LIST DO BISKUPÓW O NIEKTÓRYCH ZAGADNIENIACH DOTYCZĄCYCH ESCHATOLOGII, KAMI, dokumenty


LIST DO BISKUPÓW O NIEKTÓRYCH ZAGADNIENIACH DOTYCZĄCYCH ESCHATOLOGII
Recentiores episcoporum Synodi (*)


Kongregacja Nauki Wiary


 

Ostatnie Synody Biskupów, poświęcone ewangelizacji i katechizacji, ożywiły świadomość potrzeby większej wierności podstawowym prawdom wiary, zwłaszcza dzisiaj, gdy głębokie przemiany w społeczności ludzkiej i dążenia do zintegrowania wiary z rozmaitymi kręgami kulturowymi, zobowiązują do większego niż w przeszłości wysiłku, by uczynić tę wiarę łatwo dostępną i komunikatywną. Oczekiwanie to, tak bardzo naglące w chwili obecnej, wymaga w rzeczywistości większej niż kiedykolwiek troski o zachowanie poprawnego znaczenia i integralności wiary.

Z tego powodu ci, którzy są za to odpowiedzialni, powinni być szczególnie wrażliwi na to wszystko, co mogłoby spowodować w powszechnej świadomości wiernych powolny zanik i stopniowe zapomnienie któregoś z artykułów Symbolu chrzcielnego, nieodzownych dla spójności wiary i nierozerwalnie złączonych z ich obecnością w życiu Kościoła.

Wydało się konieczne i naglące, by właśnie na jedno z tych zagadnień zwrócić uwagę tych, którym Bóg powierzył troskę o rozwój i obronę wiary, aby umieli zapobiec niebezpieczeństwom, na jakie mogłaby być ona narażona u wierzących.

Chodzi o artykuł Wyznania wiary dotyczący życia wiecznego, a w ogóle rzeczywistości, które następują po śmierci. W przedstawieniu tej nauki nie można dopuścić, by coś uległo zapomnieniu, ani stosować niepewnych lub wadliwych metod, narażając na niebezpieczeństwo wiarę i zbawienie wiernych.

Nie trzeba tutaj powtarzać, jak wielkie znaczenie ma ten ostatni artykuł Wyznania chrzcielnego. Wyraża on przecież wypełnienie i cel Bożego planu, którego urzeczywistnianie się jest w zarysie pokazane w samym Wyznaniu. Jeśli bowiem nie ma zmartwychwstania, jak to dobitnie stwierdza św. Paweł (por. 1 Kor 5), upada cały gmach wiary. Jeśli chrześcijanie nie mają już pewności co do treści słów "życie wieczne", to tracą sens obietnice ewangeliczne, stworzenie i odkupienie, a życie ziemskie zostaje pozbawione jakiejkolwiek nadziei (por. Hbr 11, 1).

Czy można wobec tego lekceważyć zakłopotanie i niepokój tak wielu ludzi? Czy nie dostrzega się, że wątpliwości zapadają powoli w głąb duszy? Jeśli nawet w większości przypadków chrześcijanin nie doszedł na szczęście do rzeczywistej wątpliwości, to bardzo często porzuca on wszelką myśl o tym, co następuje po śmierci, skoro zaczyna odczuwać, że rodzą się w nim pytania, na które boi się udzielić odpowiedzi: Co dzieje się po śmierci? Czy pozostaje coś z nas po śmierci? Czy nie czeka nas nicość?

Trzeba w tym częściowo dostrzec niezamierzony oddźwięk spornych dyskusji teologicznych, które zostały rozpowszechnione w opinii publicznej. Większość wiernych nie jest w stanie uchwycić dokładnie ani przedmiotu tych dyskusji, ani ich znaczenia. Słyszą oni, że dyskutuje się na temat istnienia duszy, o tym, co oznacza jej życie po śmierci, i pytają, jaka relacja zachodzi między śmiercią chrześcijanina a powszechnym zmartwychwstaniem. Chrześcijanie są zdezorientowani, ponieważ nie odnajdują już swojego słownictwa i znanych sobie pojęć.

