzystne  musiało  być  dla  kobiet  niedoszacowanie 
własnej wartości, pociągające za sobą związek z mniej wartościowym męŜczyzną, oferującym 
mniejsze  zasoby,  zaangaŜowanie  i  ochronę,  niŜ  ta,  którą  mogłyby  zdobyć,  gdyby  trafniej 
oceniły  własną  wartość.  RównieŜ  przeszacowanie  własnej  wartości  mogło  być  niekorzystne, 
poniewaŜ  wydłuŜało  okres  „panieństwa”,  co  w  końcu  mogło  prowadzić  do  rzeczywistego 
spadku  własnych  walorów  seksualnych,  jako  Ŝe  te  są  u  kobiet  silnie  powiązane  z  wiekiem. 
Przelotne  kontakty  z  męŜczyzną  jednym  lub  wieloma  podnosiły  szansę  uniknięcia  obu  tych 
niebezpieczeństw. 

Jeszcze inną dodatkową korzyścią z przelotnego seksu było dla kobiety pozyskiwanie 

sprzymierzeńca  lub  zapasowej  ochrony  na  wypadek  konfliktu  z  innymi  męŜczyznami  czy 
rywalkami.  Mogło  to  być  szczególnie  wartościowe  w  społeczeństwach,  w  których  kobieta 
naraŜona  jest  na  wysokie  ryzyko  zgwałcenia,  pobicia  czy  wręcz  zabicia  jej  dzieci,  co  na 
przykład  grozi  kobiecie  pośród  wenezuelskich  Yanomamo,  jeŜeli  nie  dysponuje  ona  męską 
ochroną  (Smuts,  1991).  Ryzyko  to  ilustruje  opowieść  pewnej  Brazylijki,  która  została 
porwana  przez  męŜczyzn  Yanomamo  (Biocca,  1970).  Kiedy  Indianie  z  innej  wioski 
próbowali ją zgwałcić, ani jeden męŜczyzna z „jej” wioski nie stanął w jej obronie, gdyŜ nie 
była  ani  Ŝoną,  ani  przyjaciółką  Ŝadnego  z  nich.  UŜywanie  specjalnych  przyjaźni  dla 
zapewnienia sobie ochrony obserwuje się zresztą takŜe pośród pawianów z sawanny, których 
samice oprócz głównego partnera, mają teŜ i zapasowego „przyjaciela” broniącego ich przed 
niechcianymi samcami, a któremu one odwdzięczają się seksem w okresie rui (Smuts, 1985). 
Jak wskazuje Robert Smith: 

background image

 Główny  partner  nie  zawsze  moŜe  być  obecny,  kiedy  jego  Ŝonie  czy  dzieciom  potrzeba 
ochrony.  W  takich  wypadkach  dysponowanie  przez  kobietę  zapasowym  przyjacielem  moŜe 
oddać  nieocenione  usługi  (...)  nieobecność  głównego  partnera  [np.  gdy  wyrusza  na 
polowanie] stwarza więc moŜliwość, a czasem i konieczność kontaktów seksualnych z innymi 
męŜczyznami  (...)  a  mniej  lub  bardziej  stały  przyjaciel  moŜe  być  skłonny  do  bronienia  w 
potrzebie swej kochanki i jej dzieci w nadziei, Ŝe być moŜe przechowują się wśród nich i jego 
własne geny
 (Smith, 1984, s. 614). 
Kochanek  moŜe  być  teŜ  trzymany  przez  kobietę  w  odwodzie  na  wypadek  porzucenia  przez 
męŜa, jego choroby czy śmierci, które często zdarzały się naszym praprzodkom, na przykład 
w wyniku polowań czy wojen plemiennych. Nawet Ŝyjący mąŜ moŜe utracić swe zasoby czy 
pozycję społeczną. Kobieta trzymająca w odwodzie zapasowego partnera moŜe więc szybko i 
skutecznie  zastąpić  nim  poprzednika,  jeŜeli  okazałoby  się  to  z  tych  czy  innych  względów 
konieczne. 

Tego rodzaju taktyka zamiany partnerów nie jest spotykana jedynie u ludzi. Występuje 

ona na przykład u pisklika plamistego (Actitis macularia), zamieszkującego jezioro Leech w 
stanie  Minnesota  (Colwell,  Oring,  1989).  W  trakcie  czterech  tysięcy  godzin  obserwacji 
biologowie  Mark  Colwell  i  Lewis  Oring  wykryli,  Ŝe  samice  tego  gatunku,  wdające  się  w 
kontakty  „pozamałŜeńskie”,  często  zamieniały  swego  przyjaciela  na  następnego  stałego 
partnera, wypróbowawszy uprzednio jego dostępność i podatność na ich wdzięki. Samce tego 
gatunku często wyraźnie próbują ukryć własne zdrady przed stałymi partnerkami, poszukując 
przyjaciółek  w  oddaleniu,  a  nie  w  sąsiedztwie  własnego  terytorium.  „CudzołoŜnicy” 
niejednokrotnie  kończą  u  tego  gatunku  jako  stali  partnerzy,  co  wskazuje  na  to,  Ŝe  przelotny 
seks jest mechanizmem zastępowania jednego stałego partnera następnym. 

Niektóre wyniki zdają się wskazywać na podobną funkcję seksu przelotnego u kobiet. 

W  jednym  z  badań  stwierdzono  na  przykład,  Ŝe  kobiety  wdają  się  w  seks  pozamałŜeński 
głównie  wtedy,  kiedy  są  niezadowolone  z  dotychczasowego  związku,  podczas  gdy  u 
męŜczyzn  nie  ma  zaleŜności  między  satysfakcją  z  małŜeństwa  a  zdradą.  Inne  badania,  które 
prowadziłem  wspólnie  z  Heidi  Greiling,  wykazały,  Ŝe  kobiety  czasami  nawiązują  kontakty 
przelotne  po  to,  by  zastąpić  obecnego  partnera  lub  ułatwić  sobie  z  nim  rozstanie  (Greiling, 
1993; por. teŜ Spanier, Margolis, 1983 oraz Terman, 1938). 

MęŜczyźni  uŜyczają  teŜ  czasami  przelotnym  partnerkom  swojej  wysokiej  pozycji 

społecznej. Związek modelki Marli Maples z rekinem biznesu Donaldem Trampem przyniósł 
jej wielki rozgłos w massmediach, co zaowocowało nowymi, bardzo intratnymi propozycjami 
pracy  i  dostępem  do  przedtem  dla  niej  zamkniętych  ekskluzywnych  kręgów  towarzyskich. 
JeŜeli kobietą zainteresuje się męŜczyzna o niezwykle wysokiej pozycji społecznej, wzbudza 
to przekonanie, Ŝe i owa kobieta musi mieć w sobie coś niezwykłego. MoŜe to z kolei ułatwić 
jej dostęp do kręgów o wyŜszej pozycji społecznej i pozyskanie tam stałego partnera bądź teŜ 
pozyskanie wartościowszego partnera we własnym dotychczasowym kręgu. 

Teoretycznie  jest  teŜ  moŜliwe,  Ŝe  drogą  przelotnego  seksu  kobieta  jest  w  stanie 

pozyskać cenniejsze geny, łatwiej bowiem zwabić męŜczyznę o wysokiej wartości na uŜytek 
związku  przelotnego  niŜ  stałego.  MoŜliwą  strategią  naszych  przodkiń  mogło  być  więc 
pozyskiwanie  trwałego  zaangaŜowania  od  dostępnych  im  męŜczyzn  o  niŜszej  wartości,  a 
genów — od niedostępnych na stałe partnerów o wysokiej wartości reprodukcyjnej. Strategia 
taka  uprawiana  jest  przez  Brytyjki  -biologowie  Robin  Baker  i  Mark  Bellis  wykryli,  Ŝe 
wybierają  one  sobie  na  kochanków  męŜczyzn  z  reguły  o  pozycji  społecznej  wyŜszej  niŜ 
zajmowana  przez  własnego  męŜa  (Symons,  1979;  Baker,  Bellis,  1995;  por.  teŜ  Gangestad, 
1989; Gangestad, Simpson, 1990). 

Jedna  z  odmian  tej  koncepcji  nazywana  jest  „hipotezą  seksownego  syna”  (Fisher, 

1958).  Głosi  ona,  Ŝe  kobiety  wybierają  sobie  na  kochanków  męŜczyzn,  którzy  są  bardzo 
atrakcyjni  dla  innych  kobiet.  Urodzeni  z  takich  kontaktów  synowie  są  z  kolei  bardziej 

background image

atrakcyjni  dla  kobiet  następnego  pokolenia,  co  sprzyja  szerszemu  propagowaniu  genów  ich 
matek. Koncepcję tę zdają się potwierdzać wyniki badań wskazujących, Ŝe kobiety wymagają 
większej  atrakcyjności  fizycznej  od  swoich  kochanków  niŜ  męŜów  (Buss,  Schmitt,  1993; 
Kenrick i in., 1993). 

Choć nigdy nie uzyskamy tu pewności, antropologowie przekonani są, iŜ wiele kobiet 

w  naszej  ewolucyjnej  przeszłości  nie  podejmowało  decyzji  o  własnym  małŜeństwie. 
Obserwacje  współczesnych  plemion  zbieracko-łowieckich  -  stanowiących  analog  i  naszej 
przeszłości - wskazują, Ŝe małŜeństwa są aranŜowane przez ojców i innych krewnych kobiety 
(Symons,  1979).  MałŜeństwa  aranŜowane  przez  krewnych  są  zresztą  popularne  do  dziś  w 
wielu regionach świata, jak  Indie, Kenia  czy Środkowy Wschód. Obyczaje takie pozbawiają 
kobiety  wielu  zwykłych  korzyści  z  przelotnego  seksu.  Nawet  jednak  w  kulturach 
powszechnie  aranŜujących  małŜeństwa  kobiety  mogą  wywierać  wpływ  na  matrymonialne 
decyzje,  manipulując  swoimi  rodzicami,  przeciwstawiając  się  ich  woli,  ukrywając  swoje 
przelotne kontakty, a nawet uciekając z wybranym kochankiem. 

 

Koszty przelotnego seksu 

KaŜda  strategia  seksualna  pociąga  za  sobą  pewne  koszty  i  przelotny  seks  nie  jest  tu 

oczywiście  wyjątkiem.  MęŜczyźni  ryzykują  zaraŜenie  się  chorobami,  opinię  dziwkarza, 
kłopoty czy uszkodzenie ciała przez zazdrosnego męŜa. We wszystkich kulturach spora część 
zabójstw  to  rezultat  działań  zazdrosnych  męŜów  podejrzewających  niewierność  swoich  Ŝon 
(Dały, Wilson, 1988). Niewierni męŜczyźni ryzykują rewanŜ swoich małŜonek lub róŜnorakie 
koszty  rozwodu.  Przelotne  kontakty  seksualne  pochłaniają  teŜ  czas,  energię,  a  często  i 
powaŜne  zasoby  materialne.  Kobiety  ponoszą  czasami  większe  koszty  od  męŜczyzn.  Przede 
wszystkim  ryzykują  opinią  osoby  o  nadmiernie  swobodnych  obyczajach  seksualnych,  co  z 
reguły  jest  dla  kobiety  znacznie  bardziej  niekorzystne  niŜ  dla  męŜczyzny,  nawet  w 
społeczeństwach bardzo liberalnych w sprawach seksu, jak Szwedzi czy Indianie Ache (Kim 
Hill, informacja osobista, 1991). 

Kobieta pozbawiona fizycznej ochrony stałego partnera bardziej jest teŜ na 

raŜona  na  agresję  i  ryzyko  zgwałcenia.  Choć  niebezpieczeństwa  te  groŜą  kobietom  takŜe  ze 
strony  męŜów,  alarmująco  wysoki  odsetek  młodych  kobiet  donoszących  o  gwałcie  podczas 
randki  dochodzi  do  15%  i  wskazuje  na  powagę  zagroŜeń  czyhających  na  kobietę  samotną 
(Muehlenhard  i  Linton,  1987).  Opisywane  poprzednio  badania  nad  cechami  poŜądanymi  i 
niepoŜądanymi  u  partnera  stałego  i  przelotnego  wykazały,  Ŝe  kobiety  boją  się  u  męŜczyzn 
skłonności do przemocy fizycznej i psychicznej, co sugeruje, Ŝe dobrze zdają sobie sprawę z 
moŜliwości  napotkania  takiego  niebezpieczeństwa.  Obroną  przed  nim  mogą  być  właściwe 
kryteria dobierania sobie partnera.   

Kobiety  oczywiście  ryzykują  teŜ  ciąŜą  i  urodzeniem  dziecka,  które  musiałyby 

wychowywać  samotnie,  bez  pomocy  i  zaangaŜowania  męŜczyzny.  W  pradawnych  czasach 
dzieci  takie  musiały  być  znacznie  bardziej  naraŜone  na  chorobę,  przemoc  i  śmierć  (Hill, 
Hurtado, 1989). Niektóre samotne matki decydują się nawet na dzieciobójstwo - na przykład 
w  Kanadzie  samotne  matki  urodziły  zaledwie  12%  dzieci  w  latach  1977-1983,  ale  były 
sprawczyniami  aŜ  50%  okołoporodowych  dzieciobójstw  (następujących  do  64  godzin  po 
urodzeniu)  odnotowanych  w  statystykach  policyjnych  (Daly,  Wilson,  1988).  Podobne 
zjawisko  obserwuje  się  teŜ  w  wielu  innych  kulturach,  na  przykład  u  afrykańskich  Baganda. 
Nawet  to  „rozwiązanie”  nie  kompensuje  jednak  samotnej  kobiecie  powaŜnych  kosztów 
biologicznych  związanych  z  ciąŜą  i  porodem.  Niewierne  kobiety  pozostające  w  stałym 
związku ryzykują teŜ utratą zasobów męŜa. Z reprodukcyjnego zaś punktu widzenia kobieta, 
angaŜując  się  w  przelotny  związek,  traci  cenny  czas  na  pozyskanie  i  tak  niepotrzebnej  do 
rozrodu  spermy  (Wilson,  Daly,  1992).  Ryzykuje  teŜ  niebezpieczną  rywalizację  między 

background image

własnymi  dziećmi,  które  mogą  być  słabiej  ze  sobą  związane,  jeŜeli  pochodzą  od  róŜnych 
ojców (Holmes, Sherman, 1982). 

 Przelotne  kontakty  seksualne  niosą  więc  ze  sobą  ryzyko  dla  obu  płci.  PoniewaŜ 

jednak niosą teŜ i powaŜne korzyści, zarówno kobiety, jak i męŜczyźni wykształcili strategie 
dobierania  sobie  przelotnych  partnerów  w  sprzyjających  warunkach  pozwalających 
zmniejszyć koszty, a zwiększyć korzyści z przelotnego seksu. 

 

Warunki sprzyjające przelotnemu seksowi 
 
Wszyscy  znamy  takich  męŜczyzn,  którzy  gonią  za  kaŜdą  spódniczką,  i  takich,  którzy  nigdy 
nie  zdradziliby  swojej  partnerki.  Znamy  kobiety  chętne  do  przelotnych  kontaktów  i  takie, 
którym  seks  bez  uczuciowego  zaangaŜowania  w  ogóle  nie  przychodzi  do  głowy.  Ludzie 
oczywiście  róŜnią  się  skłonnością  do  nawiązywania  przelotnych  kontaktów  seksualnych,  a 
nawet u tej samej osoby skłonność ta ulega wahaniom w zaleŜności od czasu i kontekstu. 

Jednym z czynników nasilających tę skłonność jest wychowanie w rodzinie bez ojca. 

Kobiety z takich rodzin  mają znacznie więcej partnerów seksualnych w Ŝyciu, niŜ kobiety z 
rodzin  pełnych.  Co  więcej,  dziewczęta  z  rodzin  pozbawionych  ojca  wcześniej  dorastają  do 
pierwszej  miesiączki  (Draper,  Belsky,  1990;  Moffit,  Caspi,  Belsky,  1990).  Wygląda  to  tak, 
jakby  kobiety  wychowujące  się  bez  stałej  obecności  ojca  były  mniej  skłonne  wierzyć  w 
zdolność  męŜczyzny  do  trwałego  i  wyłącznego  zaangaŜowania  w  jedną  osobę  i  same  w 
związku  z  tym  wybierają  strategię  pozyskiwania  dóbr  nie  od  jednego,  lecz  od  wielu 
partnerów. 

Innym czynnikiem decydującym o skłonności do seksu przelotnego jest faza własnego 

cyklu  Ŝyciowego.  W  wielu  kulturach  seks  przelotny  typowy  jest  dla  ludzi  dorastających  i 
młodych, 

dopiero 

poszukujących 

własnej 

drogi 

przez 

rynek 

matrymonialny, 

eksperymentujących  na  swoich  moŜliwościach  i  kształtujących  własne  strategie  seksualne. 
Dopiero po przejściu tego okresu stają się gotowi do małŜeństwa. W niektórych kulturach, jak 
u  amazońskich  Mehinaku,  taki  eksperymentalny  seks  nastolatków  jest  nie  tylko  tolerowany, 
lecz  nawet  zachęca  się  doń  młodych  ludzi,  co  sugeruje  powiązanie  seksu  przelotnego  z 
określoną fazą Ŝycia (Frayser, 1985; Gregor, 1985). 

Dodatkowej  okazji  do  tego  rodzaju  kontaktów  seksualnych  dostarczają  teŜ  okresy 

przejściowe  między  kolejnymi  związkami  o  monogamicznym  charakterze.  Po  rozwodzie 
waŜną  sprawą  jest  ponowna  ocena  własnej  wartości  matrymonialnej,  która  uległa  zmianie 
wskutek  pojawienia  się  dzieci  czy  zmiany  pozycji  społecznej  itp.  Przelotne  kontakty 
seksualne pozwalają człowiekowi zorientować się, jak tego rodzaju zmiany wpłynęły na jego 
wartość  dla  płci  przeciwnej  i  kogo  ma  wobec  tego  poszukiwać  na  partnera  następnego 
związku, jak ukierunkować własne wysiłki. 

Innym  czynnikiem  jest  proporcja  liczby  kobiet  i  męŜczyzn  w  danej  społeczności, 

uzaleŜniona  od  takich  zdarzeń,  jak  wojny  i  bójki  (wywołujące  zwykle  niedobór  męŜczyzn), 
celowe zabójstwa, od których przeciętnie rzecz biorąc ginie siedmiokrotnie więcej męŜczyzn 
niŜ kobiet, czy odsetek ponownych oŜenków, który szybciej spada wraz z wiekiem dla kobiet 
niŜ męŜczyzn. Kiedy stosunek liczebności płci faworyzuje męŜczyzn, zwykle przestawiają się 
oni na kontakty przelotne kosztem trwałych. Na przykład Indianie Ache cechują się znacznym 
promiskuityzmem, gdyŜ w plemieniu tym jest o połowę więcej kobiet niŜ męŜczyzn. Kobiety 
zwracają  się  ku  kontaktom  przelotnym,  kiedy  panuje  niedostatek  męŜczyzn  zdolnych  do 
zainwestowania  powaŜnych  zasobów  w  trwały  związek  (Secord,  1983;  Pedersen,  1991).  W 
niektórych  subkulturach,  na  przykład  w  zamieszkiwanych  przez  biedotę  gettach  wielkich 
miast  amerykańskich,  brakuje  męŜczyzn  dysponujących  zasobami  wystarczającymi  do 
przyciągnięcia kobiety na dłuŜej. Wobec tego kobiety mają mniej powodów, by wiązać się z 
męŜczyznami  na  stałe.  Skłonność  kobiet  do  przelotnych  kontaktów  seksualnych,  rośnie 

background image

równieŜ wtedy, kiedy są one w stanie pozyskać więcej zasobów od swoich krewnych niŜ od 
partnerów (Gaulin, Schlegel, 1980). W kulturach tych kobiety chętniej korzystają z okazji do 
pozyskania korzyści dla siebie i dzieci z przelotnych kontaktów z licznymi męŜczyznami. 

Mniej  zachęt  do  trwałych  związków  stwarzają  kobietom  takŜe  te  kultury,  w  których 

Ŝ

ywność  jest  własnością  wspólnoty,  a  nie  poszczególnych  jednostek.  Na  przykład 

paragwajscy  Ache  z  reguły  dzielą  się  upolowaną  zwierzyną  z  całą  wioską.  Dobrzy  myśliwi 
nie pozyskują więcej poŜywienia niŜ kiepscy, kobiety uzyskują swój przydział niezaleŜnie od 
tego, czy są zamęŜne i jakim myśliwym jest ich mąŜ. Nie zachęca to do budowania trwałych 
związków  i  trzy  czwarte  kobiet  poprzestaje  na  seksie  przelotnym  (Hill,  Kapłan,  1988;  Kim 
Hill,  informacja  osobista,  1991).  Innego  przykładu  dostarcza  socjalistyczny  system  opieki 
społecznej w Szwecji, zapewniający bardziej równomierny podział dóbr niŜ gdzie indziej. W 
rezultacie tylko połowa zamieszkujących wspólnie par jest formalnie związana małŜeństwem, 
a osoby obu płci często nawiązują krótkotrwałe związki z innymi (Posner, 1992). 

Innym  waŜnym  czynnikiem  jest  własna  atrakcyjność  jako  stałego  partnera  w 

przyszłości,  która  inaczej  wpływa  na  zachowania  kobiet  i  męŜczyzn.  Terminujący  dopiero 
męŜczyzna z duŜymi szansami na awans społeczny skłonny jest poprzestawać na przelotnych 
związkach  do  czasu  osiągnięcia  pozycji  zapewniającej  mu  pozyskanie  wysoce  wartościowej 
partnerki  stałego  związku.  Kobieta,  której  bieŜąca  wartość  matrymonialna  jest  niewielka, 
moŜe  załoŜyć,  Ŝe  i  tak  nie  pozyska  takiego  partnera,  jakiego  chciałaby,  co  zaowocuje  jej 
większą skłonnością wchodzenia w przelotne związki. 

Niektóre  społeczeństwa  wykształcają  teŜ  instytucje  prawne  czy  obyczajowe 

zachęcające do przelotnych kontaktów. Na przykład władcom Rzymu wolno było mieć setki 
konkubin,  które  były  odsyłane  z  haremu  po  osiągnięciu  trzydziestego  roku  Ŝycia  (Betzig, 
1992).  W  Hiszpanii  i  Francji  istnieje  kulturowo  usankcjonowana  tradycja  utrzymywania  w 
odrębnych  mieszkaniach  konkubin  przez  tych  męŜczyzn,  którzy  są  w  stanie  na  to  sobie 
pozwolić.  RównieŜ  niektóre  komuny  czy  „społeczności  alternatywne”  licznie  powstające  w 
latach  sześćdziesiątych  i  siedemdziesiątych  naszego  wieku  wyraźnie  zachęcały  do 
eksperymentowania z licznymi kontaktami seksualnymi. Mniejsza lub większa skłonność do 
wdawania się w przelotne kontakty pozostaje równieŜ uzaleŜniona od strategii realizowanych 
przez  innych.  JeŜeli  wielu  męŜczyzn  poprzestaje  na  kontaktach  jedynie  przelotnych,  jak  w 
Rosji  lat  dziewięćdziesiątych,  kobiety  zostają  zmuszone  do  praktykowania  równie 
przelotnego  seksu  -  z  braku  chętnych  na  partnera  stałego  związku.  MałŜonkowie  mogą  teŜ 
nawzajem się sobie rewanŜować wdawaniem się w przelotne kontakty seksualne z innymi. 
  

Przelotny  seks  jest  więc  strategią  uprawianą  zawsze  w  konkretnych  warunkach 

społecznych i jego częstość pozostaje silnie od tych warunków uzaleŜniona. Wpływają na nią 
stosunek  liczebny  obu  płci  i  instytucje  kulturowe  wykształcone  w  danym  społeczeństwie, 
stadium własnej historii Ŝyciowej i strategie uprawiane przez 
innych. 
 

 

Przelotny seks jako źródło moŜliwości 

Dwudziestowieczne  badania  naukowe  nad  kojarzeniem  się  ludzi  w  pary  skupiały  się 

niemal  wyłącznie  na  małŜeństwie.  Ludzka  anatomia,  fizjologia  i  psychologia  zdradzają 
jednak  pradawną  przeszłość  naszego  gatunku  wypełnioną  takŜe  i  seksem  przelotnym. 
Oczywiste  korzyści  osiągane  przez  męŜczyzn  stosujących  tę  strategię  postępowania 
przysłoniły  uczonym  równie  wielkie  korzyści  osiągane  przez  kobiety.  Przelotne  kontakty  są 
kontaktami  męŜczyzn  z  kobietami,  i  to  kobietami  chętnymi  do  takich  związków.  Chętnymi 
takŜe do czerpania z nich korzyści. 

Wyłaniający  się  obraz  rzeczy  nie  wszystkim  się  zapewne  spodoba.  Kobiety  moŜe 

niepokoić  męska  skłonność  do  wskakiwania  do  łóŜka  z  ledwo  poznanymi  osobami. 
MęŜczyznom  nie  pomaga  myśl  o  Ŝonach  przeszukujących  teren  w  nadziei  na  korzystny 

background image

związek  przelotny,  nadających  innym  męŜczyznom  subtelne,  choć  czytelne  sygnały 
gotowości  seksualnej,  a  czasami  podkładających  własnemu  męŜowi  kukułcze  jajo.  Natura 
ludzka moŜe być niepokojąca. 

Z innej jednak perspektywy dysponowanie przez nas złoŜonym, obfitującym w róŜne 

strategie  postępowania  repertuarem  zachowań  seksualnych  daje  nam  więcej  siły, 
elastyczności  i  moŜliwości  kontrolowania  własnego  losu.  Miast  pozostać  skazani  na  jeden 
tylko, niezmienny sposób postępowania, moŜemy faktycznie wybierać z dość obfitego menu, 
stosownie  do  własnych  apetytów  i  konieczności.  Współczesna  technologia  pozwala  nam  teŜ 
uniknąć  wielu  kosztów,  które  przelotny  seks  pociągał  za  sobą  dla  naszych  odległych 
przodków.  Środki  antykoncepcyjne  pozwalają  ludziom  uniknąć  ciąŜy  niechcianej  czy 
pojawiającej  się  w  niewłaściwym  czasie.  Względna  anonimowość  miast  zapewnia 
zmniejszenie  szkód,  które  przelotny  seks  moŜe  przynieść  naszej  reputacji.  Ruchliwość 
przestrzenna  umoŜliwia  dzieciom  umknięcie  spod  rodzicielskiej  władzy  w  sprawach 
matrymonialnych,  a  dostarczana  przez  rządy  opieka  społeczna  umoŜliwia  przetrwanie  takŜe 
dzieciom z przelotnych związków. ObniŜenie kosztów przelotnego seksu powiększa repertuar 
dostępnych nam sposobów postępowania. 

Dopuszczenie do świadomości całego skomplikowania ludzkich strategii seksualnych 

jest  trudne  do  pogodzenia  z  wiarą  w  błogosławieństwa  małŜeńskiego  stanu,  w  której 
zostaliśmy  wychowani.  Ale  równocześnie  wiedza  ta  daje  nam  więcej  moŜliwości 
kształtowania własnych losów matrymonialnych, niŜ mieli ich nasi poprzednicy. 
 


PRZYCIĄGANIE PARTNERA  
 

Serca mają równie wiele nastrojów jak twarze wyrazów. 
Pozyskanie tysiąca serc wymaga tysiąca sposobów. 
Owidiusz, Sztuka kochania 
 
Jasna świadomość, czego się chce od partnera, nie gwarantuje jeszcze realizacji pragnień. 
ZaleŜy to w duŜym stopniu od umiejętności sygnalizowania, Ŝe posiada się przymioty 
poŜądane przez płeć przeciwną. PoniewaŜ pradawnym kobietom zaleŜało na przykład na 
pozyskaniu partnerów o wysokiej pozycji społecznej, u męŜczyzn pojawiła się motywacja do 
demonstrowania tych właśnie cech. Współzawodnictwo o partnera polegało na przewyŜszeniu 
rywali własnej płci pod względami poŜądanymi przez płeć przeciwną. 
 

W ty cyklu wspólnej ewolucji kobiet i męŜczyzn kaŜda z płci wykształcała pewne 

mechanizmy psychologiczne rozwiązujące problemy stwarzane przez płeć przeciwną. Tak jak 
zręczny rybak posługuje się przynętą najbardziej pasującą do upodobań ryby, którą chce 
złowić, tak nasi przodkowie rozwijali strategie postępowania najbardziej pasujące do 
upodobań płci przeciwnej. Zrozumienie pragnień poŜądanego partnera stanowiło więc klucz 
do sukcesu w grze o jego zdobycie. 
 

Przyciąganie partnera nie odbywa się jednak w próŜni- o wysoce poŜądanego partnera 

płci przeciwnej zabiegają teŜ inni konkurenci naszej własnej płci. Nie wystarczy zatem tylko 
demonstracja własnych, a poŜądanych przez płeć przeciwną zalet, trzeba jeszcze pomniejszyć 
wagę zalet konkurencji. Ludzie wykształcili jedyny w swoim rodzaju mechanizm zwalczania 
konkurencji- podwaŜanie wartości innych za pomocą wypowiedzi słownych. W rezultacie 
nieodłączną częścią ludzkich zabiegów matrymonialnych jest pomniejszanie zalet 
konkurencji za pomocą obmowy, insynuacji, ośmieszania i w ogóle szkodzenia opinii innych 
osób naszej własnej płci. 

Podobnie jak taktyki przyciągania partnera opierają się na zrozumieniu, czego płeć 

przeciwna poŜąda, tak taktyki szkodzenia konkurencji opierają się na zrozumieniu, czego 

background image

osoby płci przeciwnej chciałyby uniknąć. Mniej lub bardziej otwarty komunikat męŜczyzny, 
Ŝ

e jego konkurent wyzuty jest z wszelkich ambicji, działa dzięki predyspozycji kobiet do 

unikania męŜczyzn pozbawionych ambicji. Podobnie komunikat kobiety na temat wdawania 
się jej konkurentki w liczne kontakty seksualne z wieloma męŜczyznami, jest taktyką 
skuteczną dlatego, Ŝe męŜczyźni skłonni są unikać stałych partnerek, które nie zapewnią im 
wyłączności dostępu do własnych powabów seksualnych.

 

Skuteczność róŜnych sposobów przyciągania partnera do siebie, a zniechęcania do 

konkurencji uzaleŜniona będzie od tego, czy płeć przeciwna poszukuje partnera na stałe, czy 
teŜ przelotnego. RozwaŜmy przypadek kobiety próbującej zniechęcić męŜczyznę do rywalki 
za pomocą insynuacji, Ŝe tamta sypia z wieloma innymi. JeŜeli on poszukuje partnerki stałej, 
insynuacja taka odniesie poŜądany skutek, męŜczyźni bowiem unikają promiskuityzmu u 
stałych partnerek. JeŜeli jednak męŜczyzna poszukuje partnerki przelotnej, insynuacja 
odniesie skutek odwrotny do zamierzonego - u partnerek przelotnych promiskuityzm nie jest 
bowiem w oczach męŜczyzny wadą, a moŜe wręcz być zaletą. Z kolei na przykład otwarte 
ujawnianie pragnień seksualnych przez kobietę moŜe być skuteczne przy pozyskiwaniu 
partnera przelotnego, ale nie stałego.

 

Reguły rządzące powstawaniem związków przelotnych róŜnią się od zasad kojarzenia 

się par na stałe. W odniesieniu do związków trwałych, zarówno kobiety, jak i męŜczyźni wolą 
dłuŜszy okres zalotów pozwalających dobrze zorientować się w zaletach i wadach drugiej 
strony. W tym czasie okazać się moŜe, Ŝe pozycja społeczna męŜczyzny wcale nie jest tak 
wysoka, jak starał się on sprawić wraŜenie, Ŝe kobieta miała juŜ męŜa, Ŝe któreś z nich ma 
dzieci z poprzedniego związku itd.

 

W wypadku związków przelotnych, moŜliwości oszukania partnera są nieporównanie 

większe - męŜczyzna moŜe udawać wyŜszą pozycją społeczną niŜ faktycznie zajmowana, 
kobieta moŜe udawać lepszą reputację, niŜ ma w istocie. Krótko mówiąc, kontakty przelotne 
to teren zdradliwy i usiany pułapkami dotyczącymi przede wszystkim udawania tych cech, 
których płeć przeciwna poŜąda najbardziej. W wypadku męŜczyzn będzie to udawanie 
wyŜszej pozycji społecznej, posiadania większych zasobów i silniejszego zaangaŜowania 
uczuciowego. W wypadku kobiet będzie to udawanie urody i wierności seksualnej. Bitwa o 
seks przelotny toczona jest przez obie płcie, choć w niejednakowym stopniu, na kontaktach 
przelotnych bardziej bowiem zaleŜy męŜczyznom. Dlatego teŜ kobiety mają w tej dziedzinie 
więcej do powiedzenia - na kaŜdą chętną czekają zwykle dziesiątki męŜczyzn, kobieta ma 
więc duŜy wybór i decydujący głos. W wypadku małŜeństwa ta nierównowaga znika, 
chętnych obu płci jest mniej więcej tyle samo i w konsekwencji na dalej posuniętą 
wybredność mogą sobie pozwolić tylko bardzo atrakcyjne kobiety.

 

Przyciąganie partnera związku i przelotnego, i trwałego wymaga pokazywania 

własnych zalet poŜądanych przez płeć przeciwną. Tak jak samce tkaczyka afrykańskiego 
pokazują swoje gniazda, a samce muchy skorpionowatej pokazują swój prezent kopulacyjny, 
tak męŜczyźni i kobiety muszą zareklamować swoje zalety. PoniewaŜ kobiety i męŜczyźni 
mają odmienne pragnienia, kaŜda z płci stara się zademonstrować co innego. 

 

Prezentowanie zasobów

 

W świecie zwierząt demonstrowanie posiadanych zasobów jest dość powszechnym 

zachowaniem samców. Na przykład samce kukawki srokatej (Geococcyx californianus) łapią 
myszy czy niedojrzałe szczury, ogłuszają je lub zabijają, po czym oferują je samicom. Nie 
przekazują jednak prezentu, poprzestając na wyczekującym krakaniu i kiwaniu ogonem. 
Przekazanie Ŝywności następuje dopiero po kopulacji; samica zjada „prezent", co ma jej 
pomóc wysiedzieć jaja właśnie zapłodnione przez samca (Kevles, 1986). JeŜeli samcowi nie 
uda się upolować właściwego prezentu, nie uda mu się teŜ i przystąpić do kopulacji.

 

RównieŜ męŜczyźni dokładają starań, by zaprezentować swoje zasoby kobietom i 

background image

dzięki temu przywabić je do siebie. W badaniach nad taktykami wabienia partnera prosiliśmy 
kilka setek studentów i studentek róŜnych uniwersytetów (kalifornijski, Harvarda, Michigan) 
o opisanie taktyk, które sami stosują i które zaobserwowali u innych. Wśród opisanych taktyk 
znalazły się takie zachowania, jak chwalenie się własnymi osiągnięciami, opowiadanie o 
waŜności własnej pracy, okazywanie sympatii i zrozumienia innym, nawiązywanie kontaktu 
wzrokowego czy noszenie seksownych ubrań. Zespół czworga badaczy podzielił następnie te 
ponad sto zachowań na dwadzieścia osiem wyodrębniających się kategorii. Na przykład 
kategoria „prezentowanie sprawności fizycznej" obejmowała takie zachowania, jak 
podnoszenie cięŜarów na pokaz, otwieranie mocno zamkniętych słojów i opowiadanie o 
własnych sukcesach sportowych. Wreszcie poprosiliśmy sto par małŜeńskich i dwieście 
studentów i studentek stanu wolnego o ocenę skuteczności kaŜdej z tych taktyk jako sposobu 
na przyciągnięcie płci przeciwnej (do związku przelotnego lub stałego) i ocenę, jak często 
kaŜda taktyka jest stosowana przez nich samych, przez ich przyjaciół i małŜonków (Buss, 
1988a; Schmitt, Buss, 1996). Przedmiotem podobnie skonstruowanego badania były teŜ 
taktyki zwalczania konkurencji - najpierw poprosiliśmy badanych o opisanie własnych i cu-
dzych praktyk, po czym równieŜ sklasyfikowaliśmy je w dwadzieścia osiem róŜnych 
kategorii. Na przykład kategoria „podwaŜanie inteligencji konkurenta" polegała na takich 
zachowaniach, jak doprowadzenie do sytuacji, w której konkurent wyjdzie na głupca, 
mówienie innym, Ŝe jest tępy czy Ŝe „ma nie po kolei w głowie". Na koniec i tutaj 
poprosiliśmy sto małŜeństw i ponad trzysta studentów i studentek o ocenę skuteczności i 
częstości stosowania tych taktyk (Buss, Dedden, 1990).

 

Jedną z taktyk stosowanych przez męŜczyzn okazało się prezentowanie własnych 

zasobów - przechwalanie się wysokością zarobków i osiągnięciami, wydawanie duŜych sum 
pieniędzy celem wywarcia na kobiecie odpowiedniego wraŜenia, jeŜdŜenie drogim 
samochodem, opowiadanie o waŜności wykonywanej pracy. Innym sposobem jest zawyŜanie 
przed kobietami własnej pozycji zawodowej i perspektyw kariery. Pokazywanie zasobów jest 
więc strategią przyciągania płci przeciwnej stosowaną nie tylko przez ptaki, lecz i przez 
męŜczyzn.

 

MęŜczyźni starają się teŜ pomniejszyć wagę zasobów, którymi dysponują konkurenci, 

mówiąc kobietom, Ŝe rywal jest biedny, nie ma pieniędzy, nie wykazuje ambicji i jeździ tanim 
samochodem. Kobiety w mniejszym stopniu stosują tę taktykę obniŜania wartości rywalek, a 
jeŜeli nawet, to jest ona oceniana jako mniej skuteczna w wydaniu kobiet niŜ męŜczyzn.

 

Kluczową rolę odgrywa teŜ dostosowanie taktyki do przelotnego bądź trwałego 

charakteru związku. Próby oszołomienia kobiety własnymi zasobami juŜ na początku 
znajomości (kosztowna kolacja podczas pierwszej randki, cenne prezenty, szastanie 
pieniędzmi) są skuteczniejsze przy pozyskiwaniu partnerki związku przelotnego niŜ trwałego. 
W barach dla samotnych częstym sposobem wabienia partnerki jest fundowanie jej drinka, a 
im droŜszy drink, tym bardziej jest skuteczny; podobnie skuteczną strategią jest dawanie 
wysokich napiwków kelnerowi, co pokazuje kobiecie szczodrość i zasobność męŜczyzny 
(Cloyd, 1976).

 

W kontekście związku trwałego skuteczniejszą taktyką męŜczyzny jest natomiast 

pokazywanie własnej pracowitości czy opowiadanie o ambitnych planach Ŝyciowych. 
PodwaŜanie wartości zasobów konkurenta równieŜ jest taktyką skuteczniejszą w kontekście 
pozyskiwania partnerki długotrwałej niŜ przelotnej - podwaŜanie ambicji Ŝyciowych i 
umiejętności zawodowych konkurenta zniechęca do niego kobietę, jeŜeli idzie o małŜeństwo, 
ale nie o przelotny seks. Pasuje to oczywiście doskonale do poprzednio omówionych 
upodobań kobiet, które pragną natychmiastowego dostępu do zasobów męŜczyzny w 
kontakcie przelotnym, a dobrych, choć niekoniecznie natychmiast realizowanych perspektyw 
na przyszłość w wypadku związku trwałego.

 

Noszenie kosztownego ubrania działa natomiast jednako dobrze w obu kontekstach. 

background image

W pewnym badaniu wyświetlano kobietom zdjęcia męŜczyzn ubranych w drogie 
trzyczęściowe garnitury, markowe dŜinsy czy marynarki bądź teŜ ubranych w odzieŜ tanią. Ci 
pierwsi bardziej się kobietom podobali (Hill, Nocks, Gardner, 1987; Townsend, Levy, 1990), 
zarówno jako kandydaci na męŜa, jak i na przelotnego partnera, poniewaŜ drogie ubranie 
zdaje się sygnalizować zasoby zarówno natychmiastowo dostępne, jak i trwałe. 
Antropologowie John M. Townsend i Gary Levy stwierdzili powszechność takiego właśnie 
oddziaływania ubioru męŜczyzn na kobiety we wszelkich relacjach damsko-męskich, od 
pójścia na kawę do małŜeństwa. Pokazywali róŜnym kobietom zdjęcia tych samych męŜczyzn 
ubranych albo w tani uniform Burger Kinga, albo w kosztowny blezer, białą koszulę i 
wykwintny krawat oraz zegarek firmy Rolex. Kobiety nie chciały z tymi pierwszymi ani 
umówić się na randkę, ani nawiązać przelotnego kontaktu, ani wyjść za nich za mąŜ. Ci 
drudzy, owszem, nadawali się do wszystkich tych trzech celów, mimo Ŝe byli to dokładnie ci 
sami męŜczyźni, tyle Ŝe inaczej ubrani.

 

WaŜność pokazywania przez męŜczyznę zasobów materialnych nie ogranicza się 

oczywiście do kultur Zachodu. Antropolog A.R. Holmberg napotkał wśród boliwijskich 
Indian Siriono pewnego szczególnie marnego myśliwego, którego juŜ kilka kolejnych Ŝon 
zdąŜyło porzucić na rzecz lepszych myśliwych i który w związku z tym spadł na bardzo niską 
pozycję w plemiennej hierarchii. Kiedy jednak Holmberg zaczął z nim wspólnie polować i 
nauczył go posługiwania się bronią palną, wzrost łowieckich umiejętności owego Indianina 
spowowodował, Ŝe zaczął on w końcu „cieszyć się najwyŜszym szacunkiem 
współplemieńców, pozyskał kilka partnerek seksualnych i zaczął ubliŜać innym, miast 
samemu wysłuchiwać ich obelg" (Holmberg, 1950, s. 58).

 

Siła oddziaływania zasobów męŜczyzny nie jest teŜ niczym nowym. Dwa tysiące lat 

temu Owidiusz zauwaŜał nie bez melancholii: „Chcemy solidniejszych darów / chociaŜ 
poezję chwalimy / Nawet dziki barbarzyńca / nieogładzony, nieczuły / moŜe być pewien 
triumfu /jeśli ma pełne szkatuły / śyjemy dziś w złotym wieku / Wszystko otrzymasz za złoto 
/ Ta, co nawet słynie cnotą / nagradza złoto pieszczotą" (Owidiusz Sztuka kochania, tłum. 
Julian Ejsmond, Warszawa 1987). WciąŜ jeszcze Ŝyjemy w tym złotym wieku. 

 

Okazywanie zaangaŜowania uczuciowego 

 

Kobiety przyciąga takŜe objawianie przez męŜczyznę miłości, zaangaŜowania i 

skłonności do poświęceń. Sygnalizują one gotowość męŜczyzny do inwestowania własnej 
energii, czasu i zasobów w tę właśnie kobietę. Wartość tych sygnałów jest tym większa, Ŝe 
zaangaŜowanie jest trudne lub zbyt kosztowne do udawania - wiarygodne oznaki 
zaangaŜowania muszą być bowiem ujawniane wielokrotnie i niezawodnie. Okazywanie 
zaangaŜowania jest więc typowe dla męŜczyzn zainteresowanych kontaktem trwałym, a nie 
przelotnym i stąd kobiety przywiązują do zaangaŜowania męŜczyzny duŜą wagę.

 

Potwierdzają to nasze opisywane juŜ badania nad taktykami pozyskiwania partnerów i 

utrącania konkurencji. RozwaŜanie planów małŜeńskich przez męŜczyznę sygnalizuje jego 
gotowość do włączenia kobiety we własne kontakty społeczne i rodzinne, do wydatkowania 
własnych zasobów na jej rzecz. Deklarowanie przez męŜczyznę gotowości do zmiany 
wyznania, jeŜeli taka byłaby wola kobiety, sygnalizuje jego pragnienie dbania o jej potrzeby. 
Zainteresowanie jej problemami sygnalizuje gotowość do udzielenia uczuciowego wsparcia, 
gdy okaŜe się ono potrzebne. W naszych badaniach nad setką nowoŜeńców wszystkie kobiety 
twierdziły, Ŝe ich męŜowie ujawniali takie właśnie zachowania podczas zalotów. Istotnym 
sygnałem zaangaŜowania jest wytrwałość zalotów męŜczyzny. Spędzanie duŜej ilości czasu z 
kobietą, częste spotkania, telefony i listy - wszystko to są zachowania o większej skuteczności 
przy pozyskiwaniu partnerki związku trwałego niŜ przelotnego (średnie oceny ich 
skuteczności wyniosły 5,48 i 4,54 na skali siedmiostopniowej). Wytrwałość w zalotach jest 
teŜ skuteczniejszą taktyką u męŜczyzn niŜ u kobiet, sygnalizuje bowiem zainteresowanie 

background image

czymś więcej niŜ przelotny seks.

 

Skuteczność męskiej wytrwałości ilustruje historia opowiedziana nam przez jedną z 

uczestniczek badania nad nowoŜeńcami: „Początkowo wcale się Johnem nie interesowałam. 
UwaŜałam raczej, Ŝe jest trochę nieudany i ciągle mu odmawiałam i odmawiałam. Ale on nie 
rezygnował i wciąŜ się pokazywał, dzwonił i doprowadzał do „przypadkowych" spotkań. W 
końcu zgodziłam się z nim wyjść, Ŝeby go juŜ mieć z głowy. Ale wszystko potoczyło się, jak 
to mówią, od rzemyczka do koziczka i po sześciu miesiącach pobraliśmy się".

 

Wytrwałość podziałała takŜe w wypadku pewnego niemieckiego profesora. Wracając 

z naukowej konferencji z Polski do Niemiec, wdał się w pasjonującą rozmowę z atrakcyjną 
lekarką, dwanaście lat od siebie młodszą. Lekarka jechała do Amsterdamu, nie do Niemiec, i 
niedługo pojawiła się stacja jej przesiadki. Powiedziała profesorowi do widzenia, a ten 
nalegał, Ŝe pomoŜe jej choćby odnieść bagaŜ do przechowalni. Kiedy profesor odjeŜdŜał 
swoim pociągiem, uświadomił sobie, Ŝe traci niepowtarzalną okazję. Na następnej stacji 
przesiadł się więc do pociągu powrotnego i wrócił na miejsce rozstania. Lekarki nigdzie 
jednak nie znalazł, mimo przeszukania wszystkich sklepów i restauracji w pobliŜu dworca. 
Zdeterminowany, zainstalował się przed przechowalnią bagaŜu i czekał tak długo, aŜ lekarka 
przyszła po swą walizkę. Jego obecność zaskoczyła ją, ale wytrwałość poszukiwań zrobiła na 
niej duŜe wraŜenie. Tak duŜe, Ŝe po roku opuściła ojczystą Polskę i wyszła za mąŜ za 
profesora, który utraciłby ją na zawsze, gdyby nie wytrwałość. Wytrwałość popłaca.

 

PowaŜną rolę w strategiach pozyskiwania kobiety odgrywa teŜ okazywanie 

Ŝ

yczliwości, równieŜ stanowiącej objaw zaangaŜowania. Stałą partnerkę łatwo pozyska 

męŜczyzna okazujący zrozumienie jej problemów, wraŜliwość na jej potrzeby, współczucie i 
pomoc. śyczliwość działa w ten sposób, gdyŜ sygnalizuje powaŜne zainteresowanie kobietą, 
a nie tylko przelotnym z nią seksem. Stąd teŜ niektórzy męŜczyźni naduŜywają tej taktyki, 
udając Ŝyczliwość celem pozyskania partnerki do przelotnego związku.

 

RóŜne taktyki wprowadzania w błąd i wykorzystywania płci przeciwnej badane były 

przez psychologów Williama Tooke'a i Lori Camire (Tooke, Camire, 1991). Poprosili oni 
jedną grupę badanych o opisanie tego rodzaju sposobów postępowania, które zaobserwowali 
u innych i siebie samych. Badani wymieniali tu takie zachowania, jak przedstawianie własnej 
kariery zawodowej w fałszywie pozytywnym świetle, wciąganie brzucha na widok płci 
przeciwnej, starania, by wydać się bardziej rozwaŜnym i godnym zaufania, niŜ się jest w 
istocie, ukrywanie zainteresowania seksem wtedy, kiedy tylko o to włas'nie chodzi. Opisy 
wszystkich osiemdziesięciu ośmiu uzyskanych tą drogą sposobów postępowania przedstawio-
no następnie dwustu pięćdziesięciu osobom z prostą o ocenę skuteczności i częstości ich 
stosowania przez męŜczyzn i kobiety. Okazało się, Ŝe aby pozyskać kobietę, męŜczyźni 
starają się wydać delikatniejsi, rozwaŜniejsi i wraŜliwsi, niŜ są w rzeczywistości.

 

Podobne wyniki przyniosły takŜe badania nad klientami barów dla samotnych. 

Czwórka badaczy spędziła około stu godzin w barach w okręgu Washtenaw (stan Michigan), 
zapisując wszystkie obserwowane praktyki pozyskiwania partnera. W sumie zaobserwowano 
sto dziewięć taktyk przyciągania partnera, jak oferowanie drinka, wypinanie piersi, zmysłowe 
ssanie słomki czy intensywne wpatrywanie się w inną osobę. Grupa stu studentów została 
poproszona o ocenę skuteczności kaŜdej z tych taktyk w zastosowaniu przez męŜczyzn i przez 
kobiety. Kobiety twierdziły, Ŝe najskuteczniejszym sposobem ich pozyskania są dobre ma-
niery, oferowanie pomocy, okazywanie troski i współczucia. Naśladowanie tego, czego 
kobieta chciałaby od męŜa, jest więc skutecznym sposobem przywabienia jej do przelotnego 
związku.

 

Inną taktyką demonstrowania własnej Ŝyczliwości jest okazywanie opiekuńczego 

stosunku do dzieci. W jednym z badań pokazywano róŜnym kobietom trzy ujęcia tego 
samego męŜczyzny: na jednym zabawiał on niemowlę, na drugim ignorował płaczące 
niemowlę, na trzecim był sam, bez niemowlęcia (La Cerra, Cosmides, Tooby, 1993). 

background image

Najbardziej podobał się kobietom męŜczyzna opiekujący się dzieckiem, najmniej - 
męŜczyzna ignorujący rozpłakane dziecko. Kiedy męŜczyznom pokazywano podobne trzy 
ujęcia kobiet, zachowanie kobiety w stosunku do dziecka nie wpływało na ocenę jej 
atrakcyjności w oczach męŜczyzn.

 

MęŜczyźni sygnalizują swoje zaangaŜowanie, okazując równieŜ lojalność i wierność, 

podczas gdy oznaki promiskuityzmu sygnalizują oczywiście zainteresowanie jedynie 
przelotnym kontaktem seksualnym. Wśród stu trzydziestu sposobów przyciągania partnerki 
przez męŜczyznę, okazywanie i dotrzymywanie wierności kobiety stawiają na drugim miejscu 
- tuŜ za okazywaniem zrozumienia ich problemów. PoniewaŜ wierność sygnalizuje 
zaangaŜowanie, skutecznym środkiem walki z konkurentem jest sugerowanie, Ŝe tamtemu 
chodzi jedynie o przelotny seks. Kobiety oceniają tę technikę jako znacznie bardziej 
skuteczną w kontekście związku trwałego niŜ przelotnego. Podobnie męŜczyźni uwaŜają, Ŝe 
skutecznym w tym kontekście sposobem podwaŜania wartości rywalki jest podawanie w 
wątpliwość jej wierności seksualnej (Schmitt, Buss, 1996).                      

 

Innym sygnałem zaangaŜowania jest okazywanie miłości - robienie dla kobiety czegoś 

szczególnego, wyraŜanie miłości, mówienie „kocham cię". I kobiety, i męŜczyźni 
umieszczają ten sposób postępowania wśród 10% najbardziej skutecznych. W 1991 roku 
Roseanne Barr i Tom Arnold (małŜeństwo amerykańskich aktorów) dokonali takiej oto 
transakcji: on dał się nawrócić na judaizm, na czym jej zaleŜało, ona zaś przejęła jego 
nazwisko, co z kolei on uwaŜał za waŜną oznakę miłości. Tego rodzaju akty miłości 
sygnalizują powaŜne zaangaŜowanie, poniewaŜ mają charakter publiczny i dowodzą 
poświęcenia dla drugiej strony.

 

Tak jak rzeczywiste zaangaŜowanie męŜczyzny jest owocną taktyką pozyskiwania 

Ŝ

ony, tak jego udawanie jest skutecznym sposobem uwiedzenia kobiety i nakłonienia jej do 

kontaktu, który dopiero potem okaŜe się przelotny. Technika ta działa szczególnie wtedy, 
kiedy dla kobiety przelotne kontakty stanowią drogę do pozyskania stałego partnera. 
Wspomniane badanie nad wprowadzaniem płci przeciwnej w błąd wykazało, Ŝe męŜczyźni 
częściej niŜ kobiety udają powaŜne zainteresowanie partnerką i perspektywami trwałego z nią 
związku. Udawanie zainteresowania trwałym związkiem jest przez obie płci uwaŜane za 
taktykę skuteczniejszą w ręku męŜczyzny niŜ kobiety. MęŜczyźni zdają sobie z tego sprawę i 
udając to, co kobiety cenią sobie w trwałym związku, starają się je pozyskać dla przelotnego 
kontaktu. Jak zauwaŜa biolog Lynn Margulis: „KaŜde zwierzę, które widzi, moŜe teŜ zostać 
wprowadzone w błąd i nakłonione do widzenia rzeczy, których nie ma". Robert Trivers 
komentuje zaś, Ŝe „wprowadzanie w błąd jest pasoŜytowaniem na dotąd trafnym systemie 
komunikowania się osobników". Kiedykolwiek samice poszukują samców skłonnych do 
dokonania trwałych inwestycji, znajdą się teŜ samce, które tylko udają tę skłonność. Wśród 
pewnego gatunku owadów samce oferują pokarm samiczce. Po kopulacji odbierają go jej 
jednak i powtarzają tę samą operację z następną partnerką (Margulis, Sagan, 1991, s. 103; 
Triwers, 1985, s. 395; Thornhill, Alcock, 1983).                            

 

Dla osobników Ŝeńskich tego rodzaju strategia stwarza oczywiście problem 

wykrywania nieszczerości. Ludzkim rozwiązaniem tego problemu jest to, Ŝe kobiety wysoko 
oceniają uczciwość męŜczyzny, uczciwość sygnalizującą czystość intencji i skłonność do 
trwałego zaangaŜowania. Wśród 10% najskuteczniejszych taktyk pozyskiwania kobiety 
znajdują się przynajmniej trzy związane z uczciwością: uczciwość wobec kobiety, 
bezpośrednie okazywanie jej swoich uczuć i szczerość.

 

Podczas gdy sygnały męskiego zaangaŜowania przyciągają, sygnały, Ŝe męŜczyzna 

jest zaangaŜowany gdzie indziej, obniŜają jego atrakcyjność w oczach kobiet. DuŜa część 
klienteli barów dla samotnych to męŜczyźni Ŝonaci i posiadający dzieci. Wybierając się do 
baru, zdejmują jednak obrączkę, najwyraźniej zdając sobie sprawę, Ŝe kobiety uwaŜają 
zaangaŜowanie gdzie indziej za wadę męŜczyzny (Allan, Fishel, 1979, s. 150). Powiedzenie 

background image

kobiecie, Ŝe rywal ma juŜ stałą

 

dziewczynę, jest uwaŜane przez studentki za najskuteczniejszą 

taktykę podwaŜenia jego szans. Tak więc sygnały zaangaŜowania przyciągają kobiety, 
poniewaŜ znamionują one męŜczyznę zainteresowanego związkiem trwałym, a więc i przy-
szłym inwestowaniem własnych zasobów w ten związek. Sygnały te są skuteczne, poniewaŜ 
tego właśnie kobiety najczęściej poszukują. 

 

Popisywanie się tęŜyzną fizyczną

 

MęŜczyźni starają się pozyskać kobiety, pokazując takŜe swoją sprawność fizyczną, a 

robią to dwa razy częściej niŜ kobiety - co wykazały nasze badania zarówno nad 
nowoŜeńcami, jak i studentami uniwersytetu. Taktyka ta jest równieŜ uwaŜana za 
skuteczniejszą w wydaniu męŜczyzn niŜ kobiet. PodwaŜanie dowodów sprawności fizycznej 
rywala jest natomiast skuteczną taktyką pomniejszania jego szans w oczach kobiet, 
szczególnie w kontekście kontaktów przelotnych. Wspominanie, Ŝe rywal jest fizycznie słaby, 
przegrywa w zawodach sportowych, bądź fizyczne zdominowanie rywala - wszystkie te 
taktyki skuteczniej obniŜają jego wartość jako partnera przelotnego niŜ trwałego. Wyniki 
badań zdają się więc potwierdzać potoczne mniemanie, Ŝe męŜczyźni fizycznie sprawni i 
wysportowani mają większe szansę na pozyskanie kobiet dla przelotnego kontaktu.

 

W wielokrotnie juŜ wspominanym plemieniu Yanomamó społeczna pozycja 

męŜczyzny jest w duŜym stopniu wyznaczona jego sprawnością fizyczną, nieustannie 
sprawdzaną w pojedynkach przypominających nasz boks, walkach na toporki czy w licznych 
wojnach z sąsiednimi wioskami. Pozyskany dzięki fizycznej krzepie status bezpośrednio 
przekłada się na sukces reprodukcyjny - męŜczyźni którzy są  unoka, czyli wykazali się 
tęŜyzną, zabijając innych męŜczyzn, mają więcej Ŝon i dzieci niŜ nie-unoka w tym samym 
wieku (Chagnon, 1988).    

 

Demonstracja tęŜyzny fizycznej jest więc skuteczną taktyką przyciągania kobiet 

zarówno w społecznościach tradycjonalistycznych, jak i w naszym własnym kręgu 
kulturowym. PoniewaŜ taktyka ta jest szczególnie skuteczna w kontaktach przelotnych, 
potwierdza to omawianą poprzednio hipotezę, Ŝe kobiety angaŜują się w kontakty przelotne 
celem pozyskania dodatkowej czy teŜ zapasowej ochrony ze strony męŜczyzny. 

 

     Okazywanie brawury i pewności siebie 

 

Skuteczną taktyką przyciągania partnerek jest równieŜ okazywanie przez męŜczyzn 

brawury i pewności siebie. Składające się na tę taktykę postępowanie - odgrywanie „twardego 
faceta", chwalenie się swoimi osiągnięciami, pewność siebie- oceniane jest przy tym jako 
skuteczniejsze w kontekście kontaktów przelotnych niŜ trwałych. Ilustracją skuteczności tej 
taktyki moŜe być taka oto opowieść kobiety badanej w barze dla samotnych: 

 

Siedziałam z przyjaciółką przy naroŜnym stoliku, sączyłam dŜin z tonikiem. I wtedy wszedł do 
baru Bob. Wszedł w taki sposób, jakby cały ten bar naleŜał do niego - uśmiechając się 
szeroko i z wielką pewnością siebie. Siadł i zaczął opowiadać o tym, Ŝe jego hobby to konie, 
wspominając przy tym, Ŝe jest właścicielem stajni. Kiedy barman zapowiedział ostatnią przed 
zamknięciem kolejkę, Bob wciąŜ jeszcze opowiadał, ile go te konie kosztują, i wspomniał, Ŝe 
powinniśmy się kiedyś wspólnie przejechać. „Właściwie, to moŜemy od razu pójść się przeje-
chać" - powiedział. Była druga w nocy. Wyszłam z baru i przespałam się z nim od razu. Ale 
nigdy nie sprawdziłam, czy rzeczywiście miał te konie.
 

 
Pewność siebie sygnalizuje u męŜczyzny duŜe zasoby i wysoką pozycję społeczną 

(Barkow, 1989). W naszych badaniach nowoŜeńców okazało się, Ŝe bardziej pewni siebie 
męŜczyźni mieli istotnie wyŜsze zarobki od mniej pewnych siebie. Fakt, Ŝe pewność siebie 

background image

przekłada się u męŜczyzn na wzrost zdolności do pozyskania przelotnej partnerki, zauwaŜyła 
jedna z kobiet badanych w barze dla samotnych: „Niektórzy faceci wyglądają na takich, 
którzy wiedzą, co robią. Wiedzą, jak do ciebie podejść i co zrobić, Ŝebyś się dobrze poczuła. 
Ale są teŜ i tacy niedowarze-ni. Wchodzą niby mocno na początku, ale potem wszystko im się 
rozłazi, niczego nie potrafią porządnie zrobić... plączą się dookoła, dopóki ich w końcu nie 
zostawisz, wychodząc do toalety czy pogadać do przyjaciółki" (Cloyd, 1976, s. 300). Kobiety 
często potrafią rozróŜnić prawdziwą pewność siebie od udawanej brawury i bardziej cenią 
sobie, rzecz jasna, tę pierwszą. Co więcej, badania psychologów pokazały, Ŝe męŜczyźni 
pewni siebie podchodzą do atrakcyjnych kobiet i proszą je o randkę niezaleŜnie od poziomu 
własnej atrakcyjności, a męŜczyźni pozbawieni pewności siebie unikają kobiet atrakcyjnych, 
uwaŜając, Ŝe mają u nich małe szanse (Kiesler, Baral, 1970; Stroebe, 1977).                   

 

Stopień okazywanej przez męŜczyznę pewności siebie jest jednak uzaleŜniony od 

sposobu, w jaki traktuje go kobieta. W barach dla samotnych zaobserwowano, Ŝe odrzucanie 
awansów przez kobietę owocuje coraz to bardziej nieśmiałymi podejściami męŜczyzny, a 
czasami niechęcią i wycofaniem się z wszelkich prób zalotów. Jak się wyraził pewien 
męŜczyzna po odtrąceniu przez trzecią kolejną kobietę: „Trzeba być ze stali, Ŝeby sobie tu 
poradzić". Odrzucenie jest oczywiście bolesne i powoduje zrewidowanie własnych taktyk - 
obniŜenie aspiracji do mniej atrakcyjnych kobiet lub oczekiwanie na lepsze czasy (Cloyd, 
1976; Nesse, 1990). MęŜczyźni starają się teŜ wydać bardziej pewni siebie, niŜ w istocie są - 
chwalą się, starają się zachowywać „po męsku" i w sposób stanowczy, by podwyŜszyć swoje 
szanse  w grze o przelotną partnerkę. Czasami tego rodzaju zachowania są jednak skierowane 
nie na płeć przeciwną, lecz na innych męŜczyzn, celem podniesienia własnej wśród nich 
pozycji. Studenci przechwalają się swoimi miłostkami i zawyŜają ich liczbę, swoją 
wydolnością seksualną i teŜ ją zawyŜają, swoją atrakcyjnością dla płci przeciwnej, 
przesadzając takŜe i w tym względzie. Taka rywalizacja o wysoką pozycję wśród innych 
męŜczyzn pośrednio przyczynia się jednak i do sukcesów na polu erotycznym, poniewaŜ 
wzrost statusu społecznego męŜczyzny jest nie tylko skutkiem, lecz i przyczyną zwiększenia 
ich dostępu do atrakcyjnych kobiet.

 

Fakt, Ŝe męŜczyźni stosują tego rodzaju taktykę głównie w kontekście kontaktów 

przelotnych, zdaje się przemawiać za hipotezą „seksownego syna". MęŜczyźni pokazujący 
kobietom swoją dziarskość i dotychczasowe zdobycze sygnalizują swoją atrakcyjność dla 
kobiet w ogóle. Pusząc się swą męskością niczym paw ogonem, podwyŜszają być moŜe 
szanse spłodzenia synów, którzy będą atrakcyjni dla kobiet następnego pokolenia.

 

Tak czy owak, okazywanie brawury i pewności siebie jest istotnym elementem 

samczych taktyk seksualnych takŜe u innych gatunków. Zdarza się jednak i tak, Ŝe tego 
rodzaju taktyki „kolegów" są sprytnie wykorzystywane przez inne samce. Na przykład samce 
pewnego gatunku Ŝab kucają przy brzegu i wabią samice głośnym rechotem. Starają się 
rechotać jak najgłośniej, poniewaŜ natęŜenie wydawanych dźwięków świadczy o fizycznej 
krzepkości samca i decyduje o jego atrakcyjności dla samic. W istocie samce starają się 
„zarechotać" konkurentów i jest to ich główna strategia pozyskiwania partnerki. Fizycznie 
słabsze samce, zdominowane przez właścicieli potęŜnych basów, stosują jednak zupełnie inną 
„strategię satelity". Siedzą w pobliŜu wysilającego się basisty, lecz same nie wydają głosu. 
Czekają na zbliŜającą się samicę i przechwytują ją, odbywając ukradkową kopulację podczas 
koncertu w wykonaniu dominującego samca (Joward, 1981). Podobną strategię satelity 
moŜna spotkać i u ludzi, czego ilustracją jest komedia Woody Allena, w której gra on rolę 
wymoczkowatego plemnika. Przygląda się zaŜartej walce o dostęp do cennego jaja, toczonej 
przez dwa potęŜne plemniki w typie macho, a kiedy juŜ oba padną do cna wyczerpane walką, 
Woody wychyla się zza kurtyny, gdzie się ukrywał, i pospiesznie wskakuje do cennego jaja.

 

W jednym z naszych badań pytaliśmy badanych, co zrobiliby, aby pozyskać partnera 

czy partnerkę aktualnie zaangaŜowanych w inny związek (Schmitt i Buss, w przygotowaniu). 

background image

Jedną z najczęstszych propozycji było dołączenie do pary jako jej „przyjaciel/przyjaciółka" i 
poczekanie na korzystny dla siebie rozwój wydarzeń.

 

Rzadziej uŜywaną przez samców strategią kłusowania jest udawanie, Ŝe są samicami. 
Strategia ta jest uŜywana przez samce bassa słonecznego zamieszkującego jeziora 
kanadyjskiego stanu Ontario - małe samce przybierają barwę samicy, co umoŜliwa im 
dostanie się bez przeszkód na terytorium duŜego dominującego samca i zapłodnienie 
złoŜonego tam przez samice skrzeku. Taktyką stosowaną

 

niekiedy wśród ludzi jest natomiast 

udawanie homoseksualizmu przez męŜczyzn, co umoŜliwia im łatwy dostęp do kobiet i 
ewentualną konsumpcję seksualną pod nieobecność dominującego męŜczyzny. Jest to jednak 
taktyka stosowana bardzo rzadko. 

 

Polepszanie wyglądu

 

Tak jak skuteczność męskich taktyk pozyskiwania partnerki uzaleŜniona jest od 

ujawniania przez nich właściwości poŜądanych przez kobiety, tak skuteczność taktyk 
kobiecych polega na demonstrowaniu cech upragnionych przez męŜczyzn. Przede wszystkim 
więc - na pokazywaniu wskaźników własnej wartości reprodukcyjnej- urody, zdrowia i 
młodości.

 

Stąd teŜ tak powaŜną rolę u kobiet odgrywa troska o własny wygląd fizyczny, czego 

ś

wiadectwem moŜe być rozkwit przemysłu kosmetycznego, którego głównymi klientkami są 

kobiety. W czasopismach kobiecych ukazuje się mnóstwo ogłoszeń o cudownych bądź 
przynajmniej nowych środkach kosmetycznych, których nie znajdziemy w czasopismach 
przeznaczonych dla męŜczyzn. Te ostatnie reklamują raczej samochody, wyposaŜenie stereo 
czy napoje alkoholowe, a jeŜeli juŜ znajdzie się tam jakieś ogłoszenie związane z wyglądem 
fizycznym, dotyczy ono sprzętu kulturystycznego, a nie kosmetyków.                              

 

Stosowane przez kobiety strategie pozyskiwania męŜczyzn polegają nie tyle na 

pokazywaniu swojego prawdziwego wyglądu, ile na staraniach, by wyeksponować i 
zaprezentować takie swoje cechy, które odpowiadają kryteriom urody, wykształconym u 
męŜczyzn. PoniewaŜ rumieńce znamionują zdrowie, kobiety malują policzki, by przyciągnąć 
uwagę męŜczyzn. PoniewaŜ męŜczyzn pociąga gładka czysta skóra, kobiety stosują przeróŜne 
kremy, pudry, maseczki kosmetyczne i poddają się operacjom usuwania zmarszczek. 
PoniewaŜ męŜczyźni mają upodobanie do błyszczących włosów, kobiety szczotkują, 
rozjaśniają i farbują włosy, starając się je wzmocnić za pomocą piwa, Ŝółtka czy lakierów. 
PoniewaŜ wydatne czerwone wargi wzbudzają w męŜczyznach poŜądanie, kobiety uŜywają 
szminek, a niektóre nawet zastrzyków kolagenowych, skoro zaś męŜczyznom podobają się 
piersi jędrne i krągłe - kobiety poddają się stosownym operacjom chirurgicznym 
poprawiającym ich wygląd.

 

Licznych świadectw na to, jak wielką wagę przykładają kobiety do wyglądu 

fizycznego, dostarczają teŜ badania psychologiczne. Zarówno nowo poślubione kobiety, jak i 
studentki, dwudziestokrotnie częściej niŜ męŜczyźni donoszą o stosowaniu kosmetyków, a 
dziesięciokrotnie częściej - o uczeniu się nowych sposobów stosowania kosmetyków. 
Dwukrotnie częściej niŜ męŜczyźni przechodzą na dietę, która ma poprawić ich figurę, i 
spędzają ponad godzinę dziennie na zabiegach poświęconych poprawie wyglądu. Kobiety 
dwukrotnie częściej chodzą do

 

fryzjera i o połowę czasu więcej niŜ męŜczyźni poświęcają na 

opalanie się, aby nabrać zdrowego wyglądu. Wreszcie zabiegi, które mają na celu poprawę 
wyglądu, są dwukrotnie bardziej skutecznymi taktykami pozyskiwania partnera, kiedy 
stosowane są przez kobiety, niŜ przez męŜczyzn (Schmitt, Buss, 1996). MęŜczyźni 
przykładający duŜą uwagę do własnego wyglądu mogą wręcz obniŜyć swoje szanse w oczach 
kobiet, poniewaŜ duŜa troska o wygląd budzi w wypadku męŜczyzny podejrzenia o 
homoseksualizm czy narcyzm (Dawkins, 1976; Symons, 1979; Buss, Chiodo, 1991).

 

Kobiety uŜywają takŜe całego szeregu zabiegów mniej lub bardziej wprowadzających 

background image

w błąd co do prawdziwego swego wyglądu. Noszą sztuczne paznokcie, by ich dłonie 
wydawały się dłuŜsze, wysokie obcasy, by nogi wyglądały na dłuŜsze i szczuplejsze, ubrania 
ciemne lub w pionowe paski, by szczupłej wyglądać, wywatowane ubiory, by figura 
wyglądała na pełniejszą. Wciągają teŜ brzuchy, by wyglądać szczupłej i farbują włosy, by 
wyglądać młodziej. Polepszanie wyglądu moŜe więc zawierać sporo elementów 
wprowadzania płci przeciwnej w błąd. Tego rodzaju zabiegi są uwaŜane przez badanych za 
skuteczniejszą taktykę pozyskiwania partnera kontaktów przelotnych niŜ trwałych, a w obu 
tych kontekstach uwaŜane za skuteczniejsze w wypadku stosowania ich przez kobiety.

 

Kobiety zdają sobie oczywiście sprawę z waŜności wyglądu fizycznego. Wywiady z 
klientkami barów dla samotnych pokazały, Ŝe wiele z nich przed wizytą w takim barze 
„poddaje swój wygląd generalnej renowacji: bierze kąpiel, myje włosy, nakłada świeŜy 
makijaŜ i trzykrotnie przebiera się przed lustrem, zanim wreszcie podejmie decyzję, co na 
siebie włoŜyć. Wygląd jest dla nas o wiele waŜniejszy niŜ dla facetów, którzy nie muszą się 
tak bardzo przejmować tym, jak wyglądają" (Allan, Fishel, 1979, s. 152). Zdolność do 
przyciągania wzroku męŜczyzn sygnalizuje wysoką atrakcyjność i pociąga za sobą awanse 
całej puli kandydatów. Im więcej jest zainteresowanych, tym bardziej kobieta moŜe wybierać 
i tym lepszego kandydata moŜe do siebie przyciągnąć.

 

Kobiety nie tylko starają się poprawić własny wygląd, próbują teŜ pogorszyć w oczach 

męŜczyzn wygląd rywalek, wskazując, Ŝe tamte są grube, brzydkie i bezkształtne. Ta taktyka 
zwalczania rywalek jest skuteczniejsza w kontekście kontaktu przelotnego, niŜ trwałego. W 
obu kontekstach jest skuteczniejszą w wypadku kobiet. Kobiety adresują teŜ tego typu 
zachowania nie tylko w odniesieniu do męŜczyzn, lecz i samych rywalek. Jedna z badanych 
klientek baru dla samotnych opowiadała, Ŝe ma zwyczaj wymownego przyglądania się 
natapirowanym włosom czy wystudiowanej i skomplikowanej fryzurze rywalki i wręczania 
jej szczotki do włosów. Tego rodzaju cios często powodował całkowite wycofanie się 
„rywalki" i przeniesienie się do innego baru.

 

Dewaluacja wyglądu rywalki zyskuje na skuteczności, kiedy ma charakter publiczny. 

MęŜczyźni starają się bowiem unikać kontaktów erotycznych z kobietami uwaŜanymi za 
nieatrakcyjne przez innych. Kontakty takie oznaczają bowiem

 

dla nich obniŜenie ich 

własnego statusu społecznego i opinii w oczach innych (Buss, w przygotowaniu b), naraŜają 
na wyśmianie i upokorzenia. Jeden z naszych badanych studentów opowiadał, jak koledzy z 
akademika długo stroili sobie z niego Ŝarty, kiedy wyszło na jaw, Ŝe przespał się z bardzo 
brzydką koleŜanką. Publiczne i przekonywające podwaŜenie atrakcyjności wyglądu jest więc 
bardzo skutecznym sposobem zwalczania konkurencji przez kobiety w kontekście kontaktów 
przelotnych - skutecznie odstrasza męŜczyzn, z wyjątkiem sytuacji, kiedy liczą oni na 
przelotny kontakt, którego inni ludzie nie będą świadomi. Na to jednak liczyć trudno, 
zwaŜywszy powszechność ludzkiego zafascynowania tematem „kto z kim sypia".

 

PoniewaŜ atrakcyjność fizyczna jest łatwa do zaobserwowania, obniŜanie 

atrakcyjności wyglądu rywalki działa na zasadzie kierowania uwagi męŜczyzn na przywary 
urody, które mogłyby ich uwadze umknąć - grube uda, długi nos, krótkie palce czy 
asymetryczna twarz. Nikt nie jest pozbawiony mniejszych czy większych usterek i skupienie 
na nich uwagi czyni je większymi i waŜniejszymi, szczególnie jeŜeli uda się przy tym 
udowodnić takŜe próby ich ukrycia. Kobiety wykorzystują teŜ fakt, Ŝe nasze oceny urody 
pozostają pod silnym wpływem ocen wydawanych przez innych (Graziano, Jensen-Campbell, 
Shebilske, Lundgren, 1993). Świadomość, Ŝe inni uwaŜają kobietę za brzydką, powoduje 
obniŜenie jej spostrzeganej urody, a takŜe obniŜenie jej ogólnej wartości jako ewentualnej 
partnerki.

 

Wzajemna rywalizacja kobiet o partnerów za pomocą własnego wyglądu jest 

bezlitośnie wykorzystywana przez przemysł kosmetyczny. JeŜeli jedna kobieta podda się 
jakiemuś upiększającemu zabiegowi, juŜ sam fakt, Ŝe obniŜa w ten sposób szansę 

background image

pozostałych, nasila szansę, Ŝe i one będą chciały poddać się temu samemu zabiegowi. 
Współzawodnictwo to - nakręcane przez technologie i masową skalę cywilizacji 
współczesnego Zachodu - powoduje, Ŝe kobiety poświęcają swemu wyglądowi więcej czasu i 
pieniędzy niŜ kiedykolwiek przedtem w historii ludzkości. Nigdy przedtem prezentowanie 
wizualnych wzorców urody nie było moŜliwe na tak masową skalę.

 

Dziennikarka Naomi Wolf zarzuciła massmediom kreowanie fałszywego wzorca 

urody, „mitu piękności", celem ekonomicznego, politycznego i seksualnego 
podporządkowania kobiet i zniszczenia w ten sposób zdobyczy ruchu feministycznego. „Mit 
piękności" ma jakoby opierać się na zupełnie arbitralnych, dowolnie wybranych cechach i 
słuŜyć zniewoleniu kobiet, a podobnym celom słuŜyć ma teŜ chirurgia plastyczna (Wolf, 
1991, s. 11). Cały przemysł kosmetyczny, kosmetyczno-chirurgiczny i dietetyczny, przez 
który przepływa strumień pięćdziesięciu trzech miliardów dolarów rocznie, oskarŜany jest o 
tworzenie i wtłaczanie w głowy kobiet sztucznego mitu piękności, by je zniewolić i 
„utrzymać w szeregu". To nie mity jednak bywają siłą sprawczą zdarzeń, lecz ludzie, którzy 
w nie wierzą. Twierdzenie, Ŝe przemysł kosmetyczny tworzy sztuczny mit piękności po to, by 
Ŝ

erować na kobiecej naiwności, opiera się na niezbyt pochlebnych

 

poglądach na temat 

kobiecej natury. Zakłada, Ŝe kobiety w gruncie rzeczy są naiwne i głupie, pozbawione 
własnych upodobań i indywidualności, Ŝe bezrefleksyjnie ulegają złudzeniom wtłaczanym im 
do głowy przez „struktury władzy" po to, by kobiety sobie podporządkować.

 

Psychologia ewolucjonistyczna pozwala inaczej spojrzeć na zachowanie kobiet i to w 

sposób bardziej pochlebny dla nich samych. Kobiety wcale nie ulegają jakiemuś sztucznemu, 
wymyślonemu mitowi urody z powodu „prania mózgów" przez massmedia. Stosując róŜne 
upiększające środki, zupełnie rozsądnie odwołują się do rzeczywiście istniejących męskich 
upodobań. Dostosowując swój wygląd do męskich upodobań, zapewniają sobie stopień 
kontroli nad decyzjami męŜczyzn większy, niŜ gdyby nie zwracały uwagi na męskie 
preferencje. Nie są więc bezbronnymi ofiarami specjalistów od reklamy z Madison Avenue, 
lecz wykorzystują współczesne dostępne na rynku technologie i środki celem zwiększenia 
własnych szans na pozyskanie wartościowych partnerów. W kontekście związków długo-
trwałych manipulowanie własnym wyglądem nie jest zresztą ani najwaŜniejszą, ani jedyną 
taktyką pozyskiwania partnera. Jak zobaczymy, w grę wchodzi takŜe ujawnianie lojalności, 
sygnalizowanie wspólnoty interesów i własnej inteligencji. Z pewnego punktu widzenia 
mnogość środków upiększających raczej powiększa, niŜ pomniejsza swobodę kobiecych 
wyborów.

 

NiezaleŜnie od tej argumentacji przyznać jednak trzeba, Ŝe przemysł reklamowy 

wyrządza kobietom oczywiste szkody. Bombarduje je nierealistycznie zawyŜonymi 
standardami piękna, nieosiągalnymi dla przeciętnego śmiertelnika, obniŜając w ten sposób 
samoocenę kobiet i ich poczucie bezpieczeństwa. Nasila koncentrację na samym wyglądzie, a 
pomniejsza rolę innych zalet równieŜ poŜądanych przez męŜczyzn, takich jak lojalność, 
charakter i inteligencja. Sprowadzając wszystko do samej tylko urody, przemysł reklamowy 
moŜe więc powodować zniekształconą orientację kobiet w tym, czego męŜczyźni naprawdę 
od nich pragną. Wszystkie współcześnie Ŝyjące kobiety są zwycięŜczyniami konkursu 
piękności, który rozwijał się przez miliony lat ewolucji naszego gatunku i jego poprzedników. 
KaŜda przodkini kaŜdej z czytelniczek i czytelników tych słów była na tyle piękna, Ŝe 
pozyskała sobie partnera i jego zaangaŜowanie pozwalające dochować się potomstwa. KaŜdy 
praprzodek był wystarczająco przystojny, by pozyskać partnerkę, dzięki której mógł 
przekazać swoje geny następnemu pokoleniu. Wszyscy jesteśmy wytworem długiej i 
nieprzerwanej linii sukcesu reprodukcyjnego. 

 

 
 

background image

Okazywanie wierności

 

ZwaŜywszy ogromną rolę, którą męŜczyźni przywiązują do wierności stałych part-

nerek, sygnalizowanie przez kobietę własnej wierności winno być istotnym elementem 
taktyki pozyskiwania partnera. Wierność oznacza bowiem realizację długo-, a nie 
krótkoterminowych celów z jednym tylko męŜczyzną, który nie zostanie przez kobietę 
oszukany.

 

Oczekiwanie to potwierdzają wyniki badań zarówno nad nowoŜeńcami, jak i 

studentkami. Dochowywanie wierności, unikanie kontaktów seksualnych z innymi 
męŜczyznami i okazywanie wyłączności to trzy najskuteczniejsze taktyki (na sto trzydzieści 
badanych) pozyskiwania stałego partnera przez kobiety. Wszystkie zyskały sobie ocenę 
powyŜej 6,5 na siedmiostopniowej skali skuteczności. I nic  dziwnego, wierność kobiety 
stanowi bowiem rozwiązanie jednego z najwaŜniejszych problemów męŜczyzny - pewności 
własnego ojcostwa wspólnie chowanych dzieci. Centralne znaczenie wierności ujawniają 
równieŜ stosowane przez kobiety sposoby „podkopywania" konkurencji. Podawanie w 
wątpliwość zdolności rywalki do dochowania wierności jednemu męŜczyźnie oceniane było 
przez męŜczyzn jako w ogóle najskuteczniejsza taktyka obniŜania wartości rywalki przez 
kobietę. Pośród 10% najskuteczniejszych taktyk znajdują się teŜ wypowiedzi, Ŝe rywalka jest 
bardzo liberalna w swoich obyczajach seksualnych, Ŝe jest zbyt swobodna w kontaktach z 
męŜczyznami i Ŝe spala z wieloma. Nasze badane utrzymywały teŜ, Ŝe ta taktyka zwalczania 
konkurencji częściej jest stosowana przez kobiety niŜ przez męŜczyzn (Buss, Dedden, 1990).

 

Taktyka ta moŜe jednak dać skutki odwrotne do zamierzonych, jeŜeli męŜczyzna 

poszukuje kontaktu jedynie przelotnego. Aktorka Mae West zauwaŜyła nie bez słuszności: 
„MęŜczyźni lubią kobiety z przeszłością, bo mają nadzieję, Ŝe historia się powtórzy". 
Promiskuityzm partnerki nie przeszkadza męŜczyznom w kontaktach przelotnych, a nawet 
moŜe być poŜądany jako czynnik podnoszący szanse ich własnego sukcesu, odsuwający zaś 
niebezpieczeństwo trwałego zaangaŜowania. Tak więc posądzanie rywalki o promiskuityzm 
jest skuteczną taktyką pomniejszania jej szans wtedy, kiedy poszukuje ona męŜa, ale nie 
przelotnego partnera.

 

RóŜnica upodobań męŜczyzny adresowanych do partnerek związków przelotnych i 

stałych komplikuje więc taktyki postępowania kobiet. JeŜeli kobieta błędnie odczyta 
zainteresowanie męŜczyzny jako przelotne, gdy jest ono trwałe, bądź teŜ odwrotnie, 
stosowane przez nią sposoby postępowania mogą dać skutek odwrotny do zamierzonego. 
Podkreślanie promiskuityzmu rywalki jest więc skuteczną taktyką jej zwalczania, kiedy ma 
się pewność, Ŝe męŜczyzna zainteresowany jest pozyskaniem Ŝony, a nie partnerki przelotnej. 
Z reguły jednak raczej trudno mieć taką pewność.

