Alkohol – morderca życia. Zagłada narodów (Słowian), ★ Wszystko w Jednym ★


Alkohol - morderca życia. Zagłada narodów (Słowian)

Nysa, 07.03.2015 r.

PRZEDMOWA

0x08 graphic
Jeśli jesteś wielbicielem picia napojów alkoholowych i ten stan rzeczy ci się podoba, to lepiej nie czytaj tego. Gdyż tam możesz dowiedzieć się wiele prawdziwych i bardzo negatywnych informacji o tej truciźnie. A jeśli masz wątpliwości co do wlewania w siebie alkoholu, to moja praca będzie dla ciebie inspirująca. Jeżeli wyszedłeś już z tego nałogu lub prowadzić wojnę przeciwko niemu, to moje informacje zawarte w tej książce pomogą ci.

Wroga żeby pokonać należy go wpierw dobrze poznać. Główną siłą alkoholu (diabła) jest to, że jest bardzo podstępny i stopniowo obniża świadomość swojej ofiary.


Jeśli w czasie czytania tej książki, pojawią się u ciebie myśli typu:

Jeszcze inne podobne. Jeśli coś podobnego pojawi się w naszej świadomości, to jest to dowód na poważne opętanie demonem alkoholowym, po prostu diabłem - świadomą istotą, która nas opętała i która nie chce nas opuścić. Dlatego produkuje takie myśli. Takie zdania, która tam przedstawiłem nie mogą pochodzić od duszy, tylko od Złego. Bo to on ma interes żebyśmy się staczali i zatracili.

0x08 graphic
Warto by się zastanawiać komu tak bardzo zależy, żeby rozpijać nasz naród. Jeśli jest jakaś zbrodnia, to inteligentny detektyw robi listę osób, które na tej zbrodni mogły by zyskać. Zadaje się wtedy pytanie - Kto zyskuje na rozpijaniu narodu? Instytucji jest wiele. Właściciele zakładów alkoholowych, sklepy monopolowe, apteki, lekarze, policja (bo wali wysokie mandaty), nasza władza... i tak po nitce do kłębka można dojść. Ktoś na samym końcu pociąga za te niewidzialne sznureczki. Tak, że ten obecny stan rozpitego narodu nie jest przypadkowy. Jest to zbrodnia dokonywana z pełną premedytacją przez Siły Ciemności i ich sługi na narodach Słowiańskich.

WSTĘP

ALKOHOL - „al-ghoul” (zły duch) z języka arabskiego. A zły duch to: bies, diabeł, demon itp. A dla kogo on pracuje? Kogo reprezentuje ten zły duch? Wiadomo, to oczywiste, reprezentuje Ciemną Stronę Mocy, czyli śmierć, piekło, zatracenie.

Są różne rodzaje alkoholi np. piwo, wino, wódka, ale najważniejszą częścią składową jest zawsze spirytus.

„Spiritus Sanctus: - Duch Święty. Po łacinie „spiritus” znaczy Duch. Zobaczcie jaka ściema, jaka kpina, przewrotność i podstępność Ciemnej Strony Mocy. Taką truciznę jak alkohol, nazywają Duchem. Bo po arabsku jest dobrze nazwane. W krajach arabskich nie ma problemu z alkoholizmem, czy narkomanią. Oni wiedzą, czym to jest i władze państwa chronią swoich obywatelami przed tymi truciznami, jak również przed rozpustą seksualną. Bo to są czynniki, które rozwaląją naród, sprowadzają nieszczęścia. Tworzą z Życia piekło.

Ciemna Strona Mocy (skrót CSM), dobrze wie jak rozwalać i zniewalać narody, dlatego mamy tutaj obecnie tak wiele szkodliwych substancji, deprawacji i upadek dobrych obyczajów. Te trutki obniżają siłę Ducha, w ciele i w narodzie. Naród staje się słaby. A z takiej szarej, ciemnej masy, bardzo łatwo zrobić sobie z nich niewolników, co zresztą widzimy. Tu na terenach Polski, ten proces zniewalania, niszczenia Słowian zaczął się gdzieś około 1000 lat temu, a dokładnie 966 roku.

ALKOHOL - SILNY NARKOTYK

0x08 graphic
Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że alkohol jest narkotykiem. A jest. A dlaczego? Ponieważ działa podobnie do innych narkotyków. Po pierwsze: zmienia świadomość, odbiór świata, uzależnia, zniewala, skutecznie potrafi zniszczyć organizm, zabija płodność, niszczy kreatywność, podnosi nastrój emocjonalny, a potem bardzo mocno go obniża w dół, odbiera siły witalne, niszczy dobre obyczaje, zabija wstyd, czyli przyzwoitość. Wywołuje jeszcze bardzo wiele chorób, niszczy dobre cechy charakteru, obniża inteligencje, powoduje choroby psychiczne (choroby duszy), itd. można by jeszcze długo.

W naszym post-słowiańskim społeczeństwie, alkohol cieszy się wielkim uznaniem. Piją właściwie wszyscy, z drobnymi wyjątkami. Same słowo „piją” jak ktoś mówi, to już nam się kojarzy z alkoholem, a przecież jest tyle różnych napojów.