Nie chodzi tu bynajmniej o ograniczanie, czy po prostu o krępowanie badań teologicznych, bez których wiara Kościoła nie może się obejść, i z których powinna korzystać. Nie zwalnia to jednak z obowiązku zabezpieczenia w porę wiary chrześcijan w prawdy, które są poddawane w wątpliwość.

Zamierzamy więc krótko przypomnieć naturę i niektóre aspekty tego podwójnego i trudnego obowiązku w dzisiejszej, delikatnej sytuacji.

Przede wszystkim jest konieczne, by ci wszyscy, którym została zlecona misja nauczania, rozumieli jasno to, co Kościół uznał za należące do istoty wiary. Celem badań teologicznych może być jedynie pogłębianie i wyjaśnianie tych istotnych prawd.

Świadoma swojej odpowiedzialności za promocję i obronę wiary, Święta Kongregacja Nauki Wiary zamierza przypomnieć to, co Kościół naucza w imieniu Chrystusa, a zwłaszcza to, co następuje między śmiercią chrześcijanina i powszechnym zmartwychwstaniem.

1) Kościół wierzy (por. Symbol Apostolski) w zmartwychwstanie umarłych.

2) Kościół rozumie to zmartwychwstanie jako odnoszące się do całego człowieka; dla wybranych nie jest ono niczym innym, jak rozciągnięciem na ludzi zmartwychwstania Chrystusa.

3) Kościół przyjmuje istnienie i życie, po śmierci, elementu duchowego, obdarzonego świadomością i wolą w taki sposób, że "ja ludzkie" istnieje nadal, chociaż w tym czasie brakuje dopełnienia jego ciała. Na oznaczenie tego elementu Kościół posługuje się pojęciem "duszy", którego używa Pismo Święte i Tradycja. Chociaż pojęcie to ma w Biblii różne znaczenia, Kościół stwierdza jednak, że nie ma poważnej racji, by je odrzucić, a co więcej, uważa, że jest bezwzględnie konieczny jakiś aparat pojęciowy dla podtrzymywania wiary chrześcijan.

4) Kościół wyklucza wszelką formę myśli lub wyrazu, która czyniłaby niezrozumiałymi i niedorzecznymi modlitwy i obrzędy pogrzebowe oraz kult zmarłych, a więc rzeczywistości, które w swojej istocie stanowią przecież miejsca teologiczne.

5) Kościół oczekuje, zgodnie z Pismem Świętym, "chwalebnego ukazania się Pana naszego Jezusa Chrystusa" (Konst. Dei verbum, 4), które uważa jednak za odrębne i późniejsze w stosunku do sytuacji ludzi zaraz po śmierci.

6) Kościół w swojej nauce o losie człowieka po śmierci wyklucza wszelkie tłumaczenie, które pozbawiałoby sensu Wniebowzięcie Dziewicy Maryi: uwielbienie ciała Dziewicy jest uprzednie w stosunku do uwielbienia, jakie jest przeznaczone dla wszystkich zbawionych.

7) Kościół, zawsze wierny Pismu Świętemu Nowego Testamentu i Tradycji, wierzy w szczęście sprawiedliwych, którzy kiedyś będą razem z Chrystusem. Wierzy, że kara wieczna czeka grzesznika, który będzie pozbawiony Boga; wierzy również, że ta kara obejmie całe "jestestwo" grzesznika. Wierzy w końcu - jeśli chodzi o wybranych - w ich ewentualne oczyszczenie, które poprzedza samo oglądanie Boga, a które mimo wszystko jest całkowicie inne od kary należnej potępionym. To właśnie rozumie Kościół, gdy mówi o piekle i czyśćcu.

Jeśli chodzi o sytuację człowieka po śmierci, należy przestrzec przed niebezpieczeństwem wyobrażeń fantazyjnych i zbyt dowolnych, ponieważ taka przesada staje się w dużej mierze przyczyną trudności, na jakie często napotyka wiara chrześcijańska. Obrazy użyte w Piśmie Świętym należy jednak uszanować. Trzeba koniecznie przyjąć ich głęboki sens, unikając ryzyka nadmiernego złagodzenia, które często jest równoznaczne z pozbawieniem istotnych treści, wyrażanym przez te obrazy.