 

MęŜczyźni bardziej boją się niewierności kobiet, niŜ kobiety niewierności męŜczyzn, 

co znajduje odbicie w fakcie, Ŝe liczne języki zawierają więcej określeń kobiety niŜ 
męŜczyzny skłonnego do promiskuityzmu. Na przykład w angielskim naliczyć moŜna ponad 
pięćdziesiąt takich określeń, którymi Angielki obrzucają Francuzki (w anglojęzycznych 
utworach literackich): 

 

harlot, whore, sow, bawd, strawgirl, tumbler, mattressback, windowgirl, galley-wench, 
fastfanny, nellie, nightbird, shortheels, bumbessie, furrowbutt, coxswain, conycatcher, tart, 
arsebender, canvasback, hipflipper, hardtonguer, bedbug, bre-echdropper, giftbox, 
craterbutt, pisspallet, narycherry, poxbox, flapgap, codhop-per, bellylass, trollop, joygirl, 
bumbacon, strumpet, slattern, chippie, pipecleaner, hotpot, backbender, leasepiece, 
spreadeagle, susage grinder, cornergirl, codwin-ker, nutcracker, hedgewhore, fleshpot, 
cotwarmer, hussy, stumpthumper
 (Barth, 1987). 

 

Podobną liczbę określeń zawiera język francuski. Te są oczywiście uŜywane ze szczególnym 

background image

upodobaniem przez Francuzki w odniesieniu do Angielek. Prawie wszystkie znajdują 
zastosowanie jedynie w odniesieniu do kobiet, a znaczna ich większość częściej jest uŜywana 
przez kobiety niŜ męŜczyzn. W dodatku określenia tego rodzaju zastosowane w odniesieniu 
do męŜczyzny wcale nie muszą być negatywne, a często wyraŜają wręcz podziw i zazdrość 
(jak np. Don Juan czy nawet uwodziciel).

 

RóŜnice skuteczności taktyk szkodzenia konkurentkom w zaleŜności od długo- bądź 

krótkofalowych celów męŜczyzny dotyczą takŜe udawania niedostępności. Odgrywanie roli 
osoby trudnej do zdobycia postrzegane jest jako taktyka skuteczniejsza w wykonaniu kobiet 
niŜ męŜczyzn, szczególnie w kontekście związku trwałego, a nie przelotnego (Buss, 1988a; 
Schmitt, Buss, 1996). Wynik ten świetnie pasuje do poprzednio omówionych strategii 
seksualnych zarówno kobiet, jak i męŜczyzn. Odgrywanie roli fortecy trudnej do zdobycia 
sygnalizuje w kontekście małŜeństwa zarówno wierność, jak i wysoką Wartość. 
Zaprezentowanie siebie jako łatwej do zdobycia mogłoby oczywiście sygnalizować 
męŜczyźnie, Ŝe dana kobieta jest łatwa do zdobycia nie tylko dla niego, lecz i dla wszystkich 
pozostałych. Studenci uwaŜają, Ŝe kobiety łatwe do zdobycia rozpaczliwie gonią za partnerem 
i mogą roznosić choroby weneryczne, a więc odczytują to jako oznakę zarówno niskiej 
wartości, jak i promiskuityzmu (Hatfield, Rapson, 1993).

 

Inne badania pokazały, Ŝe odgrywanie roli kobiety trudnej do zdobycia jest najbardziej 

skuteczną taktyką pozyskiwania partnera, kiedy stosowana jest ona wybiórczo - kiedy kobieta 
sprawia wraŜenie ogólnie trudnej do zdobycia, ale względnie dostępnej dla wybranego 
partnera (Hatfield, Walster, Piliavin, Schmidt, 1973). Kobieta moŜe na przykład publicznie 
odrzucać awanse wszystkich ubiega-jących się z wyjątkiem upatrzonego kandydata, co temu 
ostatniemu jasno pokazuje, Ŝe pozyskać moŜe coś, co niedostępne jest innym, i Ŝe ewentualna 
wybranka pozostanie mu wierna w przyszłości. Skuteczne posługiwanie się tą taktyką 
wymaga więc od kobiety sprawiania wraŜenia, Ŝe jest twierdzą trudną do zdobycia, choć 
jednocześnie jest w tej twierdzy specjalna furtka dla jej wybranka. Taktyka trudnej do 
zdobycia twierdzy z jednej strony podnosi wartość kobiety i sygnalizuje wierność, a więc 
dobrze pasuje do męskich upodobań. Z drugiej zaś strony przynosi ona teŜ korzyści kobiecie, 
pozwala bowiem sprawdzić gotowość męŜczyzny do inwestowania własnych zasobów w jej 
zdobycie.

 

Kobiety z bogatą historią przelotnych kontaktów mogą jednak mieć kłopoty z 

zaprezentowaniem siebie jako osoby lojalnej, oddanej i rokującej wierność w przyszłości. 
Pozyskiwanie partnerów nie odbywa się w społecznej próŜni, a ludzie wykazują zwykle wiele 
zainteresowania seksualnymi obyczajami swoich bliźnich, czego świadectwem mogą być 
zarówno codzienne rozmowy, jak i rubryki towarzyskie w gazetach, kipiące informacjami na 
temat tego, kto z kim się zadaje. W trosce o swoje długofalowe interesy, kobiety starają się 
więc unikać reputacji osoby o swobodnych obyczajach seksualnych.

 

W środowisku stosunkowo niewielkich grup, w którym wykształciliśmy jako gatunek, 

ukrycie częstych kontaktów przelotnych musiało być praktycznie niemoŜliwe, a ewentualne 
szkody na reputacji - prawie nieodwracalne. Na przykład wśród Indian Ache kaŜdy w wiosce 
wie, kto spał z kim, i moŜliwość ewentulnego oszukania partnera jest po prostu Ŝadna. Kiedy 
antropolog-męŜczyzna zapytał męŜczyzn plemienia, kto spał z kim, a antropolog-kobieta 
zapytała o to samo kobiety, uzyskane przez nich relacje okazały się bez wyjątku zgodne (Kim 
Hill, informacja osobista, 1991). Współczesna cywilizacja zachodnia, z towarzyszącą jej 
wielką ruchliwością przestrzenną i anonimowością wielkich miast, oczywiście umoŜliwia 
ludziom podreperowanie reputacji i rozpoczęcie Ŝycia na nowo w nowym środowisku, gdzie 
moŜna wiarygodnie przedstawić siebie jako wzór wierności.   

                                                                                         

 

 
 

background image

Posługiwanie się sygnałami seksualnymi

 

Większość męŜczyzn pragnie w kontaktach przelotnych jednego - seksu z atrak-

cyjnymi kobietami. Stąd teŜ kobiece sygnały własnej dostępności seksualnej mają w tym 
kontekście duŜą siłę oddziaływania. Badania nad studentami wykazują, Ŝe zaakceptowanie 
seksualnych awansów męŜczyzny jest dla kobiety najskuteczniejszym sposobem pozyskania 
przelotnego partnera. NiemalŜe równie skuteczna jest jej własna inicjatywa - bezpośrednie 
zaproszenie do kontaktu seksualnego za pomocą słów, gestów czy uwodzicielskiego sposobu 
zachowania, bądź teŜ ujawniania własnego liberalnego stosunku do kontaktów seksualnych. 
Wszystkie te zachowania są oceniane jako skuteczniejsze przy pozyskiwaniu partnera 
przelotnego niŜ trwałego, a w kontekście kontaktów przelotnych - jako skuteczniejsze u ko-
biet niŜ u męŜczyzn.

 

Potwierdzają to badania męŜczyzn w barach dla samotnych, gdzie poproszono ich o 

ocenę skuteczności stu trzech taktyk przyciągania partnera przez kobietę. Za najbardziej 
skuteczne uwaŜali oni takie zachowania, jak ocieranie biustu lub brzucha o męŜczyznę, 
uwodzicielskie wpatrywanie się weń, zakładanie mu rąk na szyję, przejeŜdŜanie dłońmi po 
jego włosach, ściąganie ust i przesyłanie całusów, ssanie słomki lub palca, pochylanie się 
celem wyeksponowania własnych piersi lub przeginanie się celem wyeksponowania własnych 
wypukłości. Im bardziej czytelny jest seksualny charakter jakiegoś gestu, tym bardziej jest on 
uwaŜany przez męŜczyzn za skuteczną technikę uwodzenia. Dokładnie na odwrót uwaŜają 
kobiety, dla których otwarcie seksualne gesty męŜczyzny są odpychające. Na przykład 
ocieranie się piersią czy brzuchem o partnera oceniane jest przez męŜczyzn na poziomie 6,07 
(na skali 7-stopniowej, wyŜszą pozycję zajmuje tylko otwarta zgoda na seks), a przez kobiety 
-jedynie na poziomie 1,82, co wskazuje na całkowitą nieskuteczność tego gestu w wykonaniu 
męŜczyzny.

 

Inną bardzo skuteczną taktyką pozyskiwania partnera przelotnego jest dla kobiet 

useksualnienie własnego wyglądu. MęŜczyźni z barów dla samotnych bardzo wysoko 
oceniają skuteczność takich zabiegów, jak noszenie obcisłej lub przezroczystej garderoby 
uwydatniającej seksualne wdzięki, głęboki dekolt, pozwalanie bluzce na zsunięcie się z 
ramienia, uwodzicielski taniec, kołysanie biodrami czy chodzenie z wypiętą piersią. Podobne 
wyniki uzyskała antropolog Elizabeth Cashdan, stwierdzając, Ŝe kobiety poszukujące partnera 
przelotnego odziewają się w bardziej skąpe stroje niŜ kobiety starające się pozyskać partnera 
na stale (Cashdan, 1993).

 

Dowodem skuteczności zabiegów kobiety seksualizujących jej wygląd są teŜ badania, 

w których męŜczyźni i kobiety oglądali zdjęcia osób płci przeciwnej ubranych w stroje o 
róŜnych stopniu obcislości i odkrywające mało bądź wiele nagiego ciała. Badani oceniali 
atrakcyjność kaŜdej pokazywanej im osoby jako partnera małŜeństwa, umawiania się na 
randkę bądź kontaktu jedynie seksualnego. MęŜczyźni uwaŜali kobiety ubrane skąpo lub w 
obcisłe stroje za bardziej atrakcyjne kandydatki do kontaktu seksualnego i randki, ale nie 
małŜeństwa. Kobiety natomiast uwaŜały męŜczyzn ubranych w taki sposób za mniej 
atrakcyjnych we wszystkich trzech kontekstach, poniewaŜ ten rodzaj ubioru sygnalizuje 
zainteresowanie właściciela wyłącznie przelotnym seksem (Hill, Nocks, Gardner, 1987).

 

Seksualizację wyglądu moŜna często napotkać w barach dla samotnych - badacze donoszą, Ŝe 
klientki tych barów „często zachowują się, jakby były na wystawie, wypinając piersi, 
wciągając brzuchy, gładząc swoje włosy i ramiona". Czasami potrafią wyglądać „sexy" w 
takim stopniu, Ŝe męŜczyźni nie są stanie w ogóle niczego innego zauwaŜyć, jak to opisują ci 
sami badacze, relacjonując zachowanie pewnej bardzo szczupłej piękności o wydatnych 
piersiach: 

 

 
 

background image

Często mówiła rzeczy zupełnie pozbawione sensu i chichotała nerwowo. Zdawało się 

to jednak wcale nie przeszkadzać męŜczyznom, z którymi rozmawiała w barze - ci pochłonięci 
byli bez reszty obserwacją jej piersi i sposobu, w jaki je wypinała i eksponowała, pochylając 
się do przodu. Niektórzy męŜczyźni mówili nam, Ŝe prawie nie słyszeli treści wypowiadanych 
przez nią słów, a w kaŜdym razie nie zwracali na nie Ŝadnej uwagi. Wyglądało na to, Ŝe o 
wiele bardziej woleli przyglądać się jej biustowi, niŜ słuchać tego, co mówi 
(Allan i Fishel, 
1979, s. 137, 139). 

 

 

Skuteczną taktyką przyciągania męskiej uwagi jest teŜ nawiązywanie przez kobietę kontaktu 
wzrokowego. MęŜczyźni uwaŜają wpatrywanie się im w oczy przez nieznajomą za jedną ze 
skuteczniejszych taktyk pozyskania ich na partnera przelotnego kontaktu. Kobiety uwaŜały 
jednak tę taktykę za jedynie umiarkowanie skuteczną w wykonaniu męŜczyzny (w połowie 
siedmiostopniowej skali). Inicjowanie kontaktu wzrokowego przez kobietę zdaje się więc być 
dla męŜczyzn sygnałem jej dostępności seksualnej, a męŜczyźni są mocno wyczuleni na 
wszelkie oznaki tego rodzaju. W jednym z badań nagrywano przebieg kontaktu męŜczyzny z 
nieznajomą kobietą, która w pewnym momencie spoglądała mu z uśmiechem w oczy (Abbey, 
1982). Badanym odtwarzano zapis tego kontaktu i proszono ich

 

0 ocenę jej intencji. Choć kobiety oceniały zachowanie aktorki jako wyraz jedynie 
przyjazności, męŜczyźni to samo zachowanie uwaŜali za uwodzicielski objaw erotycznego 
zainteresowania. Z uwagi na taką męską interpretację nawiązywania; kontaktu wzrokowego 
przez kobietę, zachowanie to moŜe być skuteczniejszym sposobem pozyskiwania 
zainteresowania partnera przelotnego niŜ stałego. W wypadku tego ostatniego skuteczniejsze 
moŜe być unikanie kontaktu wzrokowego, sygnalizujące męŜczyźnie niedostępność i brak 
zainteresowania przelotnym seksem.

 

Tak jak sygnalizowanie seksualnej dostępności jest kobiecą taktyką pozyskiwania 

przelotnego partnera, tak kwestionowanie dostępności jest kobiecą taktyką zwalczania 
konkurencji w kontekście takich kontaktów. Studentki na przykład starają się zdeprecjonować 
rywalki, tłumacząc męŜczyźnie, Ŝe „tamta" tylko udaje i zabawia się męŜczyznami, a w 
rzeczywistości jest oziębła i nie interesuje się seksem. Usiłują więc przekonać męŜczyznę, Ŝe 
niepotrzebnie traci czas

 

i energię, gdyŜ i tak nie uzyska u rywalki tego, o co mu idzie. Ta strategia zwalczania 
konkurencji częściej stosowana jest przez kobiety niŜ męŜczyzn. Kobiety nierzadko twierdzą, 
Ŝ

e ich rywalki są ozięble, pruderyjne i purytańskie. Strategia ta nie jest skuteczna w wypadku 

inicjowania trwałego związku, choć dobrze działa w kontekście kontaktów przelotnych, 
poniewaŜ kwestionowanie seksualnej dostępności rywalki sygnalizuje męŜczyźnie 
bezowocność jego wysiłków.

 

Informowanie, Ŝe rywalka tylko zabawia się męŜczyznami, próbując ich „rozpalić do 
białości", ma teŜ z punktu widzenia kobiety i ten walor, Ŝe wcale nie sygnalizuje wierności 
rywalki na dłuŜszą metę. Przeciwnie, sugeruje raczej nielojalność i wykorzystywanie 
udawanej dostępności seksualnej celem pozyskania od męŜczyzny korzyści, które nie zostaną 
potem „opłacone" rzeczywistym kontaktem seksualnym. MęŜczyźni unikają oziębłości i 
skłonności do manipulacji takŜe u stałych partnerek. Stąd teŜ taktyka deprecjonowania 
rywalki za pomocą insynuacji, Ŝe faktycznie tylko udaje ona dostępność seksualną, by 
wycofać się, gdy „przyjdzie co do czego", jest skuteczna w zwalczaniu konkurencji w 
kontaktach przelotnych, a równocześnie i ewentualnych kontaktach trwałych.

 

Mae West wyraziła się kiedyś, Ŝe inteligencja jest wielką zaletą kobiety, pod warunkiem, Ŝe 
potrafi ją ukryć. Zdaje się to być prawdą w odniesieniu do pozyskiwania partnerów 
przelotnych. Kobiety często odgrywają rolę istot uległych, bezbronnych, a nawet głupich, 
celem pozyskania przelotnego partnera - pozwalają mu przejmować inicjatywę w rozmowie, 
udają roztrzepanie i naiwność. Studenci uwaŜają tego rodzaju taktyki za umiarkowanie 

background image

skuteczne w pozyskiwaniu męŜczyzny dla kontaktu przelotnego, choć za zupełnie 
nieskuteczne w pozyskiwaniu stałego partnera (średnie oceny 3,35 i 1,62 na 
siedmiostopniowej skali skuteczności). Ujawnianie bezradności i uległości przez męŜczyzn 
jest natomiast wybitnie nieskutecznym środkiem pozyskiwania partnerek zarówno 
przelotnych, jak i stałych (średnie oceny skuteczności: 1,60 i 1,31).

 

Uległość kobiety sygnalizuje męŜczyźnie, Ŝe nie musi się obawiać jej wrogiej reakcji na 
własne awanse (Givins, 1978), Ŝe ma jej pozwolenie na zapoczątkowanie kontaktu. Rozszerza 
to znacznie pulę ewentualnych kandydatów o tych, którzy są niezbyt odwaŜni czy wytrwali, 
powiększając moŜliwości dokonywania wyborów przez kobietę i szansę wybrania sobie 
lepszego partnera. Uległość moŜe teŜ sygnalizować męŜczyźnie, Ŝe bez trudu zapanuje nad 
kobietą i podporządkuje ją swym pragnieniom. PoniewaŜ w kontekście kontaktów 
przelotnych pragnienia te mają charakter głównie seksualny, uległość sygnalizuje zwiększoną 
dostępność seksualną kobiety i moŜliwość seksu bez kosztów zaangaŜowania. Stereotyp „głu-
piej blondynki" moŜe jednak wprowadzać w błąd - taki sposób prezentowania siebie przez 
kobietę sygnalizuje nie tyle brak inteligencji, ile brak barier w dostępie do niej, takŜe 
seksualnym.

 

Sygnalizowanie nasilonej dostępności seksualnej bywa częścią rozleglejszej intrygi w celu 
pozyskania przez kobietę trwałego partnera. Czasami jedynym sposobem kobiety na 
przyciągnięcie początkowej uwagi męŜczyzny jest oferowanie łatwego dostępu seksualnego, 
pozornie niepociągającego za sobą Ŝadnych kosztów z jego strony. JeŜeli koszty zdają się 
wystarczająco małe, męŜczyzna zostaje bez trudu przywabiony do kontaktu wyglądającego na 
przelotny. Kiedy juŜ kontakt taki zostanie nawiązany, kobieta moŜe na róŜne sposoby 
uzaleŜniać męŜczyznę od siebie, stale podnosząc jego korzyści z pozostania, a koszty z 
opuszczenia związku. Tak więc to, co początkowo wyglądało na seks bez zobowiązań, posłu-
Ŝ

yć moŜe w istocie jako wabik słuŜący powiększaniu zaangaŜowania męŜczyzny. PoniewaŜ 

męŜczyźni są tak bardzo nastawieni na pozyskiwanie seksu przelotnego, kobiety mogą 
wykorzystywać ten mechanizm celem zwabienia ich do trwałego związku.

 

 

PRZYCIĄGANIE PARTNERA

 

MęŜczyźni posługują się podobną taktyką, próbując pomniejszyć niesione przez siebie 

koszty, kiedy poszukują partnerki na stałe. Tak jak kobiety wabią za pomocą seksu, tak 
męŜczyźni wabią za pomocą objawów zaangaŜowania.

 

Odmienność celów kobiet i męŜczyzn

 

Sukces w pozyskaniu partnera zaleŜy nie tylko od trafnego odczytania jego długo-bądź 

krótkofalowych intencji, ale i od przelicytowania konkurencji. Stąd teŜ zarówno męŜczyźni, 
jak i kobiety nie tylko starają się podnieść atrakcyjność własną, lecz takŜe obniŜyć 
atrakcyjność rywali. Ten pierwszy cel osiągany jest, jak widzieliśmy, przez pokazywanie 
właściwości poszukiwanych przez płeć przeciwną, cel drugi - przez wskazywanie tych 
„właściwości rywala, których płeć przeciwna unika, bądź przez deprecjonowanie jego/jej 
właściwości poszukiwanych.

 

Zarówno męŜczyźni, jak i kobiety mogą ponosić znaczne straty wskutek strategii 

stosowanych przez płeć przeciwną, szczególnie w kontaktach przelotnych. MęŜczyźni mogą 
udawać zasoby i status, których nie mają, bądź zaangaŜowanie, pewność siebie i Ŝyczliwość, 
których nie czują, by tylko zapewnić sobie seksualny dostęp do kobiety. Kobiety, które dają 
się na to nabrać, oferują wartościowe dobro w postaci seksu poniŜej jego rzeczywistej ceny. 
Odpłacają męŜczyznom, nalegając na powaŜniejsze dowody zaangaŜowania uczuciowego 
bądź udając zainteresowanie kontaktem jedynie przelotnym, kiedy chcą pozyskać partnera na 
stałe. Niektórzy męŜczyźni dają się zwabić, a ryzyko takie wliczone jest w koszty gry o seks 
przelotny.

 

Posługiwanie się przynętą seksualnej dostępności, choć niewątpliwie bardzo skuteczne 

background image

w pozyskiwaniu partnerów przelotnych, jest teŜ jednak strategią bardzo ryzykowną dla 
kobiety zainteresowanej związkiem trwałym. MęŜczyźni starają się, bowiem za wszelką cenę 
unikać niewierności i promiskuityzmu u swoich stałych partnerek. Kobiety zmuszone są, więc 
do posługiwania się innymi strategiami przy poszukiwaniu partnera przelotnego, a innymi 
przy pozyskiwaniu partnera na stałe. Łatwiej, więc o kosztowny błąd w wypadku kobiet niŜ 
męŜczyzn, których skuteczne strategie pozyskiwania partnerki są podobne w obu kontekstach. 
MęŜczyzna moŜe, więc w większym stopniu pozwolić sobie na luksus późniejszego 
zdecydowania, czy dana partnerka jest tylko na chwilę, czy na stałe. W wypadku kobiet jest to 
mniej moŜliwe, nasilając, bowiem szanse sukcesu na kontakt przelotny, z reguły obniŜają 
moŜliwość pozyskania danego partnera na stałe.

 

Zarówno męŜczyźni, jak i kobiety zachowują pewną dozę nieufności w stosunku do 

płci przeciwnej. Kobiety są powściągliwe seksualnie, wymagają oznak zaangaŜowania i 
długofalowych intencji, próbują takŜe zorientować się, czy potencjalny partner nie jest 
zaangaŜowany gdzie indziej. MęŜczyźni ukrywają swoje uczucia i oznaki zaangaŜowania. 
Próbują pozyskać seksualny dostęp do kobiety bez ponoszenia kosztów zaangaŜowania.

 

O pojawianiu się tych czy innych strategii postępowania decyduje między innymi stosunek 
liczby kobiet i męŜczyzn. Na przykład w wielokrotnie tu wspominanych barach dla 
samotnych z reguły znacznie więcej męŜczyzn niŜ kobiet poszukuje przelotnego seksu. 
Stawia to kobiety na lepszej pozycji i zmusza męŜczyzn do nasilenia starań, choć przegranych 
jest oczywiście więcej niŜ wygranych i większość męŜczyzn wraca do domu samotnie.

 

Kiedy proporcja płci ulega odwróceniu, przewagę i dyktat zyskują męŜczyźni. Ma to miejsce 
na przykład w śródmiejskich gettach wielkich miast amerykańskich, gdzie męŜczyzn jest 
mniej niŜ kobiet, w efekcie licznych zabójstw i wyroków więzienia, znacznie częściej 
dotykających męŜczyzn niŜ kobiety (Dały, Wilson, 1988; Guttentag, Secord, 1983; Pedersen, 
1991). Środowiska takie są wybitnie niekorzystne dla kobiet zainteresowanych pozyskaniem 
stałego partnera, zarówno z uwagi na ostrą konkurencję innych kobiet, jak i fakt, Ŝe 
męŜczyźni z reguły starają się poprzestać na łatwo dostępnych kontaktach przelotnych. Sytu-
ację kobiet pogarsza jeszcze bardziej ich naturalna skłonność do wybiórczości - wielu 
męŜczyzn odpada w przedbiegach, jako Ŝe nie spełniają podstawowych kryteriów. Ci 
nieliczni, którzy dysponują odpowiednimi zasobami i statusem, stają się natomiast 
przedmiotem ostrej rywalizacji licznych kobiet. Kobiety, które ich pozyskają, nie mogą 
jednak pozwolić sobie na spoczywanie na laurach - po przyciągnięciu partnera do związku, 
trzeba go jeszcze utrzymać przy sobie. Przed partnerami pojawia się, zatem następny problem 
adaptacyjny - pozostawanie razem.

 

 

ROZDZIAŁ VI 

Pozostawanie razem

 

„Kiedy dwoje ludzi jest razem, na początku ich serca pali ogień,

 

a ich namiętność jest bardzo wielka.

 

Po pewnym czasie... nadal się kochają, ale juŜ w inny sposób

 

 - pełen ciepła i wzajemnej troski.” 
Marjorie Shostak The Life and Words of a! Kung Woman

 

 

Pary pozostające w stałym związku czerpią z niego ogromne korzyści. To jedyne w 

swoim rodzaju przymierze umoŜliwia skuteczne nabywanie wzajemnie się uzupełniających 
umiejętności, podział obowiązków, dzielenie się zasobami, utrzymywanie wspólnego frontu 
przeciw nieprzyjaciołom i stałego środowiska domowego umoŜliwiającego wychowanie 
dzieci. Aby zapewnić sobie wszystkie te korzyści, ludzie muszą być zdolni do utrzymania 
przy sobie raz zdobytego partnera.

 

Z kolei ludzie, którzy nie potrafią utrzymać partnera przy sobie, ponoszą z tego 

background image

powodu szereg powaŜnych strat. Rozerwaniu ulegają korzystne więzi z dalszymi krewnymi 
partnera, utracone zostaną powaŜne zasoby, dzieci pozbawione zostają korzystnej dla nich 
stabilności środowiska, w którym wzrastają. Bezpowrotnie stracone zostają teŜ wszystkie 
dotychczasowe inwestycje włoŜone w wybranie, pozyskanie i utrzymywanie partnera przy 
sobie. MęŜczyźni, którzy nie potrafią przeciwdziałać rozpadowi swego związku, tracą 
reprodukcyjne walory partnerki, kobiety zaś - dostęp do zasobów partnera, jego ojcowskie 
zaangaŜowanie i ochronę.

 

ZwaŜywszy znaczny odsetek rozwodów we współczesnych krajach zachodnich oraz 

istnienie instytucji rozwodu we wszystkich kulturach, pozostawanie razem nie jest ani 
automatyczne, ani z góry zapewnione. Rywale czają się na obrzeŜach, czekając na sposobność 
odebrania partnerki czy partnera, ten zaś moŜe nie dotrzymywać danych obietnic lub naraŜać 
na trudne do wytrzymania koszty. Utrzymywanie więzi moŜe być sprzeczne z interesami 
ludzi otaczających daną parę. Pozostawanie razem stanie pod znakiem zapytania, jeŜeli 
partnerzy nie będą realizowali wykształconych w trakcie ewolucji naszego gatunku strategii 
utrzymywania partnera przy sobie.

 

Strategie utrzymania partnera przy sobie odgrywają powaŜną rolę w świecie zwierząt. 

Pouczających przykładów, a nawet analogii dostarcza analiza taktyk stosowanych na przykład 
przez owady (Thornhill, Alcock, 1983). Jedna z nich polega na ukryciu partnerki przed 
rywalami - przez usunięcie jej poza ich fizyczny zasięg lub ukrycie jej atrakcyjnych, 
przyciągających uwagę cech. Samiec osy, któremu udało się wywęszyć samicę na gałązce, 
natychmiast ją stamtąd zabiera, na wypadek gdyby została wywęszona i przez inne samce 
(Alcock, 1981). JeŜeli mu się to nie uda, ryzykuje konieczność wdawania się w walkę z 
innymi, nadciągającymi na gałązkę samcami. Samce pewnego gatunku Ŝuków wydzielają 
natomiast w takiej sytacji specjalną substancję zapachową, która obniŜa atrakcyjność samicy 
dla innych samców (Alexander, 1962). Substancja ta zapobiega wykryciu samicy przez inne 
samce bądź teŜ ostrzega ich, Ŝe ta jest juŜ „zajęta", a próby jej pozyskania zakończyłyby się 
walką. Samiec świerszcza rozpoczyna zaloty od wydawania głośnych dźwięków, choć w 
miarę zbliŜania się do samicy stopniowo cichnie, by nie przyciągać uwagi innych samców. 
Wszystkie te zabiegi mają jeden cel - zapobiec kontaktom partnerki z rywalami.

 

Temu samemu celowi słuŜy teŜ pilnowanie partnerki na wypadek, gdyby jakiś rywal 

próbował ją porwać. U niektórych gatunków owadów samiec przesiaduje na plecach samiczki 
całymi godzinami i dniami, by zapobiec próbom kopulacji podejmowanym przez inne samce. 
Napotkawszy rywala, samce owadów mogą uŜywać swoich czułków jako broni, wdawać się z 
nim w zapasy czy po prostu przeganiać go groźnymi gestami (Thornhill, Alcock, 1983). 
Chyba najbardziej niezwykłą taktyką przeciwdziałania konkurencji jest pozostawianie korka 
pokopulacyjnego. U pewnego gatunku robaków wraz ze spermą wydzielana jest szczególna 
substancja, która koaguluje po złoŜeniu w ciele samicy i „zapieczętowuje" ją na dobre, 
uniemoŜliwiając zaplemnienie innym samcom. U pewnego zaś gatunku muchówek 
(Johannseniella nitida) samiec posuwa się tak daleko, Ŝe „zakorkowuje" przewód 
wyprowadzający układu rozrodczego samicy swoimi własnymi genitaliami, które w niej 
pozostawia po odbyciu kopulacji. Zaprawdę, samce są w stanie posunąć się bardzo daleko, by 
zniweczyć reprodukcyjne zapędy swoich rywali (Abele, Gilchrist, 1977; Parker, 1970). 

 

Oczywiście ludzi dzieli od owadów ogromny dystans filogenetyczny, logika postępowania 
pozostaje jednak uderzająco podobna: samce próbują zapłodnić samice i zabezpieczyć się 
przed podrzuceniem „kukułczego jaja" przez inne samce, samice zaś próbują pozyskać od 
samca jakieś zasoby w zamian za dostęp seksualny. Ludzkie strategie utrzymywania partnera 
przy sobie są jednak nieporównanie bardziej złoŜone i opierają się na szeregu mechanizmów 
psychologicznych wyraźnie odróŜniających ludzi od reszty królestwa zwierząt.

 

  

Niepowtarzalność ludzkich strategii ma swoje źródło takŜe i w tym, Ŝe pozostawanie 

razem przynosi reprodukcyjne korzyści obu płciom i dla obu płci korzyści te przewaŜają nad 

background image

zyskami ze zmiany partnera. W rezultacie taktyki utrzymywania partnera przy sobie 
uprawiane są i przez męŜczyzn, i przez kobiety (u owadów uprawiają je z reguły jedynie 
samce). PoniewaŜ ludzie kojarzą się zwykle z osobami o podobnym poziomie wartości 
reprodukcyjnej, obie strony mają zwykle mniej więcej tyle samo do stracenia wskutek 
rozpadu związku (Buss, 1988b; Buss, Barnes, 1986; Kenrick i in., 1993). Ludzie rozwinęli, 
więc wiele sobie tylko właściwych taktyk utrzymywania partnera przy sobie. Jedne z 
najwaŜniejszych to system wczesnego ostrzegania przed niebezpieczeństwem w postaci 
zazdrości seksualnej oraz zaspokajanie pragnień partnera.  

 

Funkcje zazdrości seksualnej 

Jak juŜ wspominałem, męŜczyźni stoją przed problemem niepewności własnego 

ojcostwa, które z natury rzeczy jest bardziej lub mniej prawdopodobnym domysłem, a w 
kaŜdym razie nigdy nie jest tak stuprocentowo pewne jak macierzyństwo. PoniewaŜ 
męŜczyźni z reguły inwestują znaczne zasoby w chowanie potomstwa, uniknięcie 
„kukułczego jaja", inwestowania energii i czasu w potomstwo innego męŜczyzny jest dla nich 
powaŜnym problemem adaptacyjnym.

 

Problem jest tym powaŜniejszy, Ŝe inwestycje męŜczyzn w potomstwo są nie-

porównanie większe niŜ inwestycje dokonywane przez samce innych ssaków, które zresztą 
zwykle od takich inwestycji w ogóle się uchylają (Alexander, Noonan, 1979; Dały, Wilson, 
Weghorst, 1982). Wśród szympansów, naszych najbliŜszych filogenetycznych krewnych, 
samce bronią, co prawda własnej grupy przed wewnątrzgatunkową agresją, ale ich wkład w 
chowanie młodych jest Ŝaden. Wykształcenie w trakcie ewolucji tak niespotykanie 
powaŜnych inwestycji męŜczyzny w chowanie dzieci było więc wysoce nieprawdopodobne 
bez równoczesnego wykształcenia jakiegoś mechanizmu umoŜliwiającego męŜczyźnie 
pewność ojcostwa dzieci. W przeciwnym razie męŜczyzna byłby naraŜony nie tylko na 
ogromną stratę czasu i energii, lecz i na ukierunkowanie własnych wysiłków w propagowanie 
genów nie własnych, lecz rywali. Problem pewności ojcostwa nie został rozwiązany przez 
inne gatunki ssaków, czego ewolucyjnym dowodem jest uchylanie się samców od 
inwestowania energii w potomstwo. Fakt, Ŝe u ludzi jest inaczej, sugeruje, Ŝe problem ten 
został przynajmniej częściowo rozwiązany. Rozwiązaniem, które rozwinęło się u naszych 
praprzodków, była zazdrość o partnera seksualnego.

 

Wyobraź sobie niespodziewanie wczesny powrót z pracy do domu. Nikt nie 

odpowiada na twoje wołania, ale słyszysz dobiegające z sypialni niepokojące odgłosy - 
przyspieszone oddechy, jęki itd. Otwierasz drzwi sypialni i zastajesz w niej nagą nieznajomą 
osobę w trakcie stosunku seksualnego z twoją Ŝoną czy męŜem. JeŜeli jesteś kobietą, zapewne 
poczujesz smutek i opuszczenie, jeŜeli męŜczyzną - gniew. JeŜeli jesteś człowiekiem - 
poczujesz upokorzenie (Shettel--Neuber, Bryson, Young, 1978; Buss, w przygotowaniu b).

 

Na zazdrość seksualną składają się uczucia stanowiące reakcję na spostrzegane 
niebezpieczeństwo groŜące naszemu związkowi. DostrzeŜenie niebezpieczeństwa prowadzi 
do pomniejszających lub usuwających je działań - od wzmoŜenia czujności w poszukiwaniu 
oznak niewierności drugiej strony do przemocy w stosunku do partnera lub rywala (Dały, 
Wilson, 1988, s. 182). Zazdrość wzbudzają sygnały zainteresowania rywali partnerem bądź 
teŜ oznaki niewierności partnera czy tylko zainteresowania ewentualnymi rywalami. Funkcją 
wzbudzonych tymi oznakami emocji - gniewu, smutku, upokorzenia - jest albo odcięcie się od 
rywala, albo powstrzymanie własnego partnera przed dezercją ze związku.

 

MęŜczyźni, którzy nie potrafili rozwiązać tego problemu adaptacyjnego, stawali nie tylko w 
obliczu bezpośrednich strat „reprodukcyjnych", lecz równieŜ ryzykowali utratą reputacji i 
pozycji społecznej, co w wypadku rejterady partnerki mogło im powaŜnie utrudniać 
pozyskanie następnej. JuŜ u staroŜytnych Greków „niewierność Ŝony ściągała hańbę na głowę 
męŜa, określanego wówczas obraźliwym mianem keratos (rogacz), oznaczającym słabość i 

background image

nieadekwatność... Choć opinia społeczna dopuszczała tolerowanie zdrady męŜa przez Ŝonę, 
tolerowanie niewierności Ŝony przez męŜa było niedopuszczalne i ściągało nań drwiny jako 
zachowanie niemęskie" (Safilios-Rotschild, 1969, s. 78-79). MęŜczyźni zdradzani są 
powszechnym przedmiotem kpin. 

 

Zapewne z powodu asymetrii pewności ojcostwa i macierzyństwa większość 

dotychczasowych badań skupiała się na zazdrości seksualnej męŜczyzn, choć jest ona 
doświadczana, oczywiście i przez kobiety. Kontakt partnera z inną kobietą moŜe, bowiem 
zawsze doprowadzić do wycofania przezeń własnych zasobów i skierowania ich na rywalkę i 
jej dzieci. MęŜczyźni i kobiety nie róŜnią się ani częstością, ani natęŜeniem przeŜywanej 
zazdrości, jak to wykazało na przykład badanie stu pięćdziesięciu par, które poproszono o 
opisanie własnego poziomu zazdrości o płeć przeciwną (White, 1981). Podobne wyniki 
uzyskano w badaniu ponad dwóch tysięcy osób z Węgier, Irlandii, Meksyku, Holandii, byłego 
Związku Radzieckiego, Stanów Zjednoczonych i dawnej Jugosławii, które to osoby proszono 
o podanie własnych reakcji na róŜne wyobraŜane scenariusze zdrady. MęŜczyźni i kobiety ze 
wszystkich siedmiu krajów podawali jednakowo negatywne reakcje na wyobraŜenie flirtu lub 
stosunku seksualnego drugiej strony z kimś innym. Nie róŜnili się teŜ intensywnością reakcji 
na wyobraŜane sceny, w których partner obejmuje rywalkę czy tańczy z nią, choć reakcje na 
te sceny były oczywiście mniej negatywne od reakcji na flirt i stosunek seksualny. We 
wszystkich krajach męŜczyźni i kobiety zdają się, więc jednako reagować zazdrością w 
odpowiedzi na groŜące ich związkom niebezpieczeństwo (Buunk, Hupka, 1987).

 

Pomimo tych podobieństw, męŜczyźni i kobiety ujawniają jednak intrygujące róŜnice, 

co do treści zdarzeń prowokujących zazdrość. W jednym z badań poproszono dwadzieścia 
kobiet i dwudziestu męŜczyzn o odegranie roli w wywołującym zazdrość 
scenariuszu(Teisman, Mosher, 1978). Zanim jednak do tego doszło, badanych poproszono o 
wybranie najbardziej prowokującego scenariusza spośród kilku przedstawionych. AŜ 
siedemnaście kobiet wybrało scenariusz, w którym niewierny partner poświęcał swój czas i 
zasoby materialne rywalce, a jedynie trzy scenariusz, w którym dochodziło wyłącznie do 
zdrady seksualnej. MęŜczyźni wybierali natomiast dokładnie na odwrót - tylko czterech 
wybrało scenariusz zawierający poświęcanie czasu i energii, aŜ szesnastu - zdradę czysto 
seksualną. Badanie to dostarczyło pierwszej wskazówki, Ŝe choć zazdrość typowa jest i dla 
kobiet, i dla męŜczyzn, kaŜda z płci moŜe ją przeŜywać z odmiennych powodów. U kobiet 
powody te dotyczą problemu pozyskiwania od męŜczyzny niezbędnych zasobów 
materialnych, u męŜczyzn - problemu pewności własnego ojcostwa.

 

W innym badaniu poproszono piętnaście par, by wymieniły sytuacje prowokujące 

zazdrość. MęŜczyźni wymieniali na pierwszym miejscu kontakty seksualne partnerki z 
rywalem, na drugim zaś - dokonywanie przez partnerkę porównań między nimi a rywalami. 
Kobiety reagowały zazdrością przede wszystkim na spędzanie czasu przez partnera z rywalką, 
rozmawianie z nią i całowanie jej (Francis, 1977). Zazdrość kobiet prowokowana jest 
oznakami wydatkowania przez męŜczyznę zasobów na rzecz rywalki, podczas gdy zazdrość 
męŜczyzn wywołują oznaki niewierności seksualnej.

 

RóŜnice te przejawiają się na poziomie reakcji zarówno psychicznych, jak i 

fizjologicznych. W jednym z naszych badań poprosiliśmy pięćset jedenaścioro studentów i 
studentek o wyobraŜenie sobie, Ŝe ich stały partner albo odbył stosunek seksualny z inną 
osobą, albo nawiązał z nią trwałą i głęboką więź uczuciową (Buss i in., 1992). AŜ 83% kobiet, 
a jedynie 40% męŜczyzn twierdziło, Ŝe niewierność uczuciowa bardziej wzburzyłaby ich od 
niewierności seksualnej (pozostali twierdzili odwrotnie).

 

Inną grupę sześćdziesięciu kobiet i męŜczyzn równieŜ poprosiliśmy o wyobraŜanie 

sobie jednego z tych dwóch rodzajów zdrady. Celem zmierzenia przeŜywanego przez 
badanych pobudzenia fizjologicznego załoŜyliśmy im elektrody na pierwszy i trzeci palec 
(pomiar potliwości skóry), na kciuk (pomiar tętna) oraz na brew (pomiar czynności mięśnia 

background image

powodującego marszczenie brwi). MęŜczyźni okazali się bardziej pobudzeni fizjologicznie 
wyobraŜeniem zdrady seksualnej - tempo akcji serca wzrosło u nich o pięć uderzeń na minutę, 
co jest odpowiednikiem wypicia trzech kaw na jednym posiedzeniu. Potliwość skóry 
(mierzoną jej opornością elektryczną) wyraźnie wzrosła przy myślach o zdradzie seksualnej, 
choć prawie nie drgnęła przy zdradzie uczuciowej. Podobnie reakcja mięśnia brwiowego 
wzrosła o 7,75 jednostek (mikrowoltów) przy wyobraŜeniu zdrady seksualnej, a jedynie o 
1,16 przy zdradzie uczuciowej. U kobiet - odwrotnie, na przykład reakcja brwi wyniosła 8,12 
jednostek przy zdradzie uczuciowej, a jedynie o 3,03 przy seksualnej. Ta koordynacja reakcji 
psychicznych z objawami

 

pobudzenia fizjologicznego ilustruje precyzję mechanizmów 

reagowania na róŜne rodzaje przystosowawczo istotnych zagroŜeń, które wykształciły się w 
trakcie ewolucji u kobiet i męŜczyzn. 

 

Oczywiście, róŜnice te nie ograniczają się do Amerykanek i Amerykanów - zdają się 

być raczej typowe dla ludzi jako gatunku. Na przykład jedno z badań prowadzonych w 
Europie Środkowej ujawniło, Ŝe aŜ 80% męŜczyzn podawało seks jako przyczynę obaw (np. 
Ŝ

e partnerka ich zdradza albo Ŝe sami nie są w stanie jej zaspokoić seksualnie). Taka treść 

obaw podawana była jedynie przez 22% zazdrosnych kobiet, które głównie obawiały się 
więzi emocjonalnej partnera z domniemaną rywalką (Gottschalk, 1936). Wspominane 
poprzednio badanie nad osobami z siedmiu krajów (Węgry, Irlandia, Meksyk, Holandia, 
ZSRR, USA i Jugosławia) wykazało, Ŝe w kaŜdym z nich męŜczyźni byli bardziej niŜ kobiety 
zazdrośni o fantazje seksualne partnerek z rywalem w roli głównej (Buunk, Hupka, 1987).

 

 
Skutki zazdrości
 

Zazdrość seksualna męŜczyzn nie jest emocją niewaŜną ani nie pozostaje na uboczu 

Ŝ

ycia. Nierzadko bywa tak gwałtowna, Ŝe prowadzi do zabójstwa partnerki lub rywala, a 

obawa przed podrzuceniem kukułczego jaja odgrywa tu niemałą rolę, jak ilustruje takie oto 
wyjaśnienie pewnego zazdrośnika-zabójcy:

 

Zawsze kłóciliśmy się o jej pozamałŜeńskie skoki na bok. Ale tego dnia było to coś 

więcej. Po powrocie z pracy do domu zaraz podniosłem naszą małą córeczkę i trzymałem ją 
w ramionach, kiedy Ŝona wysyczała do mnie: „Jesteś takim kompletnym durniem, Ŝe nawet 
nie wiesz, Ŝe to nie twoje dziecko". Byłem kompletnie zszokowany i wpadłem w szaleństwo. 
Pobiegłem po strzelbę i zabiłem ją (Chimbos, 1978, s. 54).

 

Niewierność Ŝony jest czasami uwaŜana za tak krańcową prowokację, Ŝe „rozsądny 

męŜczyzna" ma prawo odpowiedzieć zabójczą przemocą. Na przykład prawa stanu Teksas aŜ 
do roku 1974 dopuszczały zabójstwo niewiernej Ŝony i jej kochanka, jeŜeli przyłapano ich in 
flagranti. Zabójstwo takie uwaŜane było jedynie za adekwatną odpowiedź na ogromną 
prowokację, a podobne poglądy moŜna spotkać w róŜnych zakątkach naszego globu. Zarówno 
plemię Yap, jak i zamieszkujący na Sumatrze Toba-Batak dopuszczają w takiej sytuacji 
zabójstwo i Ŝony, i kochanka, a takŜe spalenie domu, w którym zostali przez męŜa przyłapani. 
Prawo takie przysługiwało w staroŜytnym Rzymie męŜczyźnie, który przyłapał cu-
dzołoŜników we własnym domu, a podobne prawa napotkać moŜna po dziś dzień w 
niektórych krajach europejskich (Daly Wilson, 1988, s. 196).

 

Zazdrość męŜczyzn jest zresztą najczęstszą pojedynczą przyczyną przemocy w 

stosunku do Ŝon - tak fizycznego znęcania się, jak i zabójstwa. Jedno z badań nad Ŝonami 
uciekającymi przed przemocą męŜa wykazało, Ŝe w 55% przypadków głównym motywem 
powodującym męŜami była zazdrość (Miller, 1980). Zazdrość jest potęŜnym motywem 
zabójstwa. Badanie okoliczności siedemdziesięciu zabójstw dokonanych w afrykańskich 
koloniach brytyjskich (pośród plemion Tiv, Soga, Gisu, Nyoro, Luyia i Luo) pokazało, Ŝe w 
46% przypadków motyw zabójstwa miał podłoŜe seksualne w postaci zdrady męŜa przez 
Ŝ

onę, opuszczenia go przez nią bądź odmowy stosunków seksualnych z męŜem.

 

Męska zazdrość jest równieŜ częstym podłoŜem dokonywanych przez kobiety 

background image

zabójstw w obronie własnej (Dały, Wilson, Weghorst, 1982). Badanie próbki czterdziestu 
siedmiu zabójstw związanych z męską zazdrością seksualną, pokazało, Ŝe szesnaście kobiet i 
siedemnastu męŜczyzn (domniemanych kochanków) poniosło śmierć z ręki męŜa w wyniku 
rzeczywistej lub podejrzewanej niewierności, a dziewięciu męŜczyzn zostało zabitych przez 
Ŝ

ony działające w obronie własnej. Zazdrość seksualna jest wiodącym motywem zabójstw w 

Sudanie, Ugandzie i w Indiach (Lobban, 1972; Tanner, 1970; Bohannan, 1960). Na przykład 
w trzystu przypadkach zabójstw poddanych badaniu w Sudanie, męska zazdrość okazała się 
głównym motywem w siedemdziesięciu czterech z nich (Lobban, 1972). Jak się wydaje, 
większość zabójstw partnera małŜeńskiego we wszystkich badanych pod tym względem 
kulturach spowodowana jest właśnie przez męską zazdrość seksualną. Co więcej, około 20% 
wszystkich zabójstw męŜczyzn dokonanych przez innych męŜczyzn spowodowane jest 
rywalizacją o kobietę bądź teŜ urazą męŜczyzny, wzbudzoną rzeczywistymi lub 
domniemanymi awansami ofiary kierowanymi na jego Ŝonę, córkę lub krewniaczkę (Dały, 
Wilson, Weghorst, 1982).

 

Adaptacyjną funkcję zazdrości przeciwdziałającej niewierności trudno pogodzić z 

wyraźnie dezadaptacyjnym aktem zabójstwa własnej Ŝony, które w oczywisty sposób jest 
aktem samo pozbawienia się przez męŜczyznę jej zasobów reprodukcyjnych. MoŜna to 
wyjaśniać na róŜne sposoby. PoniewaŜ znaczna większość niewiernych Ŝon nie zostaje zabita, 
rzeczywiste zabójstwo moŜe być „wypadkiem przy pracy" skądinąd skutecznego mechanizmu 
powstrzymywania partnerki przed zdradą, wypadkiem wywołanym chorobliwym natęŜeniem 
zazdrości prowadzącym do przypadkowego lub zamierzonego przez męŜczyznę zabójstwa 
(Dały, Wilson, 1988). Wyjaśnienie to jednak nie tłumaczy dość częstych przypadków za-
bójstwa celowego, niekiedy wręcz z premedytacją zaplanowanego.

 

Inne wyjaśnienie zakłada, Ŝe nie we wszystkich warunkach naszej przeszłości 

ewolucyjnej zabicie Ŝony było aktem pogarszającym sytuację zabójcy. JeŜeli Ŝona i tak 
zamierzała go opuścić, zabójstwo nie zmieniało straty ponoszonej przez męŜa, 
przeciwdziałało natomiast dodatkowej stracie, a taką byłoby dopuszczenie innego męŜczyzny 
do zasobów kobiety, w których powstaniu czy utrzymaniu jej mąŜ miał swój udział. Po 
drugie, męŜczyźni pozwalający podrzucać sobie „kukułcze jaja" byli powszechnie 
wydrwiwani i ponosili straty na reputacji, szczególnie, jeśli nie próbowali przeciwdziałać 
niewierności partnerki. W małŜeństwie poligynicznym zabójstwo niewiernej Ŝony mogło, 
więc zarówno podbudowywać nadszarpniętą reputację męŜczyzny, jak i odstraszać od 
niewierności jego pozostałe Ŝony. Wyobrazić sobie moŜna, Ŝe w niektórych sytuacjach z 
naszej ewolucyjnej przeszłości zabójstwo niewiernej Ŝony mogło powstrzymywać zabójcze 
dla męŜczyzny „wyciekanie" zasobów reprodukcyjnych.

 

W niektórych sytuacjach zabójstwo partnerki, która faktycznie dopuściła się zdrady i 

tak czy owak opuściłaby męŜczyznę, mogło stanowić z jego strony reakcję polepszającą, a nie 
pogarszającą własny „bilans reprodukcyjny". Myśli o zabójstwie, a czasami i rzeczywiste 
zabójstwo mogły, więc stanowić ewolucyjnie wykształcony element przystosowawczych 
mechanizmów męŜczyzny. MoŜliwość taka jest dość przeraŜająca, jeŜeli jednak 
społeczeństwo chce skutecznie przeciwdziałać zabójstwom Ŝon, musi teŜ stanąć twarzą w 
twarz z psychologicznymi mechanizmami do nich prowadzącymi, a w szczególności 
rozpoznać warunki sytuacyjne aktywizujące ten niebezpieczny mechanizm.

 

W ogromnej większości wypadków zazdrość prowadzi jednak nie do zabójstwa, lecz do 
znacznie łagodniejszych, a często wręcz dobroczynnych strategii utrzymywania partnera przy 
sobie. Zapewne najwaŜniejszą z takich strategii jest po prostu przykładanie się do 
zaspokojenia pragnień drugiej strony.

 

 

Spełnianie pragnień partnera 

 

background image

Z ewolucyjnego punktu widzenia, bardzo skuteczną, choć mniej widowiskową taktyką 

utrzymywania partnera przy sobie jest spełnianie jego pragnień i upodobań, które legły u 
podłoŜa budowy trwałego z nim związku. MoŜliwość tę sprawdzałem w badaniach nad 
strategiami utrzymywania partnera przy sobie, które rozpocząłem od poproszenia licznej 
grupy kobiet i męŜczyzn o opisanie tego rodzaju zachowań, zaobserwowanych u siebie 
samych i u innych (Buss, 1988b). Uzyskałem w ten sposób opisy stu czterech róŜnych 
działań, które zostały następnie pogrupowane w dziewiętnaście odrębnych wiązek. Na 
przykład wiązka „czujność" zawierała takie akty zachowania, jak niespodziewane 
odwiedzanie partnera i sprawdzanie, z kim przebywa, czy proszenie o to samo przyjaciela 
bądź przyjaciółki, a takŜe przeszukiwanie rzeczy partnera. W drugim etapie badań poprosiłem 
sto dwoje studentów i dwieście dziesięcioro nowoŜeńców o ocenę, jak często sami zachowują 
się w kaŜdy z opisanych sposobów. NowoŜeńcy dokonywali ponadto ponownych ocen pięć 
lat po ślubie. Jeszcze inna grupa badanych oceniała skuteczność tych działań w wykonaniu 
kobiet i męŜczyzn.

 

Spełnianie pragnień drugiej strony istotnie okazało się skuteczną taktyką 

utrzymywania jej przy sobie. PoniewaŜ, wybierając partnera, kobiety preferują miłość i 
Ŝ

yczliwość, dalsze okazywanie tych uczuć stanowi dla męŜczyzn skuteczną taktykę 

utrzymywania kobiety przy sobie. Mówienie, Ŝe się ją kocha, pomaganie w potrzebie, 
okazywanie ciepła i pozytywnych uczuć to w ogóle najskuteczniejsze taktyki utrzymywania 
przy sobie kobiety (średnia ocena skuteczności: 6,23 na skali siedmiostopniowej). 
Postępowanie w ten sposób jest teŜ uwaŜane za skuteczniejszą taktykę męŜczyzny niŜ kobiety 
(średnia ocena skuteczności: 5,39). Co więcej, częstość takiego postępowania męŜczyzny 
okazała się bezpośrednio związana z długością trwania związku przedmałŜeńskiego oraz z 
trwałością małŜeństwa sprawdzaną po pięciu latach. Krótko mówiąc, męŜczyźni, którzy nie 
pokazują swej miłości i zaangaŜowania, po prostu tracą swoje partnerki.

 

Innym upodobaniem kobiety decydującym o wyborze partnera są jego zasoby 

materialne. Pozwala to oczekiwać, Ŝe skutecznym sposobem na utrzymanie kobiety przy 
sobie będzie dalsze dostarczanie jej dóbr materialnych. Istotnie, dostarczanie dóbr było 
uwaŜane za drugą pod względem skuteczności męską taktykę utrzymania kobiety przy sobie. 
Taktyka ta równieŜ była uwaŜana za znacznie skuteczniejszą w wykonaniu męŜczyzn niŜ 
kobiet (średnie oceny skuteczności wyniosły odpowiednio 4,50 i 3,76). Nasze badania 
pokazały teŜ, Ŝe męŜczyźni wydają duŜe sumy pieniędzy na swoje partnerki, a w wypadku 
związków przedmałŜeńskich więcej wydają na swoje partnerki, niŜ one na nich. Taktyka 
udostępniania własnych zasobów materialnych jest znacznie częściej stosowana przez 
męŜczyzn niŜ przez kobiety, zarówno w związkach przedmałŜeńskich, jak i w małŜeństwach 
(Buss, Shackelford, 1997).

 

Z drugiej strony, poniewaŜ męŜczyźni poŜądają u kobiet urody, nie będzie za-

skoczeniem stwierdzona przez nas zaleŜność, Ŝe troska o własny wygląd fizyczny jest drugą, 
co do skuteczności kobiecą taktyką utrzymywania partnera przy sobie (po okazywaniu 
miłości i zaangaŜowania). Kobiety dokładają starań, by utrzymać czy polepszyć stan swojego 
wyglądu za pomocą kosmetyków, ubiorów i ćwiczeń (takŜe kilka lat po ślubie).

 

Ogromną rolę, którą kobiety przypisują zabiegom o własny wygląd jako taktyce utrzymania 
partnera przy sobie, ilustruje pewne badanie, w którym wyświetlano kobietom nagranie wideo 
przedstawiające rozmawiającą ze sobą parę (Shettel--Neubaer, Bryson, Young, 1978). 
Rozmowa miała dość intymny charakter, czemu towarzyszyło obejmowanie się i pocałunki.   
Po kilkudziesięciu sekundach obserwowana kobieta wstawała i wychodziła z pokoju, by 
napełnić kieliszki winem. Podczas jej nieobecności pojawiała się „ta trzecia", dawna 
dziewczyna bohatera nagrania, i zaczynała go całować i obejmować. Po minucie 
obserwowana kobieta wracała z pełnymi kieliszkami, „przyłapując" partnera z nieznajomą. W 
tym momencie nagranie zatrzymywano i proszono badane kobiety, by powiedziały, co same 

background image

zrobiłyby na miejscu bohaterki nagrania. MęŜczyźni widzieli nagranie o podobnej treści, z 
tym, Ŝe w męskiej wersji wychodził z pokoju oczywiście męŜczyzna, pojawiał się zaś „ten 
trzeci", a nie „ta trzecia". Badane kobiety dwukrotnie częściej niŜ męŜczyźni deklarowały 
róŜne działania mające na celu poprawienie własnego wyglądu tak, by „tę trzecią" 
przewyŜszyć atrakcyjnością. MęŜczyźni znacznie częściej deklarowali natomiast, Ŝe w takiej 
sytuacji wpadliby w gniew, co sugeruje, Ŝe ich strategia utrzymywania partnerki przy sobie 
jest bardziej aktywna.

 

 
Manipulowanie uczuciami partnera
 

Kiedy zawiodą poprzednio opisane taktyki utrzymywania partnera przy sobie, ludzie 

mogą posuwać się do bardziej desperackich kroków, szczególnie jeśli ich własna atrakcyjność 
jest mniejsza od tej, która cechuje ich partnera. Desperackie manipulowanie uczuciami 
partnera to płacz w odpowiedzi na jego zainteresowanie płcią przeciwną, wzbudzanie 
poczucia winy, mówienie partnerowi, jak bardzo jest się od niego uzaleŜnionym, wreszcie 
podporządkowanie się kaŜdemu Ŝyczeniu partnera i ustępowanie mu we wszystkim.

 

Choć w myśl potocznego stereotypu kobiety są bardziej uległe od męŜczyzn, nasze 

badania pokazały coś wręcz przeciwnego. Badając zarówno studentów, jak i nowoŜeńców (a 
takŜe badając tych ostatnich ponownie pięć lat po ślubie), stwierdzaliśmy niezmiennie, Ŝe 
męŜczyźni stosują taktykę ustępowania i uległości wyraźnie częściej niŜ kobiety, a 
potwierdzają to takŜe relacje ich partnerek. Przyczyny tej systematycznie stwierdzanej 
róŜnicy między płciami pozostają jednak zagadką, której wyjaśnienie mogą przynieść tylko 
dalsze badania.

 

Jeszcze inną techniką manipulowania uczuciami partnera jest celowe wzbudzanie w 

nim zazdrości za pomocą takich działań, jak randka z inną osobą, długie rozmowy z osobą 
płci przeciwnej na imprezie towarzyskiej, okazywanie zainteresowania inną osobą celem 
rozgniewania partnera. Działania te oceniane są jako dwukrotnie bardziej skuteczne w 
wykonaniu kobiety niŜ męŜczyzny. Celowe wzbudzanie zazdrości partnera jest jednak dla 
niej taktyką niebezpieczną, jako Ŝe partner moŜe dojść do wniosku, Ŝe jej obyczaje seksualne 
są nazbyt swobodne i opuścić ją na dobre. Kobiety twierdzą, Ŝe stosują tę taktykę, by 
sprawdzić siłę związku i czy partnerowi jeszcze na nich zaleŜy, aby wzbudzić zaborczość 
partnera i... poprawić ogólny stan związku.

 

Choć taktyka ta jest często stosowana, oczywiście nie wszystkie kobiety posługują się 

nią. Badania sugerują, Ŝe zaleŜy to od zrównowaŜenia stopnia zaangaŜowania kobiety i jej 
partnera w dany związek. Wzbudzanie zazdrości stosowane jest aŜ przez 50% kobiet, które są 
silniej zaangaŜowane niŜ ich partner, ale jedynie przez 26% kobiet zaangaŜowanych w 
związek tak samo bądź słabiej od partnera. Nierówność zaangaŜowania sygnalizuje 
niejednakową atrakcyjność obojga partnerów - zwykle bardziej na związku zaleŜy temu z 
dwojga, które jest lub czuje się osobą mniej atrakcyjną. Wzbudzanie zazdrości zdaje się być 
w istocie próbą sprawdzenia i podniesienia poziomu zaangaŜowania męŜczyzny przez te 
kobiety, które czują się niezbyt atrakcyjne, a w kaŜdym razie uwaŜają się za mniej od swoich 
partnerów atrakcyjne dla pici przeciwnej.

 

 
Trzymanie konkurencji na wodzy
 

Podobnie jak inne gatunki, ludzie zdradzają własnościowe postawy w stosunku do 

swoich partnerów. Przejawia się to między innymi publicznym sygnalizowaniem, Ŝe partner 
naleŜy właśnie do nas, Ŝe jest juŜ zajęty i Ŝe rywale powinni się trzymać od niego z daleka. 
Sygnały takie mogą mieć bardzo zróŜnicowany charakter - od słów (przedstawiania partnera 
„to jest mój chłopak") do nakłaniania partnera, by publicznie ujawniał jakieś symboliczne 
oznakowanie przynaleŜności do nas (trzymał na biurku w pracy nasze zdjęcie, a na palcu nosił 
obrączkę).

 

background image

Choć męŜczyźni i kobiety nie róŜnią się częstością wykorzystywania tego rodzaju 

publicznych sygnałów przynaleŜności, nasi badani uwaŜali, Ŝe taktyka ta jest skuteczniejszym 
sposobem utrzymania przy sobie kobiety przez męŜczyznę niŜ na odwrót. Sygnały takie zdają 
się działać na podobieństwo wydzielanych przez samce owadów substancji zapachowych, 
którymi obdzielają oni swe partnerki, by powstrzymać konkurentów przed interesowaniem się 
nimi. Przekazują w ten sposób innym męŜczyznom informację, Ŝe dana kobieta jest juŜ zajęta, 
jej potrzeby i pragnienia są spełniane, krótko mówiąc - Ŝeby inni szukali gdzie indziej.

 

Zarówno kobiety, jak i męŜczyźni uciekają się teŜ do wzmoŜenia czujności jako taktyki 
utrzymywania partnera przy sobie. Analogiem ze świata zwierząt jest tu na przykład 
zachowanie kalifornijskich słoni morskich - samce tego gatunku fok wytrwale opływają swój 
harem dookoła, by odstraszyć intruzów i przeciwdziałać ewentualnym próbom ucieczki 
samic. Czujność jest, więc narzędziem wczesnego wykrywania dezercji partnera i 
pokazywaniem mu własnej gotowości przeciwdziałania wszelkim próbom w tym kierunku. 
Sądzić moŜna, Ŝe nasi praprzodkowie cechujący się wzmoŜoną czujnością mieli większą 
szansę utrzymania partnera przy sobie, a zatem i większą szansę na sukces reprodukcyjny. 
Podobną w wydźwięku taktyką jest ukrywanie partnera, a właściwie minimalizowanie jego 
kontaktów z płcią przeciwną – nie zabieranie go ze sobą na przyjęcia towarzyskie czy 
wszelkie imprezy, na których spotkać mógłby atrakcyjne osoby płci przeciwnej, nie 
przedstawianie go takim osobom (np. koleŜankom z pracy) i tym podobne. Jeszcze inna 
pokrewna taktyka to monopolizowanie czasu partnera - zajmowanie mu tyle czasu, Ŝe nie ma 
juŜ, kiedy spotkać się z naszą konkurencją.

 

Wszystkie te taktyki przejawiają się na wiele sposobów w róŜnych kulturach ludzkich. 

Na przykład Hindusi ograniczali swe małŜonki do domowego zacisza, Arabowie zakrywali 
ich twarze, Chińczycy stosowali praktykę podwiązywania stóp małym dziewczynkom, co 
uniemoŜliwiało im jako dojrzałym juŜ kobietom swobodne kontakty z płcią przeciwną. W 
społeczeństwach, gdzie obowiązuje zakrywanie twarzy kobiet, obserwuje się, Ŝe natęŜenie tej 
praktyki uzaleŜnione jest od wieku kobiety. Najdalej posunięte zakrywanie przypada na 
szczyt zdolności rozrodczych kobiety, w szczególności na ceremonię ślubną. Niedojrzałe 
jeszcze dziewczęta i starsze kobiety są zasłaniane w mniejszym stopniu - nie sposób się 
oprzeć wraŜeniu, Ŝe traktowane są one jako mniej pociągające dla ewentualnych intruzów 
(Dickemann, 1981). Inną praktyką często spotykaną w historii było gromadzenie i strzeŜenie 
kobiet w haremach. Samo słowo harem znaczy „zabroniony". Zamkniętym kobietom było 
równie trudno wyjść z haremu, jak intruzowi doń wejść. Kobiety pilnowane były przez 
eunuchów, a w szesnastowiecznych Indiach kwitł handel bengalskimi eunuchami, którzy byli 
nie tylko wykastrowani, ale wręcz mieli obcięte wszystkie narządy płciowe (Betzig, dane 
nieopublikowane).

 

Liczba kobiet gromadzonych w haremach bywała zdumiewająco wielka, jakiej by tu 

miary nie zastosować. Indyjski cesarz Bhuponder Singh miał w swoim haremie trzysta 
trzydzieści dwie kobiety, a „kaŜda była w kaŜdym momencie na zawołanie MaharadŜy. Mógł 
zaspokoić swój popęd z dowolną kobietą o dowolnej porze dnia i nocy" (Dass, 1970, s. 78). 
Ogólnie rzecz biorąc, w szesnastowiecznych Indiach przebywało w haremach od czterech do 
dwunastu tysięcy kobiet (Saletore, 1978, s. 64; 1974, s. 61). W cesarskich Chinach w VIII 
wieku przed naszą erą, na dworze cesarza przebywała jedna królowa, trzy Ŝony pierwszej 
rangi, dziewięć Ŝon drugiej rangi, dwadzieścia siedem Ŝon trzeciej rangi oraz osiemdziesiąt 
jeden nałoŜnic (Van Gulik, 1974, s. 17). Władca peruwiańskich Inków trzymał w swym 
pałacu co najmniej siedem setek kobiet „dla posług domowych, a takŜe... celem zaŜywania 
przyjemności i dowolnego płodzenia dzieci" (Cienza de Leon, 1959, s. 41).

 

Wszystkie te taktyki słuŜą jednemu celowi - zapobieganiu kontaktu partnerki z ewentualnymi 
konkurentami. PoniewaŜ, historycznie rzecz biorąc, władzę sprawowali z reguły męŜczyźni, 
stosowanie przez nich tych strategii drastycznie ograniczało swobodę kobiet. We 

background image

współczesnych społeczeństwach przemysłowych nacechowanych większym 
równouprawnieniem płci taktyki te są stosowane zarówno przez męŜczyzn, jak i kobiety, choć 
nie na skalę uŜywaną przez średniowiecznych władców.

 

 
Destruktywne sposoby utrzymywania partnera
 

Ostatnim wreszcie sposobem utrzymywania partnera przy sobie jest odwodzenie go od 

decyzji o opuszczeniu związku za pomocą dezaprobaty, groźby lub przemocy, bądź teŜ 
odstraszania ewentualnych rywali. PodwaŜanie wartości rywali jest zapewne 
najłagodniejszym jeszcze sposobem ich zwalczania, choć powiada Eklezja-sta (28:17): 
„Chlaśnięcie biczem trzyma w ryzach świat, ale chlaśnięcie językiem moŜe pogruchotać 
kości". Aby zniechęcić swoich partnerów do potencjalnych rywali, kobiety i męŜczyźni mogą 
starać się pomniejszyć zalety ich wyglądu czy umysłu albo rozpowszechniać zniesławiające 
ich plotki. Zastosowana w rozsądnych granicach, taktyka ta stanowi skuteczny sposób 
obniŜenia atrakcyjności rywala i pomniejszenia szansy, Ŝe druga strona wycofa się ze związku 
i podąŜy za rywalem.

 

Bardziej kosztowne taktyki radzenia sobie z konkurencją to próby odstraszenia 

potencjalnych rywali. Tak jak szympansy starają się odstraszyć rywali przez szczerzenie 
zębów, tak nowoŜeńcy mogą krzyczeć na innych męŜczyzn zbyt długo przyglądających się 
ich małŜonkom, obdarzać ich wymownie zimnym spojrzeniem czy grozić pobiciem. W taki 
sposób postępują prawie wyłącznie męŜczyźni i choć nie robią tego często, aŜ 47% badanych 
przez nas męŜów (a tylko 11% Ŝon) twierdziło, Ŝe w ciągu minionego roku podejmowali, co 
najmniej jedną próbę fizycznego odstraszenia domniemanego rywala.

 

MęŜczyźni posuwają się niekiedy znacznie dalej w swych próbach pokazania rywalom, Ŝe 
zajmowanie się ich partnerkami moŜe tamtych drogo kosztować. „Kłusownicy" próbujący 
nawiązać kontakt z zajętą juŜ kobietą mogą zostać zaatakowani przez jej męŜa lub jego 
przyjaciół, co moŜe skończyć się pobiciem, zdewastowaniem ich własności, a w rzadkich 
wypadkach nawet śmiercią. Reputacja męŜczyzny, który w ten sposób broni dostępu do 
swojej partnerki, sprawia, Ŝe kaŜdy inny dwa razy się zastanowi, zanim podejmie próbę 
kłusownictwa.

 

Wiele tego rodzaju destruktywnych taktyk jest teŜ kierowanych na własnego partnera. 

Samce pawianów i innych naczelnych nierzadko dosłownie ranią swoje partnerki za 
zadawanie się z rywalami (Smuts, Smuts, 1993). MęŜczyźni i kobiety gniewają się na drugą 
stronę za próby flirtowania z płcią przeciwną, krzyczą w wypadku podejrzanego 
zainteresowania kimś innym i groŜą zerwaniem w wypadku zdrady. Czasami posuwają się do 
uderzenia drugiej strony. Wszystkie te zachowania są wykonywane dwukrotnie częściej przez 
męŜczyzn niŜ kobiety, a ich skuteczność zasadza się na kosztach, które ponosi partner z 
powodu rzeczywistej czy domniemanej nielojalności. Koszty te mogą mieć charakter zarówno 
fizyczny (np. zranienie), jak i psychiczny - przede wszystkim spadek samooceny z reguły 
obserwowany u osób źle traktowanych przez partnera (Dały, Wilson, 1988; Russell, 1990; 
Margo Wilson, 1989 oraz informacja osobista). Zapewne najpowaŜniejszym kosztem 
psychicznym jest groźba utraty samego związku, a w konsekwencji i wszystkich włoŜonych 
weń dotąd wysiłków.

 

Niektóre kultury sankcjonują równieŜ przeróŜne działania zapobiegawcze, czasami 

bardzo drastyczne. NaleŜy do nich chirurgiczne usuwanie łechtaczki (klitoridektomia) celem 
pozbawienia ich zdolności do przeŜywania rozkoszy seksualnej. Zabieg ten do dziś 
praktykowany jest rokrocznie na milionach kobiet afrykańskich. Inną praktyką powszechnie 
stosowaną w Afryce centralnej i północnej jest zszycie warg sromowych większych 
(infibulacja). Według niektórych szacunków infibulacji poddanych zostało 65 milionów 
współczesnych kobiet afrykańskich (Hosken, 1979).

 

Infibulacja całkowicie uniemoŜliwia stosunek seksualny. Czasami jest wykonywana 

background image

na młodych dziewczętach przez ich krewnych, którzy w ten sposób chcą zagwarantować 
przyszłym męŜom ich dziewictwo. Dopiero po ślubie następuje rozcięcie szwu, by umoŜliwić 
nowoŜeńcom współŜycie seksualne. JeŜeli męŜczyzna wyjeŜdŜa na dłuŜej, jego Ŝona moŜe 
zostać ponownie zaszyta. W Sudanie ponowne zaszycie ma z reguły miejsce po urodzeniu 
dziecka, dopiero po pewnym czasie następuje rozcięcie szwu. Decyzja w tej sprawie 
pozostaje w zasadzie w rękach męŜczyzny, choć wiele kobiet wręcz domaga się ponownego 
zaszycia po porodzie w przekonaniu, Ŝe praktyka ta nasila przyjemność męŜczyzny. Zgodnie 
zaś z panującymi w Sudanie obyczajami, kobieta, której nie uda się zaspokoić swego męŜa, 
ryzykuje rozwodem (połączonym z utratą dzieci i środków do Ŝycia) i wielką plamą na 
honorze całej rodziny (Daldy, Wilson, Weghorst, 1982; Hosken, 1979, s. 2).

 

MęŜczyźni naraŜają czasami swe partnerki na niezwykle wysokie koszty, by tylko je 

przy sobie utrzymać. Badania nad kulturą Baiga ujawniły, Ŝe kobiety flirtujące z innymi 
męŜczyznami są tam atakowane przez swoich męŜów płonącymi bierwionami. Kanadyjskie 
badania nad Ŝonami fizycznie molestowanymi przez własnych męŜów pokazują, Ŝe zazdrość 
seksualna jest motywem takich działań w 55% przypadków, z czego w połowie - jak 
przyznają same kobiety (Miller, 1980) - stanowi ona odpowiedź na faktyczną zdradę.

 

Nie znamy natomiast Ŝadnej kultury, w której męska zazdrość w ogóle by nie występowała - 
dotyczy to takŜe tych kultur, które w swoim czasie uwaŜane były za wolne od zazdrości. Za 
taką kulturę uwaŜani byli na przykład mieszkańcy wysp Markizów. Bezpodstawnie jednak - 
badający tę kulturę etnograf pisał: „Kiedy kobieta podejmowała wspólne Ŝycie z męŜczyzną, 
poddawała się tym samym jego władzy. Jeśli odchodziła z innym bez jego pozwolenia, była 
bita, a nawet zabijana, jeŜeli trafił jej się bardzo zazdrosny mąŜ" (Handy 1923, cytowany w: 
Dały i Wilson, 1988, s. 204). Innym przypadkiem świadczącym o braku zazdrości miał być 
eskimoski zwyczaj udostępniania przez męŜczyznę własnej Ŝony przybywającemu do ich 
domostwa gościowi. W rzeczywistości męska zazdrość jest u Eskimosów główną przyczyną 
zabójstw Ŝon, a odsetek zabijanych Ŝon jest alarmująco wysoki (Rasmussen, 1931). Sam zaś 
obyczaj udostępniania Ŝony gościowi ograniczony jest do wąskiego zakresu sytuacji i 
uprawiany jest przede wszystkim wtedy, kiedy mąŜ liczyć moŜe na wzajemność swego 
gościa. Obyczaj wymieniania się Ŝonami moŜe w rzeczywistości wręcz prowokować 
wybuchy zazdrości, miast je osłabiać.

 

Niektóre kultury wymagają teŜ od „kłusownika" złoŜenia męŜowi rekompensaty w 

wypadku przyłapania na gorącym uczynku. śądania tego rodzaju zdarzają się teŜ i w Stanach 
Zjednoczonych. Na przykład w Północnej Karolinie pewien męŜczyzna zaŜądał na drodze 
sądowej dwustu tysięcy dolarów od lekarza, który odbił mu Ŝonę. Tego rodzaju obyczaje są 
przejawem intuicyjnego rozumienia psychologii ewolucjonistycznej, faktu, Ŝe „podrzucanie 
kukułczego jaja" jest równoznaczne z naraŜaniem męŜczyzny na bardzo powaŜne koszty. We 
wszystkich kulturach męŜczyźni zdają się traktować Ŝony niczym swoją własność, a 
niewierność niczym uszczerbek ich własności właśnie, uszczerbek, za który często odpłacają 
przemocą i agresją (Wilson, Daly, 1992, s. 311).

 

 
Niepewność związku
 

Z biologicznego punktu widzenia, zdolność dwojga ludzi, którzy nie mają wspólnych 

genów, do pozostawania razem i tworzenia przymierza trwającego i dziesiątki lat jest 
zdumiewającym osiągnięciem naszego gatunku. Z powodu jednak licznych sił zagraŜających 
trwałości związku solidarne pozostawanie razem męŜczyzny i kobiety jest przedsięwzięciem 
niepewnym, wymagającym rozwiązania szczególnych problemów adaptacyjnych. 
Rozwiązania skuteczne zawierają zwykle wiele składników. Pierwszym jest dysponowanie 
ś

rodkami powstrzymującymi drugą stronę przed wycofaniem się. Po drugie, ewentualni 

rywale trzymani są na dystans za pomocą takich środków, jak ukrywanie partnera czy 
publiczne manifestowanie jego przynaleŜności. Po trzecie, stosowana jest manipulacja 

background image

uczuciami partnera ukierunkowana na wzbudzenie jego zazdrości, poŜądania, wzrost atrak-
cyjności własnej a spadek atrakcyjności ewentualnych konkurentów. Po czwarte wreszcie, 
stosowana moŜe być przemoc w stosunku do partnera zdradzającego oznaki niewierności i 
wobec rywala próbującego kłusowniczych zabiegów.

 

Te róŜne taktyki utrzymywania partnera przy sobie są skuteczne dzięki wyko-

rzystywaniu mechanizmów psychicznych działających u partnera i rywali. Realizowanie 
pragnień partnerki, okazywanie jej miłości i zaangaŜowania jest skuteczną taktyką 
męŜczyzny, pasuje ona bowiem do kobiecych upodobań, które w ogóle zadecydowały o 
pierwotnym wybraniu go przez nią na stałego partnera. Polepszanie własnego wyglądu jest 
skuteczną taktyką kobiety, poniewaŜ pasuje ona do wykształconych w trakcie ewolucji 
upodobań męŜczyzn do atrakcyjnego wyglądu kobiet. Skuteczność taktyk destrukcyjnych 
równieŜ opiera się na tym, Ŝe wykorzystują one wykształcone w trakcie ewolucji mechanizmy 
psychologiczne. Tak jak ból fizyczny prowadzi do unikania wywołujących go sytuacji, tak 
strach prowadzi do unikania działań wywołujących gniew i agresję partnera.

 

Głównym czynnikiem leŜącym u podłoŜa wielu z tych taktyk jest męska zazdrość 

seksualna. Jest ona przyczyną większości aktów agresji kierowanych przez męŜczyzn na 
kobiety i w duŜym stopniu takŜe agresji kierowanej przez kobiety w obronie własnej na 
męŜczyzn. W fakcie, Ŝe ta główna siła napędowa utrzymywania partnerki przy sobie jest teŜ 
przyczyną ponoszonych przez nią szkód, tkwi wiele gorzkiej ironii. Destrukcyjna siła 
zazdrości wynika z powagi zaangaŜowanych w związek dwojga ludzi zasobów rozrodczych i 
z tego, Ŝe nie zawsze to, co sprzyja reprodukcyjnemu sukcesowi kobiety, sprzyja teŜ 
sukcesowi jej partnera i na odwrót. Biologiczne interesy obojga partnerów bywają często 
rozbieŜne, co jest przyczyną konfliktu płci omawianego szerzej w następnym rozdziale. 
 
 
 

VII

 

Konflikt płci 

 

„Gdy dowiadujemy się o tym, co nas ukształtowało, 
męŜczyźni jawią się jako wrogowie, oprawcy, a przynajmniej jako jakiś niezrozumiały 
gatunek nie z tej ziemi.” 
Carol Cassell Swept away 

 

Powieści, popularne piosenki, telewizyjne seriale i pisma ilustrowane pełne są 

niezliczonych opowieści o walkach toczonych przez męŜczyzn i kobiety, o bólu, który sobie 
nawzajem zadają. śony skarŜą się na męŜów, Ŝe je zaniedbują, męŜowie skarŜą się na 
niestałość nastrojów swoich Ŝon. „MęŜczyźni są tak zahamowani uczuciowo" - twierdzą 
kobiety. „Kobiety nie są w stanie pohamować swych emocji" - wtórują im ich partnerzy. 
MęŜczyźni zawsze pragną seksu za szybko, kobiety zawsze odkładają go na frustrujące 
„potem".

 

Badania nad konfliktem między męŜczyznami a kobietami rozpocząłem od moŜliwie 
szerokiego przeglądu moŜliwych kwestii spornych. Dlatego teŜ poprosiłem kilkaset kobiet i 
męŜczyzn o swobodne wypowiedzi na temat tego, co ich u płci przeciwnej denerwuje, draŜni, 
gniewa i irytuje (Buss, 198%). Bez trudu uzyskałem sto czterdzieści siedem róŜnych 
rodzajów skarg dotyczących szerokiego zakresu spraw - od nadmiernej uległości, obelŜywego 
zachowania i fizycznej przemocy, do przemocy seksualnej, oziębłości, seksistowskich 
poglądów i zdrady. Tę listę moŜliwych konfliktów wręczyliśmy ponad pięciuset kobietom i 
męŜczyznom (pozostającym w związkach małŜeńskich lub przedmałŜeńskich), aby spraw-
dzić, które konflikty pojawiają się najczęściej i jak dalece są one dotkliwe dla za-

background image

interesowanych.

 

Konflikt płci zapewne najlepiej moŜna zrozumieć w szerszym kontekście konfliktu 

społecznego. Konflikt społeczny występuje wtedy, kiedy jedna osoba utrudnia drugiej 
osiągnięcie jej celów. Utrudnianie moŜe przyjmować róŜne formy - na przykład wśród 
męŜczyzn konflikt pojawia się w wypadku współzawodnictwa o dokładnie to samo dobro - o 
wysoką pozycję społeczną lub dostęp do tej samej kobiety. PoniewaŜ młodych, atrakcyjnych 
kobiet jest mniej niŜ poszukujących ich męŜczyzn, wygrana jednego oznacza automatycznie 
stratę innego męŜczyzny. Podobnie jest z kobietami - kiedy jedna pozyska odpowiedzialnego, 
wiernego i kochającego męŜczyznę o pokaźnych zasobach, tym samym nie pozyska go Ŝadna 
inna.

 

Konflikt między męŜczyzną i kobietą wybucha, gdy to, czego pragnie jedna z płci, jest 

sprzeczne z pragnieniami drugiej. W dziedzinie seksu, na przykład, męŜczyzna poszukujący 
łatwego i szybkiego kontaktu bez zobowiązań niewątpliwie popadnie w konflikt z kobietą 
poszukującą trwałego zaangaŜowania emocjonalnego i materialnego. Podobnie kobieta 
poszukująca wytrwałych zalotów i kosztownych inwestycji partnera niewątpliwie 
przeszkadza realizacji męskiego celu w postaci szybkiego podboju seksualnego bez 
zobowiązań.

 

Konflikt nie spełnia Ŝadnej funkcji ewolucyjnej i sam w sobie raczej pogarsza niŜ 

polepsza przystosowanie. Stanowi jednak nieuchronną konsekwencję odmienności 
seksualnych strategii kobiety i męŜczyzny. Odmienności te sprawiają, Ŝe ani męŜczyźni, ani 
kobiety nie mogą w pełni zrealizować swoich celów bez popadania w konflikt z płcią 
przeciwną. PoniewaŜ jednak te same konflikty nękały i naszych odległych, ewolucyjnych 
przodków, wykształcili oni psychologiczne mechanizmy ich rozwiązywania, które po nich 
odziedziczyliśmy i które moŜemy wykorzystać. 

 

Częścią tych mechanizmów są negatywne emocje gniewu, smutku i zdenerwowania, 

stanowiące reakcję na trudności w osiągnięciu seksualnych i innych adaptacyjnych celów. 
Emocje te spełniają szereg funkcji: zwracają uwagę na zdarzenia stanowiące źródło 
problemów, ułatwiają ich zapamiętanie i przypomnienie, prowadzą do działań usuwających 
ich źródła. PoniewaŜ męŜczyźni i kobiety róŜnią się strategiami seksualnymi, takŜe i 
przeŜywane przez nich emocje negatywne wywoływane są odmiennymi zdarzeniami. 
MęŜczyzna poszukujący szybkiego seksu bez zaangaŜowania łatwo rozgniewa i zdenerwuje 
kobietę. Podobną reakcję wywoła kobieta, która nakłania męŜczyznę do długotrwałych 
inwestycji, a potem odmawia mu seksu.