Nawet policjanci z drogówki na kontroli, pytają się „czy pan coś pił”, w domyśle alkohol. Jaki z tego wniosek? A taki, że to jest najważniejszy płyn do picia.

Kolejny wniosek jest taki, że żyjemy w społeczeństwie alkoholików. Naród jest pijany i cały czas rozpijany. Pić już zaczynają dzieci i pije się do starości. A co władza na to? Czemu nie reaguje? Widocznie ten stan rzeczy jest dla nich korzystny. Pijanym, słabym narodem, bardzo łatwo jest manipulować, rządzić i wysysać z niego resztki sił życiowych.

A te programy antyalkoholowe, to taka ściemka. A poza tym państwo, władza (nie naród), mała grupa, która rządzi, na sprzedaży alkoholu bardzo dużo zarabia. Czyli mają co najmniej podwójną korzyść, osłabiają siłę witalną narodu - łatwo się wtedy manipuluje. A po drugie mają dużo świeżej gotówki.

ZARYS HISTORYCZNY ALKOHOLIZMU W POLSCE.

Ta tragedia rozpoczęła się około 1000 lat temu. Zaborca z Rzymu świadomie rozpijał Słowian i robi to do teraz. Pod koniec średniowiecza wprowadzono wódkę, coś bardziej skutecznego niż wino.

Słowianie pili piwo własnej produkcji, niskoalkoholowe i wino. Modne były wyciągi winne z ziół, to były lekarstwa. Małe ilości wina działają leczniczo i to współczesna nauka i medycyna potwierdza.

Co to znaczy małe? Dla kogoś litr to może być mało. Dla dorosłego około 100 ml dobrego wina nie zaszkodzi a może pomóc. Dobrze jest pić takie wino pół na pół z wodą. Słowianie wiedzieli, że wyciągi z ziół na bazie wina są lecznicze. Dobry jest wyciąg np. z piołunu, dzikiej róży, chmielu. Przed posiłkiem, aby uaktywnić procesy trawienia.

Ci ludzie, którzy są witarianami, dla nich nawet takie małe ilości są niepotrzebne, a nawet szkodliwe. Zdrowy organizm sam pokazuje czego potrzebuje. Pamiętam jak kiedyś przez kilka lat byłem witarianem, wino było wstrętne, śmierdziało. To czy coś nam smakuje, czy nie, zależy najbardziej od naszej wątroby. Rozregulowana, niezdrowa wątroba, wyświetla rozregulowane niezdrowe smaki.


Z historii wiemy, że kolejni zaborcy (Niemcy, Austria, Rosja) rozpijali naród i upadlali. Wiemy również, że biali, żeby zniszczyć Indian truli ich wódką, to była woda ognista. Bardzo często poili Indian alkoholem metylowym, bardzo silną trucizną. Siła Ciemności i jej słudzy są bardzo podstępni.

Dostęp do alkoholu jest bardzo łatwy, w supermarketach są tysiące hektolitrów przygotowanych do rozpijania społeczeństwa. Jest wiele sklepów dobowych, że o każdej porze dnia i nocy można sobie kupić diabła w płynie.

Spustoszenie w świadomości Słowian jest ogromne. Zatracili swoją tożsamość. Dali sobie wmówić, że alkohol to coś dobrego. Wierzą w to, dlatego się rozpijają. A dzieci patrzą co robią dorośli i w krótkim czasie robią to samo.

Jeśli rodzic mówi dziecku, że alkohol jest zły, a pije, to w umyśle dziecka pojawia się obraz pijaka. A to, że coś tam mówił nie ma znaczenia. Najważniejszy jest obraz, to taki program. I potem takie dziecko, ten program realizuje. Najbardziej działa nauka jeśli uczy własnym przykładem.

0x08 graphic
Dosyć często dzieci płodzone są przez pijanych rodziców. Z takiego poczęcia rodzi się młody degenerat, on już ma programy na to żeby być alkoholikiem. Bardzo trudno jest taki program wymazać, ale są możliwości. Obecnie nie ma kultury poczęcia. Pradawni Słowianie wiedzieli jak płodzić zdrowe, mądre dzieci. Wiedzieli, co to jest kultura poczęcia.

WSPÓŁCZESNY ALKOHOL

Piwo, wino to już nie jest to, co było 100, czy 200 lat temu. Piwo pochodzące z naturalnego procesu fermentacji potrzebuje trzy tygodnie. A to co można kupić w sklepach, takie piwo to jest chemia, którą się robi w kilka godzin. Drugą bardzo szkodliwą rzeczą jest to, że piwo często jest przechowywane w puszkach aluminiowych.

Aluminium jest toksycznym metalem i kontakt z jakąkolwiek żywnością, a zwłaszcza płynu powoduje to, że atomy tego metalu przenikają do niego. W armii amerykańskiej zabroniono gotowania w garnkach aluminiowych i używania aluminiowych sztućców. A u nas w Polsce dalej używa się aluminiowych garnków. W Rzymie używali ołowianych rur do transportu wody i truli swoich obywateli bardzo toksycznym, ciężkim metalem. Artykuł „Aluminium w żywności, choroby”: https://zdrowiemodauroda.wordpress.com/2012/09/02/aluminium/
A u nas jeszcze nie tak dawno, dzieci dostawały do zabawy ołowiane żołnierzyki. Teraz prawie wszystko jest plastikiem, to też trucizna.

