niezwykłe przygody kropelek wody, ekologia


Robiło się coraz ciaśniej. Nie można się było poruszać, nawet stanie w miejscu sprawiało trud­ności. Najmniejsze, popychane i szturchane przez Większe, zostały zepchnięte na skraj i przytłoczo­ne przez Największe, które się nie wiedzieć dlaczego jeszcze bardziej nadymały i rozpychały. Awantura wisiała w powietrzu:

Przez chwilę zapanowała cisza, ale ponieważ, tłok zrobił się jeszcze większy, sprzeczki i awantury wybuchały ze zdwojoną siłą. Wtedy Grom chwycił złocisty bat i ciach! ciach! po niesfornych, kłócących się kroplach. A gdy i to nie pomogło, tupnął nogą tak mocno, że zadudniło w całym niebie i odbiło się echem od ziemi. I ot zdarzyło się coś, czego żadna z kłócących się sióstr kropelek nie przewidziała: wszystkie i te Największe, i te Średnie, i te całkiem Malutkie zaczęły gwałtownie opadać w dół.

Nagle poczuła się lekka i zamiast gwałtowni opadać na ziemię, zaczęła unosić się w górę, potem skręciła w bok i znów osunęła się trochę w dół. Jej siostry z lewej i prawej strony, a także nad nią i pod nią wirowały, koziołkowały: tańczyły prześlicznie. Wszystkie były teraz przystrojone w białe, skrząc się sukienki. Najmłodsza spojrzała na siebie.

Zza chmur wyjrzało słonko. Najmłodszej zrobiło się teraz bardzo wesoło. Wykręciła pirueta spojrzała w dół: pola, lasy, drogi, domy całe bieli. Wszędzie srebrzyste i biało! Chciała się trzymać na najwyższej wieży kościoła albo na drzewie, by móc ciągle patrzeć na ten piękny zimowo - srebrzysty świat. Znów zawirowała, zatańczyła i zmęczona zapragnęła odpocząć. Opadła. Zrobiło jej się ciepło.

* * *

Wielka, szeroka rzeka, pokryta gęstą krą, pły­nęła wolno i leniwie. Po obu stronach wznosiły się wysokie budynki: fabryki, elektrownie, domy mieszkalne. W tej szerokiej rzece Najmłodsza czuła się samotna i zagubiona, l już chciała przytulić się do zimnej kry, gdy usłyszała wołanie:

Zaraz was zaprowadzę. Weźmy się za ręce i płyńmy razem do mieszkań i fabryk.

Ja się boję, ja nie chcę do fabryki! zatkała Gruba.

Ja też nie! wtórowała Najmłodsza.

Niczego się nie boję, ale ja też nie chcę oznajmiła Najstarsza. Trzymajcie się mnie, ^

a wszystko będzie dobrze. Uwaga, dajemy nura. Na sarno dno... Gruba, nie tu, nie tu!...

Wołanie Najstarszej nie pomogło. Grubej już nie było. Popłynęła z większością koleżanek wiel­ką rurą do fabryki. Czuła się obco i samotnie. Bała

Się.

Koleżanko zagadnęła płynącą najbliżej kro­pelkę dokąd nas tłoczą?

Na pewno nie wiem, ale chyba do fabryki chemicznej... Tam ciągle potrzebują wody. Wody i wody! Nienasyceni!

- Czy tam jest ciekawie i przyjemnie? - pytała dalej Gruba.

Przyjemnie? Raczysz sobie żartować! To naj­gorsze, co może nas spotkać... Radzę ci: zamknij oczy i uszy, zatkaj nos i staraj się uciekać tam, gdzie nas najwięcej.

Nieznajoma nic nie przesadziła. Gruba przeży­wała prawdziwe męki. Najpierw wtłoczyli ją do szklanych rur, którymi razem z innymi kroplami pędziła z ogromną prędkością. Próbowała otwo­rzyć oczy, ale widziała tylko migotanie świateł. Potem mocno ją podgrzewali i gwałtownie chło­dzili. Później zmieszali z czymś okropnie cuchną­

cym, niesamowicie gryzącym i czarnym. Wtedy właśnie Gruba straciła przytomność. Zemdlała...

Tymczasem Najstarsza i Najmłodsza spokojnie, choć w zupełnej ciemności i ogromnym ścisku, płynęły przed siebie. Po pewnym czasie stanęły przed jakąś bramą.

I co teraz? - spytała Najmłodsza.

- Musimy czekać, aż odkręcą kurek.

- Piotrek! Słyszysz mnie, Piotrek? do krope­lek doszedł ludzki głos. Chodź się szybko myć, już najwyższy czas!

- Cha, cha, cha!-zaśmiała się Najstarsza. Ale mamy szczęście. Zobaczysz, jak będzie przyjem­nie...

Coś zaświstało, zaszumiało. Kropelkom zaczęło się robić ciepło, cieplej, gorąco!... Poczuły, że spadają na coś białego, ale twardego. W kilka­naście minut później Najmłodszą coś gwałtownie uderzyło aż podskoczyła wysoko w górę.