 

Dostępność seksualna. 

 

PoŜycie seksualne jest prawdopodobnie najczęstszym polem konfliktów między 

męŜczyznami i kobietami. Badanie sto dwudzieściorga jeden studentów i studentek, których 
poproszono o prowadzenie swego rodzaju „pamiętnika" kontaktów z (przedmałŜeńskim) 
partnerem płci przeciwnej ujawniło, Ŝe 47% badanych miało co najmniej jedną sprzeczkę czy 
nieporozumienie w sprawie dopuszczalnego stopnia intymności kontaktów seksualnych 
(Byers, Lewis, 1988). MęŜczyźni poszukują seksu bez zobowiązań i skąpo dzielą się swoimi 
zasobami, tak by starczyło ich dla wielu przelotnych partnerek bądź teŜ by zachować je dla 
stałej partnerki. PoniewaŜ kobiety zainteresowane są głównie pozyskaniem zaangaŜowanego 
partnera, mają tendencje do nakłaniania męŜczyzn, aby dokonywali powaŜniejszych 
inwestycji, zanim one zgodzą się na kontakt seksualny. To, czego pragną męŜczyźni, jest 
zazdrośnie strzeŜone przez kobiety; to, czego pragną kobiety, jest równie mocno strzeŜone 
przez męŜczyzn.

 

Pierwszą bitwą jest często konflikt o stopień atrakcyjności partnerów. Osoby wysoce 

atrakcyjne zwykle Ŝądają w zamian za siebie więcej, osoby mniej atrakcyjne poprzestać 
muszą na czymś mniejszym. Czasami jednak człowiek uwaŜa, Ŝe zasługuje na więcej, niŜ 
partner chce mu zaoferować, i konflikt gotowy. Ilustrują to wyznania pewnej klientki baru dla 

background image

samotnych. Opowiadała ona, Ŝe czasami nagabywali ją o taniec niechlujnie ubrani, pijący 
piwo i niegrzeszący delikatnością manier kierowcy cięŜarówek czy robotnicy budowlani. Gdy 
odmawiała, często słyszała w odpowiedzi: „Co, dziwko, nie jestem dla ciebie dość dobry?" 
Choć odwracała głowę bez słów, myślała właśnie to - Ŝe on nie był dla niej dość dobry. Jej 
niewypowiedziany komunikat był taki, Ŝe zasługuje na więcej, zwaŜywszy jej własną 
wartość, i informacja ta oburzała męŜczyzn.

 

Główną przyczyną tego rodzaju konfliktów jest skłonność męŜczyzn do wnioskowania 

seksualnego zainteresowania kobiet w sytuacjach, w których one takiego zainteresowania 
wcale nie przejawiają. Zjawisko to wykazano w wielu badaniach. W jednym z nich około stu 
kobiet i stu męŜczyzn oglądało dziesieciominutowe nagranie rozmowy profesora ze 
studentką, która przyszła poprosić o przedłuŜenie terminu składania pisemnej pracy 
semestralnej (Saal, Johnson, Weber, 1989; por. teŜ Abbey, 1982). W rzeczywistości on był 
profesorem, ona zaś studentką szkoły teatralnej i oboje byli poinstruowani, by zachowywać 
się w stosunku do siebie w sposób przyjazny, choć wyzbyty erotycznych podtekstów. 
Badanych poproszono o ocenę intencji studentki z nagrania. Badane kobiety oceniały 
studentkę jako próbującą zachować się przyjaźnie (średnia ocena 6,45 na skali 
siedmiostopniowej), ale nie seksownie (2,00) czy uwodzicielsko (1,89). Badani męŜczyźni 
równieŜ doceniali przyjazność jej zachowania (6,09), ale bardziej niŜ kobiety skłonni byli po-
dejrzewać ją o intencje uwodzicielskie (4,08) i seksualne (4,87). Podobne wyniki uzyskano w 
innym badaniu, w którym ludzie oceniali intencje studentek na podstawie zdjęć 
przedstawiających pary studentów i studentek wspólnie przygotowujących się do egzaminu: 
męŜczyźni oceniali kobiety jako umiarkowanie uwodzicielskie i „sexy", podczas gdy kobiety 
oceniały zamiary studentek ze zdjęć jako bardzo nikłe (Abbey, Melby, 1986). Najwyraźniej 
męŜczyźni dostrzegają seksualne zainteresowanie kobiety nawet tam, gdzie inne kobiety 
widzą jedynie przyjazny uśmiech (Abbey, 1982; Saal, Johnson, Weber, 1989).

 

Co więcej, w wypadkach wątpliwych, męŜczyźni skłonni są wnioskować jednak 
zainteresowanie seksualne kobiety i podejmować zgodne ze swoimi wnioskami działania. 
JeŜeli w ewolucyjnej przeszłości naszego gatunku nawet niewielki procent błędów 
spostrzegania odchylających się w tę właśnie stronę owocował kontaktem seksualnym, 
musiało to doprowadzić do utrwalenia się tego systematycznego błędu w ocenie kobiecych 
intencji przez męŜczyzn. Przy tym wszystkim trudno jest jednoznacznie orzec, Ŝe męŜczyźni 
postrzegają seksualne intencje kobiet błędnie, poniewaŜ trudno orzec, jakie są w 
rzeczywistości cudze intencje. Z pewnością jednak moŜna powiedzieć, Ŝe męŜczyzn cechuje 
zaniŜony próg wnioskowania o pojawieniu się seksualnych intencji u kobiety.

 

Skoro taki mechanizm juŜ u męŜczyzn występuje, moŜe on zostać spoŜytkowany dla 

manipulacji, której kobiety niekiedy się dopuszczają. Pewne badanie z udziałem dwustu 
studentów obojga płci wykazało, Ŝe kobiety częściej niŜ męŜczyźni uśmiechają się i 
zachowują w uwodzicielski sposób w stosunku do płci przeciwnej, by pozyskać jakieś 
specjalne traktowanie, nawet jeŜeli w istocie nie mają Ŝadnych seksualnych zamiarów 
(Semmelroth, Buss, dane niepublikowane). Tak więc obniŜony próg postrzegania przez 
męŜczyzn seksualnego zainteresowania kobiet spotyka się tutaj ze skłonnością kobiet do 
wykorzystywania tej męskiej tendencji. Daje to potencjalnie wybuchową mieszankę i podłoŜe 
konfliktu, w którym męŜczyźni czują się przywodzeni do kontaktu seksualnego, kobiety zaś

 

- nadmiernie o niego molestowane.

 

Molestowanie o kontakt seksualny prowadzi czasami do agresji seksualnej

 

- męskich prób wymuszenia seksu pomimo niechęci i sprzeciwu kobiet. Z punktu widzenia 
męŜczyzny agresja seksualna jest strategią pozyskiwania seksu bez kosztów, choć strategia ta 
niesie własne koszty w postaci groźby zemsty i szkód w reputacji męŜczyzny. Agresję 
seksualną moŜna określić na przykład jako domaganie się lub wymuszanie intymności 
seksualnej, nieuzgadnianie stopnia intymności kontaktu erotycznego i dotykanie ciała kobiety 

background image

bez jej zgody (Zahavi, 1977). W jednym z badań prosiliśmy kobiety o ocenę stu czterdziestu 
siedmiu potencjalnie niepokojących czy nieakceptowalnych aktów, których moŜe dopuścić 
się męŜczyzna. Agresja seksualna oceniana była jako niemalŜe maksymalnie stresująca (6,50 
na skali siedmiostopniowej) i bardziej stresująca od wszystkich pozostałych naduŜyć, takich 
jak agresja słowna czy fizyczna. Wbrew temu, co zdają się sądzić przynajmniej niektórzy 
męŜczyźni, wymuszony seks nie sprawia kobietom Ŝadnej przyjemności, wręcz przeciwnie - 
stanowi największą przykrość. Choć motyw wymuszonego seksu pojawia się czasami w 
kobiecych fantazjach seksualnych i romansach (pod warunkiem, Ŝe sprawca okazuje się w 
końcu przystojny i bogaty), nie oznacza to wcale, Ŝe kobiety pragną seksu bez swojej zgody.

 

MęŜczyznom seksualna agresja kobiet przeszkadza natomiast znacznie mniej

 

- na tej samej skali siedmiostopniowej oceniają oni róŜne jej przejawy na poziomie, średnio 
rzecz biorąc, 3,02, a więc jako tylko nieznacznie przykre. Niektórzy pisali wręcz na 
marginesie kwestionariusza, Ŝe tego rodzaju działania kobiety byłyby dla nich bardzo 
podniecające. Znacznie bardziej przykre są dla męŜczyzn takie zachowania, jak niewierność 
(6,04) czy agresja słowna lub fizyczna (5,55).

 

Ponadto męŜczyźni mają niepokojącą skłonność do ogromnego niedoceniania, jak 

dalece agresja seksualna jest przykra dla kobiet. Wszystkie tego rodzaju akty agresji 
męŜczyźni uznają za znacznie mniej przykre dla kobiet, niŜ uwaŜają same kobiety. Jest to 
oczywiście drzemiące zarzewie konfliktu - niedocenianie bolesności wymuszonego seksu 
stanowić moŜe jeden z czynników powodujących brak empatii męŜczyzn dla ofiar gwałtu 
(Zahavi, 1977). Drastyczną ilustracją tego braku jest pozbawiona serca (i sensu) wypowiedź 
pewnego teksańskiego polityka, który stwierdził, Ŝe jeŜeli kobieta nie moŜe uciec przed 
gwałtem, powinna leŜeć spokojnie i starać się przynajmniej mieć z niego przyjemność.

 

Z kolei kobiety przeceniają stopień, w jakim męŜczyznom sprawia przykrość skierowana na 
nich kobieca agresja seksualna - kobiety oceniają ją na 5,13, sami męŜczyźni - jedynie na 3,02 
(Blumstein, Schwartz, 1983). Tak więc zarówno męŜczyźni, jak i kobiety nie doceniają 
zdania płci przeciwnej i niezbyt dobrze je rozumieją. Obie płcie skłonne są widzieć reakcje 
płci przeciwnej raczej na obraz i podobieństwo swoich własnych odczuć. MęŜczyźni sądzą, Ŝe 
kobiety w sprawach agresji seksualnej są bardziej męskie, niŜ to jest w istocie, a podobny 
błąd - zmieniwszy, co trzeba - popełniają i kobiety. Rozpowszechnienie informacji o faktycz-
nych odczuciach kobiet wśród męŜczyzn i o faktycznych odczuciach męŜczyzn wśród kobiet 
mogłoby, więc stanowić choćby drobny krok na drodze zmniejszania konfliktu między 
płciami.

 

W pewnym sensie odwrotnością agresji seksualnej jest oziębłość czy wycofywanie się 

z seksu, o co ustawicznie kobiety oskarŜane są przez męŜczyzn. Narzekają oni na takie ich 
zachowania, jak celowe rozbudzanie męŜczyzny, by potem się wycofać z kontaktu, złośliwe 
flirtowanie na niby czy odmawianie kontaktu seksualnego. Tego rodzaju zachowania 
oceniane są przez męŜczyzn jako wyraźnie przykre (5,03), choć przez kobiety widziane są 
jako tylko umiarkowanie przykre (4,29). Wycofanie się z seksu jest, więc przykre dla obu 
płci, choć wyraźnie bardziej dla męŜczyzn.

 

Z punktu widzenia kobiet wycofywanie się z seksu spełniać moŜe szereg funkcji. 

Najbardziej oczywistą jest pozostawianie sobie moŜliwości wyboru między męŜczyznami o 
duŜej wartości, gotowymi do zaangaŜowania uczuciowego i materialnego. Kobiety wycofują 
się z seksu z pewnymi męŜczyznami po to, by zaangaŜować się weń z innymi, których same 
wybrały. Za pomocą wycofania się z seksu kobiety podwyŜszają równieŜ swoje znaczenie dla 
męŜczyzny - w myśl zasady, Ŝe niedostępność kaŜdego dobra podnosi jego wartość. JeŜeli 
jedynym sposobem pozyskania kobiety przez męŜczyznę będzie poczynienie powaŜnych 
inwestycji, poczyni je. Ale jest to następne zarzewie konfliktu między męŜczyzną pragnącym 
szybkiego seksu bez zobowiązań a kobietą, która wycofuje dostępność seksualną, by 
pozyskać właśnie emocjonalne zobowiązanie męŜczyzny.

 

background image

Jeszcze inną funkcją wycofywania się z seksu przez kobietę jest doprowadzenie 

męŜczyzny do przekonania o wartości tejŜe kobiety. PoniewaŜ kobiety o wysokiej wartości są 
z definicji niedostępne przeciętnemu męŜczyźnie, kobieta moŜe wykorzystywać własną 
niedostępność dla nakłonienia męŜczyzny, by widział ją jako bardziej wartościową, 
szczególnie w kontekście związku trwałego. Wczesne zezwolenie na seks moŜe zaś przywieść 
partnera do przekonania, Ŝe dana kobieta nadaje się na kontakt jedynie przelotny, jako łatwa 
zdobycz kaŜdego męŜczyzny.

 

Choć męŜczyźni angaŜują się na dłuŜej tylko w związek z jedną kobietą, poszukują 

przelotnego seksu z wieloma, czemu wycofywanie się z seksu przez kobiety oczywiście 
przeszkadza. Kobiety mają rzecz jasna prawo wyboru. Wykorzystując to prawo, utrudniają 
męŜczyznom realizację głęboko w nich zakorzenionej skłonności do poszukiwania licznych 
kontaktów seksualnych. Podobnie męŜczyźni - domagając się seksu szybkiego i bez 
zobowiązań, utrudniają kobietom realizację ich głęboko zakorzenionej strategii szukania w 
męŜczyźnie powaŜnego i trwałego zaangaŜowania. Łatwość i szybkość dochodzenia do 
kontaktu seksualnego jest, więc głównym polem konfliktu między obiema płciami.

 

 
ZaangaŜowanie emocjonalne

 

Najogólniej rzecz biorąc, problemy adaptacyjne rozwiązywane są na dwa sposoby - 

albo przez własny wysiłek jednostki, albo przez zapewnienie sobie wydatkowania wysiłku 
przez innych. Ludzie, którzy potrafią zapewnić sobie cudzy wysiłek przy minimalnych 
nakładach własnych, mają większą szansę na skuteczne przystosowanie się do problemów 
Ŝ

yciowych. Na przykład z punktu widzenia interesów kobiety korzystne jest pozyskanie 

męŜczyzny, który całą swoją energię i czas poświęcałby jej i urodzonym przez nią dzieciom. 
Z punktu widzenia interesów męŜczyzny, korzystniejsze jest jednak poświęcanie tylko części 
własnych zasobów jednej kobiecie, tak by pozostałą ich część móc wydatkować na inne cele, 
jak zdobywanie wysokiej pozycji społecznej czy pozyskiwanie przelotnych kontaktów z 
innymi kobietami. Konflikt między kobietą a męŜczyzną rozgrywa się więc często wokół 
stopnia zaangaŜowania obu stron w związek.

 

Typowym wyrazem konfliktu o stopień zaangaŜowania jest irytacja kobiet na 

męŜczyzn z powodu braku otwartego wyraŜania uczuć. Pretensje o zahamowania uczuciowe 
to jedna z najczęściej zgłaszanych przez kobiet skarg pod adresem męŜczyzn. W naszych 
badaniach nad nowoŜeńcami stwierdziliśmy na przykład, Ŝe aŜ 45% kobiet, ale tylko 24% 
męŜczyzn zgłasza tę pretensję pod adresem drugiej strony. Lustrzanym odbiciem tych 
zarzutów jest oskarŜanie drugiej strony o niezwracanie uwagi na nasze uczucia. W okresie 
przedmałŜeńskim skarŜy się na to co prawda jedynie 25% kobiet, choć w pierwszym roku 
małŜeństwa odsetek ten rośnie do 30, by po czterech latach małŜeństwa osiągnąć aŜ 59. 
MęŜczyźni oskarŜają partnerki o ignorowanie ich (męŜczyzn) uczuć znacznie rzadziej (12% 
nowoŜeńców i 32% po czterech latach małŜeństwa).

 

RóŜnice te naleŜy rozwaŜyć zarówno z punktu widzenia kobiet, jak i męŜczyzn. Jakie 

korzyści, z tych dwóch punktów widzenia, przynosi zarówno wyraŜanie uczuć, jak i tłumienie 
ich ekspresji?

 

Aby odpowiedzieć na to pytanie w kategoriach psychologii ewolucjonistycznej, 

przypomnieć naleŜy, Ŝe obie picie róŜnią się stopniem podzielności swoich zasobów 
reprodukcyjnych. Kobieta moŜe w ciągu roku zajść w ciąŜę z jednym tylko męŜczyzną, a ten 
moŜe w tym samym czasie utrzymywać „reprodukcyjnie owocne" kontakty z dwiema lub 
więcej kobietami. Wskazuje to, Ŝe jedną z przyczyn mniejszej skłonności męŜczyzn do 
wyraŜania uczuć moŜe być tendencja do minimalizacji zaangaŜowania zasobów w swoją 
partnerkę po to, by móc je zainwestować teŜ gdzie indziej (we własną karierę lub inne 
kobiety). Poza tym emocje zdradzają stopień rzeczywistego zaangaŜowania, który męŜczyźni 
starają się przed kobietami ukryć, by wynegocjować z nimi korzystniejszy dla siebie układ. 

background image

Podobnie gracze w pokera starają się ukryć przed sobą nawzajem własne uczucia przez 
zachowywanie kamiennej twarzy, a tureccy sprzedawcy dywanów noszą ciemne okulary, by 
utrudnić klientom ocenę stopnia własnego zainteresowania transakcją. PoniewaŜ kobiety 
oczywiście starają się zorientować właśnie w stopniu zaangaŜowania partnerów, ukrywanie 
uczuć przez męŜczyzn jest dla nich bardzo frustrujące. Stąd teŜ na przykład młode kobiety 
spędzają znacznie więcej czasu niŜ męŜczyźni, debatując między sobą nad prawdziwymi 
uczuciami, zamiarami i motywami płci przeciwnej (Semmelroth, Buss, dane niepublikowane).

 

Wszystko to nie znaczy, Ŝe strategie seksualne stanowią jedyny czynnik skłaniający 

męŜczyzn do kontroli ekspresji własnych uczuć ani Ŝe męŜczyźni są niezdolni do ich 
ujawniania w innych sytuacjach. Kobiety zresztą teŜ potrafią swoje uczucia ukrywać, kiedy 
słuŜy to ich strategicznym interesom. Z punktu widzenia dobierania sobie trwałego partnera, 
zorientowanie się w rzeczywistym stopniu zaangaŜowania drugiej strony jest jednak bez 
porównania waŜniejsze dla kobiet, niŜ dla męŜczyzn. Pradawne kobiety pochopnie uŜyczające 
dostępu seksualnego męŜczyźnie, który zawiódł pokładane w nim nadzieje na zaangaŜowanie 
i zostawił je w krytycznej sytuacji, miały mniejszą szansę na przeŜycie i sukces 
reprodukcyjny. Domaganie się od męŜczyzn ujawniania uczuć stanowi, więc z punktu 
widzenia kobiety waŜną taktykę pozyskiwania informacji niezbędnych do oceny stopnia jego 
zaangaŜowania.

 

Kobiety uskarŜają się na brak uczuciowości partnerów, męŜczyźni zaś skarŜą się na 

nadmiar uczuć u kobiet, a przede wszystkim na ich nadmierne uleganie zmiennym nastrojom. 
Narzeka na to 30% męŜczyzn w okresie narzeczeństwa, 34% w pierwszym i aŜ 49% w 
czwartym roku małŜeństwa. Nastrojowość drugiej strony nie jest natomiast przedmiotem 
narzekań kobiet - nawet w czwartym roku małŜeństwa zaledwie co czwarta Ŝona skarŜy się na 
nadmierną nastrojowość męŜa.

 

Kobieta łatwo ulegająca zmiennym nastrojom moŜe być dokuczliwa przez duŜą ilość 

czasu i energii, której wymaga od partnera zajmowanie się poprawą jej samopoczucia. 
Kobiety zdają się mówić: „Lepiej okaŜ mi więcej zaangaŜowania i poświęcenia, bo inaczej 
drogo cię to moŜe kosztować". Popadanie w zmienne nastroje stanowi jedną z kobiecych 
taktyk pozyskiwania i nasilania zaangaŜowania męŜczyzn. Drugą funkcją takiego 
postępowania kobiet jest sprawdzanie siły więzi i stopnia zaangaŜowania męŜczyzny (Zahavi, 
1977). Poświęcanie przez męŜczyznę stosunkowo nieduŜych zasobów na poprawienie 
nastroju kobiety sygnalizuje bowiem jego skłonność równieŜ do większych poświęceń. 
Obojętność czy niechęć wobec jej zmian nastroju znamionuje zaś brak jego skłonności do 
dokonania takŜe i powaŜniejszych inwestycji. Tak czy owak, reakcje męŜczyzny dostarczają 
kobiecie waŜnych informacji na temat siły więzi między nią a jej partnerem.

 

Podkreślić przy tym warto, Ŝe ani chwiejność nastrojów kobiety, ani skrytość uczuć 

męŜczyzny nie muszą stanowić świadomych strategii postępowania, celowo stosowanych 
przez kobietę, by pozyskać informację o sile więzi, czy przez męŜczyznę, by ukryć stopień 
własnego zaangaŜowania. Podobnie jak to jest w wypadku większości mechanizmów 
psychologicznych, rzeczywiste znaczenie i funkcje konfliktu kobiety i męŜczyzny wokół 
stopnia ujawniania uczuć moŜe pozostawać poza zakresem ich świadomości.

 

Inwestowanie zasobów

 

Częstym przedmiotem otwartego konfliktu jest takŜe ilość czasu, energii i zasobów 

wkładanych przez partnerów w ich związek. Najczęstszym przejawem tego konfliktu jest 
zaniedbanie i zawodzenie drugiej strony w potrzebie. Ponad jedna trzecia kobiet (ze 
związków zarówno małŜeńskich, jak i przedmałŜeńskich) skarŜy się na to, Ŝe partnerzy je 
zaniedbują, spędzają z nimi za mało czasu, spóźniają się lub nie pojawiają na umówionych 
spotkaniach i w ogóle zachowują się w taki sposób, Ŝe nie moŜna na nich liczyć. Skargi tego 
rodzaju są dwukrotnie częściej zgłaszane przez kobiety niŜ przez męŜczyzn, są, więc 
kosztami, które z tytułu związku ponoszą raczej kobiety. Na przykład w związkach 

background image

przedmałŜeńskich aŜ 38% kobiet, ale tylko 12% męŜczyzn skarŜy się na drugą stronę, Ŝe 
czasami w ogóle nie pojawia się w umówionym terminie.

 

Tego konfliktu o ilość zasobów inwestowanych w związek nie kończy nawet 

małŜeństwo - obie strony przynajmniej od czasu do czasu sprawdzają wielkość kosztów, które 
dla ich dobra gotowa jest ponieść druga strona (Zahavi, 1977). Brak takiej gotowości ze 
strony partnera moŜe oznaczać zarówno sygnał jego pragnienia wycofania się ze związku, jak 
i sygnał, Ŝe my sami winniśmy to zrobić.

 

AŜ 41% męŜatek w pierwszym roku małŜeństwa i 45% w roku piątym skarŜy się, Ŝe 

są zaniedbywane przez męŜów, którzy sami bardzo rzadko zgłaszają tego rodzaju pretensje 
(4% i 12%). Pretensje męŜów dotyczą natomiast psychologicznej odwrotności zaniedbania w 
postaci zaborczości. AŜ 36% męŜów, a tylko 7% Ŝon oskarŜa drugą stronę o domaganie się 
zbyt duŜej ilości czasu, a podobne róŜnice dotyczą teŜ pretensji o domaganie się zbyt wielkiej 
ilości uwagi.

 

RóŜnice te wyraŜają kontynuację konfliktu płci o wielkość dokonywanych w związek i 

partnera inwestycji czasu, energii i zasobów. Najogólniej rzecz biorąc, męŜczyźni próbują 
zachować dla siebie część tych dóbr i czują się przymuszani przez partnerki do inwestowania 
ich w nie. Z punktu widzenia kobiety inwestycji tych wciąŜ jest za mało i przez zaborczość 
starają się przeciwdziałać podejmowanym przez partnerów próbom zachowania części 
własnych zasobów, a szczególnie ich inwestowaniu poza związkiem.

 

Innym przejawem konfliktu o wielkość inwestowanych dóbr są skargi obu stron na 

samolubstwo drugiej. Około 40% zarówno kobiet, jak i męŜczyzn oskarŜa drugą stronę o 
egoizm, a ponad 30% jednych i drugich - o nadmierną koncentrację na samym sobie. 
Częstość zarzucania drugiej stronie koncentracji na sobie wzrasta przy tym ponad dwukrotnie 
w ciągu pierwszych czterech lat trwania małŜeństwa. Prawdopodobnie duŜa częstotliwość i 
narastanie tych skarg w początkach małŜeństwa wiąŜą się z faktem, Ŝe okazywanie własnej 
bezinteresowności i skłonności do poświęceń na rzecz drugiej strony jest waŜnym elementem 
zalotów i strategii pozyskiwania partnera. Kiedy małŜeństwo jest juŜ na dobre „za-klepane", 
kaŜde z partnerów powraca do większego skupienia się na swoich własnych interesach, a 
troska o interesy drugiej strony słabnie? I kobiety, i męŜczyźni skarŜą się więc na to, Ŝe druga 
strona traktuje ich jako dobro, o które juŜ nie warto się starać.

 

Raz jeszcze wyłaniający się z naszych analiz obraz poŜycia obu płci okazuje się 

niezbyt przyjemny. Ewolucja ukształtowała jednak męŜczyzn i kobiety w taki właśnie sposób 
nie po to, by im zapewnić Ŝycie pośród przyjemności i błogosławieństwa stanu małŜeńskiego. 
Zostaliśmy przez ewolucję ukształtowani celem podniesienia szans naszego indywidualnego 
przetrwania i zachowania gatunku. Nic zatem dziwnego, Ŝe mechanizmy psychologiczne 
ukształtowane według takich bezlitosnych kryteriów trącą egoizmem i samolubstwem.

 

Ostatecznym przejawem konfliktu o inwestowanie zasobów są konflikty małŜonków o 
pieniądze - w myśl potocznego przekonania, nic nie budzi tylu starć małŜeńskich, co 
pieniądze. Badania małŜeństw amerykańskich przekonują, Ŝe 72% z nich toczy walki o 
pieniądze przynajmniej raz do roku, a 15% - nie rzadziej niŜ raz w miesiącu (Blumstein, 
Schwartz, 1983). Kłótnie dotyczą przy tym znacznie częściej sposobów wydawania niŜ 
pozyskiwania pieniędzy. PoniewaŜ obie strony rzadko cechują się jednakowymi 
zainteresowaniami, naturalne jest, Ŝe sposób wydawania pieniędzy staje się źródłem 
rozbieŜności i konfliktów.

 

Nie będzie oczywiście zaskoczeniem wiadomość, Ŝe męŜczyźni częściej niŜ kobiety 

uskarŜają się na wydawanie przez drugą stronę zbyt wielu pieniędzy na stroje. RóŜnica ta i 
częstość męskich narzekań w tej sprawie wyraźnie rośnie między pierwszym a piątym rokiem 
małŜeństwa (z 12 do 26%; dla kobiet odsetki te wynoszą jedynie 5 i 7). Obie płcie równie 
często uskarŜają się jednak na to, Ŝe druga strona w ogóle wydaje za duŜo pieniędzy - w 
piątym roku małŜeństwa jest to przedmiotem pretensji juŜ, co trzeciej osoby.

 

background image

Więcej kobiet niŜ męŜczyzn skarŜy się na to, Ŝe druga strona wydaje na nie za mało 

pieniędzy, szczególnie w postaci dawania prezentów - po czterech latach małŜeństwa skarŜy 
się na to 30% kobiet i trzykrotnie mniej męŜczyzn. Treść konfliktu między partnerami stałego 
związku wyraźnie jest, więc powiązana z omawianymi poprzednio róŜnicami upodobań 
kobiet i męŜczyzn. Kobiety częściej niŜ męŜczyźni kierują się przy wyborze partnera jego 
zasobami materialnymi. Kiedy związek juŜ trwa, to właśnie one częściej skarŜą się na 
niedobór tych zasobów?

 

 
Wprowadzanie w błąd

 

Konflikt płci o dostęp seksualny, zaangaŜowanie uczuciowe i inwestowanie dóbr 

narasta, kiedy jedna ze stron próbuje wprowadzić drugą w błąd. Licznych przykładów 
wprowadzania w błąd dostarcza obserwacja świata roślin i zwierząt. Niektóre gatunki 
storczyków mają kwiaty o bardzo kolorowych, przyciągających uwagę płatkach i środkach do 
złudzenia przypominających kształtem, kolorem i zapachem samicę osy z gatunku smukwa 
orzęsiona (Scolia ciliata) (Trivers, 1985). Przyciąga to oczywiście samce tego gatunku, które 
lądują pośrodku kwiatu niczym na grzbiecie samicy i próbują kopulacji ze słupkiem kwiatu, 
posuwając się wzdłuŜ niego w poszukiwaniu komplementarnych narządów płciowych. Nie 
znajdując ich, samce podąŜają dalej, często do następnej orchidei i roznoszą pyłki kwiatowe, 
umoŜliwiając w ten sposób orchideom zapylenie.

 

W wypadku ludzi, kobiety i męŜczyźni oszukują się nawzajem, by pozyskać dostęp do 

dóbr, którymi dysponuje druga strona. Na przykład jedna z moich znajomych miała zwyczaj 
odwiedzania drogich restauracji i wyszukiwania w nich męŜczyzn skłonnych zaprosić ją na 
obiad. Podczas obiadu przyjaźnie z nimi flirtowała, a pod koniec wychodziła do toalety, po 
czym tylnymi drzwiami opuszczała restaurację. Czasami odbywała tego rodzaju eskapady 
samotnie, czasami z koleŜanką, wybierając na ofiary z reguły przejezdnych biznesmenów, na 
których trudno byłoby ponownie natknąć się w tym samym miejscu. Choć nie wypowiadała 
wprost Ŝadnego kłamstwa, znajoma ta była swego rodzaju oszustką seksualną. Flirtując z 
męŜczyznami, sygnalizowała im subtelnie swoją dostępność seksualną, co skłaniało ich do 
wydatkowania ich własnych zasobów, czyli pieniędzy.

 

Kiedy jednak przychodził czas odwzajemnienia, a więc rzeczywistego dostępu 

seksualnego, kobieta ta uchylała się od zobowiązań, po prostu znikając?

 

Choć tego rodzaju intryga wydać się moŜe dość niezwykła czy wręcz makiaweliczna, bazuje 
ona na wątku bardzo powszechnie przewijającym się w stosunkach między kobietami i 
męŜczyznami. Kobiety zdają sobie świetnie sprawę z korzyści, które moŜe im zapewnić 
okazywanie męŜczyznom względów, odczytywanych przez nich jako seksualne. Kiedy w 
pewnym badaniu zapytano ponad setkę kobiet, jak często flirtują z męŜczyznami, by 
pozyskać od nich przysługę lub szczególne traktowanie, zdając sobie sprawę, Ŝe do Ŝadnego 
erotycznego kontaktu nigdy nie dojdzie, średnia odpowiedź kobiet znalazła się na poziomie 
„czasami" (na skali od „nigdy" do „często?). Kobiety przyznają się do równie częstego po-
sługiwania się tą techniką dla pozyskania uwagi i zainteresowania męŜczyzn. Tak, więc same 
kobiety przyznają się do subtelnego wprowadzania płci przeciwnej w błąd za pomocą 
sygnalizowania własnej dostępności seksualnej w sytuacjach, kiedy nie mają Ŝadnych 
zamiarów erotycznych, choć ich udawanie moŜe im przynieść korzyści.

 

Tak jak kobiety udają zainteresowanie seksualne, tak męŜczyźni udają zaangaŜowanie. 
Przyjrzyjmy się wypowiedzi trzydziestotrzyletniego męŜczyzny na temat znaczenia deklaracji 
„kocham cię":

 

Zdawać by się mogło, Ŝe w naszych czasach nie ma juŜ potrzeby mówić kobiecie 

„kocham cię", Ŝeby ją uwieść. Ale to nie tak. Takie słowa wywierają rzeczywiście 
podniecający wpływ. Zawsze kiedy czuję przypływ namiętności, mówię kobiecie, Ŝe ją 
kocham. Nie zawsze mi wierzy, ale obojgu robi nam się od tego lepiej. To nie jest tak, Ŝe ja ją 

background image

ś

wiadomie oszukuję, bo przecieŜ coś do niej muszę czuć, Ŝeby móc to powiedzieć. No, a poza 

tym czuję, Ŝe po prostu wypada to męŜczyźnie powiedzieć przy takiej okazji (Cassell, 1984, s. 
55).

 

MęŜczyźni uŜywają teŜ tej techniki w jak najbardziej świadomy sposób. Kiedy ponad setkę 
młodych męŜczyzn spytano, czy zdarza im się celowo przesadzać w okazywaniu głębokich 
uczuć do kobiety, po to by uzyskać jej zgodę na kontakt seksualny, 71 % przyznało się do 
takich zabiegów? Znacznie rzadziej przyznawały się do tego kobiety (39%). Prawie wszystkie 
kobiety (97%) twierdzą przy tym, Ŝe przynajmniej jeden męŜczyzna próbował je uwieść w 
taki sposób, a tylko nieco ponad połowa męŜczyzn deklaruje, Ŝe taktyki tej próbowała z nimi 
jakaś kobieta. W małŜeństwie tego rodzaju taktyka jest kontynuowana w postaci ukrywania 
przed drugą stroną własnej zdrady. Biologiczne motywacje leŜące u podstaw zdrady 
męŜczyzny są bardzo przejrzyste i jednoznaczne, jak to była o tym wcześniej mowa. Zdrada 
męŜczyzny jest dla kobiety bardzo niepokojąca, szczególnie wtedy, kiedy towarzyszą jej 
sygnały uczuciowego angaŜowania się męŜczyzny w „tę trzecią". Oznacza to bowiem 
niebezpieczeństwo, Ŝe przeniesie on na nią swoje zainteresowanie i dobra. Stąd teŜ kobiety 
łatwiej wybaczają zdradę, której nie towarzyszy powaŜne zaangaŜowanie uczuciowe ich 
partnera (Semmelroth i Buss, dane niepublikowane). MęŜczyźni zdają się wiedzieć, Ŝe dla 
kobiet bardziej niepokojąca jest niewierność uczuciowa niŜ jedynie seksualna - przyłapani na 
zdradzie, często twierdzą, Ŝe tamta kobieta nic dla nich nie znaczy.

 

Z perspektywy ewolucyjnej, koszty takich oszustw były znacznie większe dla 

pradawnych kobiet niŜ męŜczyzn. MęŜczyzna, który dał się nabrać na perspektywę kontaktu 
seksualnego, do którego nigdy nie doszło, ryzykował najwyŜej niewielką porcję czasu, energii 
i zasobów na wyrządzenie przysługi wprowadzającej go w błąd kobiecie. Kobieta jednak, 
która dała się nabrać na oznaki nieistniejącego zaangaŜowania uczuciowego męŜczyzny i 
zgodziła się na kontakt seksualny, naraŜona była na nieporównanie większe koszty, jeŜeli 
kontakt zaowocował ciąŜą, urodzeniem i chowaniem dziecka. Oczekiwać, więc naleŜy, Ŝe u 
kobiet wykształciła się większa umiejętność, a przynajmniej skłonność do wykrywania 
moŜliwych oszustw płci przeciwnej. Tym moŜna tłumaczyć fakt, Ŝe kobiety bardziej niŜ męŜ-
czyźni domagają się długotrwałych zalotów, co oczywiście umoŜliwia trafniejsze rozpoznanie 
ich rzeczywistych intencji i zabezpieczenie się przed jedynie udawanym zaangaŜowaniem. 
MęŜczyźni o jednoznacznie przelotnych intencjach zwykle zniechęcają się do partnerek 
domagających się długotrwałych zachodów połączonych z wydatkowaniem znacznych 
zasobów i podąŜają gdzie indziej w poszukiwaniu łatwego łupu.

 

Przed wprowadzeniem w błąd przez płeć przeciwną chronią równieŜ długotrwałe 

dyskusje z przyjaciółmi tej samej płci nad rzeczywistymi uczuciami i intencjami płci 
przeciwnej. Jak juŜ wspominaliśmy, młode kobiety często skłonne są całymi godzinami 
debatować nad tą kwestią, przypominając sobie dokładnie, co i kiedy „on" powiedział, co 
naprawdę miał na myśli, porównując wzajemnie swoje doświadczenia itd. Rozsądzenie, który 
męŜczyzna ma intencje powaŜne i trwałe, a który poszukuje jedynie przelotnego seksu, jest 
dla nich sprawą pierwszorzędnej wagi? MęŜczyźni spędzają na takich rozmowach i 
dociekaniach znacznie mniej czasu (Semmelroth, Buss, dane niepublikowane).

 

Nawet męŜczyźni nie mogą jednak zupełnie ignorować podejmowanych przez płeć przeciwną 
prób oszustwa, szczególnie kiedy wybierają partnerkę długotrwałego związku. Wówczas w 
grę wchodzi dokładna ocena walorów kandydatki - jej atrakcyjności, zasobów, a przede 
wszystkim przeszłości seksualnej i przypuszczalnego stopnia wierności w przyszłości. Dobrze 
ilustruje to jedna ze scen ze sztuki Tennessee Williamsa Tramwaj zwany poŜądaniem. Jeden z 
bohaterów sztuki, Mitch, spotyka się ze swoją narzeczoną Blanche DuBois, byłą nauczycielką 
szkoły średniej, którą zamierza poślubić. Blanche oszukała go jednak co do swej przeszłości, 
przemilczając skandalizujący związek erotyczny z jednym ze swoich uczniów, co 
spowodowało jej wydalenie ze szkoły. Po ostrzeŜeniach przyjaciela na temat erotycznej 

background image

przeszłości Blanche, Mitch przy następnym spotkaniu zarzuca jej ukrywanie przeszłości, a 
takŜe pokazywanie się mu jedynie w przyćmionym świetle. Mitch zapala jasne światło, przed 
którym Blanche usiłuje uciec, i dostrzega, Ŝe jest ona znacznie starsza, niŜ usiłowała mu się 
wydać. Blanche ze smutkiem pyta Mitcha, czy nadal zamierzają poślubić, na co ten 
odpowiada, Ŝe teraz juŜ tak nie sądzi.

 

ZwaŜywszy uprzednio omawiane znaczenie przypisywane przez męŜczyzn wyglądowi 

i wierności seksualnej kobiety, męŜczyźni są szczególnie wyczuleni na próby wprowadzania 
ich w błąd co do wieku i seksualnej przeszłości partnerki. Seksualna reputacja partnerki jest 
więc przedmiotem ich dociekań, kiedy Ŝywią powaŜne zamiary. Krótko mówiąc, tak jak 
kobiety starają się zabezpieczyć przed oszustwem w sprawie rzeczywistego zaangaŜowania 
drugiej strony, tak męŜczyźni starają się zabezpieczyć przed oszustwem w tym, co jest 
najbardziej istotne z ich punktu widzenia - a więc w sprawie reprodukcyjnych walorów 
kobiety i pewności, Ŝe walory te będą dostępne tylko im.

 

Konflikt płci nie kończy się jednak na potyczkach o dostęp seksualny, stopień zaangaŜowania 
i inwestowania zasobów. Niekiedy przyjmuje postać powaŜniejszą nawet, niŜ omówione 
próby oszustwa - postać złego traktowania płci przeciwnej.

 

 
Złe traktowanie płci przeciwnej

 

Złe traktowanie przejawia się na wiele róŜnych sposobów. W sensie psychicznym 

celem złego traktowania jest wpędzenie drugiej strony w poczucie niŜszości, przekonanie jej, 
Ŝ

e miała niezasłuŜone szczęście, pozyskując obecnego partnera, i Ŝe Ŝadnego lepszego nie 

znajdzie w wypadku opuszczenia związku (Daly, Wilson, 1988). Osiągnięciu tych celów 
słuŜy poniŜanie, wyśmiewanie i podwaŜanie wartości drugiej strony, a wszystkie te 
poŜałowania godne zabiegi są częściej stosowane przez męŜczyzn wobec kobiet niŜ na 
odwrót. 

 

PoniŜanie kobiet przez męŜczyzn moŜe polegać na ignorowaniu zdania kobiet tylko 

dlatego, Ŝe są kobietami, czy teŜ na traktowaniu ich jako głupszych od siebie. Celem tych 
zabiegów - na które nowo poślubione kobiety skarŜą się dwukrotnie częściej od swoich 
męŜów -jest wpojenie partnerce przekonania, Ŝe jest mniej warta od swego męŜa (Margo 
Wilson, informacja osobista, 1989). JeŜeli zabieg taki się powiedzie, jego ofiara będzie 
wkładać więcej energii w zaspokajanie potrzeb i zachcianek partnera, aby ten nie opuścił 
związku, bądź teŜ by powstrzymać jego dalsze poniŜające postępowanie. 

 

Z kolei przemoc fizyczna, której męŜczyźni dopuszczają się w stosunku do swoich 

Ŝ

on, jest często próbą przymusowego zapanowania nad postępowaniem partnerki. 

Stwierdzono to na przykład, przysłuchując się rozprawom w stu sprawach o pobicie Ŝony 
wniesionych przed sądy w Kanadzie. Analiza przebiegu rozpraw ujawniła, Ŝe u podłoŜa 
agresji męŜów leŜała z reguły ich niemoŜność zapanowania nad zachowaniem Ŝony, czemu 
towarzyszyły zwykle oskarŜenia o seksualne kontakty z innymi męŜczyznami (Whitehurst, 
1971). Zazdrość seksualna stanowiła teŜ bezpośrednią przyczynę agresji męŜa w ponad 
połowie takich przypadków badanych w jednym ze studiów amerykańskich (Rounsaville, 
1978). Inne badanie nad sześćdziesięcioma kobietami z Północnej Karoliny pobitymi przez 
męŜów ujawniło, Ŝe aŜ 95% przypadków zazdrości patologicznej (tj. nadmiernej i bez 
powodu, wywołanej na przykład wizytą u przyjaciółki) kończyło się fizyczną agresją męŜa w 
stosunku do Ŝony (Hilberman, Munson, 1978). U podłoŜa przemocy fizycznej leŜy więc z 
reguły próba wymuszenia na kobiecie jakichś zachowań, szczególnie dotyczących spraw 
seksu. 

 

Złe traktowanie drugiej strony jest oczywiście taktyką bardzo niebezpieczną. Choć 

zasadniczym jej celem jest powiększenie zaangaŜowania partnerki i przymuszenie jej do 
działań na rzecz męŜa, taktyka ta moŜe łatwo przynieść skutki odwrotne od zamierzonych i 
doprowadzić do ucieczki kobiety, gdy dojdzie ona do wniosku, Ŝe nic gorszego i tak juŜ jej 

background image

spotkać nie moŜe. Być moŜe właśnie, dlatego męŜowie bijący Ŝony często je potem 
przepraszają, nierzadko plącząc i obiecując poprawę (Dały, Wilson, 1988; Russell, 1990). 
Tego rodzaju działania słuŜą powstrzymaniu Ŝony przed ucieczką.

 

Bicie Ŝon spotykane jest w wielu kulturach. Wśród Indian Yanomamo zdarza się 

często, Ŝe męŜczyźni biją swoje Ŝony kijami za takie „wykroczenia", jak opieszałość w 
podawaniu herbaty (Chagnon, 1983). Co ciekawe, kobiety z tego plemienia uwaŜają 
nierzadko bicie za objaw gorących uczuć męŜowskich - interpretacja, której zapewne nie 
podzielają współczesne Amerykanki. NiezaleŜnie od interpretacji, tego rodzaju działania 
słuŜą podporządkowaniu Ŝony męŜowi.

 

Inną formą złego traktowania drugiej strony jest szydzenie z jej wyglądu. Zdarza się to 

zaledwie u 5% nowo poślubionych męŜczyzn, ale w piątym roku małŜeństwa odsetek ten jest 
juŜ czterokrotnie wyŜszy. ZwaŜywszy, jak waŜny dla kobiet jest ich wygląd, cios wymierzony 
w ten punkt jest wyjątkowo bolesny. Funkcją takiego postępowania męŜczyzny jest zapewne 
obniŜanie mniemania Ŝony o samej sobie, a przez to powstrzymywanie jej od angaŜowania się 
w kontakty pozamałŜeńskie.

 

   Złe traktowanie partnerek moŜna więc wyjaśnić na gruncie myślenia ewolucjonistycznego 
adaptacyjnymi funkcjami takiego postępowania. Zrozumienie funkcji i celów takiego 
zachowania nie oznacza jednak wcale jego akceptacji czy aprobaty, podobnie jak to jest i z 
innymi rodzajami destruktywnego postępowania. Wręcz przeciwnie, zrozumienie przyczyn i 
warunków pojawiania się takich niepoŜądanych zachowań moŜe przyczynić się do 
skuteczniejszego im przeciwdziałania. Złe traktowanie partnerek przez męŜczyzn ma swoje 
korzenie biologiczne, ale nie jest to w Ŝadnym sensie zachowanie ani konieczne (niczym 
odruch kolanowy), ani niemoŜliwe do zmiany. Jego pojawianie się zaleŜy od róŜnych 
okoliczności, w tym takŜe od szczególnych cech charakteru męŜczyzn. W badaniach nad 
nowoŜeńcami stwierdziliśmy na przykład, Ŝe męŜczyźni nieufni i niestabilni emocjonalnie 
czterokrotnie częściej źle traktują swoje Ŝony, niŜ męŜczyźni emocjonalnie stabilni i 
pozbawieni podejrzliwości. Inne czynniki nasilające poniewieranie Ŝon przez męŜów to 
odizolowanie Ŝony od jej krewnych, brak sankcji prawnych groŜących męŜczyźnie za takie 
postępowanie, czy sytuacja, w której atrakcyjność Ŝony znacznie przewyŜsza atrakcyjność jej 
męŜa, co nasila się jego lęk przed opuszczeniem. Zidentyfikowanie okoliczności nasilających 
szansę złego traktowania kobiety przez męŜa moŜe być pierwszym krokiem w kierunku 
przeciwdziałania temu niepoŜądanemu zjawisku 
 
Napastowanie seksualne
 
Konflikty między męŜczyznami a kobietami o dostępność seksualną mogą wychodzić poza 
kontekst kontaktów małŜeńskich czy przedmałŜeńskich i wkraczać w środowisko pracy, w 
którym ludzie często poszukują stałych i przelotnych partnerów. Poszukiwanie moŜe jednak 
przekroczyć dopuszczalną granicę i zamienić się w molestowanie seksualne (sexual 
harassment), czyli „obdarzanie osób płci przeciwnej zainteresowaniem seksualnym, które jest 
niepoŜądane i nieprowokowane przez osobę stanowiącą obiekt takiego zainteresowania" 
(Studd, Gattiker, 1991, s. 251). Zaczepki seksualne przyjmować mogą całą gamę form, od 
łagodnych, jak wpatrywanie się i komentarze o seksualnych podtekstach, do ostrych, jak 
dotykanie intymnych części ciała. Psychologia ewolucjonistyczna umoŜliwia 
zidentyfikowanie mechanizmów i okoliczności prowadzących do takiego zachowania. 
Psychologia nie twierdzi bynajmniej, Ŝe tego rodzaju zachowania są nieodwracalnie 
wyznaczone biologią, nieuniknione i niepoddające się modyfikacji - stara się raczej 
zrozumieć ich przyczyny i dostarczyć wiedzy umoŜliwiającej przeciwdziałanie takim 
postępkom.

 

Choć zaczepki seksualne mogą być czasami sposobem zaznaczania własnej 

dominującej pozycji czy drogą poszukiwania trwałych partnerów, najwaŜniejszym motywem 

background image

takich zachowań zdaje się być poszukiwanie czy próba wymuszenia przelotnego kontaktu 
seksualnego. Wskazuje na to profil typowej ofiary i typowego sprawcy zaczepki seksualnej, a 
takŜe wzorzec zachowania obojga.

 

Nie jest zapewne przypadkiem, Ŝe znaczna większość formalnych skarg na zaczepki 

seksualne wnoszona jest przez kobiety. Na siedemdziesiąt sześć skarg wniesionych przez 
kobiety do Wydziału Praw Człowieka Stanu Illinois przypadało zaledwie pięć wniesionych 
przez męŜczyzn (w ciągu dwuletniego okresu poddanego badaniom) (Terpstra, Cook, 1985). 
Ankieta przeprowadzona na ponad dziesięciu tysiącach pracowników amerykańskiej 
administracji rządowej wykazała, Ŝe aŜ 42% kobiet i tylko 15% męŜczyzn było w jakimś 
momencie pracy zawodowej obiektem zaczepek seksualnych (Studd, Gattiker, 1991). 
Podobnych proporcji liczbowych dostarczają teŜ badania kanadyjskie. Nie ulega więc 
wątpliwości, Ŝe typową ofiarą zaczepki seksualnej jest kobieta, a typowym sprawcą - 
męŜczyzna. ZwaŜywszy jednak wspomniane uprzednio róŜnice między płciami we 
wraŜliwości na agresję seksualną, za tak ogromną dysproporcją liczby skarg wnoszonych 
przez kobiety i męŜczyzn kryje się zapewne i większa wraŜliwość kobiet.

 

Co więcej, typowa ofiara seksualnej molestacji jest teŜ młoda, atrakcyjna i niezamęŜna 

- kobiety, które przekroczyły czterdziesty piąty rok Ŝycia jedynie bardzo rzadko bywają 
przedmiotem zaczepek (Studd, Gattiker, 1991). Jedno z badań wykazało, Ŝe 72% skarg na 
molestowanie seksualne wniosły kobiety w wieku od 20 do 35 lat, choć stanowiły one tylko 
43% zatrudnionych, a kobiety powyŜej czterdziestego piątego roku Ŝycia, stanowiące 28% 
zatrudnionych, wniosły zaledwie 5% skarg (Terpstra i Cook, 1985). Dysproporcja taka 
zaobserwowana została we wszystkich badaniach nad napastowaniem seksualnym.

 

Panny i rozwódki są bardziej naraŜone na zaczepki seksualne niŜ męŜatki. W jednym z badań 
kobiety samotne stanowiły zaledwie jedną czwartą zatrudnionych, choć wniosły one 43% 
wszystkich skarg, podczas gdy stanowiące większość zatrudnionych kobiety zamęŜne wniosły 
tylko 31% skarg (Terpstra, Cook, 1985). Najbardziej oczywistą przyczyną tych róŜnic jest 
zapewne obawa ewentualnych sprawców przed rewanŜem męŜa ofiary zaczepek. Kobiety 
samotne są poza tym spostrzegane jako bardziej podatne na seksualne awanse, a kobiety 
zamęŜne są istotnie mniej podatne na uroki tego rodzaju przygód, poniewaŜ nie chcą 
ryzykować trwałości juŜ istniejącego związku.

 

RównieŜ reakcje obu płci na seksualne zaczepki zdają się być podporządkowane 

ewolucjonistycznej logice. Kiedy zapytano ludzi, jak zareagowaliby na seksualną propozycję 
kolegi/koleŜanki z pracy, aŜ 63% kobiet twierdziło, Ŝe odebrałoby to jako obelgę, a tylko 17% 
- jako pochlebstwo. MęŜczyźni na odwrót - tylko 15% odczułoby zniewagę, aŜ 67% zaś - 
pochlebstwo (Gutek, 1985). Jest to więc wzorzec typowy dla omawianych juŜ róŜnic 
płciowych w reakcji na przelotny kontakt seksualny, z silną niechęcią kobiet do bycia 
traktowanymi jako obiekty jedynie seksualnego zainteresowania. NatęŜenie tej niechęci 
zaleŜy jednak od statusu i pozycji społecznej napastującego męŜczyzny. Kiedy wspólnie z 
Jennifer Semmelroth zapytaliśmy ponad sto studentek, jak dalece byłoby dla nich 
denerwujące, gdyby jakiś nieznajomy wciąŜ ponawiał propozycje spotkania pomimo ich 
odmowy, odpowiedzi okazały się mocno uzaleŜnione od zawodu nieznajomego. Najbardziej 
denerwujące byłyby nalegania śmieciarza (średnio 4,32 na skali siedmiostopniowej) i 
sprzątacza (4,19), najmniej zaś - studenta medycyny (2,65) i znanego gwiazdora rockowego 
(2,71). Dokładnie odwrotnie przedstawiały się oceny stopnia zadowolenia z takich awansów 
męŜczyzn o róŜnych zawodach, o co spytaliśmy inną grupę kobiet.

 

Kobiece reakcje na zaczepki zaleŜą takŜe od tego, czy spostrzegają sprawcę jako 

skoncentrowanego wyłącznie na seksie, czy teŜ przekonane są o bardziej romantycznych 
motywach jego postępowania. Takie działania, jak uzaleŜnianie awansu zawodowego od 
dostępności seksualnej, dotykanie intymnych części ciała czy przypieranie do ściany, gdy nie 
ma nikogo w pobliŜu, oczywiście bardziej są uwaŜane za akty napastowania seksualnego niŜ 

background image

zapraszanie na kawę, flirtowanie czy prawienie komplementów (Studd, Gattiker, w 
przygotowaniu). Im bardziej widoczne jest bezpośrednie zainteresowanie seksem bądź 
przymuszanie do niego, tym bardziej zachowanie uwaŜane jest za akt molestowania 
seksualnego.

 

Nawet w tej sprawie nie wszystkie jednak kobiety myślą tak samo. Na przykład 17% 

kobiet nie uwaŜa prób erotycznego dotykania ich ciała za obraźliwe, co moŜe wskazywać na 
to, Ŝe elementem kobiecych strategii postępowania jest wykorzystywanie seksualnych 
awansów męŜczyzn dla własnych korzyści. Poza tym wiele osób płci obojga poszukuje w 
ś

rodowisku zawodowym kandydatów przelotnego kontaktu, a niektóre kobiety nawet chętnie 

godzą się na zamienianie względów seksualnych na awans lub lepszą pracę. Pewna badana 
stwierdziła, Ŝe nie traktowałaby perspektywy seksu z brygadzistą jako jego napastliwości 
seksualnej, poniewaŜ „wszystkie kobiety traktowane są tak samo", a seks z brygadzistą umoŜ-
liwiłby jej otrzymywanie „łatwiejszej pracy" (Gutek, 1985; Studd, Gattiker, 1991; Quinn, 
1977).

 

Wszystkie te wyniki dotyczące typowego profilu, reakcji i zachowania sprawców i 

ofiar zaczepek seksualnych łatwo dają się wyjaśnić w kategoriach psychologii 
ewolucjonistycznej. MęŜczyźni cechują się obniŜonym progiem angaŜowania się w przelotne 
kontakty seksualne i mniej im trzeba, aby wnioskować o erotycznym zainteresowaniu 
kobiety. Zaczepki czy napastliwość seksualna stanowią przykład ujawniania się tych 
ewolucyjnie wykształconych strategii we współczesnym środowisku pracy. Oczywiście w 
niczym to męŜczyzn nie usprawiedliwia, kiedy próbują przymusić swoje współpracowniczki 
czy podwładne do niechcianego przez nie seksu. Pozwala jednak zrozumieć powody tych 
poŜałowania godnych postępków i tak organizować środowiska pracy, by pomniejszyć czę-
stość ich występowania.

 

 
Gwałt
 

Gwałt to uŜycie siły bądź zagroŜenie jej uŜycia dla wymuszenia stosunku seksualnego. 

Oceny częstości gwałtu róŜnią się, poniewaŜ róŜnią się sposoby rozumienia zwrotu „uŜycie 
siły". Niektórzy badacze posługują się definicją szeroką, kwalifikującą jako uŜycie siły takŜe 
wypadki, w których kobieta dopiero po fakcie dochodzi do wniosku, Ŝe jednak nie chciała 
kontaktu seksualnego, a jedynie została doń przymuszona przez partnera. Inni ograniczają 
definicję gwałtu do przypadków fizycznego wymuszenia stosunku seksualnego wbrew woli 
kobiety. Pewne badanie z udziałem dwóch tysięcy studentek ujawniło, Ŝe 6% z nich było w 
Ŝ

yciu zgwałconych (Koss, Oroś, 1982). Inne badanie trzystu osiemdziesięciu słuchaczek 

college'u ujawniło, Ŝe aŜ 15% z nich miało do czynienia ze stosunkiem seksualnym odbytym 
wbrew ich woli (Muehlenhard, Linton, 1987). ZwaŜywszy, jak silnym odium społecznym są 
obłoŜone ofiary gwałtu, liczby te prawdopodobnie są zaniŜonymi szacunkami rzeczywistej 
częstości gwałtów.

 

Sytuacją, w której stosunkowo często dochodzi do gwałtu, jest randka. Jedno z badań 

ujawniło, Ŝe prawie 15% studentek doświadczyło gwałtu podczas randki. Inne badanie trzystu 
czterdziestu siedmiu kobiet ujawniło zaś, Ŝe sprawcami aŜ 63% gwałtów są „chłopcy", 
narzeczem czy męŜowie ofiar (Gavey, 1991). Najbardziej rozległe z dotychczasowych badań 
nad tym problemem ujawniło, Ŝe spośród prawie tysiąca zamęŜnych kobiet, 14% zostało 
zgwałconych przez swoich męŜów (Russell, 1990). Daleko, więc do tego, by gwałt moŜna 
było uwaŜać za przestępstwo popełniane jedynie przez nieznajomych czyhających w 
ciemnych alejkach. Jest on zjawiskiem nierzadkim w kontekście kojarzenia się ludzi w pary, 
stanowiącym przedmiot zainteresowania tej ksiąŜki.

 

Podobnie jak w wypadku zaczepek seksualnych, sprawcami gwałtów są prawie 

nieodmiennie męŜczyźni, a ofiarami - niemal zawsze kobiety. Sugeruje to podobieństwo i 
związek gwałtu z innymi, mniej drastycznymi przejawami konfliktu płci. Nie musi to jednak 

background image

znaczyć, Ŝe gwałt stanowi ewolucyjnie wykształconą strategię adaptacyjną męŜczyzn. 
Kwestia tego, czy gwałt stanowi taką strategię, czy teŜ stanowi jedynie przeraŜający produkt 
uboczny ogólnego dąŜenia męŜczyzn do pomnaŜania przelotnych kontaktów seksualnych, jest 
w istocie przedmiotem nierozwiązanego dotąd sporu (Malamuth, Heavey, Linz, 1993; Thorn-
hill, Thornhill, 1992).

 

Podstawowe pytanie dotyczy zagadnienia, czy istnieją jakieś dowody potwierdzające 

tezę, Ŝe gwałt stanowi specyficzną dla męŜczyzn, wykształconą w trakcie ewolucji strategię 
adaptacyjną. Dowody wykształcenia takiej strategii zaobserwować moŜna u niektórych 
gatunków ptaków i owadów. Na przykład samce wspominanych juŜ wojsiłek mają specjalne 
odnóŜe, którego jedyną funkcją wydaje się przytrzymywanie samicy podczas wymuszonej 
kopulacji (a nie kopulacji normalnej, za którą samiec ofiarowuje specjalny „podarek 
kopulacyjny" w postaci jedzenia). Eksperymenty, w których odnóŜe to zaklejano woskiem, 
pokazały, Ŝe zabieg taki całkowicie uniemoŜliwiał samcom wymuszenie kopulacji na samicy 
(Thornhill, 1980a, 1980b).

 

MęŜczyźni nie są oczywiście samcami wojsiłek, choć wyniki pewnych badań 

psychologicznych i fizjologicznych nasuwają dość niepokojące sugestie. Eksperymenty 
laboratoryjne, w których męŜczyznom pokazywano nagrania przedstawiające zarówno sceny 
gwałtu, jak i dobrowolnego stosunku seksualnego, ujawniły, Ŝe oba rodzaje scen są dla 
męŜczyzn podniecające. Pokazały to zarówno ich własne zeznania, jak i obiektywne pomiary 
fizjologicznych reakcji seksualnych, choć obecność innych sygnałów, takich jak przemoc lub 
obrzydzenie kobiety, hamowała seksualne pobudzenie męŜczyzn, którym reagowali na gwałt 
(Malamuth, 1992; Thomhill, Thornhill, 1992).

 

Nie wiadomo jednak, czy męŜczyzn podnieca obserwacja wszelkich scen o 

charakterze seksualnym, czy teŜ wyniki te świadczą o rozwinięciu się u męŜczyzn 
specyficznej strategii przystosowawczej w postaci gwałtu. RozwaŜmy analogię do jedzenia. 
Ludzie ślinią się na widok lub zapach smakowitego jadła, szczególnie gdy są głodni. 
ZałóŜmy, Ŝe jakiś badacz sformułował hipotezę, iŜ jedna z wykształconych przez ludzi 
strategii adaptacyjnych polega na zabieraniu przemocą jedzenia innym. Celem sprawdzenia 
swojej hipotezy nasz badacz przeprowadza eksperyment polegający na pokazywaniu 
wygłodzonym badanym sceny, w której jedna osoba daje drugiej smakowite jedzenie, bądź 
teŜ sceny, w której jedna osoba zabiera drugiej to samo jedzenie (Mazur, 1992). Gdyby taki 
eksperyment wykazał, Ŝe wygłodzeni badani jednako się ślinią przy oglądaniu obu tych scen, 
nie dowodziłoby to jeszcze wykształcenia się u nich strategii adaptacyjnej polegającej na 
zabieraniu przemocą jedzenia innym. Dowodziłoby to jedynie, Ŝe wygłodzeni ludzie ślinią się 
na widok jedzenia niezaleŜnie od warunków, w których jedzenie to jest im pokazywane. Tak 
więc, ostatecznie, przytoczony eksperyment dowodzący podniecenia seksualnego męŜczyzn 
obserwujących scenę gwałtu nie dowodzi jeszcze wykształcenia przez nich skłonności do 
gwałtu jako odrębnej strategii adaptacyjnej.

 

Bardziej niepokojących sugestii dostarczają natomiast podobieństwa między tym, 

czego męŜczyźni zwykle poszukują u kobiet, a charakterystyką typowej ofiary gwałtu. 
Analiza danych dotyczących ponad dziesięciu tysięcy ofiar gwałtów ujawniła, Ŝe kobiety w 
wieku od szesnastu do trzydziestu pięciu lat mają znacznie większą szansę paść ofiarą gwałtu, 
niŜ kobiety z jakiegokolwiek innego przedziału wiekowego, a 85% wszystkich ofiar gwałtu to 
kobiety w wieku poniŜej trzydziestu sześciu lat (Thornhill, Thornhill, 1983). Zupełnie 
odmienny jest rozkład wieku ofiar innych przestępstw. Na przykład kobiety w wieku od 
czterdziestu do czterdziestu dziewięciu lat równie często stają się ofiarą napadu rabunkowego, 
jak kobiety w wieku od dwudziestu do dwudziestu dziewięciu lat, choć te pierwsze znacznie 
rzadziej padają ofiarą gwałtu. Krótko mówiąc, rozkład wieku ofiar gwałtu niemalŜe idealnie 
pokrywa się z wiekową rozpiętością reprodukcyjnej wartości kobiety. Wskazuje to na 
moŜliwość istnienia związku między gwałtem a ewolucyjnie wykształconą psychologią 

background image

zachowań seksualnych, choć teŜ samo w sobie nie dowodzi, Ŝe gwałt jest ewolucyjnie 
wykształconą, specyficzną dla męŜczyzn strategią adaptacyjną. PoniewaŜ z punktu widzenia 
sprawcy gwałt jest działaniem o charakterze seksualnym, wiek i atrakcyjność ofiar gwałtu 
dowodzi, jedynie, Ŝe męŜczyźni poszukują tych walorów w kontekście kaŜdej swojej 
seksualnej aktywności.

 

Nie ma, więc jednoznacznych dowodów na to, Ŝe gwałt stanowi ewolucyjnie 

wykształconą strategię adaptacyjną męŜczyzn. Wszystko zdaje się wskazywać raczej na 
skłonność męŜczyzn do stosowania przemocy dla osiągania wielu róŜnych celów. W tym 
równieŜ pozyskiwania dostępu seksualnego do młodych kobiet, ale i na przykład w walce z 
rywalami.

 

Faktem jest jednak, Ŝe męŜczyźni skłonni są uciekać się do przemocy w wielu 

aspektach Ŝycia seksualnego (Thornhill, Thomhill, 1992; patrz takŜe Clark, Lewis, 1977). 
Badania postaw wskazują, Ŝe męŜczyźni duŜo bardziej od kobiet skłonni są akceptować 
przymus w pozyskiwaniu seksualnego kontaktu. Wypowiedzi młodych kobiet przekonują, Ŝe 
męŜczyźni często kontynuują propozycje seksualne nawet po jednoznacznym „nie" kobiet, a 
czasami posuwają się do gróźb czy nawet przemocy fizycznej w postaci policzka czy 
uderzenia (Byers, Lewis, 1988; McCormick, 1979; Muehlerand, Linton, 1987). Jedno z badań 
nad studentkami college'u wykazało, Ŝe u tych, które zostały zgwałcone, gwałt miał miejsce 
po ich wyraźnym sprzeciwie w 55% przypadków, w 14% doszło do fizycznego przymusu, jak 
przytrzymanie siłą, a w 5% - do gróźb (Muehelrand, Linton, 1987). Przymus zdaje się więc 
być dość częstym elementem kontaktów seksualnych. MęŜczyźni stosują jednak przemoc 
takŜe i w wielu innych sytuacjach niemających nic wspólnego z seksem - na przykład zabijają 
innych męŜczyzn czterokrotnie częściej niŜ kobiety. Jest oczywiste, Ŝe męŜczyźni są znacznie 
bardziej agresywni od kobiet i są teŜ sprawcami znacznej większości wszystkich społecznie 
nieakceptowanych, kryminalnych i odraŜających postępków (Dały, Wilson, 1988; Thornhill, 
Thornhill, 1992).

 

Badania feministyczne jednoznacznie wykazały, Ŝe - wbrew przekonaniu wielu 

męŜczyzn - kobiety ani gwałtu nie pragną, ani nawet nie uwaŜają go za aktywność seksualną. 
Gwałt jest dla ofiary doświadczeniem jedynie upokorzenia, wstydu, obrzydzenia, gniewu, 
strachu i jest z pewnością jednym z najgorszych doświadczeń, które moŜe człowieka spotkać. 
Biologowie ewolucyjni Nancy i Randy Thornhill postawili hipotezę, Ŝe spowodowane 
gwałtem cierpienie psychiczne stanowi ewolucyjnie wykształcony mechanizm skupiania 
uwagi kobiety na wydarzeniach towarzyszących gwałtowi, a mający na celu eliminację bądź 
unikanie bodźców wywołujących ból (Thornhill, Thornhill, 1990a, 1990b). W badaniu sied-
miuset dziewięćdziesięciu ofiar gwałtu z okolic Filadelfii Thornhillowie stwierdzili, Ŝe 
cierpienie (i towarzyszące mu takie objawy jak bezsenność, lęk przed pozostawaniem samej 
domu i lęk przed nieznajomymi) jest większe u kobiet w wieku reprodukcyjnym niŜ u 
niedojrzałych płciowo dziewcząt i kobiet po menopauzie. Badacze interpretują to jako dowód 
na tezę, Ŝe wielkość cierpienia przeŜywanego przez zgwałcone kobiety wyraŜa wielkość 
ponoszonych przez nie strat reprodukcyjnych. Ten wzorzec zaleŜności sugeruje, Ŝe ewolucja 
wykształciła u kobiet mechanizmy psychologiczne, których działanie uwzględnia aktualny 
własny stan reprodukcyjny kobiety. Wyniki te wskazują teŜ, Ŝe przemoc seksualna wobec 
kobiet musiała być nieobca dziejom naszych ewolucyjnych przodków.

 

MęŜczyźni róŜnią się skłonnością do gwałtu. W dwóch badaniach pytano męŜczyzn, 

jaka byłaby szansa wymuszenia przez nich na kobiecie stosunku seksualnego wbrew jej woli, 
gdyby nie groziło to Ŝadnym ryzykiem (jak pochwycenie, szkody na reputacji czy zaraŜenie 
się jakąś chorobą). W jednym z tych badań 35% męŜczyzn twierdziło, Ŝe jest jakaś szansa 
dopuszczenia się takiego czynu (Malamuth, 1981), w drugim procent takich męŜczyzn 
wynosił 27 (Young, Thiessen, 1992). Z jednej strony odsetki męŜczyzn dopuszczających 
jakąś moŜliwość gwałtu są, więc alarmująco wysokie, choć z drugiej strony, dane te 

background image

wskazują, Ŝe większość męŜczyzn nie jest potencjalnymi gwałcicielami.

 

MęŜczyźni skłonni do przemocy seksualnej wyposaŜeni są teŜ w pewien cha-

rakterystyczny zestaw cech i przekonań, w skład którego wchodzi impulsywność, wrogość, 
przesadne akcentowanie własnej męskości, duŜa ilość kontaktów seksualnych, a takŜe 
wrogość w stosunku do kobiet i wiara w mit gwałtu (przekonanie, Ŝe kobiety sekretnie pragną 
być zgwałcone) (Malamuth, 1986; Malamuth, Sockloskie, Koss, Tanaka, 1991). Faktyczni 
gwałciciele cechują się przy tym niską samooceną, niskimi dochodami, a nieproporcjonalnie 
duŜa ich liczba wywodzi się z najniŜszych klas społecznych (Thornhill, Thornhill, 1983). 
Gwałciciele zdają się, więc być męŜczyznami raczej odrzucanymi przez kobiety, a to samo 
sugerują ich własne zeznania. Jeden z seryjnych gwałcicieli wyznawał: „Czułem, Ŝe jak się 
dowie, kim jestem, to mnie odrzuci, i czułem, Ŝe nigdy nie uda mi się jej dostać. Nie 
wiedziałem nawet, jak się zabrać do tego, Ŝebym mógł jej zaproponować spotkanie... 
wykorzystałem jej strach i zgwałciłem ją". (Freemont, 1975, s. 244-246). Przemoc zdaje się 
więc być desperacką alternatywą dla męŜczyzn bez pieniędzy, pozycji społecznej i innych 
zasobów, którymi mogliby przyciągnąć kobiety. Wyśmiewani przez kobiety z powodu braku 
tego, czego one poszukują u płci przeciwnej, męŜczyźni tacy mogą wykształcać w sobie 
wrogość w stosunku do kobiet - postawę, która uniemoŜliwi im wczucie się w los własnych 
ofiar.

 

Obok osobowości, czynnikiem decydującym o szansach gwałtu jest takŜe kultura i 

kontekst sytuacyjny. Wśród męŜczyzn Yanomamo porywanie kobiet z sąsiedniej wioski w 
celach matrymonialnych jest kulturowo usankcjonowaną praktyką (Chagnon, 1983). Setki 
tysięcy gwałtów towarzyszące wojnom wskazują na nasilenie gwałtów w wypadku ich 
bezkarności (Brownmiller, 1975). Sugeruje to, Ŝe jednym ze sposobów przeciwdziałania 
gwałtom jest powiększanie kosztów ponoszonych przez samych gwałcicieli za ich czyny. 

 

Ewolucyjny wyścig zbrojeń

 

Kontakty męŜczyzn z kobietami nękane są więc licznymi konfliktami - od potyczek o 

dostęp seksualny w parach przedmałŜeńskich, przez walki o zaangaŜowanie i inwestycje 
zasobów wśród par małŜeńskich, do zaczepek seksualnych w miejscu pracy i gwałtu pośród 
znających się osób i nieznajomych. Źródła znacznej większości tych konfliktów znaleźć 
moŜna w odmienności ewolucyjnie wykształconych strategii seksualnych obu płci. Strategie 
typowe dla jednej płci często utrudniają realizację celów drugiej strony.

 

Obie strony konfliktu wykształciły w trakcie ewolucji szereg mechanizmów 

reagowania na utrudnianie własnych celów przez postępowanie drugiej strony. NaleŜą do nich 
przede wszystkim takie emocje, jak gniew, smutek i zazdrość. Kobiety najsilniej reagują 
gniewem na męŜczyzn wtedy, kiedy ich postępowanie uniemoŜliwia im realizację ich 
własnych strategii postępowania, kiedy męŜczyźni na przykład próbują wymusić seks i 
poniŜają je. Podobnie męŜczyźni reagują gniewem na utrudnianie im realizacji ich własnych 
strategii seksualnych, kiedy kobiety odtrącają ich zaloty, odmawiają seksu czy podrzucają 
„kukułcze jaja".

 

Wszystkie te potyczki prowadziły w trakcie ewolucji naszego gatunku do swoistej „spirali 
zbrojeń" obu płci. Na kaŜdy postęp umiejętności męŜczyzn do wprowadzania kobiet w błąd, 
te odpowiadały rozwojem większych umiejętności wykrywania oszustwa. Na kaŜdą, coraz to 
trudniejszą próbę, na którą kobiety wystawiały męŜczyzn, by sprawdzić siłę ich uczuć i 
zaangaŜowania, męŜczyźni odpowiadali wzrostem umiejętności udawania oznak 
zaangaŜowania. A to prowadziło do dalszego wzrostu wraŜliwości kobiet na tego rodzaju 
próby wprowadzenia ich w błąd. KaŜde ulepszenie w realizacji strategicznych celów jednej 
płci spotykało się z analogiczną reakcją drugiej. PoniewaŜ zaś strategie seksualne obu płci są 
częściowo odmienne, owa ewolucyjna spirala zdaje się nie mieć końca.

 

Ewolucyjnie wykształcona zdolność do reagowania negatywnymi emocjami i 

background image

cierpieniem na przeszkody w realizowaniu własnych strategii seksualnych pozwalają 
kobietom i męŜczyznom działać w sposób pomniejszający ich własne koszty. Czasami 
oznacza to wycofanie się z dotychczasowego związku. 

 

 

 

VIII

 

Zerwanie 

 

„Kobiety wychodzą za mąŜ w przekonaniu, Ŝe ich męŜowie

 

się zmienią. MęŜczyźni Ŝenią się w przekonaniu, śe ich Ŝony się nie zmienią. Obie strony są w 
błędzie.”
 Anonim

 

 

Ludzie rzadko kojarzą się w pary raz na całe Ŝycie. Rozwód i ponowne małŜeństwo są 

we współczesnej Ameryce tak częste, Ŝe prawie połowa dzieci wychowuje się bez jednego ze 
swoich biologicznych rodziców. Rodziny przybrane szybko stają się regułą, a nie wyjątkiem. 
Taki stan rzeczy nie jest czymś nowym w dziejach ludzkości i nie jest przejawem jakiegoś 
nagłego upadku wartości rodzinnych. Rozpad trwałych związków w ogólności, a rozwód w 
szczególności, są zjawiskami o zasięgu międzykulturowym. Na przykład z trzystu trzydziestu 
jeden małŜeństw obserwowanych w plemieniu! Kung, sto trzydzieści cztery zakończyły się 
rozwodem (Howell, 1979), wśród paragwajskich Indian Ache przeciętni męŜczyzna, i 
kobieta, kiedy dobiegają czterdziestki, mają za sobą około dwunastu małŜeństw (Kim Hill, 
1991, informacja osobista).

 

Długotrwałe związki ulegają rozpadowi z wielu powodów - na przykład druga strona 

moŜe wymagać zbyt wielkiego nakładu kosztów albo w zasięgu ręki pojawia się inna, lepsza 
moŜliwość. Złe małŜeństwo moŜe przynosić powaŜne straty w postaci zaprzepaszczenia 
własnych zasobów, złego traktowania przez drugą stronę, braku odpowiedniej troski o dzieci 
czy utraty lepszych moŜliwości. Wycofanie się z takiego małŜeństwa moŜe natomiast dać 
dostęp do nowych, powaŜnych zasobów, lepszą opiekę nad dziećmi czy nowych waŜnych 
sojuszników.

 

 

Pradawne warunki

 

 

W odległej przeszłości ewolucyjnej człowieczego gatunku jedynie niewielu naszych 

przodków doŜywało późnego wieku. MęŜczyźni ginęli w licznych bitwach między 
zwalczającymi się plemionami. Ślady wzajemnej agresji męŜczyzn przynoszą wykopaliska 
paleontologiczne, na przykład w postaci fragmentów włóczniw pozostałościach Ŝeber czy 
uszkodzonych czaszek i innych kości. Ślady uszkodzeń świadczących o pradawnych aktach 
agresji częściej są odnajdywane na kościach naleŜących do męŜczyzn, niŜ do kobiet. Co 
ciekawe, większość tego rodzaju uszkodzeń znajdowana jest z lewej strony szkieletów, co 
ś

wiadczy o prawo-ręczności agresorów. Najstarsze tego rodzaju wykopalisko to szkielet 

neandertalskiego męŜczyzny zabitego ciosem w pierś przez praworęcznego napastnika przed 
pięćdziesięcioma tysiącami lat (Dały, Wilson, 1988; Trinkaus, Zimmerman, 1982). 
Powtarzający się wzorzec uszkodzeń kopalnych kości trudno wyjaśnić jako dzieło przypadku 
- zdaje się on świadczyć raczej o tym, Ŝe śmierć z ręki przeciwnika własnego gatunku była 
częstym zdarzeniem w przeszłym bytowaniu człowieka.

 

Niezwykle wysoki poziom agresji między męŜczyznami obserwuje się równieŜ u 

wielu plemion współczesnych. Na przykład wśród Ache tylko męŜczyźni toczą rytualne walki 
na pałki, często kończące się śmiercią lub trwałym kalectwem uczestników (Hill, Hurtado, 
1989). Kobieta, której mąŜ wybiera się na taką walkę, nigdy nie ma pewności, Ŝe powróci z 
niej Ŝywy. Wśród Yanomamo chłopiec osiąga pełne prawa męŜczyzny dopiero po zabiciu 

background image

innego męŜczyzny, a męŜczyźni z tego plemienia pokazują swoje blizny z wielką dumą, 
nierzadko malując je jaskrawymi barwami, by przyciągnąć do nich uwagę obserwatora 
(Chagnon, 1983). Wojny w przeszłości naszego gatunku były toczone głównie przez 
męŜczyzn i często stanowiły bardzo powaŜne ryzyko dla przetrwania.

 

Inną często spotykaną przyczyną śmierci było polowanie, szczególnie na grubego 

zwierza, jak dzik, bizon czy niedźwiedź. Polowanie na tego rodzaju zwierzęta stanowiło 
domenę męŜczyzn, i to oni byli naraŜeni na róŜnego rodzaju wypadki (jak spadnięcie z 
drzewa czy urwiska), a takŜe na śmierć czy okaleczenie przez drapieŜniki (tygrysy, lwy itp.). 
Wszystko to podnosiło prawdopodobieństwo przedwczesnej śmierci lub powaŜnego kalectwa 
męŜczyzny, co z kolei stwarzało kobietom szansę, a nawet konieczność poszukiwania 
następnego partnera.

 

Pradawne kobiety nie brały zapewne udziału w wojnach i rzadko polowały, trudniąc 

się zbieractwem, które dostarczało od 60 do 80% poŜywienia i było, oczywiście, zajęciem 
znacznie bezpieczniejszym (Tooby, DeVore, 1987). Niebezpieczne dla kobiet było natomiast 
rodzenie dzieci i ciąŜa - zbierały one śmiertelne Ŝniwo, którego wielkość trudno dziś ocenić. 
Tak więc zarówno kobiety, jak i męŜczyźni często stawali przed koniecznością znalezienia 
sobie następnego partnera czy partnerki i sądzić moŜna, Ŝe pradawni ludzie rozwinęli 
psychologiczne mechanizmy umoŜliwiające im poszukiwanie takiego zastępstwa jeszcze 
podczas związku z poprzednim partnerem.

 

Ś

mierć czy kalectwo drugiej strony nie były teŜ zapewne jedynymi powodami 

wynajdywania następnych partnerów. MęŜczyzna mógł się okazać nieudolnym myśliwym i 
dostarczycielem dóbr, utracić sojusze i powaŜanie innych, mógł teŜ okazać się bezpłodny lub 
niewierny, agresywny w stosunku do kobiety lub dzieci. Kobieta mogła okazać się marną 
zbieraczką poŜywienia, złą matką czy Ŝoną, mogła okazać się niewierna lub bezpłodna albo 
oziębła seksualnie. KaŜda ze stron mogła zachorować czy ulec wypadkowi. Spadek wartości 
lub śmierć dotychczasowego partnera stanowiły o częstej konieczności poszukiwania 
następcy. Innym powodem mógł być wzrost własnej wartości jednej ze stron związku, 
otwierający przed nią niedostępne wcześniej moŜliwości. Zmiana taka mogła następować 
szczególnie w wypadku męŜczyzny, jeŜeli okazał się na przykład wyjątkowo dzielnym i 
zręcznym łowcą lub wojownikiem. Mogło to podnosić jego pozycję społeczną i decydować o 
wzroście jego atrakcyjności jako partnera związku. W wypadku kobiet podniesienie wartości 
własnej było zapewne trudniejsze, poniewaŜ reprodukcyjna wartość dojrzałej kobiety spada 
wraz z wiekiem. Niemniej jednak takŜe kobiety mogły awansować w hierarchii społecznej, na 
przykład dzięki zręczności w łagodzeniu konfliktów społecznych, mądrości czy wysokiej 
pozycji osiąganej przez ich dzieci lub innych krewnych. Tego rodzaju zmiany wartości 
matrymonialnej z upływem czasu mają oczywiście miejsce po dziś dzień.

 

Poza spadkiem lub wzrostem wartości matrymonialnej jednej ze stron, przyczyną 

rozwodu mogło być teŜ pojawianie się nowych, alternatywnych partnerek i partnerów. Ktoś, 
kto przedtem był nieosiągalny lub niezainteresowany kontaktem seksualnym, mógł z tych czy 
innych względów (np. z powodu zmiany własnej atrakcyjności bądź śmierci 
dotychczasowego partnera) okazać się nagle dostępny. JeŜeli osoba taka była bardziej 
poŜądana od dotychczasowego partnera, mogło dojść do rozpadu związku.

 

Podsumowując, trzy rodzaje warunków mogły doprowadzać jednostkę do opuszczenia 
dotychczasowego związku: spadek wartości matrymonialnej partnera, wzrost wartości 
własnej (szczególnie ponad wartość partnera) oraz pojawienie się partnerów alternatywnych - 
dostępnych, a bardziej wartościowych od partnera dotychczasowego. PoniewaŜ wydaje sie, Ŝe 
te trzy rodzaje warunków bardzo często występowały w przeszłości naszego gatunku, 
rozsądne jest załoŜenie, iŜ nasi przodkowie rozwinęli mechanizmy psychologiczne 
pozwalające oceniać bilans strat i zysków niesionych przez związek bieŜący w porównaniu z 
innymi moŜliwymi do pozyskania związkami. Mechanizmy te powinny być wraŜliwe na 

background image

zmiany wartości matrymonialnej partnera, powinny teŜ kierować uwagę jednostki na 
wyszukiwanie, ocenę i przyciąganie do siebie ewentualnego „zastępstwa".

 

 
Ewolucyjnie wykształcone mechanizmy psychologiczne

 

 
Wymienione wyŜej warunki sprzyjające rozpadowi związku stanowiły w przeszłości 

naszego gatunku stale powracający problem adaptacyjny, co oznaczało występowanie 
ewolucyjnego nacisku na wykształcenie mechanizmów psychologicznych pozwalających 
skutecznie problem ten rozwiązywać. Jednostki lepiej radzące sobie z jego rozwiązywaniem 
miały większe szansę na sukces reprodukcyjny niŜ jednostki niereagujące na dysproporcję 
między wartością własną a partnera, czy takie, które śmierć lub dezercja partnera zastawała 
całkowicie nieprzygotowanymi do poszukiwania zastępstwa. 