Alkohol, to bardzo groźna broń i zaborcy o tym doskonale wiedzą. Kto tak niszczy Słowian? Na pewno nie Słowianie. Rodak, rodaka by tak nie niszczył i nie stworzyłby takiego piekła. Słowian skłóca się ze Słowianami, znana zasada „dziel i rządz”. To obcy (słudzy Ciemności) niszczą Słowian. Pozornie z wyglądu podobni są do nas, ale faktycznie są kimś innym.

Zobaczcie, jak narody słowiańskie zostały zdeprawowane. DE - PRAWA - CJA - to znaczy odejście od Praw Boskich. Ciekawa rzecz. Wyraz łaciński a ma rdzeń słowiański. „De” oznacza energia w dół. Tak jak destrukcja. Wyraz „prawa” to jest nasz słowiański wyraz. Jest to kolejny argument za tym, że kultura słowiańska jest pierwotna względem innych.

Zaborcy w swoich szkołach uczyli nas (ściemniali), że Polski język powstał na bazie łaciny i ta wersja obowiązuje do dnia dzisiejszego. Tylko, że Polski język ma 32 litery, rosyjski 33, angielski 26, a łaciński zaledwie 21. Pierwotny alfabet słowiański miał 49 liter. To czego doświadczamy w ostatnich stuleciach to jest kastrowanie alfabetu słowiańskiego, mowy, trucie.

0x08 graphic
Dla zainteresowanych historią Słowian i ich alfabetem, polecam wg mnie największego fachowca w tej dziedzinie, a jest to Tadeusz Mroziński. Głagolica podstawa słowiańskiej kultury:

https://www.youtube.com/watch?v=9DN29VRDw2Y
Zobaczcie, co zaborcy porobili tutaj. Uczą nas mitów greckich, hebrajskich, rzymskich, a o naszych mitach, wierzeniach NIC! Jakieś kilka zdań: łowiectwo, zbieractwo. Trzeba było tych dzikusów podbijać, dopiero od roku 966 na tym terenie zaczęła się jakaś historia i cywilizacja. Tak nas uczą ale ściema. Bo to Ciemna Strona.

Żeby zniszczyć jakiś naród trzeba mu zniszczyć kulturę, obrzędy, zabrać im dumę narodową. Czy myślicie, że wojna się skończyła? Ona cały czas trwa, tylko zaborcy zmieniają metody. 1000 lat temu używali wojsk żeby tu najechać, podbić a teraz robią to alkoholem, nieharmonijną muzyką, brudną kulturą, toksyczną edukacją, zakłamaną historią, demoralizującą modą, chorym skomplikowanym prawem, itd.


Wcisnęli Słowianom swoją tradycję swoich bogów (diabłów). I jeszcze nam wmówili, że to są bogowie naszych praojców. Przeciętny Kowalski już nie wie na jakim świecie żyje i komu służy. Stał się totalnym niewolnikiem. Słowianie byli ludźmi wolnymi, do nich należała ziemia. Mieli swoją kulturę, alfabet, pismo. Rodzina była najważniejszym elementem narodu, dlatego Ciemna Strona tak zajadle ją niszczy. Rodzina była świętością, tu powstawało nowe życie. Rozbity naród nie ma szans na stworzenie zdrowych rodzin i zaborcy dobrze o tym wiedzą, dlatego tak pompują (miliony litrów dziennie) tą truciznę (alkohol) w Polaków.

0x08 graphic
Alkohol powoduje to, że usypia, niszczy wszystko to co w nas jest najszlachetniejsze, czyli elementy Jasnej Strony Mocy. Te osoby, które mają już niską świadomość, czyli taki niski stan jest dla nich naturalny, źle się czują, że mają w sobie dodatki z wyższej świadomości i chcą się tego pozbyć. Chcą przestać myśleć. Alkohol, bardzo skutecznie spełnia te ich oczekiwania. Usypia również głos sumienia. Można komuś zadać pytanie: Czy ciebie „gryzie” sumienie? Jeśli odpowie, że nie, to już wiemy o co chodzi. On po prostu już sumienia nie ma i jest już zombie. Sumienie to są wątpliwości, co do naszego życia, istnienia, kim jesteśmy, co jest naszym przeznaczeniem. Człowiek zadaje sobie wiele pytań. Jest ciekawy Życia. Zombie, nie ma takich problemów.

OSOBOWOŚĆ - ESENCJA

Ludzie od strony psychicznej składają się z osobowości (to co zewnętrzne) i z esencji (to co wewnętrzne).


0x08 graphic
Teraz określimy te dwa słowa. Nadamy im nowe znaczenie, różne od tego co się używa w naszej zachodniej psychologii i przy pomocy tych nowych określeń przedstawię

JAK DZIAŁA ALKOHOL

Osobowość - to jest to co narzuca nam świat zewnętrzny. To są również nasze „maski”. Przykładem rozwiniętej osobowości, to jest pan pułkownik, pan burmistrz, pan dyrektor, pan doktor, pan mecenas, pan premier, pan prezydent, itp. To są stanowiska, funkcje (role) społeczne jakie gramy. Niektórzy, tak bardzo się tym przejmują, że przychodząc do domu ciągle jest tym pułkownikiem itp. a w domu powinien być ojcem.