- Nie chlap, Piotrek! - znów usłyszała ludzki głos.

Mały golasek siedział w wannie i rączkami uderzał w wodę. Kropelki podskakiwały i opada­ły. Chłopiec śmiał się. Śmiały się też kropelki.

Najmłodsza, Najstarsza i setki ich koleżanek wpadały na plecki Piotrusia, na główkę, na ra-mionka...

W tej zabawie Najmłodsza nie zauważyła na­wet, że zmieszała się z pianą mydlaną i zrobiła się biała. A potem...

A potem spłynęła z wanny grubą, cuchnącą rurą... Po drodze z różnych otworów dopływały miliony białych, zielonych, burych - brudnych i śmierdzących kropelek.

Do oczyszczalni ścieków, do oczyszczalni! - słyszała zewsząd wołanie.

Najmłodsza, zatykając nos, płynęła wolno, wol­niutko. Półprzytomna zatrzymała się na chwilę i aż przetarła oczy ze zdziwienia.

Gruba, to ty? To naprawdę ty? Jak to dobrze, że ciebie spotkałam!

Gruba nie odpowiedziała. Była jakaś odmienio­na, pożółkła i jakby jeszcze bardziej pękata. obojętna na to, co się z nią i wokół niej dzieje. Bierz Grubą za ręce i ciągnijmy ją razem

usłyszała głos Najstarszej.

- I ty tu jesteś! ucieszyła się Najmłodsza.


Chciała o coś Najstarszą zapytać, ale nie miała na to czasu. Kropelki wciąż się rozdzielały, by ominąć jakieś gałęzie, skorupy, brudne szmaty. Po chwili stanęły przed wielką żelazną kratą.

- Mała, płyń blisko mnie. Grubą ja się będę opiekować! - zawołała Najstarsza.

Spotkały się po drugiej stronie kraty. Najmłod­sza obejrzała się za siebie.

- Oho! Spójrz, siostrzyczko, wszystkie gałęzie i nieczystości pozostały z tamtej strony!

- Jeszcze nie wszystkie. Uważaj, patrz przed siebie! rozkazała Najstarsza. - Przepychamy się przez piasek.

Zrobiło się ciasno i duszno.

- Teraz zamknij oczy i zatkaj uszy dyrygowa­ła Najstarsza - będą nas karmić środkami che­micznymi.

A potem siostrzyczki kropelki znalazły się w du­żym osadniku. Najmłodsza pierwsza otworzyła oczy. Wokół było czysto i spokojnie. Gruba też przyszła już do siebie, uśmiechała się blado i chwy­ciła siostrę za rękę.

Co teraz będzie? zaciekawiła się Naj­młodsza.


Gruba i Najmłodsza nie usłyszały odpowiedzi. Z wielkiego goi-uca spociły się niemiłosiernie. A gdy znalazły się na samej krawędzi osadnika. nagle oderwały się od swoich sióstr i leciutko pos/yhowaty w górę. Po chwili usłys/aty karcący. lec/ najmilszy glos mamy Chmury:

No. jesteście wres/cie! A gd/.ie Najstarsza? Najstarsza'.' /.dziwiły się Gruba i Najmłod-s/.a. Nie wiemy. W oczyszczalni byłyśmy razem. My poleciałyśmy w górę...

A Najstars/a /.ostała na /iemi dokońc/yła Chmura. Trudno. Tera/ bi|d/.cie gr/ec/nc i po-

slus/ne, by znów ojca nie ro/gniewać. Wędrujemy na północ.

Gruba powiedziała szeptem Najmłodsza a ty nie chciałabyś jeszcze tam. w dole. zostać i zohac/yć morze?

Czy ja wiem? odparła Gruba. Mo/e bym chciała. Ale przestań się pchać!

Ja się pcham? To ty się pchasz na mnie! /.nów zaczynasz?!

Cisza tam! zamruczał groźnie ojciec Grom...



Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
niezwykłe przygody kropelek wody, scenariusze zajęć-edukacja zdrowotna
zimowe przygody kropelki wody - scenariusz, przedszkole, scenariusze zajęć
Przygotowanie cieplej wody uzytkowej
Opowiadanie o kropelce wody, Chemia, Tajemnice wody
Kolory w kropli wody, Ekologia, przyroda
Niezwykle przygody don kichota
Niezwykłe właściwości zwykłej wody
Co lubi kropla wody(1), ekologia
Instalacja urządzeń do lokalnego i centralnego przygotowania ciepłej wody użytkowej
Przygotowanie cieplej wody uzytkowej
Opowiadanie o kropelce wody, Chemia, Tajemnice wody
Zdzisław Nowak Niezwykłe przygody Hodży Nasreddina
Nowak Zdzisław Niezwykłe przygody Hodży Nasreddina
NOWAK Zdzisław Niezwykłe przygody Hodży Nasreddina
Blayney Mary In Death 29 Niezwykła przygoda (Śmierć w mroku)
Jak kropelka wody po świecie wędrowała historyjka
Zdzislaw Nowak Niezwykle przygody Hodzy Nasreddina

więcej podobnych podstron