JeŜeli rozumowanie to jest słuszne, załoŜyć wypada, Ŝe ludzie rozwinęli skłonność i 

umiejętność wyszukiwania i oceniania takich zastępczych czy następczych partnerów jeszcze 
podczas trwania związku z partnerem pierwotnym. śonaci męŜczyźni często i z upodobaniem 
Ŝ

artują na temat wyglądu i dostępności seksualnej przebywających w ich środowisku kobiet. 

MęŜatki takŜe nie stronią od dyskusji o walorach, pozycji społecznej i obyczajach 
seksualnych męŜczyzn. Tego rodzaju rozmowy słuŜą wymianie informacji i pomagają 
utrzymać orientację w bieŜącym rynku matrymonialnym, nawet jeŜeli rozmówcy nie mają 
zamiaru bezpośrednio spoŜytkować tych informacji.  

Preferowanie określonych właściwości u płci przeciwnej nie zanika z chwilą zawarcia 

małŜeństwa i prawdopodobnie zamienia się w proces porównywania obecnego partnera z 
innymi, „zastępczymi" moŜliwościami. Upodobanie męŜczyzn do kobiet ładnych i młodych 
nie przemija z chwilą złoŜenia małŜeńskiej przysięgi, podobnie jak nie znika zamiłowanie 
kobiet do wysokiego statusu i pozycji społecznej innych męŜczyzn. Własny partner moŜe 
stanowić stały punkt odniesienia przy ocenie owych innych, choć tego rodzaju kalkulacje nie 
przybierają zapewne postaci świadomych przemyśleń. MęŜczyzna, któremu udało się pod-
wyŜszyć własną pozycję społeczną, nie myśli sobie: „Gdybym porzucił swoją Ŝonę, mógłbym 
podnieść swoje szansę na rozrodczy sukces, wiąŜąc się z młodszą kobietą o większej wartości 
reprodukcyjnej". Po prostu młode kobiety go pociągają i okazują się dlań bardziej dostępne 
niŜ przedtem. Podobnie źle traktowana Ŝona nie myśli świadomie: „Ja i dzieci będziemy mieli 
większą szansę na sukces rozrodczy, jeŜeli opuszczę tego partnera, który przynosi nam tyle 
strat". Myśli, Ŝe po prostu lepiej zrobi, usuwając siebie i dzieci w bezpieczne miejsce. 
Mechanizmy decydujące o strategiach zerwania związku funkcjonują poza polem ludzkiej 
ś

wiadomości, podobnie jak nieświadome są mechanizmy decydujące o smakowych 

zamiłowaniach do cukru, tłuszczu i białka.

 

Choć niektórzy ludzie po prostu zrywają z partnerem i odchodzą ze związku, w 

większości wypadków potrzebne jest jakieś wytłumaczenie takiego kroku, które pozwala 
wyjaśnić go rodzinie, przyjaciołom czy nawet samemu sobie, a takŜe pozwala pomniejszyć 
szkody na własnej reputacji. Jedna ze strategii skutecznych w takiej sytuacji polega na 
postępowaniu wbrew oczekiwaniom drugiej strony, co moŜe ją sprowokować do odejścia. 
Nasi praprzodkowie mogli w tym celu przestać dzielić się swoimi zasobami z partnerką bądź 
sygnalizować inwestowanie zasobów w inną kobietę. Nasze praprzodkinie mogły wzbudzać 
w swych partnerach niepewność w kwestii ich ojcostwa - na przykład zdradzając ich z 
innymi, a odmawiając im samym seksualnego kontaktu. Przedstawiciele obu płci mogli postę-
pować w nieŜyczliwy, złośliwy czy okrutny sposób, by pozbyć się drugiej strony, nakłonić ją 
do odejścia. Wspólnym elementem wszystkich tych zabiegów jest odwoływanie się do 
wykształconych przez płeć przeciwną mechanizmów dozorowania słuszności własnych 
decyzji matrymonialnych. Mechanizmy te uwraŜliwiają ludzi na moŜliwość, Ŝe podjęta 
decyzja była niemądra i sprzeczna z własnymi upodobaniami, Ŝe partner zmienił się w 

background image

niepoŜądany sposób, Ŝe być moŜe warto połoŜyć kres ponoszeniu kosztów wynikających ze 
związania się z tym właśnie partnerem.

 

Ewolucyjnie pojęte korzyści męŜczyzny z utrzymywania stałej partnerki polegają na 

zapewnienia sobie wyłącznego dostępu do jej walorów reprodukcyjnych, podczas gdy 
korzyści kobiety zaleŜą od zmonopolizowaniu posiadanych i zdobywanych przez męŜczyznę 
zasobów niezbędnych do przeŜycia. RóŜnica ta wywiera głęboki wpływ na przyczyny 
rozpadu związku, które muszą być zatem odmienne z punktu widzenia kaŜdej z płci. 
Odmienność ta narasta z upływem wspólnie spędzanego czasu, w trakcie którego nastąpić 
moŜe znaczny spadek lub zanik zdolności rozrodczych kobiety (ewentualnie kompensowany 
przyrostem innych jej walorów jako towarzyszki Ŝycia), a takŜe wzrost pozycji społecznej 
męŜczyzny otwierający przed nim niedostępne wcześniej moŜliwości matrymonialne (choć 
moŜe on teŜ i spaść w społecznej hierarchii, jedynie z trudem zdobywając się na utrzymanie 
przy sobie dotychczasowej partnerki).

 

Głównym źródłem danych na temat przyczyn rozpadu długotrwałych związków jest 

rozlegle studium wyznaczników rozwodu w stu sześćdziesięciu społeczeństwach, które to 
studium wykonała Laura Betzig uprawiająca antropologię ewolucjonistyczną (Betzig, 1989). 
Punktem wyjścia tego studium było sporządzenie listy czterdziestu trzech przyczyn rozwodu, 
odnotowanych przez etnografów lub ich informatorów Ŝyjących wśród badanych 
społeczności. RóŜnego rodzaju ograniczenia metodologiczne uniemoŜliwiają wyliczenie 
absolutnej częstości kolejnych przyczyn rozwodu, choć dane te umoŜliwiają ocenę względnej 
częstości róŜnych przyczyn. Nie ulega wątpliwości, Ŝe listę najczęstszych przyczyn rozwodu 
w róŜnych kulturach otwierają niewierność i bezpłodność.

 

Niewierność

 

Niewierność kobiety jest najwaŜniejszym wskaźnikiem poraŜki męŜa w zapewnieniu 

sobie wyłączności w dostępie do jej zdolności reprodukcyjnych. Niewierność męŜczyzny jest 
najwaŜniejszym sygnałem dla Ŝony, Ŝe nie udało jej się zapewnić sobie wyłącznego dostępu 
do jego zasobów. Niewierność jest najczęściej wymienianą przyczyną rozwodu i stanowi 
powód wystarczający do rozwodu aŜ w osiemdziesięciu ośmiu społeczeństwach badanych 
przez Laurę Betzig. W dwudziestu pięciu społeczeństwach przyczyną rozwodu moŜe być 
niewierność dowolnej ze stron, w pięćdziesięciu czterech przyczyną jest jedynie niewierność 
Ŝ

ony, a tylko w dwóch - niewierność męŜa. Nawet jednak w tych dwóch społeczeństwach 

niewierna kobieta z reguły zostaje cięŜko pobita przez męŜa, choć nie moŜe się on z nią 
formalnie rozwieść.

 

Tak więc niewierność drugiej strony znacznie częściej wystarcza do rozwodu 

męŜczyźnie niŜ kobiecie. RóŜnica ta jest tym bardziej uderzająca, Ŝe z reguły to właśnie 
męŜczyźni częściej dopuszczają się zdrady (Daly, Wilson, 1988). Klasyczne badania Kinseya 
ujawniły na przykład, Ŝe aŜ co drugi mąŜ, a jedynie co czwarta Ŝona dopuszczają się zdrady. 
W sprawie zdrady obowiązuje więc bardziej rygorystyczna miara dla kobiet niŜ dla 
męŜczyzn, co nazywane jest podwójnym standardem. Podwójny standard występuje nie tylko 
w kręgu cywilizacji przemysłowych, lecz ma charakter ponadkulturowy. MoŜna wskazać trzy 
przyczyny jego powszechności. Po pierwsze, to męŜczyźni sprawują zwykle władzę i są 
silniejsi, mają więc większe moŜliwości narzucenia swej woli kobietom. Po drugie, kobiety 
mogą łatwiej wybaczać niewierność niŜ męŜczyźni, poniewaŜ zdrada męŜczyzny mniej 
przeszkadza realizacji kobiecych strategii seksualnych, jeŜeli nie towarzyszy jej rozpraszanie 
zasobów męŜczyzny na rzecz kochanki. Po trzecie, kobiety mogą czuć się zmuszone do 
tolerowania niewierności męŜczyzny wysokimi kosztami rozwodu i jego następstw, 
szczególnie jeśli troska o dzieci spada w wypadku zerwania na kobiety, co obniŜa takŜe ich 
moŜliwości ponownego zamąŜpójścia. Ze wszystkich tych względów zdrada kobiety ma 
powaŜniejsze konsekwencje i częściej kończy się rozpadem dotychczasowego związku.

 

Ludzie zdają sobie sprawę z wagi niewierności jako przyczyny rozpadu związku i 

background image

czasami celowo dopuszczają się zdrady, by związek zerwać. W badaniu nad strategiami 
opuszczania związku spytaliśmy sto kobiet i męŜczyzn, co zrobiliby celem opuszczenia 
nieudanego związku. Przespanie się z kimś innym i nieukrywanie tego faktu było jedną z 
najczęściej wymienianych taktyk pozbycia się niechcianego partnera. Często nie dochodzi 
nawet do rzeczywistej zdrady, lecz jedynie do nieprawdziwego poinformowania o niej 
partnera. Podobną rolę spełnia flirtowanie na oczach partnera czy dopuszczanie, by 
zaobserwował nas w jakimś dwuznacznym kontakcie z płcią przeciwną.

 

Niewierność jest więc tak powaŜną przyczyną rozwodu, Ŝe często wystarcza samo 

rozpowszechnianie wiadomości o rzekomej zdradzie drugiej strony. W plemieniu Truk mąŜ, 
który zamierza opuścić Ŝonę, często sam rozpowszechnia plotki o jej niewierności, a kiedy te 
powracają doń niczym echo - udaje, Ŝe w nie wierzy i opuszcza Ŝonę, pałając świętym, choć 
nieszczerym oburzeniem (Gladwin, Sara-son, 1953). Ilustruje to przy okazji fakt, Ŝe ludzie 
przykładają duŜą wagę do usprawiedliwienia rozwodu przed innymi, a zdrada jest 
powszechnie akceptowanym uzasadnieniem rozpadu związku. 

 

 

Bezpłodność

 

Gołębie Ŝyją w związkach monogamicznych częściej niŜ większość gatunków ptaków, 

choć nawet u nich jedna czwarta związków rozpada się w kaŜdym sezonie rozrodczym. 
Główną przyczyną rozpadu gołębich związków jest bezpłodność - rozchodzą się przede 
wszystkim te pary, którym nie udało się dochować potomstwa (Erickson, Zenone, 1976). 
Brak potomstwa jest takŜe waŜną przyczyną rozwodu wśród ludzi. Szansa rozwodu pary 
bezdzietnej jest znacznie większa, niŜ rozwodu pary, która ma dwójkę lub więcej dzieci. 
Przeprowadzone pod egidą ONZ studium milionów par z czterdziestu pięciu krajów 
wykazało, Ŝe 39% rozwodów dotyczy par bezdzietnych, 26% - par z jednym dzieckiem, 19% 
- z dwojgiem, a jedynie mniej niŜ 3% to rozwody par, które mają czwórkę lub więcej dzieci. 
Większy odsetek rozwodów wśród par bezdzietnych pozostaje przy tym niezaleŜny od 
długości trwania związku (Fisher, 1994). Dzieci wzmacniają małŜeński węzeł i zmniejszają 
niebezpieczeństwo rozwodu, tworząc potęŜną wspólnotę interesów (takŜe genetycznych) 
obojga partnerów. Niezdolność do stworzenia tych wspólnych małych  „przenośników 
genów"  w przyszłe pokolenia pozbawia rodziców waŜnego powodu podtrzymania więzi i 
pozostawania razem.

 

Bezpłodność stanowi drugą po niewierności przyczynę rozwodu wymienianą w 

siedemdziesięciu pięciu społeczeństwach (na sto sześćdziesiąt badanych przez Betzig). W 
dwunastu społeczeństwach przyczyną rozwodu moŜe być bezpłodność zarówno męŜa, jak i 
Ŝ

ony; w trzydziestu moŜe nią być tylko bezpłodność Ŝony, a w pozostałych z tych 

siedemdziesięciu pięciu społeczności nie sposób było tego rozstrzygnąć. Niemniej jednak 
widać wyraźnie, Ŝe i tutaj mamy do czynienia z podwójnym standardem - znacznie częściej 
mąŜ moŜe się rozwieść z Ŝoną z powodu jej bezpłodności, niŜ na odwrót.

 

Nie wszystkie społeczeństwa dopuszczają rozwód, nawet jednak wśród tych, które go nie 
uznają, często zdarza się sankcjonowanie separacji małŜonków w wypadku i z powodu 
bezpłodności. Na Wyspach Andamańskich (u południowych wybrzeŜy Azji) małŜeństwa nie 
uwaŜa się za skonsumowane, dopóki nie urodzi się z niego dziecko (Racliffe-Brown, 1992). 
Bez dziecka związek pozostaje jedynie niezobowiązującym „małŜeństwem na próbę". W 
wielu wsiach japońskich małŜeństwo nie jest w ogóle rejestrowane, dopóki nie dochowa się 
potomka (Beardsley i in., 1959). Oczywiście tego rodzaju instytucje społeczne ułatwiają

 

zerwanie bezpłodnego związku.

 

Prawdopobieństwo bezpłodności rośnie z wiekiem - oczywiście silniej dla kobiet niŜ 

dla męŜczyzn. Choć zawartość plemników w spermie spada wraz z wiekiem, nawet 
męŜczyźni siedemdziesięcio- i osiemdziesięcioletni mogą mieć dzieci i często je miewają w 
róŜnych kulturach. Wśród Yanomamo pewien szczególnie produktywny męŜczyzna miał 

background image

dzieci o róŜnicy wieku... 50 lat. Wśród Tiwi (północna Australia) starzy męŜczyźni często 
monopolizują o trzydzieści lat od siebie młodsze kobiety i mają z nimi dzieci. Choć w naszej 
kulturze róŜnica wieku małŜonków jest znacznie mniejsza, nierzadko męŜczyźni rozwodzą się 
ze swoimi rówieśniczkami po menopauzie i zakładają nowe rodziny ze znacznie młodszymi 
kobietami (Chagnon, 1983; Hart, Pilling, 1960; Buss, 1989a).

 

Biologiczne róŜnice między płciami pozwalają oczekiwać, Ŝe zaawansowany wiek 

kobiety będzie częstszą przyczyną rozwodu od takiegoŜ wieku męŜczyzny. Cytowane juŜ 
międzykulturowe badania nad przyczynami rozwodów wykazały, Ŝe zaawansowany wiek jest 
uznawany za wystarczającą przyczynę rozwodu jedynie w ośmiu społeczeństwach - we 
wszystkich tych przypadkach jest to jednak wiek kobiety.                                                          

 

  

Fakt, Ŝe najczęstszymi przyczynami wystarczającymi do rozwodu są niewierność i 

bezpłodność, jest oczywiście całkowicie zrozumiały i wyjaśnialny z ewolucyjnego punktu 
widzenia. Obie te przyczyny są sygnałem poraŜki reprodukcyjnej podwaŜającej cały 
biologiczny sens zabiegów o płeć przeciwną.

 

Raz jeszcze podkreślić naleŜy, Ŝe ludzie nie kalkulują w świadomy sposób re-

produkcyjnych strat wynikających z niewierności i bezpłodności. Ewolucja naszego gatunku 
doprowadziła po prostu do wykształcenia się mechanizmów rozwiązywania adaptacyjnych 
problemów stwarzanych przez niewierność i bezpłodność. Mechanizmem tym jest 
opuszczanie partnerów przynoszących tego rodzaju straty, a jednym z przejawów działania 
tego mechanizmu jest gniew na niewiernego partnera oraz traktowanie niewierności i 
bezdzietności jako wystarczającego powodu do rozwodu w bardzo wielu społeczeństwach. 
Ludzie nie zdają sobie sprawy, Ŝe kryje się za tym swoista kalkulacja reprodukcyjna, 
podobnie jak nie zdają sobie sprawy, Ŝe za przemoŜnym pragnieniem kontaktu seksualnego 
stoi ewolucyjnie wykształcone i utrwalone dąŜenie do płodzenia dzieci i przedłuŜania 
egzystencji gatunku. Fakt, Ŝe niewierność jest destruktywna nawet dla par z wyboru bezdziet-
nych, pokazuje przy tym, jak silnie utrwalone są psychologiczne mechanizmy wykształcone 
w odległej ewolucyjnej przeszłości gatunku celem rozwiązania róŜnych szczegółowych 
przeszkód na drodze do sukcesu reprodukcyjnego. Mimo radykalnej zmiany warunków, w 
których Ŝyjemy obecnie, mechanizmy te nadal działają i decydują na przykład o wzorcach 
naszego reagowania emocjonalnego na róŜne działania i cechy naszych partnerów 
seksualnych. 

 

Odmowa kontaktów seksualnych 

 

ś

ona odmawiająca męŜowi seksualnego poŜycia w istocie pozbawia go dostępu do 

własnych walorów reprodukcyjnych, choć Ŝadne z nich nie myśli oczywiście o tej sprawie w 
takich kategoriach. PoniewaŜ w ewolucyjnej historii naszego gatunku dostęp seksualny był 
zapłatą dla męŜczyzny za moŜliwość korzystania przez kobietę z jego zasobów, wycofanie się 
kobiety z poŜycia seksualnego moŜe zaowocować odmówieniem jej przez męŜczyznę dostępu 
do owych zasobów. Wycofanie się kobiety z poŜycia z męŜem moŜe teŜ mu sygnalizować, Ŝe 
przelała swoje seksualne względy na innego bądź Ŝe nosi się z takim zamiarem. Oczekiwać 
więc moŜna, Ŝe ewolucja wykształciła u męŜczyzn jakieś mechanizmy reagowania na 
odmowę poŜycia seksualnego przez kobietę.

 

Wspominane juŜ międzykulturowe badania nad przyczynami rozpadu trwałych 

związków wykazały, Ŝe w dwunastu społeczeństwach odmowa poŜycia seksualnego uwaŜana 
jest za wystarczającą przyczynę rozwodu. We wszystkich tych przypadkach odmawia przy 
tym kobieta. Badania nad strategiami pozbywania się niechcianego partnera wykazały zaś, Ŝe 
odmowa kontaktów seksualnych jest dla kobiet taką właśnie skuteczną strategią. To 
wyłącznie kobiety posługują się bowiem takimi sposobami, jak odmowa fizycznego kontaktu, 
zabranianie partnerowi dotykania swego ciała i odmowa poŜycia seksualnego.

 

background image

Skuteczność tej taktyki ilustruje historia pewnej kobiety, która chciała się pozbyć 

swego męŜa, lecz nie potrafiła tego dokonać. Zwróciła się więc o poradę do przyjaciółki, 
która po dłuŜszym wypytywaniu wykryła, Ŝe mimo jak najpowaŜniejszego zamiaru rozstania 
się z męŜem kobieta ta nigdy nie odmawiała mu poŜycia seksualnego. Przyjaciółka poradziła 
jej więc, by spróbowała mu odmówić. Po tygodniu przyjaciółka dowiedziała się, jak bardzo 
skuteczna okazała się jej rada - mąŜ kobiety wpadł w gniew i po dwóch dniach od odmowy 
poŜycia seksualnego spakował walizki i wyprowadził się z domu. Wkrótce nastąpił rozwód. 
Odmowa poŜycia seksualnego jest więc dla kobiety bardzo skutecznym sposobem na 
pozbycie się niechcianego partnera. 

 

Odmowa wsparcia ekonomicznego 

 

ZwaŜywszy, jak duŜą rolę w przyciąganiu kobiety i jej utrzymywaniu przy sobie odgrywają 
materialne zasoby męŜczyzny, oczekiwać moŜna z kolei, Ŝe skutecznym sposobem na 
pozbycie się partnerki przez męŜczyznę będzie odmówienie jej dostępu do zasobów 
ekonomicznych.

 

W rzeczy samej, badania międzykulturowe przekonują, Ŝe niedostarczanie przez 

męŜczyznę odpowiednich środków ekonomicznych jest częstą przyczyną rozpadu 
długotrwałego związku. W dwudziestu społeczeństwach najwaŜniejszą przyczyną 
uzasadniającą rozwód okazał się brak ekonomicznego wspierania kobiety przez męŜczyznę, w 
czterech niezbudowanie przezeń odpowiedniego domostwa, w trzech niedostarczanie jedzenia 
i w czterech niedostarczanie odpowiedniego ubrania. Brak wsparcia ekonomicznego był we 
wszystkich tych przypadkach powodem rozwodu tylko wtedy, gdy dotyczył postępowania 
męŜczyzny - w Ŝadnym społeczeństwie brak wkładu ekonomicznego kobiety w poŜycie pary 
nie był uwaŜany za wystarczającą przyczynę do rozwodu.

 

Rolę ekonomicznego wsparcia męŜczyzny dobrze ilustruje następująca odpowiedź pewnej 
kobiety Ŝyjącej w separacji z męŜem:

 

MąŜ kilkakrotnie tracił pracę i wpadł w końcu w depresję. Po prostu nie potrafił 

utrzymać się w Ŝadnej pracy. Przez dwa czy trzy lata miał pracę, która się skończyła. Potem 
przez rok miał następną i teŜ ją stracił. Miał jeszcze jedną, ale teŜ się w niej nie utrzymał. 
Kiedy był juŜ naprawdę w depresji, zwrócił się o pomoc do pracowników opieki społecznej, 
ale to teŜ nie podziałało. Właściwie całe dni ; przesypiał. Pewnego dnia poczułam, Ŝe mam 
juŜ naprawdę dosyć tego spania - wyszłam wtedy na miasto, a gdy wróciłam do domu, dzieci 
nadal oglądały telewizję, tak jak je zostawiłam wychodząc. MąŜ nie byt w stanie ich połoŜyć, 
bo ciągle spał. Nazajutrz zaŜądałam, Ŝeby się po prostu wyniósł z domu (Weiss, 1975, s. 19).

 

We współczesnej Ameryce obserwuje się skłonność do opuszczania męŜów przez 

kobiety, które zarabiają więcej niŜ oni. Jedno z badań wykazało, Ŝe prawdopodobieństwo 
rozwodu rośnie o połowę w małŜeństwach, w których Ŝona zarabia więcej od męŜa (Cherlin, 
1981; Fisher, 1994; Whyte, 1990). Nic dziwnego, Ŝe czasami kwitnąca kariera zawodowa 
Ŝ

ony spotyka się z duŜą niechęcią męŜa. Uczestniczka jednego z badań nad przyczynami 

rozwodu stwierdziła: „On po prostu nienawidził tego, Ŝe zarabiałam więcej, bo czuł się przez 
to gorszym męŜczyzną". Kobiety nie lubią takŜe u swych męŜów braku ambicji zawodowych 
- jak stwierdziła jedna z uczestniczek badania: „Ja pracowałam na pełnym etacie. On na 
połówce, ale pił na całym etacie. W końcu uświadomiłam sobie, Ŝe potrzebny mi jest ktoś, kto 
bardziej niŜ on byłby w stanie mi pomagać" (Bowe, 1992, s. 200). MęŜowie, którzy nie 
spełniają swojego podstawowego zadania, są przez swoje Ŝony odrzucani, szczególnie jeśli 
one same potrafią zarobić więcej.

 

 

Konflikty między Ŝonami 

 

background image

Wiele kultur praktykuje poligynię (wieloŜeństwo). Pewna analiza ośmiuset pięć-

dziesięciu trzech kultur wykazała, Ŝe 83% z nich dopuszcza poligynię. W niektórych 
społeczeństwach Afryki zachodniej aŜ jedna czwarta starszych męŜczyzn ma dwie lub więcej 
Ŝ

on równocześnie. Rzeczywista poligynia zdarza się nawet w społeczeństwach, w których nie 

jest prawnie dopuszczalna - na przykład jedno z badań szacuje liczbę faktycznie 
poligynicznych małŜeństw we współczesnych

 

Stanach Zjednoczonych na 25-35 tysięcy 

(głównie w stanach zachodnich) (Seiler, 1976). Inne badanie ponad czterystu Amerykanów, 
którzy mogli pochwalić się powaŜnymi sukcesami finansowymi, wykazało, Ŝe niektórzy 
utrzymywali po dwie odrębne rodziny, przy czym zwykle Ŝadna z rodzin nie wiedziała o 
istnieniu drugiej (Cuber, Harroff, 1965).

 

Z punktu widzenia kobiety główną wadą poligynii jest oczywiście drenaŜ zasobów 

materialnych męŜa przez inną kobietę i jej dzieci. Choć obecność współ-Ŝon moŜe być z 
pewnych względów korzystna, z reguły straty przewaŜają nad korzyściami, poniewaŜ zwykle 
zyski jednej z Ŝon oznaczają straty pozostałych i na odwrót. Badania międzykulturowe 
wykazały, Ŝe poligamia jest przyczyną rozwodu w dwudziestu pięciu społeczeństwach - 
głównie z powodu konfliktów między Ŝonami tego samego męŜczyzny.

 

Niewykluczone, Ŝe konflikt między Ŝonami stanowił jeden z problemów 

adaptacyjnych stających przed naszymi męskimi przodkami. Do dziś obserwuje się w 
poligamicznych społeczeństwach pewne taktyki rozwiązywania tego problemu, na przykład 
sprawiedliwe dzielenie przez męŜa zasobów i czasu między poszczególne Ŝony. W 
zamieszkującym Kenię plemieniu Kipsigis kaŜda z Ŝon ma jednakowej wielkości działkę 
uprawnego pola przydzieloną jej przez męŜa (Bor-gerhoff Mulder, 1985; 1988). KaŜda z Ŝon 
zamieszkuje osobno, a ich mąŜ spędza z kaŜdą kolejno taką samą ilość czasu. Zabiegi te mają 
na celu oczywiście zminimalizowanie konfliktów między Ŝonami, a podobnemu celowi słuŜy 
poślubianie przez tego męŜczyznę dwóch lub więcej Ŝon, które są siostrami. Pokrewieństwo 
sióstr tworzy genetyczną wspólnotę ich interesów, co pomniejsza prawdopodobieństwo 
konfliktów między nimi (Murdock, Wilson, 1982). Dzielenie męŜa z innymi Ŝonami jest 
jednak dla kobiety trudne do zaakceptowania. Na przykład w Gambii, gdzie wieloŜeństwo jest 
i obyczajowo, i prawnie dopuszczalne, kobiety często opuszczają męŜów, dowiedziawszy się 
o ich zamiarze poślubienia drugiej Ŝony (Ames, 1953). 

 
 

NieŜyczliwość i okrucieństwo

 

ś

yczliwość w stosunku do drugiej strony związku jest jedną z najbardziej poŜądanych 

cech partnera, decydującą zarówno o jego wybraniu, jak i pozostawaniu z nim w trwałym 
związku. Nic więc dziwnego, Ŝe cechy przeciwne - złe traktowanie, bezduszność i 
okrucieństwo - stanowią jedną z najczęstszych przyczyn rozpadu trwałego związku. Badania 
międzykulturowe wykazały, Ŝe stanowią one wystarczającą przyczynę rozwodu aŜ w 
pięćdziesięciu czterech społeczeństwach. Częstszymi przyczynami są jedynie niewierność i 
bezpłodność (Betzig, 1989). Jedno z badań nad przyczynami rozwodu w Ameryce wykazało, 
Ŝ

e aŜ 63% rozwiedzionych kobiet twierdziło, Ŝe były źle traktowane uczuciowo, a 29% - Ŝe 

ich męŜowie byli w stosunku do nich fizycznie agresywni.

 

Złe traktowanie i okrucieństwo bywają reakcją na róŜne czynniki pojawiające się w 

trakcie małŜeńskiego poŜycia, jak na przykład bezpłodność. Stanowi ona częstą przyczynę 
konfliktów małŜeńskich w społecznościach plemiennych zamieszkujących w Indiach. Pewien 
Hindus tak opisywał swe niedole, dopóki nie rozwiódł się z Ŝoną: „Byliśmy ze sobą juŜ 
siedem lat, a dziecka ani śladu. Gdy moja Ŝona zaczynała okres, zawsze ze mnie szydziła: Co 
z tobą? Brak ci sił? Czy ty w ogóle jesteś męŜczyzną? Czułem się zawstydzony i upokorzony" 
(Bowe, 1992). NieŜyczliwość i okrucieństwo bywa teŜ reakcją na niewierność drugiej strony. 
Jeśli kobieta z plemienia Quiche dopuści się cudzołóstwa, jej mąŜ nie tylko na nią krzyczy, 

background image

narzeka, bije, ale moŜe nawet zagłodzić ją na śmierć (Elwin, 1949, s. 70). Na całym świecie 
niewierne Ŝony są przedmiotem agresji słownej i fizycznej swoich męŜów, włącznie z 
gwałtem i zadawaniem niekiedy cięŜkich ran.

 

W niektórych przypadkach nieŜyczliwość bywa teŜ stałą cechą osobowości jednego z 

partnerów (Bunzel, 1952, s. 132). W badaniach nad nowoŜeńcami stwierdziliśmy, Ŝe Ŝony 
nieŜyczliwych męŜów skarŜą się na ich zaborczość, agresję fizyczną i słowną, niewierność, 
brak rozwagi, nastrojowość i koncentrację na samych sobie (Dały, Wilson, 1988). MęŜczyźni 
ci mają teŜ skłonność do traktowania Ŝon jako kogoś gorszego od siebie, wyśmiewania ich 
wyglądu i niepomagania w domowych obowiązkach. Większość Ŝon takich męŜczyzn wnosi 
o separację lub rozwód w ciągu pierwszych czterech lat małŜeństwa.

 

Akty nieŜyczliwości i okrucieństwa są teŜ oczywiście skutecznym sposobem na 

pozbycie się niechcianego partnera. Zarówno męŜczyźni, jak i kobiety zgadzają się, Ŝe do 
rozpadu związku szybko prowadzą takie zachowania, jak celowe ranienie uczuć partnera, 
publiczne obrzucanie obelgami, krzyczenie bez powodu, wzbudzanie konfliktów z błahych 
powodów i bicie. Takie sposoby są teŜ stosowane w wielu róŜnych kulturach dla pozbycia się 
partnera. Kiedy męŜczyzna z plemienia Quiche chce się pozbyć Ŝony, często z powodu jej 
niewierności, czyni jej Ŝycie niemoŜliwym do wytrzymania: „Niechciana Ŝona jest obraŜana i 
głodzona, jej mąŜ krzyczy na nią i jawnie ją zdradza. Często poślubia inną Ŝonę albo nawet 
sprowadza do domu prostytutkę" (McCrae, Costa, 1990). 

 

Trwałość małŜeństwa 

Głównymi powodami rozpadu trwałych związków wszędzie na świecie są takie 

właściwości lub postępowanie partnera, które uniemoŜliwiają lub utrudniają reprodukcyjny 
sukces drugiej strony. Z punktu widzenia męŜczyzny jest to niewierność Ŝony, wzbudzająca 
wątpliwości co do jego ojcostwa wspólnie wychowywanych dzieci, jej bezpłodność, a takŜe 
odmowa poŜycia seksualnego oznaczająca niedostępność reprodukcyjnych zasobów Ŝony i 
ewentualny sygnał, Ŝe udziela ona lub zamierza udzielić dostępu do nich innemu męŜczyźnie. 
Z punktu widzenia kobiety jest to niedostarczanie przez męŜa koniecznych do Ŝycia środków, 
rozpraszanie środków na inne kobiety, nie wykluczając innych jego legalnych Ŝon, a takŜe 
nieŜyczliwość i złe traktowanie.

 

Wyniki te są istotne dla zrozumienia warunków, które muszą być spełnione, aby 

małŜeństwo mogło trwać: wierność obu stron, posiadanie dzieci, zapewnianie przez 
męŜczyznę środków do Ŝycia, nie odmawianie przez kobietę poŜycia seksualnego, wzajemna 
Ŝ

yczliwość i zrozumienie partnerów. Spełnienie tych warunków nie zapewnia małŜeństwu 

trwałości w stu procentach, choć niewątpliwie powaŜnie minimalizuje szansę rozwodu.

 

Nie wszystkich czyhających na związek zagroŜeń moŜna uniknąć. Takie czynniki jak 
bezpłodność, zaawansowany wiek, zanik pragnień seksualnych, spadek pozycji społecznej 
czy choroba mogły w przeszłości i mogą nadal obniŜać  matrymonialną wartość jednostki 
mimo jej najlepszych wysiłków. Jak się wydaje, ewolucja naszego gatunku wbudowała w 
ludzi mechanizmy dozorowania zmian matrymonialnej wartości partnera oraz skłonność do 
Opuszczania partnerów, których wartość silnie spada. Mechanizmy te mogą być trudne do 
„wyłączenia", poniewaŜ zgodne z nimi funkcjonowanie owocowało w ewolucyjnej 
przeszłości gatunku korzyściami reprodukcyjnymi, wzmacniającymi działanie tych mechaniz-
mów przez liczne pokolenia naszego gatunku. Ci, którzy mechanizmom tym nie ulegali, mieli 
mniejszą szansę sukcesu reprodukcyjnego, a więc i zostania naszymi przodkami. Dotyczy to 
takŜe mechanizmu porównywania bieŜącej wartości partnera z innymi pojawiającymi się 
moŜliwościami. W wielu wypadkach mechanizm ten nieuchronnie prowadzi do postrzegania 
drugiej strony jako moŜliwości mniej korzystnej od jej alternatyw.                                                        

 

Większość z tych czynników, które w przeszłości naszego gatunku czyhały na 

trwałość związku kobiety i męŜczyzny, nie przestało działać po dziś dzień. Pozycja społeczna 

background image

męŜczyzny nadal moŜe w trakcie trwania małŜeństwa powaŜnie rosnąć lub spadać, skądinąd 
szczęśliwe pary mogą być dotknięte bezpłodnością, smutek starzenia się zamienia 
młodzieńczą frustrację miłości nieodwzajemnionej w rozpacz miłości całkowicie 
nieosiągalnej. Czynniki te nadal aktywizują wykształcone w trakcie ewolucji mechanizmy 
unikania reprodukcyjnej klęski i wycofywanie się ze związku (nawet jeŜeli reprodukcja nie 
jest świadomym celem partnerów), podobnie jak węŜe nadal budzą odruchowy lęk (nawet gdy 
są oglądane w ogrodzie zoologicznym). Ludziom trudno zahamować działanie tych mecha-
nizmów i przyczyniają się one do rozwodów i zawierania kolejnych związków, w miarę jak w 
Ŝ

yciu pary pojawiają się róŜne zdarzenia aktywizujące te mechanizmy. 

 

IX

 

Zmiany z upływem czasu

 

 
Ś

wiat pełen jest narzekających ludzi. Ale prawdą jest, Ŝe nie ma na nim nic pewnego.

 

Detektyw z filmu Blood Simple

 

 

W  duŜej kolonii szympansów zamieszkujących ogród zoologiczny w Arnhem 

(Holandia) królował dominujący nad wszystkimi pozostałymi samiec imieniem Yeoren (de 
Waal, 1982). Przechadzał się w przesadnie cięŜki sposób i starał się wyglądać na większego, 
niŜ był w rzeczywistości. Tylko od czasu do czasu musiał demonstrować swoją dominującą 
pozycję, jeŜąc sierść i pędząc w kierunku pozostałych małp uciekających na jego widok. 
Dominacja Yeorena rozciągała się takŜe na sferę kontaktów seksualnych. Choć stado liczyło 
sobie czterech dorosłych samców, trzy czwarte wszystkich kopulacji w okresie płodności 
samic było dziełem samego Yeorena.

 

Ten stan rzeczy zaczął jednak ulegać zmianie w miarę starzenia się Yeorena. W 

pewnym momencie jeden z młodszych samców imieniem Luit począł stopniowo mnoŜyć 
wyzwania pod adresem dominacji Yeorena. Zaprzestał okazywania wiernopoddańczych 
gestów przy powitaniu i mnoŜył objawy własnej nieuległości. Pewnego razu mocno uderzył 
Yeorena, innym razem go ugryzł. Większość potyczek Luita z Yeorenem miała jednak 
charakter wyłącznie symboliczny i sprowadzała się do groźnych gestów i blefowania. 
Początkowo wszystkie samice brały stronę Yeorena, pomagając mu utrzymać dominującą 
pozycję. Stopniowo jednak, jedna po drugiej poczęły przechodzić do obozu Luita. W ciągu 
dwóch miesięcy nastąpiło całkowite odwrócenie społecznej pozycji obu samców - Yeoren 
został zdetronizowany i począł składać wiernopoddańcze hołdy Luitowi, demonstrując swą 
uległość. Zmiana hierarchii szybko pociągnęła za sobą takŜe zmianę seksualnych obyczajów 
szympansiej kolonii. Za panowania Yeorena Luit był sprawcą 25% wszystkich kopulacji. Po 
objęciu dominującej pozycji, ponad połowa kopulacji stała się dziełem Luita. Liczba 
kopulacji Yeorena spadła do zera. ' Choć Yeoren stracił władzę i seksualny dostęp do samic, 
zachował Ŝycie. Stopniowo nawiązał sojusz z innym awansującym w społecznej hierarchii 
samcem - Nikkie'em. Ani Yeoren, ani Nikkie nie mogli w pojedynkę zagrozić Luitowi, 
wspólnie stanowili jednak dla niego powaŜne zagroŜenie. W kilka tygodni nowe przymierze 
nabrało odwagi na tyle, Ŝe doszło do otwartej walki. Choć wszyscy uczestnicy bitwy wyszli z 
niej mocno poturbowani, para Nikkie-Yeoren zatriumfowała. Nikkie zapewnił sobie 50% 
wszystkich kopulacji, a dalsze 25% przypadło jego sojusznikowi Yeorenowi, który tym 
samym zakończył okres całkowitej abstynencji seksualnej. I choć nigdy nie odzyskał swojej 
dominującej pozycji, pozostał liczącym się w hierarchii samcem.

 

Wśród ludzi równieŜ nic nie trwa przez całe Ŝycie w niezmienionej postaci. W 

zaleŜności od płci i okoliczności, matrymonialna wartość człowieka ulega zmianie. PoniewaŜ 
wiele z tych zmian stale powtarzało się w przeszłości naszego gatunku, ewolucja wbudowała 

background image

w naszych przodków mechanizmy radzenia sobie z owymi zmianami. Jednostka stale 
awansująca w hierarchii moŜe zostać przegoniona przez jakiś świeŜo ujawniony talent. 
Ś

wietny myśliwy moŜe odnieść cięŜką ranę, która czyni z niego myśliwego jedynie marnego. 

Syn starzejącej się kobiety moŜe zostać wodzem grupy, windując w górę jej status. Ciesząca 
się zdrowiem i szczęściem para konstatuje, Ŝe nie moŜe mieć wspólnie dzieci. śycie trwa, a to 
oznacza zmiany, których ignorowanie byłoby niebezpiecznym zagroŜeniem dla przetrwania i 
reprodukcji.

 

W pewnym sensie zmiany towarzyszące upływowi czasu są nieodłącznie wpisane w 

cały proces kojarzenia się ludzi w pary - od pierwszych dreszczy w okresie seksualnego 
dojrzewania, do wpływania z pozycji dziadka czy babci na wybory matrymonialne młodszych 
członków rodziny. Precyzowanie własnych upodobań co do płci przeciwnej jest procesem 
rozciągniętym w czasie, podobnie jak wymagająca ćwiczeń umiejętność przyciągania płci 
przeciwnej i utrzymywania jej przy sobie. Celem niniejszego rozdziału jest przyjrzenie się 
zmianom, którym ulegają w Ŝyciu kobiety i męŜczyźni - triumfom i poraŜkom, temu, co nie-
pewne, i temu, co nieuniknione.

 

 
Zmiany matrymonialnej wartości kobiety 
PoniewaŜ matrymonialna wartość kobiety uzaleŜniona jest w duŜej mierze od jej zdolności 
reprodukcyjnych, ogólnie rzecz biorąc spada ona wraz z wiekiem dojrzałej kobiety. Zjawisko 
to jest najbardziej widoczne w społeczeństwach praktykujących dosłowne kupowanie Ŝon. 
Aby poślubić Ŝonę, męŜczyzna z kenijskiego plemienia Kipsigis musi za nią zapłacić 
określoną ilość krów, kóz, owiec i kenij-skich szylingów (Borgerhoff Mulder, 1988). 
Negocjacje w tej sprawie toczą się między ojcami dwojga młodych. Ojciec przyszłego pana 
młodego składa wstępną ofertę, a ojciec panny młodej starannie rozwaŜa liczbę dóbr 
oferowanych przez kaŜdego z kandydatów ubiegających się o rękę jego córki, po czym z 
reguły

 

występuje z Ŝądaniem większej liczby krów, kóz i szylingów, niŜ dotąd za nią ofe-

rowano. Negocjacje mogą ciągnąć się całymi miesiącami i kończą się określeniem ostatecznej 
ceny ustalanej przez ojca panny młodej. Cena ta jest z reguły ustalana indywidualnie i zaleŜy 
od jakości kobiety, a ta od jej wieku (nawet 4-5 lat więcej mogą decydować o spadku ceny), 
stanu zdrowia czy uprzedniego rodzenia dzieci płodzonych z innym męŜczyzną.

 

Wycenianie kobiety stosownie do jej wieku i stanu zdrowia jest częstym zjawiskiem w 

wielu kulturach. Wśród zamieszkujących w Tanzanii Turu panuje na przykład obyczaj 
zwracania części opłaty za pannę młodą w wypadku rozwodu, a zwracana suma jest mniejsza, 
jeśli chodzi o starszą kobietę „z powodu obniŜenia wartości ciała" (Schneider, 1964, s. 53). 
Zamieszkujący w Ugandzie Sebei więcej płacą za młodą niŜ za starszą wdowę, uzasadniając 
to wprost liczbą lat płodności, które jeszcze jej pozostały (Goldschmidt, 1974).

 

Wiek kobiety decyduje o jej atrakcyjności. W jednym z niemieckich badań przedstawiano 
duŜej grupie kobiet i męŜczyzn zdjęcia trzydziestu dwóch kobiet w wieku od szesnastu do 
sześćdziesięciu czterech lat, z prośbą o ocenę ich atrakcyjności (Henss, 1992). Oceny okazały 
się silnie uzaleŜnione od wieku ocenianych kobiet, niezaleŜnie od płci i wieku osób 
dokonujących ocen, choć spadek atrakcyjności kobiet w zaleŜności od wieku silniej zaznaczał 
się w ocenach męŜczyzn niŜ kobiet. Związek atrakcyjności kobiety z jej wiekiem jest więc 
zjawiskiem ponad-kulturowym i uzaleŜniony jest nie od seksistowskich stereotypów 
społecznych, lecz od ewolucyjnie wykształconych mechanizmów oceny matrymonialnej 
wartości kobiety, oceny opartej w duŜej mierze na zdolności reprodukcyjnej: Od tej ogólnej 
reguły odchyla się oczywiście wiele pojedynczych wyjątków. Pomimo upływu lat niektóre 
kobiety utrzymują swą atrakcyjność dzięki przymiotom osobowości, osiągniętej pozycji 
społecznej, sławie i odpowiednim kontaktom społecznym. Tendencje stwierdzane na 
poziomie wartości przeciętnych maskują ogromną róŜnorodność indywidualnych 
przypadków. W kaŜdym konkretnym wypadku oceny wartości kobiety uzaleŜnione są od 

background image

okoliczności i określonych potrzeb osoby dokonującej ocen. Pewien zamoŜny biznesmen i 
ojciec sześciorga dzieci owdowiał w wieku pięćdziesięciu lat, po czym po pewnym czasie 
ponowa-nie oŜenił się z kobietą o trzy lata od siebie starszą. Ogólnie rzecz biorąc, jeŜeli 
zamoŜny biznesmen powtórnie się Ŝeni, jego druga Ŝona jest zwykle znacznie od niego 
młodsza. W tym konkretnym wypadku męŜczyźnie była jednak potrzebna pomoc w 
wychowaniu szóstki dzieci, stąd teŜ kobieta pięćdziesięciotrzyletnia była dlań znacznie 
wartościowszą partnerką od, powiedzmy, trzydziestolatki, która zapewne chciałaby mieć 
własne dzieci i tak dalej.

 

Dla konkretnych ludzi dokonujących konkretnych wyborów wartości średnie są 

oczywiście znacznie mniej waŜne od okoliczności, w których decyzje podejmują. Zmiana 
okoliczności powoduje teŜ i zmianę kryteriów oceny. Wspomniany uprzednio biznesmen 
rozwiódł się ze swoją drugą Ŝoną, kiedy ta wychowała mu juŜ jego dzieci, i oŜenił się po raz 
trzeci, z dwudziestotrzyletnią Japonką, z którą załoŜył nową rodzinę. Zachowanie to jest 
niewątpliwie bezwględne, choć dobrze ilustruje, jak róŜne cechy partnerki mogą być cenione 
przez tego samego męŜczyznę w róŜnych okolicznościach.

 

Choć tendencje stwierdzane na poziomie wartości przeciętnych zacierają waŜne 

róŜnice indywidualne, dają jednak przybliŜony obraz tego, co na ogół dzieje się w Ŝyciu 
większości ludzi. Dają teŜ wgląd w problemy adaptacyjne stojące przed ludźmi jako 
gatunkiem. Wraz z upływem lat sukces reprodukcyjny Ŝony coraz bardziej zaleŜy nie od 
moŜliwości rodzenia przez nią nowych dzieci, lecz od umiejętnego wychowania dzieci juŜ 
istniejących i doprowadzenia ich do wieku dojrzałego. Z punktu widzenia męŜa, jej 
umiejętności macierzyńskie i wychowawcze stanowią dobra bardzo cenne i w istocie 
niezastąpione. Kobieta z reguły teŜ dostarcza waŜnych dóbr w postaci wkładu w prowadzenie 
domu lub zasobów ekonomicznych, tego rodzaju wkład moŜe zaś wręcz narastać w miarę 
przyrostu wieku kobiety. Na przykład u Tiwi starsze kobiety często stają się cennymi poli-
tycznymi sprzymierzeńcami swoich męŜów i pomagają im w nawiązywaniu waŜnych sojuszy, 
a nawet w pozyskiwaniu nowych, młodszych Ŝon (Hart, Pilling, 1960). Tak więc wartość 
nawet starszej kobiety moŜe być bardzo wysoka dla jej męŜa, choć z reguły bywa mniejsza 
dla innych męŜczyzn w wypadku powrotu kobiety na rynek matrymonialny, takŜe dlatego, Ŝe 
starsze kobiety pochłonięte są z reguły wychowywaniem własnych dzieci czy wnuków. 

 

Spadek poŜądania

 

Spadek poŜądania seksualnego jest jedną z najwyraźniejszych zmian w poŜyciu 

małŜonków w miarę upływu czasu. Odsetek męŜów skarŜących się na niechęć Ŝon do 
kontaktów seksualnych rośnie trzykrotnie między pierwszym a piątym rokiem trwania 
małŜeństwa (z 14 do 43%). Podobnie zmieniają się i skargi Ŝon w tej materii (z 4 do 18%), 
choć są one znacznie rzadsze. Spada teŜ faktyczna częstość poŜycia seksualnego - Ŝony w 
wieku lat dziewiętnastu współŜyją z męŜami jedenaście-dwanaście razy w miesiącu, w wieku 
lat trzydziestu - dziewięć razy, a w wieku lat czterdziestu dwóch -juŜ tylko sześć razy (Udry, 
1980). Dane te wyraŜać mogą spadek zainteresowania poŜyciem seksualnym kobiet, 
męŜczyzn lub - najprawdopodobniej - obu stron.

 

Badania Instytutu Gallupa wskazują, Ŝe odsetek małŜeństw odbywających przynajmniej jeden 
stosunek seksualny na tydzień spada z 80% dla osób w wieku około trzydziestu lat do 40% w 
wieku około sześćdziesięciu lat. W tym przedziale wieku spada teŜ i zadowolenie z poŜycia 
seksualnego z prawie 40 do 20% osób twierdzących, Ŝe poŜycie stanowi dla nich „bardzo 
duŜe źródło zadowolenia" (Greeley, 1991).

 

PowaŜnym przełomem w częstości stosunków seksualnych jest takŜe pojawienie się 

dziecka. W pewnym badaniu proszono ludzi o zapisywanie ilości seksualnych kontaktów 
przez trzy lata począwszy od pierwszego dnia małŜeństwa (James, 1981). Po roku częstość 
stosunków seksualnych spadła o połowę w porównaniu z pierwszym miesiącem małŜeństwa, 

background image

kiedy zaś pojawiało się dziecko, częstość ta spadała do jednej trzeciej poziomu 
początkowego. Choć konieczna jest większa liczba bardziej rozległych badań nad tym 
problemem, wydaje się, Ŝe pojawienie się dziecka wywiera trwały wpływ na spadek częstości 
stosunków seksualnych wskutek ukierunkowania energii na opiekę nad dzieckiem.

 

Inne badania próby liczącej sobie ponad półtora tysiąca osób wykazały, Ŝe w miarę 

upływu lat małŜonkowie nie tylko wykazują malejące zainteresowanie i zadowolenie z 
poŜycia seksualnego, lecz takŜe i to, Ŝe tendencja ta jest szczególnie silna w wypadku 
męŜczyzn przekonanych o duŜym spadku urody ich partnerek (Margolin, White, 1987). Po 
pierwszych kilku latach małŜeństwa męŜczyźni ujawniają większy spadek zainteresowania 
seksualnego swoimi Ŝonami, niŜ kobiety męŜami (Pfeijfer, Davis, 1972). Wszystko to 
sugeruje, Ŝe zanik seksualnego zainteresowania męŜczyzn jest silniej niŜ u kobiet uzaleŜniony 
od spadku urody drugiej strony w miarę przybywania lat. 

 

Spadek zaangaŜowania

 

Upływ lat niesie teŜ ze sobą spadek zaangaŜowania uczuciowego partnerów i spadek 

częstości wzajemnego obdarzania się uwagą i uczuciami, co zresztą bardziej dolega kobietom 
niŜ męŜczyznom. W pierwszym roku trwania małŜeństwa 8% kobiet skarŜy się na brak oznak 
miłości w zachowaniu swoich męŜów, po czterech latach małŜeństwa odsetek ten rośnie do 
18. Wzrost tego rodzaju skarg następuje teŜ u męŜczyzn (z 4 do 8%), choć są one u nich o 
połowę rzadsze. W pierwszym roku małŜeństwa 64% kobiet twierdzi, Ŝe mąŜ czasami nie 
zwraca uwagi na ich słowa; po czterech latach twierdzi tak juŜ 80% kobiet (dla męŜczyzn 
analogiczne odsetki wynoszą 18 i 34). Podobnie jest ze skargami na niezwracanie przez drugą 
stronę uwagi na nasze uczucia. Między pierwszym a piątym rokiem małŜeństwa częstość tego 
rodzaju skarg rośnie u kobiet z 35 do 57%, a u męŜczyzn z 12 do 32%. Wszystko to sugeruje 
spadek zaangaŜowania uczuciowego, postępujący w miarę trwania małŜeństwa. Spadek ten 
jest przy tym znacznie dotkliwiej odczuwany przez kobiety niŜ męŜczyzn.

 

Dla męŜczyzn bardziej dotkliwe stają się natomiast wymagania drugiej strony, by 

obdarzać ją uwagą i uczuciami. Wśród nowoŜeńców 22% męŜczyzn skarŜy się, Ŝe Ŝona 
wymaga od nich za wiele czasu (16% - Ŝe wymaga za wiele uwagi), po czterech latach 
małŜeństwa skarŜy się na to juŜ 36% męŜczyzn (29%- Ŝe wymaga za wiele uwagi). Wśród 
kobiet skarŜy się na te niedogodności zaledwie 2-3% w pierwszym i 7-8% w piątym roku 
trwania małŜeństwa. Tak więc wzrost skarg na domaganie się przez drugą stronę zbyt wielu 
objawów uczuć cechuje i męŜczyzn, i kobiety, choć u tych pierwszych jest nieporównanie 
częstszy.

 

Zmiany te znajdują takŜe wyraz w sposobie pilnowania lojalności drugiej strony. Z 

ewolucyjnego punktu widzenia moŜna tu oczekiwać znacznych róŜnic między męŜczyznami a 
kobietami. PoniewaŜ męŜczyźni pilnują głównie reprodukcyjnych zasobów swoich partnerek, 
ich wysiłki w tym kierunku powinny być najsilniejsze na początku związku, kiedy ich Ŝony są 
młodsze. Kobiety są natomiast straŜniczkami głównie materialnych zasobów męŜczyzny, 
które nie tylko nie spadają, lecz mogą nawet rosnąć wraz z wiekiem męŜczyzny. W kaŜdym 
razie, wysiłki kobiet w kierunku pilnowania lojalności męŜa powinny być mniej uzaleŜnione 
od jego wieku niŜ od skuteczności, z którą dostarcza on Ŝonie niezbędnych do przeŜycia 
zasobów.                                                                              :

 

Rozumowanie to potwierdzają wyniki badań, które przeprowadziłem nad sto-

sowanymi przez nowo poślubionych męŜczyzn i kobiety metodami utrzymywania przy sobie 
drugiej strony (Buss, Shackelford, 1997). Przedmiotem badania było dziewiętnaście róŜnych 
taktyk postępowania, od stosowania pozytywnych „przynęt" w postaci obdarzania drugiej 
strony prezentami i uwagą, do działań negatywnych w postaci gróźb lub uciekania się do 
przemocy. Częstość i nasilenie wysiłków podejmowanych przez męŜczyzn okazały się 
bezpośrednio uzaleŜnione od wieku ich małŜonek. śony po trzydziestce były strzeŜone 

background image

znacznie słabiej niŜ Ŝony przed trzydziestką. MęŜowie młodszych kobiet szczególnie często 
starali się przeciwstawiać ewentualnym konkurentom, mówiąc im, Ŝe ich partnerka jest juŜ 
zajęta, okazując jej publicznie czułość i fizyczną bliskość, prosząc, by nosiła obrączkę, czy 
groŜąc konkurentom agresją w wypadku kierowania awansów na ich partnerkę. Z kolei 
wysiłki kobiet w kierunku utrzymywania czujności, w monopolizowaniu męŜowskiego czasu 
i troski o atrakcyjność własnego wyglądu utrzymywały się na jednakowym poziomie 
niezaleŜnie od wieku ich męŜa.

 

Najbardziej przekonującym wyjaśnieniem róŜnic w uzaleŜnieniu własnych starań od 

wieku drugiej strony jest zapewne fakt, Ŝe wartość reprodukcyjna spada z wiekiem jedynie u 
kobiet. Gdyby spadek starań o strzeŜenie kobiety wynikał jedynie z tego, Ŝe im dłuŜej ludzie 
są ze sobą razem, tym bardziej są sobą zmęczeni i tym mniej im na sobie nawzajem zaleŜy, to 
naleŜałoby oczekiwać podobnego spadku takŜe i u kobiet. NaleŜałoby teŜ oczekiwać, Ŝe 
spadek starań o przypilnowanie partnera którejkolwiek płci będzie silnie uzaleŜniony od czasu 
trwania małŜeństwa. W rzeczywistości było inaczej - wysiłki męŜczyzn mocno zaleŜały od 
wieku kobiety, a nie zaleŜały od wieku własnego ani od czasu trwania małŜeństwa. Wysiłki 
kobiet pozostawały natomiast równie wysokie niezaleŜnie od wieku męŜa i czasu trwania 
małŜeństwa.   

 

Podobny wzorzec zachowania dostrzegł takŜe antropolog Mark Flinn u czterystu 

osiemdziesięciu mieszkańców karaibskiej wyspy Trynidad, których obserwował w 
regularnych odstępach czasu (Flinn, 1988). MęŜczyźni, których Ŝony były młode i nie były 
akurat w ciąŜy, spędzali z nimi więcej czasu i częściej wdawali się w konflikty zarówno z 
nimi, jak i z innymi męŜczyznami (potencjalnymi rywalami), niŜ męŜczyźni, których Ŝony 
były starsze, w ciąŜy lub tuŜ po rozwiązaniu. Flinn podsumował swoje badania wnioskiem, Ŝe 
głównym wyznacznikiem skłonności męŜczyzny do strzeŜenia partnerki jest jej bieŜąca 
wartość reprodukcyjna.

 

W podobnym duchu społeczeństwa Środkowego Wschodu praktykujące zakrywanie 

twarzy kobiet nasilają tę praktykę w odniesieniu do młodych kobiet, a stopniowo ją osłabiają 
w miarę wchodzenia kobiety w okres porozrodczy (Dickemann, 1979). Zabójstwa z zazdrości 
nie zaleŜą w ogóle od wieku zazdrosnego męŜa, choć zaleŜą silnie od wieku jego Ŝony. śony 
przed dwudziestym rokiem Ŝycia dwukrotnie częściej padają ofiarą zabójczej zazdrości 
męŜów niŜ Ŝony po dwudziestym roku Ŝycia (Daly, Wilson, 1988). Są to tylko dwa krańcowe 
przykłady taktyk strzeŜenia Ŝon przez męŜów - męŜczyźni tym częściej i silniej stosują te 
taktyki, im młodsze są ich Ŝony. 

 

Zmiany częstości zdrady małŜeńskiej

 

Zdrada małŜeńska owiana jest mgłą tajemnicy; w klasycznych badaniach 

seksuologicznych Alfreda Kinseya najwięcej uczestników ankiety odmawiało odpowiedzi na 
pytania dotyczące tej właśnie sprawy. Więcej na ten temat zdają się mówić powiedzonka w 
rodzaju „monogamia to zachodni obyczaj posiadania jednej Ŝony, a tylko z rzadka - 
kochanek" (Byrne, 1988), niŜ wyniki ankietowych badań. Te ostatnie prawie na pewno za 
nisko szacują częstość występowania zdrady. Na przykład jedno z badań z udziałem 
siedmiuset pięćdziesięciu osób pozostających w związku małŜeńskim wykazało, Ŝe tylko 30% 
uczestników przyznało się początkowo do zdrady, choć z treści dalszych szczegółowych 
odpowiedzi wynikało, Ŝe zdrady dopuściło się jeszcze następne 30% badanych (Green, Lee, 
Lustig,

 

1974).

 

W wypadku kobiet częstość dopuszczania się zdrady rośnie wraz z wiekiem

 

- do zdrady przyznaje się zaledwie 6% Ŝon w wieku do lat dwudziestu, po czym odsetek ten 
rośnie do 17 u kobiet między trzydziestym a czterdziestym rokiem Ŝycia, by znowu potem 
opaść do poziomu 4% u kobiet między pięćdziesiątym piątym a sześćdziesiątym rokiem 

background image

Ŝ

ycia. ZaleŜność zdaje się więc być krzywoliniowa - najmniej zdrad przypada na szczyt 

zdolności rozrodczych oraz zaawansowany juŜ wiek kobiety, najwięcej zdrad obserwuje się 
pod koniec okresu rozrodczego. Podobnie krzywoliniową zaleŜność od wieku stwierdzono 
równieŜ dla częstości

 

orgazmów przeŜywanych przez kobiety w wyniku zdrad. Z badań 

Kinseya wynika, Ŝe stanowią one zaledwie 3% wszystkich orgazmów przeŜywanych przez 
kobiety w wieku do dwudziestu pięciu lat, ale juŜ 11% u kobiet w wieku od trzydziestu pięciu 
do czterdziestu pięciu lat, po czym ponownie spadają do 4% orgazmów u kobiet po 
menopauzie, między pięćdziesiątym piątym a sześćdziesiątym rokiem Ŝycia.

 

W kategoriach ewolucjonistycznych zaleŜność tę moŜna wyjaśniać przyjmując, Ŝe 

nikła liczba zdrad młodych kobiet jest wynikiem czujności intensywnie ich pilnujących 
męŜów. Nasilenie zdrad pod koniec okresu płodności moŜe oznaczać spadek czujności 
męŜów i mniejsze koszty, na które kobieta naraŜa się w wypadku złapania przez mniej juŜ 
zazdrosnego męŜa (Daly, Wilson, 1988). Nasilenie zdrad w tym okresie Ŝycia kobiety moŜe 
stanowić takŜe wyraz prób zmiany partnera przed całkowitym zanikiem własnej płodności. 
Badania nad dwustu pięcioma osobami, które dopuściły się zdrady, ujawniły, Ŝe aŜ 72% 
kobiet (51% męŜczyzn) zdradzało z powodów raczej uczuciowych niŜ jedynie seksualnych 
(Spanier, Margolis, 1982). Inne badania wykazały równieŜ, Ŝe zdradzający męŜczyźni 
dwukrotnie częściej niŜ kobiety skłonni są myśleć o swej zdradzie w kategoriach działań 
jedynie seksualnych, a nie motywowanych miłością czy przywiązaniem (Thompson, 1984). 
Jeszcze inne badanie dowiodło, Ŝe tylko 33% zdradzających kobiet uwaŜa swoje małŜeństwo 
za udane i zadowalające, choć uwaŜa tak aŜ 56% męŜczyzn dopuszczających się zdrady 
(Glass, Wright, 1985). Fakt, Ŝe u kobiet zdrada jest znacznie częściej motywowana 
względami uczuciowymi, wskazuje, iŜ w ich wypadku romanse poza malŜeńskie częściej 
stanowią próbę znalezienia następnego stałego partnera.

 

MęŜczyźni zdradzają natomiast zarówno częściej niŜ kobiety, jak i z częstością prawie 

niezaleŜną od wieku. Świadectwem tego są juŜ same pragnienia męŜczyzn - w jednym z 
badań stwierdzono, Ŝe aŜ 48% męŜczyzn (a tylko 5% kobiet) chciałoby zdradzić drugą stronę 
(Johnson, 1970). Inne badania nad satysfakcją małŜeńską ponad półtora tysiąca osób 
wykazały, Ŝe aŜ 72% męŜczyzn, a tylko 27% kobiet przyznawało się do pokusy zdradzenia 
drugiej strony (Terman, 1938). Podobnie, w niemieckich badaniach nad osobami 
wywodzącymi się z klasy robotniczej stwierdzono, Ŝe 46% Ŝonatych męŜczyzn, a tylko 6% 
męŜatek przyznawało, Ŝe zdradziliby drugą stronę, gdyby nadarzyła się jakaś atrakcyjna 
okazja (Sigusch, Schmidt, 1971).

 

Ta odmienność pragnień znajduje teŜ wyraz w rzeczywistym postępowaniu. Badania 

Kinseya wykazały, Ŝe w kaŜdym przedziale wiekowym męŜowie znacznie częściej zdradzają 
Ŝ

ony niŜ na odwrót (Kinsey, Pomeroy, Martin, 1948; 1953). Na przykład w przedziale od 

szesnastego do dwudziestego roku Ŝycia do zdrady przyznawało się aŜ 37% męŜów, a 
zaledwie 6% Ŝon. Ten odsetek zdradzających męŜów pozostaje wysoki we wszystkich 
przedziałach wieku, z niewielkim spadkiem pod koniec Ŝycia.

 

Co więcej, zdrady stanowią powaŜną część męskiej aktywności seksualnej. W 

przedziale do trzydziestego piątego roku Ŝycia dają okazję do około jednej piątej wszystkich 
orgazmów męŜczyzn, a odsetek ten stale rośnie - do 26% (36-40 rok Ŝycia), 30% (41-45 rok 
Ŝ

ycia) i 35% orgazmów między czterdziestym szóstym a pięćdziesiątym rokiem Ŝycia. 

Odbywa się to kosztem seksualnych kontaktów z własnymi Ŝonami - udział orgazmów z 
własną Ŝoną w ogólnej ich liczbie stale maleje we wskazanych przedziałach wiekowych. 
Uwzględniwszy to, co wiadomo o psychologii seksu męŜczyzn, sądzić moŜna, Ŝe opisane 
tendencje wyraŜają znudzenie męŜczyzn własnymi Ŝonami i spadek pociągu do nich wskutek 
przybywających im lat.

 

Częstość zdrady zarówno męŜczyzn, jak i kobiet powinna teŜ zaleŜeć od przyjętego w 

danym społeczeństwie systemu kojarzenia się par. W społeczeństwach praktykujących 

background image

wieloŜeństwo więcej męŜczyzn pozostaje w stanie bezŜennym niŜ w społeczeństwach 
monogamicznych, a bezŜennym męŜczyznom pozostają jedynie męŜatki. W niektórych 
kulturach męŜczyźni o wysokiej randze społecznej mają teŜ prawo seksualnego dostępu do 
Ŝ

on męŜczyzn niŜszych rangą, co miało miejsce na przykład w wypadku Juliusza Cezara i 

innych władców imperium rzymskiego (Betzig, 1992). W takich warunkach odsetek 
zdradzających Ŝon powinien być wyŜszy niŜ odsetek zdradzających męŜów.

 

Myślenie ewolucjonistyczne nie zakłada, Ŝe męŜczyźni muszą swoje Ŝony zdradzać 

nieuchronnie częściej, niŜ one ich, ani Ŝe w ogóle muszą je zdradzać. Zakłada natomiast, Ŝe 
ewolucyjnie wykształcone mechanizmy psychologiczne skłaniają męŜczyzn do poszukiwania 
większej róŜnorodności i seksu pozamałŜeńskiego, jeŜeli pociąga to za sobą jedynie 
niewielkie koszty. Kobiety równieŜ poszukują przelotnych kontaktów, w tym takŜe 
pozamałŜeńskich, choć przeciętnie rzecz biorąc, ich pragnienia i motywacje w tym kierunku 
są znacznie słabsze niŜ u męŜczyzn. Mark Twain zauwaŜył kiedyś: „Wielu męŜczyzn nie jest 
w stanie powstrzymać się od cudzołóstwa, kiedykolwiek mają do niego okazję, choć są teŜ i 
tacy, którym temperament pozwala utrzymać się w czystości, szczególnie,gdy dana kobieta 
jest mało pociągająca" (cyt. za Symonsem, 1979, s. 166). Seks pozamałŜeński pozostaje więc 
powaŜną częścią seksualnej aktywności męŜczyzn niemalŜe przez całe ich Ŝycie. 

 

Menopauza

 

Jednym z najbardziej zadziwiających elementów fizjologii ciała kobiety jest me-

nopauza - zanik płodności na długo przed końcem Ŝycia. U niemalŜe wszystkich kobiet 
zdolność reprodukcji całkowicie zanika przed pięćdziesiątym rokiem Ŝycia, choć wiele z nich 
przeŜywa ponad siedemdziesiąt lat i więcej. Jest to specyficznie ludzka cecha, w zasadzie 
niewystepująca u innych naczelnych. Nawet u najdłuŜej Ŝyjących ssaków okres 
postreprodukcyjny sięga u samicy najwyŜej 10% całego jej Ŝycia. Na przykład tylko 5% słoni 
doŜywa pięćdziesięciu pięciu lat Ŝycia, ale nawet w tym podeszłym dla nich wieku płodność 
samicy spada zaledwie o połowę w porównaniu z okresem płodności maksymalnej (Hill, 
Hurtado, 1991; Jones, 1975; Croze, Hillman, Lang, 1981). Oczywiście, wraz z wiekiem spada 
takŜe wydolność i innych funkcji organizmu kobiety, ale nigdy nie jest to spadek tak gwał-
towny i całkowity, jak w wypadku zdolności rozrodczych - na przykład pięćdziesięcioletnia 
kobieta zachowuje 80% maksymalnej wydolności serca i płuc (Hill, Hurtado, 1991). Tak 
niespotykany i niespodziewany spadek wydolności jakiejś funkcji organizmu aŜ się prosi o 
wyjaśnienie. Nic więc dziwnego, Ŝe podejmowano wiele prób w tym kierunku.

 

Jedno z oferowanych w przeszłości wyjaśnień obwiniało same kobiety o zanik 

zdolności rozrodczych w wyniku „ekscesów wywołanych zbytkiem i kaprysami namiętności" 
(Utian, 1980, cyt. za: Pavelka, Fedigan, 1991). Jedno z wyjaśnień oferowanych współcześnie 
zakłada, Ŝe długi okres Ŝycia po menopauzie (zaniku płodności) jest skutkiem lepszego 
odŜywiania i opieki zdrowotnej w czasach nowoŜytnych. W myśl tego rozumowania nasi 
odlegli praprzodkowie bardzo rzadko, jeŜeli w ogóle kiedykolwiek, przeŜywali poza wiek 
odpowiadający wiekowi menopauzy. To wyjaśnienie jest jednak mało przekonujące, 
poniewaŜ zwiększenie średniej długości Ŝycia w czasach nowoŜytnych jest skutkiem przede 
wszystkim spadku śmiertelności niemowląt. Nasi praprzodkowie, którym udało się przekro-
czyć dwudziesty rok Ŝycia, doŜywali niewielu mniej lat niŜ my sami. W istocie, brak jest 
dowodów na to, Ŝe nowoczesne techniki medyczne przyczyniły się do wydłuŜenia 
maksymalnego okresu Ŝycia ludzi (Alexander, 1990). Wyjaśnienie menopauzy jako 
ubocznego skutku wzrostu długości Ŝycia nie wystarcza w wypadku nagłego spadku 
zdolności rozrodczych, tym bardziej, Ŝe wydolność innych funkcji organizmu kobiety spada 
powoli i stopniowo. Nie tłumaczy teŜ, dlaczego u kobiet spadek płodności jest gwałtowny, 
podczas gdy u męŜczyzn jest on równie powolny i stopniowy, jak w wypadku innych funkcji 
organizmu w późniejszym wieku (Hill, Hurtado, 1991).

 

background image

Bardziej zadowalające wyjaśnienie to „hipoteza babci". Zakłada ona, Ŝe menopauza 

jest ewolucyjnie rozwiniętą adaptacją kobiet, polegającą na przesunięciu wysiłków z rodzenia 
dalszych dzieci na chowanie dzieci juŜ urodzonych oraz wnuków. Hipoteza ta opiera się na 
załoŜeniu, Ŝe chowanie juŜ urodzonych dzieci lub wnuków jest bardziej dla kobiety korzystne 
z reprodukcyjnego punktu widzenia niŜ rodzenie dalszych dzieci w późniejszym wieku 
własnym. ZałoŜenie to pozostaje w zgodzie z faktem, Ŝe starsze kobiety gromadzą z reguły 
wiele niedostępnej młodszym kobietom wiedzy na temat ochrony zdrowia, zwalczania stresu 
czy utrzymywania harmonijnych kontaktów rodzinnych i społecznych. Wykorzystanie tej 
wiedzy dla opieki nad dorastającymi czy dorosłymi juŜ dziećmi, wnukami i całym klanem 
rodzinnym moŜe być skuteczniejszą strategią przekazywania

 

własnych genów następnym 

pokoleniom niŜ rodzenie dalszych dzieci (Alexander, 1990; Dawkins, 1976; Hill, Hurtado, 
1991; Williams, 1957). Próby bezpośredniego sprawdzenia hipotezy babci na danych 
pochodzących z obserwacji Indian Ache wykazały jednak, Ŝe reprodukcyjne korzyści z 
przesunięcia wysiłku rozrodczego z własnych dzieci na wnuki i całą rodzinę nie przewaŜają - 
przynajmniej w tej konkretnej grupie - nad stratami ponoszonymi przez kobietę w wyniku za-
przestania reprodukcji bezpośredniej (Hill, Hurtado, 1991). Hipoteza babci wymaga więc 
dalszych badań nad innymi społecznościami ludzkimi.

 

Jeszcze inne wyjaśnienie menopauzy zakłada, Ŝe rodzenie i karmienie duŜej liczby 

dzieci we wczesnym okresie dojrzałości drenuje biologiczne zasoby organizmu kobiety, 
prowadząc do zaprzestania bezpośredniej reprodukcji na długo przed końcem Ŝycia (Hill, 
Hurtado, 1991). Hipoteza ta wymaga więc prześledzenia warunków, które w ewolucyjnej 
przeszłości naszego gatunku umoŜliwiały kobietom rodzenie licznych dzieci we wczesnym 
okresie dojrzałości. Jednym z takich warunków mogła być moŜliwość korzystania z zasobów 
męskiego partnera i jego ochrony. DuŜe inwestycje męŜczyzny w partnerkę i wspólne 
potomstwo - tak charakterystyczne dla ludzi jako gatunku - mogły przyczyniać się do 
rodzenia przez kobiety licznych dzieci we wczesnej dojrzałości. Na przykład samice 
szympansów i goryli nie mogą sobie pozwolić na rodzenie licznych dzieci w krótkich 
odstępach czasu, poniewaŜ to one są wyłącznie obciąŜone opieką nad potomstwem. Samice 
tych gatunków zachowują zdolność rodzenia młodych co 5-6 lat przez cale niemal Ŝycie.

 

Ewolucyjna zmiana Ŝeńskich strategii reprodukcyjnych polegająca na zaprzestaniu 

własnego rozmnaŜania i przesunięciu wysiłku reprodukcyjnego na cały klan rodzinny moŜe 
być więc konsekwencją wysokich inwestycji rodzicielskich dokonywanych przez męŜczyzn. 
Nie od rzeczy będzie przypomnieć, Ŝe kobiety aktywnie poszukują męŜczyzn skłonnych do 
dokonywania takich inwestycji - pojawienie się menopauzy u ludzi jest zatem silnie uwikłane 
w strategie kojarzenia się ludzi w pary.

 

 
Zmiany wartości męŜczyzny

 

Inaczej niŜ to jest u kobiet, matrymonialna wartość męŜczyzny nie musi spadać w 

miarę przyrostu jego wieku. Wiek męŜczyzny nie decyduje bowiem tak dalece o cechach 
równie kluczowych dla jego wartości matrymonialnej, jak inteligencja, zdolność do 
współpracy, zawierania przymierzy i opieki nad dziećmi, a przede wszystkim skłonność i 
zdolność do zapewniania kobiecie i dzieciom niezbędnych do przeŜycia zasobów 
materialnych i opiekuńczych..    

 

Powiązanie zasobów męŜczyzny z jego wiekiem przedstawia się zupełnie inaczej niŜ 

zaleŜność zasobów reprodukcyjnych kobiet od ich wieku. Po pierwsze, szczyt zasobów 
męŜczyzny przypada z reguły na znacznie późniejszy okres ich

 

Ŝ

ycia, niŜ to jest u kobiet ze 

szczytem ich moŜliwości reprodukcyjnych. Po drugie, podczas gdy reprodukcyjne moŜliwości 
róŜnych kobiet są z grubsza wyrównane, męŜczyźni są znacznie bardziej zróŜnicowani pod 
względem zakresu i ilości kontrolowanych zasobów. Zasoby męŜczyzny mogą teŜ narastać, 
maleć lub pozostawać niezmienne w miarę przybywania mu lat, podczas gdy reprodukcyjne 

background image

zasoby kobiety nieuchronnie i powszechnie spadają z wiekiem.

 

Aby zrozumieć postępujące w miarę lat zmiany wartości męŜczyzny, odróŜnić naleŜy 

jego pozycję społeczną od zdolności do gromadzenia zasobów. W pradawnych 
społecznościach łowiecko-zbierackich granicę moŜliwości gromadzenia dóbr przez 
męŜczyznę zakreślał poziom jego umiejętności łowieckich i ilość dostępnej zwierzyny. 
Obserwacje współczesnych społeczności łowiecko-zbierackich wskazują, Ŝe Ŝyjący w nich 
męŜczyźni nie róŜnią się drastycznie wielkością posiadanych dóbr czy nagromadzonego 
mięsiwa (Hill, Hurtado, 1989). Choć poszczególni męŜczyźni cechują się zróŜnicowanym 
poziomem umiejętności łowieckich, niektóre plemiona (np. Ache) wręcz wymagają od nich 
dzielenia się mięsem upolowanej zdobyczy z całą społecznością, co sprawia, Ŝe zasoby 
pochodzące z polowania są wyrównane dla róŜnych męŜczyzn.

 

Nawet jednak w społeczeństwach praktykujących kolektywne dzielenie mięsa lepsi 

myśliwi dochowują się liczniejszego potomstwa, a więc odnoszą większy sukces 
reprodukcyjny. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, lepsi myśliwi bardziej są 
poŜądani przez kobiety, dzięki czemu mają stosunkowo większy dostęp do pozamałŜeńskich 
kontaktów seksualnych. Po drugie, całe plemię lepiej opiekuje się potomstwem dobrych niŜ 
złych myśliwych. Nawet jeŜeli umiejętności łowieckie nie przyczyniają się do bezpośredniego 
pomnoŜenia dóbr męŜczyzny, decydują one o jego pozycji społecznej, która z kolei wpływa 
zarówno na dostęp do poŜądanych kobiet, jak i na jakość opieki sprawowanej nad jego 
potomstwem (Kapłan, Hill, 1985a; Kapłan, Hill, Hurtado, 1984; Hill, Hurtado, 1989; Hill, 
Kapłan, 1988). Bezpośrednio posiadane dobra i pozycja społeczna stanowią więc odrębne 
jakości decydujące o matrymonialnej wartości męŜczyzny.

 

Gromadzenie zasobów przez jednostkę stało się na szerszą skalę moŜliwe dopiero 

dzięki rolnictwu, które pojawiło się około dziesięciu tysięcy lat temu, i jeszcze późniejszej 
gospodarce pienięŜnej. RóŜnice zasobów między Rockefellerem a Ŝebrakiem są 
nieporównanie większe od róŜnic między najwyŜej stojącym w hierarchii kacykiem a starym i 
niezdolnym juŜ do polowania męŜczyzną z indiańskiego plemienia Ache. RóŜnice w statusie 
społecznym pozostają jednak równie wielkie w obu tych przypadkach. Współczesna 
gospodarka pienięŜna powiększyła zróŜnicowanie męŜczyzn pod względem ilości 
posiadanych zasobów, choć nie pod względem zajmowanej pozycji społecznej.

 

Pozycję społeczną trudniej jest zmierzyć niŜ posiadane zasoby, ale obserwacje współczesnych 
plemion łowiecko-zbierackich pozwalają na wyciągnięcie pewnych wniosków co do związku 
między wiekiem męŜczyzny a jego statusem.

 

W Ŝadnym ze znanych plemion kilkunastoletni chłopcy nie cieszą się wysoką pozycją 

społeczną. Wśród Tiwi na pierwszy oŜenek moŜe sobie pozwolić dopiero męŜczyzna 
trzydziestoletni lub nawet znacznie starszy (Hart, Pilling, 1960). MęŜczyźni młodsi mają zbyt 
niewielu waŜnych sprzymierzeńców, by móc sobie pozwolić na taki luksus. Wśród Kung 
młodzi męŜczyźni do trzydziestego roku Ŝycia z reguły spędzają czas na nabywaniu 
niezbędnego doświadczenia Ŝyciowego i mądrości (Shostak, 1981). Dopiero wtedy są w 
stanie upolować jakąś grubszą zwierzynę dla całej grupy. RównieŜ wśród Indian Ache 
pozycja społeczna męŜczyzny uzaleŜniona pozostaje od jego łowieckich umiejętności, 
których szczyt przypada na drugą połowę trzeciej dekady, dekadę czwartą i późniejsze (Kim 
Hill, informacja osobista, 1991). W obu tych plemionach męŜczyźni po sześćdziesiątce z 
reguły przestają odnosić łowieckie sukcesy, a w konsekwencji przestają nosić łuk i strzały i 
wyraźnie spada ich pozycja polityczna oraz zdolność do pozyskiwania młodych, atrakcyjnych 
Ŝ

on. Wśród Ache pozycja społeczna męŜczyzny jest wyraźnie powiązana z jego 

umiejętnościami łowieckimi, obie zaś te własności zaleŜą od jego wieku - ze szczytem 
moŜliwości przypadającym gdzieś między dwudziestym piątym a pięćdziesiątym rokiem 
Ŝ

ycia (Hill, Hurtado, 1989). Starsi męŜczyźni Ache, Yanomamó czy Tiwi cieszą się 

szacunkiem i bojaźnią swoich młodszych współplemieńców dzięki temu, Ŝe przetrwali tak 

background image

wiele walk na pałki, włócznie czy toporki i utrzymują ten szacunek do końca wieku 
ś

redniego.

 

Podobne tendencje powiązane z wiekiem obserwuje się we współczesnych 

społeczeństwach kultury zachodniej. Choć nie dysponujemy ogólnoświatowymi danymi na 
temat dochodów męŜczyzn i kobiet w róŜnym wieku, w Stanach Zjednoczonych regularnie 
obserwuje się krzywoliniowy związek dochodów z wiekiem męŜczyzny. Na przykład dane z 
roku 1987 dowodzą, Ŝe zarówno męŜczyźni młodzi, przed trzydziestką, jak i starsi, po 
sześćdziesiątce, cechują się stosunkowo niskimi dochodami, podczas gdy szczyt dochodów 
męŜczyzny przypada między trzydziestym piątym a pięćdziesiątym piątym rokiem Ŝycia 
(Jencks, 1979). Te wartości średnie maskują jednak znaczne zróŜnicowanie indywidualne - 
niektórzy męŜczyźni pozostają biedni przez całe Ŝycie, podczas gdy inni przez całe Ŝycie 
nabywają coraz więcej dóbr.

 

PoniewaŜ przynajmniej do pewnego momentu ilość posiadanych przez męŜczyznę 

dóbr zwykle wzrasta z wiekiem, męŜczyźni i kobiety będący w tym samym wieku bardzo 
róŜnią się wartością matrymonialną w róŜnych okresach Ŝycia. Szczyt rozrodczych zdolności 
kobiety przypada między piętnastym a dwudziestym czwartym rokiem Ŝycia, a więc na 
dekadę najniŜszych dochodów rówieśnych im męŜczyzn. Dekada między trzydziestym 
piątym a czterdziestym czwartym rokiem Ŝycia to gwałtowny spadek zdolności rozrodczych 
kobiety oraz szczyt moŜliwości materialnych męŜczyzny. Tak więc na tyle, na ile wartość 
kobiety zaleŜy od jej zdolności reprodukcyjnych, a wartość męŜczyzny od jego zdolności 
finansowych, rówieśnicy obojga płci są wyraźnie niedopasowani pod względem wartości.

 

Wspomniana juŜ róŜnorodność statusu społecznego męŜczyzn jest od pewnego 

momentu słabo uzaleŜniona od ich wieku, co równieŜ przyczynia się do słabego uzaleŜnienia 
matrymonialnej wartości męŜczyzny od jego wieku. Między dwudziestym a czterdziestym 
rokiem Ŝycia męŜczyźni poczynają się ogromnie róŜnić zajmowaną pozycją społeczną i 
zakresem posiadanych dóbr - od woźnego czy nalewacza na stacji benzynowej, do dyrektora 
wielkiej firmy, przedsiębiorcy czy milionera.