Esencja - to jest to co naprawdę lubimy i kim jesteśmy. Esencję rozwija się powoli i muszą być ku temu sprzyjające warunki. Bardzo łatwo ją uśmiercić, a tym zajmuje się tzw. kultura zachodu. Esencja jest najbliżej naszej duszy, można by rzec, że jest to nawet nasza dusza. Przykłady: u małych dzieci widoczna jest esencja, mówią co myślą, nie mają masek, są spontaniczne. Ale co? Żyją w świecie dorosłych, którzy na co dzień używają masek i to wielu masek, często kłamią, bo po to jest maska żeby się ukryć. Dzieci szybko się orientują, że to nie jest interes być szczerym, prawdomównym, że na kłamstwie można zyskać i zaczynają zatracać swoją esencję. Ich środek ciężkości życia przenosi się do osobowości. Np. taki pastuszek, to jest przykład dla kogoś kto ma słabą osobowość a mocną esencje.

0x08 graphic
Cechą ludzi żyjących blisko Natury, którzy muszą zmagać się z przeciwnościami jest to, że mają widoczną esencję a słabą osobowość. Natomiast cywilizacja zachodu nadmiernie rozbudowuje osobowość kosztem esencji.

My, żebyśmy mogli wzrastać duchowo i rozwijać szlachetne cechy charakteru, potrzebujemy mieć silną osobowość i silną esencję. Rozwój ten powinien być harmonijny. Nadczynność osobowości, czy esencji jest to tak szkodliwe jak nadczynność tarczycy.

Osobowość rozwija się bardzo łatwo i bardzo szybko. Wystarczy tylko komuś dać wyższe stanowisko, pieniądze, prestiż społeczny i natychmiast osobowość się rozwija. Ale wystarczy go tylko z pracy wyrzucić, zabrać mu stanowisko, tytuły, wille, pieniądze, władzę, samochód i w ciągu jednego dnia z tego wielkiego pana pułkownika, burmistrza czy dyrektora zrobi się pięcioletnie płaczące dziecko, bezradne, załamane. Balon (osobowość) bardzo łatwo napompować i wystarczy tylko jedno ukucie, powietrze zejdzie i nie ma osobowości. Pozostanie mu tylko esencja, czyli to kim on jest.

Jeśli miał ten ktoś esencję na wysokim poziomie, ładnie rozwiniętą i mocną osobowość, to jeśli zabierzemy mu osobowość to dalej on będzie tym kim był, tylko tyle, że nie będzie miał samochodu, pieniędzy, itp. ale charakter mu pozostanie jaki miał.

0x08 graphic
My mamy taką możliwość, że możemy żyć raz w bardziej osobowości, a raz w bardziej esencji, w zależności od okoliczności i potrzeb. I tak np. idąc do pracy przeżyjemy w osobowości, bo praca tego wymaga, jesteśmy np. dyrektorem, tam trzeba mocno rządzić i dbać o interes firmy i jest to dobre. Wracając do domu, powinniśmy przestawić się na esencję i być czułym mężem, troskliwym, kochającym ojcem. Problem w tym, że taka osobowość (maska) przyrasta na stałe i wielu ludzi nie potrafi świadomie zmieniać stron. Taki np. pułkownik, który jest 24 h na dobę pułkownikiem z życia rodzinnego robi koszary, a z rodziny tworzy piekło. Co dobre jest w wojsku często jest bardzo negatywne w rodzinie.

Z kolei ktoś, kto w życiu zawodowym za bardzo kieruje się esencją, to jak się mówi: „zjedzą go z butami”. Jest naiwny, łatwowierny, nie umie walczyć o swoje.


Ten rodzaj cywilizacji, w której żyjemy, uśmierca esencję gdzieś na poziomie 3 - 5 letniego dziecka. Większość tych dyrektorów, pułkowników, których poznałem, to są właśnie dzieci w starych ciałach. Niesmacznie i niezdrowo to wygląda, wręcz tragikomicznie.

Alkohol to taki narkotyk, który usypia osobowość. A uaktywnia esencję. I np. mówi się: „ten Heniek to dobry chłop, dba o żonę, dzieci, do roboty chodzi, ale jak się nachleje to robi awantury, bije żonę, dzieci, sąsiadów, policja często interweniuje. Ale tak poza tym to dobry chłop” - Oj, nieprawda. Z tego co tu napisałem wynika jednoznacznie, że Heniek jest agresywnym awanturnikiem, tylko po trzeźwemu boi się i tak jest z wieloma innymi ludźmi. Jak są trzeźwi boją się i wtedy udają grzecznych, miłych, a jak się napiją to pokazują kim są.

0x08 graphic
Poznałem kiedyś takiego wielkiego dowódcę, pana pułkownika. Zarządzał tysiącami żołnierzy, miał bardzo dużą władzę, większą niż obecny burmistrz, bo to były czasy komuny. Kilka razy widziałem tego wielkiego dowódcę w stanie upojenia alkoholowego. Jedna butelka wina i z tego naszego Napoleona, robiło się głupie, agresywne 5 letnie dziecko. Głupio się cieszył i szukał sprzeczki z członkami swojej rodziny.