Ani Pismo Święte, ani teologowie nie rzucają wystarczającego światła, by można było w pełni opisać przyszłe życie po śmierci. Chrześcijanin powinien mocno przyjąć dwa istotne punkty. Z jednej strony powinien wierzyć w zasadniczą ciągłość, jaka zachodzi dzięki mocy Ducha Świętego między obecnym życiem w Chrystusie i życiem przyszłym (miłość jest prawem Królestwa Bożego i właśnie nasza miłość tu, na ziemi, będzie miarą naszego uczestnictwa w chwale Nieba). Z drugiej natomiast strony chrześcijanin powinien dobrze zrozumieć, że istnieje wielka różnica między życiem obecnym i przyszłym, ponieważ ekonomia wiary ustąpi ekonomii pełnego światła: będziemy razem z Chrystusem i "ujrzymy Boga" (por. 1 J 3, 2). Na tych obietnicach i przedziwnych misteriach opiera się w sposób istotny nasza nadzieja. Jeśli nie może dotrzeć tam nasza wyobraźnia, to nasze serce lgnie tam spontanicznie i całkowicie.

Przypomniawszy powyższe punkty nauki Kościoła, trzeba teraz podkreślić główne aspekty odpowiedzialności pasterskiej, jakiej wymagają dzisiejsze okoliczności i roztropność chrześcijańska.

Trudności związane z tymi zagadnieniami nakładają na teologów ważne zadanie, a ich rola jest wprost niezastąpiona. Mają oni zatem prawo do naszej zachęty oraz do takiej wolności, jakiej słusznie domagają się metody ich pracy. Z naszej natomiast strony jest konieczne nieustanne przypominanie chrześcijanom nauczania Kościoła, które jest podstawą zarówno życia chrześcijańskiego, jak i poszukiwań podejmowanych przez teologów. Trzeba równocześnie starać się, by teologowie stali się uczestnikami naszych trosk pasterskich, a ich studia i poszukiwania nie były lekkomyślnie rozpowszechniane wśród wiernych, którzy dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek są narażeni na niebezpieczeństwa w dziedzinie wiary.

Ostatni Synod jasno potwierdził obowiązek czujności, jaki Biskupi przywiązują do istotnych treści katechezy, mając na uwadze dobro wiernych. Trzeba, by ci wszyscy, na których spoczywa obowiązek przekazywania tych treści, mieli ich poprawne zrozumienie. Powinniśmy więc dostarczyć im takich środków, by mogli być utwierdzeni w tym, co dotyczy istoty nauki, a równocześnie nie dopuścić, by infantylne lub zbyt dowolne wyobrażenia były przyjmowane za prawdy wiary.

Należy więc nieustannie i odważnie czuwać, za pośrednictwem Komisji Doktrynalnej, diecezjalnej lub krajowej, nad publikacjami, nie tylko po to, by w odpowiednim czasie ostrzec wiernych przed zawierającymi niepewną treść, ale przede wszystkim, by umożliwić im poznanie tych publikacji, które mogą wzmocnić i ożywić ich wiarę. Jest to ważne i trudne zadanie, ale wprost naglące, na skutek szerokiego rozpowszechniania się słowa drukowanego oraz dzięki tak zwanej "decentralizacji", której domagają się dzisiejsze warunki i której chcieli Ojcowie Soboru Powszechnego.

W czasie audiencji udzielonej niżej podpisanemu Kardynałowi Prefektowi, Ojciec Święty Jan Paweł II zatwierdził niniejszy List, przyjęty na zebraniu plenarnym Świętej Kongregacji Nauki Wiary, i nakazał jego opublikowanie.

Rzym, w siedzibie Świętej Kongregacji Nauki Wiary, 17 maja 1979 r.

FRANJO Kard. ŠEPER
Prefekt

+ JÉRÔME HAMER
Abp tyt. Loreny
Sekretarz

0x01 graphic

*. AAS 71 (1979) 939-943.

Strona utworzona 23 listopada 2005 r.
Ostatnia aktualizacja:
Created by © Adam Gabriel Grzelązka



Wyszukiwarka