 

Z punktu widzenia kobiet dokonujących matrymonialnych wyborów liczą się jednak 

nie takie stwierdzane na poziomie wartości przeciętnych trendy, lecz konkretne warunki, w 
których wybory te są dokonywane. Niektóre kobiety w średnim wieku wybierają starszych 
męŜczyzn nie z uwagi na ich zasoby, lecz z uwagi na przekonanie, Ŝe starszy męŜczyzna 
będzie je bardziej cenił niŜ rówieśnik. Na przykład pośród afrykańskich Aka męŜczyźni o 
wysokim statusie społecznym i znacznych zasobach z reguły w bardzo niewielkim stopniu 
przyczyniają się do wychowywania dzieci, a męŜczyźni o statusie niskim kompensują 
niedostatki swej pozycji społecznej, poświęcając więcej czasu na sprawowanie bezpośredniej 
opieki nad dziećmi (Hewlett, 1991). Obserwacje wykazały, Ŝe Aka o wysokim statusie 
społecznym trzymają na ręku swe niemowlęce dzieci około trzydziestu minut dziennie, 
podczas gdy Aka o statusie niskim - aŜ około siedemdziesięciu minut. Choć kobiety z reguły 
wolą męŜczyzn o wysokim statusie społecznym, nietrudno sobie wyobrazić warunki, w 
których kobieta będzie wolała męŜczyznę wkładającego wiele wysiłku w wychowanie dzieci.

 

Niektóre kobiety mogą teŜ same dysponować tak powaŜnymi zasobami materialnymi, Ŝe nie 
będą się kierować zasobami męŜczyzn przy wyborze partnera. Pamiętać naleŜy o tym, Ŝe 
matrymonialna wartość męŜczyzny wyznaczona jest psychologicznymi mechanizmami 
działającymi u dokonującej ocen kobiety, te zaś są mocno wyczulone na zmienność 
warunków sytuacyjnych. Wszystko to nie świadczy o tym, Ŝe tendencje przejawiające się na 
poziomie wartości średnich są pozbawione znaczenia. Przeciwnie - właśnie takie trendy są 
ś

wiadectwem oddziaływania nacisków ewolucyjnych przez tysiące pokoleń naszych 

przodków. Wbudowane w nas przez ewolucję mechanizmy wyboru partnera pozostają 
uzaleŜnione jednakŜe nie tylko od płci osoby wybierającej i wybieranej, lecz takŜe od kon-
kretnego układu warunków, w których do wyboru dochodzi. Warunki te zaleŜą zaś od wieku 

background image

własnego i drugiej strony oraz od innych okoliczności. 

 

Wcześniejsza śmierć męŜczyzny

 

Ludzkie mechanizmy dobierania się w pary uwzględniają teŜ zagadkowy fakt 

wcześniejszej śmierci męŜczyzn niŜ kobiet. Prawidłowość ta pojawia się we wszystkich 
znanych społeczeństwach - na przykład w Stanach Zjednoczonych męŜczyźni

 

umierają 

przeciętnie od sześciu do ośmiu lat wcześniej od swoich rówieśniczek. Naciski ewolucyjne 
ostrzej traktowały męŜczyzn niŜ kobiety i w kaŜdym momencie cyklu Ŝyciowego umiera 
większa liczba męŜczyzn niŜ kobiet. MęŜczyźni są bardziej podatni na większą liczbę 
infekcji, a takŜe ulegają większej liczbie wypadków, włącznie z utonięciami, eksplozjami, 
upadkami, przypadkowymi zatruciami, katastrofami i kraksami samochodowymi. W 
pierwszych czterech latach Ŝycia śmiertelność chłopców w wyniku róŜnych wypadków jest o 
30% wyŜsza niŜ dziewczynek, a w momencie osiągnięcia wieku dojrzałego odsetek ten 
wynosi juŜ 400 (Trivers, 1985). MęŜczyźni trzykrotnie częściej niŜ kobiety padają ofiarami 
morderstwa, częściej teŜ umierają wskutek podejmowania ryzykownych działań i prób 
samobójczych. Największa róŜnica w śmiertelności męŜczyzn i kobiet przypada na przedział 
od szesnastego do dwudziestego ósmego roku Ŝycia, a więc na okres szczególnie nasilonej 
rywalizacji o partnera, kiedy to ogólna śmiertelność męŜczyzn (z wszystkich przyczyn 
łącznie) jest dwukrotnie wyŜsza od śmiertelności kobiet.

 

Przyczyny większej śmiertelności męŜczyzn wyrastają bezpośrednio z ich psychologii 

seksualnej, a w szczególności ze współzawodnictwa o dostęp do kobiet. Odwoływanie się do 
ryzykownych taktyk współzawodnictwa narasta tym bardziej, im silniej osobniki męskie 
róŜnią się między sobą wielkością rzeczywistego sukcesu reprodukcyjnego. Tam, gdzie 
nieliczne samce monopolizują dostęp do licznych samic, koszty wygranej we 
współzawodnictwie rosną równie mocno, jak straty w wyniku przegranej. Dobrym 
przykładem są jelenie, gdzie wygranie rywalizacji z innymi samcami zaleŜy od wielkości 
ciała, a w szczególności poroŜa. Jelenie o większym poroŜu płodzą więcej potomstwa, gdyŜ 
poroŜe takie umoŜliwia im wygranie bezpośredniej walki z konkurentami. Dzieje się to 
jednak kosztem ich własnego przetrwania - podczas długiej zimy ubogiej w poŜywienie, 
osobniki o większej masie ciała umierają częściej niŜ osobniki mniejsze. Dokładnie ta sama 
cecha, która podnosi szansę wygrania rywalizacji z konkurentami w procesie reprodukcji, 
obniŜa teŜ szansę indywidualnego przetrwania osobnika. Dochodzi do tego jeszcze ryzyko 
zranienia lub śmierci w wyniku samej walki z rywalami. Podejmowanie niebezpiecznych 
strategii przez samce jeleni sprzyja więc ich sukcesowi reprodukcyjnemu, choć skraca ich 
Ŝ

ycie w porównaniu z samicami.

 

Ogólnie rzecz biorąc, w królestwie zwierząt obowiązuje reguła, Ŝe im bardziej 

poligyniczny jest system kojarzenia się osobników, tym wyŜsza jest przeciętna śmiertelność 
samców w porównaniu z samicami (Dały, Wilson, 1988; Trivers, 1985). Poligynia zachęca 
więc osobniki męskie do podejmowania ryzyka -w trakcie rywalizacji z konkurentami, 
gromadzenia zasobów wymaganych przez osobniki Ŝeńskie czy wreszcie w trakcie zalotów, 
które często oznaczają dla osobników męskich wystawienie się na niebezpieczeństwo ze 
strony drapieŜników. Nawet umiarkowanie poligyniczny system panujący u ludzi (gdzie 
niektórzy męŜczyźni pozyskują równocześnie bądź seryjnie kilka partnerek, podczas gdy inni 
skazani są na bezŜenność) doprowadził do stosowania przez męŜczyzn ryzykownych taktyk 
pozyskiwania partnerek i zasobów. Właśnie skłonność do takich taktyk zdaje się być 
odpowiedzialna za większą śmiertelność męŜczyzn niŜ kobiet.

 

W kaŜdym znanym społeczeństwie więcej męŜczyzn niŜ kobiet pozostaje bez stałego 

partnera płci przeciwnej. Na przykład w Stanach Zjednoczonych w roku 1988 aŜ 43% 
męŜczyzn, a tylko 29% kobiet w wieku do dwudziestu dziewięciu lat nie było nigdy w 
związku małŜeńskim (U.S. Bureau of the Census, 1989). Dla wieku trzydziestu czterech lat 

background image

odsetki te wynoszą odpowiednio 25 i 16. RóŜnica ta jest jeszcze większa w kulturach silnie 
poligynicznych, jak Tiwi, gdzie praktycznie rzecz biorąc wszystkie kobiety są zamęŜne, a 
niektórzy męŜczyźni miewają po dwadzieścia, trzydzieści Ŝon, co oczywiście skazuje wielu 
innych męŜczyzn na stan starokawalerski (Hart, Pilling, 1960).

 

Adaptacyjna logika prowadzi do wniosku, Ŝe większa skłonność do ryzyka, a w 

konsekwencji i większa śmiertelność we wcześniejszych okresach Ŝycia powinny być 
nasilone u męŜczyzn znajdujących się na dole hierarchii dostępu do partnerki seksualnej, a 
więc wśród desperatów walczących o samo utrzymanie się w systemie matrymonialnym. 
Wniosek taki zdają się potwierdzać liczne fakty. Wśród uczestników wszelkich ryzykownych 
przedsięwzięć - od gier hazardowych do kończących się śmiercią bójek - wyraźnie 
nadreprezentowani są męŜczyźni bezrobotni, stanu wolnego i młodzi (Wilson, Dały, 1985). 
Na przykład w mieście Detroit sprawcami aŜ 41% zabójstw byli w roku 1972 bezrobotni 
męŜczyźni, choć ogólny odsetek bezrobotnych był wówczas w tym mieście czterokrotnie 
niŜszy (11%). Przy tym 73% sprawców (a 69% ofiar) pozostawało w stanie bezŜennym 
(ogólna bezŜenność męŜczyzn w tej populacji wynosiła 43%), nieproporcjonalnie zaś wiele 
sprawców było między szesnastym a trzydziestym rokiem Ŝycia. Krótko mówiąc, męŜczyźni 
mało poŜądani przez kobiety - bezŜenni, bezrobotni i młodzi - bardziej są skłonni do 
podejmowania ryzykownych działań nierzadko kończących się ich własną śmiercią. 
Adaptacyjne jest oczywiście nie tyle wystawianie się na ryzyko śmierci, co reagowanie na 
własne niskie szansę pozyskania partnerki skłonnością do angaŜowania się w ryzykowne 
działania, które mogą szansę te podwyŜszyć.

 

Sądzić więc moŜna, Ŝe w ewolucyjnej przeszłości naszego gatunku większą szansę na 

sukces reprodukcyjny mieli męŜczyźni o większej skłonności do podejmowania róŜnego 
rodzaju ryzyka. W wypadku ryzykownych walk z konkurentami o dostęp seksualny do kobiet, 
skłonność ta mogła decydować zarówno o większym sukcesie reprodukcyjnym, jak i o 
krótszym Ŝyciu męŜczyzny. 

 

Eliminacja z rynku matrymonialnego

 

Wcześniejsza śmierć męŜczyzn przyczynia się do eliminowania kobiet z rynku 

matrymonialnego wskutek braku odpowiednich dla nich partnerów. Do nierównowagi liczby 
kobiet i męŜczyzn pozostających na matrymonialnym rynku

 

przyczynia się teŜ wiele innych 

czynników. MęŜczyźni częściej emigrują z miejsca zamieszkania niŜ kobiety i częściej 
bywają więzieni za dokonane przestępstwa czy rekrutowani do wojska w czasach wojny. 
Ź

ródłem nierównowagi są teŜ fale podwyŜszonej liczby urodzeń - kobiety urodzone w okresie 

takiej fali mają mniej kandydatów do wyboru, gdyŜ wybierają z reguły męŜczyzn nieco 
starszych, a więc pochodzących z poprzedniej, mniej licznej fali urodzeń.

 

Inną przyczyną liczebnej nierównowagi płci na rynku matrymonialnym są teŜ wzorce 

rozwodu i powtórnego małŜeństwa. śeniący się ponownie męŜczyźni mają skłonność do 
poślubiania coraz młodszych od siebie kobiet. Rozwiedzione kobiety mają zaś coraz większe 
kłopoty z pozyskaniem następnego partnera niŜ męŜczyźni. W ponowny związek małŜeński 
wstępuje zatem więcej męŜczyzn niŜ kobiet, a róŜnica ta narasta z wiekiem. Na przykład w 
Kanadzie w ponowne związki małŜeńskie wstępuje 83% rozwiedzionych męŜczyzn w wieku 
od dwudziestu do dwudziestu czterech lat, a 88% - w wieku od dwudziestu pięciu do 
dwudziestu dziewięciu lat, podczas gdy dla rozwiedzionych kobiet analogiczne odsetki 
wynoszą jedynie 61 i 40. W Stanach Zjednoczonych wychodzi ponownie za mąŜ aŜ 76% 
rozwódek w wieku od czternastu do dwudziestu dziewięciu lat, ale procent ten opada do 56 
dla wieku 30-39 lat, do 32 dla wieku 40-49 lat i aŜ do 12 dla wieku 50-75 lat (Mackey, 1980; 
U.S. Bureau of Census, 1977).

 

Podobne prawidłowości obserwuje się teŜ i w innych krajach. Jedno z badań 

uwzględniających czterdzieści siedem krajów wykazało, Ŝe choć róŜnice w procencie 

background image

rozwiedzionych kobiet i męŜczyzn wstępujących w ponowne związki małŜeńskie są 
niewielkie w wieku do dwudziestu dziewięciu lat, po przekroczeniu pięćdziesiątego roku 
Ŝ

ycia męŜczyźni mają juŜ drastycznie większą szansę na ponowne małŜeństwo (Chamie, 

Nsuly, 1981). Na przykład w Egipcie szansę męŜczyzn są juŜ czterokrotnie większe niŜ 
kobiet, w Ekwadorze dziewięciokrotnie, a w Tunezji aŜ dziewiętnastokrotnie większe. 
Rozkład szans na ponowne małŜeństwo dobrze teŜ ilustruje względna liczebność 
czarnoskórych kobiet i męŜczyzn amerykańskich w roku 1980. W wieku dorastania na sto 
kobiet przypadało stu ośmiu męŜczyzn; w drugiej połowie lat dwudziestych - osiemdziesięciu 
męŜczyzn, około czterdziestego roku Ŝyciu juŜ tylko sześćdziesięciu dwóch męŜczyzn, a 
powyŜej sześćdziesiątki - zaledwie czterdziestu męŜczyzn (Gutten-tag, Secord, 1983, s. 204-
205). Oznacza to oczywiście, Ŝe na przykład po sześćdziesiątym roku Ŝycia znaczna 
większość kobiet nie jest juŜ w stanie pozyskać rówieśnika bądź starszego od siebie 
męŜczyzny.

 

U podłoŜa tej drastycznej i nasilającej się z wiekiem eliminacji kobiet z rynku 

matrymonialnego leŜą oczywiście uprzednio omawiane preferencje męŜczyzn, którzy 
poszukują partnerek młodych i tym młodszych od siebie, im bardziej sami są zaawansowani 
wiekiem. Równie duŜą rolę odgrywają jednak i upodobania kobiet, które zagarniają wolnych 
męŜczyzn z powaŜnymi zasobami - co z reguły oznacza męŜczyzn starszych od nich i 
przyczynia się do eliminacji z matrymonialnego rynku ich starszych koleŜanek. Ponadto, 
poniewaŜ kobiety preferowały męŜczyzn dysponujących powaŜnymi zasobami przez tysiące 
pokoleń ewolucji naszego gatunku, u męŜczyzn wykształciła się większa skłonność do 
podejmowania ryzykownych działań często kończących się ich śmiercią, a zatem i wcześniej-
szym zniknięciem z matrymonialnego rynku, na którym pozostają ich samotne juŜ 
rówieśniczki. Tak więc upodobania seksualne obu płci jednako przyczyniają się do 
nierównomiernej eliminacji kobiet i męŜczyzn z rynku matrymonialnego.

 

Zmiany proporcji męŜczyzn i kobiet w tej samej grupie wiekowej owocują dość 

oczywistymi zmianami strategii doboru partnera - przede wszystkim zmianami poziomu 
wymagań stawianych płci przeciwnej. Jeśli liczebnie przewaŜają męŜczyźni, nie mogą sobie 
oni pozwolić na większą wybredność, poniewaŜ kobieta moŜe kaŜdego bez trudu zastąpić 
kimś innym. Spadek proporcjonalnej liczby męŜczyzn ogranicza natomiast swobodę wyboru 
kobiet, a umoŜliwia swobodę męŜczyznom, którzy w takich warunkach często poprzestają na 
związkach jedynie przelotnych. Potwierdzeniem tego rozumowania jest na przykład wyraźny 
wzrost liczby rozwodów w Stanach Zjednczonych między rokiem 1970 a 1980, kiedy na 
rynku matrymonialnym pojawił się wyraźny nadmiar liczby kobiet w stosunku do liczby 
męŜczyzn (Pedersen, 1991). Dopiero w końcu lat osiemdziesiątych nastąpił proporcjonalny 
wzrost liczby męŜczyzn, a wraz z nim i spadek rozwodów wśród nowo zawieranych 
małŜeństw (Pedersen, 1991). W tym okresie poziom zadowolenia kobiet z małŜeństwa 
przekroczył teŜ poziom zadowolenia męŜczyzn, choć w piętnastu poprzednich latach - w 
których obserwowano nadmiar męŜczyzn - to kobiety były mniej zadowolone z małŜeństwa 
(Markman, Stanley, Storaasili, 1991). W tym samym okresie - między pierwszą polową lat 
siedemdziesiątych a drugą połową lat osiemdziesiątych - kiedy nastąpił wzrost 
proporcjonalnej liczby męŜczyzn, podwojeniu uległ odsetek męŜczyzn wybierających karierę 
w biznesie, co sugeruje wzrost ich zainteresowania gromadzeniem dóbr wystarczających do 
pozyskania coraz trudniej dostępnych partnerek. Dla okresu tego moŜna teŜ oczekiwać 
wzrostu skłonności męŜczyzn do sprawowania bezpośredniej opieki nad dziećmi, choć nie 
zebrano danych pozwalających rozstrzygnąć tę kwestię.                                                                        

 

Niedostępność męŜczyzn wskutek ich proporcjonalnie małej liczby skłania teŜ kobiety 

do wzmagania własnych wysiłków w kierunku pozyskiwania zasobów ekonomicznych. Po 
pierwsze dlatego, Ŝe w takiej sytuacji nie mogą juŜ liczyć na łatwy dostęp do zasobów 
męŜczyzny, po drugie dlatego, Ŝe posiadane przez nie zasoby mogą decydować o pozyskaniu 

background image

przewagi nad konkurentkami. Analizy historyczne pokazują, Ŝe liczba zatrudnionych kobiet 
rośnie w okresach cechujących się proporcjonalnie małą liczbą męŜczyzn. Kiedy w latach 
dwudziestych zmiany prawa imigracyjnego w Stanach Zjednoczonych spowodowały wzrost 
liczby napływających kobiet w stosunku do liczby imigrujących

 

męŜczyzn, gwałtownie 

wzrosła równieŜ liczba imigrantek podejmujących pracę zarobkową (Gaulin, Boster, 1990; 
Pedersen, 1991).

 

Względny niedobór męŜczyzn wzmaga ponadto konkurencję między kobietami, które 

nasilają praktyki mające na celu polepszenie własnego wyglądu i stanu zdrowia, a nawet 
wzrost własnej dostępności seksualnej dla męŜczyzn. Przypadająca na koniec lat 
sześćdziesiątych i lata siedemdziesiąte rewolucja obyczajowa w Stanach Zjednoczonych 
oznaczała dla wielu kobiet zgodę na przelotne związki seksualne bez trwałego zaangaŜowania 
męŜczyzny. Był to przy tym okres wchodzenia w dorosłość bardzo licznego pokolenia, 
powodujący względny niedobór męŜczyzn. RównieŜ w tym okresie nastąpiła prawdziwa 
eskplozja przemysłu kosmetycznego i chirurgii plastycznej - z których to usług kobiety 
poczęły korzystać na masową skalę celem podniesienia własnej „konkurencyjności" na rynku 
matrymonialnym.

 

Opisane tendencje ulegają odwróceniu, kiedy pojawia się względnie więcej męŜczyzn 

niŜ kobiet. Te ostatnie mogą wówczas skuteczniej narzucać męŜczyznom swoje własne 
preferencje. Owocuje to na przykład większą trwałością małŜeństw, gdyŜ męŜczyźni stają się 
bardziej skłonni do trwałego zaangaŜowania w jedną kobietę i mają mniej moŜliwości 
wdawania się w przelotne kontakty seksualne z licznymi partnerkami. MęŜczyźni zaczynają 
współzawodniczyć ze sobą, starając się dostarczyć kobietom to, czego one pragną — przede 
wszystkim własne zasoby ekonomiczne i skłonność do inwestowania we wspólne dzieci.

 

Nie wszystkie jednak zmiany pojawiające się w okresach proporcjonalnie duŜej liczby 
dostępnych męŜczyzn są dla kobiet dobroczynne. Wybitnie negatywną zmianą jest narastanie 
skłonności męŜczyzn do stosowania przemocy wobec kobiet, co wynika z nasilenia zazdrości 
i prób utrzymania przy sobie partnerki wobec stosunkowo duŜej liczby wolnych rywali. W 
warunkach względnej przewagi liczebnej męŜczyzn rośnie teŜ liczba aktów agresji 
kierowanych przez nich na innych męŜczyzn - potencjalnych rywali (Flinn, 1988). Warunki 
takie mogą ponadto prowadzić do nasilenia agresji seksualnej i gwałtów, przemoc jest 
bowiem strategią pozyskiwania dostępu seksualnego do kobiet typową dla męŜczyzn 
niedysponujących zasobami wystarczającymi do dobrowolnego przyciągnięcia do siebie 
partnerki (Wilson, 1989). MęŜczyźni niedysponujący takimi zasobami częściej są sprawcami 
gwałtów (Thornhill, Thornhill, 1993). Wreszcie, wysoka proporcja męŜczyzn jest teŜ 
okolicznością często towarzyszącą wybuchowi wojen, co zdaje się takŜe świadczyć o tym, Ŝe 
nadmiarowi męŜczyzn towarzyszy nasilenie wewnątrzpłciowej rywalizacji między nimi 
(Divale, Harris, 1976). 

 

Zmianom proporcji kobiet i męŜczyzn w trakcie cyklu Ŝyciowego towarzyszą 

odpowiednie zmiany strategii wyboru i pozyskiwania partnera seksualnego. Młodzi 
męŜczyźni często Ŝyją w warunkach niedostatku kobiet preferujących zwykle męŜczyzn 
starszych i dysponujących powaŜnymi zasobami. Strategie postępowa-nia męŜczyzn wyraŜają 
ten lokalny niedobór kobiet, to właśnie młodzi męŜczyźni angaŜują się bowiem 
nieproporcjonalnie często w ryzykowne strategie pozyskiwania dóbr lub pozyskiwania 
dostępu seksualnego i są sprawcami większości rabunków, morderstw, a takŜe gwałtów i 
bicia partnerek (Dały, Wilson, 1988). Jedno z badań wykazało na przykład, Ŝe aŜ 71% 
aresztowanych podejrzanych o gwałt to męŜczyźni poniŜej trzydziestego roku Ŝycia 
(Thornhill, Thornhill, 1993).

 

Wraz z narastaniem lat, proporcja dostępnych na matrymonialnym rynku kobiet i 

męŜczyzn z reguły zmienia się na korzyść męŜczyzn - jeŜeli uda im się przetrwać do tego 
czasu. Ich wartość matrymonialna rośnie, a pula dostępnych kobiet powiększa się. Mogą 

background image

przyciągnąć większą liczbę partnerek przez przelotne kontakty seksualne, zdrady 
pozamałŜeńskie, poligynię bądź ponowne małŜeństwa. Los ten nie staje się jednakŜe udziałem 
wszystkich - męŜczyźni o niskim statusie i małych zasobach mogą zostać całkowicie 
wykluczeni z matrymonialnego rynku. Z kolei kobiety doświadczają w miarę upływu lat 
pomniejszania się puli dostępnych im partnerów, co prowadzi je z jednej strony do obniŜenia 
wymagań, z drugiej zaś - do wzmoŜenia wysiłków mających na celu podnoszenie własnych 
przewag nad konkurentkami i zdolności do samodzielnego pozyskiwania zasobów 
ekonomicznych.  
                                                                                  

 

Perspektywy związku na całe Ŝycie 

Taktyki kojarzenia się męŜczyzn i kobiet ulegają licznym zmianom w trakcie ich 

dojrzałego Ŝycia, a kaŜda z płci wykształciła mechanizmy psychologiczne uwraŜliwiające ją 
na zmiany reprodukcyjnej wartości, wielkości zasobów i społecznej pozycji. Zmiany te są w 
odmienny sposób uzaleŜnione od wieku u kobiet i męŜczyzn, a niektóre z tych odmienności 
są raczej niezbyt przyjemne. Kobiety osiągają dojrzałość płciową około dwóch lat wcześniej 
niŜ męŜczyźni, ale ich zdolność do reprodukcji kończy się co najmniej dwa dziesięciolecia 
wcześniej. Dojmujące tykanie biologicznego zegara, które odczuwają bezdzietne kobiety, 
kiedy na horyzoncie pojawia się kres ich zdolności reprodukcyjnych, nie jest kwestią 
obyczaju czy kulturowej konwencji - pojawiające się często w takim wypadku kłopoty 
emocjonalne kobiet są wyrazem odziedziczonych mechanizmów psychologicznych 
nastawionych na reprodukcję.

 

Zmiana reprodukcyjnej wartości kobiety postępująca w miarę przyrastania jej wieku 

wywołuje zmianę strategii seksualnych stosowanych nie tylko przez nią samą, ale i przez 
otaczających ją męŜczyzn - nie wyłączając męŜów i innych potencjalnych partnerów. Młode 
kobiety są ściśle strzeŜone przez męŜów zazdrośnie pilnujących pozyskanych przez siebie 
walorów reprodukcyjnych małŜonek. Obecność rywali czyhających na „reprodukcyjne dobra" 
kobiety przydaje kontaktom między płciami kłopotów, ale i emocjonującego dreszczyku. 
Wraz z upływem lat częstość kontaktów seksualnych między małŜonkami maleje, podobnie 
jak spada i przeciętne natęŜenie zazdrości. Zmniejsza się teŜ zadowolenie męŜczyzn z poŜycia 
seksualnego, a takŜe ich skłonność do okazywania partnerkom uczuć i przywiązania. Spotyka 
się to, oczywiście, z Ŝalem kobiet, które w miarę upływu lat coraz częściej skarŜą się na 
zaniedbywanie ich przez męŜów, podczas gdy ci ostatni coraz częściej oskarŜają swe 
partnerki o domaganie się zbyt wielkiej ilości czasu i uwagi.

 

Wraz z posuwaniem się w latach, kobiety są coraz słabiej strzeŜone przez męŜów i 

rosnąca ich liczba angaŜuje się w pozamałŜeńskie kontakty seksualne, co osiąga szczyt na 
krótko przed zanikiem ich zdolności reprodukcyjnych. Choć u męŜczyzn zdrada podyktowana 
jest głównie pragnieniem zmiany i róŜnorodności seksualnej, u kobiet częściej jest ona 
motywowana względami o naturze uczuciowej i częściej oznacza próbę poszukania 
następnego stałego partnera. Kobiety zdają się mniej lub bardziej zdawać sobie sprawę z tego, 
Ŝ

e ich wartość matrymonialna w wypadku chęci zmiany będzie większa, kiedy zmiany takiej 

dokonają raczej wcześniej niŜ później. Po menopauzie kobiety przemieszczają swe wysiłki 
reprodukcyjne z rodzenia następnych dzieci na opiekę nad dziećmi juŜ urodzonymi i 
wnukami. Przyczyniają się w ten sposób do reprodukcyjnego sukcesu własnych dzieci, a więc 
i - pośrednio - do swojego własnego sukcesu rozrodczego,

 

Zmiany matrymonialnej wartości męŜczyzn w mniejszym stopniu zaleŜą od ich wieku. 

MęŜczyźni awansujący w hierarchii społecznej i z powodzeniem gromadzący rosnące dobra 
mogą utrzymywać swą atrakcyjność dla płci przeciwnej przez dziesiątki lat. MęŜczyźni, 
którzy nie są w stanie gromadzić dóbr i awansować, mogą pozostawać na dole hierarchii 
atrakcyjności przez całe swoje Ŝycie. Z grubsza połowa męŜczyzn wdaje się w trakcie swego 
Ŝ

ycia w pozamałŜeńskie kontakty seksualne - zwykle kosztem osłabienia kontaktów z 

background image

własnymi Ŝonami. Męskie upodobanie do kobiet młodszych - i to względnie coraz młodszych 
w miarę ich własnego starzenia się - zdaje się wyraŜać raczej ewolucyjnie wykształconą i bio-
logicznie zakorzenioną powszechną tendencję niŜ psychoseksualną niedojrzałość, kult 
młodości czy słabość ego -jak to próbowało wyjaśniać wielu autorów.

 

Dramatycznym produktem ubocznym tych róŜnic płciowych w strategiach 

seksualnych jest wcześniejsza śmierć męŜczyzn niŜ kobiet. Stanowi ona przewidywalną 
konsekwencję ich większej skłonności do angaŜowania się w ryzykowne przedsięwzięcia 
mające na celu zwycięŜenie konkurentów lub osiągnięcie zasobów niezbędnych do 
pozyskania partnerki seksualnej. Wcześniejsze i stałe ubywanie męŜczyzn owocuje coraz 
większym nadmiarem kobiet w stosunku do męŜczyzn z ich własnej grupy wiekowej. 
Prowadzi to takŜe do rosnącej eliminacji kobiet z rynku matrymonialnego - wskutek spadku 
liczby dostępnych im partnerów, spadku postępującego coraz szybciej w miarę narastania 
wieku. Obie płcie wykształciły sobie w trakcie ewolucji naszego gatunku strategie 
reagowania na te zmieniające się z wiekiem problemy.

 

ZwaŜywszy ogromną liczbę zmian pojawiających się w trakcie wspólnego poŜycia 

kobiet i męŜczyzn, godnym uwagi osiągnięciem jest fakt, Ŝe ponad polowa par pozostaje 
razem przez cale Ŝycie, na dobre i na złe. Trwający przez całe Ŝycie związek dwóch jednostek 
niespokrewnionych genetycznie stanowi być moŜe największe osiągnięcie seksualnych 
strategii naszego gatunku. Wykształcone w nas przez ewolucję mechanizmy nie tylko 
wciągają nas w konflikt międzypłciowy, lecz ułatwiają takŜe i harmonijne poŜycie obu płci. 
Wielokrotnie juŜ przywoływane badanie międzynarodowe wykazało na przykład, Ŝe z 
upływem lat zarówno męŜczyźni, jak i kobiety zwracają coraz mniej uwagi na wygląd 
zewnętrzny drugiej strony, a podkreślają rolę takich stałych cech, jak niezawodność i 
przyjemne usposobienie - właściwości waŜnych dla przetrwania małŜeństwa i wspólnego 
wychowania dzieci. Mechanizmy ułatwiające harmonijne współŜycie płci w równie wielkim 
stopniu wynikają z ewolucyjnie wykształconych strategii seksualnych, jak uprzednio 
omawiane mechanizmy sprzyjające konfliktowi między płciami.  

 

X

 

Harmonia między kobietą a męŜczyzną 

 

Cokolwiek zostało uczynione przez jakąkolwiek jednostkę w historii ludzkiego gatunku, 
wyznacza minimalną granicę

 

naszych moŜliwości. Granica maksymalna — jeŜeli w ogóle istnieje —pozostaje całkowitą 
niewiadomą

 

John Tooby i Leda Cosmides The Adapted Mind 
 

 

Kluczowym przesłaniem niniejszych rozwaŜań nad ludzkimi strategiami seksualnymi 

jest idea, Ŝe strategie te są ogromnie plastyczne i wraŜliwe na kontekst społeczny. 
Wykształcając róŜne nasze mechanizmy psychologiczne, ewolucja wyposaŜyła nas w szeroki 
repertuar zmiennych zachowań pozwalających rozwiązywać róŜne problemy adaptacyjne 
związane z doborem partnerów. Z repertuaru tego moŜemy wybierać dowolne zachowania 
pozwalające spełnić nasze pragnienia przy uwzględnieniu konkretnych warunków, w których 
do spełnienia tych pragnień dochodzi. Tak więc w dziedzinie seksu Ŝadne zachowanie nie jest 
nieuniknione czy wyznaczone nieuchronnym programem genetycznym - ani niewierność czy 
monogamia, ani przemoc czy łagodność, ani zazdrosne strzeŜenie drugiej strony czy 
obojętność. MęŜczyźni nie są nieodwołalnie skazani na pogoń za przelotnym seksem z 
licznymi partnerkami, podobnie jak kobiety nie są skazane na wyśmiewanie męŜczyzn 
nieskłonnych do stałego zaangaŜowania. Nie jesteśmy niewolnikami na zawsze przypisanymi 

background image

do ról płciowych wyznaczonych przez ewolucję. Znajomość warunków aktywizujących kaŜdą 
ze strategii postępowania umoŜliwia nam dowolne decydowanie, którą z nich realizować, a 
którą pozostawić jedynie niewykorzystaną moŜliwością.

 

Zrozumienie powodów, dla których seksualne strategie w nas się wykształciły, 

dostarcza nam potęŜnego narzędzia umoŜliwiającego zmienianie naszego własnego 
postępowania, podobnie jak poznanie fizjologii ludzkiego ciała umoŜliwia nam 
wprowadzanie zmian w jego funkcjonowaniu. Wiedząc, co i dlaczego powoduje powstawanie 
odcisków, moŜemy ich uniknąć. Podobnie wiedząc, Ŝe funkcją zazdrości u męŜczyzn jest 
zapewnienie sobie ojcostwa rodzonych przez partnerkę dzieci, a u kobiet — zapewnienie 
sobie wyłączności dostępu do zasobów partnera, moŜemy przewidzieć, które warunki 
najbardziej będą zazdrości sprzyjały, a w konsekwencji warunków tych unikać. Dysponując tą 
wiedzą, moŜemy skonstruować nasz związek w taki sposób, Ŝe zazdrość nie będzie w nim 
wielkim problemem.

 

W dotychczasowych rozdziałach tej ksiąŜki posługiwałem się danymi empirycznymi 

na temat stosowanych przez ludzi taktyk przyciągania, pozyskiwania, utrzymywania przy 
sobie i porzucania partnera celem zbudowania ogólnej teorii ludzkich zachowań seksualnych. 
Choć nie stroniłem od spekulacji, w zasadzie starałem się ograniczać do ustalonych faktów. 
W tym rozdziale wychodzę poza owe fakty, próbując pokazać ich szersze implikacje dla 
kontaktów społecznych w ogóle, a szczególnie dla kontaktów między kobietami a 
męŜczyznami. 

 

RóŜnice między płciami 
 

PoniewaŜ kobiety i męŜczyźni stawali w ewolucyjnej przeszłości naszego gatunku 

przed ogromną liczbą identycznych wyzwań, większość wykształconych przez obie płcie 
mechanizmów adaptacyjnych jest jednakowa. Zarówno kobiety, jak i męŜczyźni pocą się i 
doznają dreszczy w trakcie regulacji temperatury ciała, podobnie jak obie płcie wysoko cenią 
sobie inteligencję i niezawodność u stałego partnera Ŝyciowego, a takŜe jego lojalność, 
rzetelność czy skłonność do współpracy. Na tle tych licznych podobieństw tym bardziej 
wyraziste stają się róŜnice między kobietami a męŜczyznami. Występują one w takim 
zakresie, w jakim nasi praprzodkowie róŜnych płci stawali przed odmiennymi problemami 
przystosowawczymi, które musiały zostać rozwiązane odmiennymi sposobami. PoniewaŜ na 
pradawne kobiety spadał główny cięŜar opieki nad dzieckiem, to u nich wykształciły się 
gruczoły mleczne. PoniewaŜ do zapłodnienia dochodzi wewnątrz ciała kobiety, to pradawni 
męŜczyźni stawali przed problemem pewności własnego ojcostwa. Doprowadziło to do 
wykształcenia się u nich szczególnej preferencji do seksualnej wierności partnerek i 
psychologicznych mechanizmów zazdrości skoncentrowanej na niewierności seksualnej oraz 
skłonności do wycofywania własnego zaangaŜowania w wypadku podejrzeń, Ŝe podrzucono 
im „kukułcze jajo". Wszystko to wyraźnie ich odróŜnia od kobiet (Baker, Bellis, 1995; Buss, 
Schmitt, 1993; Betzing, 1989).

 

Niektóre z róŜnic między płciami są niezbyt przyjemne. Kobiety nie lubią być 

traktowane jako obiekty seksualne cenione za piękno i młodość, a więc właściwości, na które 
w przewaŜającej mierze nie mają Ŝadnego wpływu. MęŜczyźni nie lubią być traktowani jako 
narzędzie sukcesu cenione za grubość portfela i wysokość zajmowanej pozycji społecznej. 
Niewątpliwe bolesne jest być Ŝoną

 

męŜczyzny, którego pogoń za seksualną róŜnorodnością 

skłania do niewierności, podobnie jak być męŜem kobiety, którą do niewierności skłania 
poszukiwanie emocjonalnej bliskości z innym męŜczyzną. I dla kobiet, i dla męŜczyzn 
bolesne jest doświadczenie odrzucenia przez płeć przeciwną wskutek braku cenionych przez 
nią właściwości.

 

Dość powszechnie przyjmowane załoŜenie nauk społecznych o jednakowości obu płci 

nie daje się utrzymać w świetle obecnie znanych faktów. ZwaŜywszy siłę ewolucyjnych presji 

background image

oddziaływujących w odmienny sposób na kobiety i męŜczyzn przez tysiące pokoleń, 
oczekiwanie takiej jednakowości byłoby oczywiście zupełnie pozbawione realizmu. Dziś nie 
moŜna juŜ wątpić w zasadnicze róŜnice między płciami - z silniejszą preferencją męŜczyzn do 
partnerek młodych, urodziwych i licznych oraz z silniejszą preferencją kobiet do męŜczyzn 
wysoko stojących w hierarchii, zasobnych i skłonnych do dzielenia się swymi zasobami tylko 
z nimi. MęŜczyźni i kobiety róŜnią się znacznie strategiami przyciągania, pozyskiwania i 
utrzymywania przy sobie drugiej strony. Wszystkie te róŜnice zdają się mieć powszechny, w 
duŜym stopniu ponadkulturowy charakter i decydują o kształcie poŜycia obu płci.

 

Niektórzy ludzie starają się róŜnicom tym przeczyć w nadziei, Ŝe po zamknięciu oczu znikną i 
same róŜnice. Zaprzeczanie ich istnieniu nie na wiele się jednak zda, a harmonijne współŜycie 
obu płci będzie moŜliwe dopiero wtedy, kiedy róŜnice te dobrze zrozumiemy, pojmując w ten 
sposób takŜe i odmienność pragnień kobiet i męŜczyzn.  

 

Feministyczny punkt widzenia

 

Ewolucja róŜnic między płciami ma nieuchronne konsekwencje dla współczesnego 

feminizmu, jak to zauwaŜają zresztą same badaczki ewolucji o feministycznych poglądach - 
Patricia Gowaty, Jane Lancaster i Barbara Smuts. Kluczowym załoŜeniem feminizmu jest 
idea, Ŝe główne pole bitwy między płciami stanowi patriarchat, rozumiany z grubsza jako 
kontrolowanie wszelkich zasobów przez męŜczyzn za pomocą fizycznego, psychicznego i 
seksualnego podporządkowania sobie kobiet. Opresyjne postępowanie męŜczyzn jest w myśl 
tych poglądów motywowane pragnieniem zmonopolizowania seksualizmu i reprodukcyjnych 
walorów kobiet. Badania nad zróŜnicowaniem strategii seksualnych męŜczyzn i kobiet po-
twierdzają słuszność tych głównych twierdzeń feminizmu. MęŜczyźni rzeczywiście starają się 
podporządkować sobie kobiety, zarówno przez kontrolę zasobów ekonomicznych, jak i przez 
bezpośrednie stosowanie przemocy, w tym i seksualnej. Ich wysiłki rzeczywiście koncentrują 
się na kobiecej seksualności i zdolnościach reprodukcyjnych (Gowaty, 1992; MacKinnon, 
1987; Smuts, 1995; Ortner, 1974; Ortner, Whitehead, 1981; Dały, Wilson, 1988). 

 

Ewolucyjne spojrzenie na strategie seksualne dostarcza wartościowego wglądu w 

ź

ródła i mechanikę tej skłonności męŜczyzn. Niewątpliwie poruszającą konstatacją jest na 

przykład wniosek, Ŝe powszechnie obserwowana skłonność męŜczyzn do pozyskiwania dóbr i 
ich kontrolowania przynajmniej po części wynika z preferencji samych kobiet (Buss, 1989a). 
Utrzymujące się przez tysiące pokoleń upodobanie kobiet do partnerów zasobnych w dobra 
ekonomiczne stanowiło silny nacisk na męŜczyzn, by do gromadzenia dóbr dąŜyli. Ci, którzy 
tego nie czynili, wypadali z matrymonialnego rynku. Upodobania kobiet rozpisywały więc 
niejako reguły rywalizacji między męŜczyznami o partnerki seksualne. Współcześni 
męŜczyźni odziedziczyli po swych przodkach mechanizmy psychologiczne, które nie tylko 
dają priorytet dąŜeniu do awansu społecznego i dóbr, lecz takŜe nakłaniają ich do częstego 
angaŜowania się w ryzykowne działania mające na celu pozyskanie dóbr i statusu. 
MęŜczyźni, którzy nie potrafią okazać się pod tymi względami lepsi od rywali, nie są teŜ w 
stanie pozyskać odpowiednich partnerek seksualnych.

 

Jedną z kluczowych strategii stosowanych przez męŜczyzn jest budowanie sojuszy z 

innymi męŜczyznami, co pozwala im zatriumfować nad rywalami w walce o zasoby i 
seksualny dostęp do kobiet. Tworzenie takich przymierzy obserwuje się teŜ u wielu zwierząt - 
pawianów, szympansów czy delfinów (Hali, DeVore, 1965; de Waal, 1982). Na przykład 
samce delfinów tworzą koalicje pilnujące samic, dzięki czemu zapewniają sobie większy do 
nich dostęp seksualny, niŜ byłoby to moŜliwe w pojedynkę (Connor, Smolker, Richards, 
1992). Samce szympansów — naszych najbliŜszych krewniaków ewolucyjnych — tworzą 
koalicje, które pozwalają im wygrywać walki z innymi samcami i utrzymać wysoką pozycję 
społeczną i seksualny dostęp do samic. Rzadko zdarza się, by samiec mógł osiągnąć 
dominującą w stadzie pozycję bez sojuszy z innymi samcami. Osobniki samotne są natomiast 

background image

naraŜone na ryzyko brutalnego ataku, a nawet śmierci ze strony samców z innych grup 
(Nishida, Goodall, 1986; Goodall, 1986).

 

Podobne przymierza tworzą takŜe i męŜczyźni celem upolowania większej zwierzyny, 

powiększenia swej władzy, dostępu do kobiet i obrony przed wrogimi koalicjami innych 
męŜczyzn (Alexander, 1987; Chagnon, 1983). Ogromne korzyści dla przetrwania i sukcesu 
reprodukcyjnego, które alianse te przynosiły ich uczestnikom, były przyczyną silnego nacisku 
ewolucyjnego na męŜczyzn, by wykształcili mechanizmy umoŜliwiające ich budowanie. 
Nacisku takiego w mniejszym stopniu doświadczały kobiety, jako Ŝe to nie one polowały na 
grubego zwierza, wypowiadały wojnę innemu plemieniu czy napadały na sąsiednią wioskę 
celem porwania seksualnej zdobyczy (Tooby, Cosmides, 1989b). Choć kobiety tworzą 
równieŜ koalicje z innymi kobietami celem skuteczniejszej troski o rodzinę, koalicje te często 
ulegają osłabieniu, kiedy kobieta opuszcza własny klan, by przyłączyć się do klanu męŜa. 
Barbara Smuts uwaŜa, Ŝe to względna siła

 

koalicji męskich, a słabość kobiecych przyczyniła 

się do zdominowania kobiet przez męŜczyzn (Smuts, 1995).

 

Męska skłonność do pozyskiwania zasobów jest produktem współewolucji męskich i 

kobiecych upodobań adresowanych do płci przeciwnej. Źródła męskiej kontroli nad zasobami 
ekonomicznymi nie są przy tym jedynie jakąś historyczną ciekawostką bez znaczenia. 
Przeciwnie - zdobycie kontroli zasobów przez męŜczyzn po dziś dzień rzutuje na 
postępowanie tak męŜczyzn, jak i kobiet. Kobiety współczesne nadal skłonne są wybierać 
męŜczyzn zasobnych, a odrzucać biednych. Preferencja ta trwa niezmiennie, a jej przejawy są 
stale widoczne - na przykład w kaŜdym dowolnym roku męŜczyźni poślubiający kobiety 
okazują się bardziej majętni od swoich pozostających w bezŜenności rówieśników. 
MęŜczyźni kontynuują budowanie przymierzy i współzawodnictwo z innymi męŜczyznami

 

o zasoby  dostęp do kobiet. Siły pierwotnie odpowiedzialne za pojawienie się nierówności 
płci - rywalizacyjne skłonności męŜczyzn i upodobanie kobiet do takich właśnie męŜczyzn - 
nadal przyczyniają się do utrzymywania tej nierówności*.

 

Konkluzje feministek i ewolucjonistów są zbieŜne co do tego, Ŝe u podłoŜa męskich 

skłonności do monopolizowania zasobów leŜy pragnienie pozyskania kontroli nad 
seksualizmem kobiet. Myślenie ewolucjonistyczne wyjaśnia przyczyny, dla których tak 
właśnie jest i dlaczego kontrola kobiecego seksualizmu jest centralnym problemem męŜczyzn 
(Smuts, 1995). Wszyscy jesteśmy potomkami tych pradawnych męŜczyzn, którzy odnieśli 
sukces w zazdrosnym strzeŜeniu dostępu seksualnego do swoich partnerek i próbach 
kontrolowania ich zachowań seksualnych, którzy potrafili takŜe dostarczyć im wystarczająco 
wiele zasobów, by móc je przy sobie utrzymać. Jesteśmy teŜ potomkami pradawnych kobiet, 
które uŜyczały dostępu seksualnego jedynie takim właśnie męŜczyznom.

 

Podejście feministyczne przedstawia czasami męŜczyznę jako istotę sprzymierzoną z 
wszystkimi innymi męŜczyznami celem poddania kobiet skutecznej opresji (Brownmiller, 
1975). Myślenie ewolucjonistyczne przekonuje jednak, Ŝe taki scenariusz wydarzeń jest 
mocno nierealistyczny, poniewaŜ zarówno męŜczyźni, jak i kobiety rywalizują przede 
wszystkim z członkami własnej płci. MęŜczyźni pozyskują kontrolę zasobów głównie 
kosztem innych męŜczyzn - to rywali własnej płci pozbawiają zasobów, wykluczają z 
wysokich pozycji społecznych, wyśmiewają, gdy ci utracą pozycję lub zasoby. Fakt, Ŝe 70% 
wszystkich zabójstw to zabójstwa dokonywane przez męŜczyzn na męŜczyznach, jest tylko 
czubkiem góry lodowej, pokazującym, jak nasilona i kosztowna jest rywalizacja męŜczyzn z 
innymi przedstawicielami własnej płci (Dały, Wilson, 1988; Smuts, 1992). O tym samym 
ś

wiadczy teŜ wcześniejsza przeciętnie o sześć lat śmierć męŜczyzn niŜ kobiet.

 

Kosztów rywalizacji z własną płcią nie udaje się teŜ uniknąć i kobietom (Buss, Dedden, 1990; 
Hrdy, 1981). Rywalizują one między sobą o męŜczyzn o wysokim statusie, podkradają sobie 
wzajemnie męŜów, obrzucają zniewagami rywalki, szczególnie te, które angaŜują się w 
przelotne kontakty seksualne. Zarówno kobiety, jak i męŜczyźni ponoszą wiele szkód ze 

background image

strony rywali własnej płci i trudno twierdzić, aby wszystkie czy wszyscy mogli się ze sobą 
sprzymierzyć przeciwko płci przeciwnej. Co więcej, przedstawiciele kaŜdej płci odnoszą 
wyraźne korzyści ze strategii stosowanych przez płeć przeciwną. MęŜczyźni obsypują 
dobrami swe Ŝony, córki, siostry czy kochanki. Ojciec i bracia kobiety zyskują na statusie 
bądź zasobach ekonomicznych dzięki jej zamąŜpójściu. Poszczególne jednostki mogą więc 
często więcej zyskać od wybranych przedstawicieli płci przeciwnej, niŜ na domniemanym 
sojuszu z wszystkimi przedstawicielami płci własnej.           

 

Choć stosowane przez męŜczyzn strategie postępowania niewątpliwie przyczyniają się 

do nierówności płci, strategii tych nie moŜna rozpatrywać w oderwaniu od taktyk 
postępowania samych kobiet. Nie oznacza to, Ŝe kobiety naleŜy obarczyć winą za dominację 
męŜczyzn i ich skłonność do monopolizacji zasobów ekonomicznych. Jeśli jednak mamy 
kiedykolwiek osiągnąć harmonię między płciami, musimy trafnie zidentyfikować 
współewolucję męŜczyzn i kobiet, która rozpoczęła się dawno temu i trwa po dziś dzień.   
                                      

 

RóŜnorodność strategii kojarzenia się w pary

 

Odmienność pragnień kobiet i męŜczyzn jest niewątpliwym faktem, choć nie powinien 

on przysłaniać takŜe ogromnego zróŜnicowania, które obserwujemy zarówno wśród 
męŜczyzn, jak i wśród kobiet. Choć męŜczyźni wykazują ogólnie większe upodobanie do 
liczniejszych kontaktów seksualnych niŜ kobiety, wielu z nich woli pozostać w 
monogamicznym związku przez całe Ŝycie. Niektórzy męŜczyźni wybierają kobiety dla ich 
zasobów ekonomicznych, niektóre kobiety wybierają męŜczyzn dla ich wyglądu. RóŜnic 
takich nie moŜna lekcewaŜyć jako tylko „statystycznego" błędu. Ich uwzględnienie jest 
niezbędne dla zrozumienia całego bogactwa ludzkich strategii seksualnych.

 

Indywidualne zróŜnicowanie strategii postępowania wyraŜa zróŜnicowanie 

konkretnych warunków, w których dochodzi do ich realizacji. Jak juŜ wspominałem, 
męŜczyźni z plemienia Aka nasilają sprawowanie bezpośredniej opieki nad dziećmi, kiedy 
muszą czymś skompensować niedostatek posiadanych przez siebie zasobów (Hewlett, 1991). 
Kobiety z plemienia Kung preferują seryjną

 

monogamię, jeŜeli pozostają wystarczająco 

atrakcyjne, by przyciągnąć kolejnych partnerów (Shostak, 1981). śadna z nawet najgłębiej 
zakorzenionych strategii seksualnych nie jest realizowana bez powaŜnego ulegania 
modyfikacjom pod wpływem warunków sytuacyjnych. Zrozumienie oddziaływania tych 
warunków ma zatem kluczowe znaczenie dla zrozumienia samych strategii seksualnych.

 

Ś

wiadomość ogromnej róŜnorodności ludzkich strategii seksualnych kaŜe spojrzeć na cenione 

w danym społeczeństwie wartości jako wyraz ewentualnej obrony własnego interesu tych, 
którzy wartości te głoszą. W społeczeństwach zachodnich za ideał jest często uwaŜana 
trwająca przez całe Ŝycie monogamia, a wszyscy, którzy ideału tego nie spełniają, uwaŜani są 
za odmieńców, grzeszników, nieudaczników czy przynajmniej osoby niedojrzałe. NaleŜy 
jednak pamiętać, Ŝe takie poglądy mogą być jedynie wyrazem preferowania przez głoszącą je 
osobę tych, a nie innych strategii seksualnych. Przekonanie innych do absolutnej wartości 
monogamii leŜy na przykład w interesie kobiet, poniewaŜ pojawienie się rywalek 
niehołdujących monogamii moŜe je narazić na powaŜne straty (np. męŜowskich zasobów). 
Przekonanie innych do monogamii leŜy takŜe w interesie męŜczyzny, nawet, jeŜeli sam 
monogamii nie dochowuje. Pojawienie się rywali nie hołdujących monogamii narazić go 
bowiem moŜe na równie powaŜne straty (np. w postaci podrzuconego „kukułczego jaja").

 

W rzeczywistości jednak przelotne kontakty seksualne są niezbywalnym składnikiem 

ewolucyjnej historii zarówno męŜczyzn, jak i kobiet. Ewolucjonistyczne portretowanie 
męŜczyzny jako istoty zupełnie pozbawionej wybiórczości w kontaktach seksualnych, a 
kobiety jako istoty kompletnie biernej seksualnie jest oczywiście nadmiernym uproszczeniem. 
Podobnie jak męŜczyźni mają w swoim repertuarze zachowań seksualnych długotrwałe 
przywiązanie do jednej partnerki, tak i kobiety zdolne są do przelotnych kontaktów 

background image

seksualnych z licznymi partnerami. Korzyści kobiet z takich kontaktów pozostają jedną z 
najmniej zbadanych dziedzin kontaktów między płciami.

 

Zaproponowana przez Darwina przed stu laty teoria doboru płciowego była częstym 

przedmiotem ataków uczonych męŜczyzn częściowo dlatego, Ŝe nie mogli pogodzić się z 
tezą, iŜ kobiety nie odgrywają w doborze płciowym tak biernej roli, jak to wielu z nich 
zakładało. ZałoŜenie, iŜ kobiety aktywnie wybierają swoich partnerów, a ich upodobania 
tworzyły w ewolucji naszego gatunku trwałą presję, do której męŜczyźni musieli się 
przystosować, długo były uwaŜane za naukową fikcję. Dopiero w latach siedemdziesiątych 
dwudziestego wieku zyskała sobie stopniowo akceptację idea, Ŝe w świecie zwierząt 
kluczową rolę odgrywają wybory dokonywane przez samice. Dopiero zaś w latach 
osiemdziesiątych nauka poczęła gromadzić dowody, Ŝe takŜe kobiety realizują aktywne 
strategie wyboru i rywalizacji o partnera. Niemniej jednak w latach dziewięćdziesiątych nadal 
wielu męŜczyzn sądzi jeszcze, Ŝe kobietom pozostaje w zasadzie tylko jedna strategia 
postępowania - poszukiwanie stałego partnera.

 

Rzeczywistość przeczy tym wyobraŜeniom. Fakt, Ŝe kobiety, angaŜując się w 

przelotne kontakty, zmieniają swe upodobania i poŜądają męŜczyzn o ekstrawaganckim stylu 
bycia (i dysponujących zasobami) i atrakcyjnym wyglądzie, wskazuje, Ŝe kobiety mają teŜ 
szczególny zestaw preferencji dotyczących partnera związku przelotnego. Fakt, Ŝe kobiety 
mają skłonność do zdradzania męŜów z męŜczyznami o wyŜszym statusie społecznym niŜ 
męŜowski, sugeruje przy tym, Ŝe kobiety wykształciły specjalny mechanizm psychologiczny 
odpowiedzialny za angaŜowanie się w kontakty przelotne. O tym samym świadczy teŜ 
uzaleŜnienie częstości takich kontaktów od liczby dostępnych męŜczyzn gotowych do 
trwałego zaangaŜowania, proporcjonalnej liczby męŜczyzn i kobiet i tak dalej.                                          

 

Ludzie często potępiają promiskuityzm - szybkie i częste zmiany partnerów 

seksualnych, a przekonywanie innych do takichŜe poglądów moŜe słuŜyć ochronie własnego 
interesu osób przekonujących. Z naukowego, długofalowego punktu widzenia na nasz własny 
gatunek, trudno jednak uznać „moralną" wyŜszość jednej strategii dobierania się partnerów 
nad innymi strategiami. Natura ludzka bazuje na róŜnorodności, w tym takŜe i róŜnorodności 
strategii seksualnych. Trafne rozpoznanie róŜnorodności ludzkich pragnień moŜe stanowić 
krok przybliŜający nas do tolerancji i harmonii w kontaktach między ludźmi. 

 

Kulturowe zróŜnicowanie strategii kojarzenia się w pary

 

Jednym z najbardziej fascynujących i tajemniczych przejawów ludzkiej róŜnorodności 

jest kulturowe zróŜnicowanie wzorców zachowania. Ludzie z odmiennych kultur róŜnią się 
ogromnie preferowanymi strategiami seksualnymi. W niektórych społeczeństwach (np. 
Chiny) niemalŜe wszyscy przedstawiciele obu płci uwaŜają dziewictwo za niezbędny walor 
stałego partnera - osoby waloru tego pozbawione praktycznie rzecz biorąc wypadają z rynku 
matrymonialnego. W innych społeczeństwach (np. skandynawskich) dokładnie ta sama cecha 
jest zupełnie pozbawiona znaczenia jako kryterium wyboru stałego partnera. Tego rodzaju 
zróŜnicowania kulturowe stanowią łamigłówkę dla kaŜdej teorii próbującej wyjaśnić zasady 
kojarzenia się ludzi w pary.

 

Psychologia ewolucjonistyczna próbuje wyjaśniać to zróŜnicowanie w kategoriach 

wczesnych doświadczeń, praktyk rodzicielskich i innych czynników środowiskowych. 
Psycholog Jay Belsky i współpracownicy uwaŜają na przykład, Ŝe jeŜeli panujące w danej 
kulturze praktyki wychowawcze cechują się surowym, odrzucającym i niekonsekwentnym 
traktowaniem dzieci przez rodziców oraz duŜym natęŜeniem konfliktów między rodzicami, 
owocuje to skłonnością do

 

wczesnego opuszczania domu rodzicielskiego i wcześniejszego 

podejmowania własnej reprodukcji przez dzieci (Belsky, Steinberg, Draper, 1991). W tych 
natomiast kulturach, w których opieka nad dziećmi ma charakter systematyczny, rzetelny i 
troskliwy oraz wsparta jest harmonią panującą między samymi rodzicami, dzieci opuszczają 

background image

dom rodzicielski znacznie później. Dzieci wychowywane wśród konfliktu i niepewności zdają 
się teŜ uczyć zasady, Ŝe poleganie na jednym tylko partnerze jest niemoŜliwe. W 
konsekwencji anagaŜują się one w kontakty seksualne zarówno wcześniej, jak i z większą 
liczbą partnerów - co potwierdzają na przykład porównania dzieci z rodzin rozbitych i 
nienaruszonych rozwodem czy konfliktami.

 

WraŜliwość na wczesne doświadczenia moŜe takŜe tłumaczyć zróŜnicowanie 

kulturowe w zakresie wagi przypisywanej dziewictwu. Na przykład w Chinach małŜeństwa 
mają w przewaŜającej większości charakter trwały, a rodzice inwestują bardzo wiele wysiłki 
w wieloletnie wychowanie dzieci. W Szwecji rozwód jest zjawiskiem powszechnym, liczne 
dzieci rodzą się poza małŜeństwem i mniej ojców konsekwentnie inwestuje duŜą ilość 
wysiłków w wychowanie własnych dzieci. ZróŜnicowanie wczesnych doświadczeń w 
dzieciństwie moŜe decydować o odmienności wyborów seksualnych dokonywanych w 
późniejszym, dorosłym juŜ Ŝyciu. Problem wpływu wczesnych doświadczeń na strategie 
seksualne wymaga niewątpliwie dalszych badań.

 

Inną ilustracją kulturowego zróŜnicowania strategii seksualnych jest róŜnica między 

promiskuitycznymi Ache i względnie monogamicznymi Hiwi. Przyczyną tego zróŜnicowania 
moŜe być drastyczna róŜnica w stosunku liczby męŜczyzn i kobiet. Wśród Ache na 
męŜczyznę przypada około 1,5 kobiety, wśród Hiwi męŜczyzn jest więcej niŜ kobiet, choć 
precyzyjne liczby nie są znane. Względny niedobór męŜczyzn wśród Ache stwarza im 
niedostępne męŜczyznom Hiwi moŜliwości anagaŜowania się w przelotne kontakty z 
licznymi partnerkami. Z kolei kobiety Hiwi mają większe moŜliwości zapewnienia sobie 
trwałego i wyłącznego zaangaŜowania ze strony męŜczyzn, gdyŜ ci, którzy takich skłonności 
nie przejawiają, mogą względnie łatwo zostać zastąpieni przez innych, skłonnych do trwałego 
zaangaŜowania (Kim Hill, informacja osobista, 1992).

 

Poszczególne kultury róŜnią się więc dostępnymi w nich moŜliwościami i 

okolicznościami towarzyszącymi wyborom partnera seksualnego, proporcją kobiet do 
męŜczyzn, dostępnością róŜnych dóbr ekonomicznych i tak dalej. Wykształcone w nas w 
drodze ewolucji strategie postępowania są wraŜliwe na tego rodzaju informacje, które tym 
samym decydują o wybraniu tej, a nie innej strategii postępowania spośród wielu moŜliwych. 
KaŜda jednostka dziedziczy bowiem po swych przodkach całe bogactwo repertuaru strategii 
postępowania, z których moŜe wybrać tę, która najbardziej pasuje do danych warunków 
kulturowych. 

 

Współzawodnictwo i konflikt

 

Nieprzyjemna prawda o ludzkim kojarzeniu się w pary polega między innymi na tym, 

Ŝ

e liczba osób płci przeciwnej wysoce poŜądanych jako partnerzy jest z reguły mniejsza od 

liczby zainteresowanych ich pozyskaniem. Tylko niektórzy męŜczyźni cechują się naprawdę 
wysoką pozycją społeczną i duŜą ilością posiadanych dóbr. Kobiety muszą między sobą o 
nich współzawodniczyć, a wygrana przypadnie tylko nielicznym, z reguły tym, które same 
mają najwięcej do zaofiarowania. Rzadko się zdarza, by jakaś jednostka miała wszystkie 
poŜądane przez płeć przeciwną zalety. Większość z nas musi więc zadowolić się partnerem 
mniej lub bardziej odbiegającym od wymarzonego ideału.

 

Swoista gra sił rynku matrymonialnego stwarza warunki ostrej rywalizacji z innymi 

osobami własnej płci, a niebezpieczeństw tej rywalizacji moŜna całkowicie uniknąć jedynie 
za cenę kompletnego wycofania się z rynku. Trudno jednak wygasić podstawowe ludzkie 
pragnienia, a skłonność do ich spełnienia rzuca nas w wir współzawodnictwa i konfliktu. 
Ludzie nie zawsze potrafią świadomie rozpoznać współzawodnictwo w jego róŜnych 
przebraniach. Kupując najnowszy krem do twarzy, raczej nie myślimy o tym, Ŝe chcemy 
uczynić naszą skórę piękniejszą od skóry innych kobiet. Podobnie pocąc się na nowo 
zakupionym sprzęcie treningowym, nie sądzimy, Ŝe powoduje nami chęć zwycięŜenia rywali 

background image

pięknem rzeźby naszych mięśni. A jednak, gdyby nie konieczność okazania się lepszym od 
rywali własnej płci, niewielka byłaby szansa na pojawianie się takich zachowań, podobnie jak 
niewielka jest szansa na zaniknięcie wewnątrzpłciowej rywalizacji w dającej się przewidzieć 
przyszłości.

 

Równie trudno wyobrazić sobie zanik konfliktu między płciami. Niektórzy męŜczyźni 

okazują bezmyślną niewraŜliwość na psychologię płciowości kobiet. Domagają się kontaktów 
seksualnych szybciej i częściej, niŜ pragną ich kobiety, czego świadectwem moŜe być 
wspominany uprzednio fakt, Ŝe niemalŜe wszystkie skargi o napastowanie seksualne to skargi 
kobiet na męŜczyzn. Strategie męŜczyzn są więc dla kobiet źródłem gniewu, bólu i frustracji. 
A takŜe na odwrót - męŜczyźni cierpią z powodu strategii postępowania kobiet, gdy zostaną 
na przykład przez nie odrzuceni z powodu braku odpowiednich walorów. Jedni drugim zadają 
więc wiele cierpień, choć męŜczyźni zdają się być ogólnie rzecz biorąc źródłem większego 
cierpienia kobiet, niŜ na odwrót.

 

Trudno takŜe wyobrazić sobie całkowite wyeliminowanie konfliktu z poŜycia 

konkretnych par. Choć niektóre pary Ŝyją w większej harmonii niŜ inne, takŜe te pierwsze nie 
są wolne od konliktów, trudno bowiem całkowicie uniknąć warunków prowokujących 
konflikt płci. MęŜczyzna, który traci pracę z niezaleŜnych od siebie przyczyn, moŜe stanąć w 
obliczu konieczności rozwodu, do którego dąŜy jego Ŝona, poniewaŜ przestał spełniać swą 
podstawową rolę dostarczyciela poŜądanych dóbr. Pośród rosnącej liczby niezaleŜnych od 
woli kobiety zmarszczek, moŜe ona stanąć w obliczu konieczności rozwodu poŜądanego 
przez jej męŜa, który odnosi zawodowe sukcesy i jest przedmiotem zainteresowania innych, 
młodszych kobiet.

 

Fakt, Ŝe konflikt płci wywodzi się z naszej ewolucyjnie wykształconej psychologii 

kojarzenia się w pary, moŜe być źródłem niepokoju dla osób wyznających szeroko 
rozpowszechniony pogląd, jakoby konflikty były dziełem jedynie kulturowych konwencji 
sprzecznych z rzeczywistą naturą człowieka. Gniew męŜczyzny, któremu podrzucono 
„kukułcze jajo", ma jednak równie niewiele wspólnego z normami jedynie kulturowymi, jak 
rozpacz kobiety przymuszanej do niechcianych kontaktów seksualnych. Ewolucja działa na 
zasadzie bezlitosnego kryterium sukcesu reprodukcyjnego, niezaleŜnie od tego, jak bardzo 
skutki i przejawy stosowania tego kryterium są dla nas odraŜające.

 

Szczególnie szkodliwym przejawem konfliktu wewnątrzpłciowego są wojny nękające 

ludzkość od zarania dziejów. ZwaŜywszy większą skłonność męŜczyzn do podejmowania 
ryzyka (celem zgromadzenia zasobów, które mogłyby zadowolić ich partnerki), nie jest 
zaskoczeniem fakt, Ŝe wojny są niemal wyłącznie dziełem męŜczyzn. Wśród Indian 
Yanomamo występują tylko dwa zasadnicze powody wojen - pragnienie przechwycenia 
kobiet naleŜących do męŜczyzn z wrogiej grupy i pragnienie odzyskania własnych Ŝon, 
porwanych przez tamtych w czasie poprzedniej wojny. Kiedy badający ich antropolog 
Napoleon Chagnon wyjaśniał swoim informatorom, Ŝe jego własny kraj wypowiedział 
właśnie wojnę w imię ideałów wolności i demokracji, Yanomamo zareagowali pełnym 
niedowierzania zdumieniem. Ryzykowanie własnym Ŝyciem dla jakiegolwiek innego powodu 
niŜ pozyskanie kobiet wydawało im się przedsięwzięciem wybitnie nierozsądnym (Chagnon, 
1983; informacja osobista, 1991). Motywacje przyświecające męŜczyznom Yanomamo nie 
wydają się przy tym ani dziwaczne, ani nietypowe -o czym świadczy na przykład fala 
gwałtów towarzysząca niemal kaŜdej wojnie odnotowanej w historii (Brownmiller, 1975). 
MęŜczyźni wszędzie na świecie cechują się tymi samymi mechanizmami psychologicznymi 
wykształconymi w nich przez ewolucję. Fakt, Ŝe historia nie odnotowała ani jednego 
przypadku, w którym kobiety sformowałyby zbrojny oddział i napadły na sąsiednią wioskę 
celem pozyskania męŜów, mówi nam coś istotnego o róŜnicach między płciami - Ŝe miano-
wicie męŜczyźni cechują się znacznie brutalniejszymi strategiami pozyskiwania dostępu 
seksualnego niŜ kobiety (Tooby, Cosmides, 1989). Seksualne podłoŜe wielu aktów przemocy 

background image

obrazują takŜe związki konfliktów międzypłciowych i  wewnątrzpłciowych.

 

Konflikt międzypłciowy rozgrywa się w Ŝyciu codziennym nie na polu bitwy, lecz w 

trakcie indywidualnych kontaktów poszczególnych męŜczyzn i kobiet -w miejscu pracy, w 
domu, w trakcie towarzyskich spotkań. Kosztów zazdrości męŜczyzny nie ponoszą wszystkie 
kobiety, lecz tylko jedna - jego partnerka.

 

Większość męŜczyzn nie przejawia skłonności do gwałtu nawet w sprzyjających 

warunkach (Malamuth, 1981; Young, Thiessen, 1992), tak więc męŜczyźni nie obciąŜają jako 
całość wszystkich kobiet kosztami związanymi z gwałtem. Krótko mówiąc, to nie solidarność 
męŜczyzn z męŜczyznami i kobiet z kobietami jest przyczyną konfliktu płci. Podstawową 
przyczyną konfliktu jest odmienność strategii seksualnych stosowanych przez kobiety i 
męŜczyzn, odmienność sprawiająca, Ŝe realizacja indywidualnych strategii męŜczyzn często 
napotyka przeszkody wynikające z realizowania przez poszczególne kobiety ich własnych, 
indywidualnych strategii.

 

W chwili obecnej jesteśmy juŜ wyposaŜeni w taki zakres wiedzy o kontaktach 

męŜczyzn z kobietami, jakim nigdy nie dysponowali nasi dawni i niedawni przodkowie. 
Stwarza to sposobność kształtowania naszej własnej przyszłości na skalę, która nigdy dotąd 
nie była moŜliwa. Fakt, Ŝe istota strategii seksualnych stosowanych przez obie płci 
uwarunkowana jest ewolucją biologiczną, nie czyni tych strategii ani niezmiennymi, ani nie 
usprawiedliwia naduŜyć, do których moŜe prowadzić ich stosowanie. Zmiany są moŜliwe 
dzięki temu, Ŝe strategie postępowania obu płci są bardzo wraŜliwe na czynniki sytuacyjne, w 
tym takŜe na koszty, którymi obciąŜone być mogą zachowania brutalne czy krzywdzące płeć 
przeciwną.

 

 
Współpraca płci

 

MęŜczyźni i kobiety zawsze pozostawali od siebie nawzajem uzaleŜnieni w prze-

kazywaniu własnych genów następnym pokoleniom. Długotrwałe związki ludzi bardziej 
opierają się na wzajemnym zaufaniu i świadczeniu sobie przysług, niŜ moŜna to 
zaobserwować u jakiegokolwiek innego gatunku. W tym sensie ludzie są gatunkiem, u 
którego kooperacja płci przybrała natęŜenie niespotykane w świecie zwierząt. Zdolność do 
współpracy jest cechą równie ludzką, jak zdolność do samoświadomości czy tworzenia 
kultury.                                           

 

Analiza strategii seksualnych pozwala zorientować się w warunkach sprzyjających 

tworzeniu przez kobietę i męŜczyznę trwałych związków. Takim sprzyjającym czynnikiem są 
niewątpliwie wspólne dzieci, których pojawienie się oznacza przypieczętowanie genetycznej 
wspólnoty interesów obu płci. śadna róŜa nie pozostaje jednak bez kolców. Choć dzieci 
głównie cementują wspólnotę rodziców, stanowią teŜ i zarzewie sporów - począwszy od 
rozdziału opieki nad nimi, skończywszy na perturbacjach w poŜyciu seksualnym, które 
wywoływane są pojawieniem się juŜ pierwszego dziecka. Innym czynnikiem sprzyjającym 
trwałości związku jest dochowywanie wierności seksualnej - kaŜda zdrada otwiera drogę do 
większego lub mniejszego osłabienia więzi między małŜonkami. Nawet jeŜeli przynosi 
korzyści stronie, która zdrady się dopuszcza, są one z reguły pozyskiwane kosztem drugiej, 
zdradzanej strony. "Wierność przyczynia się do harmonii między płciami, choć i ta róŜa nie 
jest bez kolców - wierność moŜliwa jest bowiem tylko za cenę rezygnacji z dóbr, które obojgu 
partnerom przynieść mogą kontakty pozamałŜeńskie.

 

Kluczem do harmonii między męŜczyzną a kobietą jest gotowość do wzajemnego 

realizowania pragnień drugiej strony. Zadowolenie kobiety rośnie, kiedy męŜczyzna oferuje 
jej więcej uwagi, czasu, zaangaŜowania i znoszonych do domu dóbr. Zadowolenie męŜczyzny 
rośnie, kiedy kobieta okazuje mu Ŝyczliwość, uczucia i zaangaŜowanie oraz kiedy jest 
atrakcyjniejsza fizycznie od niego samego (Weisfeld, Russell, Weisfeld, Wells, 1992). Ci, 
którzy w większym stopniu spełniają pragnienia partnerów, z reguły sami więcej ze związku 

background image

wynoszą. Zrozumienie pragnień wykształconych przez ewolucję u płci przeciwnej jest więc 
kluczem do osiągnięcia harmonijnego poŜycia kobiet i męŜczyzn.

 

Okolicznością być moŜe najbardziej sprzyjającą osiągnięciu tej harmonii jest sama 

wielość naszych pragnień, a w konsekwencji i wielość dóbr, które moŜe wnieść do stałego 
związku kaŜda ze stron. Dobra wnoszone do związku przez męŜczyznę i kobietę częściowo 
się uzupełniają czy dopełniają, jak zasoby reprodukcyjne kobiety z niezbędnymi do 
przetrwania zasobami dostarczanymi przez męŜczyznę. Poza tymi dobrami podstawowymi i 
niezbywalnymi partnerzy trwałego związku opartego na współpracy dostarczają sobie jednak 
nawzajem bardzo zróŜnicowanych i niezbędnych do Ŝycia korzyści, jak ochrona przed 
niebezpieczeństwami, odstraszanie przeciwników, opieka w potrzebie, pomoc w wychowaniu 
dzieci i tak dalej. KaŜda z tych korzyści odpowiada jednemu z pragnień drugiej strony, 
pragnień definiujących ludzką naturę.

 

Fakt, Ŝe przez całe ludzkie dzieje kobiety i męŜczyźni byli sobie nawzajem niezbędni 

do przetrwania, reprodukcji i spełniania własnych pragnień, powinien kaŜdemu z nas 
uświadomić, na jak wielki szacunek zasługuje płeć przeciwna i jej pragnienia. Zapewne ta 
właśnie trwająca przez tysiące pokoleń komplementamość pragnień kobiety i męŜczyzny 
decyduje o niezwykłym poczuciu spełnienia, którego doświadczamy w wypadku szczęśliwej 
miłości. Trwający przez całe Ŝycie sojusz kobiety i męŜczyzny stanowi triumfalne osiągnięcie 
współgrania strategii seksualnych stosowanych przez obie płci.

 

Współcześnie stajemy przed szeregiem problemów, które obce były naszym odległym 

przodkom, jak pojawienie się rzetelnych metod zapobiegania niechcianej ciąŜy i skutecznych 
metod zwalczania bezpłodności, banki spermy, dzieci „z probówki", chirurgia kosmetyczna, 
niezwykłe rozpowszechnienie pornografii czy wreszcie pojawienie się AIDS. Osiągnęliśmy 
niespotykany nigdy dotąd poziom moŜliwości dowolnego kontrolowania skutków naszych 
kontaktów seksualnych. Stajemy jednak przed tymi nowymi zjawiskami wyposaŜeni w 
pradawne, niedostosowane do nich preferencje seksualne wykształcone w nas przez warunki, 
które bezpowrotnie juŜ zniknęły z powierzchni Ziemi. Strategie seksualne                                                              
trwają w nas niczym Ŝywe skamieliny, świadcząc o tym, kim jesteśmy i skąd

 

przychodzimy.

 

Jesteśmy jedynym gatunkiem, który pojawił się na naszej planecie w ciągu trzech i pół 

miliarda lat dziejów Ŝycia i który dysponuje tak daleko posuniętymi moŜliwościami 
kształtowania swego przeznaczenia. Perspektywy skutecznego kształtowania przyszłości 
uzaleŜnione są jednak od naszej zdolności do zrozumienia własnej przeszłości. Tylko przez 
badanie skomplikowanego repertuaru ludzkich strategii seksualnych moŜemy zrozumieć, skąd 
przyszliśmy. Tylko rozumiejąc, dlaczego strategie takie w nas się rozwinęły, uzyskać 
moŜemy zdolność wpływania na to, dokąd zmierzamy.

 

 

XI

 

Ukryte strategie seksualne kobiet

 

 
(...) upodobania płci, która inwestuje więcej — czyli samic —  
w znacznym stopniu wyznaczają kierunek, 
w którym będzie ewoluował dany gatunek.

 

To samica podejmuje bowiem ostateczne decyzje co do tego, 
kiedy, jak często i z kim łączy się w pary.

 

Sarah Blaffer Hrdy 1981

 

 

ZłoŜoność kobiecych strategii doboru seksualnego bardzo utrudnia ich zrozumienie. 

Wyzwaniem nie jest jedynie rozwiązanie zagadki, czego kobiety pragną, ale takŜe poznanie 
ukształtowanych w toku ewolucji strategii realizowania owych pragnień. Ciała i umysły 

background image

kobiet kryją w sobie oszałamiające i wciąŜ niezbadane zawiłości dotyczące seksualności. 
Niektóre strategie pozostają w ukryciu z czysto ewolucyjnych przyczyn - niemoŜliwe byłoby 
ich skuteczne stosowanie, gdyby ujawniła się ich prawdziwa natura. Jednak ludzie chcą 
wiedzieć. Odczuwamy głębokie pragnienie zrozumienia kobiet. W porównaniu z kobietami 
męŜczyźni wydają się bardziej przejrzyści, jednak to wraŜenie moŜe być mylne. Zgodnie z 
zasadami koewolucji jest mało prawdopodobne, aby męŜczyźni pozostawali ewolucyjnie 
niezmienni, podczas gdy u kobiet powstają coraz bardziej wyrafinowane strategie. Adaptacje 
kobiet związane z wyborem partnera znajdują odzwierciedlenie w kontradaptacjach męŜ-
czyzn, podobnie jak męskie adaptacje odzwierciedlają się w kontradaptacjach kobiet.

 

W tym rozdziale spróbujemy rozwiązać cztery ewolucyjne zagadki, na których 

skupiają się ostatnio autorzy badań nad kobiecymi strategiami doboru seksualnego. Czy 
Ŝ

eński orgazm spełnia jakąś konkretną funkcję? Dlaczego kobiety romansują? Czy strategie 

seksualne kobiet są powiązane z ich cyklem menstruacyjnym? Czy męŜczyźni mogą 
rozpoznać moment owulacji u kobiet?

 

 

Czy Ŝeński orgazm ma znaczenie adaptacyjne?

 

W jednym z odcinków popularnego serialu Sześć stóp pod ziemią Brenda - atrakcyjna 

kobieta o burzliwym Ŝyciu emocjonalnym i wielu seksualnych przygodach - zaręcza się z 
Nate'em. Ich Ŝycie seksualne jest dalekie od bajkowej idylli. Na początku jednego z kolejnych 
odcinków Brenda siedzi w samochodzie, czekając na zielone światło. Przygląda się bardzo 
męskiemu kierowcy cięŜarówki stojącej na sąsiednim pasie, a on odwzajemnia jej spojrzenie. 
W następnej scenie widzimy ich splecionych w szaleńczym akcie seksualnym w jego 
cięŜarówce. Brenda jest wyraźnie podniecona, bardzo namiętna. Kiedy zbliŜa się do 
osiągnięcia orgazmu, okazuje się, Ŝe ów stosunek seksualny odbył się wyłącznie w jej 
wyobraźni. W rzeczywistym świecie zapala się zielone światło i Brenda, omdlewając, opusz-
cza „kochanka", odjeŜdŜając samotnie własnym samochodem. Tego samego wieczoru prosi 
narzeczonego, Ŝeby wyszedł na zewnątrz i udawał napastnika, który włamuje się do jej domu. 
odmawia. Zamiast tego kochają się spokojnie i delikatnie. W kolejnym ujęciu Nate porusza 
się łagodnie na Brendzie, mrucząc: „Kocham cię". Brenda prosi go, Ŝeby to robił „mocniej", 
jednak Nate nadal kocha się z nią w delikatny, zbyt łagodny sposób. Zamiast podniecenia i 
orgazmu, Brenda odczuwa frustrację i rozdraŜnienie. Tak kończy się owa scena.

 

ś

eński orgazm od stuleci intryguje, przeraŜa, zachwyca, niepokoi i zwodzi męŜczyzn. 

Definiuje się go jako „wysoce zmienny szczyt doznań seksualnych, któremu towarzyszą 
mimowolne, rytmiczne skurcze zewnętrznej części pochwy, a często równieŜ macicy, 
zwieracza odbytu i zwieracza cewki moczowej, a takŜe obniŜenie napięcia ścian naczyń 
krwionośnych i mięśni, które wiąŜe się z silnym pobudzeniem seksualnym" (Symons, 1979, s. 
75). Aby zrozumieć fenomenologię kobiecego orgazmu, zobaczmy, jak opisują go kobiety, 
które go doświadczyły:

 

Intensywne uczucie podniecenia, któremu towarzyszy silne napięcie mięśni, szczególnie 
pleców i nóg, sztywne wypręŜenie ciała trwające pięć sekund, a następnie całkowite 
rozluźnienie i uczucie ogromnego zmęczenia i ulgi.

 

Połączenie przypływów niezwykle przyjemnych doznań i narastającego napięcia. Kulminację 
tego doświadczenia stanowi fantastyczne doznanie, po którym następuje spadek napięcia.                                                                             
Na początku jest mrowienie i pełne napięcia oczekiwanie. Skurcze odbytu zapoczątkowują 
serię dreszczy pełznących ku górze wzdłuŜ kręgosłupa. Mrowienie i dreszcze nagle narastają, 
aŜ dochodzi do prawdziwej eksplozji w okolicy genitalnej. Towarzyszą jej zawroty głowy i 
uczucie osłabienia, niemal utrata świadomości, lecz nie do końca. To jakby kwietna eksplozja 
docierająca z rozmaitą intensywnością do miejsc połoŜonych w róŜnej odległości od okolicy 
genitalnej (Bancroft, 1989).

 

Są to opisy szczególnie dramatycznych przeŜyć. Niektóre kobiety opisują orgazm jako 

background image

znacznie powolniejsze, pulsujące doznanie, po którym następuje łagodne rozluźnienie.

 

Kobiety bardzo się róŜnią pod względem częstości przeŜywania orgazmu. W pewnym 

dość typowym badaniu 15% kobiet twierdziło, Ŝe przeŜywa orgazm podczas kaŜdego 
stosunku seksualnego, 48% - Ŝe podczas większości stosunków, 19% - Ŝe czasami, 11% - 
sporadycznie, a 7% - nigdy (Tavris, Sadd, 1977). Porównywalne wyniki - uzyskane przy 
uŜyciu nieco innych metod i w innych próbach - opisywali Terman, Kinsey, Hunt, Chester, 
Fisher, Hite oraz ostatnio Lau-mann i Gagnon. Nasza fascynacja Ŝeńskim orgazmem wynika 
po części z niepewności, czy w ogóle wystąpi, oraz z jego nieprzewidywalności. „W 
odróŜnieniu od jednoroŜca, który jest szczególnie interesujący właśnie dlatego, Ŝe nie istnieje 
(...), i męskiego orgazmu, który występuje z monotonną regularnością, (...) Ŝeński orgazm z 
pewnością istnieje, a jednak wzbudza zainteresowanie, wywołuje spory i polemiki, a takŜe 
stanowi inspirację do tworzenia nowych ideologii, technicznych podręczników oraz literatury 
naukowej i popularnej tylko dlatego, Ŝe tak często się nie pojawia" (Symons, 1979, s. 86).     

 

Co sprawia, Ŝe niektóre kobiety z łatwością osiągają orgazm, a inne nie? Dlaczego 

kobieta przeŜywa orgazm podczas stosunków z jednym męŜczyzną, a współŜyjąc z innym 
doświadcza jedynie seksualnej frustracji*? Zwolennicy róŜnych podejść naukowych od 
dawna próbują odpowiedzieć na te pytania, badając wiele aspektów kobiecego orgazmu - 
właściwości intymnych związków, w których występuje, subiektywne doznania, reakcje 
fizjologiczne, psychologiczne czynniki poprzedzające oraz emocjonalne następstwa. 
Podstawowe ewolucyjne pytanie, które inspiruje badaczy do poszukiwań, łączy w sobie 
wszystkie te aspekty: Czy Ŝeński orgazm wykształcił się w procesie ewolucji po to, aby 
spełniać jakąś konkretną funkcję?