Jak to możliwe? Co się stało z tym wielkim panem pułkownikiem? Trochę alkoholu i jakby ktoś zupełnie inny. Rozkapryszony bachor, bez dyscypliny i bez godności, jak również bez intelektu. A to proste. Alkohol to narkotyk, przełączający na esencję. Czyli tak naprawdę ten pułkownik taki był jak opisałem.

Przy pomocy psychologicznej wiedzy o osobowości i esencji można wiele wytłumaczyć zjawisk psychologicznych - społecznych. Nasza zachodnia psychologia nie zna tych pojęć.

Dlaczego na spotkaniach towarzyskich prawie zawsze towarzyszy alkohol, jako nieodzowny towarzysz życia? Jaka psychologia za tym stoi? Można tłumaczyć i wiele z nich będzie prawdziwych. Chodzi mi o to, żeby to zjawisko wyjaśnić, dlaczego to tak działa, a nie inaczej.

Ponieważ większość tutejszych ludzi żyje w osobowości, czyli w czymś sztucznym i zewnętrznym (maska). Jest potrzeba wyluzowania się. Żeby przez chwilkę być tym, kim się naprawdę jest. Alkohol to umożliwia, usypia osobowość i wtedy się dobrze gada, impreza się rozkręca, robi się wesoło. Robiąc coś takiego regularnie szybko popada się w alkoholizm. Tacy ludzie zatracają zdolność towarzyskich rozmów bez odurzenia się.

Zdrowy, świadomy człowiek nie potrzebuje żadnych substancji rozweselających (alkohol, narkotyki), żeby mógł prowadzić towarzyskie rozmowy. Kiedy trzeba jest szefem w pracy, a już za 5 min może się spotkać z przyjacielem i sobie wesoło gawędzić (po trzeźwemu).

Tylko esencja może lubić esencję. Osobowości nigdy się nie polubią, bo to jest coś takiego jak nasze ubranie, czyli coś zewnętrznego.


OSOBOWOŚĆ TO FORMA, A ESENCJA TO TREŚĆ

Większość ludzi, którzy mają tu nad nami władzę polityczną, czy religijną, prawie, że nie mają esencji, czyli wewnętrznie są martwi, to coś podobnego do zombie.
Kiedyś miałem nieprzyjemność, a było to ciekawe doświadczenie, poznać z odległości 2 m najważniejszych przedstawicieli polskiej władzy. Mam łatwość wyczuwania stanów umysłów i emocji u innych ludzi. Dosłownie przeraziłem się kim oni są. Oni wewnętrznie byli martwi, nie odczuwało się od nich żadnych emocji. Miejscowa ludność miała do nich pretensje, bo tam był protest i co mnie dziwiło i zaskakiwało, że na oczywiste zarzuty, gdzie przeciętny Kowalski spalił by się ze wstydu, oni spokojnie odpowiadali na pytania. Np. -„to nieporównywalne”, dla mnie to nie byli ludzie. Tam też poznałem osobiście lidera dużej partii politycznej, do dzisiaj są u steru władzy. Zobaczyłem wystraszone, duże dziecko, kukłę, marionetkę. Widać, że nie miał żadnej realnej władzy, ktoś go tylko wystawił. On nawet nie miał porządnej osobowości.

ŁĄCZNIE SIĘ W PARY

0x08 graphic
Dlaczego jest aż tak źle?

Można by mówić wiele. Niska świadomość, niska kultura, nie znajomość Praw Życia, konsumpcjonizm, materializm, itp. A ja tu wyjaśnię w oparciu o pojęcia esencji i osobowości.

On i ona jak się poznają to się czarują. Pokazują sobie wzajemnie kim nie są. Bo pokazują osobowość, maski. A potem pewnego razu, może być to przed ślubem lub po ślubie, maski spadają, nie można ich zbyt długo utrzymywać. Jest to zbyt męczące. Ludzie się poznają, a dokładniej poznają swoje esencje, czyli kto kim jest. I doświadczają najczęściej ból i rozgoryczenie, mają pretensje do siebie. Np. „A to ty jesteś taki? Nie wiedziałam”, „ A to ty jesteś taka”.

Żeby ludzie żyli esencją, czyli tym kim są, nie byłoby takich przykrych rozczarowań.
Esencja nie koniecznie musi być dobra, może być: dzika, fałszywa, agresywna, głupia itd. A może być i godna, szlachetna, odważna itd. Czyli są złe i dobre esencje, w zależności kto jaki ma poziom świadomości. Zła, ciężka esencja świadczy o tym, że środek ciężkości świadomości jest w Ciemnej Stronie Mocy.

A dlaczego nasi przywódcy polityczni czy religijni tak rzadko są abstynentami? Często są również moralnie wykolejeni. Ponieważ tak ma być. Oni reprezentują Ciemność i muszą mieć ciemne cechy charakteru. Bo gdybyśmy żyli w systemie godnym, to i ci, którzy zajmowaliby wysokie stanowiska musieliby mieć godne cechy.

Dawanie na przywódców osoby niegodne dla Ciemnej Strony jest to bardzo duża korzyść. Po pierwsze: bardzo łatwo jest nimi manipulować tymi przywódcami. Oni za kasę zrobią dosłownie wszystko. Podpiszą najbardziej niszczącą naród ustawę czy wyślą swoich obywateli na rzeź, która się nazywa wojna w imię czegoś tam. A po drugie, ci zdegenerowani przywódcy stanowią paskudny wzorzec dla społeczeństwa. Także nic dziwnego, że nasi przywódcy chleją, bo mają chlać, żeby społeczeństwo rozpijać a potem rabować, rozkradać.

ŚWIĘTOWANIE A ALKOHOL

Święto, święty, świetlny, światłość, świat, Światowid, świadomość.

Świętowanie i alkohol się wykluczają. Ta para wygląda absurdalnie, ale dla osoby o obudzonej świadomości. Bo dla przeciętnego Kowalskiego słowo „święto”, kojarzy się „będziem pić” (alkohol) i już się cieszy, bo będzie się odurzać, jest okazja.
Alkohol obniża świadomość, bo robi ściemę na umyśle, robi się ciemno. A przecież święto to światłość.

Alkoholizm jest tak głęboko już ukorzeniony w świadomości, w kulturze (ale to jest brak kultury), że jest akceptowalny przez społeczeństwo. Dla większości, alkohol jest nierozerwalnie związany z większością uroczystości. Na „sucho” świętować? Nie da rady.

0x08 graphic
Kolejnym moim wytłumaczeniem, dlaczego alkohol jest tak lubiany, jest to, że my jako ludzie mamy możliwość rozumienia świata. Możemy Duchowo wzrastać, mamy element Bogów w sobie. Gen, to znaczy Duch. Ten gen został naszczepiony na jakiegoś dzikusa, zwierzę humanoidalne. Także my mamy w sobie dwie natury. Zwierzę, coś bardzo niskiego, podłego, ciemnego, czyli Ciemną Stronę Mocy (diabła) i mamy w sobie również coś wspaniałego, Boski Gen. My jako my, jesteśmy mieszanką tych dwóch Sił. I teraz od nas zależy, która strona Życia, Ciemna czy Jasna się nam bardziej podoba.


0x08 graphic
Ten diabeł w płynie, alkohol ma takie działanie, że niszczy Boski Gen, który mamy w sobie i wtedy pozostaje dzikie zwierze, bez kultury, bez zasad, bez godności. Patrząc na twarze zaawansowanych alkoholików widać tych dzikusów, prymitywną rasą, na którą Bogowie naszczepili swój Gen. Twarze zombie i zaawansowanych alkoholików właściwie niczym się nie różnią.

Alkohol ma to do siebie, że łączy pijącego z Siłami Ciemności. Jeszcze nikt pijący alkohol nie stał się mądrzejszy. Alkohol nie jest w stanie rozwiązać żadnych życiowych problemów. A jak życie pokazuje, potrafi skutecznie zniszczyć życie i dołożyć kłopotów.

KTO JUŻ JEST ALKOHOLIKIEM?

0x08 graphic
Alkoholik - alko - hohlik. „Hohlik” to jest diabeł w staropolskim języku. Wystarczy do „holik” wstawić jedną literę „h” i mamy już diabła. Zgłoski „h” mają to do siebie, że często giną na przełomie wieków. Np. Harmaty - armaty.

Każdy, kto jest sympatykiem pica alkoholu, nie koniecznie musi dużo pić, żeby być alkoholikiem. Nawet niewielkie dawki regularnego picia czynią z nas alkoholików. U nas uważa się, że alkoholikiem jest ten, który pije bardzo dużo i bardzo często i się upija. Taki ktoś jest mocno zaawansowanym alkoholikiem, albo innymi słowy mocno zniewolony przez alkoholizm. Chodzi mi o stopień alkoholizmu. Są początkujący, mało zaawansowani, średnio, bardzo itd. Wszyscy oni są alkoholikami. To tak, jak w wojsku. Są sierżanci, porucznicy, generałowie itd. oni wszyscy są żołnierzami, tylko mają różne stopnie.

Stan naszego społeczeństwa w oczach osoby o obudzonej świadomości wygląda tragicznie. Tu odurzają się alkoholem prawie wszyscy i jeszcze uważają to za coś wartościowego, godnego. Dumnie twierdzą, że bez alkoholu nie da się żyć. Przy zaawansowanym alkoholizmie właśnie tak się widzi świat, tak się myśli.


Alkoholizm zaczyna się już u dzieci, uczą się od dorosłych i otępiają się alkoholem aż do ostatnich dni swojego życia. Alkoholizują się wszystkie warstwy społeczne, biedni i bogaci, różnica jest tylko w jakości alkoholu. Ci zamożni piją droższe trunki i uważają się za lepszych od biedoty. Alkohol jest zawsze alkoholem (trucizną), czy drogi czy tani, jeden czy drugi, skutecznie niszczy życie, obniża świadomość, ogłupia. Oczywiście jest pewna różnica, tanie alkohole są bardziej toksyczne.


Tzw. żule odurzają się najtańszymi alkoholami. Nasza władza poi ich winem marki wino (mamrot). Takie wino jest winem tylko z nazwy, ono nie pochodzi z fermentacji alkoholowej, tylko z reakcji chemicznej - paskudna trucizna, silny mózgojeb. Szybko idą do piachu po takim płynie.