 

Na jednym biegunie sporu, jaki toczy się wokół tej kwestii, znaleźli się dość 

nieoczekiwani sprzymierzeńcy - antropolog ewolucyjny Donald Symons oraz nieŜyjący juŜ 
paleontolog ewolucyjny Steven J. Gould. W 1979 roku Symons stwierdził - a w 1987 roku 
poparł go Gould - Ŝe w odróŜnieniu od orgazmu męskiego Ŝeński nie powstał po to, aby 
spełniać jakąś konkretną funkcję (Symons, 1979; Gould, 1987).

 

*Jedna z czytelniczek zwróciła uwagę na fakt, Ŝe męŜczyźni takŜe róŜnią się pod względem 
łatwości osiągania orgazmu oraz Ŝe mogą go przeŜywać podczas stosunków z niektórymi 
partnerkami, a z innymi nie -jednak te kwestie nie zostały dotąd wystarczająco wnikliwie 
zbadane.

 

W przeciwieństwie do kobiecego orgazmu funkcja orgazmu męskiego i towarzyszącej 

mu ejakulacji wydaje się oczywista - słuŜą one wprowadzeniu spermy głęboko w drogi rodne 
kobiety, co ułatwia zapłodnienie. Wytryskowi nasienia towarzyszy szczyt seksualnej 
przyjemności - w ten sposób męski orgazm wiąŜe się z największym prawdopodobieństwem 
poczęcia potomstwa. Według Symonsa nie ma wiarygodnych dowodów na to, Ŝe 
jakiekolwiek właściwości Ŝeńskiego orgazmu dawały kobietom, które łatwo go osiągały, 
reprodukcyjną przewagę nad rywalkami, które przeŜywały go rzadko lub wcale. Zatem jest 
mało prawdopodobne, Ŝe Ŝeński orgazm pełni funkcję adaptacyjną. Jak sugeruje Symons, 
kobiecy orgazm moŜna raczej porównać do męskich sutków. Podobnie jak one, jest 
bezuŜytecznym produktem ubocznym pewnych kompromisów w rozwoju prenatalnym 
ssaków. Wszystkie osobniki ludzkie mają genetyczny potencjał umoŜliwiający powstanie 
funkcjonalnych Ŝeńskich sutków lub ich bezuŜytecznych męskich odpowiedników. Podobnie, 
wszyscy ludzie mają genetyczne podstawy do wytworzenia się funkcjonalnego męskiego 
orgazmu bądź bezuŜytecznego orgazmu Ŝeńskiego. Zgodnie z omawianym ujęciem to, który z 
owych związanych z płcią mechanizmów zostanie zaktywizowany, a który zahamowany, 
zaleŜy od zdeterminowanych genetycznie „zwrotów", zachodzących w róŜnych stadiach 
rozwoju. Samce i samice nie są zatem odrębnymi bytami, ale raczej „dwoma wariantami 
jednego podstawowego planu, który zostaje sprecyzowany w trakcie rozwoju embrionalnego" 
(Gould, 1987, s. 16). Krótko mówiąc, Ŝeński orgazm jest rozwojowym produktem ubocznym 

background image

orgazmu męskiego, który stanowi seksualną adaptację.

 

Goulda najwyraźniej irytowali badacze, którzy sugerowali, Ŝe orgazm u kobiet moŜe 

spełniać jakieś funkcje. Na przykład surowo skarcił ewolucyjną antropolog Sarę Hrdy za 
opowiadanie „bajek o adaptacji" i wymyślanie „fantastycznych teorii", kiedy wysunęła ona 
hipotezę, Ŝe Ŝeński orgazm słuŜy wywoływaniu niepewności ojcostwa, a tym samym 
umoŜliwia kobiecie uzyskanie wsparcia od wielu męŜczyzn. Symons wnikliwie rozwaŜył 
argumenty i dane empiryczne przemawiające za słusznością jego tezy. Przedstawił cztery 
odrębne linie argumentacji wspierające koncepcję Ŝeńskiego orgazmu jako produktu 
ubocznego. Po pierwsze stwierdził, Ŝe nie ma przekonujących dowodów na to, iŜ samice 
innych naczelnych przeŜywają orgazm podczas kopulacji, chociaŜ wiele z nich jest zdolnych 
do osiągania orgazmu wskutek konkretnych rodzajów stymulacji, na przykład pocierania 
łechtaczki. Po drugie, Ŝeński orgazm nie jest niezbędny do poczęcia potomstwa; na całym 
ś

wiecie w ciąŜę zachodzą takŜe kobiety, które nie doświadczają seksualnego szczytowania. 

Po trzecie, Ŝeński orgazm charakteryzuje się duŜą zmiennością. W odróŜnieniu od orgazmu 
męskiego, który występuje regularnie podczas stosunków seksualnych, Ŝeński orgazm 
czasami się pojawia, a czasami przypomina raczej nieistniejącego jednoroŜca. Po czwarte, w 
niektórych kulturach kobiecy orgazm jest najwyraźniej zupełnie nieznany. Symons cytuje 
etnograficzne podsumowanie obserwacji, które przemawiają za tym ostatnim argumentem:

 

W większości społeczeństw, w których zgromadzono dane na ten temat, męŜczyźni przejmują 
inicjatywę i bez dłuŜszej gry wstępnej zmierzają energicznie ku własnemu orgazmowi, nie 
poświęcając zbyt wiele uwagi zsynchronizowaniu swoich doznań z orgazmem kobiety. Liczne 
doniesienia wskazują, Ŝe o zakończeniu stosunku decyduje zaspokojenie namiętności i 
osiągnięcie przyjemności przez męŜczyznę, który nie zwaŜa na reakcje kobiety. Jeśli nawet 
kobiety przeŜywają orgazm, to osiągają go biernie (Davenport, 1977, s. 149).

 

Symons zwraca takŜe uwagę na fakt, Ŝe w kulturach Zachodu kobiety zwykle nie wymieniają 
orgazmu jako najwaŜniejszego źródła przyjemności podczas stosunku seksualnego. Wiele 
kobiet podkreśla raczej, Ŝe lubi seks przede wszystkim dlatego, iŜ daje poczucie emocjonalnej 
bliskości z partnerem, i często wyróŜnia moment penetracji jako najprzyjemniejszy w trakcie 
stosunku seksualnego.

 

Symons opublikował swoją klasyczną rozprawę o ewolucji ludzkiej seksualności w 

1979 roku. Od tego czasu przeprowadzono nowe badania, które sugerują, Ŝe samice 
niektórych innych gatunków naczelnych mogą, podobnie jak kobiety, przeŜywać orgazm w 
trakcie kopulacji (Slob, van der Werff ten Bosch, 1991; Dixon, 1998; Baker, Bellis, 1995). Na 
przykład badacze zajmujący się jednym z gatunków makaków (Macaca arctoides) dokonali 
telemetrycznej rejestracji skurczów macicy podczas spółkowania. Co interesujące, owe 
fizjologiczne skurcze występują u samic równocześnie z „wyrazem twarzy wskazującym na 
szczytowanie". Ów grymas bardzo przypomina „ejakulacyjny wyraz twarzy" samca. Kiedy 
skurcze macicy ustają, wskazujący na szczytowanie wyraz twarzy samicy znika w ciągu 
dziesięciu sekund.

 

ChociaŜ badacze oczywiście nie mogą zapytać samic małp o ich subiektywne 

odczucia, to ścisły związek między fizjologicznymi skurczami a wyrazem twarzy wskazuje na 
to, Ŝe samice tego gatunku naczelnych przeŜywają orgazm. Podobne reakcje zaobserwowano 
u samic szympansów. Podsumowując, wyniki przeprowadzonych ostatnio badań sugerują, Ŝe 
Ŝ

eński orgazm przeŜywany podczas stosunku seksualnego mógł powstać we wczesnej fazie 

ewolucyjnego rozwoju naczelnych.

 

Dane empiryczne dotyczące innych gatunków naczelnych nie odpowiadają wprost na 

pytanie, czy Ŝeński orgazm u ludzi spełnia konkretną funkcję, czy teŜ jest tylko 
bezuŜytecznym produktem ubocznym. Co więcej, jeśli samice wszystkich gatunków 
naczelnych są zdolne do doświadczania orgazmu, to moŜna przypuszczać, Ŝe u ludzi nie 
wykształcił się Ŝaden specyficzny mechanizm, który miałby spełniać określoną funkcję. Aby 

background image

dowieść, Ŝe Ŝeński orgazm jest adaptacją, musimy sięgnąć po dowody, których wymaga się w 
wypadku wszystkich hipotetycznych adaptacji - czyli po dane wskazujące na to, Ŝe badane 
zjawisko jest specyficzne i swoiste dla danego gatunku, umoŜliwia oszczędność i słuŜy 
rozwiązaniu konkretnego problemu adaptacyjnego. Rozpocznijmy poszukiwanie takich do-
wodów od przeglądu badań międzykulturowych.

 

Argumenty, które opierają się na międzykulturowych danych etnograficznych, nadal 

budzą zastrzeŜenia, szczególnie w dziedzinie seksualności. Antropolodzy, którzy zgromadzili 
te dane, byli w większości męŜczyznami, podobnie jak przewaŜająca część przedstawicieli 
badanych kultur, którzy przekazali badaczom owe informacje. Kobiety - co zrozumiałe - 
mogą być niechętne rozmawianiu o  szczegółach swoich doświadczeń seksualnych z 
antropologiem – męŜczyzną i obcokrajowcem. Badacze często po prostu nie poszukują 
informacji na temat niuansów kobiecych zachowań związanych z wyborem partnera. Te 
czynniki mogły doprowadzić do nietrafnej etnograficznej oceny częstości występowania 
Ŝ

eńskiego orgazmu. 

 

Przyjrzyjmy się kulturom, w których zdaniem wielu badaczy Ŝeński orgazm nie 

występuje. Na przykład jeden z przedstawicieli indyjskiego ludu Muria - kultury, w której 
zdaniem części badaczy kobiety nie doświadczają orgazmu - opowiadał: „Kiedy leŜy na niej, 
ona ręką umieszcza jego organ we właściwym miejscu. Oboje milczą. Są bardzo cicho. On 
musi to robić bardzo gwałtownie - dopóki nie oblejesz się potem, a twoja Ŝądza cię nie 
opuści, nie poczujesz się spełniony. Ona mówi: «Jeszcze, jeszcze». Nie pozwoli mu skończyć, 
dopóki jej nie zaspokoi". Opis ten wydaje się sugerować, Ŝe kobieta dąŜy do osiągnięcia 
orgazmu, chociaŜ kulturę, z której pochodzi, uznaje się często za przykład społeczeństwa, w 
którym Ŝeński orgazm nie występuje. W etnograficznych opisach sporządzonych przez 
kobiety doniesienia o Ŝeńskim orgazmie wydają się dość powszechne. W ksiąŜce Nisa: The 
Life and Words of a !Kung Woman („Nisa: śycie i opowieści kobiety z ludu !Kung") 
Margorie Shostak pisze:

 

Czasami kobieta kończy pierwsza, a męŜczyzna później. Czasami kończą jednocześnie. Obie 
moŜliwości są równie dobre. Niedobrze jest tylko wtedy, kiedy kobieta jeszcze nie skończyła, a 
męŜczyzna juŜ osiągnął szczyt (...). Wszystkie kobiety znają seksualną przyjemność. Jeśli 
męŜczyzna kończy przed kobietą, to zdarza się, Ŝe kobieta - jeśli naprawdę lubi seks - czeka, 
aŜ męŜczyzna odpocznie, a potem jeszcze raz się z nim kocha, bo i ona chce skończyć. Będzie 
się kochała z męŜczyzną tak długo, aŜ zostanie zaspokojona. W przeciwnym razie mogłaby 
zachorować (Shostak, 1981, s. 286-287).

 

ChociaŜ prawdopodobnie moŜna by znaleźć etnograficzne potwierdzenie słuszności szeregu 
poglądów, to podstawowy problem polega na tym, Ŝe nie przeprowadzono dotąd 
systematycznych badań nad kobietami w róŜnych kulturach, aby zyskać pewność co do tego, 
czy istnieją społeczeństwa, w których Ŝeński orgazm jest zupełnie nieznany bądź kobiety go 
nie doświadczają (Rancour-Laferriere, 1985). Jak stwierdziła jedna z badaczek, „etnografowie 
nie przywiązywali dotąd zbyt wielkiej wagi do poszukiwania informacji dotyczących istnienia 
Ŝ

eńskiego orgazmu" (Rancour-Laferriere, 1985, s. 79).

 

Za dowód słuszności koncepcji Ŝeńskiego orgazmu jako produktu ubocznego uwaŜa 

się czasami wewnątrz- i międzykulturową zmienność badanego zjawiska. Jednak to właśnie 
zmienność, a nie stałość, jest właściwością, której naleŜałoby oczekiwać zgodnie z róŜnymi 
hipotezami dotyczącymi adaptacji. Dowodów adaptacyjnego charakteru jakiegoś zjawiska 
poszukuje się zwykle w uniwersalności jego konstrukcji, a nie w niezmienności jego 
obserwowalnych przejawów. Mechanizmy powstawania zgrubień naskórka są uniwersalnymi 
ludzkimi adaptacjami, jednak obserwuje się znaczną zmienność indywidualną i kulturową w 
grubości i rozmieszczeniu takich zgrubień. Adaptacja moŜe być skonstruowana tak, aby jej 
przejawy były zmienne, bo tylko dzięki temu moŜe niezawodnie, precyzyjnie i skutecznie 
spełniać swoją funkcję. Sygnały związane z funkcją danej adaptacji stają się bezwartościowe, 

background image

kiedy albo występują zawsze, albo teŜ są niezmiennie nieobecne (Rancour-Laferriere, 1985, s. 
70). Jeśli orgazm spełnia funkcję sygnału, jak sugeruje kilka hipotez adaptacyjnych, to 
zmienność jest absolutnie niezbędnym elementem konstrukcji kobiecego orgazmu. 

 

Pięć moŜliwych funkcji Ŝeńskiego orgazmu

 

Istnieje przynajmniej pięć odrębnych hipotetycznych adaptacyjnych funkcji Ŝeńskiego 

orgazmu. Pierwszą i najbardziej popularną hipotezą jest tak zwana hipoteza hedonistyczna, 
zgodnie z którą dziewczęta po prostu chcą się dobrze bawić. Zgodnie z tą hipotezą orgazm 
motywuje kobiety do odbywania stosunków seksualnych w ciągu całego cyklu 
menstruacyjnego, co zwiększa szansę poczęcia potomstwa (Rancour-Laferriere, 1985, s. 105). 
Dzięki orgazmowi seks sprawia kobietom przyjemność, co zachęca je do jak najczęstszego 
współŜycia. Zatem kobiety doświadczające orgazmu mogły w przeszłości osiągać 
reprodukcyjną przewagę nad kobietami, które go nie przeŜywały, poniewaŜ częściej 
odbywały stosunki seksualne, wskutek czego rodziły więcej dzieci. PoniewaŜ w tej hipotezie 
zakłada się znaczną jednorodność sposobu doświadczania orgazmu przez róŜne kobiety, więc 
jej weryfikacja wymaga zastosowania kryterium uniwersalności konstrukcji Ŝeńskiego 
orgazmu. Dobrze udokumentowana empiryczna zmienność sugeruje, Ŝe owa hipoteza jest 
niesłuszna, a w najlepszym razie niekompletna. Ponadto, hipoteza hedonistyczna wyjaśnia, 
dlaczego kobiety lubią seks, ale nie wynika z niej, dlaczego orgazm i jego konkretne 
elementy, takie jak wzrost napięcia, nagłe szczytowanie, szczyt przyjemnych doznań i 
charakterystyczne skurcze mięśni, są niezbędne do tego, Ŝeby seks sprawiał kobietom radość.

 

 

Inną adaptacyjną funkcję Ŝeńskiego orgazmu proponuje hipoteza „tego jedynego". 

Głosi ona, Ŝe kobiecy orgazm jest narzędziem wyboru partnera. Jak pisze Natalie Angier, 
dziennikarka zajmująca się tematyką naukową, „Ŝeński orgazm jest ostatecznym wyrazem 
wyboru kobiety (...), narzędziem, dzięki któremu kobieta panuje nad przebiegiem 
odwiecznego ukrytego sporu" (Angier, 1999, s. 74). Zakłada się, Ŝe wybierając męŜczyznę, z 
którym jest zdolna do osiągania orgazmu, kobieta decyduje się na partnera, który zostanie 
przy niej oraz będzie inwestował w nią i w jej dzieci. Być moŜe wraŜliwość męŜczyzny na 
pragnienia kobiety, jego umiejętność rozpoznawania jej potrzeb oraz jego starania, Ŝeby 
zaspokoić ją seksualnie, sugerują, Ŝe w przyszłości będzie dobrym męŜem i ojcem. Zmien-
ność Ŝeńskiego orgazmu - a szczególnie fakt, Ŝe ta sama kobieta moŜe być w róŜnym stopniu 
zdolna do osiągania go podczas współŜycia z róŜnymi męŜczyznami - jest niezbędna do tego, 
aby mógł on spełniać hipotetyczną funkcję wyboru partnera.

 

Podczas gdy hipoteza „tego jedynego" skupia się na informacyjnej wartości Ŝeńskiego 

orgazmu dla samej kobiety, to hipoteza pewności ojcostwa dotyczy sygnału, wysyłanego 
przez kobietę partnerowi (Alexander, Noonan, 1979, s. 449). śeński orgazm mówi 
męŜczyźnie, Ŝe zaspokaja kobietę seksualnie, a zatem nie będzie ona miała motywacji do 
poszukiwania seksualnego spełnienia z innymi partnerami. W rezultacie kobiecy orgazm jest 
dla męŜczyzny oznaką seksualnej wierności partnerki. Jeśli kobieta osiąga orgazm, to 
męŜczyzna moŜe przypuszczać, Ŝe zostanie z nim zamiast rozglądać się za kimś innym. 
Funkcja sygnału wierności kobiety polega na oddziaływaniu na zachowanie jej partnera - 
Ŝ

eński orgazm zwiększa prawdopodobieństwo, Ŝe męŜczyzna zwiąŜe się z partnerką na stałe i 

będzie inwestował w jej dzieci.

 

O czwartej funkcji Ŝeńskiego orgazmu mówi hipoteza niepewności ojcostwa. Po raz 

pierwszy sformułowała ją ponad dwadzieścia lat temu antropolog ewolucyjna Sarah Hrdy w 
kontekście swoich badań nad naczelnymi - langurami i makakami (Hrdy, 1999). Zgodnie z 
tym poglądem, Ŝeński orgazm wykształcił się po to, by sprzyjać promiskuityzmowi. Kiedy 
samica współŜyła seksualnie z wieloma samcami, trudno było ustalić, kto jest prawdziwym, 
genetycznym ojcem jej dzieci. Wywołując niepewność ojcostwa, samica mogła zmniejszać 
prawdopodobieństwo tego, Ŝe któryś z samców naleŜących do grupy zabije jej potomstwo - 

background image

ostatecznie młode mogło być jego dzieckiem. Ta niepewność mogła takŜe zwiększać 
gotowość wielu samców do inwestowania w samicę i jej potomstwo, co przynosiło jej 
korzyści przewyŜszające te, które mogłaby uzyskać od jednego samca.

 

Symons zwraca uwagę na istotny problem teoretyczny związany z hipotezą 

niepewności ojcostwa (Symons, 1982). OtóŜ hipoteza ta zakłada, Ŝe samce mogą ocenić 
prawdopodobieństwo ojcostwa. Jeśli to prawda, dlaczego samce nie miałyby zmniejszać 
swoich inwestycji w samicę i jej dzieci w miarę, jak maleje prawdopodobieństwo, Ŝe są 
genetycznymi ojcami? A jeŜeli rzeczywiście tak jest, dlaczego samica miałaby czerpać 
większe korzyści z uzyskania cząstek zasobów od pięciu róŜnych samców niŜ z otrzymania 
całości od jednego samca? Poza tym teoretycznym problemem warto zwrócić uwagę na 
wątpliwości natury empirycznej - dotąd nie próbowano zweryfikować hipotezy niepewności 
ojcostwa wśród ludzi. Wydaje się, Ŝe sama Hrdy odstąpiła ostatnio od tej hipotezy (Hrdy, 
1999, s. 223).     .                                                                           .

 

Niektórzy biolodzy ewolucyjni wyjaśniają Ŝeński orgazm, odwołując się do 

wspomnianej juŜ w rozdziale czwartym hipotezy zatrzymania spermy. Zgodnie z tą hipotezą 
Ŝ

eński orgazm słuŜy „wsysaniu" spermy do szyjki i jamy macicy, co zwiększa 

prawdopodobieństwo zapłodnienia.  

* Jako pierwsi sformułowali tę hipotezę Fox, Wolff i Baker (1970); próby jej 

zweryfikowania podjęło wielu badaczy, przede wszystkim Baker i Bellis (1995).                                                                                                 

 
ChociaŜ nie znamy dokładnego fizjologicznego mechanizmu, za pośrednictwem 

którego tak się dzieje, to omawiane zjawisko moŜe zachodzić w jeden z trzech sposobów. Po 
pierwsze, Ŝeński orgazm moŜe sprawiać, Ŝe szyjka macicy zanurza się głębiej w 
pozostawionym przez samca płynie nasiennym. Po drugie, orgazm moŜe wydłuŜać czas 
zanurzenia szyjki macicy w płynie nasiennym. Po trzecie, wreszcie, skurcze mogą powo-
dować wsysanie śluzu szyjkowego do jamy macicy (Baker, Bellis, 1995).

 

Ewolucjoniści opracowali specjalne badania i zgromadzili dostępne dane empiryczne, 

aby zweryfikować te konkurencyjne hipotezy. Zanim przyjrzymy się owym danym, warto 
zauwaŜyć, Ŝe dla wielu kobiet seks moŜe być bardzo przyjemny takŜe wtedy, kiedy w ogóle 
nie osiągają orgazmu. Na przykład badanie przeprowadzone niedawno w Wielkiej Brytanii 
ujawniło, Ŝe 71% respondentek uwaŜa, iŜ seks bez orgazmu moŜe całkowicie zadowalać 
kobietę. Co interesujące, o 10% więcej męŜczyzn niŜ kobiet uwaŜa, Ŝe orgazm jest niezbędny 
do tego, aby kobieta mogła osiągnąć pełną satysfakcję ze współŜycia, co sugeruje, iŜ być 
moŜe męŜczyźni bardziej się przejmują Ŝeńskim orgazmem niŜ same kobiety (Wellings, 
Field, Johnson, Wadsworth, 1994).

 

Daniel Rancour-Laferriere opowiada się za hipotezą „tego jedynego", nazywając ją 

hipotezą „rodzinnego szczęścia". W 1970 roku czasopismo „Redbook" opublikowało wyniki 
ankiety przeprowadzonej wśród 100 000 kobiet. Okazało się, Ŝe kobiety najczęściej osiągają 
orgazm, jeśli współŜyją seksualnie w ramach stałego, opartego na silnym zaangaŜowaniu 
związku - zarówno przed ślubem, jak i w małŜeństwie. AŜ 77% kobiet, które nawiązywały 
serię jednorazowych kontaktów seksualnych, twierdziło, Ŝe nigdy nie osiąga orgazmu. Dla 
odróŜnienia, wśród kobiet, które regularnie współŜyły ze stałym partnerem, to samo 
twierdziło zaledwie 23% (Tavris, Sadd, 1977). Przeprowadzone pól wieku temu klasyczne 
badanie Kinseya wykazało, Ŝe męŜatki osiągają orgazm częściej niŜ kobiety niezamęŜne 
(Kinsey i in., 1953), a dobrze kontrolowane badanie ankietowe z 1994 roku,

 

zatytułowane Sex in America, ujawniło, Ŝe ponad dwie trzecie samotnych kobiet zwykle nie 
przeŜywa orgazmu podczas współŜycia seksualnego, zaś około 75% męŜatek szczytuje 
zazwyczaj lub za kaŜdym razem (Michael, Gagnon, Laumann, Kołata, 1994). Wszystkie te 
wyniki wskazują na to, Ŝe Ŝeński orgazm zdarza się najczęściej w stałych, opartych na 
zaangaŜowaniu związkach. Ta obserwacja pozostaje w zgodzie z hipotezą „tego jedynego", 

background image

chociaŜ moŜna by ją takŜe wyjaśnić jako skutek długoletniej praktyki lub wystarczająco wielu 
prób i błędów w kontaktach seksualnych z jednym partnerem, a zatem nie sposób jej uznać za 
decydujący dowód na to, Ŝe Ŝeński orgazm jest specjalnie skonstruowanym narzędziem, które 
słuŜy do wyboru partnera.

 

Badania wskazują, Ŝe zamęŜne kobiety, które częściej przeŜywają orgazm, są 

szczęśliwsze w małŜeństwie niŜ kobiety, które rzadziej osiągają szczyt seksualnej 
przyjemności. To odkrycie przemawia za słusznością hipotezy „tego jedynego", jeśli 
uzupełnimy ją o załoŜenie, Ŝe orgazm wpływa nie tylko na początkowy wybór partnera, ale 
takŜe na decyzję o pozostaniu z nim (Eisher, 1973; Terman, 1938). Badanie przeprowadzone 
wśród 6000 angielskich kobiet potwierdza istnienie trwałej zaleŜności między orgazmem a 
jakością małŜeństwa. Podczas gdy tylko 3% kobiet, które podczas współŜycia z męŜem często 
lub za kaŜdym razem osiągały orgazm, ujawniało zainteresowanie seksem pozamałŜeńskim, 
to aŜ 10% tych, które w małŜeństwie rzadko doświadczały szczytu seksualnej przyjemności, 
wyraŜało chęć romansowania z innymi męŜczyznami (Chesser, 1957). W badaniu Kinseya 
obejmującym 6927 kobiet, które miały pozamalŜeńskie romanse, 42% oceniło, Ŝe podczas 
współŜycia z kochankiem osiąga orgazm częściej niŜ w małŜeństwie, zaledwie 24% 
twierdziło, Ŝe podczas stosunków z męŜem przeŜywa orgazm częściej niŜ w trakcie 
współŜycia z kochankiem, a 34% uznało, Ŝe w obu wypadkach równie często osiąga orgazm. 
Co interesujące, 94% zamęŜnych kobiet często przeŜywających orgazm w małŜeństwie 
twierdziło, Ŝe nadal kocha swoich męŜów równie mocno, jak w ciągu pierwszego roku po 
ś

lubie. Niesłabnącą miłość małŜeńską ujawniło 61% kobiet, które rzadziej doświadczały 

szczytu seksualnej przyjemności. Zatem chociaŜ miłość i orgazm są ze sobą związane, to 
orgazm nie jest warunkiem koniecznym miłości. Co więcej, na podstawie Ŝadnego z omówio-
nych badań nie moŜna określić kierunku zaleŜności przyczynowo-skutkowej. Być moŜe to 
szczęśliwe małŜeństwo powoduje, Ŝe kobieta częściej osiąga orgazm, a nie na odwrót. Być 
moŜe niektórzy męŜczyźni są szczególnie czuli dla swoich partnerek, odczuwają do nich 
wyjątkowo silny pociąg fizyczny lub są w nich szczególnie mocno zakochani, wskutek czego 
bardziej niŜ inni starają się zaspokoić seksualnie swoje Ŝony, co doprowadza do 
współwystępowania miłości i orgazmu. 

 

Krótko mówiąc, wyniki badań empirycznych w pewnym stopniu potwierdzają 

słuszność hipotezy „tego jedynego", jednak nie w jej pierwotnej formie. śeński orgazm moŜe 
odgrywać pewną rolę w budowaniu i utrzymywaniu rodzinnego szczęścia, tak jak sugeruje to 
omawiana hipoteza. Jednak brak orgazmu moŜe skłaniać kobiety do nawiązywania 
pozamałŜeńskich romansów, co wskazuje na znacznie bardziej złowrogą funkcję tego 
zjawiska.

 

Zamiast słuŜyć do wyboru „tego jedynego" towarzysza kobiety w małŜeńskim raju, 

Ŝ

eński orgazm mógł powstać (przynajmniej częściowo) jako mechanizm genetycznej zdrady - 

narzędzie wyboru spermy ułatwiające kobiecie podjęcie decyzji, który z samców zapłodni jej 
drogocenne jajeczka. Słusznos'ć tego przypuszczenia potwierdzają w pewnym stopniu wyniki 
badań nad innym gatunkiem naczelnych - makakami japońskimi (Troisi, Carosi, 1998). 
Alfonso Troisi i Monica Carosi zanalizowali dwieście czterdzieści aktów kopulacji w grupie 
szesnastu samców i dwudziestu sześciu samic. śeński orgazm - przejawiający się kurczowym 
zaciskaniem dłoni, skurczami mięśni i wydawaniem specyficznych odgłosów - wystąpił 
podczas 33% tych aktów. Podobnie jak u ludzi, dłuŜszy czas kopulacji i większa liczba 
pchnięć miedniczych zwiększały prawdopodobieństwo tego, Ŝe samica osiągnie orgazm. 
Badacze dokonali jednak innego fascynującego odkrycia - samice częściej osiągały orgazm w 
trakcie kopulacji z samcami dominującymi w grupie, szczególnie jeśli same zajmowały niską 
pozycję społeczną.

 

Autorzy dość zbliŜonych badań nad ludźmi skupili się nad związkiem między cechami 

męŜczyzny - takimi jak symetria rysów twarzy i fizyczna atrakcyjność - a Ŝeńskim orgazmem. 

background image

Jak wspomniano w rozdziale trzecim, wady genetyczne oraz szkodliwe czynniki 
ś

rodowiskowe mogą zaburzać symetrię ciała i twarzy (przypomnij sobie, jak wygląda aktor i 

piosenkarz country, Lyle Lovett). Wielu biologów uznaje symetrię za oznakę dziedzicznej 
dobrej kondycji i wysokiej jakości genów. Randy Thornhill i jego współpracownicy zbadali 
osiemdziesiąt sześć heteroseksualnych par i wykazali, Ŝe kobiety, których partnerzy mieli 
symetryczne twarze i ciała, osiągały orgazm częściej niŜ kobiety mające partnerów o bardziej 
asymetrycznych ciałach (Thornhill, Gangestad, Comer, 1995). Przeprowadzone z jeszcze 
większym rozmachem badanie, w którym uczestniczyło trzysta osiemdziesiąt osiem kobiet 
(niektóre z nich mieszkały w Niemczech, a inne w Stanach Zjednoczonych), ujawniło 
podobne zjawisko - kobiety związane z atrakcyjniejszymi fizycznie męŜczyznami częściej niŜ 
te, które miały mniej atrakcyjnych partnerów, twierdziły, Ŝe podczas ostatniego stosunku 
osiągnęły orgazm (Shackelford, Weekes-Shackelford, LeBlanc, Bleske, Euler, Hoier, 2000). 
Wyniki tych badań w pewnym stopniu potwierdzają zawarty w hipotezie „tego jedynego" 
element wyboru partnera, sugerując, Ŝe kobiety częściej osiągają orgazm podczas współŜycia 
z męŜczyznami o genotypie i fenotypie wysokiej jakości. Jednak wszystkie te badania budzą 
pewne wątpliwości, poniewaŜ nie umoŜliwiają określenia kierunku związku przyczynowo-
skutkowego. Być moŜe atrakcyjni męŜczyźni o symetrycznych ciałach mają więcej 
doświadczeń seksualnych, a tym samym zyskują więcej okazji do tego, aby się nauczyć, jak 
być lepszymi kochankami. Ponadto, Ŝeński orgazm nie wiąŜe się z silniejszą miłością kobiety 
do partnera czy teŜ większymi inwestycjami w związek, ani ze sposobem, w jaki kobieta 

 

spostrzega miłość męŜczyzny i jego inwestycje. Wszystko to wydaje się podwaŜać słuszność 
tej wersji hipotezy „tego jedynego", która skupia się na „rodzinnym szczęściu".

 

O co więc w tym wszystkim chodzi? Wydaje się, Ŝe kluczem do rozwiązania tej 

tajemnicy jest związek między Ŝeńskim orgazmem a zatrzymaniem spermy w drogach 
rodnych, połączony z ukrytą stroną kobiecej seksualności - zdradami seksualnymi. Jak 
pamiętamy, Kinsey odkrył, Ŝe odsetek kobiet, które osiągały więcej orgazmów z kochankiem 
niŜ z męŜem, niemal dwukrotnie przewyŜszał odsetek kobiet, które częściej doświadczały 
szczytu seksualnej przyjemności podczas współŜycia ze stałym partnerem. Badanie 
przeprowadzone niedawno w Wielkiej Brytanii ujawniło, Ŝe kobiety mają więcej orgazmów 
sprzyjających zatrzymywaniu spermy w drogach rodnych (czyli takich, które występują w 
ciągu dwóch minut od orgazmu męŜczyzny) podczas stosunków z kochankami niŜ w trakcie 
współŜycia z męŜami (Baker, Bellis, 1995). Rozstrzygającym argumentem moŜe się jednak 
okazać czas odbywania popołudniowych schadzek w zacisznych hotelikach. Kobiety, które 
mają romanse, wydają się współŜyć seksualnie ze swoimi kochankami przede wszystkim w te 
dni, kiedy są najbardziej płodne - tuŜ przed owulacją lub podczas jej trwania. Rzeczywiście, 
w okresie największej płodności kobiety współŜyją z kochankami trzykrotnie częściej niŜ w 
niepłodnej fazie poowulacyjnej (Baker, Bellis, 1995).

 

Nareszcie zaczynamy uchylać rąbka tajemnicy Ŝeńskiego orgazmu. Zdolność kobiety 

do jego osiągania mogła się pierwotnie wytworzyć jako produkt uboczny, jak twierdzili 
Symons i Gould. Wydaje się jednak, Ŝe w toku ewolucji doszło do adaptacyjnej modyfikacji 
Ŝ

eńskiego orgazmu, wskutek czego stało się istotne, kiedy i z kim kobieta go osiąga. Dane 

empiryczne przemawiają za hipotezą „tego jedynego", ale nie w jej pierwotnej postaci. 
Orgazm wydaje się spełniać funkcję narzędzia selekcji, za pomocą którego kobieta wybiera, 
który z męŜczyzn ją zapłodni, przy czym ów wybranek wcale nie musi być jej męŜem. 
Kobiety częściej osiągają orgazm ze stałymi partnerami o genach wysokiej jakości, 
przejawiającej się w anatomicznej symetrii ciała oraz w fizycznej atrakcyjności. Jeśli jednak 
kobieta ma romans, to takŜe zwykle wybiera kochanka o genach wysokiej jakości i właśnie z 
nim - w kontekście niebezpiecznych schadzek - częściej niŜ z męŜem doświadcza szczytu 
seksualnych doznań. W takiej sytuacji orgazm moŜe ułatwiać kobiecie stosowanie strategii 
wyboru partnerów, która umoŜliwia jej „złapanie dwóch srok za ogon" - czyli uzyskanie 

background image

inwestycji od jednego męŜczyzny, który zapewnia jej dzieciom ojcowską opiekę i potrzebne 
zasoby, oraz dobrych genów od innego męŜczyzny, który niewiele inwestuje, ale podwyŜsza 
genetyczną jakość jej dzieci.                                               

 

ChociaŜ analiza wyników badań naukowych przywiodła mnie do wniosku, ze Ŝeński 

orgazm nosi przynajmniej pewne znamiona adaptacji, to przeciwnicy tej tezy - zwolennicy 
hipotezy produktu ubocznego - nadal dysponują sporym arsenałem argumentów. śadna ze 
współczesnych hipotez adaptacyjnych nie wyjaśnia, na przykład, dlaczego kultury wydają się 
tak bardzo róŜnić pod względem częstości występowania Ŝeńskiego orgazmu. Ponadto 
musimy się liczyć z moŜliwością, Ŝe Ŝeński orgazm nie jest w pełni ani adaptacją, ani 
produktem ubocznym, ale raczej łączy w sobie pewne właściwości produktu ubocznego z 
adaptacyjną modyfikacją.

 

Na zakończenie tych rozwaŜań warto zwrócić uwagę na uderzającą lukę w 

ewolucyjnych teoriach dotyczących moŜliwych funkcji Ŝeńskiego orgazmu. OtóŜ autorzy tych 
teorii niemal zupełnie pominęli kwestię wpływu owych funkcji na strategie seksualne 
męŜczyzn. 
*Donowi Symonsowi naleŜą się podziękowania za to, Ŝe zwrócił uwagę na tę lukę. 

  
Jeśli Ŝeński orgazm spełnia funkcję „wykrywacza" najlepszego partnera lub słuŜy 

zwiększaniu prawdopodobieństwa zajścia w ciąŜę z konkretnym męŜczyzną, to selekcja 
naturalna powinna sprzyjać koewolucyjnemu wykształceniu się u męŜczyzn adaptacji 
zwiększających szansę na to, Ŝe ich partnerka osiągnie orgazm. MoŜna by zatem oczekiwać, 
Ŝ

e męŜczyźni są wyposaŜeni w adaptacje, dzięki którym (a) rozpoznają Ŝeński orgazm, (b) nie 

dają się oszukać kobiecie, która tylko go udaje, (c) powstrzymują ejakulację do momentu, 
kiedy partnerka go osiąga i (d) doprowadzają do wytrysku nasienia natychmiast po jego 
osiągnięciu przez kobietę. Dotąd nie zgromadzono Ŝadnych danych potwierdzających 
istnienie tych hipotetycznych adaptacji. Jest to niezwykłe wyzwanie dla przyszłych badaczy, 
którzy będą mieli dość odwagi, Ŝeby się włączyć w naukową debatę na temat moŜliwych 
funkcji Ŝeńskiego orgazmu.

 

 

Dlaczego kobiety miewają romanse?

 

Przeprowadzone niedawno badanie marzeń seksualnych trzystu czterdziestu dzie-

więciu osób przyniosło godne uwagi wyniki - 87% badanych przyznało, Ŝe w ciągu ostatnich 
dwóch miesięcy miało fantazje seksualne na temat kogoś innego niŜ stały partner (Hicks, 
Leitenberg, 2001). Pod tą zaskakująco wysoką liczbą kryje się wyraźna róŜnica pici - 
męŜczyzn, którzy ujawnili takie marzenia, było o 18% więcej niŜ kobiet. Oznacza to jednak, 
Ŝ

e aŜ 80% kobiet przyznało się do niedawnych fantazji seksualnych na temat kogoś spoza ich 

obecnego związku. Kobiety często pogrąŜają się w seksualnych marzeniach takŜe na temat 
obecnego partnera. Warto dodać, Ŝe większość seksualnych fantazji przedstawicieli obu płci - 
64% marzeń kobiet i 54% fantazji męŜczyzn - skupia się na ich obecnym partnerze. Niemniej 
jednak, 34% erotycznych marzeń kobiet dotyczyło kogoś innego. Dlaczego?

 

Pewna wskazówka wynika z funkcji seksualnych marzeń: „(...) umysł jest przystosowany do 
radzenia sobie z tym, co niezwykłe i złoŜone, oraz z tym, co się wydarzy w przyszłości (...), 
funkcja umysłu polega na wywoływaniu zachowań; nawet jeśli zaledwie jeden na tysiąc 
impulsów zostanie urzeczywistniony, to jednak funkcja poŜądania polega na motywowaniu 
jednostek do współŜycia seksualnego" (Symons, 1979, s. 206-207). Fantazje są oknem, przez 
które moŜna zajrzeć do seksualnej części umysłu człowieka, ale odgrywają takŜe znacznie 
waŜniejszą rolę: motywują nas do wprowadzania naszych pragnień w czyn, kiedy pojawia się 
okazja, a moment jest po temu właściwy.

 

Czy dysponujemy jakimikolwiek dowodami empirycznymi na to, Ŝe fantazje 

seksualne motywują ludzi do nawiązywania romansów? Przyjrzyjmy się następującym danym 

background image

statystycznym. Męskie fantazje seksualne na temat innych kobiet nie są istotnie związane z 
tym, czy męŜczyźni zdradzają swoje partnerki - kobiety spoza obecnych związków badanych 
męŜczyzn pojawiały się w 54% seksualnych marzeń wiernych i w 55% fantazji niewiernych 
partnerów. Odmiennie przedstawiała się sytuacja w wypadku kobiet. Tylko 30% fantazji 
wiernych kobiet dotyczyło kogoś innego niŜ ich obecni partnerzy, ale ponad 53% marzeń 
niewiernych kobiet skupiało się na męŜczyznach spoza ich obecnego związku. Oczywiście na 
podstawie tych danych nie moŜna określić kierunku zaleŜności przyczynowo--skutkowej. Być 
moŜe to niewierność powoduje, Ŝe kobiety częściej snują seksualne fantazje na temat innych 
męŜczyzn, a nie marzenia są przyczyną romansów. Niemniej jednak, wyniki te są zgodne z 
koncepcją, Ŝe fantazje seksualne na temat męŜczyzn innych niŜ ich obecni partnerzy skłaniają 
kobiety do poszukiwania seksualnych doznań w ramionach kochanków.

 

Pytanie, z jakich ewolucyjnych przyczyn kobiety angaŜują się w owe niebezpieczne 

związki, nadal wprawia badaczy w zakłopotanie, a dzieje się tak z dwóch powodów. Po 
pierwsze, w porównaniu z męŜczyznami kobiety rzadko mogą bezpośrednio podnieść swoją 
wydajność reprodukcyjną przez znalezienie dodatkowych partnerów seksualnych. Podczas 
gdy przodkowie dzisiejszych męŜczyzn mogli bezpośrednio zwiększać szansę odniesienia 
reprodukcyjnego sukcesu przez współŜycie seksualne z dodatkowymi partnerkami, kobiety 
nie miały takiej moŜliwości. Konieczność zainwestowania dziewięciu miesięcy w ciąŜę 
uniemoŜliwia kobietom rodzenie więcej niŜ jednego dziecka na rok, niezaleŜnie od tego, czy 
mają jednego, dziesięciu, czy stu partnerów seksualnych.

 

Drugim czynnikiem, który powinien zniechęcać kobiety do seksualnych przygód „na 

boku", są ogromne koszty, jakie mogą ponosić wskutek zdrady. Decydując się na romans, 
kobieta ryzykuje, Ŝe zostanie porzucona przez stałego partnera. MęŜczyźni często rozwodzą 
się z kobietami przyłapanymi na zdradzie (zob. rozdział ósmy). Nawet jeśli kobieta nie 
zostanie porzucona, grozi jej fizyczna i psychiczna przemoc ze strony zazdrosnego partnera. 
AngaŜując się w seksualne przygody, kobiety naraŜają na szwank swoje dobre imię. Ryzykują 
obniŜenie swojej wartości jako potencjalnych partnerek w razie, gdyby w przyszłości musiały 
powrócić na matrymonialny rynek. Mogą równieŜ zaszkodzić swoim dzieciom, poniewaŜ 
zdarza się, Ŝe zdradzeni męŜczyźni porzucają dzieci albo ograniczają inwestycje w 
potomstwo. Niewierne kobiety wystawiają się teŜ na ryzyko zaraŜenia się od kochanków 
chorobami przenoszonymi drogą płciową. Ponadto, jakby wszystkich tych kosztów było 
jeszcze mało, romanse wymagają czasu, energii i wysiłku - cennych zasobów, które moŜna by 
przeznaczyć na inne adaptacyjne zadania. Dlaczego kobiety miałyby podejmować tak wielki 
wysiłek i naraŜać się na tak ogromne koszty tylko po to, Ŝeby uzyskać kilka chwil seksualnej 
przyjemności i nieistotny dodatek w postaci nadprogramowej spermy innego męŜczyzny? 
Jakie potencjalne korzyści wynikające ze zdrady są tak waŜne, Ŝe przewyŜszają wszystkie 
koszty, które kobieta moŜe wskutek niej ponieść?                                                                                                                 

Poszukując odpowiedzi na te pytania, wysunięto wiele hipotez. W rozdziale czwartym 

omówiliśmy wiarygodność hipotezy powiększania dostępu do zasobów oraz hipotezy ochrony 
w kontekście strategii wyboru partnerów w przelotnych związkach. Kobiety mogą 
otrzymywać od swoich kochanków jedzenie, prezenty, a czasami pieniądze (i często tak się 
dzieje), co przemawia za hipotezą powiększania dostępu do zasobów (Greiling, Buss, 2000). 
Hipoteza ochrony wydaje się jednak bardziej kontrowersyjna. Po pierwsze, nie zgromadzono 
dotąd dowodów na to, Ŝe kochankowie zapewniają kobietom ochronę. Po drugie, kobiety 
naraŜają się na przemoc, jeśli ich stały partner zauwaŜy, a nawet będzie tylko podejrzewał 
niewierność partnerki (Przegląd badań zob. w: Buss, 2000). Naiwne wydaje się przy-
puszczenie, Ŝe kobieta ryzykuje przemoc ze strony zazdrosnego męŜa po to, by uzyskać 
ochronę od kochanka, który zwykle inwestuje w nią znacznie mniej niŜ stały partner.

 

Przeprowadzone ostatnio badania wskazują na bardziej przekonujące korzyści, jakie kobiety 
mogą czerpać z pozamałŜeńskich romansów. Jedna z takich korzyści ujawniła się juŜ przy 

background image

okazji omawiania wyników badań nad Ŝeńskim orgazmem - chodzi tu o hipotezę „dobrych 
genów".

 

Zgodnie z zasadami rynku matrymonialnego kobieta - przynajmniej teoretycznie - 

moŜe pozyskać od kochanka lepsze geny, niŜ ma do zaoferowania jej stały partner. Wielu 
bardzo atrakcyjnych męŜczyzn chętnie się angaŜuje w przelotne związki z mniej atrakcyjnymi 
partnerkami, jeśli te nie próbują na nich nałoŜyć trwałych zobowiązań. Gdyby zatem nie 
trzeba było ponosić Ŝadnych kosztów, w bezwzględnym świecie, w którym liczy się przede 
wszystkim wartość reprodukcyjna, optymalna Ŝeńska strategia doboru partnerów polegałaby 
na pozyskiwaniu stałych inwestycji od męŜa oraz lepszych genów od kochanka. Seksualne 
„skoki w bok" mogą jej zapewnić lepsze i bardziej zróŜnicowane geny oraz tak zwane geny 
seksownego syna. Takie geny mogą zwiększać Ŝywotność i sukces reprodukcyjny jej dzieci. 
Zatem chociaŜ pradawne kobiety rzadko mogły bezpośrednio podnieść swoją reprodukcyjną 
wydajność przez angaŜowanie się w poza-małŜeńskie romanse, to jednak mogły zwiększyć 
swój ostateczny sukces reprodukcyjny, zapewniając genetyczną wyŜszość swoim dzieciom - 
w ten sposób kosztem zdradzonych męŜczyzn zyskiwały reprodukcyjną przewagę nad innymi 
kobietami. 
* Pewna kwestia podwaŜa jednak słuszność tego rozumowania. Dlaczego w procesie ewolucji 
u kobiet nie wykształciła się umiejętność rozpoznawania genów, które czynią z męŜczyzny 
dobrego opiekuna (dostarczyciela zasobów) i dobrego ojca, a nie tylko genów, które 
sprawiaj;), Ŝe męŜczyzna świetnie się sprawdza w przelotnych kontaktach seksualnych? 

 

Dane potwierdzające słuszność hipotezy dobrych genów pochodzą między innymi z 

badań nad odsetkiem genetycznych zdrad. W badaniach tych wykorzystuje się metody 
porównywania grup krwi bądź analizy DNA. Są one niezwykle trudne do przeprowadzenia, a 
ich wyniki mogą się okazać groźne niczym odbezpieczony granat. Dotąd opublikowano 
rezultaty niewielu takich badań, a w tych, które ujawniono, odsetek genetycznych zdrad 
wynosi od 1% do 30% (przy średniej oscylującej wokół 10%). Na przykład dane 
zgromadzone w Szwajcarii wskazują na zaledwie 1 % przypadków genetycznego 
wykluczenia ojcostwa, podczas gdy badanie przeprowadzone w Monterey (w Meksyku) 
ujawniło aŜ 12% takich przypadków (Cerda-Flores, Barton, Marty-Gonzales, Rivas, 
Chakraborty, 1999; Sasse, Muller, Chakraborty, Ott, 1994; Maclntyre, Sooman, 1991). Jedna 
z moich koleŜanek, która Ŝyczyła sobie zachować anonimowość, powiedziała mi, Ŝe przy 
okazji badania genetycznych uwarunkowań raka piersi w Stanach Zjednoczonych, posługując 
się techniką analizy markerów DNA, odkryła dziesięcioprocentowy wskaźnik genetycznej 
zdrady. Być moŜe zatem 10% czytelników tej ksiąŜki, w wyniku nigdy nieodkrytych zdrad, 
których dopuściły się ich matki, ma innych genetycznych ojców niŜ sądzi. ChociaŜ wyniki 
tych badań nie przemawiają bezpośrednio za hipotezą dobrych genów, to jednak dowodzą 
występowania zjawiska, które jest warunkiem koniecznym słuszności tej hipotezy - płodzenia 
dzieci przez męŜczyzn, którzy nie są stałymi partnerami ich matek.                       

 

Hipoteza dobrych genów została zweryfikowana w fascynującym badaniu autorstwa 

Steve'a Gangestada i Randy'ego Thornhilla (Gangestad, Thornhill, 1997). Badacze ci zadali 
sobie podstawowe pytanie: co charakteryzuje męŜczyzn, których kobiety wybierają na 
pozamałŜeńskich partnerów seksualnych? Zbadali kilka zmiennych, między innymi 
doświadczenie seksualne, wiek, status społeczno-ekonomiczny, oczekiwane dochody oraz styl 
przywiązania. Zmierzyli takŜe dwa wskaźniki genetycznej jakości - symetrię ciała (mierzoną 
przy uŜyciu cyrkla) oraz atrakcyjność fizyczną. Jak pamiętamy, symetria ciała jest przypusz-
czalnie dziedziczną oznaką dobrej kondycji, wskazującą na brak genów, które zaburzają 
rozwój, bądź na obecność genów wzmacniających odporność na szkodliwe czynniki 
ś

rodowiskowe. MęŜczyźni o symetrycznej budowie ciała są takŜe bardziej muskularni, 

energiczni, wyŜsi i lepiej zbudowani, cieszą się lepszym zdrowiem fizycznym i psychicznym 

background image

oraz osiągają nieco lepsze wyniki w testach inteligencji niŜ ich mniej symetryczni rówieśnicy 
(Thornhill, Gangestad, w druku). NajwaŜniejszym odkryciem autorów tego badania był 
jednak fakt, Ŝe kobiety częściej wybierają na swoich kochanków męŜczyzn o symetrycznej 
budowie ciała niŜ kandydatów asymetrycznych. Ponadto, męŜczyźni o symetrycznej budowie 
ciała mieli zwykle więcej kontaktów seksualnych z kobietami, które pozostają w innych 
związkach. Być moŜe kobiety wybierające takich męŜczyzn, wybierają przede wszystkim 
partnerów, których geny ostatecznie zwiększą szansę na to, Ŝe ich potomstwo przetrwa i 
odniesie reprodukcyjny sukces.

 

Oprócz pozyskania dobrych genów, kobiety mogą czerpać z romansów jeszcze inną 

korzyść — romans stanowi swego rodzaju dźwignię, która umoŜliwia kobiecie zmianę 
partnera. Hipoteza zmiany partnera występuje w wielu odmianach. Jedna z nich głosi, Ŝe 
romans pełni funkcję dźwigni, dzięki której kobieta moŜe się wydostać z nieudanego 
związku, być moŜe przez zmotywowanie męŜa do odejścia, czyli - jak pisze Donald Symons - 
moŜe „się pozbyć obecnego męŜa i zyskać lepszego". Po drugie, romans moŜe umoŜliwić 
kobiecie odbycie „próbnej jazdy" z innym męŜczyzną i przekonanie się, jak bardzo do siebie 
pasują lub jak wiele nowy partner jest gotów w nią zainwestować - takie informacje byłoby 
jej trudno zdobyć bez pewnego stopnia intymnej zaŜyłości. Romanse mogą takŜe ułatwiać 
oszacowanie własnej wartości na rynku matrymonialnym, chociaŜ takie informacje moŜna 
zwykle uzyskać za pomocą mniej kosztownych metod, takich jak flirtowanie bądź po prostu 
obserwowanie liczby i atrakcyjności męŜczyzn, którzy wydają się seksualnie lub uczuciowo 
zainteresowani daną kobietą.

 

Przeprowadzone ostatnio badania przyniosły obiecujące potwierdzenie słuszności 

hipotezy zmiany partnera. Wraz z Heidi Greiling przeprowadziliśmy cztery badania mające 
na celu zweryfikowanie tej oraz innych hipotez dotyczących korzyści, jakie kobiety czerpią z 
romansów (Greiling, Buss, 2000). W jednym z badań poprosiliśmy pięćdziesiąt osiem 
uczestniczek, aby oceniły prawdopodobieństwo uzyskania kaŜdej z dwudziestu ośmiu 
korzyści, jakie mogłyby przynieść kobiecie romanse. Na tej liście znalazły się rozmaite 
korzyści, począwszy od: „Poprawiłaby swoje umiejętności przyciągania i uwodzenia 
męŜczyzn", a skończywszy na: „Zyskałaby pieniądze, darmowe kolacje lub ubrania". Okazało 
się, Ŝe badane kobiety najwyŜej oceniły seksualne spełnienie, co moŜe wskazywać na to, iŜ w 
romansach wielkie znaczenie ma orgazm. Jednak wiele innych wysoko ocenionych korzyści 
dotyczyło moŜliwości zmiany partnera:

 

•   Znalezienie bardziej atrakcyjnego partnera niŜ obecny towarzysz Ŝycia.

 

•   Ułatwienie zerwania z obecnym partnerem.

 

•   MoŜliwość zastąpienia obecnego partnera.

 

•   Odkrycie innych potencjalnych partnerów, którzy mogą być nią zainteresowani.

 

 
 
 
 

•   Upewnienie się co do cech, które jej zdaniem są waŜne u partnera w stałym związku (lub w 
małŜeństwie).

 

•   MoŜliwość uzyskania trafnej wiedzy na temat tego, co myślą o niej inni potencjalni 
partnerzy.

 

W drugim badaniu poprosiliśmy sto jeden uczestniczek o ocenę czterdziestu siedmiu 

okoliczności pod względem stopnia, w jakim zwiększyłoby się prawdopodobieństwo, Ŝe 
kobieta zdecyduje się na seksualne kontakty z kimś innym niŜ jej aktualny partner. Lista 
okoliczności była dość zróŜnicowana, począwszy od: „Kobieta odkrywa, Ŝe jej aktualny 
partner ma romans", a skończywszy na: „Aktualny partner nie moŜe się utrzymać w Ŝadnej 
pracy". I w tym wypadku kobiety oceniały, Ŝe moŜliwość zmiany partnera w znacznym 

background image

stopniu zwiększa prawdopodobieństwo nawiązania romansu:

 

•   Poczucie, Ŝe mogłaby znaleźć kogoś, kto bardziej by jej odpowiadał niŜ obecny partner.

 

•   Spotkanie kogoś, kto jest gotów spędzać z nią mnóstwo czasu.

 

•   Spotkanie zainteresowanego nią męŜczyzny, który jest przystojniejszy od jej aktualnego 
partnera.

 

Ostatnia z wymienionych okoliczności moŜe być takŜe pośrednim potwierdzeniem słuszności 
hipotezy „dobrych genów", biorąc pod uwagę fakt, Ŝe atrakcyjność fizyczna jest w pewnym 
stopniu dziedziczna.

 

W trzecim badaniu uczestniczyły kobiety, które w przeszłości nawiązywały przelotne 

związki. Chcieliśmy się dowiedzieć, jakie korzyści dostrzegają one w romansach. Tym razem 
takŜe ujawniło się istotne znaczenie moŜliwości zmiany partnera. Kobiety o bogatym 
doświadczeniu seksualnym uznały „odkrycie innych dostępnych partnerów" oraz 
„odnalezienie innych partnerów, którzy są nią zainteresowani" za najwaŜniejsze korzyści, 
jakie czerpią z romansów. Kobiety o bardziej monogamicznym nastawieniu nie wyraŜały 
podobnych opinii.

 

Czwarte z przeprowadzonych przez nas badań ujawniło ukrytą korzyść, którą 

przynoszą kobiecie romanse - wzrost samooceny. Poprosiliśmy pięćdziesiąt trzy uczestniczki, 
aby oceniły, jak istotna byłaby kaŜda z osiemdziesięciu jeden potencjalnych korzyści, gdyby 
kobieta uzyskała ją od kochanka. A oto lista najbardziej poŜądanych z nich:

 

•   Kochanek sprawił, Ŝe czuła się bardziej wartościowa niŜ z jakimkolwiek innym partnerem.

 

•   Czuła się wartościowa, poniewaŜ partner okazywał jej szacunek.

 

•   PoniewaŜ kochanek interesował się szczegółami jej Ŝycia, czuła się z nim dobrze.

 

•   Kochanek sprawił, Ŝe czuła się waŜna.                      

 

•   Kochanek sprawił, Ŝe czuła się inteligentna.

 

•   Kochanek sprawił, Ŝe czuła się piękna.

 

•   Kochanek sprawił, Ŝe czuła się seksowna.

 

Dlaczego owe korzyści związane z samooceną miałyby odgrywać tak waŜną rolę w 
kobiecych romansach? Samoocena jest niezwykle złoŜonym zjawiskiem i bez wątpienia 
spełnia wiele funkcji (Kirkpatrick, Ellis, 2001). Jedna z nich moŜe się wiązać ze zmianą 
partnera. Po długim związku, w którym juŜ od dawna „wieje nudą", ów nagły wzrost 
samooceny uzyskany dzięki kontaktom z nowym partnerem seksualnym działa na kobietę jak 
cudowny lek. Mówi jej, Ŝe jest godna poŜądania, inteligentna, interesująca i seksowna. 
Wywołuje w niej optymistyczną myśl, Ŝe gdzieś tam czekają na nią inni, lepsi partnerzy. Daje 
jej pewność siebie, dzięki której moŜe porzucić aktualnego partnera. Wreszcie, daje jej siłę, 
dzięki której jest gotowa podjąć ryzyko opuszczenia bezpiecznej przystani obecnego związku 
i powrotu na niepewny matrymonialny rynek. PoniewaŜ męŜczyźni rzadko wybaczają Ŝonom 
zdradę, romans moŜe być dla kobiety źródłem siły niezbędnej do uwolnienia się z 
małŜeńskich więzów. To, czy kobieta zwiąŜe się z kochankiem na stałe, moŜe się okazać 
nieistotne. Dzięki romansowi czuje się atrakcyjna i ma pewność, Ŝe inni będą ją spostrzegać 
jako godną poŜądania. Krótko mówiąc, wzrost samooceny daje kobiecie psychiczną pewność 
siebie, która jest jej potrzebna do tego, by mogła zmienić partnera.

 

Ostatnia wskazówka dotycząca tego, czy kobiece romanse pełnią funkcję związaną ze 

zmianą partnera, pochodzi z badań nad stylem przywiązania charakterystycznym dla kobiet, 
które chętnie nawiązują romanse. Styl przywiązania jest sposobem, w jaki ludzie podchodzą 
do związków - nastawieniem, które przypuszczalnie kształtuje się w dzieciństwie pod 
wpływem wzorca relacji danej osoby z matką i innymi opiekunami. Psychologowie 
wyodrębnili trzy style przywiązania. Osoby o bezpiecznym stylu przywiązania bez trudu 
osiągają bliskość z innymi, mają poczucie, Ŝe mogą liczyć na innych, z łatwością się im 
odwzajemniają, zapewniając ich, Ŝe mogą na nich polegać, oraz zwykle budują dojrzałe, 
wolne od lęku związki. Dla osób o unikowym stylu przywiązania psychiczna bliskość jest 

background image

krępująca. Tacy ludzie nie potrafią zaufać innym i unikają zaleŜności od innych. Zwykle 
odpychają tych, którzy próbują się do nich zbliŜyć. Osoby o lękowo--ambiwalentnym stylu 
przywiązania są głęboko niepewne tego, czy inni rzeczywiście darzą je miłością. Pragną 
bliskości z innymi i chcą stanowić jedność z ukochaną osobą, ale jednocześnie mają poczucie, 
Ŝ

e ludzie są niechętni nawiązywaniu z nimi prawdziwie intymnych relacji. Osoby o tym stylu 

przywiązania obawiają się, Ŝe ich pragnienie bliskości moŜe odstraszać innych.

 

Który ze stylów przywiązania w największym stopniu wiąŜe się ze skłonnością do 

romansowania? Styl bezpieczny nie jest związany z prawdopodobieństwem nawiązywania 
romansów - kobiety o tym stylu przywiązania nie romansują ani częściej, ani rzadziej niŜ inne 
kobiety (Gangestad, Thornhill, 1997). Jednak dwa pozostałe style okazują się wyraźnie 
skorelowane z nawiązywaniem seksualnych kontaktów poza stałym związkiem. Kobiety o 
unikowym stylu przywiązania romansują rzadziej niŜ inne. Być moŜe unikają bliskości w 
kontaktach ze stałym partnerem i nie szukają jej w związkach z innymi męŜczyznami. 
Natomiast kobiety o lękowo-ambiwalentnym stylu przywiązania nawiązują romanse częściej 
niŜ inne. Zachowują się tak, jakby połączenie rozpaczliwego pragnienia bliskości z obawą 
przed porzuceniem przez stałego partnera popychało je w ramiona innych męŜczyzn. Jeśli te 
kobiety trafnie spostrzegają sytuację - być moŜe na podstawie wcześniejszych doświadczeń 
związanych z porzuceniem - to romanse mogą być dla nich strategią unikania cierpienia 
wywołanego odejściem stałego partnera, a jednocześnie sposobem poszukiwania w relacji z 
innym męŜczyzną psychicznej bliskości, której tak bardzo potrzebują. Innymi słowy, w 
wypadku takich kobiet romanse mogą pełnić funkcję zmiany partnera.

 

Poznaliśmy przynajmniej częściowe odpowiedzi na pytanie, dlaczego kobiety 

nawiązują romanse. Wskazówek dotyczących funkcji kobiecych romansów dostarcza nam to, 
które kobiety najczęściej romansują, w jakich okolicznościach to robią, jakie korzyści z tego 
czerpią oraz jakich męŜczyzn wybierają na swoich kochanków. W wypadku kobiet, które 
zostają z dotychczasowym partnerem, romanse pełnią prawdopodobnie funkcję pozyskiwania 
dobrych genów. Zdradzając stałego partnera, kobieta uzyskuje inwestycje od jednego 
męŜczyzny oraz lepsze DNA od innego. W wypadku innych kobiet romanse spełniają funkcję 
zmiany partnera. Zapewniają kobietom nagły wzrost samooceny, dzięki czemu mogą się one 
„wydostać" z jednego związku i poszukać bliskości w nowej relacji.

 

 
Czy cykl menstruacyjny wpływa na kobiece strategie seksualne?

 

W środowisku naukowym krąŜy pewien dowcip: „Przeprowadzone niedawno badanie 

wykazało, Ŝe to, jaki typ męskiej twarzy kobieta uwaŜa za atrakcyjny, moŜe zaleŜeć od tego, 
w której fazie cyklu menstruacyjnego akurat się znajduje. Na przykład, jeśli kobieta 
jąjeczkuje, to pociągają ją męŜczyźni o surowych, męskich rysach twarzy. Jeśli natomiast jest 
tuŜ przed menstruacją, to będzie jej się raczej podobał męŜczyzna z noŜyczkami wbitymi w 
skroń".

 

Cykl menstruacyjny kobiety fascynuje wiele osób, jednak do niedawna prze-

prowadzono niewiele naukowych badań nad jego wpływem na strategie doboru seksualnego. 
Ta znikoma liczba badań wynika w znacznej mierze z dwóch czynników. Po pierwsze, takie 
badania są niezwykle trudne do przeprowadzenia, wymagają bowiem dokonywania 
wielokrotnych pomiarów kobiecych cykli, co jest bardzo trudne bez odpowiedniej techniki. 
Po drugie, brakowało przekonujących teorii umoŜliwiających przewidywanie, jakich zmian w 
wyborze partnerów naleŜałoby oczekiwać (o ile takie zmiany w ogóle zachodzą). 
Psycholodzy, biolodzy i antropolodzy ewolucyjni zaczynają obecnie wypełniać te luki.

 

Wiele osób zastanawia się nad podstawową kwestią: kiedy kobiety chcą się kochać? 

Nareszcie zaczyna się wyłaniać odpowiedź na to frapujące pytanie. W jednym z badań 
określano moment owulacji, mierząc podstawową temperaturę ciała, która wzrasta tuŜ przed 
jajeczkowaniem. Przez dwadzieścia cztery miesiące badane kobiety stawiały na dziennym 

background image

wykresie krzyŜyk za kaŜdym razem, kiedy odczuwały seksualne poŜądanie (Stanisław, Rice, 
1998; zob. takŜe Regan, 1996). Wszystkie krzyŜyki naniesiono następnie na wykres 
prezentujący 28-dniowe cykle menstruacyjne. Okazało się, Ŝe odczuwane przez kobiety 
seksualne poŜądanie narastało stopniowo w miarę, jak zbliŜał się moment owulacji, osiągając 
gwałtowny szczyt tuŜ przed nią (owulacja następuje w czternastym dniu cyklu). Następnie 
poŜądanie stopniowo słabło w miarę, jak zbliŜały się bezpłodne dni menstruacji. ChociaŜ 
kobiety mogą odczuwać seksualne poŜądanie w ciągu całego cyklu men-struacyjnego (i 
czasami tak się dzieje), a niektóre badania wskazują na niewielki wzrost poŜądania tuŜ przed 
menstruacją, to jednak wyniki najbardziej wnikliwych i wiarygodnych metodologicznie badań 
ujawniają wyraźny szczyt poŜądania w fazie folikularnej - czyli tuŜ przed owulacja, kiedy 
kobieta moŜe z największym prawdopodobieństwem zajść w ciąŜę (Zob. Gangestad, Cousins, 
w druku - przegląd badań i wnioski). ChociaŜ wśród biologów panuje obiegowa opinia, Ŝe 
„owulacja jest utajona", to jednak pradawne seksualne tęsknoty wydają się budzić w 
kobietach dokładnie wtedy, kiedy zajście w ciąŜę staje się najbardziej prawdopodobne.

 

Dokładne znaczenie tych sygnałów stało się przedmiotem wielu prowadzonych 

ostatnio badań. W jednym z nich posłuŜono się dostępnym na rynku przyrządem do 
wykrywania owulacji, aby w grupie pięćdziesięciu jeden kobiet zmierzyć wzrost poziomu 
wydzielanych przez przysadkę mózgową hormonów lu-teinizujących - który ma miejsce tuŜ 
przed owulacja (około dwudziestu czterech do czterdziestu ośmiu godzin przed nią) 
(Gangestad, Thornhill, Garver, w druku). Uczestniczki tego badania dwukrotnie wypełniały 
kwestionariusz - pierwszy raz podczas najbardziej płodnej fazy folikularnej, a drugi w trakcie 
najmniej płodnej fazy lutealnej. Niektóre z pozycji kwestionariusza dotyczyły pragnień i 
fantazji seksualnych badanych kobiet na temat męŜczyzn niebędących ich aktualnymi 
partnerami:

 

•   Poczułam silny pociąg seksualny do kogoś innego niŜ mój obecny partner.

 

•   Fantazjowałam na temat uprawiania seksu z obcym męŜczyzną, ze znajomym lub z 
dawnym partnerem.

 

•   Poczułam seksualne podniecenie na widok bardzo atrakcyjnego fizycznie męŜczyzny 
(kogoś innego niŜ mój obecny partner).

 

•   Podniecił mnie zapach jakiegoś męŜczyzny (kogoś innego niŜ mój obecny partner).

 

Badacze pytali takŜe o pociąg do obecnych partnerów oraz o fantazje seksualne na ich 

temat. W najbardziej płodnej fazie cyklu kobiety częściej fantazjowały na temat innych 
męŜczyzn i reagowały na nich silniejszym podnieceniem seksualnym niŜ w fazie najmniej 
płodnej. Pragnienia seksualne kobiet dotyczące innych męŜczyzn oraz fantazje seksualne na 
ich temat były przynajmniej o 65% częstsze w okresie płodności niŜ w fazie bezpłodnej. U 
badanych kobiet nie wystąpiły jednak uzaleŜnione od fazy cyklu róŜnice w pociągu 
seksualnym do stałego partnera. Najwyraźniej strategia seksualna kobiet dotycząca kontaktów 
seksualnych poza stałym związkiem jest ściśle związana z owulacją.

 

Hipoteza macho.  
Jeśli kobiety, które mają stałych partnerów, odczuwają pociąg seksualny do innych męŜczyzn 
tuŜ przed owulacją, to zgodnie z zasadami logiki nasuwa się kolejne pytanie: jakimi cechami 
charakteryzują się męŜczyźni, którzy je pociągają? Dwaj brytyjscy psycholodzy próbowali 
znaleźć odpowiedź na to pytanie przy uŜyciu skomplikowanego programu komputerowego 
umoŜliwiającego tworzenie wizerunków twarzy (Penton-Voak, Perrett, 2000). Przygotowali 
oni cyfrowe fotografie, które następnie modyfikowali tak, aby uzyskać bardziej „męskie" lub 
bardziej „kobiece" twarze. Na przykład, kobiety mają zwykle mniejsze szczęki niŜ 
męŜczyźni, a męskie łuki brwiowe są bardziej wydatne niŜ kobiece. Technika cyfrowa 
umoŜliwia zmienianie podobizn twarzy tak, aby wydawały się bardziej męskie lub bardziej 
kobiece, przez manipulowanie owymi zróŜnicowanymi płciowo cechami. Grupa stu 
trzydziestu dziewięciu kobiet oceniała pięć fotografii róŜniących się w wymiarze męskość - 

background image

kobiecość: pierwsza była w 50% sfeminizowana, druga w 30% sfeminizowana, trzecia 
neutralna (ani sfeminizowana, ani zraaskulinizowana), czwarta w 30% zmaskulinizowana, a 
piąta w 50% zmaskulinizowana. Kobiety poproszono o wskazanie twarzy, która wydawała im 
się najbardziej atrakcyjna. Uczestniczki badania na podstawie podanego przez nie terminu 
ostatniej miesiączki podzielono na dwie grupy - grupę „wysokiego ryzyka zajścia w ciąŜę" 
oraz grupę „niskiego ryzyka zajścia w ciąŜę" (warto zauwaŜyć, Ŝe ta metoda jest mniej 
dokładna niŜ pomiar podstawowej temperatury ciała czy analiza poziomu hormonu 
luteinizującego). Wyniki badania okazały się niezwykle interesujące. Kobietom w najmniej 
płodnej fazie cyklu najbardziej podobała się twarz nieco sfeminizowana. Upodobania kobiet 
w najpłodniejszej fazie cyklu były zdecydowanie odmienne - najbardziej pociągała je twarz, 
którą w 30% zmaskulinizowano. Podobne wyniki uzyskano w badaniu, w którym 
uczestniczyła grupa kobiet z Japonii (Penton-Voak, Perrett, Castles, Kobayashi, Burt, Murray, 
Minamisawa, 1999). 

 

Dlaczego kobiety w fazie owulacyjnej miałyby preferować twarze o męskich rysach? 

Teoretyczne wyjaśnienie tego zjawiska opiera się na załoŜeniu, Ŝe męskie rysy twarzy są 
wiarygodnym fizycznym wskaźnikiem sprawności układu odpornościowego. Okazuje się, Ŝe 
produkcja testosteronu - hormonu, który wywołuje maskulinizację rysów twarzy - stanowi 
powaŜne obciąŜenie dla układu odpornościowego. Tylko wyjątkowo zdrowi męŜczyźni mogą 
sobie „pozwolić" na wytwarzanie duŜej ilości testosteronu w decydującym dla rozwoju 
okresie dorastania, kiedy ich twarze zaczynają przybierać dojrzały, dorosły wygląd. 
MęŜczyźni o mniejszej wartości reprodukcyjnej nie mogą znieść negatywnego wpływu testo-
steronu na ich i tak słaby system odpornościowy, zatem w procesie rozwoju ich organizmy 
wytwarzają ograniczoną ilość tego hormonu. Tylko męŜczyźni w doskonałej kondycji są w 
stanie ponieść koszty ponadprzeciętnie rozwiniętych drugorzędowych cech płciowych. 

 

MoŜna zatem uznać, Ŝe męskie rysy twarzy wskazują na dziedziczną dobrą kondycję 

organizmu - silny układ odpornościowy, który męŜczyzna moŜe przekazać swoim dzieciom. 
Fakt, Ŝe kobiety w fazie owulacji wybierają zmaskulinizowane twarze, ujawnia więc ich 
preferencję „dobrych genów", które czasami łatwiej jest pozyskać od kochanka niŜ od stałego 
partnera. Kobiety oceniają mniej męskie rysy twarzy - preferowane przez nie w najmniej 
płodnej fazie cyklu -jako oznakę gotowości do współpracy, uczciwości i zadatków na dobrego 
ojca. Być moŜe kobiety uznają owe cechy „miłego faceta" za najbardziej atrakcyjne u stałych 
partnerów, poniewaŜ mogą one wskazywać na gotowość męŜczyzny do długotrwałego 
inwestowania w kobietę i jej dzieci. Zatem „mili faceci" mogą dystansować swoich rywali - 
jednak tylko wtedy, kiedy ich partnerki nie znajdują się właśnie w fazie owulacji.

 

Psycholog ewolucyjny, Victor Johnston i jego współpracownicy posunęli się o krok 

dalej, opracowując wyrafinowane narzędzie eksperymentalne w postaci 1200-klatkowego 
filmu wykonanego w komputerowej technologii Quick Time (Johnson, Hagel, Franklin, Fink, 
Grammer, 2001). Program komputerowy umoŜliwia osobie badanej przeszukiwanie 
wielowymiarowej przestrzeni, w której znajdują się setki twarzy róŜniących się stopniem 
zmaskulinizowania bądź sfeminizowania oraz innymi właściwościami. Osoby badane 
przeglądają 1200-klatkowy film w obu kierunkach, posługując się suwakiem oraz 
przyciskami zatrzymującymi pojedynczą klatkę, aby odnaleźć najbardziej poŜądany obiekt - 
na przykład „najbardziej atrakcyjną twarz u kandydata na przelotnego partnera". Johnston 
zbadał podczas dwóch odrębnych sesji badawczych - w trakcie płodnej fazy folikularnej oraz 
podczas mniej płodnej fazy poowulacyjnej - czterdzieści dwie kobiety (które nie przyjmowały 
pigułek antykoncepcyjnych) w wieku od osiemnastu do trzydziestu pięciu lat. Datę owulacji 
określono przez odliczenie czternastu dni w tył od momentu rozpoczęcia miesiączki. ChociaŜ 
cykle menstruacyjne kobiet róŜnią się długością, to owe róŜnice występują zwykle między 
pierwszym dniem miesiączki a owulacją. Do owulacji dochodzi niemal zawsze na czternaście 
dni przed kolejną miesiączką, niezaleŜnie od całkowitej długości cyklu.

 

background image

Johnston i jego współpracownicy dokonali trzech waŜnych odkryć. Po pierwsze, 

większość kobiet - niezaleŜnie od fazy cyklu menstruacyjnego - preferowała twarze o 
ponadprzeciętnie męskich rysach. Ów wynik jest sprzeczny z rezultatem opisanego wcześniej 
brytyjskiego badania, które wykazało, Ŝe kobiety znajdujące się w najmniej płodnej fazie 
cyklu wolą twarze męŜczyzn o nieco sfeminizowanych rysach. Wyjaśnienie owych 
rozbieŜności wymaga przeprowadzenia dalszych badań. Po drugie, kiedy kobiety były w fazie 
wysokiego ryzyka zajścia w ciąŜę, preferowały jeszcze bardziej zmaskulinizowane twarze niŜ 
wtedy, gdy znajdowały się w najmniej płodnej fazie cyklu. To odkrycie jest w pełni zgodne z 
wynikami zarówno badania brytyjskiego, jak i japońskiego. W kategoriach ilościowych 
zaobserwowane przesunięcie preferencji wynosiło średnio dwadzieścia dziewięć klatek 
filmowych w kierunku bardziej męskich rysów twarzy (od klatki 299 do klatki 270). Po 
trzecie, kobiety, które uzyskały niskie wyniki w psychologicznym teście męskości, ujawniały 
szczególnie silne przesunięcie preferencji w trakcie cyklu menstruacyjnego - od klatki 298 w 
fazie niskiego ryzyka zajścia w ciąŜę do klatki 245 w najbardziej płodnej fazie (czyli aŜ o 
pięćdziesiąt trzy klatki w kierunku bardziej męskich rysów twarzy). Owa grupa mało męskich 
kobiet uznawała takŜe zmaskulinizowane rysy twarzy za szczególnie poŜądane u przelotnego 
partnera seksualnego.

 

Dlaczego kobietom podobają się twarze o męskich rysach i dlaczego owa preferencja 

jest szczególnie silna wtedy, gdy kobiety mogą z największym prawdopodobieństwem zajść 
w ciąŜę? Johnston twierdzi, Ŝe męskie rysy twarzy kształtują się przede wszystkim wskutek 
działania hormonów wytwarzanych w okresie dojrzewania. Wysoki poziom testosteronu 
doprowadza do powstania długiej i szerokiej Ŝuchwy, wydatniejszych łuków brwiowych i 
bardziej wystających kości policzkowych - czyli hormonalnych oznak dobrej kondycji 
organizmu. I rzeczywiście, kiedy kobiety poproszono o wskazanie „najzdrowszej" twarzy, ich 
wybory całkowicie się pokrywały z ocenami twarzy „najbardziej atrakcyjnej". Podsumo-
wując, wydaje się, Ŝe kobiety odczuwają pociąg do zdrowych męŜczyzn o silnym układzie 
odpornościowym, szczególnie kiedy znajdują się w najbardziej płodnej fazie cyklu 
menstruacyjnego, a ich wybór dotyczy przelotnego związku. Taka preferencja umoŜliwia 
kobiecie pozyskanie „dobrych genów", które mogą zostać przekazane jej potomstwu.

 

Zapach symetrii. A co ze zmysłem węchu? Anegdotyczne doniesienia sugerują, Ŝe 
nieprzyjemny zapach moŜe działać jak seksualny „wyłącznik", a badania empiryczne 
dowodzą, iŜ wiele kobiet spontanicznie określa zapach jako jeden z najwaŜniejszych 
czynników wpływających na poŜądanie seksualne (Regan, Berscheid, 1995). WaŜnej roli 
chemicznych sygnałów w doborze seksualnym ludzi dowiedli ostatnio James Kohl, Karl 
Grammer oraz inni badacze (Kohl, Atz-mueller, Fink, Grammer, 2001), którzy zajmowali się 
zjawiskiem wykrywania zapachów, a być moŜe równieŜ feromonów za pośrednictwem 
mechanizmów węchowych. Termin „feromon" stanowi połączenie dwóch greckich słów: 
hormon, co znaczy „stymulować lub podniecać", oraz pherein, oznaczającego „przenosić". 
Feromony są chemicznymi przekaźnikami wydzielanymi przez organizm jednej osoby, a 
wywołującymi fizjologiczne i behawioralne zmiany u innej. Przypuszcza się, Ŝe feromony są 
wydzielane przez umiejscowione w skórze apokrynowe gruczoły potowe, a takŜe przez usta, 
stopy i pochwę. ChociaŜ gruczoły apokrynowe pojawiają się juŜ w Ŝyciu płodowym, to 
zaczynają działać dopiero w okresie dojrzewania płciowego, co wskazuje na ich 
przypuszczalne znaczenie dla doboru seksualnego ludzi.

 

Kobiety nie tylko odznaczają się bardziej wraŜliwym zmysłem węchu niŜ męŜczyźni, 

ale takŜe osiągają szczyt wraŜliwości na zapachy w trakcie owulacji lub tuŜ przed nią. Czy ów 
nagły wzrost moŜe być funkcją, która rozwinęła się w toku ewolucji? Steve Gangestad i 
Randy Thornhill poprosili męŜczyzn, którzy róŜnili się pod względem symetrii ciała, Ŝeby 
przez dwie noce nie zmieniali podkoszulka, nie biorąc w tym czasie prysznica ani nie 
uŜywając dezodorantów (Gangestad, Thornhill, 1998; takie same wyniki uzyskali równieŜ 

background image

Rikowski, Grammer, 1999). Badacze poinstruowali równieŜ badanych męŜczyzn, Ŝeby nie 
jedli Ŝadnych pikantnych potraw - zawierających pieprz, czosnek, cebulę i tym podobne. Po 
dwóch dniach zebrali podkoszulki i zaprosili do laboratorium grupę kobiet, które miały je 
wąchać. Kobiety oceniały kaŜdy podkoszulek pod względem tego, jak przyjemnie (lub 
nieprzyjemnie) pachniał. Uczestniczki badania nie były świadome jego celu ani nie znały 
Ŝ

adnego z męŜczyzn, którzy wcześniej nosili podkoszulki. Badacze dokonali fascynującego 

odkrycia. Okazało się, Ŝe kobiety oceniały zapach podkoszulków noszonych przez męŜczyzn 
o symetrycznej budowie ciała jako bardziej przyjemny (bądź - w wypadku niektórych kobiet - 
mniej nieprzyjemny) niŜ zapach podkoszulków noszonych przez męŜczyzn mniej 
symetrycznych. Działo się tak jednak tylko wtedy, kiedy badana kobieta znajdowała się 
akurat w owulacyjnej fazie cyklu menstruacyjnego. Jajeczkujące kobiety uwaŜają, Ŝe 
symetryczni męŜczyźni pachną seksownie, a przynajmniej bardziej seksownie niŜ męŜczyźni 
o mniej symetrycznych ciałach. Prawdopodobnie przyszłe badania pozwolą nam poznać inne 
waŜne funkcje zapachu ciała w doborze seksualnym ludzi, chociaŜ we współczesnych 
społeczeństwach owe zjawiska mogą być przytłumione wskutek tego, Ŝe większość osób 
codziennie się kąpie i usuwa swoją naturalną woń za pomocą dezodorantów.

 

* Inne badanie wskazujące na waŜną rolę zapachu wykazało, Ŝe kobiety preferują zapach 
męŜczyzn o odmiennym genotypie głównego układu zgodności tkankowej (MHC); zob. 
Wedekind, Seebeck, Bettens, Paepke, 1995. 

 

 

W XVIII wieku francuski filozof Monteskiusz napisał, Ŝe „Człowiek jest jedynym 
zwierzęciem, które je, kiedy nie jest głodne, pije, kiedy nie jest spragnione, i uprawia miłość o 
kaŜdej porze". Tę uwagę moŜna uznać za słuszną w odniesieniu do czterech pór roku, jednak 
w kobiecych cyklach moŜna dostrzec subtelne rytmy miesięczne. ChociaŜ owulacji u kobiet 
nie towarzyszy jaskrawoczerwone obrzmienie w okolicy genitaliów, występujące 
powszechnie u szympansic w okresie rui, to cykl menstruacyjny z pewnością nie pozostaje 
bez wpływu na kobiece strategie seksualne.

 

 
Czy męŜczyźni mogą rozpoznać, kiedy kobieta owuluje?

 

Skoro owulacja wpływa na tak wiele aspektów kobiecych strategii pozyskiwania 

partnerów - na poŜądanie seksualne, fantazje seksualne dotyczące innych męŜczyzn, pociąg 
do zapachu męŜczyzn o symetrycznej budowie ciała oraz preferencję twarzy o zdecydowanie 
męskich rysach - to nasuwa się kolejne frapujące pytanie: czy męŜczyźni mogą rozpoznać 
moment owulacji? Według tradycyjnych poglądów naukowych nie mogą. Jak pisze Donald 
Symons, „Prosta logika procesów reprodukcyjnych oraz wyniki badań nad innymi gatunkami 
zwierząt nasuwają oczywisty wniosek, Ŝe (...) męŜczyźni powinni być w stanie rozpoznać, 
kiedy kobiety jajeczkują, oraz uznawać kobiety w fazie owulacji za najbardziej atrakcyjne 
seksualnie. Badacze poszukiwali u męŜczyzn takich adaptacji, ale jak dotąd niczego nie 
znaleźli (...)" (Symons, 1987, s. 133).