0x08 graphic
W przerwie w pisaniu artykułu o alkoholu, poszedłem się chwilkę przewietrzyć i spotkałem swojego kolegę biegacza. Mówię mu, że piszę artykuł o totalnej szkodliwości alkoholu, że to będą bardzo konkretne informacje, takich, których do tej pory nikt nie pisał w takim zestawieniu. A on mi mówi: „alkohol jest dla ludzi.” Ręce opadają. Widać jak bardzo mój kolega ma zatruty umysł alkoholem. Nasłuchałem się takich i podobnych głupich zdań promujących alkoholizm.


Większość Polaków tak została już zniszczona i zdeprawowana przez Siły Ciemności i ich sługi, że nie potrafią trzeźwo myśleć, ani patrzeć trzeźwo na świat. Nawet jak nie wypił, to i tak w umyśle jest pijany. Życia sobie nie wyobrażają bez tej trucizny diabelskiej.

Teraz kilka przykładów, jak to alkoholicy się usprawiedliwiają ze swojego nałogu, a nawet często uważają, że robią coś wartościowego, upijając się. Wierzcie mi, problem jest znacznie większy, głębszy niż to się tak zewnętrznie, pozornie wydaje. Ale komuś na tym zależało. Bo to jest plan zniszczenia nas, Słowian.

Przykłady:

TOASTY

To - as - ty. Logiczne znacznie tych sylab, jest takie: że ty będziesz asem. Ale ściema. Ktoś (Ciemna Strona) złośliwie użył pozytywny wyraz do niegodnych zachowań. Ale tak tu się właśnie dzieje. Diabeł kręci ogonem. Ohydne rzeczy, destrukcyjne, nazywane są ładnymi wyrazami, a o godnych rzeczach albo się nie mówi, a jak się już mówi to negatywnie, drwią sobie. Tu taki przykład, jak przestałem jeść mięso, to niektórzy nazywali mnie pogardliwie trawojadem.


0x08 graphic
A po co toasty? Żeby ukryć i usprawiedliwić swój alkoholizm i wzbudzić w sobie radość. Ale co to za radość w odurzeniu alkoholowym? To radość głupka. Przecież można cieszyć się, a nawet powinniśmy radować się po trzeźwemu. Ale trzeźwi ludzie są dla Ciemnej Strony niewygodni. A dlaczego? Bo oni myślą i godnie się zachowują. Ciężko ich zniewolić i użyć do niecnych celów.

„Zdrówko” łyk, łyk, łyk, wódeczka płynie, albo jakaś inna trutka. Zdrówko? Kac (kat), to jest straszliwe zatrucie organizmu. Wymiotowanie, czyli tak zwany paw, to jest ratunek organizmu przed śmiercią. Gdyby nie wyrzygał, to by umarł, mało kto o tym wie. To jest igranie ze śmiercią, zapraszanie jej.

A wiecie co to jest przymusowe spanie po alkoholu? To też organizm broni się przed śmiercią, wyłącza wszystkie czynności i przechodzi na śpiączkę. Z tej funkcji naszego organizmu korzysta medycyna, żeby ratować pacjenta po ciężkim wypadku. Przy pomocy leków wprowadzają go w farmakologiczną śpiączkę np. na kilka dni. Bo organizm ma mało sił witalnych i to jest skuteczna metoda, żeby ratować. To nie od przedawkowania alkoholu się usypia, tylko organizm usypia się sam, broniąc się przed tą trutką i przed śmiercią. My powinniśmy być panami swoich ciał, dbać o nie. Wtedy i ciało nam się pozytywnie odpłaci zdrowiem i szczęściem. Kary natomiast szybko spływają na tych, którzy niszczą swoje fizyczne i psychiczne powłoki, w formie: chorób, nieszczęść, obniżenia się jakości życia.

- „Za zdrowie pań” i łyk, łyk, łyk. Nawet była taka piosenka. Tak, tak, społeczeństwu trzeba dać negatywne wzorce i jeszcze wmówić im, że to jest pozytywne. Główną siłą diabła, jest podstępność, kłamstwo. Zobaczcie jak w tym toaście jest brak logiki. Czy jakaś kobieta, będzie zdrowsza, że jacyś faceci uchleją się alkoholem? A pijany mąż, to problem dla żony. Czyli faktycznie jest odwrotnie niż ten toast sugeruje.


Są książki z toastami, tyle tych toksycznych programów diabły napisały i programują ludzkie społeczeństwo.

- „Wypijmy za młodą parę” „gorzka wódka, gorzka wódka ...”a młoda para ma się całować, „nie pijemy wódki, pocałunek był za krótki” - KOSZMAR. Młoda para wchodzi w życie pijana. Jakie życie będą mieć? - pijane, czyli głupie. I tak to jest, widzimy, doświadczamy tego.

Jeden toast, drugi, trzeci, czwarty itd. to taka zachęta, żeby chlać i chlać. Jak jest toast to wszyscy muszą pić, kto odpuści kolejkę, ten ma w obowiązku nadrobić i pić karniaki. Diabeł jest bardzo sprytny, nikomu nie chce popuścić. Stworzył taką sieć, że społeczeństwo niszczy swoich członków grupy. Młodzi są zmuszani przez presje otoczenia, żeby chlać razem ze starymi, bo inaczej grupa ich nie zaakceptuje.

- „Za zdrowie gospodarza” - i gospodarz się cieszy i polewa. Czuje się doceniony. Pijaki (goście) też się cieszą, bo więcej mają płynu do odurzania.

Toasty, to jest czarna hipnoza. Działa bardzo skutecznie. Także ofiary tego nie widzą, a nawet nie podejrzewają komu służą upijając się. I jeszcze namawiają innych. Bardzo trudno wyrwać się z tego kręgu pijaków. Pijackie grupy, a jest ich zdecydowana większość, nie akceptują trzeźwych.

- Piosenka pijacka, bardzo popularna „... , a kto z nami nie wypije niech go piorun trzaśnie”. Jest to klątwa przeciwko trzeźwym.

- „Czas życia krótki, kropnijmy więc wódki.” Życie jest krótkie, więc trzeba go jeszcze skrócić. Często toasty są rymowane, żeby było więcej „hihihi, hahaha”. Ja w tych toastach nie wiedzę nic zabawnego, ani śmiesznego. Po prostu zupełny brak powagi Życia.

W książkach do nauki języków obcych, można czasem znaleźć rozdział pod tytułem: toasty. To najczęściej w rozmówkach. Wmawiają nam, że to jest kultura. Tradycja tak. Tra - dycja. Wyraz tradycja jest wyrazem negatywnym, ma sylabę „tra”, czyli niszczyć. Tak jak: strach, strata, trach, tragedia, trauma. A „dycja” to edycja, to jakieś kierunki. Czyli tradycja ma za zadanie niszczyć i jest to dobrze nazwane.


Są seriale telewizyjne, które pokazują, programują społeczeństwo na alkoholizm i to działa. Niby tak na wesoło „hihihi, hahaha” ulubieni aktorzy piją wino, piwo, wódkę i zabawne teksty bełkoczą.

Pamiętam 30 lat temu, bo jeszcze wtedy coś tam oglądałem na komercyjnej stacji, wtedy jeszcze nie było tyle kanałów. Taki program rozrywkowy o piciu alkoholu. Ale były jaja, było można się pośmiać. Widzowie byli zachwyceni. W tym alkoholik-show wzięli udział aktualnie najlepsi, najbardziej sympatyczni aktorzy. Wiecie po co? Żeby przekaz był silny i skuteczny. To prawie cały naród to obejrzał, bo po to, to było zrobione. Profesor Stanisławski, taki kabareciarz był głównym tam aktorem. On robił na wesoło wykład o alkoholach. Ale toksyczny program. Profesor S. opowiadał co Polacy piją i robił to oczywiście na wesoło i pozytywnie.


Na przykład:

- piją wodę brzozową, bo to dobra na porost włosów. Zmieszał jajko z wódką i wypił ajerkoniak. A w przerwach między jego wykładem były scenki z życia Polaków (chodzi o imprezy pijackie). Pokazali taką zgniliznę moralną (na wesoło). Na koniec imprezownicy prosili o zwolnienie lekarskie, bo następnego dnia mieli iść do pracy, pili razem z lekarzem oczywiście. Profesor S. demonstrując picie różnych alkoholi upił się i nie chciał opuścić miejsca przed kamerą. Oczywiście tak to tylko wyglądało, to było wszystko grane.

Przychodzi prezenterka i mówi:

- panie profesorze, kończymy program, a on pijackim bełkotem odpowiada:

-całuję rączki polskiej telewizji i ją po rękach zaczął cmokać. Potem przyszedł strażnik, żeby go usunąć, a profesor bełkocząc:

- a ja się z panem nie umawiałem. Ja w tym nie widzę nic zabawnego. Jedna, wielka destrukcja i zmowa przeciwko Polakom - Słowianom.

Potem po latach miałem nieprzyjemność poznać osobiście tego profesora, komika. Chciałem z nim trochę porozmawiać, właściwie nie dało się. Był nudny, smutny, wypalony życiowo, po prostu zombie. A przed kamerami i w radiu wesoły facio.


Miałem również nieprzyjemność poznać, jednego z najbardziej popularnych aktorów z czasów komuny, grał w 40-latku ważną rolę. Rozbawiał widzów, dobry był w tym, był bardzo lubiany. A tu miałem go na żywo. Patrzę, ale smutas, drętwy taki i cera mocno zaawansowanego alkoholika, taka ciemna, ziemista, po prostu pijak. Wzorzec dla narodu - diabelski.

To było 21 lat temu, poznałem ich w Kazimierzu Dolnym, kręcili film „Dwa księżyce” . Dowiedziałem się ile zarabiają aktorzy. Za jeden dzień kręcenia dostawał tyle, że przeciętny robotnik musiał pracować 2 miesiące. Ciemna Strona Mocy nagradza swoje sługi i troszczy się o nich.

Źródło: https://terazbedziebylo.wordpress.com/2015/03/31/alkohol-morderca-zycia-zaglada-narodow-slowian-cz-i/

13



Wyszukiwarka