 

MoŜna jednak wskazać przekonujące powody, dla których takie adaptacje powinny 

istnieć (Buss, 1999, s. 145). Po pierwsze, ci przodkowie współczesnych męŜczyzn, którzy 
potrafili rozpoznać moment owulacji u kobiet, mogli kierować swoje taktyki uwodzenia i 
seksualne umizgi na kobiety, które właśnie jajeczkowały, a tym samym maksymalizować 
swoje szansę na skuteczne zapłodnienie i sukces reprodukcyjny. Po drugie, męŜczyźni mogli 
dzięki temu uniknąć niepotrzebnych kosztów, jakie ponosiliby, wkładając wysiłek w 
pozyskiwanie seksualnych partnerek, które nie są w fazie owulacji. Po trzecie, męska taktyka 
„pilnowania" partnerki przynosiłaby największe korzyści, gdyby skupiała się na kobiecie, 
która była właśnie w fazie owulacji. W Ŝadnym innym momencie utrata czujności nie mogła 
się bowiem okazać równie kosztowna.

 

MoŜna przypuszczać, Ŝe te adaptacyjne korzyści, jakie przynosiłaby męŜczyznom 

background image

umiejętność rozpoznawania momentu owulacji u kobiet, ulegały zwielokrotnieniu w miarę, 
jak nasz ewoluujący gatunek zasiedlał coraz to nowe środowiska. Ów wniosek opiera się na 
trafnym spostrzeŜeniu Margie Profet (Margie Profet [w rozmowie prywatnej], cyt. w: 
Symons, 1995, s. 90-91), badaczki zajmującej się procesami ewolucyjnymi. RozwaŜmy kilka 
uzasadnionych załoŜeń, które dotyczą sytuacji pradawnych kobiet, a opierają się na danych 
pochodzących z kultur tradycyjnych. Okres płodności kobiet wynosił średnio dwadzieścia 
sześć lat - od szesnastego do czterdziestego drugiego roku Ŝycia. Przez większość tego czasu 
(być moŜe aŜ 92%) kobieta była cięŜarna lub karmiła piersią. Laktacja i ciąŜa zatrzymują 
owulację. Być moŜe zatem przodkinie dzisiejszych kobiet jajeczko-wały zaledwie 
kilkadziesiąt razy w ciągu całego Ŝycia! Fakt, Ŝe to doniosłe wydarzenie było taką rzadkością, 
z pewnością zwiększał selekcyjny nacisk wywierany na męŜczyzn oraz dawał przewagę tym 
spośród nich, u których wykształciła się adaptacyjna zdolność do rozpoznawania momentu 
owulacji u kobiet. MęŜczyźni, którzy przegapili owe rzadkie okazje, byli skazani na 
ewolucyjną zagładę.

 

Innymi słowy, owulacja jest przełomowym wydarzeniem w przebiegu Ŝycia 

seksualnego. Jest punktem, wokół którego zachodzi kilka decydujących zdarzeń związanych z 
reprodukcją. Bez wątpienia kobieca owulacja stała się stosunkowo niejawna; nie uwidacznia 
się tak krzykliwie jak u spokrewnionych z nami szympansów. W procesie ewolucji u kobiet 
wykształciły się adaptacje, które zagłuszają sygnały owulacji. Owe adaptacje słuŜą trwałości 
stałych związków albo przyczyniają się do sukcesu romansów z innymi męŜczyznami, a być 
moŜe spełniają obie te funkcje jednocześnie. Byłoby jednak niezgodne z reprodukcyjną 
logiką, gdyby męŜczyźni pozostali ewolucyjnie niezmienni, podczas gdy sygnały kobiecej 
owulacji stawały się coraz mniej widoczne. Zgodnie z zasadami koewolucji, u męŜczyzn 
powinny się rozwijać adaptacje ułatwiające rozpoznawanie coraz mniej wyraźnych sygnałów. 
A moŜe kobiety rzeczywiście wygrały ów ewolucyjny wyścig zbrojeń?

 

Kilka lat temu przewidywałem, Ŝe tradycyjny pogląd, zgodnie z którym męŜczyźni są 

całkowicie niezdolni do rozpoznania momentu owulacji, zostanie kiedyś obalony (Buss, 
1999). To przewidywanie opierało się częściowo na analizie adaptacyjnych problemów, jakie 
męŜczyźni mogliby rozwiązać dzięki tej cennej umiejętności - począwszy od seksualnych 
zalotów, a skończywszy na pilnowaniu zdobytej partnerki. Wynikało teŜ po części z 
nieformalnych rozmów z moimi kolegami. Jeden z nich opowiedział mi, na przykład, o tym, 
jak pewnego dnia wybrał się na przyjęcie i spotkał tam kobietę, którą wcześniej ledwie 
zauwaŜał. Tego dnia wydawała się kwitnąć i wysyłała pozytywne seksualne sygnały. Ów 
męŜczyzna nie mógł oderwać od niej wzroku. Kiedy spotkał ją przypadkowo tydzień później, 
jego chwilowe zauroczenie ulotniło się bez śladu. Zastanawiał się, co wywołało tę 
przejściową zmianę. Czy to „coś" kryło się w jego umyśle, czy raczej w samej kobiecie? 
ChociaŜ wiele kobiet twierdzi, Ŝe to, czy wyglądają lepiej czy gorzej, zaleŜy od tego, jak 
danego dnia układają się im włosy, to zacząłem się zastanawiać, czy owe wahania 
atrakcyjności nie są częściowo związane z cyklem owulacyjnym.  

 

Badacze zaczęli ostatnio poświęcać owym wahaniom wiele uwagi. W najlepiej 

kontrolowanym spośród dotychczasowych badań dwóch psychologów ewolucyjnych - 
Devendra Singh i Matt Bronstad - poprosiło siedemnaście kobiet o to, aby w róŜnych fazach 
cyklu menstruacyjnego nosiły białe koszulki. W ten sposób badacze uzyskali próbki zapachu 
ciał badanych kobiet (Singh, Bronstad, 2001). Organizmy kobiet wytwarzają kopuliny, czyli 
pochwowe kwasy tłuszczowe, których ilość zmienia się w trakcie cyklu owulacyjnego. 
Większość kopulin jest wytwarzana podczas owulacji, a następnie ich stęŜenie stopniowo 
spada w trakcie poowulacyjnej fazy lutealnej, w miarę jak zbliŜa się początek menstruacji. 
Organizmy kobiet wydzielają takŜe zapachy, które powstają w umiejscowionych w skórze 
gruczołach apokrynowych. Skupiska tych gruczołów znajdują się między innymi wokół 
piersi. Pięćdziesięciu dwóch męŜczyzn, którzy nie byli świadomi celu badania ani nie znali 

background image

Ŝ

adnej z kobiet, oceniało kaŜdą z koszulek pod względem stopnia, w jakim pachnie 

„przyjemnie" i „seksownie". MęŜczyźni uznali zapach koszulek noszonych przez kobiety w 
trakcie fazy folikularnej za najbardziej seksowny i najprzyjemniejszy. Średnia ocena tych 
koszulek wynosiła 7,76 i była niemal o siedem punktów wyŜsza niŜ ocena koszulek, które 
kobiety miały na sobie podczas bezpłodnej fazy lutealnej. Podobne wyniki uzyskano w grupie 
par pozostających w stałych związkach, kiedy to badacze pobierali zapachy kobiecych ciał ze 
ś

liny, z pochwy oraz spod pach, a takŜe w badaniach, w których męŜczyźni oceniali podobne 

próbki pochodzące od nieznanych kobiet*. 
* Porań (1994); Kuukasjarvi, Eriksson, Koskela, Mappes, Rantala (w druku); zob. takŜe Doty, 
Ford, Preti, Huggins (1975). Thornhill i Gangesiad (1999) nie zdołali jednak potwierdzić tych 
wyników, posługując się innym zestawem metod badawczych. 

 

 
Inne pośrednie dowody równieŜ wskazują na to, Ŝe męŜczyźni są w stanie 

rozpoznawać sygnały, które —jak się uwaŜa — wiąŜą się z atrakcyjnością seksualną. W 
trakcie cyklu menstruacyjnego kobieca skóra zmienia nieznacznie barwę, przy czym jest 
najjaśniejsza w okolicach owulacji (Van den Berghe, Frost, 1986). Podczas owulacji skóra 
staje się takŜe lepiej ukrwiona, przez co męŜczyźni mają wraŜenie, Ŝe kobieta „promienieje". 
Ponadto, w tej fazie części ciała kobiety, które są zbudowane z tkanki miękkiej - na przykład 
piersi i uszy - stają się bardziej symetryczne (Manning, Scutt, 1996). Margie Profet wysunęła 
takŜe przypuszczenie, Ŝe wysoki poziom estrogenów we krwi kobiety moŜe powodować 
zmniejszenie się stosunku obwodu talii do obwodu bioder. Wszystkie te wskazówki - od 
koloru skóry przez zmiany w symetrii ciała po stosunek obwodu talii do obwodu bioder - są 
właściwościami, które moŜna zaobserwować i o których wiadomo, Ŝe są seksualnie 
atrakcyjne dla męŜczyzn. Oczywiście ze względu na to, Ŝe wszystkie te zmiany są dość 
subtelne, najłatwiej mogą je dostrzec męŜczyźni, z którymi kobiety kontaktują się na co 
dzień. Ta okoliczność odnosiła się do wielu członków niewielkich grup, w jakich Ŝyli nasi 
ewolucyjni przodkowie.

 

Oprócz wyglądu i zapachu u kobiet w fazie owulacji zmienia się takŜe zachowanie. 

Psycholog ewolucyjny Karl Grammer wysłał obserwatorów do barów dla samotnych. Ich 
zadaniem było dokonanie oceny, jak obcisłe ubrania noszą przychodzące do tych barów 
kobiety, oraz zarejestrowanie, jak często kobiety są dotykane przez męŜczyzn (Grammer, 
1996). Inny członek zespołu badawczego podchodził do kaŜdej z kobiet tuŜ po jej wyjściu z 
baru, fotografował ją i dowiadywał się, w której fazie cyklu menstruacyjnego się znajduje. 
Następnie Grammer wprowadził fotografie do komputera, a specjalny program obliczył 
proporcję nagiej skóry, którą odsłoniła kaŜda z kobiet.

 

MęŜczyźni w barach dla samotnych inicjowali kontakt dotykowy z owulującymi 

kobietami częściej niŜ z tymi, które nie były w fazie owulacji. Owulujące kobiety wysyłały 
takŜe więcej seksualnych sygnałów niŜ inne kobiety - nosiły bardziej obcisłe bluzki i krótsze 
spódnice, innymi słowy odkrywały większą powierzchnię nagiej skóry. Być moŜe zatem 
męŜczyźni nie są wcale tacy biegli w rozpoznawaniu momentu owulacji u kobiet, lecz to 
raczej owulujące kobiety czują się bardziej seksowne i wysyłają więcej seksualnych 
sygnałów, które mają przyciągać męŜczyzn. Wyniki innego badania potwierdzają słuszność 
tej interpretacji - w okolicach owulacji kobiety inicjowały kontakty seksualne ze swoimi 
partnerami częściej niŜ w innych fazach cyklu (Gangestad, Cousins, w druku).

 

Ostatnia podpowiedź ułatwiająca rozwiązanie zagadki owulacji pochodzi z informacji 

na temat tego, jak pilnie męŜczyźni strzegą swoich seksualnych partnerek (Gangestad, 
Thornhill, Garver, w druku). Jak wynika z obserwacji poczynionych przez kobiety, w 
okolicach owulacji męŜczyźni bardziej niŜ w innych fazach cyklu traktują je jak swoją 
własność (np.: „Wściekł się, kiedy zobaczył, ze spaceruję z innym męŜczyzną"), 
monopolizują ich czas (np.: „Spędzał ze mną jak najwięcej wolnego czasu, Ŝebym nie mogła 

background image

się spotykać z innymi męŜczyznami") i je rozpieszczają (np.: „Starał się być jak najmilszy, 
Ŝ

ebym była zadowolona"). Najwyraźniejsza zmiana zachodziła jednak w czujności. Kiedy ich 

partnerki owulowały, męŜczyźni częściej niespodziewanie do nich dzwonili, Ŝeby sprawdzić, 
z kim są, a takŜe częściej przeglądali ich osobiste rzeczy i pytali je, co robiły w czasie, kiedy 
się z nimi nie widzieli. Innymi słowy, męŜczyźni mogą wkładać więcej wysiłku w pilnowanie 
swoich partnerek wtedy, kiedy znajdują się one w fazie owulacji.                                                     

 

To badanie nie udziela jednak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o przyczyny 

owych powiązań. PoniewaŜ opisy zachowań męŜczyzn pochodzą od samych kobiet, nie 
moŜna więc wykluczyć tego, Ŝe podczas owulacji kobiety stawały się bardziej wyczulone na 
„wartownicze" wysiłki swoich partnerów, szczególnie jeśli odczuwały pociąg do innych 
męŜczyzn. Być moŜe jest tak, Ŝe to owulujące kobiety częściej zauwaŜają i opisują tego typu 
zachowania swoich partnerów, a nie tak, Ŝe męŜczyźni dostrzegają u swoich partnerek 
sygnały owulacji i zaczynają pilniej ich strzec. Jest teŜ moŜliwe, Ŝe męŜczyźni odbierają 
sygnały seksualnego pobudzenia kobiet i ich gotowości do flirtowania, co skłania ich do 
większej czujności. Być moŜe, wreszcie, męŜczyźni spostrzegają swoje owulujące partnerki 
jako bardziej atrakcyjne i pociągające niŜ w innych fazach cyklu, a -jak juŜ wiadomo - takie 
okoliczności nasilają skłonność do czujnego pilnowania partnerek (Buss, Shackelford, 1997). 
Autorzy przyszłych badań muszą zatem rozłoŜyć to fascynujące odkrycie na czynniki 
pierwsze, aby ustalić, czy przyczyną zaobserwowanego zjawiska jest fakt, Ŝe męŜczyźni 
spostrzegają zachodzące u kobiet fizyczne zmiany, męska zdolność do wykrywania zmian w 
zachowaniu kobiet, czy moŜe podwyŜszona wraŜliwość owulujących kobiet na 
„wartownicze" zachowania partnerów?

 

ZałoŜenie o niejawnym przebiegu owulacji leŜy u podstaw wielu ewolucyjnych 

koncepcji na temat przyczyn niepowtarzalnych cech doboru seksualnego ludzi, takich jak 
odbywanie stosunków seksualnych w ciągu całego cyklu menstruacyjnego, powstawanie 
trwałych, monogamicznych związków czy teŜ znaczne rodzicielskie inwestycje męŜczyzny. 
Nie sposób zaprzeczyć, Ŝe owulacja u ludzi jest w znacznej mierze utajona, przynajmniej w 
porównaniu z blisko spokrewnionymi z nami naczelnymi, takimi jak szympansy. Jednak 
wyniki najnowszych badań podają w wątpliwość tradycyjny pogląd, Ŝe owulacja jest 
całkowicie niejawna. Owulujące kobiety wysyłają subtelne sygnały wzrokowe i zapachowe. 
MęŜczyźni spostrzegają te sygnały jako seksowne. Kobiety w fazie owulacji odczuwają 
silniejszy pociąg seksualny do męŜczyzn spoza ich stałego związku oraz częściej snują na ich 
temat fantazje seksualne. Noszą bardziej obcisłe ubrania, pokazują więcej nagiej skóry i 
częściej inicjują kontakty seksualne. Z kolei męŜczyźni właśnie w tym czasie zaczynają 
pilniej strzec swoich partnerek. Jeśli weźmie się pod uwagę doniosłe znaczenie jajeczkowania 
dla reprodukcji oraz stosunkowo niewielką liczbę owulacyjnych epizodów w Ŝyciu 
pradawnych kobiet, byłoby zadziwiające, gdyby u kobiet i u męŜczyzn nie wykształciły się 
szczególne strategie seksualne ułatwiające zmierzenie się z adaptacyjnymi wyzwaniami 
związanymi z tym przełomowym wydarzeniem.

 

Stoimy u progu „owulacyjnej rewolucji". Przyszłe badania z pewnością ujawnią 

więcej aspektów strategii seksualnych powiązanych z cyklem menstruacyjnym. Czy kobiety 
celowo flirtują w tym czasie z innymi, wzbudzając w swoich partnerach zazdrość i 
wzmagając wewnątrzpłciową rywalizację między męŜczyznami? Czy męŜczyźni stają się w 
tym okresie bardziej natarczywi seksualnie? Czy kobiety, które mają romanse, zyskują 
szczególną biegłość w oszukiwaniu stałych partnerów podczas owulacji po to, by się ustrzec 
przed ich wzmoŜoną czujnością? Czy samotne kobiety są w tym czasie szczególnie skłonne 
„promować się na rynku matrymonialnym", poniewaŜ podczas owulacji mają największe 
szansę na przyciągnięcie najbardziej atrakcyjnych męŜczyzn? Czy męŜczyźni naprawdę bar-
dziej kochają swoje partnerki, kiedy te jajeczkują? Czy mają więcej wątpliwości co do swoich 
związków, kiedy ich partnerki nie są w fazie owulacji? W ciągu najbliŜszych dziesięciu lat 

background image

poznamy zapewne odpowiedzi na wszystkie te pytania.

 

 
 

XII

 

Tajemnice doboru seksualnego

 

ludzi

 

 

W niniejszym rozdziale zastanowimy się nad rozmaitymi zagadkami doboru 

seksualnego - tajemnicami, które nadal zaprzątają umysły badaczy, pytaniami, na które 
znaleźliśmy juŜ jednoznaczne odpowiedzi, oraz kwestiami, które wywołują w nas tak silne 
emocje, Ŝe niemal nie sposób poddać ich beznamiętnym naukowym badaniom. Pierwszą z 
owych zagadek jest homoseksualizm, który na pierwszy rzut oka wydaje się przeczyć 
ewolucyjnej logice. Skoro ewolucja kształtuje organizmy zdolne do reprodukcji, to dlaczego 
miałaby zaszczepiać w umysłach niektórych ludzi pragnienia, które wydają się sprzeczne z 
celami prokreacji?

 

Drugą tajemnicą jest gwałt - temat, wokół którego narosło wiele kontrowersji, 

politycznych sporów i silnych emocji, a któremu poświęcono niepokojąco znikomą liczbę 
naukowych badań. W czasach, kiedy po raz pierwszy wydano Ewolucję poŜądania, 
dysponowaliśmy bardzo ograniczonym zasobem naukowych informacji na temat tej 
odraŜającej plagi świata związków seksualnych. Zgromadzone ostatnio dane empiryczne i 
nowe argumenty skłaniają nas do ponownego zastanowienia się nad tym, czy gwałt jest 
ukształtowaną w procesie ewolucji strategią seksualną męŜczyzn, bezuŜytecznym produktem 
ubocznym innych adaptacji, czy teŜ patologią nowoczesnych społeczeństw. Równie doniosłe 
znaczenie praktyczne i teoretyczne ma to, czy u kobiet rozwinęły się adaptacje 
przeciwdziałające gwałtowi - czyli strategie słuŜące zapobieganiu wymuszonym stosunkom 
seksualnym.

 

Najnowsze badania rzuciły takŜe światło na inne zagadki doboru seksualnego. Czy 

męŜczyźni i kobiety tendencyjnie odczytują seksualne upodobania przeciwnej płci? Dlaczego 
ludzie „kradną" cudzych partnerów? Czy męŜczyźni i kobiety mogą być „tylko 
przyjaciółmi"? Nowe badania naukowe udzielają rzeczowych odpowiedzi na te frapujące 
pytania.

 

 
Skąd się bierze homoseksualizm?

 

„Orientacja heteroseksualna jest paradygmatyczną adaptacją psychiczną" - twierdzi 

Michael Bailey, jeden z najsłynniejszych badaczy orientacji seksualnych na świecie. Jego 
rozumowanie jest bardzo przekonujące. Wśród wszystkich gatunków, które rozmnaŜają się 
płciowo, sukces reprodukcyjny wymaga kopulacji samca z samicą. Jakakolwiek orientacja 
obniŜająca prawdopodobieństwo skutecznej reprodukcji powinna zostać bezlitośnie 
wyeliminowana. ChociaŜ dokładne wartości liczbowe pozostają przedmiotem sporów, 
większość badaczy zgadza się co do tego, Ŝe heteroseksualizm jest podstawową orientacją 
seksualną około 96-98% wszystkich męŜczyzn oraz 98-99% wszystkich kobiet. Właśnie 
takiego odsetka moŜna się spodziewać w wypadku swoistej dla danego gatunku strategii 
adaptacyjnej.

 

Jednak utrzymywanie się niewielkiego odsetka męŜczyzn i kobiet o podstawowej lub 

wyłącznej orientacji homoseksualnej stanowi prawdziwą ewolucyjną zagadkę. Podczas 
kilkuset wykładów, jakie wygłosiłem na temat ludzkich strategii seksualnych, pytanie „Skąd 
się bierze homoseksualizm?" padało zdecydowanie najczęściej. Homoseksualizm jest jedną z 
tajemnic doboru seksualnego ludzi oraz empiryczną zagadką wpisaną w teorię ewolucji 
(Bobrow, Bailey, 2001). Dwa powszechnie znane fakty czynią tę łamigłówkę jeszcze bardziej 
interesującą. Po pierwsze, pewna liczba badań nad bliźniętami dowodzi, Ŝe orientacja sek-

background image

sualna jest w umiarkowanym stopniu dziedziczna, co wskazuje na jej częściowo genetyczne 
podłoŜe.  
*Przegląd najnowszych badań zob. w: Rahman i Wilson (w druku); chociaŜ wyniki 
większości badań wskazują na umiarkowany wpływ czynników dziedzicznych (około 50%), 
to niektóre badania wykazują zaledwie 20-30% zgodność orientacji seksualnej miedzy 
jednojajowymi (identycznymi) bliźniętami, co sugeruje nieco mniejszą niŜ się zwykle uwaŜa 
rolę dziedziczenia.

 

 
Po drugie, kilka innych badań dowodzi ponad wszelką wątpliwość, Ŝe homoseksualni 

męŜczyźni mają zdecydowanie mniej liczne potomstwo niŜ męŜczyźni o orientacji 
heteroseksualnej (Podsumowanie wyników badań zob. w Bobrów, Bailey, 2001; Muscarella, 
2000; McKnight, 1997). Jak to moŜliwe, Ŝe częściowo dziedziczna orientacja seksualna trwa 
mimo tego, iŜ dobór naturalny działa nieustannie przeciwko niej?

 

Jednym z pierwszych ewolucyjnych wyjaśnień homoseksualizmu, zaproponowanym 

przez E. O. Wilsona, była teoria altruizmu krewniaczego (Wilson, 1975). Według tej teorii 
geny odpowiedzialne za orientację homoseksualną mogą powstawać i trwać, poniewaŜ 
homoseksualni męŜczyźni odznaczający się zwykle mniejszą bezpośrednią wydajnością 
reprodukcyjną niŜ męŜczyźni o orientacji heteroseksualnej, zwiększają swoją wartość 
reprodukcyjną, inwestując znaczne zasoby w genetycznych krewnych, na przykład w dzieci 
siostry bądź brata. Zwolennicy tego poglądu twierdzą, Ŝe homoseksualiści to męŜczyźni o 
niewielkich szansach na zbudowanie heteroseksualnych związków, zatem rezygnacja z bez-
pośredniej reprodukcji nie wywiera istotnego wpływu na ich wartość reprodukcyjną. Jeśli 
męŜczyzna nie jest w stanie przyciągać partnerek, sugerują, to dlaczego nie miałby całkowicie 
zrezygnować z heteroseksualnych związków i ukierunkować swoje zasoby na krewnych, 
którzy mają potomstwo? Za słusznością teorii altruizmu krewniaczego przemawiają pośrednio 
dwa fakty. Po pierwsze, homo-seksualni męŜczyźni są zwykle młodsi od swojego rodzeństwa 
i często mają starszych braci, zatem mają teŜ krewnych, w których mogą inwestować. Po 
drugie, homoseksualni męŜczyźni są zwykle bardziej empatyczni i „kobiecy" niŜ męŜczyźni o 
orientacji heteroseksualnej, czyli charakteryzują się cechami, które mogą się wiązać z 
silniejszą skłonnością do altruizmu.                                   

 

Jednak wyjaśnienie homoseksualizmu odwołujące się do altruizmu krewniaczego 

napotyka takŜe powaŜne problemy teoretyczne i empiryczne. Po pierwsze, teoria ta wcale nie 
wyjaśnia, dlaczego niektórych ludzi pociągają przedstawiciele ich własnej pici. Jeśli selekcja 
naturalna faworyzuje mechanizmy słuŜące zapewnieniu korzyści genetycznym krewnym, to 
dlaczego owe mechanizmy miałyby zawierać potencjalnie kosztowne pragnienia 
homoseksualne? Dlaczego altruizm krewniaczy nie został po prostu skojarzony z 
aseksualnością (Bobrow, Bailey, 2001)? Po drugie, nie jest wcale oczywiste, Ŝe wyŜszy 
ogólny poziom altruizmu przekłada się na altruizm ukierunkowany w szczególności na 
genetycznych krewnych. To podstawowe załoŜenie wymaga empirycznego potwierdzenia, 
aby omawiana teoria mogła się utrzymać. Po trzecie, nawet jeśli dla dobra sprawy uznamy 
słuszność problematycznych tez omawianej teorii, to skala altruistycznych inwestycji w 
genetycznych krewnych musiałaby być wyjątkowo duŜa, aby zrekompensować męŜczyźnie 
utratę szans na bezpośrednią reprodukcję.

 

Ostatecznym kryterium weryfikacji kaŜdej teorii naukowej są twarde dane 

empiryczne. Psychiatra David Bobrow oraz psycholog ewolucyjny Michael Bailey 
przeprowadzili decydujące badanie. Dobrali jednakowe pod względem wieku, wykształcenia i 
przynaleŜności etnicznej próby homoseksualnych i hetero-seksualnych męŜczyzn, a następnie 
zbadali wzorce i skalę inwestycji krewniaczych w obu grupach. Analizowali hojność 
(zarówno finansową, jak i emocjonalną) okazywaną przez badanych męŜczyzn członkom ich 
rodzin, skłonności awunkularne (na przykład gotowość do ofiarowywania prezentów, 

background image

pieniędzy i psychicznego wsparcia dzieciom siostry lub brata) a takŜe ogólne poczucie 
bliskości z genetycznymi krewnymi. Wyniki były jednoznaczne - badacze nie znaleźli naj-
mniejszych dowodów słuszności podstawowej tezy teorii altruizmu krewniaczego. Geje nie 
róŜnili się pod względem skłonności do ofiarowywania zasobów swoim krewnym od 
męŜczyzn o orientacji heteroseksualnej. Co więcej, homoseksualiści częściej niŜ męŜczyźni o 
orientacji heteroseksualnej twierdzili, Ŝe czują się odsunięci od swoich genetycznych 
krewnych, co pozostaje w sprzeczności z teorią altruizmu krewniaczego. Jeśli więc 
wyjaśnienie orientacji homoseksualnej w kategoriach tej teorii nie zostanie radykalnie 
przeformulowane albo nie pojawią się nowe, całkowicie odmienne od dotychczasowych dane 
empiryczne, to teorię tę będzie moŜna z czystym sumieniem uznać za błędną.

 

Nadal zatem nie znamy rozwiązania zagadki dotyczącej genezy homoseksualizmu i 

przyczyn jego trwałości. Ostatnio zaproponowano kilka nowych teorii, które mają na celu 
wypełnienie tej luki. Autorem jednej z nich jest psycholog ewolucyjny Frank Muscarella, 
który uwaŜa, Ŝe powinniśmy się skupić na zachowaniach homoerotycznych, czyli 
zachowaniach seksualnych z udziałem przedstawicieli własnej płci (między innymi 
odbywanych dla przyjemności stosunkach ge-nitalnych), a nie na orientacji homoseksualnej. 
Według Muscarelli zachowania homoerotyczne pełnią szczególną funkcję - ułatwiają 
zawieranie przymierzy. Funkcję tę opisywało równieŜ kilku ewolucyjnych prymatologów 
(Kirkpatrick, 2000; Parish, 1994; Vasey, 1995). Według teorii zawierania przymierzy 
zachowania homoerotyczne powstały w toku ewolucji, aby umacniać więzi z przedstawi-
cielami własnej płci - więzi, które w przeszłości były szczególnie korzystne dla dorastających 
chłopców. Sprzymierzając się z męŜczyznami o wyŜszym statusie, chłopcy mogli uzyskać 
dostęp do cennych zasobów, ochronić się przed agresywnymi męŜczyznami, podwyŜszyć 
swoją pozycję w hierarchii grupy i, ostatecznie, zwiększyć swoje szansę na pozyskanie 
seksualnych partnerek. Zgodnie z tą teorią skłonności do zachowań seksualnych 
ukierunkowanych na przedstawicieli własnej płci rozwinęły się dlatego, Ŝe zapewniały 
korzyści wynikające z zawieranych w ten sposób przymierzy.

 

Teoria zawierania przymierzy ma kilka zalet, takich jak podkreślenie funkcji 

rzeczywistych zachowań homoseksualnych (czasami pomijanych w teoriach orientacji 
homoseksualnej) czy teŜ nacisk na porównania międzygatunkowe (kontakty seksualne w 
ramach jednej płci nie są wyłącznie domeną ludzi, zaobserwowano je takŜe wśród innych 
naczelnych). Jednak i to wyjaśnienie homoseksualizmu nie jest wolne od powaŜnych 
problemów natury teoretycznej i empirycznej. Po pierwsze, z teorii zawierania przymierzy 
wydaje się wynikać, Ŝe zachowania homoseksualne powinny być uniwersalne kulturowo i 
praktykowane przez większość męŜczyzn w kaŜdej kulturze. ChociaŜ teoria ta wyjaśnia być 
moŜe praktyki seksualne w kilku wybranych kulturach - na przykład w staroŜytnej Grecji oraz 
w niektórych plemionach zamieszkujących Nową Gwineę - to nie ma empirycznych 
dowodów na to, Ŝe w większości kultur przewaŜająca część młodych chłopców zwyczajowo 
zaspokaja seksualnie starszych męŜczyzn. Po drugie, jeśli zawieranie przymierzy jest 
zjawiskiem adaptacyjnym, to selekcja naturalna powinna faworyzować jednostki, które 
znajdują sprzymierzeńców w najmniej kosztowny sposób. Czy nie moŜna by po prostu 
zawrzeć przymierza, nie ponosząc kosztów seksu? Rzeczywiście, nieseksualne przymierza 
zawierane w ramach tej samej płci są dość powszechne zarówno wśród ludzi, jak i wśród 
innych naczelnych, co sugeruje, Ŝe takie sojusze nie wymagają seksualnego zaangaŜowania 
(de Waal, 1989; Wrangham, 1999). Po trzecie, teoria zawierania przymierzy nie wyjaśnia, 
dlaczego niektórzy męŜczyźni i kobiety mają wyłącznie homoseksualną orientację. Znacznie 
trudniej jest rozwiązać tę ewolucyjną zagadkę niŜ wyjaśnić samą aktywność homoseksualną, 
która nie utrudnia heteroseksualnej reprodukcji. Wreszcie, brakuje dowodów na to, Ŝe 
męŜczyźni, u których występują zachowania homoseksualne, rzeczywiście zyskują 
wypływające z zawierania przymierzy korzyści, o których mówi ta teoria, takie jak wyŜszy 

background image

status czy wynikający z niego łatwiejszy dostęp do partnerek seksualnych.

 

Kolejną nową teorię homoseksualizmu - zwaną teorią „miłego faceta" - sformułował 

ekonomista Edward Miller (Miller, 2000; zob. takŜe McKnight, 1997). Punktem wyjścia było 
dla niego załoŜenie, Ŝe ani homoseksualizm, ani zachowania homoerotyczne same w sobie nie 
są strategiami adaptacyjnymi. Pod tym względem podejście Millera zdecydowanie się róŜni 
od omówionych wcześniej teorii. Według teorii „miłego faceta" homoseksualizm jest rzadkim 
produktem ubocznym genów, które spełniają zupełnie inną funkcję - powodują kształtowanie 
się u męŜczyzn „kobiecych" cech, takich jak empatia, wraŜliwość, czułość i łagodność. 
Według Millera owe cechy „miłego faceta" zwiększają atrakcyjność męŜczyzn w oczach 
kobiet, poniewaŜ tacy partnerzy są lepszymi ojcami i Ŝywicielami rodziny niŜ męŜczyźni typu 
„macho". Jeśli wiele róŜnych genów determinuje poŜądane cechy „miłego faceta", to 
męŜczyźni powinni być w naturalny sposób zróŜnicowani pod względem liczby takich 
genów. Większość męŜczyzn powinna posiadać umiarkowaną ich liczbę niezbędną do 
złagodzenia ich męskości oraz osiągnięcia optymalnej równowagi między męskością i 
kobiecością, która najbardziej pociąga kobiety. Jednak niektórzy męŜczyźni, moŜe dwa lub 
trzy procent, „wygrywają" na genetycznej loterii wyjątkowo duŜą liczbę takich „kobiecych" 
cech, wskutek czego ich mózgi skłaniają się ku homoseksualizmowi. Geny odpowiedzialne za 
to zjawisko trwają i mają się znakomicie w procesie ewolucji, bo „zamieszkując" organizmy 
heteroseksualnych męŜczyzn na ogół zwiększają ich szansę na odniesienie reprodukcyjnego 
sukcesu. Owe geny są faworyzowane, poniewaŜ w przeszłości kobiety uznawały ich 
rozwojowe skutki za bardzo atrakcyjne. Krótko mówiąc, orientacja homoseksualna jest 
sporadycznie występującym produktem ubocznym genów „miłego faceta", które święcą 
ewolucyjne triumfy, poniewaŜ na ogół bywają faworyzowane przez kobiety.

 

Niestety, koncepcja „miłego faceta" równieŜ wiąŜe się z powaŜnymi wątpliwościami 

natury teoretycznej i empirycznej. Z teoretycznego punktu widzenia, biorąc pod uwagę 
reprodukcyjne koszty preferencji homoseksualnej, moŜna się zastanawiać, czy selekcja 
naturalna nie powinna raczej faworyzować modyfikujących genów, które czyniłyby z 
męŜczyzny „miłego faceta", współistniejąc z orientacją heteroseksualną. Tę teorię moŜna by 
zatem przyjąć tylko wtedy, gdyby jedyny sposób, w jaki ewolucja moŜe dodawać 
męŜczyznom subtelności, polegał na obdarowaniu ich kobiecymi genami. Czy jednak 
rzeczywiście nie ma miłych heteroseksualnych męŜczyzn? Z empirycznego punktu widzenia, 
chociaŜ wyniki niektórych badań sugerują, Ŝe geje są przeciętnie nieco bardziej empatyczni i 
mniej agresywni niŜ męŜczyźni o orientacji heteroseksualnej, nie istnieją Ŝadne dowody na to, 
iŜ kobiety wolą się wiązać z męŜczyznami obdarzonymi owymi „kobiecymi" cechami, a nie z 
męŜczyznami o bardziej „męskich" przymiotach, takich jak stanowczość i śmiałość (Rahman 
i Wilson, w druku). Ponadto, teoria „miłego faceta", podobnie jak wiele innych podejść do 
orientacji homoseksualnej, nie wyjaśnia homoseksualnych skłonności u kobiet.

 

Podsumowując, dotychczasowe podejścia do homoseksualizmu wiąŜą się z 

podstawowymi problemami natury teoretycznej i empirycznej, zatem poszukiwanie 
wyjaśnienia tego zjawiska trwa nadal. Początkowo z wielkim entuzjazmem przyjęto rzekome 
odnalezienie tak zwanego „homoseksualnego genu" na chromosomie Xq28, jednak nikomu 
nie udało się powtórzyć tego odkrycia.  
* Krótki opis pierwszych prób wyodrębnienia „homoseksualnego genu" znajdziesz w: Hamer 
i Copeland (1998). Opis nieudanych prób powtórzenia tego odkrycia znajdziesz w: Rice, 
Anderson, Rische i Ebers (1999). Nieudane próby znalezienia dowodów na to, Ŝe ów gen jest 
przekazywany po linii Ŝeńskiej, omówiono w: Bailey i in. (1999). Rahman i Wilson (w druku) 
proponują pewien kompromis, twierdząc, Ŝe wyniki wiekszości badań potwierdzają, iŜ gen 
związany z chromosomem X wpływa na orientację seksualną męŜczyzn. 

 
Zdaniem innych badaczy homoseksualizm moŜe być produktem ubocznym 

background image

współczesnych środowisk, wynikającym z rozbieŜności między warunkami, w jakich 
ewoluował nasz gatunek, a niezwykłymi właściwościami nowoczesnych społeczeństw. Cho-
ciaŜ nie moŜna wykluczyć takiej moŜliwości, to nikt dotąd nie sprecyzował, o jakie warunki 
ś

rodowiskowe mogłoby chodzić. Ponadto, warto pamiętać o tym, Ŝe „pociąg do osobników 

płci przeciwnej, który umoŜliwia osiągnięcie sukcesu reprodukcyjnego, wydaje się tak istotny 
dla ewolucyjnego dostosowania, Ŝe moŜna oczekiwać, iŜ będzie równowaŜył wszelkie 
oddziaływania społeczne, które mogłyby ukształtować upodobania do nawiązywania 
stosunków seksualnych wyłącznie z przedstawicielami własnej płci" (Cochran, Ewald, 
Cochran, 2000, s. 437-438).

 

Twórcy innej z zaproponowanych ostatnio teorii mieliby wielkie szanse na zdobycie 

nagrody za najbardziej niepoprawną politycznie teorię roku. OtóŜ, jak sugeruje to 
wyjaśnienie, być moŜe męska orientacja homoseksualna wcale nie ma podłoŜa genetycznego, 
ale jest ubocznym efektem działania czynników zakaźnych, które mogą być przenoszone 
drogą płciową (Cochran, Ewald, Cochran, 2000). Teoria czynnika zakaźnego nie została 
dotąd poddana empirycznej weryfikacji, nie sformułowano teŜ szczegółowych przewidywań, 
które wynikają z jej załoŜeń. Wyniki badań wskazujące na umiarkowaną dziedziczność 
orientacji seksualnej wydają się przeczyć ortodoksyjnej wersji teorii czynnika zakaźnego, 
podobnie jak dane, które sugerują, Ŝe orientacja seksualna krystalizuje się juŜ w dzieciństwie, 
kiedy jednostka nie miała jeszcze okazji do kontaktowania się z potencjalnymi czynnikami 
zakaźnymi. Niemniej jednak, teoria ta nie jest sprzeczna z podstawowymi zasadami ewolucji. 
Jej autorzy słusznie zauwaŜają, Ŝe „dyskwalifikujące mankamenty innych hipotez 
[dotyczących homoseksualizmu] zwracają naszą uwagę na potrzebę poddania rygorystycznej 
weryfikacji kaŜdej teorii, która opiera się na rzetelnych podstawach teoretycznych, nawet jeśli 
wywołuje w nas ona niepokój lub poczucie dezorientacji" (Cochran, Ewald, Cochran, 2000, s. 
438).

 

W ciągu najbliŜszych dziesięciu lat badacze z pewnością będą poświęcali więcej niŜ 

dotąd uwagi naturze, genezie i następstwom homoseksualizmu. Rozwiązanie ewolucyjnej 
zagadki homoseksualizmu znacznie się przybliŜy, jeśli uwzględnimy istotny fakt, który 
podkreślali tacy teoretycy, jak Mike Bailey, Frank Muscarella i James Dabbs: 
homoseksualizm nie jest zjawiskiem jednorodnym. Na przykład, homoseksualizm kobiecy i 
męski mają zupełnie odmienną naturę i róŜne ścieŜki rozwoju. Męska orientacja seksualna 
jest zwykle silnie ukierunkowana i ujawnia się we wczesnej fazie rozwoju jednostki, podczas 
gdy Ŝeńska seksualność wydaje się znacznie bardziej elastyczna na wszystkich etapach Ŝycia 
kobiety. Męska orientacja seksualna przyjmuje zwykle rozkład dwubiegunowy - większość 
męŜczyzn jest albo zdecydowanie heteroseksualna, albo zdecydowanie homoseksualna, a 
między tymi dwiema skrajnościami jest stosunkowo niewielu biseksualistów. Kobieca 
orientacja seksualna rozkłada się natomiast znacznie bardziej płynnie wzdłuŜ kontinuum, na 
którego jednym krańcu znajduje się zdecydowany heteroseksualizm, na drugim - preferencja 
przedstawicielek własnej płci, a między nimi - cała seria pośrednich odmian biseksualizmu.

 

Kolejna róŜnica polega na tym, Ŝe kobiety wydają się łatwiej niŜ męŜczyźni zmieniać 

orientację seksualną, co wskazuje na większą elastyczność kobiecej seksualności. Popularna 
anegdota opisuje powszechne w amerykańskich college'ach „zjawisko LDCUS" - co oznacza 
„lesbijka do czasu ukończenia szkoły". Aktorka Anne Heche przez wiele lat Ŝyła w lesbijskim 
związku z aktorką komediową Ellen Degeneres. Po rozpadzie tego związku Heche wyszła za 
mąŜ i niedawno urodziła dziecko. Podobnie, niektóre kobiety najpierw wychodzą za mąŜ i 
rodzą dzieci, aby potem, w wieku średnim przyjąć nagle lesbijski styl Ŝycia. ChociaŜ zdarza 
się, Ŝe męŜczyźni „wychodzą z ukrycia" po latach Ŝycia w społecznie zaaranŜowanym 
małŜeństwie z kobietą, która nie pociąga ich seksualnie, to wydaje się, Ŝe męska orientacja 
seksualna ustala się stosunkowo wcześnie i rzadko przenosi się z jednej płci na drugą. Dobrze 
byłoby, gdyby twórcy przyszłych teorii homoseksualizmu uwzględnili odmienność kobiecego 

background image

i męskiego homoseksualizmu i nie próbowali znaleźć wspólnego wyjaśnienia obu tych 
zjawisk.

 

Autorzy przyszłych teorii powinni takŜe wziąć pod uwagę wyniki najnowszych badań 

nad znacznymi róŜnicami indywidualnymi wśród osób zaliczanych do kategorii „lesbijek" i 
„gejów". Na przykład, lesbijki, które same o sobie mówią butch preferują inne partnerki niŜ 
lesbijki typu femme (Bailey, Kim, Hill, Linsenmeier, 1997; Bassett, Pearcey, Dabbs, 2001). 
Lesbijki typu butch są zwykle bardziej męskie, dominujące i stanowcze, podczas gdy lesbijki 
typu femme są na ogół bardziej wraŜliwe, pogodne i kobiece. Te róŜnice nie ograniczają się 
wyłącznie do sfery psychicznej - w porównaniu z lesbijkami typu femme, lesbijki typu butch 
mają wyŜszy poziom testosteronu we krwi, bardziej męską proporcję obwodu talii do obwodu 
bioder, przychylniejsze postawy wobec przygodnego seksu i słabsze pragnienie posiadania 
dzieci (Singh, Vidaurri, Zambarano, Dabbs, 1999). W porównaniu z lesbijkami typu butch, 
lesbijki typu femme przywiązują większą wagę do zasobów finansowych potencjalnej 
partnerki i odczuwają seksualną zazdrość o rywalki, które wydają im się bardziej atrakcyjne 
fizycznie. Lesbijki typu butch przywiązują mniejszą wagę do zasobów finansowych 
potencjalnej partnerki, ale są bardziej zazdrosne o rywalki, które odniosły większy niŜ one sa-
me sukces finansowy. Właściwości psychiczne, morfologiczne i hormonalne skorelowane z 
tymi dwiema kategoriami kobiecego homoseksualizmu sugerują, Ŝe terminy butch i femme 
nie są tylko arbitralnie nadawanymi etykietami, ale raczej odzwierciedlają rzeczywiste 
róŜnice indywidualne.

 

Pomimo teoretycznej i empirycznej uwagi, jaką poświęca się ostatnio zrozumieniu i 

wyjaśnieniu orientacji homoseksualnej oraz zachowań seksualnych ukierunkowanych na 
przedstawicieli własnej płci, geneza homoseksualizmu pozostaje naukową tajemnicą. Być 
moŜe uda nam się przyspieszyć rozwiązanie tej zagadki, jeśli zdamy sobie sprawę z faktu, Ŝe 
prawdopodobnie nie sposób sformułować jednej teorii, która będzie w pełni wyjaśniała 
zarówno męski, jak i kobiecy homoseksualizm, a jeszcze trudniejsze moŜe się okazać 
stworzenie teorii, która mogłaby wyjaśnić ogromne róŜnice indywidualne wśród osób o 
orientacji homoseksualnej.

 

 

Czy męŜczyzn rzeczywiście bardziej interesuje przygodny seks?

 

Wśród uŜytkowników poczty elektronicznej krąŜył ostatnio pewien dowcip na temat tego, jak 
zdobyć partnera.                                                                          

 

Jak zrobić wraŜenie na kobiecie? Praw jej komplementy, pieść ją, całuj, kochaj, głaszcz, drap 
ją czule za uszkiem, pocieszaj ją, chroń, przytulaj, obejmuj, wydawaj na nią pieniądze, 
stawiaj jej wino i wystawne kolacje, kupuj jej róŜne rzeczy, słuchaj jej, dbaj o nią, bądź 
zawsze przy niej, idź za nią na koniec świata.

 

Jak zrobić wraŜenie na męŜczyźnie? PokaŜ mu się nago i przynieś piwo.

 

 
ChociaŜ ten Ŝart z pewnością umniejsza kobiece pragnienie seksualnej róŜnorodności i być 
moŜe przecenia siłę tego pragnienia u męŜczyzn, to jednak ujawnia jaskrawą róŜnicę, która 
znalazła potwierdzenie w wynikach ogromnej liczby badań naukowych. Nawet nieŜyjący juŜ 
Steven J. Gould, który często krytykował rozmaite twierdzenia psychologii ewolucyjnej, 
przyznawał, Ŝe męŜczyźni i kobiety róŜnią się pod względem ukształtowanych w toku 
ewolucji strategii seksualnych związanych z tym wymiarem (Gould, 1997). Jednak pomimo 
licznych dowodów, niektórzy nadal powątpiewają w to, czy płcie rzeczywiście róŜnią się pod 
względem pragnienia posiadania wielu seksualnych partnerów, warto zatem przedstawić 
aktualny stan naukowej wiedzy na ten temat.

 

Niedawno poświęcono temu zagadnieniu badanie o niespotykanym dotąd zasięgu - 

badacze zapytali 281 064 studentów 421 róŜnych college'ów i uniwersytetów, w jakim 
stopniu zgadzają się (bądź nie zgadzają) z następującym stwierdzeniem: „Jeśli dwoje ludzi 

background image

naprawdę się sobie podoba, to nie ma nic złego w tym, Ŝe decydują się na seks, nawet jeśli 
znają się od bardzo niedawna" (Wspólny instytutowy program badawczy, University of 
California, Los Angeles, 2001). Ujawniły się znaczne róŜnice międzypłciowe - aŜ 55,2% 
męŜczyzn i tylko 31,7% kobiet zdecydowanie lub w pewnym stopniu zgadzało się z tym 
stwierdzeniem. Badanie to dotyczyło ogólnych postaw respondentów wobec przygodnego 
seksu, a nie ich osobistej gotowości do podejmowania tego typu zachowań, jednak inne 
sondaŜe dostarczają i takich bezpośrednich dowodów. Na podstawie wnikliwego badania 
dwustu studentów psycholog ewolucyjna Michele Surbey doszła do wniosku, Ŝe w 
porównaniu z kobietami męŜczyźni w kaŜdych warunkach ujawniają „większą gotowość do 
podejmowania współŜycia seksualnego" (Surbey, Conohan, 2000, s. 367). 73% męŜczyzn, ale 
tylko 27% kobiet udzieliło twierdzącej odpowiedzi na pytanie: „Czy kiedykolwiek celowo 
uprawiałeś(-aś) seks bez zaangaŜowania emocjonalnego?" (Townsend, Kline, Wasserman, 
1995). W innym badaniu męŜczyźni istotnie częściej niŜ kobiety opisywali samych siebie, a 
takŜe byli opisywani jako niewierni, poligamiczni, skłonni do zdrady oraz rozwiąźli, a 
rzadziej niŜ kobiety jako wierni, monogamiczni i oddani (Schmitt, Buss, 2000).

 

Psycholog ewolucyjny David Schmitt i jego współpracownicy przeprowadzili cztery 

badania z udziałem 1458 osób w róŜnym wieku, aby poznać tajniki psychologii przygodnego 
seksu. Podobnie jak autorzy wszystkich poprzednich badań, Schmitt odkrył, Ŝe w porównaniu 
z kobietami męŜczyźni znacznie częściej wyraŜają pragnienie posiadania wielu partnerek 
seksualnych, dąŜą do współŜycia seksualnego po krótszym okresie znajomości i ujawniają 
silniejszą motywację do poszukiwania przygodnych partnerek seksualnych. Kiedy kobiety 
oceniały męŜczyzn, a męŜczyźni oceniali kobiety pod względem tych samych skłonności, to 
ujawniły się identyczne róŜnice między płciami. Większość kobiet doskonale zdaje sobie 
sprawę z faktu, Ŝe męŜczyźni częściej niŜ one tęsknią za przelotnymi kontaktami 
seksualnymi, pragną mieć więcej partnerek oraz inicjują współŜycie seksualne po krótszej 
znajomości (Schmitt, Shackelford, Duntley, Tooke, Buss, 2001).

 

W ramach programu o niespotykanym dotąd zasięgu David Schmitt przeprowadził 

badanie kwestionariuszowe 13 551 osób z 10 najwaŜniejszych regionów świata, 
obejmujących 6 kontynentów, 13 wysp, 27 języków oraz 52 narodowości. Od jednej z 
najmniejszych wysp archipelagu FidŜi po ogromną wyspę Tajwan, od południowych krańców 
Tanzanii po północną część Norwegii, na kaŜdej wyspie, na kaŜdym kontynencie i we 
wszystkich kulturach męŜczyźni wyraŜali znacznie silniejsze niŜ kobiety pragnienie 
seksualnej róŜnorodności (Schmitt, w druku).

 

Psycholog ewolucyjna Martie Haselton zgromadziła dane wskazujące na to, Ŝe u 

męŜczyzn moŜe występować adaptacja, która ułatwia im skuteczne stosowanie strategii 
przelotnych kontaktów seksualnych. Chodzi tu o zmiany emocjonalne zachodzące tuŜ po 
stosunku seksualnym (Haselton, Buss, 2001). Haselton odkryła, Ŝe w oczach męŜczyzn, 
którzy mają więcej partnerek seksualnych, atrakcyjność kobiety gwałtownie maleje 
bezpośrednio po zakończeniu stosunku. Takich zmian nie zaobserwowano u kobiet ani u 
męŜczyzn o skromniejszym doświadczeniu seksualnym. Jeśli przyszłe badania potwierdzą 
występowanie zjawiska spadku atrakcyjności partnerki, to ich wyniki mogą przemawiać za 
słusznością hipotezy, Ŝe u męŜczyzn powstała dodatkowa psychiczna adaptacja sprzyjająca 
sukcesowi strategii przygodnego seksu - adaptacja, która motywuje męŜczyzn bądź do 
pospiesznego „ulotnienia się" po zakończeniu współŜycia po to, by zminimalizować 
inwestycje zasobów w jakąkolwiek kobietę, bądź do ciągłego rozglądania się za nowymi, 
przygodnymi partnerkami mimo trwającego, stałego związku.

 

Oczywiście kobiety takŜe decydują się na przelotne związki, jednak motywy, które 

popychają przedstawicieli obu płci w ramiona nieznajomych, znacznie się róŜnią. Psycholog 
Pamela Regan wykazała, Ŝe aŜ 44% kobiet i tylko 9% męŜczyzn wymienia „zwiększenie 
prawdopodobieństwa zbudowania trwałego związku" jako motyw skłaniający ich do 

background image

nawiązywania przelotnych kontaktów seksualnych. Przyjrzyjmy się przytoczonym dosłownie 
wypowiedziom trzech kobiet:

 

•    PrzeŜywałam trudny okres i chciałam się z kimś związać. Wtedy myślałam, Ŝe jedna 
spędzona wspólnie noc moŜe być dobrym sposobem rozpoczęcia takiego związku.

 

•    Zdecydowałam się na przelotny związek, bo miałam nadzieję, Ŝe zwiąŜę się

 

z tym męŜczyzną na stałe.

 

•    Robię to, bo kiedy jakiś facet chce się ze mną kochać, czuję się ładna. Czuję, Ŝe naprawdę 
mu się podobam i Ŝe mu na mnie zaleŜy (...). Mam nadzieję, Ŝe kiedy od razu się z nim 
prześpię, to nasz związek potrwa dłuŜej, a męŜczyzna zostanie ze mną (...).

 

MęŜczyźni jako motyw skłaniający ich do przygodnego seksu częściej wymieniają czyste 
poŜądanie seksualne:

 

•    Kierowały mną wtedy czysto fizyczne pobudki. Uprawianie seksu jest przyjemne, a ta 
kobieta bardzo mnie pociągała.

 

•    Chciałem się tylko z nią przespać. Nie chciałem niczego innego, stałego związku ani 
randek, tylko seksu.                                                                                       

 

• Myślę, Ŝe nawiązuję przelotne kontakty seksualne, bo mogę to robić - Ŝeby udowodnić to 
sobie i wszystkim dokoła. (...) Kiedy kocham się z jakąś kobietą, czuję się tak, jakbym 
osiągnął cel (Regan, Dreyer, 1999).

 

Nie jest prawdą, Ŝe poszukiwanie przelotnych kontaktów seksualnych świadczy o 
nieprzystosowaniu lub o psychicznej patologii. Kobiety i męŜczyźni, którzy mieli wielu 
partnerów seksualnych, są równie stabilni emocjonalnie jak osoby, które miały co najwyŜej 
jednego lub kilku partnerów, albo nawet nie miały ich wcale (Schmitt i in., 2001). Co więcej, 
męŜczyźni, którzy mieli wiele partnerek seksualnych, uzyskują wyŜsze wyniki w testach 
samooceny niŜ męŜczyźni o skromniejszym doświadczeniu seksualnym (Walsh, 1991; 
Schmitt i in., 2001).

 

Nowy, interesujący kierunek badań nad dobrze udokumentowaną między-płciową 

róŜnicą pod względem pragnienia seksualnej róŜnorodności skupia się na tym, co się dzieje w 
miarę, jak męŜczyznom i kobietom przybywa lat. Psycholog Eugene Mathes badał trzy grupy 
wiekowe męŜczyzn i kobiet - nastolatków, dwudziestolatków i trzydziestolatków (Mathes, 
King, Miller, Reed, 2002). ChociaŜ w kaŜdej z tych grup wiekowych męŜczyźni chcieli mieć 
więcej partnerek seksualnych niŜ kobiety, to okazało się, Ŝe owa róŜnica z wiekiem maleje. 
Wynikało to przede wszystkim ze zmian zachodzących w męŜczyznach. Starsi męŜczyźni 
wyraŜali słabsze pragnienie posiadania wielu partnerek seksualnych niŜ młodsi, podczas gdy 
pragnienia kobiet były bardziej stałe i niezaleŜne od wieku. Jeśli zatem konflikty między 
płciami wynikają w pewnym stopniu z uporczywego dąŜenia męŜczyzn do przygodnych 
kontaktów seksualnych (zob. rozdział siódmy), to wyniki tego badania mogą nas napawać 
optymizmem co do moŜliwości osiągnięcia międzypłciowej harmonii w perspektywie całego 
Ŝ

ycia.

 

Wydaje się, Ŝe wreszcie rozwiązano zagadkę róŜnicy między deklarowanymi przez 

męŜczyzn i kobiety liczbami partnerów seksualnych. W przeszłości wiele samoopisowych 
badań wykazywało, Ŝe męŜczyźni przyznają się do większej liczby partnerek seksualnych niŜ 
kobiety, co jest matematycznie niemoŜliwe. Biorąc pod uwagę zbliŜoną liczbę przedstawicieli 
obu płci w całkowitej puli partnerów seksualnych, przeciętna liczba partnerów seksualnych 
powinna być dla obu płci jednakowa. Naukowcy zaproponowali kilka hipotez wyjaśniających 
owe róŜnice w deklarowanych liczbach partnerów - być moŜe męŜczyźni zawyŜają tę liczbę, 
być moŜe kobiety ją zaniŜają, być moŜe kaŜda z płci inaczej definiuje pojęcie „seks". ChociaŜ 
czynniki te mogą w niewielkiej mierze wyjaśniać zaobserwowane róŜnice, to faktyczna 
przyczyna tych róŜnic okazuje się znacznie prostsza: w dotychczasowych badaniach nie 
uwzględniono odpowiedniej liczby prostytutek, zatem badane próby nie były 
reprezentatywne. Oczywiście klientami prostytutek są przede wszystkim męŜczyźni (zob. 

background image

rozdział czwarty). Prostytutki zwykle uprawiają seks z wieloma męŜczyznami -jedno z badań 
wykazało, Ŝe średnio z sześciuset dziewięćdziesięcioma czterema męŜczyznami rocznie. Jeśli 
uwzględni się tę dotąd niewystarczająco reprezentowaną grupę „zawodowych kochanek", to 
pozorna rozbieŜność między deklarowanymi przez obie płcie liczbami partnerów znika 
(Brewer i in., 2000). Fakt, Ŝe liczba partnerów seksualnych musi być matematycznie 
identyczna dla obu płci, nie zaprzecza oczywiście temu, Ŝe męŜczyźni i kobiety wyraźnie się 
róŜnią pod względem pragnienia seksualnej róŜnorodności.

 

Zarówno kobiety, jak i męŜczyźni dysponują szeroką gamą strategii seksualnych, 

począwszy od przelotnych przygód seksualnych, a skończywszy na trwających do końca 
Ŝ

ycia monogamicznych związkach (między tymi skrajnościami mieści się ogromna 

róŜnorodność pośrednich strategii). Wszelkie próby zredukowania złoŜoności ludzkiego 
doboru seksualnego do jednej strategii, takiej jak budowanie długotrwałych związków, 
odzwierciedlają raczej romantyczne tęsknoty niŜ empiryczną rzeczywistość. Przedstawiciele 
obu płci poszukują przelotnych związków seksualnych, a dzieje się tak z waŜnych przyczyn 
adaptacyjnych. Badacze ustalili ponad wszelką wątpliwość (podobnie, jak moŜna ustalić 
kaŜdy inny naukowy fakt), Ŝe na całym świecie męŜczyźni ujawniają na ogół silniejsze pra-
gnienie seksualnej róŜnorodności niŜ kobiety. Niektórzy uznają to pragnienie za odraŜające. 
Inni woleliby, Ŝeby nie istniało, zatem starają się dowieść, Ŝe rzeczywiście nie istnieje - ja 
określam te wysiłki mianem „złudzenia naturalistyczne-go", a Steven Pinker nazwał je 
niedawno „złudzeniem moralistycznym" (Pinker, 2002). Niektórzy uŜalają się nad 
cierpieniem, na jakie to pragnienie naraŜa osoby, które chcą budować stałe, oparte na 
wzajemnym oddaniu związki. Jeśli chodzi o pragnienie doświadczania przelotnych przygód 
seksualnych, to być moŜe męŜczyźni i kobiety nie pochodzą z dwóch zupełnie róŜnych planet, 
jednak byłoby naiwnością myśleć, Ŝe obie płcie są seksualnie identyczne.

 

 
Czy kobiety i męŜczyźni mogą być „tylko przyjaciółmi"?

 

Bohaterowie popularnego filmu „Kiedy Harry poznał Salwy” - Sally (w tej roli wystąpiła 
Meg Ryan) i Harry (grany przez Billy'ego Crystala) - odbywają taką rozmowę: 
Harry: Oczywiście wiesz, Ŝe nigdy nie będziemy mogli zostać przyjaciółmi.

 

Sally: Dlaczego nie?

 

Harry: MęŜczyźni i kobiety nie mogą być przyjaciółmi, bo seks zawsze staje im

 

w tym na przeszkodzie.      
Sally: To nieprawda! Przyjaźnię się z kilkoma męŜczyznami i seks nie ma z tym nic 
wspólnego.  
Harry: Wcale nie.  
Sally: Właśnie, Ŝe tak.                                                                          

 

Harry: Tylko ci się tak wydaje.

 

Sally: Próbujesz mi wmówić, Ŝe nieświadomie uprawiam seks z tymi facetami?  
Harry: Nie. Chodzi mi o to, Ŝe wszyscy oni chcą się z tobą kochać (...). Bo Ŝaden męŜczyzna 
nie moŜe się przyjaźnić z kobietą, która mu się podoba. Zawsze chce się z nią kochać.    
Sally (zadowolona z siebie, myśli, Ŝe postawiła na swoim): Czyli męŜczyzna

 

moŜe się przyjaźnić z kobietą, która mu się nie podoba.  
Harry (po chwili namysłu): Nie, taką teŜ chce przelecieć.

 

Pewnego dnia do mojego gabinetu weszła jedna z moich koleŜanek z twarzą zalaną łzami. 
Zaprzyjaźniła się z męŜczyzną, który grał razem z nią w koedukacyjnej druŜynie softballu. 
Przez kilka miesięcy zwierzali się sobie, słuŜyli sobie radą i stworzyli ciepły, bliski związek.  

Pewnego dnia, kiedy po meczu pili wspólnie piwo, moja koleŜanka podzieliła się z 

przyjacielem dobrą wiadomością - jej chłopak się jej oświadczył, a ona przyjęła oświadczyny. 
Zamiast ucieszyć się jej szczęściem, męŜczyzna stał się nagle ponury i chłodny. Następnego 
dnia wysłał jej pocztą elektroniczną wiadomość, w której napisał, Ŝe nie chce się juŜ z nią 

background image

przyjaźnić. Był wściekły o to, Ŝe moja koleŜanka przyjęła oświadczyny. Jak mogła go tak 
zwodzić? Z pewnością zdawała sobie sprawę z tego, jak głębokie Ŝywi do niej uczucie. 
KoleŜanka zapytała mnie, jak to się mogło stać. Myślała, Ŝe są takimi dobrymi przyjaciółmi. 
Nigdy nie ukrywała przed nim faktu, Ŝe ma chłopaka. Wkrótce potem jej przyjaciel odszedł z 
druŜyny i do dziś nie utrzymuje z nią Ŝadnych kontaktów. 

 

Do niedawna wiedzieliśmy bardzo niewiele o psychologii przyjaźni między 

przedstawicielami róŜnych płci. Psycholog ewolucyjna April Bleske jako pierwsza podjęła 
próbę wypełnienia tej luki (Bleske, Buss, 2000, 2001). Bleske definiuje przyjaciela płci 
przeciwnej jako bliskiego i waŜnego dla danej osoby przedstawiciela płci przeciwnej, który 
nie jest jej partnerem w intymnym związku. Badała ona korzyści dostrzegane przez ludzi w 
takich przyjaźniach, spostrzeganą częstotliwość uzyskiwania tych korzyści, koszty owych 
przyjaźni oraz spostrzeganą częstotliwość ponoszenia tych kosztów. Bleske pytała takŜe 
uczestników badania o przyczyny zawierania takich przyjaźni, o to, jak bardzo przyjaciele 
pociągają się seksualnie, oraz o to, czy dochodzi między nimi do współŜycia seksualnego.

 

W tym wypadku nauka wydaje się naśladować sztukę - badanie Bleske ujawniło 

fascynujące róŜnice między płciami, dość wiernie odtwarzające przebieg kłótni między 
Billym Crystalem i Meg Ryan w „Kiedy Harry poznał Sally”. MęŜczyźni oceniali moŜliwość 
nawiązania seksualnych kontaktów ze swoimi przyjaciółkami jako dwukrotnie bardziej 
korzystną niŜ kobiety. Przyjaciółki pociągały seksualnie męŜczyzn niemal dwa razy częściej 
niŜ przyjaciele płci przeciwnej pociągali kobiety. MęŜczyźni wyrazili takŜe prawie 
dwukrotnie silniejsze pragnienie uprawiania seksu ze swoimi przyjaciółkami niŜ uczyniły to 
kobiety. Co interesujące, kiedy Bleske podzieliła badaną próbę na osoby samotne i ludzi, 
którzy mają stałych partnerów, to róŜnice między płciami pozostały dokładnie takie same. 
MęŜczyźni, którzy juŜ mieli stałe partnerki, odczuwali równie silny pociąg seksualny do 
swoich przyjaciółek i pragnienie uprawiania z nimi seksu jak samotni męŜczyźni - a 
pragnienia obu grup męŜczyzn okazały się dwukrotnie silniejsze niŜ pragnienia ujawnione 
przez kobiety. Samotni czy związani z kimś na stałe, wolni czy zaangaŜowani — to wszystko 
wydaje się nie mieć dla męŜczyzn większego znaczenia, jeśli chodzi o seksualne poŜądanie, 
jakie odczuwają do swoich przyjaciółek.                                  

 

Jeszcze bardziej zdumiewające wyniki przyniosła ta część ankiety, w której Bleske 

zapytała osoby badane o to, jak bardzo - ich zdaniem - pociągają seksualnie swoich przyjaciół 
płci przeciwnej. Kobiety nieco zaniŜały tę wartość. Podczas gdy deklarowany przez męŜczyzn 
pociąg seksualny do przyjaciółek wynosił średnio 5,3 na siedmiopunktowej skali, kobiety 
oszacowały go na poziomie 4,7. Z kolei męŜczyźni zdecydowanie przeceniali swoją seksualną 
atrakcyjność w oczach przyjaciółek. Sądzili, Ŝe przyjaciółki czują do nich umiarkowany 
pociąg seksualny - średnio 4,7, podczas gdy w rzeczywistości kobiety oceniły go zaledwie na 
poziomie 3,6. Innymi słowy, męŜczyźni mają błędne przekonanie, Ŝe ich przyjaciółki czują do 
nich umiarkowany pociąg seksualny, mimo iŜ wielu badanym kobietom seks nawet nie 
przeszedł przez myśl. Wreszcie, w porównaniu z kobietami męŜczyźni o 62% częściej 
wymieniali „brak seksu", a o 65% częściej „zanik pociągu seksualnego" jako przyczyny 
zerwania przyjaźni z przedstawicielkami płci przeciwnej. Badania Bleske potwierdziły 
doświadczenie mojej koleŜanki - męŜczyźni częściej niŜ kobiety decydują się zakończyć 
przyjaźń, kiedy staje się jasne, Ŝe seks nie wchodzi w grę.     

 

Czy zatem męŜczyźni i kobiety mogą być „tylko przyjaciółmi"? Być moŜe zarówno 

Meg Ryan, jak i Billy Crystal mieli rację z punktu widzenia własnej płci. Kobiety lubią się 
przyjaźnić z męŜczyznami, którzy zapewniają im towarzystwo, bliskość, ochronę (kiedy 
pojawi się taka potrzeba), informacje na temat płci przeciwnej, a nawet wzrost samooceny. 
RównieŜ męŜczyźni czerpią z przyjaźni z kobietami znaczne korzyści, między innymi 
towarzystwo, informacje, a czasami nawet kontakty z potencjalnymi partnerkami. Jednak 
liczni męŜczyźni i tylko niektóre kobiety poŜądają seksualnie swoich przyjaciół płci 

background image

przeciwnej. Czasami te pragnienia się urzeczywistniają - 20% osób badanych przyznało, Ŝe 
uprawiało seks z przyjacielem płci przeciwnej. Jednak tacy „uprzywilejowani przyjaciele", 
„przyjaciele na specjalnych prawach" czy teŜ -jak się ich czasami nazywa w Nowym Jorku - 
„przyjaciele od pocałunków" są w mniejszości. Większość kobiet nie odwzajemnia 
seksualnych pragnień swoich męskich przyjaciół, mimo Ŝe ci czasami się łudzą, iŜ 
przyjaciółki równieŜ ich poŜądają, Kiedy te rozbieŜności wychodzą na jaw - co przytrafiło się 
mojej koleŜance i jej przyjacielowi - to związek męŜczyzny i kobiety, którzy zaczynali jako 
„tylko przyjaciele", moŜe się zakończyć w bardzo nieprzyjemny sposób. Bywa jednak i tak, 
Ŝ

e przyjaciele płci przeciwnej zostają kochankami na całe Ŝycie, co ostatecznie spotkało 

bohaterów filmu „Kiedy Harry poznał Salwy”.

 

 

Przyjaciele jako rywale

 

Wielu najlepszych i najbliŜszych przyjaciół naleŜy oczywiście do tej samej płci. Przyjaciele 
tej samej płci zajmują wyjątkowe miejsce w konstelacji naszego Ŝycia społecznego. Mogą 
nam zapewnić całe mnóstwo korzyści - ochronę, kiedy jej potrzebujemy, cenne informacje, 
kontakty z ludźmi o wysokim statusie, radę w trudnych momentach. Jak czytamy w biblijnej 
księdze Mądrość Syracha:

 

Bywa bowiem przyjaciel, ale tylko na czas jemu dogodny,

 

nie pozostanie nim w dzień twego ucisku. (...) 
Jeśli zaś zostaniesz poniŜony, stanie przeciw tobie

 

i skryje się przed twym obliczem. (...)  
Wierny bowiem przyjaciel potęŜną obroną,

 

kto go znalazł, skarb znalazł. 
Za wiernego przyjaciela nie ma odpłaty (...). 
* Syr 6, 8-15; cyt. za: Biblia Tysiąclecia (1980)

 

 

Przyjaciele mogą nas takŜe ranić tak mocno, jak Ŝaden z naszych wrogów. Przyjaciele znają 
nasze mocne i słabe strony. Znają nasze nawyki - wiedzą, kiedy jesteśmy w pracy, kiedy 
wyjeŜdŜamy, kiedy jesteśmy chorzy lub słabi. Zwykle znają naszych partnerów i wiedzą, 
kiedy w naszych związkach następują niebezpieczne okresy wewnętrznych niepokojów. 
PoniewaŜ przyjaciele, podobnie jak partnerzy, często przypominają nas pod względem 
atrakcyjności, wartości i zainteresowań, więc są teŜ podobni do naszych partnerów i łatwo 
nawiązują z nimi bliskie relacje. Podobieństwo i bliskość są podstawowymi prawami doboru 
seksualnego - dwiema bliźniaczymi siłami, które często przyciągają ku sobie naszych 
przyjaciół i partnerów. Przyjaciel łatwiej niŜ ktokolwiek inny moŜe się stać koniem trojań-
skim i pod osłoną przyjaźni realizować podstępny plan odbicia naszego partnera.  

Psycholodzy ewolucyjni, April Bleske i Todd Shackelford przeprowadzili pionierskie 

badania nad zjawiskami odbijania cudzego partnera, zdrady seksualnej i oszustwa w 
przyjaźniach między przedstawicielami tej samej płci (Bleske, Shackelford, 2001). Poprosili 
sto sześćdziesięcioro dziewięcioro męŜczyzn i kobiet, Ŝeby sobie przypomnieli sytuacje, w 
których oszukali przyjaciela (przyjaciółkę) lub sami zostali przez niego (przez nią) oszukani, 
oraz podali motyw tego oszustwa. Zdecydowanie najczęściej pojawiały się wspomnienia 
dotyczące oszustw związanych ze sferą związków seksualnych - kłamstw lub zatajeń odno-
szących się do odbicia partnera, rywalizacji o niego oraz seksualnej niewierności. A oto kilka 
przykładów:                                          

 

• Nie powiedziałam przyjaciółce, Ŝe kochałam się z jej partnerem.

 

• Moja przyjaciółka nie powiedziała mi, Ŝe uprawiała seks z moim byłym chłopakiem.                                                                                                
• Nie powiedziałem przyjacielowi, Ŝe kobieta, która mu się podoba, tak naprawdę woli mnie.

 

• Mój przyjaciel nie powiedział mi, Ŝe moja Ŝona mnie zdradza.

 

PoniewaŜ problem przyjacielskiej zdrady jest tak powaŜny, ludzie uwaŜnie dobierają sobie 

background image

przyjaciół. Kobiety wydają się szczególnie świadome niebezpieczeństwa seksualnej zdrady, 
ujawniając silniejszy niepokój niŜ męŜczyźni, kiedy dostrzegają u swoich przyjaciółek oznaki 
dostępności seksualnej. Kobiety uznają dostępne seksualnie przedstawicielki własnej płci za 
szczególnie niepoŜądane, zdając sobie sprawę, Ŝe takie rywalki mogą stanowić powaŜne 
zagroŜenie dla ich stałych związków. PoniewaŜ wielu męŜczyzn nieodparcie pociągają 
seksualne przygody, łatwo dostępne kobiety mogą skłonić ich do przelotnego „skoku w bok", 
siejąc spustoszenie w ich stałym intymnym związku. Owa dynamika związków uruchamia 
prawdziwy koewolucyjny wyścig zbrojeń. Niektóre kobiety oszukują swoje przyjaciółki - 
celowo umniejszają swoje seksualne doświadczenie, Ŝeby tamte nie spostrzegały ich jako 
zagroŜenia.    

 

Prawdziwi przyjaciele wzbogacają nasze Ŝycie. Bez nich nasza egzystencja 

wydawałaby się zapewne pusta. Jednak przyjaciele mają wiele okazji, Ŝeby nas zdradzić. A 
kiedy przyjaciel (przyjaciółka) oszukuje cię i odbija ci partnerkę (partnera), to ponosisz 
podwójne koszty tej zdrady - za jednym zamachem moŜesz stracić oboje: przyjaciela 
(przyjaciółkę) i partnerkę (partnera).

 

 
Widmo odbicia partnera

 

Atrakcyjnych partnerów nigdy nie ma pod dostatkiem. Czarujące, interesujące, 

atrakcyjne fizycznie i kompetentne społecznie osoby mają wielu wielbicieli i szybko znikają z 
matrymonialnego rynku. Ci, którym uda się zdobyć najwartościowszych partnerów, zwykle 
starają się ich zatrzymać przy sobie, strzegąc ich szczególnie starannie (Buss, Shackelford, 
1997). Ludzie atrakcyjni mogą z łatwością przechodzić z jednego związku do kolejnego. We 
współczesnych społeczeństwach monogamicznych problem niedoboru potencjalnych 
partnerów z kaŜdym rokiem staje się bardziej powaŜny dla osób, które nadal „podpierają 
ś

ciany", pozostając poza tanecznym parkietem. W tradycyjnych społeczeństwach 

poligynicznych, w których najbardziej atrakcyjne kobiety wychodzą za mąŜ tuŜ po osiągnię-
ciu dojrzałości płciowej, najbardziej cierpią samotni męŜczyźni. Jak moŜna znaleźć godnego 
poŜądania partnera, jeśli wszystkie te czynniki sprzysięgają się, Ŝeby usunąć atrakcyjnych 
kandydatów z rynku matrymonialnego?

 

Odbicie partnera jest niezbyt eleganckim rozwiązaniem tego odwiecznego problemu. 

ChociaŜ wiele osób uwaŜa próby „wykradzenia" kogoś z jego obecnego związku za 
obrzydliwe, to takie praktyki mają długą i dobrze udokumentowaną historię (Schmitt, Buss, 
2001). Jednym z najwcześniejszych opisów odbicia partnera jest biblijna historia króla 
Dawida i Batszeby. Pewnego dnia król Dawid przypadkowo dostrzegł piękną Batszebę, Ŝonę 
Uriasza, jak kąpała się na dachu sąsiedniego budynku. Opanowała go niepohamowana 
namiętność do pięknej kobiety. Udało mu się ją uwieść, wskutek czego Batszeba zaszła w 
ciąŜę. Król Dawid postanowił zgładzić Uriasza, wysyłając go na wojenny front i nakazując 
jego oddziałom bardzo niebezpieczny odwrót. Po śmierci rywala król Dawid poślubił 
Batszebę. ChociaŜ ich pierwsze dziecko zmarło, to ich związek okazał się płodny, a jego 
owocem było czworo dzieci.

 

Wraz z Davidem Schmittem odkryliśmy, Ŝe 60% męŜczyzn i 53% kobiet przyznaje się 

do tego, Ŝe przynajmniej raz próbowało uwieść cudzego partnera i zbudować z nim stały 
związek. ChociaŜ ponad połowa tych prób nie powiodła się, to przecieŜ niemal połowa 
zakończyła się powodzeniem! Podobieństwo obu płci pod względem długotrwałych prób 
odbicia cudzego partnera kontrastowało z wysiłkami mającymi na celu nawiązanie 
przelotnych kontaktów seksualnych - aŜ 60% męŜczyzn i tylko 38% kobiet przyznało się do 
próby uwiedzenia cudzego partnera na krótki czas. Znacznie więcej osób reprezentujących 
obie płcie twierdziło, Ŝe ktoś inny próbował je uwieść i skłonić do porzucenia dotychczaso-
wego partnera - w celu zbudowania stałego związku (93% męŜczyzn i 82% kobiet) bądź 
nawiązania przelotnego romansu (87% męŜczyzn i 94% kobiet). Znacznie mniejsza grupa 

background image

przedstawicieli obu płci twierdziła, Ŝe ktoś inny próbował „ukraść" jej partnera, co sugeruje, 
iŜ „złodzieje" często prowadzą swoją podstępną grę z dala od ciekawskich oczu nic 
niepodejrzewającej „ofiary". Mniej więcej jedna trzecia badanej próby - 35% męŜczyzn i 30% 
kobiet - stwierdziła, Ŝe „złodziej" rzeczywiście odbił jej partnera. Krótko mówiąc, odbijanie 
partnera jest najwyraźniej powszechnie stosowaną strategią łączenia się w pary. ChociaŜ 
wiele prób kończy się niepowodzeniem, to niemal jedna trzecia z nich okazuje się skuteczna. 
David Schmitt uzyskał bardzo podobne wyniki w przeprowadzonym na wielką skalę 
międzykulturowym badaniu, w którym uczestniczyły osoby z ponad trzydziestu krajów 
(Schmitt, 2001). Prawdopodobnie „kradzieŜ" partnera bywa skuteczna wystarczająco często, 
aby moŜna było przypuszczać, Ŝe wykształciła się w procesie ewolucji jako odrębna strategia 
seksualna.

 

 

Ludzie odbijają cudzych partnerów z tych samych powodów, z których w ogóle chcą 

się łączyć w pary - aby znaleźć emocjonalną bliskość, doświadczyć namiętnego seksu, 
zapewnić sobie ochronę, zdobyć cenne zasoby, podwyŜszyć swój status społeczny, zakochać 
się lub mieć dzieci. Jednak „złodzieje" partnerów dostrzegają w swoich działaniach 
dodatkowe korzyści, charakterystyczne wyłącznie dla kontekstu odbijania partnera. Jedną z 
takich korzyści jest dokonanie zemsty na rywalu (rywalce) przez odbicie mu partnerki 
(partnera). Oczywiście, zemsta mogła się stać ewolucyjnie ukształtowanym motywem 
„kradzieŜy" partnera tylko wtedy, jeśli spełniała jakąś adaptacyjną funkcję, taką jak naraŜenie 
rywala na koszty zmniejszające prawdopodobieństwo osiągnięcia przez niego sukcesu re-
produkcyjnego bądź odstraszenie innych potencjalnych rywali od naraŜenia „złodzieja" na 
podobne koszty. Kolejną korzyścią jest zapewnienie sobie dostępu do sprawdzonego partnera, 
który udowodnił juŜ swoją wartość, spełniając kryteria wyboru przyjęte przez inną osobę. 
ChociaŜ zdobycie partnera, który jest juŜ „zajęty", moŜe przynosić takie korzyści, to czasami 
wiąŜe się takŜe z pewnymi kosztami. „Złodzieje" partnerów naraŜają się na przemoc ze strony 
zazdrosnych towarzyszy Ŝycia swoich „zdobyczy". Bywa, Ŝe ryzykują powaŜnymi 
obraŜeniami ciała, a nawet śmiercią. NaraŜają się takŜe na utratę dobrego imienia, jeśli społe-
czeństwo przyklei im etykietę „zdrajców". Jeśli wieść o ich postępku rozniesie się, to mogą 
zostać odrzuceni przez otoczenie, co moŜe zmniejszyć ich szansę na pozyskanie innych 
potencjalnych partnerów. Ponadto, nawet jeśli „złodziej" odniesie sukces, to związek z 
partnerem, który juŜ raz dowiódł, Ŝe moŜna go odbić, moŜe się okazać dość kosztowny, bo 
wymaga przeznaczenia dodatkowych zasobów na pilnowanie partnera.

 

Schmitt i ja wykazaliśmy, Ŝe wiele taktyk wykorzystywanych do zdobywania 

partnerów w innych sytuacjach, sprawdza się takŜe w wypadku odbijania partnera. Są to na 
przykład poprawianie wyglądu zewnętrznego, ujawnianie posiadanych zasobów, okazywanie 
dobroci i czułości, demonstrowanie poczucia humoru, empatii i tym podobne. Jednak dwie 
taktyki wydają się być przeznaczone wyłącznie do „wykradania" innym ich dotychczasowych 
partnerów. Pierwsza z nich nosi nazwę czasowej inwazji i polega na podejmowaniu takich 
działań, jak zmienianie własnego planu zajęć, Ŝeby spędzać z obiektem zainteresowania 
więcej czasu niŜ jego obecny partner (partnerka), albo odwiedzanie obiektu zainteresowania 
wtedy, kiedy jego partnera (partnerki) nie ma w domu. 

 

Druga taktyka - wbijanie klina - polega na „wciskaniu się" w istniejący związek i 

aktywnym dąŜeniu do jego rozbicia. Jednym ze sposobów wbijania klina jest podnoszenie 
samooceny obiektu zainteresowania przez wysyłanie mu komunikatów, które umacniają jego 
poczucie własnej atrakcyjności. Jednocześnie „złodziej" przekonuje potencjalną „zdobycz", 
Ŝ

e stały partner jej nie docenia, mówiąc na przykład: „On źle cię traktuje", „Zasługujesz na 

coś lepszego" lub „Jesteś dla niego za dobra". Czasami to połączenie wzrostu samooceny z 
kontrastującym z nim poczuciem, Ŝe jest się niedocenianym, wystarcza, aby drobna rysa w 
stałym związku zamieniła się w głęboką przepaść. Atakując z dwóch stron, „złodziej" uwalnia 
potencjalnego (i dotąd zajętego) partnera, czekając „za kulisami" na właściwy moment.

 

background image

 
Jak się bronimy przed seksualną zdradą?

 

Zdrada przenika nasze intymne związki i Ŝycie seksualne. Zarówno męŜczyźni, jak i 

kobiety snują seksualne marzenia na temat innych partnerów. Kobiety w fazie owulacji 
fantazjują na temat nieznajomych. DąŜą do nawiązywania romansów z męŜczyznami, którzy 
są bardziej atrakcyjni niŜ ich stali partnerzy. Kobiety, które romansują „na boku", częściej 
osiągają orgazm podczas współŜycia z kochankiem niŜ w trakcie stosunków ze stałym 
partnerem. Przyjaciele stają się czasami seksualnymi rywalami. „Złodzieje" partnerów czają 
się w ukryciu i atakują znienacka, niszcząc zgodne dotąd związki. Biorąc pod uwagę całe to 
zakłamanie i obłudę, wydaje się, Ŝe przeczyłoby ewolucyjnej logice, gdyby selekcja naturalna 
nie stworzyła potęŜnego arsenału broni, która mogłaby nas chronić przed tymi zagroŜeniami.                                   

Widmo genetycznej zdrady nieustannie wisi nad męŜczyzną. Wewnętrzne 

zapłodnienie sprawia, Ŝe kobiety mogą być pewne, iŜ ich dzieci są rzeczywiście ich 
genetycznymi potomkami. Powiedzenie „maleństwo mamusi, a moŜe i tatusia" dobrze 
ilustruje tę seksualną asymetrię. PoniewaŜ juŜ w zamierzchłych czasach seksualna 
niewierność stawiała pod znakiem zapytania ojcostwo męŜczyzny, męska zazdrość powinna 
się skupiać przede wszystkim na sygnałach zdrady seksualnej (to zagadnienie rozwaŜaliśmy 
w rozdziale szóstym). Niewierność męŜczyzny stwarza równie powaŜne reprodukcyjne 
zagroŜenie dla kobiety, naraŜając ja na utratę czasu, jaki męŜczyzna jej poświęca, jego uwagi, 
energii, wysiłków rodzicielskich, inwestycji i zaangaŜowania. Kobieca zazdrość powinna się 
więc skupiać przede wszystkim na sygnałach tego rodzaju zagroŜeń, na przykład na oznakach 
emocjonalnego związku partnera z inną kobietą. Oczywiście w naturze seksualna i 
emocjonalna niewierność partnera ściśle się ze sobą wiąŜą (Buss i in., 1992). Ludzie zwykle 
zaczynają odczuwać emocjonalną bliskość z osobami, z którymi współŜyją seksualnie. Często 
podejmują teŜ współŜycie seksualne z osobami, które są im bliskie emocjonalnie. Jednak nie 
zawsze się tak dzieje. MoŜna uprawiać seks bez emocjonalnego zaangaŜowania, co zdarza się 
w wypadku jednorazowych „wyskoków" czy krótkich wakacyjnych przygód. MoŜna teŜ 
związać się z kimś emocjonalnie, nie uprawiając z nim seksu, co ma miejsce w wypadku 
przynajmniej niektórych męsko-damskich przyjaźni. Obie formy niewierności są oczywiście 
niezwykle bolesne zarówno dla męŜczyzn, jak i dla kobiet, obie mogą teŜ dla nich oznaczać 
nagłą utratę zasobów o znacznej wartości reprodukcyjnej (Buss, 2000).

 

Kiedy jednak kobiety i męŜczyźni muszą wybrać, która forma niewierności jest dla 

nich bardziej przykra, to za kaŜdym razem ujawniają się wyraźne róŜnice między płciami. 
MęŜczyźni częściej niŜ kobiety uznają zdradę seksualną za bardziej bolesną niŜ niewierność 
emocjonalna, podczas gdy kobiety częściej cierpią z powodu zdrady emocjonalnej (zob. 
rozdział szósty). Te fundamentalne róŜnice płciowe znalazły potwierdzenie w wynikach 
badań przeprowadzonych przez wielu naukowców w rozmaitych kulturach - w Chinach 
(David Geary), Szwecji (Michael Wiederman), Holandii (Bram Buunk i Pieternel Dijkstra), 
Niemczech (Alois Angeitner i Victor Oubaid), Japonii (Mariko Hasegawa i Toshikazu 
Hasegawa) oraz Korei (Jae Choe) (Buunk i in., 1996; Wiederman, Kendall, 1999; Geary i in., 
1995; Buss i in., 1999).

 

Dzielące obie płcie róŜnice w konstrukcji broni, jaką jest zazdrość, zostały takŜe 

ujawnione na innych obszarach seksualnej gry, przy uŜyciu szerokiego wachlarza metod 
naukowych. Na przykład, Todd Shackelford i jego współpracownicy wykazali, Ŝe męŜczyźni 
częściej niŜ kobiety twierdzą, iŜ byliby gotowi zerwać z partnerką, gdyby odkryli jej 
seksualną zdradę. W porównaniu z męŜczyznami, kobiety są bardziej skłonne wybaczyć 
partnerowi jednorazowy „wyskok" (Shackelford, Buss, Bennett, 2002). Przedstawione w 
rozdziale ósmym dane statystyczne dotyczące przyczyn rozwodów potwierdzają 
występowanie tej międzypłciowej róŜnicy. Posługując się czterema róŜnymi miarami stresu 
fizjologicznego, Robert Pietrzak z Clark University wykazał ostatnio, Ŝe obie płcie zde-

background image

cydowanie się róŜnią pod względem zazdrości. Na przykład, kiedy kobiety wyobraŜają sobie 
emocjonalną niewierność partnera, to wzrasta u nich przewodnictwo skórne, serce zaczyna 
bić szybciej, zwiększa się elektryczna czynność mięśni oraz rośnie temperatura ciała. 
Wszystkie te fizjologiczne objawy są silnie skorelowane z subiektywnymi opisami 
przeŜywanego stresu. 
*Pietrzak i in. (2002); róŜnice płciowe zostały potwierdzone przez dziesiątki badaczy na 
całym świecie i stały się jednymi z najlepiej udokumentowanych róŜnic psychologicznych w 
literaturze naukowej. Nawet krytycy podejścia ewolucyjnego uzyskiwali podobne wyniki 
dotyczące róŜnic płciowych, posługując się zarówno miarami psychologicznymi, jak i fizjolo-
gicznymi (Harris, 2000).                                                                                                                     

 

 
MęŜczyźni doświadczają silniejszego stresu fizjologicznego, kiedy wyobraŜają sobie, 

jak ich partnerka wypróbowuje róŜne pozycje seksualne z innym męŜczyzną.

 

ChociaŜ kwestionowano ewolucyjną genezę owych róŜnic i próbowano je wyjaśniać, 

formułując alternatywne hipotezy, to większość zgromadzonych dotąd danych empirycznych 
przemawia za słusznością teorii ewolucyjnej. Na przykład w jednym z badań poprosiliśmy 
dwieście trzydzieści cztery osoby, Ŝeby sobie wyobraziły, iŜ spełnił się najgorszy z ich 
nocnych koszmarów - ich partner związał się zarówno seksualnie, jak i emocjonalnie z kimś 
innym. Następnie zapytaliśmy osoby badane, który z aspektów owej zdrady wydaje im się 
bardziej bolesny. AŜ 63% męŜczyzn i tylko 13% kobiet uznało seksualny aspekt zdrady za 
bardziej przykry. AŜ 87% kobiet uznało aspekt emocjonalny niewierności partnera za trud-
niejszy do zniesienia. Podobne róŜnice odkryto ostatnio wśród mieszkańców Korei i Japonii.

 

Podsumowując, ewolucyjna hipoteza dotycząca dzielących obie płcie róŜnic w 

konstrukcji zazdrości traktowanej jako seksualny mechanizm obronny uzyskała potwierdzenie 
dzięki wielu empirycznym testom. Z niezwykłą oszczędnością środków wyjaśnia ona całą 
konstelację naukowych odkryć, wobec których inne teorie okazują się bezradne. Wyjaśnia 
róŜnice między reakcjami stresowymi męŜczyzn i kobiet na podstawowy dylemat 
niewierności. Wyjaśnia, dlaczego kaŜda z płci uznaje inny aspekt zdrady za bardziej bolesny, 
kiedy zdrada ma charakter zarówno seksualny, jak i emocjonalny oraz dlaczego te róŜnice 
występują zarówno na poziomie psychologicznym, jak i fizjologicznym. Wyjaśnia, dlaczego 
owe międzypłciowe róŜnice obserwuje się w wielu róŜnych kulturach, zarówno tych znanych 
z seksualnego liberalizmu (np. w Szwecji i w Holandii), jak i tych, które mają bardziej 
konserwatywny stosunek do seksu (np. w Chinach i Korei). Wreszcie, ta hipoteza wyjaśnia, 
dlaczego seksualna niewierność kobiety częściej doprowadza do zerwania, przemocy i 
rozwodów niŜ seksualna zdrada męŜczyzny.

 

Oczywiście dostępne człowiekowi środki obrony przed niebezpieczeństwem 

niewierności nie kończą się na reakcji emocjonalnej nazywanej zazdrością. Psycholodzy 
ewolucyjni odkryli wiele innych „konstrukcyjnych" cech, które charakteryzują owe niezwykle 
istotne mechanizmy przeciwdziałania zdradzie. Jedna z takich cech dotyczy tego, jacy rywale 
są spostrzegani jako najbardziej zagraŜający. Holendrzy, Koreańczycy i Amerykanie 
uszeregowali jedenaście właściwości potencjalnego rywala (rywalki), zaczynając od tej, która 
wydawała im się najbardziej niepokojąca (Buss, Shackelford, Choe, Buunk, Dijkstra, 2000). 
Owa lista zawierała rozmaite cechy, począwszy od „ma większe poczucie humoru niŜ ty", a 
skończywszy na „jest od ciebie lepszy(-a) w łóŜku". We wszystkich trzech kulturach 
męŜczyźni częściej niŜ kobiety twierdzili, Ŝe przeŜywaliby najsilniejszy stres, gdyby rywal 
przewyŜszał ich na wymiarach: perspektywy finansowe, perspektywy zawodowe oraz siła 
fizyczna. Kobiety ujawniały z kolei najsilniejsze zaniepokojenie, kiedy rywalka miała 
bardziej atrakcyjną twarz i bardziej seksowne ciało. 

 

Badanie, w którym uczestniczyło sto siedem par nowoŜeńców, dotyczyło predyktorów 

intensywności wysiłku, jaki dana osoba wkłada w pilnowanie partnera (Buss, Shackelford, 

background image

1997). MęŜczyźni Ŝonaci z młodymi, atrakcyjnymi fizycznie kobietami strzegli swoich 
partnerek najintensywniej. W porównaniu z innymi męŜczyznami byli bardziej skłonni 
ukrywać swoje partnerki przed innymi, reagować wybuchami wściekłości na najdrobniejszy 
sygnał niewierności Ŝony oraz grozić innym męŜczyznom fizyczną przemocą. A oto kilka 
przykładów konkretnych działań podejmowanych przez tych męŜczyzn:

 

• Nie chciał zabrać jej na przyjęcie, jeśli wśród gości byli inni męŜczyźni.

 

• Nalegał, Ŝeby Ŝona spędzała z nim kaŜdą wolną chwilę.

 

• Krzyczał na nią za to, Ŝe rozmawiała z innym męŜczyzną.

 

• Powiedział jej, Ŝe umarłby, gdyby kiedykolwiek od niego odeszła.

 

• Deprecjonował inteligencję innego męŜczyzny.

 

• Zmierzył zimnym spojrzeniem męŜczyznę, który na nią patrzył.

 

Młodość i fizyczna atrakcyjność kobiety nie tylko wywierają silny wpływ na dokonywany 
przez męŜczyznę wybór partnerki, ale takŜe determinują wysiłek, z jakim stara się on 
zatrzymać ją przy sobie.

 

W wypadku kobiet wysiłek wkładany w pilnowanie partnera nawet w najmniejszym 

stopniu nie zaleŜał od jego wyglądu i wieku. Decydujące okazały się dochody męŜa oraz jego 
determinacja w dąŜeniu do osiągnięcia wysokiej pozycji społecznej. śony zamoŜnych 
męŜczyzn o wysokim statusie ujawniały emocjonalny stres w reakcji na najdrobniejszą 
oznakę zainteresowania ich partnerów innymi kobietami, dokładały dodatkowych starań, Ŝeby 
dobrze wyglądać, i okazywały partnerom więcej uległości, aby zatrzymać ich przy sobie. 
Kobiety te strzegły swoich partnerów, podejmując działania takie, jak:

 

•  Kiedy byli na przyjęciu, przez cały czas była u jego boku.

 

• Groziła, Ŝe z nim zerwie, jeśli kiedykolwiek ją zdradzi.

 

•„Robiła się na bóstwo", Ŝeby nie przestać mu się podobać.

 

• Powiedziała mu, Ŝe chętnie się zmieni, Ŝeby go zadowolić.

 

• Poprosiła go, Ŝeby nosił obrączkę na znak, Ŝe jest juŜ zajęty.

 

Zatem upodobanie kobiet do męŜczyzn o wysokim statusie i duŜych zasobach wpływa nie 
tylko na początkowy wybór partnera. Te same przymioty męŜczyzny determinują takŜe 
wysiłek, z jakim kobieta stara się zatrzymać przy sobie juŜ zdobytego partnera.

 

Mechanizm obronny, który nazywamy zazdrością, jest niezbędny do skutecznego 

utrzymania związku, ze względu na nieustanną groźbę seksualnej zdrady lub emocjonalnej 
ucieczki partnera. W niebezpiecznym świecie, w którym rywale czają się w przebraniu 
przyjaciół, partnerzy czują namiętność do innych osób, a zdrada grozi rozpadem związków, 
które mogłyby trwać przez całe Ŝycie, nie moŜe dziwić fakt, Ŝe ewolucja stworzyła złoŜone 
strategie wykrywania i odpierania owych niebezpieczeństw. Jednak na kobiety i ich 
partnerów moŜe czyhać jeszcze gorsze niebezpieczeństwo; zagroŜenie tak straszne, Ŝe samo 
poruszenie tego tematu wywołuje u kaŜdego z nas silne emocje - groźba gwałtu.

 

 

Czy gwałt jest męską strategią adaptacyjną?

 

To było jej pierwsze przyjęcie w tym towarzystwie. Piwo lało się strumieniami, a ona wypita 
więcej, niŜ zamierzała. Było gorąco i tłoczno, a goście rozeszli się po całym domu, więc kiedy 
trzech męŜczyzn poprosiło ją, Ŝeby poszła z nimi na górę, zrobiła to. Zaprowadzili ją do 
sypialni, zamknęli drzwi na klucz i zaczęli ją rozbierać. Oszołomiona alkoholem, zaczęła 
słabo protestować, ale męŜczyźni zlekcewaŜyli jej anemiczny sprzeciw i zgwałcili ją. Kiedy 
skończyli, połoŜyli ją, nagą, na korytarzu, pozostawiając jej ubranie w zamkniętej na klucz 
sypialni
 (Sanday, 1990, s. 3).

 

W oddalonej o tysiące mil amazońskiej puszczy, na pograniczu Brazylii i Wenezueli, pewną 
kobietę spotkał podobny los:

 

To przeciąganie liny trwało przez jakieś dziesięć minut. Patrzyłem na to i krew coraz szybciej 
pulsowała mi w Ŝyłach, bo intuicja podpowiadała mi, Ŝe trzeba z tym skończyć. Chłopcy 

background image

ciągnęli Roobemi [amazońską Indiankę] kilka kroków w swoją stronę, ale potem stare kobiety 
zyskiwały na chwilę przewagę i przeciągały ją z powrotem, podczas gdy Roobemi ze 
wszystkich sił starała się utrzymać równowagę, a jej głowa kołysała się gwałtownie to w 
jedną, to w drugą stronę. (...) „Szwagierko, co oni jej robią?" - zapytałem. „Och - 
odpowiedziała - zabierają ją do lasu". „Po co?" - zapytałem, a ona odpowiedziała: „Chcą ją 
zgwałcić". (...) Młodzi ludzie pociągnęli zgodnie jeszcze raz i zdołali przeciągnąć kobietę na 
swoją stronę. (...) Z triumfalnym wyciem pobiegli ścieŜką w głąb lasu, ciągnąc ją za sobą. (...) 
Takie rzeczy się zdarzały. Jeśli kobieta opuściła swoją wioskę i pojawiała się gdzieś bez 
ochrony, było bardzo prawdopodobne, Ŝe zostanie zgwałcona. I ona sama, i inni o tym 
wiedzieli. Wszyscy się tego spodziewali
 (...) (Good, 1991, s. 102).

 

Gwałty zdarzają się we wszystkich kulturach. „Wszystkie kobiety z plemienia 

Mehinaku Ŝyją w strachu przed gwałtem" pisał antropolog Thomas Gregor, który przez jakiś 
czas Ŝył wśród amazońskich Indian w Brazylii (Gregor, 1985, s. 103). Według Kennetha 
Gooda, którego Ŝona - Indianka z wenezuelskiego plemienia Yanomamo - takŜe została 
zgwałcona, „wśród Yanomamo nie ma kobiet, które zdołały uniknąć gwałtu" (Good, 1991, s. 
199). Na dalekiej wyspie Samoa, którą Margaret Mead ogłosiła kiedyś utopijnym rajem na 
ziemi, liczba gwałtów jest od dwóch do pięciu razy wyŜsza niŜ w Stanach Zjednoczonych: 
„Samoańskie dziewczęta bardzo się boją gwałtu, a rodziny ofiar traktują go ze śmiertelną 
powagą" (Freeman, 1984). ChociaŜ kultury bardzo się róŜnią pod względem liczby gwałtów - 
na przykład w Norwegii jest ona wyjątkowo niska, a w Stanach Zjednoczonych stosunkowo 
wysoka - to nie znamy ani jednej kultury, której to zjawisko byłoby całkowicie obce.

 

Gwałt występuje takŜe wśród innych naczelnych. Prymatolodzy juŜ od dawna 

obserwują znaczne róŜnice indywidualne między samcami orangutana. Podczas gdy niektóre 
osobniki po zakończeniu okresu dorastania osiągają rozmiary i sylwetkę dojrzałego samca 
(waŜą średnio około 100 kilogramów), inne pozostają w stadium, które nazywa się 
powszechnie „zatrzymaniem rozwoju". Te samce czasami przez wiele lat mają niewielkie 
rozmiary ciała i nie zachowują się tak jak duŜe, w pełni dojrzałe osobniki. Nie mają własnego 
terytorium, nie wydają głośnych dźwięków, ani nie walczą z dojrzałymi samcami. 
Początkowo prymatolodzy sądzili, Ŝe pozostają one w stadium niedojrzałości wskutek 
ś

rodowiskowego stresu - zagraŜającej obecności dorosłych samców o wyŜszym statusie, z 

którymi nie są w stanie konkurować. 

 

Jednak badacze dokonali trzech odkryć, które podwaŜyły ten pogląd (Maggioncalda, 

Sapolsky, 2002; Mitani, 1985). Po pierwsze, okazało się, Ŝe samce pozostające w stadium 
zatrzymania rozwoju nie mają podwyŜszonego poziomu hormonów stresu. Po drugie, chociaŜ 
są one pod wieloma względami niedojrzałe fizycznie - na przykład nie mają w pełni 
rozwiniętej brody ani duŜego worka gardzielowego umoŜliwiającego wydawanie głośnych 
dźwięków - to mają całkowicie dojrzałą spermę i jądra. Nie są zatem ani zestresowane, ani 
niedojrzałe pod względem reprodukcyjnym. Po trzecie, chociaŜ unikają bezpośredniej 
rywalizacji z duŜymi dorosłymi osobnikami, zachowując się w ich obecności ulegle, często 
napastują samice - nawet przez wiele dni - i zmuszają je do kopulacji. Prymatolodzy uwaŜają, 
Ŝ

e mamy tu do czynienia z gwałtem, poniewaŜ samice robią wszystko, co w ich mocy, Ŝeby 

nie dopuścić do kopulacji. Uciekają, wydają głośne, gardłowe dźwięki i próbują gryźć 
napastliwe samce. Warto dodać, Ŝe samice nie zachowują się w ten sposób, kiedy kopulują z 
dojrzałymi samcami. Antropolog John Mitani przeprowadził terenowe badanie na Borneo. 
Zaobserwował w sumie sto pięćdziesiąt jeden aktów kopulacji, w których uczestniczyły 
zatrzymane w rozwoju samce - sto czterdzieści cztery z tych aktów były wymuszone. Dojrza-
łe samce bardzo rzadko uŜywały siły, Ŝeby skłonić samicę do kopulacji. NaleŜy podkreślić, Ŝe 
orangutany mogą stanowić wyjątek wśród naczelnych. Tej -jak się wydaje, charakterystycznej 
tylko dla orangutanów - strategii gwałtu nie zaobserwowano dotąd wśród innych, bliŜej 
spokrewnionych z człowiekiem naczelnych, takich jak bonobo (szympansy karłowate) czy 

background image

doskonale nam znane szympansy. Niemniej jednak odkrycie dokonane wśród orangutanów 
wskazuje na prawdopodobieństwo, Ŝe u niektórych gatunków gwałt moŜe się rozwinąć w 
procesie ewolucji, jeśli zaistnieją określone warunki.     

 

Spór wokół tej moŜliwości wybuchł w 2000 roku, kiedy to biolog Randy Thornhill i 

antropolog Craig Palmer wydali ksiąŜkę pod tytułem A Natura „History of Rape: Biological 
Bases of Sexual Coercion” („Naturalna historia gwałtu: Biologiczne podstawy przymusu 
seksualnego") (Thornhill, Palmer, 2000). ChociaŜ juŜ dwadzieścia lat wcześniej publikowano 
ewolucyjne teorie dotyczące gwałtu (zob. rozdział siódmy), to praca Thornhilla i Palmera 
wywołała prawdziwą burzę. Autorzy przedstawili dwie konkurencyjne teorie gwałtu, przy 
czym kaŜdy z nich opowiedział się za jedną z tych teorii. Randy Thornhill wysunął hipotezę, 
Ŝ

e w toku ewolucji u męŜczyzn wykształciły się adaptacje związane z gwałtem - czyli 

wyspecjalizowane mechanizmy psychologiczne skłaniające męŜczyzn do stosowania strategii 
reprodukcyjnej, która polega na wymuszaniu na kobietach seksu wbrew ich woli. Craig 
Palmer stwierdził natomiast, Ŝe gwałt jest produktem ubocznym innych powstałych w 
procesie ewolucji mechanizmów, takich jak męskie pragnienie seksualnej róŜnorodności, 
dąŜenie do minimalizowania kosztów dobrowolnego seksu, psychiczne wyczulenie na 
seksualne okazje oraz ogólna skłonność męŜczyzn do stosowania przemocy fizycznej dla 
osiągania wielu róŜnych celów.

 

W teorii gwałtu jako strategii adaptacyjnej wyróŜniono sześć wyspecjalizowanych 

adaptacji, które mogły się rozwinąć w męskim umyśle:              

 

• Ocena bezbronności potencjalnych ofiar gwałtu (np. w czasie wojny lub w innych 
sytuacjach, kiedy kobiet nie chronią ani męŜowie, ani krewni).

 

• WraŜliwy na sytuację „włącznik", który motywuje do gwałtu męŜczyzn pozbawionych 
dostępu do partnerek wyraŜających zgodę na współŜycie seksualne (np. „nieudaczników", 
którzy nie mogą zdobyć partnerki drogą zwyczajnych zalotów).

 

• Preferencja maksymalnie płodnych ofiar gwałtu, która zdecydowanie róŜni się od typowej w 
małŜeństwie preferencji partnerek o większej wartości reprodukcyjnej, ale niekoniecznie 
najbardziej płodnych w danym momencie (zob. rozdział trzeci).

 

• Większa liczba plemników w płynie nasiennym uwalnianym podczas gwałtu w porównaniu 
z ejakulatami składanymi w drogach rodnych partnerki podczas dobrowolnych aktów 
seksualnych.

 

• Seksualne pobudzenie męŜczyzn w reakcji na przemoc lub sygnały kobiecego sprzeciwu 
wobec współŜycia seksualnego.

 

• Zdeterminowany kontekstowo gwałt w małŜeństwie, w okolicznościach, w których istnieje 
prawdopodobieństwo rywalizacji spermatycznej (np. kiedy mąŜ ma dowody zdrady Ŝony lub 
tylko podejrzewają o niewierność).

 

Niestety, nie uzyskano dotąd empirycznych dowodów na istnienie tych hipotetycznych 
adaptacji. Z kolei teŜ dane, które udało się zgromadzić, okazały się niejednoznaczne. Gwałty 
zdarzają się często podczas wojny, czyli w sytuacji, w której kobiety rzeczywiście są często 
bezbronne, ale równie powszechne są wówczas kradzieŜe, rabunki i niszczenie mienia. Czy 
dla kaŜdego z tych zachowań istnieje odrębna, wyspecjalizowana strategia adaptacyjna, czy 
teŜ owe zjawiska są raczej produktami ubocznymi innych mechanizmów psychologicznych 
albo po prostu wynikiem działania bardziej ogólnych mechanizmów szacowania zysków i 
strat? Dotąd nie przeprowadzono badań, które udzieliłyby ostatecznej odpowiedzi na to 
pytanie.

 

Nieproporcjonalnie duŜa część skazanych gwałcicieli pochodzi z grup o niskim 

statusie społeczno-ekonomicznym, co wydaje się potwierdzać słuszność tak zwanej hipotezy 
niedostępności partnerek seksualnych. Jednak przyczyną uzyskania takich danych moŜe być 
fakt, Ŝe kiedy sprawcami gwałtu są męŜczyźni z wyŜszych sfer społecznych, to ofiary rzadziej 
zgłaszają przestępstwo. Zaobserwowana dysproporcja moŜe teŜ wynikać z tego, Ŝe 

background image

uprzywilejowani męŜczyźni łatwiej niŜ pozostali gwałciciele unikają aresztowania i skazania, 
poniewaŜ mogą sobie pozwolić na drogich adwokatów. Być moŜe, wreszcie, kobiety 
zgwałcone prze męŜczyzn o wysokim statusie rzadziej wnoszą sprawę do sądu, nisko 
oceniając prawdopodobieństwo tego, Ŝe sąd im uwierzy i wymierzy sprawcy sprawiedliwość.

 

Zgromadzono takŜe bezpośrednie dowody zaprzeczające hipotezie niedostępności partnerek. 
W badaniu, w którym uczestniczyło stu pięćdziesięciu sześciu męŜczyzn (średnia wieku 
wynosiła dwadzieścia lat), psycholog ewolucyjny Martin Lalumiere i jego współpracownicy 
szacowali skłonność badanych do stosowania seksualnego przymusu za pomocą takich pytań, 
jak: „Czy kiedykolwiek uŜyłeś choćby nieznacznej siły fizycznej, Ŝeby odbyć stosunek 
seksualny z kobietą, która tak naprawdę nie miała na to ochoty?" (Lalumiere i in., 1996). 
Badacze dokonali takŜe niezaleŜnego pomiaru sukcesów badanych męŜczyzn w pozyskiwaniu 
partnerek. MęŜczyźni, którzy odnosili sukcesy w zdobywaniu partnerek seksualnych, osiągali 
takŜe wysokie wyniki w teście skłonności do seksualnej agresji. MęŜczyźni, którzy mieli 
wiele partnerek, częściej przyznawali się do uŜywania siły. Ponadto, męŜczyźni, którzy 
wysoko oceniali swoje przyszłe moŜliwości zarobkowe, przyznawali się do częstszego (a nie 
rzadszego) uŜywania fizycznego przymusu w ramach stosowanych przez siebie taktyk 
seksualnych. ChociaŜ konieczne są dalsze badania, to moŜna wstępnie wnioskować, Ŝe prosta 
wersja teorii niedostępności partnerek jest fałszywa.

 

Zgromadzone dane nie wykluczają jednak słuszności bardziej złoŜonej hipotezy - być 

moŜe w procesie ewolucji u męŜczyzn ukształtowały się dwa rodzaje uzaleŜnionych od 
sytuacji strategii adaptacyjnych związanych z gwałtem, przy czym pierwsza z nich uruchamia 
się wtedy, kiedy męŜczyźnie nie udaje się pozyskać partnerki, a druga - kiedy koszty gwałtu 
są tak niewielkie, Ŝe męŜczyzna moŜe uniknąć wszelkich konsekwencji tego czynu, co moŜe 
się zdarzać w najwyŜszych warstwach społeczno-ekonomicznych (Thornhill, Palmer, 2000). 
Dotąd nie zgromadzono ani danych przemawiających za tą tezą, ani dowodów przeciwko niej.

 

Wśród ofiar gwałtów jest zwykle nieproporcjonalnie wiele młodych, potencjalnie 

zdolnych do reprodukcji kobiet. Większość badań dowodzi, Ŝe najliczniejszą grupę ofiar 
gwałtów stanowią kobiety dwudziestokilkuletnie, a przynajmniej 70% ofiar mieści się w 
przedziale od szesnastu do trzydziestu pięciu lat (Thorn-hill, Thornhill, 1983).

 

Fakt, Ŝe gwałciciele atakują zwykle młode, płodne kobiety, nie stanowi jednak 

ostatecznego dowodu przemawiającego za którąkolwiek z teorii gwałtu lub przeciw niej. To 
odkrycie moŜna przypisać charakterystycznej dla męŜczyzn, a ukształtowanej w procesie 
ewolucji preferencji wszelkich oznak płodności kobiety w typowych sytuacjach doboru 
seksualnego, a nie męskiej strategii adaptacyjnej odnoszącej się wyłącznie do gwałtu. 
Ponadto, krytycy hipotezy gwałtu jako strategii adaptacyjnej zwracają uwagę na fakt, Ŝe 
wśród ofiar gwałcicieli jest takŜe wiele bezpłodnych kobiet. Wyniki kilku badań wskazują, Ŝe 
niemal jedną trzecią wszystkich ofiar gwałtów stanowią dziewczynki w wieku poniŜej 
jedenastu lat oraz kobiety, które utraciły juŜ zdolności rozrodcze (czyli takie, które 
przekroczyły czterdziesty piąty rok Ŝycia). Trudno byłoby pogodzić te dane z teorią gwałtu 
jako męskiej strategii adaptacyjnej.

 

Jednym ze źródeł danych, które zdaniem wielu naukowców mają istotny związek z 

interesującymi nas teoriami, jest częstość zachodzenia w ciąŜę wskutek gwałtu. Jeśli gwałt 
powstał w toku ewolucji jako jedna ze strategii reprodukcyjnych, to w przeszłości musiał od 
czasu do czasu doprowadzać do zapłodnienia. Oczywiście współczesne dane dotyczące 
częstości zachodzenia w ciąŜę wskutek gwałtu mogą nie udzielać wiarygodnej odpowiedzi na 
pytanie, czy w przeszłości gwałt doprowadzał do zapłodnienia, bo powszechne stosowanie 
ś

rodków antykoncepcyjnych moŜe znacznie zaniŜać współczesne statystyki w porównaniu z 

czasami, w których Ŝyli nasi przodkowie. Tym bardziej zaskakujące wydają się zatem wyniki 
przeprowadzonego niedawno badania, które wykazało, Ŝe odsetek ciąŜ stanowiących skutek 
gwałtów dokonanych na kobietach w wieku reprodukcyjnym i polegających na penetracji 

background image

pochwy ofiary przez penis sprawcy jest niezwykle wysoki i wynosi 6,4%, podczas gdy 
odsetek ciąŜ wynikających z pojedynczych, dobrowolnych stosunków seksualnych wynosi 
zaledwie 3,1%.  
* Gottschall i Gottschall (2001). Wyniki większości badań, w których porównywano odsetek 
ciąŜ stanowiących skutek gwałtów z odsetkiem ciąŜ stanowiących skutek dobrowolnego 
współŜycia seksualnego, są obarczone rozmaitymi biedami. W niektórych badaniach 
uwzględniono łącznie wszystkie kategorie gwałtu, takie jak wymuszony stosunek oralny, 
stosunek analny oraz gwałt polegający na penetracji pochwy ofiary przez penis sprawcy, i 
porównano odsetek ciąŜ, do których doszło wskutek wszystkich tych form gwałtu z odsetkiem 
ciąŜ wynikających z dobrowolnego współŜycia seksualnego. W większości badań nie 
uwzględniono powszechnej praktyki podawania ofiarom gwałtu „awaryjnych" środków 
antykoncepcyjnych (takich jak pigułki typu „dzień po"). W badaniu Gottschallów po raz 
pierwszy poddano wszystkie te zmienne systematycznej kontroli.

 

 
Ten rezultat moŜna częściowo wyjaśnić jako skutek tendencyjnego wyboru ofiar przez 

sprawców - ofiarą gwałcicieli padają zwykle młode, płodne kobiety. Jednak nawet po 
skontrolowaniu zmiennej wieku, odsetek ciąŜ stanowiących skutek gwałtów pozostaje o około 
2% wyŜszy niŜ odsetek ciąŜ wynikających z dobrowolnego współŜycia seksualnego. Jeśli 
kolejne badania przyniosą powtórzenie tego sprzecznego z intuicyjnymi oczekiwaniami 
wyniku, to z pewnością trzeba będzie znaleźć wyjaśnienie tego zadziwiającego odkrycia.

 

Jonathan i Tiffani Gottschall proponują hipotezę opartą na załoŜeniu, Ŝe męŜczyźni, 

którzy zalecają się do kobiet przy uŜyciu normalnych strategii pozyskiwania partnerek, są 
„zdani na łaskę wybrednych samic", a sprawcy gwałtów nie. ChociaŜ gwałcicieli ograniczają 
mechanizmy obronne kobiet oraz konieczność znalezienia dogodnej okazji, to jednak mogą 
oni wybierać ofiary, które w innym wypadku nie zgodziłyby się z nimi współŜyć. Gwałciciele 
mogą zatem wybierać kobiety, które są nie tylko młode, ale takŜe szczególnie atrakcyjne 
fizycznie. Jak pamiętamy, atrakcyjne kobiety są zwykle bardziej płodne, co moŜe wyjaśniać 
niezwykle wysoki odsetek ciąŜ, do których dochodzi wskutek gwałtów.

 

Jednak odkrycia związane z częstością zachodzenia w ciąŜę wskutek gwałtu nie są 

przekonującym dowodem słuszności hipotezy gwałtu jako męskiej strategii adaptacyjnej. Jak 
juŜ wiemy, w kontekstach dobrowolnego współŜycia seksualnego męŜczyzn pociągają te 
cechy kobiety, które wiąŜą się z płodnością (np. oznaki młodości i dobrego stanu zdrowia), 
zatem wyjaśnienie uzyskanych wyników nie wymaga odwołania się do wyspecjalizowanej 
strategii adaptacyjnej. Jednak dane dotyczące częstości zachodzenia w ciąŜę wskutek gwałtu 
podwaŜają wysuwany przez niektórych przeciwników hipotezy gwałtu jako strategii 
adaptacyjnej „argument niemoŜliwego poczęcia", zgodnie z którym gwałt nie mógł powstać 
w toku ewolucji, poniewaŜ tak rzadko doprowadza do zapłodnienia.

 

*Zob. Jonem (1999), który jest autorem nazwy tego argumentu przeciwko teoriom gwałtu 
jako adaptacji.

 

Wreszcie, wyniki niektórych badań wskazują na to, Ŝe gwałty małŜeńskie zdarzają się 

szczególnie często, kiedy mąŜ obawia się seksualnej zdrady Ŝony, a takŜe tuŜ po zerwaniu 
(Rusell, 1990). To odkrycie sugeruje, Ŝe gwałt moŜe być strategią adaptacyjną związaną z 
rywalizacją spermatyczną. Trudno jednak określić przyczynowy kierunek tego związku - być 
moŜe kobiety częściej zrywają z partnerami, którzy zmuszają je do współŜycia, niŜ z 
partnerami, którzy tego nie robią. Wniosek, do którego Donald Symons doszedł ponad 
dwadzieścia lat temu, wydaje się więc słuszny takŜe dzisiaj: „Moim zdaniem nadal jesteśmy 
dalecy od zgromadzenia wystarczających empirycznych dowodów na to, Ŝe gwałt jest sam w 
sobie fakultatywną męską strategią adaptacyjną (...)" (Symons, 1979, s. 284).

 

Brak wystarczających dowodów istnienia jakiegoś zjawiska nie jest jednak dowodem 

jego nieistnienia. Fakt, Ŝe badania nad przyczynami gwałtu są tak silnie obciąŜone 

background image

ideologicznie, z pewnością utrudniał dokonanie wnikliwej analizy tego odraŜającego 
zjawiska. KsiąŜka Thornhilla i Palmera była krytykowana, potępiana i wyszydzana bardziej 
niŜ jakakolwiek inna publikacja w najnowszej historii nauki. ChociaŜ autorzy nie ustrzegli się 
błędów, które najtrafniej wskazali w dwóch wywaŜonych recenzjach Massimo Pigliucci oraz 
przyjmujący perspektywę ewolucyjną znawca prawa Owen Jones, to docenić trzeba ich 
niezwykłą naukową odwagę, jakiej wymagało sformułowanie konkurencyjnych teorii gwałtu i 
uporządkowanie dostępnych dowodów empirycznych odnoszących się do kaŜdej z tych teorii.  

* Najbardziej wywaŜoną ocenę słabych i mocnych stron ksiąŜki Thornhilla i Palmera 

moŜna odnaleźć w recenzjach autorstwa Owena Jonesa (2001) i Massimo Piglicciego (2002).  

 
Niestety, wiele osób pospiesznie potępiło autorów za to, Ŝe ośmielili się dopuścić 

teoretyczną moŜliwość, iŜ gwałt moŜe być jedną z wykształconych w toku ewolucji męskich 
strategii adaptacyjnych. Być moŜe wbrew intencjom surowych krytyków, ich potępienie 
przekreśliło szansę na przeprowadzenie wnikliwych badań naukowych, które mogłyby się 
przyczynić do poznania rzeczywistych przyczyn gwałtu, a tym samym umoŜliwić zgromadze-
nie wiedzy stanowiącej punkt wyjścia do prób rozwiązania tego powszechnego problemu.

 

Przypuszczam, Ŝe naukowy postęp w tej dziedzinie dokona się wtedy, kiedy teoretycy 

wyodrębnią róŜne rodzaje gwałtu, zamiast traktować wszelki przymus seksualny jako jedno 
zjawisko. Weźmy pod uwagę gwałty zdarzające się podczas randek, gwałty dokonywane 
przez obcych, gwałty wojenne, gwałty homoseksualne oraz gwałty dokonywane przez 
ojczymów na ich pasierbicach. Na przykład gwałty dokonywane podczas randek mogą być po 
części produktem ubocznym współczesnych warunków Ŝycia - młode kobiety Ŝyją dziś w 
takim otoczeniu społecznym, które często nie zapewnia im ochrony ze strony członków 
rozszerzonej rodziny (dowiedziono, Ŝe ten czynnik zapobiega przemocy wobec kobiet). Seryj-
nym gwałcicielom nieznajomych kobiet często udaje się uniknąć schwytania wskutek 
charakterystycznych dla współczesnych społeczeństw geograficznej mobilności i 
wielkomiejskiej anonimowości. Ograniczona mobilność geograficzna naszych przodków oraz 
fakt, Ŝe Ŝyli w niewielkich grupach, praktycznie uniemoŜliwiały dokonywanie pewnych 
rodzajów gwałtu na nieznajomych ofiarach. Z kolei gwałt wojenny wydaje się tak 
zakorzeniony w historii wielu róŜnych kultur, Ŝe mógł powstać w toku ewolucyjnych 
procesów selekcji. Niektóre rodzaje gwałtu mogą być skutkiem patologii lub dysfunkcji 
mechanizmów ukształtowanych w procesie ewolucji, inne mogą być produktami ubocznymi, 
jeszcze inne mogły powstać jako specyficzne strategie adaptacyjne. Zaliczenie wszystkich 
przypadków wymuszonego współŜycia seksualnego do zbiorczej kategorii „gwałt" moŜe 
opóźniać odkrycie konkretnych warunków, które doprowadzają do kaŜdego z tych typów 
przestępstw. 

 

Czy u kobiet wytworzyły się mechanizmy obrony przed gwałtem? 
Nigdy nie byłam wolna od strachu przed gwałtem. Od najwcześniejszych lat Ŝycia, podobnie 
jak większość kobiet, uwaŜałam gwałt za część mojego naturalnego środowiska - coś, czego 
naleŜy się bać, i o czego uniknięcie trzeba się modlić, tak jak o uniknięcie poŜaru czy 
uderzenia pioruna. Nigdy nie pytałam, dlaczego męŜczyźni gwałcą. Sądziłam, po prostu, Ŝe 
jest to jedna z tajemnic ludzkiej natury.
 (Susa Griffin) (Griffin, 1971, cyt. w: Hickman i 
Muehlenhard, 1997).

 

 

Zaciekły spór dotyczący gwałtu skupia się przede wszystkim na czynnikach, które 

motywują męŜczyzn do wymuszania na kobietach współŜycia seksualnego. W ferworze walki 
niemal nie poświęca się teoretycznej uwagi psychologii ofiar gwałtu. Wszystkie strony owego 
sporu zgadzają się jednak co do jednej kwestii związanej z psychologią ofiar: gwałt jest 
straszliwym okrucieństwem, które zwykle wywiera na ofiary silny, negatywny wpływ. Nie 

background image

potrzebujemy Ŝadnej formalnej teorii, Ŝeby dojść do tego wniosku. Istotne wydaje się jednak 
ustalenie, dlaczego gwałt jest tak niezwykle traumatycznym przeŜyciem.

 

Z perspektywy ewolucyjnej koszty gwałtu wynikają przede wszystkim z faktu, Ŝe 

uniemoŜliwia on kobiecie dokonanie wyboru, który jest podstawowym elementem Ŝeńskiej 
strategii seksualnej. Zgwałcona kobieta moŜe zajść w ciąŜę w niewłaściwym dla siebie 
momencie z męŜczyzną, którego nie wybrała -z męŜczyzną, który posiadł ją wbrew jej woli, 
który najprawdopodobniej nie będzie inwestował w jej dzieci i który przekaŜe jej potomstwu 
geny gorsze od genów partnera, jakiego sama by wybrała. Zgwałconej kobiecie grozi, Ŝe 
zostanie obwiniona, ukarana lub porzucona przez stałego partnera, który moŜe podejrzewać, 
iŜ rzekomy gwałt był w rzeczywistości dobrowolnym aktem seksualnym albo Ŝe kobieta w 
jakiś sposób sprowokowała sprawcę. Dramatyczną ilustrację ponoszonych przez ofiarę 
kosztów gwałtu stanowi przypadek, który wydarzył się niedawno w Pakistanie:

 

Zafran Bibi, 26-letnia religijna muzułmanka mieszkająca w Pakistanie, została skazana na 
ś

mierć przez ukamienowanie. OskarŜono ją o zdradę - przestępstwo, za które, zgodnie z 

prawem islamu, wymierza się karę śmierci. Dowód: dziecko urodzone ponad rok po tym, jak 
opuścił ją mąŜ, z którym jednak nie była jeszcze rozwiedziona. To nie była zwyczajna zdrada. 
Zafran Bibi zeznała, Ŝe została zgwałcona przez szwagra. Jednak nie miało to znaczenia. 
Według sędziego narodziny nieślubnego dziecka dowodziły małŜeńskiej zdrady. Jej zeznanie,

 

Ŝ

e została zgwałcona przez szwagra, było równoznaczne z przyznaniem się do winy (Mydans, 

2002).

 

Zgwałcone kobiety doświadczają psychicznego cierpienia. PrzeŜywają strach, 

upokorzenie, wstyd, lęk, przygnębienie, gniew i wściekłość. Czują się winne, wykorzystane, 
zbezczeszczone i zbrukane. Kobiety spostrzegają wymuszony seks jako bardziej bolesny niŜ 
którakolwiek z przynajmniej stu czterdziestu siedmiu innych krzywd, jakie męŜczyzna moŜe 
im wyrządzić, bardziej bolesny niŜ brutalne (lecz pozbawione seksualnych motywów) pobicie 
(Buss, 1989). Zgwałcone kobiety cierpią jeszcze długo po tym dramatycznym zdarzeniu. 
Niektóre ofiary boją się wychodzić z domu, unikają kontaktów z męŜczyznami, izolują się 
społecznie i Ŝyją w emocjonalnym więzieniu, nie mając nadziei na szybkie ułaskawienie.

 

Oprócz psychicznej udręki, ofiary ponoszą takŜe powaŜne społeczne konsekwencje 

gwałtu. Jak ilustruje przypadek Zafran Bibi, czasami zgwałcone kobiety obarcza się 
odpowiedzialnością za popełnione na nich przestępstwo. Tracą dobrą opinię, stają się mniej 
atrakcyjne na matrymonialnym rynku, mogą być odrzucane lub bojkotowane przez krewnych 
za to, Ŝe okryły rodzinę niesławą. Czasami spotykają się z ostracyzmem społecznym. 
NiezaleŜnie od tego, jakie są przyczyny gwałtu, nikt poza zupełnymi ignorantami i osobami 
nieczułymi na cierpienie innych nie moŜe wątpić w to, Ŝe gwałciciel wyrządza ofierze 
straszliwą krzywdę.

 

Biorąc pod uwagę owe często katastrofalne koszty, jeśli gwałty zdarzały się od 

początku istnienia naszego gatunku, to zgodnie z ewolucyjną logiką selekcja powinna 
wytworzyć w kobietach mechanizmy obronne umoŜliwiające przeciw-działanie im. Ta 
kwestia jest czymś innym niŜ pytanie o to, czy w toku ewolucji u męŜczyzn powstały 
strategie adaptacyjne związane z gwałtem. \J kobiet mogły się rozwinąć adaptacje 
przeciwdziałające gwałtowi, nawet jeśli jest on wyłącznie produktem ubocznym zupełnie 
innych mechanizmów. Nie dysponujemy nagraniami wideo z zamierzchłej przeszłości 
naszego gatunku, zatem nigdy nie będziemy mogli ustalić z całą pewnością, czy gwałty 
zdarzały się wystarczająco często, aby spowodować powstanie u kobiet przeciwdziałających 
im mechanizmów psychicznych. MoŜemy jednak zgromadzić dostępne dane historyczne i 
międzykulturowe, aby na ich podstawie wysnuć uzasadnione przypuszczenia. Sięgająca cza-
sów biblijnych spisana historia ludzkości pełna jest scen gwałtu, a nawet zawiera opisy 
sprecyzowanych przez przywódców religijnych warunków, w których męŜczyzna ma prawo 
posiąść kobietę siłą. Na przykład mędrcy z dzieł Majmonidesa udzielają takiego napomnienia:                                       

background image

ś

ołnierz walczący w armii najeźdźcy moŜe współŜyć z wziętą do niewoli kobietą, jeśli ogarnie 

go niepohamowana namiętność (...), [jednak] nie wolno mu współŜyć z nią po raz drugi zanim 
ją poślubi. (...) WspółŜycie jest dozwolone wyłącznie w czasie, kiedy kobieta przebywa w 
niewoli (...), nie wolno mu zmuszać jej do stosunku na otwartej przestrzeni pola bitwy (...), 
musi zabrać ją w ustronne miejsce i dopiero tam moŜe z nią współŜyć.

 

ChociaŜ nie przeprowadzono systematycznych międzykulturowych badań nad 
występowaniem i częstością gwałtu w tradycyjnych społeczeństwach, to nieformalny 
przegląd opublikowanych prac etnograficznych wykazuje, Ŝe w wielu z nich dochodzi do 
wymuszonego seksu. Międzykulturowe dane etnograficzne są pełne opisów przypadków 
gwałtu, od amazońskich Indian w Brazylii po bardziej pokojowy lud !Kung San z Botswany. 
Malezyjski lud Semai padał często ofiarą malajskich najeźdźców, którzy urządzali zasadzki, 
zabijali męŜczyzn i brali siłą kobiety (Gilmore, 1990). Amazońskie ludy badane przez 
Thomasa Gregora uŜywały odrębnych terminów odnoszących się do gwałtu - antapal - oraz 
gwałtu zbiorowego - aintyawakakinapai. Gwałty wojenne zdarzają się przynajmniej od 
czasów, kiedy zaczęto spisywać dzieje ludów, co obszernie udokumentowała Susan 
Brownmiller w klasycznej rozprawie Against Our Will („Wbrew naszej woli"). Ponad 800 lat 
temu Czyngis-chan z wyraźną lubością opisywał przyjemność, jaką daje męŜczyźnie gwałt:

 

Największą rozkoszą jest pokonać wrogów, przepędzić ich przed sobą, ograbić ich z majątku, 
ujrzeć ich bliskich zalanych łzami, ujeŜdŜać ich konie oraz sypiać na białych brzuchach ich 
Ŝ

on i córek (Royle, 1989).

 

Antropolog ewolucyjna Barbara Smuts w taki sposób podsumowuje dane pochodzące z badań 
międzykulturowych: „ChociaŜ powszechność stosowania przez męŜczyzn przemocy wobec 
kobiet jest róŜna w róŜnych zakątkach świata, to badania międzykulturowe wskazują na to, Ŝe 
społeczeństwa, w których męŜczyźni rzadko napastują lub gwałcą kobiety, stanowią wyjątek, 
a nie normę" (Smuts, 1992, s. 1).

 

Ewolucjoniści, tacy jak Tara Chavanne, Gordon Gallup, Patricia Gowaty, Sarah 

Mesnick, Craig Palmer, Sandra Petralia, Barbara Smuts, Nancy Thornhill, Randy Thornhill i 
Margo Wilson, jako pierwsi wymienili hipotetyczne ewolucyjne mechanizmy obronne 
przeciwko gwałtowi. Do owych hipotetycznych strategii adaptacyjnych naleŜą:

 

• Psychiczne cierpienie wywołane gwałtem, które motywuje kobietę do unikania go w 
przyszłości.

 

• Zawieranie obronnych przymierzy z męŜczyznami, którzy pełnią funkcję „wyjątkowych 
przyjaciół".                                         

 

• Zawieranie obronnych sojuszy z innymi kobietami.

 

• Swoiste obawy motywujące kobietę do unikania sytuacji, w których mógłby jej grozić 
gwałt.

 

• Rezygnacja z ryzykownych zachowań w fazie owulacji, zmniejszająca moŜliwość 
seksualnej napaści w okresie, kiedy istnieje największe prawdopodobieństwo zajścia w ciąŜę.

 

Pierwsze dane sugerujące, Ŝe w toku ewolucji u kobiet mogły się wytworzyć adaptacyjne 
strategie przeciwdziałania gwałtowi, pochodzą z dwóch badań, w których dokonano analizy 
rozkładu liczby gwałtów w zaleŜności od fazy cyklu menstruacyjnego zgwałconych kobiet. W 
badaniu, w którym uczestniczyło siedemset osiemdziesiąt pięć ofiar gwałtu, proporcjonalnie 
mniej kobiet zostało zgwałconych w środkowej części cyklu, zdefiniowanej jako okres od 
dziesiątego do dwudziestego drugiego dnia (warto zauwaŜyć, Ŝe był to niefortunnie szeroki, a 
tym samym zbyt nieprecyzyjnie określony przedział) (Rogel, 1976). Inne badanie wykazało, 
Ŝ

e kobiety w fazie owulacji rzadziej niŜ kobiety w innych fazach cyklu menstruacyjnego 

padają ofiarą napaści seksualnych (Morgan, 1981). Aby ustalić moŜliwe przyczyny tych 
wyników, Tara Chavanne i Gordon Gallup zbadali skłonność do podejmowania ryzyka wśród 
trzystu studentek pierwszych lat studiów (Chavanne, Gallup, 1998). Badane kobiety 
zaznaczały, czy podejmowały kaŜdą z osiemnastu czynności róŜniących się poziomem 

background image

związanego z nimi ryzyka naraŜenia się na napaść seksualną. Pójście do kościoła i oglądanie 
telewizji były przykładami czynności niskiego ryzyka, podczas gdy wizyta w barze i samotny 
spacer po słabo oświetlonym terenie były przykładami zachowań wysokiego ryzyka.

 

W wypadku kobiet, które przyjmowały tabletki antykoncepcyjne, Chavanne i Gallup 

nie wykazali wpływu fazy cyklu menstruacyjnego na skłonność do podejmowania ryzyka. 
JednakŜe wśród badanych, które nie przyjmowały doustnych środków antykoncepcyjnych, 
kobiety w fazie owulacji podejmowały ryzykowne zachowania zdecydowanie rzadziej niŜ te 
w mniej płodnych fazach cyklu. Zdaniem autorów tego badania unikanie ryzyka jest 
najprawdopodobniej adaptacyjną strategią przeciwdziałania gwałtom. Chavanne i Gallup 
przekonująco wykluczają kilka innych moŜliwych wyjaśnień tego zjawiska. Na przykład, 
osłabienie skłonności do podejmowania ryzyka nie jest odzwierciedleniem ograniczenia 
seksualnej dostępności kobiet w fazie owulacji. Przeciwnie, w kontekście dobrowolnych 
kontaktów seksualnych kobiety są zwykle najbardziej dostępne seksualnie właśnie w 
ś

rodkowej części cyklu. Unikania ryzyka w fazie owulacji nie moŜna teŜ przypisać obniŜeniu 

poziomu ogólnej aktywności, poniewaŜ rejestrowany przy uŜyciu krokomierza poziom 
aktywności kobiety zwykle wzrasta w środkowej części cyklu menstruacyjnego (Morris, 
Udry, 1970). Podsumowując, wydaje się, Ŝe owulujące kobiety unikają zachowań, które 
naraŜałyby je na podwyŜszone ryzyko gwałtu, co sugeruje, iŜ u kobiet mogła się wykształcić 
adaptacyjna strategia przeciwdziałania gwałtowi, polegająca na wyspecjalizowanym unikaniu 
ryzyka.

 

Wiele kobiet rutynowo podejmuje działania słuŜące unikaniu ryzyka, Ŝeby nie naraŜać 

się na niebezpieczeństwo.  
* Przegląd i wnioski z badań zob. w: Hickman i Muehlenhard (1997). 

 
Jedno z badań, w którym uczestniczyły mieszkanki duŜego miasta, wykazało, Ŝe 41% 

kobiet stosuje „taktykę izolacji" - na przykład nie wychodzi samotnie na ulicę późnym 
wieczorem, a 71% „taktykę ulicznego sprytu" - na przykład nosi wygodne buty, które w razie 
ataku umoŜliwiają szybką ucieczkę. Inne badanie przeprowadzone w Seattle ujawniło, Ŝe 67% 
kobiet unikało pewnych, szczególnie niebezpiecznych zakątków miasta, 42% nie wychodziło 
samotnie z domu, a 27% nie otwierało drzwi niepoŜądanym gościom. Badanie 
przeprowadzone w Grecji wykazało, Ŝe 71% kobiet unikało samotnych nocnych spacerów, a 
78% nie zapuszczało się w niebezpieczne rejony miasta. Kobiety zachowują takŜe ostroŜność 
w obecności męŜczyzn, którzy duŜo mówią o seksie, męŜczyzn skłonnych do agresji 
seksualnej oraz takich, którzy są znani z tego, Ŝe sypiają z wieloma kobietami. Kobiety 
wybierają miejsca publiczne na randki z męŜczyznami, których nie znają zbyt dobrze. Celowo 
unikają wysyłania pewnym męŜczyznom dwuznacznych sygnałów seksualnych. Czasami 
noszą ze sobą gaz łzawiący, gwizdek albo broń. Zdarza się teŜ, Ŝe ograniczają ilość alkoholu 
spoŜywanego w towarzystwie męŜczyzn, których nie znają zbyt dobrze (Hickman, 
Muehlenhard, 1997). 

 

 
 
Owe strategie unikania ryzyka mogą być wyuczonymi środkami ostroŜności, podobnie 

jak instalowanie w domu alarmu przeciw włamywaczom po przeczytaniu informacji o duŜej 
liczbie włamań w okolicy. Unikanie ryzyka moŜe teŜ wynikać ze szczególnego strachu przed 
gwałtem - czyli drugiej adaptacyjnej strategii przeciwdziałania gwałtom, która skłania kobiety 
do unikania warunków sprzyjających napaściom seksualnym. Na istnienie owego 
szczególnego strachu wskazuje silna dodatnia korelacja między wyraŜaną przez kobiety 
obawą przed gwałtem a podejmowanymi przez nie środkami ostroŜności, które mają je 
uchronić przed tym traumatycznym doświadczeniem (Hickman, Muehlenhard, 1997). 
Kobiety, które bardzo obawiają się gwałtu, częściej niŜ inne unikają przebywania sam na sam 

background image

z męŜczyznami, których nie znają zbyt dobrze, odrzucają składane przez nieznajomych 
propozycje podwiezienia, wychodzą, kiedy w zachowaniu męŜczyzny zaczyna się ujawniać 
zbyt silny podtekst seksualny, unikają samotnego wychodzenia z domu i zachowują 
ostroŜność, pijąc alkohol. Badanie przeprowadzone w Nowej Zelandii wykazało, Ŝe młode 
kobiety odczuwają silniejszy strach przed napaścią seksualną niŜ kobiety starsze, które 
obawiały się raczej rabunku lub włamania niŜ gwałtu (Pawson, Banks, 1993). Kobiety 
mieszkające w okolicach, w których gwałty zdarzają się stosunkowo często, ujawniają 
silniejszy strach niŜ te, które zamieszkują bezpieczniejsze miejsca. Oczywiście te badania nie 
mogą udzielić odpowiedzi na pytanie, czy w toku ewolucji u kobiet wytworzył się szczególny 
strach przed gwałtem, uzaleŜniony od ich wieku i stopnia, w jakim są naraŜone na napaść 
seksualną, czy teŜ owe obawy są przejawem bardziej ogólnych mechanizmów, takich jak 
racjonalna ocena niebezpieczeństwa połączona z typowymi dla wszystkich ludzi 
mechanizmami strachu.

 

PsycholoŜki Susan Hickman i Charlene Muehlenhard odkryły, Ŝe kobiety bardziej się 

boją, iŜ zostaną zgwałcone przez obcych niŜ przez znajomych męŜczyzn. Ta róŜnica ujawniła 
się mimo tego, Ŝe w rzeczywistości sprawcami gwałtu rzadko bywają nieznajomi. Obcy 
sprawcy popełniają tylko 10-20% wszystkich gwałtów, podczas gdy gwałty dokonywane 
przez znajomych męŜczyzn są znacznie częstsze i stanowią 80-90% tego rodzaju przestępstw 
(Hickman, Muehlenhard, 1997). Hickman i Muehlenhard wyciągają stąd wniosek, Ŝe obawy 
kobiet są nieadekwatne do rzeczywistych zagroŜeń związanych z gwałtem. Zgodnie z inną 
interpretacją obawy kobiet są po prostu skuteczne. Strach przed obcymi motywuje do 
zachowywania środków ostroŜności, co sprawia, Ŝe gwałty dokonywane przez nieznajomych 
sprawców zdarzają się rzadziej, niŜ gdyby kobiety nie czuły tych funkcjonalnych obaw. W 
tym ujęciu kobiecy strach przed obcymi jest uŜyteczny w zapobieganiu gwałtom.

 

Sarah Mesnick i Margo Wilson badały trzecią z hipotetycznych adaptacyjnych 

strategii przeciwdziałania gwałtom, którą nazwały hipotezą ochroniarza. Zgodnie z tą 
hipotezą kobiety budują stałe heteroseksualne związki z męŜczyznami między innymi po to, 
Ŝ

eby zmniejszyć ryzyko seksualnej agresji ze strony innych męŜczyzn (Wilson, Mesnick, 

1997). Według hipotezy ochroniarza w sytuacjach, w których kobietom grozi agresja 
seksualna, najbardziej powinni je pociągać postawni i społecznie dominujący męŜczyźni. Aby 
to zweryfikować, Wislon i Mesnick zbadały 12 252 kobiety, przy czym specjalnie przeszkolo-
ny Ŝeński zespół badawczy przeprowadził z kaŜdą z badanych wywiad telefoniczny. 
Fragment wywiadu dotyczący napaści seksualnej rozpoczynał się od pytania: „Czy 
kiedykolwiek zdarzyło się, Ŝe nieznajomy męŜczyzna zmusił lub próbował panią zmusić do 
jakiejkolwiek aktywności seksualnej, groŜąc, przytrzymując siłą lub zadając ból?". Kolejne 
pytania dotyczyły niepoŜądanego dotyku o charakterze seksualnym: „[Pomijając zdarzenie, o 
którym właśnie mi pani opowiedziała], czy kiedykolwiek zdarzyło się, Ŝe nieznajomy 
męŜczyzna dotykał panią wbrew pani woli, przy czym był to dotyk o seksualnym charakterze, 
taki jak niepoŜądane głaskanie, chwytanie, pocałunki lub pieszczoty?" (Wilson, Mesnick, 
1997, s. 507). Analizy statystyczne skupiły się na napaściach seksualnych, do których doszło 
w ciągu dwunastu miesięcy poprzedzających wywiad, oraz nie dotyczyły seksualnego 
napastowania ze strony stałych partnerów badanych kobiet.

 

Czterysta dziesięć niezamęŜnych kobiet i dwieście pięćdziesiąt osiem męŜatek 

stwierdziło, Ŝe doświadczyło przynajmniej jednej z form seksualnego napastowania. Stan 
cywilny okazał się wywierać decydujący wpływ na stopień, w jakim badane kobiety były 
naraŜone na seksualną agresję. Wśród kobiet z najmłodszego przedziału wiekowego (od 
osiemnastu do dwudziestu czterech lat) ofiarą seksualnej napaści ze strony nieznajomego 
padło osiemnaście na sto niezamęŜnych kobiet i tylko siedem na sto męŜatek. Zdaniem 
Mesnick i Wilson te wyniki potwierdzają słuszność hipotezy ochroniarza, chociaŜ badaczki 
przyznają, Ŝe nie ustaliły, jakie mechanizmy przyczynowe sprawiają, iŜ męŜatki rzadziej 

background image

padają ofiarą gwałtów niŜ niezamęŜne kobiety w tym samym wieku. Mniejsza częstość 
gwałtów wśród zamęŜnych kobiet (w porównaniu z ich niezamęŜnymi rówieśnicami) moŜe 
odzwierciedlać róŜnice w stylu Ŝycia - być moŜe samotne kobiety spędzają więcej czasu w 
miejscach publicznych niŜ w domach, co naraŜa je na ataki gwałcicieli. Zaobserwowane 
zjawisko moŜe teŜ odzwierciedlać indywidualne róŜnice w strategiach łączenia się w pary - 
być moŜe samotne kobiety częściej niŜ męŜatki poszukują przelotnych kontaktów 
seksualnych, wskutek czego częściej znajdują się w sytuacjach, w których są bardziej 
naraŜone na przymus seksualny. Wreszcie, róŜnica w częstości gwałtów moŜe odzwierciedlać 
odstraszający wpływ męŜów na potencjalnych gwałcicieli, jak sugeruje to hipoteza 
ochroniarza. Tę hipotezę z pewnością trzeba poddać bardziej bezpośredniej weryfikacji: czy 
kobiety szczególnie często wybierają postawnych, silnych męŜczyzn, kiedy Ŝyją w warunkach 
społecznych wskazujących na stosunkowo wysokie ryzyko gwałtu? Czy kobiety, które mają 
takich partnerów, rzadziej padają ofiarą gwałtu?

 

Czwartą z hipotetycznych adaptacyjnych strategii zapobiegania gwałtowi jest 

wyspecjalizowane psychiczne cierpienie, omówione w ksiąŜce Thornhilla i Pal-mera. Zgodnie 
z tą hipotezą, psychiczna trauma, jakiej doświadczają zgwałcone kobiety, motywuje je do 
unikania podobnych zdarzeń w przyszłości. Dane odnoszące się do tej hipotezy pochodzą z 
badania, które jakoby dowodzi, Ŝe największego cierpienia i najsilniejszej psychicznej traumy 
doświadczają wskutek gwałtu (a) młode i płodne kobiety, a nie niedojrzałe dziewczęta bądź 
kobiety, które utraciły juŜ zdolności rozrodcze, (b) męŜatki, a nie kobiety stanu wolnego, oraz 
(c) ofiary gwałtu pochwowego, a nie kobiety, na których dopuszczono się gwałtu oralnego lub 
analnego. Ponadto (d) kobiety, które wskutek gwałtu noszą na ciele najbardziej widoczne 
oznaki fizycznej przemocy, doświadczają najsłabszego psychicznego cierpienia, 
przypuszczalnie dlatego, Ŝe najrzadziej obwinia się je lub podejrzewa o „współudział" w 
gwałcie. Zwolennicy hipotezy psychicznego cierpienia mogliby dodać jeszcze jedno 
przewidywanie: (e) kobiety zgwałcone przez męŜczyzn o niskiej wartości matrymonialnej 
(np. nieatrakcyjnych fizycznie, o niskim statusie społeczno-ekonomicznym) powinny 
doświadczać silniejszej psychicznej traumy niŜ ofiary gwałcicieli o wyŜszej wartości (np. 
bardziej atrakcyjnych fizycznie, o wyŜszym statusie).

 

Biolog Jerry Coyne, jeden z najsurowszych krytyków ksiąŜki Thornhilla i Palmera, 

twierdzi, Ŝe dowody słuszności hipotezy cierpienia są znacznie słabsze, niŜ to sugerują jej 
autorzy.  

* Coyne (2000). ChociaŜ recenzja Coyne'a zwraca uwagę na pewne słabości ksiąŜki 

Thornhilla i Palmera, to jej istotną wadą są częste uwagi ad homonim oraz głębokie 
teoretyczne niezrozumienie logiki psychologii ewolucyjnej. 

 
Coyne słusznie kwestionuje wątpliwą metodologię badania, na które powołują się 

Thornhill i Palmer - na przykład dziewczynkom poniŜej dwunastego roku Ŝycia w 
odpowiadaniu na pytania dotyczące cierpienia i traumy pomagali opiekunowie, co sprawia, Ŝe 
ich odpowiedzi nie moŜna porównywać z odpowiedziami kobiet, które bezpośrednio 
ujawniały swoje stany psychiczne. Ponadto, nie zaobserwowano istotnych statystycznie 
róŜnic między kobietami w wieku rozrodczym i tych, które utraciły juŜ zdolności rozrodcze, 
co jest sprzeczne z omawianą hipotezą.

 

NiezaleŜnie od kwestii, wokół których toczą się teoretyczne i empiryczne spory, jeden 

wniosek nie budzi najmniejszych wątpliwości: dotąd nie zgromadzono przekonujących 
danych empirycznych dotyczących specyfiki kobiecych mechanizmów obrony przed 
gwałtem. NaleŜy jak najszybciej przeprowadzić badania nad kobiecymi strategiami 
przeciwdziałania seksualnej przemocy oraz nad ich względną skutecznością, bez względu na 
to, czy ostatecznie takie strategie okaŜą się wyspecjalizowanymi, ewolucyjnie 
ukształtowanymi adaptacjami, czy teŜ produktami ubocznymi bardziej ogólnych 

background image

mechanizmów poznawczych i emocjonalnych.

 

 
Zniekształcenia poznawcze w odczytywaniu stanów umysłu związanych z seksem

 

ś

yjemy w bardzo niepewnym świecie społecznym. Musimy się domyślać intencji i 

stanów emocjonalnych innych ludzi. Jak bardzo ona go pociąga? Jak bardzo ta kobieta jest 
mu oddana? Czy ten uśmiech sygnalizuje seksualne zainteresowanie, czy tylko Ŝyczliwość? 
Niektóre stany, takie jak niegasnąca namiętność do innej osoby, bywają celowo skrywane, co 
sprawia, Ŝe niepewność wzrasta, a przypuszczenia stają się jeszcze bardziej wątpliwe. 
Jesteśmy zmuszeni do wyciągania wniosków na temat zamiarów i skrywanych postępków 
innych na podstawie całej masy nieuporządkowanych wskazówek, które tylko z pewnym 
prawdopodobieństwem sugerują, Ŝe te zdarzenia mogły mieć miejsce. Na przykład 
niewyjaśniony zapach perfum na ubraniu stałego partnera moŜe sygnalizować zdradę lub 
niewinne przejęcie cudzej woni w trakcie przypadkowej rozmowy.

 

Odczytując stany umysłu innych ludzi, moŜna popełnić dwa rodzaje błędów. Po 

pierwsze, moŜna doszukać się u drugiej osoby nieistniejącego stanu psychicznego, na 
przykład dostrzec u niej zainteresowanie seksualne, którego w rzeczywistości nie ma. Po 
drugie, moŜna przeoczyć rzeczywisty stan psychiczny drugiej osoby, na przykład nie 
zauwaŜać jej gorących, romantycznych uczuć. Zgodnie z nowym podejściem, 
zaproponowanym przez psycholog ewolucyjną Martie Haselton i określanym mianem teorii 
zarządzania błędami, jest wysoce nieprawdopodobne, Ŝe zyski i straty wynikające z obu 
rodzajów błędów są za kaŜdym razem takie same (Haselton, Buss, 2000; Haselton, w druku; 
Haselton, Buss, w druku). Intuicyjnie rozumiemy tę ideę poprzez analogię do alarmów 
przeciwpoŜarowych, które zwykle reguluje się tak, Ŝeby reagowały na najmniejsze stęŜenie 
dymu. Koszty zdarzających się sporadycznie fałszywych alarmów są minimalne w 
porównaniu z katastrofalnymi skutkami ewentualnego niewykrycia prawdziwego poŜaru. 
Teoria zarządzania błędami rozszerza ten sposób rozumowania na zyski i straty w kontekście 
ewolucyjnego przystosowania, a w szczególności na odczytywanie związanych z seksem 
stanów umysłu przedstawicieli płci przeciwnej.      

Zgodnie z teorią zarządzania błędami, powtarzający się w toku ewolucji asymetryczny 

rozkład zysków i strat wynikających z róŜnych wniosków na temat stanów umysłu innych 
wytworzył selekcyjne naciski, które doprowadziły do powstania moŜliwych do przewidzenia 
zniekształceń poznawczych. Teoria zarządzania błędami głosi, Ŝe podobnie jak alarmy 
przeciwpoŜarowe są uregulowane „tendencyjnie" - tak, aby liczba fałszywych alarmów 
przewyŜszała liczbę „przeoczeń", tak ukształtowane w toku ewolucji mechanizmy 
odczytywania stanów umysłu powinny być tendencyjne w tym sensie, Ŝe generują więcej 
błędnych wniosków jednego niŜ innego rodzaju. Wraz z Martie Haselton zbadaliśmy dwa z 
potencjalnych zniekształceń mechanizmów odczytywania stanów umysłu. Pierwszym z nich 
jest błąd seksualnej nadpercepcji, który polega na tym, Ŝe męŜczyźni odczytują stany umysłu 
kobiet tendencyjnie tak, aby zminimalizować koszty przeoczenia seksualnych okazji. Teoria 
zarządzania błędami w przekonujący sposób wyjaśnia, dlaczego męŜczyzna tak często nabiera 
błędnego przekonania, iŜ kobieta jest nim seksualnie zainteresowana, tylko dlatego, Ŝe się do 
niego uśmiechnęła, dotknęła jego ramienia lub przypadkowo wpadła na drinka do pobliskiego 
baru (zob. rozdział czwarty).

 

Drugim zniekształceniem jest występujący u kobiet błąd sceptycyzmu wobec 

zaangaŜowania partnera. Zgodnie z tą hipotezą, w toku ewolucji u kobiet wytworzyło się 
zniekształcenie procesu wnioskowania, które doprowadza do niedoceniania rzeczywistego 
uczuciowego zaangaŜowania męŜczyzny na początku znajomości. To zniekształcenie słuŜy 
minimalizowaniu kosztów seksualnego uwiedzenia kobiety przez męŜczyznę, który udaje 
zaangaŜowanie, poszukując przelotnych kontaktów seksualnych. Na przykład, kiedy 
męŜczyzna daje kobiecie kwiaty lub prezenty, zwykle ocenia ona stopień, w jakim te 

background image

podarunki oznaczają jego zaangaŜowanie, niŜej niŜ „obiektywni" obserwatorzy z zewnątrz. 
Oczywiście, kobiecy sceptycyzm wobec zaangaŜowania męŜczyzny opiera się na solidnych 
przesłankach. MęŜczyźni poszukujący przelotnych przygód seksualnych często starają się 
oszukiwać kobiety co do swojego zaangaŜowania, statusu społecznego, a nawet miłości do 
dzieci, a kobiety zwykle zdają sobie sprawę z tego rodzaju wybiegów (Keenan, Gallup, 
Goulet, Kulkarni, 1997).

 

Trzecie zniekształcenie wiąŜe się z zazdrością seksualną - są to błędne wnioski na 

temat niewierności partnera (Buss, 2000, 2001). Zdarza się, Ŝe przedstawiciele obu płci Ŝywią 
mylne podejrzenia, iŜ partner ich zdradza, podczas gdy w rzeczywistości druga osoba jest 
wzorem wierności. To zniekształcenie aktywizuje się w sytuacjach, które od zamierzchłych 
czasów wiąŜą się z niewiernością - kiedy partner nie osiąga seksualnego zadowolenia, w 
wypadku nagłego spadku popędu seksualnego lub w sytuacji rosnącej rozbieŜności między 
wartością seksualną obojga partnerów.

 

Teoria zarządzania błędami oferuje nam świeŜe spojrzenie na problemy doboru 

seksualnego ludzi, sugerując, Ŝe niektóre rodzaje błędów poznawczych są raczej uŜytecznymi 
adaptacjami niŜ rzeczywistymi usterkami naszej psychicznej maszynerii. Teoria ta dostarcza 
nam takŜe nowych wyjaśnień genezy pewnych typów konfliktów miedzy męŜczyznami i 
kobietami - sugerując, na przykład, Ŝe męski błąd seksualnej nadpercepcji doprowadza do 
niepoŜądanych seksualnych zalotów. Wiedza na temat tych zniekształceń oraz znajomość 
zasad ewolucyjnej logiki, zgodnie z którą powstały, moŜe pomóc męŜczyznom i kobietom w 
trafniejszym odczytywaniu „seksualnych stanów umysłu" drugiej płci.

 

 
Inne tajemnice

 

Kilka innych tajemnic doboru seksualnego ludzi nadal czeka na rozwiązanie. Czy 

męŜczyźni mają ewolucyjnie ukształtowane adaptacje słuŜące rywalizacji spermatycznej? 
Pewien projekt badawczy nie przyniósł potwierdzenia istnienia tak zwanej „spermy 
kamikadze", która -jak głosi hipoteza - niszczy spermę innych męŜczyzn (Moore, Martin, 
Birkhead, 1999). Jednak wyniki innych badań wskazują - przynajmniej na poziomie 
psychologicznym - na istnienie hipotetycznych adaptacyjnych mechanizmów rywalizacji 
spermatycznej. Na przykład, Todd Shackelford odkrył, Ŝe wraz z wydłuŜaniem się czasu 
rozłąki - co stwarzało potencjalnym rywalom moŜliwość wprowadzenia własnej spermy w 
drogi rodne „niepilnowanej" kobiety - męŜczyźni uwaŜali swoje partnerki za bardziej 
atrakcyjne seksualnie i odczuwali silniejsze pragnienie natychmiastowego odbycia z nimi 
stosunku seksualnego (Shackelford, LeBlanc, Weekes-Shackelford, Bleske-Rechek, Euler, 
Hoier, 2002). To zjawisko było funkcją czasu spędzonego z dala od partnerki, nawet kiedy 
kontrolowano statystycznie czas, jaki upłynął od ostatniego współŜycia. Biorąc pod uwagę 
fakt, Ŝe - jak wiadomo - kobiety dość często nawiązują romanse poza stałymi związkami, 
moŜna się spodziewać większej niŜ dotąd liczby badań nad moŜliwymi adaptacyjnymi 
mechanizmami rywalizacji spermatycznej, zarówno natury fizjologicznej, jak i 
psychologicznej. 

 

 

 

Dobór seksualny nie jest uwarunkowany wyłącznie pragnieniami, pewną rolę 

odgrywają w nim równieŜ nasze awersje. ChociaŜ ksiąŜka ta skupia się przede wszystkim na 
ewolucji poŜądania, to warto się zastanowić nad świetnym przykładem braku poŜądania - 
unikaniem kazirodztwa, które jest wynikiem braku pociągu seksualnego do genetycznych 
krewnych. Po raz pierwszy zwrócił na to uwagę socjolog Edward Westermarck w swojej 
klasycznej rozprawie The History of Human Mating („Historia ludzkiego doboru 
seksualnego") (Westermarck, 1891). Od tego czasu seksualna awersja genetycznych 
krewnych jest nazywana „efektem Westermarcka". Być moŜe ta obserwowana niemal na 

background image

całym świecie awersja powstała pod wpływem dwóch czynników selekcyjnych - kosztów 
endogamii oraz korzyści wynikających z egzogamii. Wskutek endogamii rodzą się dzieci 
posiadające pary szkodliwych genów recesywnych, odpowiedzialnych za obniŜony poziom 
inteligencji oraz częstsze występowanie wad wrodzonych. Egzogamia, która doprowadza do 
większej genetycznej róŜnorodności potomstwa, moŜe ułatwiać zwalczanie pasoŜytów i 
unikanie czynników patogenetycznych (Hamilton, 1982).

 

Obszerny materiał empiryczny przemawia za słusznością hipotezy, Ŝe ludzie nie tylko 

nie uwaŜają bliskich genetycznych krewnych za atrakcyjnych seksualnie, ale takŜe czują do 
nich seksualną niechęć, a nawet odczuwają emocjonalny wstręt, kiedy zmusi się ich do 
wyobraŜenia sobie, Ŝe współŜyją seksualnie z blisko spokrewnioną osobą (Lieberman, 2002). 
Badania przeprowadzone w Chinach, Izraelu i Ameryce Północnej dowiodły ponad wszelką 
wątpliwość, Ŝe dorastanie w bezpośredniej bliskości z inną osobą hamuje pociąg seksualny do 
tej osoby. Badania przeprowadzone niedawno przez psychologów ewolucyjnych, Irene Bevc 
oraz Irwina Silvermana wykazały, Ŝe wzajemna seksualna niechęć odczuwana przez 
rodzeństwo, które razem dorastało, dotyczy przede wszystkim stosunku genitalnego, czyli 
aktu, który wiąŜe się ze szczególnie wysokim ryzykiem poniesienia kosztów endogamii i 
utraty korzyści wynikających z egzogamii (Bevc, Silverman, 2000). Autorzy przyszłych 
badań skupią się zapewne na poznaniu konkretnych mechanizmów unikania kazirodztwa, 
takich jak wdrukowanie węchowe czy narzędzia wykrywania pokrewieństwa, a takŜe na 
potencjalnie katastrofalnych genetycznych i psychicznych konsekwencjach naruszenia tabu 
kazirodztwa (Schneider, Hendrix, 2000; Immerman, Mackey, 1997).

 

Kolejna tajemnica dotyczy psychologicznych aspektów wartości matrymonialnej. 

Wyniki wielu współczesnych badań sugerują, Ŝe męŜczyźni i kobiety o większej ogólnej 
atrakcyjności są bardziej wybredni i narzucają wyŜsze standardy wyboru partnera niŜ osoby 
mniej atrakcyjne (Pawlowski, Dunbar, 1999). Psycholog ewolucyjny Norman Li opracował 
pomysłową metodę „alokacji środków", za pomocą której moŜna róŜnicować liczbę 
„matrymonialnych dolarów", którymi dysponuje kaŜda z osób. Innymi słowy, Li róŜnicuje 
(chociaŜ w sztuczny sposób) poziom ogólnej atrakcyjności (Li, Bailey, w druku). Kiedy dana 
osoba dysponuje niewielkim „budŜetem matrymonialnym", czyli jej poziom ogólnej

 

atrakcyjności jest stosunkowo niski, to zwykle poszukuje u potencjalnego partnera cech, które 
Li nazywa „artykułami pierwszej potrzeby" łączenia się w pary. Jeśli chodzi o upodobania 
kobiet, listę artykułów pierwszej potrzeby otwierają inteligencja, zasoby finansowe, etyka 
pracy oraz poczucie humoru. Dla męŜczyzn takim niezbędnym artykułem jest atrakcyjność 
fizyczna. W miarę, jak budŜet matrymonialny rośnie, czyli wzrasta ogólna atrakcyjność danej 
osoby, coraz bardziej liczą się „dobra luksusowe" doboru seksualnego. Po osiągnięciu 
określonego poziomu zaopatrzenia w artykuły pierwszej potrzeby, takie jak inteligencja, 
atrakcyjność fizyczna czy zasoby finansowe, ludzie wydają „nadwyŜkowe" matrymonialne 
dolary na pozyskanie partnerów, którzy są szczególnie twórczy lub mają interesującą 
osobowość.

 

Znamy juŜ dość oczywiste implikacje indywidualnych róŜnic w wartości ma-

trymonialnej. Osoby o najwyŜszej wartości mogą być bardziej wymagające i jest im łatwiej 
stosować preferowane przez siebie strategie seksualne. Ludzie o przeciętnej wartości 
matrymonialnej mają dostęp do wielu potencjalnych partnerów, jednak muszą się zadowolić 
mniej atrakcyjnymi kandydatami niŜ poprzednia grupa. Przyszłe badania skupią się zapewne 
na bardziej subtelnych implikacjach wartości matrymonialnej. Czy wartość matrymonialna 
kobiety zmienia się w przewidywalny sposób jako funkcja jej cyklu owulacyjnego, osiągając 
szczyt w okolicach owulacji i spadając po jej zakończeniu? Czy kobiety ujawniają większą 
miesięczną zmienność wartości matrymonialnej niŜ męŜczyźni (co odpowiada intuicyjnemu 
rozróŜnieniu między dniami, w które włosy od samego rana wyglądają znakomicie, a dniami, 
w które nie sposób ułoŜyć dobrej fryzury), poniewaŜ w fazie owulacji ich wartość 

background image

reprodukcyjna jest wyŜsza niŜ w jakimkolwiek innym momencie cyklu? Czy u męŜczyzn 
obserwuje się w dłuŜszej perspektywie czasowej bardziej dramatyczne wahania wartości 
matrymonialnej, wynikające z ich spektakularnych publicznych sukcesów bądź przypadków 
nagłego obniŜenia statusu społecznego? Jak owe dzienne, miesięczne i długoterminowe 
wahania wpływają na równowagę sił i uczucie miłości między partnerami w intymnych 
związkach oraz ich seksualne fantazje na temat innych? Te pytania domagają się wnikliwych 
badań, a w ciągu następnych dziesięciu lat z pewnością poznamy odpowiedzi na większość z 
nich.

 

 
Doniosłe znaczenie doboru seksualnego w Ŝyciu społecznym

 

Drogą selekcji naturalnej ewolucja ukształtowała mechanizmy doboru seksualnego, 

które są być moŜe bardziej złoŜone, misterne i tajemnicze niŜ jakiekolwiek inne organiczne 
narzędzia. Pragnienie znalezienia odpowiedniego partnera kryje się niemal we wszystkim, co 
robimy, od budowania przyjaźni po deprecjonowanie rywali, od dąŜenia do zyskania prestiŜu 
po motywację do popełnienia morderstwa. Ewolucja języka wiąŜe się z doskonaleniem 
sygnałów werbalnych, które wykorzystuje się do przyciągania potencjalnych partnerów, 
wyraŜania nastroju, zalotów oraz seksualnych plotek. Polowanie na duŜe zwierzęta oraz 
niezbędna do tego fizyczna i psychiczna siła wyposaŜały męŜczyzn w dodatkowe atuty, a tym 
samym umoŜliwiały im skuteczniejsze zaloty. Zjawisko wojny powstało w toku ewolucji 
między innymi wskutek nieustannego poszukiwania partnerek oraz zasobów niezbędnych do 
ich zdobycia i utrzymania. Być moŜe nawet twórcze przejawy kultury (np. dzieła sztuki) 
miały sygnalizować potencjalnym partnerkom genetyczne dostosowanie ich twórców (Miller, 
2000). Nasza anatomia, fizjologia, psychologia i kulturowe tradycje zostały misternie 
wyrzeźbione przez godowe sukcesy i poraŜki naszych człekokształtnych przodków.

 

ś

adne związki społeczne nie są wolne od wszechobecnego wpływu doboru 

seksualnego. MęŜczyźni błędnie interpretują uśmiechy kobiet, Ŝeby móc wykorzystywać je 
seksualnie. Kobiety odnoszą się sceptycznie do oznak uczuciowego zaangaŜowania 
męŜczyzn, Ŝeby nie paść ofiarą seksualnego wykorzystywania. Ojcowie strzegą swoich córek, 
Ŝ

eby mieć wpływ na wybór ich partnera, a córki manipulują ojcami, Ŝeby łączyć się w pary z 

męŜczyznami, których kochają. Przedstawiciele obu płci wysyłają zwodnicze sygnały. 
MęŜczyznom i kobietom jest bardzo trudno zostać „tylko przyjaciółmi". Zdarza się, Ŝe 
sprzymierzeńcy tej samej płci zmieniają się w zdrajców. „Złodzieje" partnerów czają się pod 
osłoną uśmiechniętych twarzy. Trwała miłość niespodziewanie ustępuje miejsca seksualnej 
zdradzie. Na szczęście czasami udaje nam się znaleźć miłość na całe Ŝycie. Na poziomie 
jednostki dobór seksualny przenika większość naszych działań. Na poziomie gatunku określa, 
kim jesteśmy.

 

                                                                                     KONIEC